Dopadło i mnie: zakochałam się w Muzułmaninie. Poznaliśmy się w zeszłym roku w ramach praktyk studenckich Akademii Medycznej Poznańskiej, organizowanych przez fundację pomocy humanitarnej Redemptoris Missio.
Odbywałam praktyki wraz z kilkoma studentami w mieście Mwanza w Tanzanii, na placówce regionalnej SMA. Tam poznałam "swojego" Muzułmanina. Ma na imię Petros pracuje jako młody lekarz internista w przychodni zdrowia na Misji Bugisi i jest 5lat starszy ode mnie. Jego ojciec jest Azerem, a matka Ormianką i z tego co mi mówił jest Chrześcijanką, a ojciec Muzulmaninem. Petros ma obywatelstwo Unii Europejskiej, mieszka w Berlinie, niedaleko mnie bo ja jestem z Wrocławia Do Afryki wyjechał półtora roku temu w ramach akcji humanitarnej i pomocy najbiedniejszym pacjentom misyjnych szpitali.
Przez pół roku spędzaliśmy wspólnie każdy dzień, pracowaliśmy razem.Wiem, że wpadłam mu w oko, bo wodził za mną wzrokiem, słuchał tego co mówię i spedzał ze mną cały swój wolny czas. Ja też zwróciłam na niego uwagę- naprawdę przystojny facet. Wysoki, szczupły, ma jasną karnację tylko bardzo ciemne oczy i włosy.
Przez te kilka miesięcy nie doszło między nami do kontaktu fizycznego, oprócz chodzenia za rękę i jednego całusa. Ostatniego dnia wybraliśmy się na spacer wokół zatoki jeziora Wiktoria i tam Petros wyznał mi miłość. Serce waliło mi jak szalone, płakaliśmy razem jak dzieci że nastepnego dnia wyjeżdżam.
Od tamtej pory mam z nim codzienny kontakt przez telefon, albo skype. W maju Petros ma przyjechać do Berlina na miesiąc, obiecał mi że mnie odwiedzi we Wrocławiu.
Wiem, że dużo złego się mówi teraz o Muzułmanach, wiem że istnieje między nami przepaść kulturowa. Chociaż z drugiej strony z żadnym innym człowiekiem nie czułam takiej więzi i chemii jak z nim. Moi rodzice wiedzą o jego istnieniu, ale nie wiedzą że jest Muzułmaninem.
Cała ta historia jest moją przygodą życia, której nigdy nie zapomnę, chociaż wiem że brzmi to nieprawdopodobnie.
Już sama nie wiem co mam myśleć o Petrosie, źle się mówi o Muzułmanach, wszyscy moi przyjaciele, odradzają mi związek z nim- chociaż go nie znają. Może wypowie się jakaś dziewczyna, która jest w związku z Muzułmaninem i co ona o tym sądzi, albo osoba znająca przykłady takich związków "mieszanych"?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
1 2013-04-03 00:31:15 Ostatnio edytowany przez Magdaziolk (2013-04-03 00:33:09)
Podobne tematy
Magdaziolk, podobne tematy jak Twój były już poruszane na forum. Proszę poczytaj sobie troszkę... zanim dostaniesz odpowiedzi w swoim wątku.
http://www.netkobiety.pl/t41495.html
http://www.netkobiety.pl/t38934.html
http://www.netkobiety.pl/t39001.html
Hej. Znam podobny przykład, może coś z niego wyciągniesz dla siebie ![]()
Koleżanka wyjechała do Anglii do pracy na wakacje gdzie poznała Ahmeda (czy jakoś tak mu było). Miłość kwitła, ciągle dostawała prezenty, ciągle się widzieli i wszędzie ją zabierał. Ogólnie chłopak pochodził z bardzo zamożnej rodziny, a przyjechał do Anglii tylko dlatego by spróbować żyć samodzielnie.
Kiedy wakacje się skończyły wróciła na studia. I zaczęło się. Codziennie z nim rozmawiała na skype - musiała odbierać za każdym razem kiedy dzwonił bo inaczej był strasznie zazdrosny i robił awantury. Nie mogła wychodzić.. dodam że nawet jak przychodziła do mnie to udawała że jest u siebie - tylko po to aby on się nie dowiedział że wyszła wieczorem z domu. Dalej przesyłał jej prezenty. Dzwonił, pisał. Moim zdaniem był namolny, natarczywy i zaborczy. Jednak ona była strasznie zaślepiona - wiadomo.. miłość.
Po jakimś czasie on jej wyznał, że dziękuje jej za wszystko i że ja bardzo kocha, ale jego rodzice mają co do niego inne plany. Mianowicie ma ustaloną datę ślubu, wybraną (przez rodziców) narzeczoną.. wszystko jest już zgrane, a on nie ma nic do gadania. ... i tak się miłość skończyła. Nie mógł się przeciwstawić rodzinie.. bo taka właśnie była u niego tradycja.
Dlatego ja bym Cie ostrzegała przed takimi związkami.
Ja jestem w zwiazku mieszanym, wprawdze nie muzulmaninem ale znam pary w ktorych partner jest. Jedni sa tak jak wyzej mowi kolezanka zazdrosni itp i to prawda. Znajoma <byla znajoma> nie mogla nigdzie sama wychodzic tylko do sklepu i do miasta o wycieczce do innego miasta np. tylko z kolezankami zabronione ale ona to akceptuje wiec jeu sprawa. Ale znam tez takich ktorzy zyja normalnie jak tzw. "europejskie zwiazki" wiec wydaje mi sie ze to zalezy chyba od czlowieka. Fakt faktem w ich tradycji rodzice wybieraja zone itp itd ale np. moj maz nie jest muzulmaninem ale jego tradycja tez mowi ze rodzice wybieraja zone itd ale on wybral sobie sam. Poznalam jego rodzicow i oni tez mnie zaakceptowali, powiedzmy ze rodzice sa wspolczesni. On jest zonaty z europejka a jego brat bedzie bral slub bo zgodzil sie zeby rodzicie mu wybrali. Takze wydaje mi sie ze te tradycje zanikaja chyba ze sa ludzie ktorzy sie kruczowo ich trzymaja. Wiec tak jak powiedzialam wczesniej zalezy od czlowieka. Moze najpierw dowiedz sie jak najwiecej o nim jego rodzinie a potem zrob jakis powazniejszy krok. Piszesz sie ze "mowi sie o muzulmanach zle" o Polakow tez sie mowi zle i ze duzo pija.
Nie opieraj sie na stereotypach tylko na konkretnym czlowieku. Dowiedz sie jak najwiecej o nim jego rodzinie i tradycjach.
Ja byłam w takim związku, z Marokańczykiem, praktykującym.
Zazdrość, koledzy, wyjazd do ojczyzny - tyle miał w głowie.
Nie wspominam dobrze tego okresu.
Bardzo się ciesze, ze nic z tego nie wyszło, chociaż byłam w nim bardzo zakochana.
Przede wszystkim, dowiedz się, czy pochodzi z rodziny z tradycjami, czy z bardziej nowoczesnej.
Zapytaj go o jego pogląd dotyczący kobiet w islamie - czy będziesz mogła chodzić normalnie ubrana, czy tez będziesz musiała nosić hijab, albo chociaż zakrywać włosy. Zapytaj go tez o to, czy będzie Cie namawiał na przejście na islam i czy jeżeli pojawia się dzieci, w jakiej wierze będziecie je wychowywać. Wiem, ze to poważne pytania, ale z nimi, czyli Muzułmanami, trzeba takie rzeczy ustalać od razu; żeby nie było niedomówień.
nigdy więcej żadnego Muzułmanina. Potrafią niezłe namącić i niezłe zgnębić człowieka. Wszelkie inne wiary jeszcze ale nie muzułmanizm.
nigdy więcej żadnego Muzułmanina. Potrafią niezłe namącić i niezłe zgnębić człowieka. Wszelkie inne wiary jeszcze ale nie muzułmanizm.
To akurat potrafi wielu facetów, wiara i pochodzenie nie maja większego znaczenia...
Witam na forum, niesamowite jest pod każdym wzgledem
a co do tematu:
przede wszystkim: nie można generalizować!
mówienie, że wszyscy muzułmanie są tacy sami to ignorancja, niedouczenie itp.
to półtora miliada ludzi wszystkich ras, na wszystkich kontynentach,
rózne odłamy, a w kazdym ludzie o różnym stopniu zaangażowania, od patologii jaką prezentują uczniowie szkół koranicznych tzw. "talibowie", poprzez umiarkowanie, aż do modelu "wierzący-niepraktykujący",
jedni chcą szariatu na całym świecie, to fanatycy,
a inni żyją na sposób zachodni, pijąc alkohol i uprawiając przedmałżeński seks, za co ci pierwsi chętnie by ich ukamienowali, bo są dzikusami [tak, z całą odpowiedzialnością uważam ichniejszych fundamentalistów za dzikusów,
a takich co nawołują do karania kobiet za bycie OFIARĄ gwłałtu, czy obrzezają dziewczynki trzeba tłuc, natomiast takich co nawołują do zabijania niewiernych, to nawet eliminować fizycznie]
więc na miejscu założycielki tematu bym się nie nastawiał niegatywnie do człowieka, który w dodatku jest pół-chrześcijaninem z pochodzenia i mieszkańcem super-kosmopolitycznego Berlina, tylko dlatego, że ma pecha pochodząc z "nieodpowiedniej" częsci świata,
ale wypytać nie zaszkodzi, jak słusznie radzi Cynicznahipo
ale dla odmiany jak by to był jakiś brodaty Wahabita, co truka 5 razy dzinnie głową w dywanik i każdą swoją czynność motywuje nakazami koranu, to bym powiedział "uciekaj dziewczyno jak najdalej, nieważne jak miły i kochający jest ten osobnik teraz, bo w przyszłości na 1000% będziesz miała problemy, a jak jeszcze pojedziesz nim w jego rodzinne strony, to już krzyż na drogę " ![]()
Witam na forum, niesamowite jest pod każdym wzgledem
a co do tematu:
przede wszystkim: nie można generalizować!
mówienie, że wszyscy muzułmanie są tacy sami to ignorancja, niedouczenie itp.
to półtora miliada ludzi wszystkich ras, na wszystkich kontynentach,
rózne odłamy, a w kazdym ludzie o różnym stopniu zaangażowania, od patologii jaką prezentują uczniowie szkół koranicznych tzw. "talibowie", poprzez umiarkowanie, aż do modelu "wierzący-niepraktykujący",jedni chcą szariatu na całym świecie, to fanatycy,
a inni żyją na sposób zachodni, pijąc alkohol i uprawiając przedmałżeński seks, za co ci pierwsi chętnie by ich ukamienowali, bo są dzikusami [tak, z całą odpowiedzialnością uważam ichniejszych fundamentalistów za dzikusów,
a takich co nawołują do karania kobiet za bycie OFIARĄ gwłałtu, czy obrzezają dziewczynki trzeba tłuc, natomiast takich co nawołują do zabijania niewiernych, to nawet eliminować fizycznie]więc na miejscu założycielki tematu bym się nie nastawiał niegatywnie do człowieka, który w dodatku jest pół-chrześcijaninem z pochodzenia i mieszkańcem super-kosmopolitycznego Berlina, tylko dlatego, że ma pecha pochodząc z "nieodpowiedniej" częsci świata,
ale wypytać nie zaszkodzi, jak słusznie radzi Cynicznahipoale dla odmiany jak by to był jakiś brodaty Wahabita, co truka 5 razy dzinnie głową w dywanik i każdą swoją czynność motywuje nakazami koranu, to bym powiedział "uciekaj dziewczyno jak najdalej, nieważne jak miły i kochający jest ten osobnik teraz, bo w przyszłości na 1000% będziesz miała problemy, a jak jeszcze pojedziesz nim w jego rodzinne strony, to już krzyż na drogę "
Bardzo podoba mi się Twój post - opisałeś istotę problemu.
Ja mam właśnie przykre doświadczenie z takim wierzącym-niepraktykującym, który prowadził zachodni tryb życia, wiec..no cóż, to jest kwestia trafienia w dobrego człowieka, albo i nie - podejrzliwość nie zaszkodzi!
Cześć,
Mnie również dopadło, niestety. On jest Irańczykiem o 5 lat starszym ode mnie, ma 30 lat i był już żonaty.
Oczywiście skończyło się nieszczęśliwie i to był mój pierwszy chłopak.
Nie chodzi o to,że był Muzłumaninem i że oni są wcieleniem zła. Wśród jego znajomych jest wiele "małżeństw mieszanych" i są szczęśliwi.
Jak go poznałam byłam bardzo samotna i zagubiona. Nie mam wielu przyjaciół i nigdy nie wierzyłam za bardzo,że ktoś mnie pokocha. On pytał się o moją przeszłość, relacje. Chyba się zorientował,że "coś jest nie tak". Dla mnie to było jak olśnienie, bo ktoś się mną naprawdę zainteresował, więc stał się całym moim światem. Nie mówiąc już o tym,że sprawiał wrażenie akceptować to wszystko, czego ja nie mogłam w sobie zaakceptować, albo na co inni ludzie negatywnie reagowali. Na przykład to,że mam atopowe zapalenie skóry i że kiedy się zdenerwuję moje ręcę są czerwone i po prostu brzydkie. Oczywiście brzmi to pewnie trochę żałośnie i to nie jest usprawiedliwienie dla mnie,ale jego reakcja na mnie zupełnie 'zwaliła mnie z nóg' i prawie od początku go pokochałam.
Ale zaczęły się manipulacje, rozkazy "że muszisz zrobić to i tamto, bo inaczej pokażę Ci, jaki mogę być zły", karanie i wyzwiska.
Po długim okresie głupoty i miłosnego zaślepienia zobaczyłam,że jego pomoc i mówienie o wspólnej przyszłości i dzieciach, miały służyć tylko i wyłącznie temu,żeby całkowicie mnie od niego uzależnić. Mówił,że ożeni się ze mną za dwa lata, puszczał mi filmiki z youtube'a o najpiękniejszych zaręczynach na świecie i, że ja takich zaręczyn też się doczekam.
To, czego się doczekałam to poczucia swojej niepomiernej głupoty i naiwności oraz złego doświadczenia z 'pierwszym razem", bo mój ukochany właściwie mnie do tego zmusił,a kiedy chciałam się obronić odpowiedział,że mam nie reagować tak, jakby on chciał mnie zgwałcić.
Jeśli mogę coś, którejś z Was doradzić, to chyba tylko ostrożność i to,żebyście nie dały się omamić czułymi słówkami, bo w moim przypadku okazały się one tylko czystą grą.
Takie zachowanie może występować u każdego mężczyzny, bez względu na narodowość. Jednak to, co zauważyłam u niego i jego kolegów, to powołanie do dominowania i traktowania kobiet jako istoty niższe. Może jednak wynika to z ich kultury.
Pozdrawiam,
J.
Cóż, ja osobiście bym nie mogła być z kimś kto wierzy w coś takiego jak w to co oni wierzą i wyznaje takie zasady. Jest dla mnie zaburzenie myślenia i zbyt bardzo wpływa na wszystko.
Polecam filmy Nigdy bez mojej córki i Inna.
POMOCY!!!
Przed wyjazdem na stałe do rodziców, do Belgii na jednym z portali poznałam chłopaka, gadaliśmy tak miesiąc przed moja przeprowadzką. Przyjechałam w grudniu,tamtego roku, po 3 tygodniach się spotkaliśmy i od tamtej pory jesteśmy nierozłączni. Od początku znałam jego wiarę, ale za bardzo nie wiedziałam na czym ona polega. W Belgii mieszka od 6 lat z rodzicami i dwoma starszymi siostrami, On jest najmłodszy (21lat) pochodzą z Algerii. Na co dzień nie różni się od innego Europejczyka. Pali papierosy, czasem i wypije jak idziemy na imprezę, zawsze powtarza,że musi pić bo ma Polska dziewczynę
Jedyną różnicę jaką zauważyłam i której przestrzega to jedzenie mięsa a że go nie lubi to nie je wcale, drugą natomiast jest Ramadan. Jedyne co mnie doprowadza do szału i nie mogę przestać o tym myśleć, dlatego też napisałam do Was jest temat odnośnie rodziny. On podobno nie może powiedzieć rodzicom,że ma kogoś i u niej sypia bo to od razu wiązałoby się z tym,że musi wziąć ślub. Czy to prawda? Irytuje mnie to gdyż jak jest ze mną to za każdym razem kłamie rodzicom,że jest z kolegami bądź dłużej w pracy. Wiadomo jak każda dziewczyna chciałaby poznać rodziców swojego chłopaka, tak jak on zna moich rodziców, dziadków kuzynów, wujków. Proszę o odpowieeeedz
)
On podobno nie może powiedzieć rodzicom,że ma kogoś i u niej sypia bo to od razu wiązałoby się z tym,że musi wziąć ślub. Czy to prawda?
skoro tak mówi, to pewnie tak jest ![]()
w jego środowisku ofkors,
w islamie nie ma centralnego ośrodka narzucania postępowania wiernym, tak w katolicyźmie jest papież, który jak coś powie, to każdy katolik jest zobowiązany się z tym zgodzić,
"u nich" co kraj to obyczaj,
różne są odłamy wiary, różny stopień zaangażowania w religię u poszczególnych ludzi,
a w końcu rózne ludzkie charaktery,
a rodzice chłopaka rzeczywiście mogą być "twardogłowi" i nic na to nie poradzisz...
ps:
wielu emigrantów z krajów muzumańskich radykalizuje się po przybyciu do krajów Unii, bo po pierwsze religia jest tym, co spaja ich grupę i nie pozwala zapomniec swojej tożsamości, po drugie są zniesmaczeni "zgniłym zachodem", tak różnym od tego, o czym nauczał ich tamtejszy imam,
jak trafisz na takich, to jak nietrudno się domyslać, spodziewaj się kłopotów
On podobno nie może powiedzieć rodzicom,że ma kogoś i u niej sypia bo to od razu wiązałoby się z tym,że musi wziąć ślub. Czy to prawda? Irytuje mnie to gdyż jak jest ze mną to za każdym razem kłamie rodzicom,że jest z kolegami bądź dłużej w pracy. Wiadomo jak każda dziewczyna chciałaby poznać rodziców swojego chłopaka, tak jak on zna moich rodziców, dziadków kuzynów, wujków. Proszę o odpowieeeedz
)
Moim zdaniem jest raczej tak, ze spotyka sie z Toba "na luzie", bez planow na przyszlosc, a slub wezmie kiedys, jak sie juz wyszaleje, z dziewica (byc moze nawet wybrana przez rodzicow).. Tak to czesto jest u muzulmaninow.
Wiesz to, że ktoś ci tutaj napisze swoją historię, nie znaczy, że twoja musi być taka sama. Stereotypy są jakie są, na pewno jest w nich ziarenko prawdy. Jeżeli mogę coś od siebie powiedzieć, to mam przyjaciela muzułmanina, jako przyjaciel jest super, ale związać bym się z nim nie związała, to są zbyt duże różnice, wszelkiego rodzaju, przede wszystkim inna religia, inna mentalność, inna tradycja. Ktoś może powiedzieć, że to nie ma znaczenia, ale ja myślę, że ma bardzo duże. Ale to ty go znasz najlepiej i to ty masz być szczęśliwa.
Podążaj za głosem intuicji.
17 2013-05-29 21:19:34 Ostatnio edytowany przez zagubiona_99 (2013-05-29 21:28:18)
znamy sie dopiero 7 miesięcy więc nie mówię,że chce być z nim do końca moich dni, ponieważ może być też tak,że to ja kogoś poznam i nie bedę chciała dłużej być w tym związku, róznie bywa.Bardziej zastanawiałam sie nad tym czy on nie może tak po prostu powiedzieć,że kogoś ma i się z nim spotykać dopóki nie będą pewni decyzji o ślubie, bądź czy tak jak już wspomniałam wcześniej od razu potrzebne jest małżeństwo, bo jezeli to drugie to go w pełni rozumiem, nigdy jakoś nie zależało mi ślubie, na poznaniu rodziny mojego faceta owszem.
Natomiast jeżeli dziewczyna może poznać rodzinę nie biorąc od razu ślubu,a On mówi inaczej to jednak mam powody do zastanowienia się nad tym o czym wspomniała koleżanka wyżej, że może traktowac to jako "luźny związek" a potem znajdzie sobie rodaczkę. Bo co jak co chciałabym byc traktowana powaznie mimo,że nieznamy swojej wspolnej przyszłości.
18 2013-05-29 22:40:36 Ostatnio edytowany przez just.love.me (2013-05-29 22:41:04)
zagubiona zapytaj go, tylko wtedy się dowiesz o co dokładnie chodzi.
Witam, jakiś czas temu poznałam Muzułmanina i nasza znajomość przerodziła się w coś więcej. Bardzo dobrze się dogadujemy, on szanuje mnie a ja jego. Niedługo planujemy ślub ale trochę się obawiam czy dojdzie do skutku. My bardzo się kochamy i chcemy być ze sobą. I mam pytanie do was : ja nie jestem dziewicą a wiem ze on jest prawiczkiem i czy taki ślub w jego kulturze jest akceptowalny ? Jeszcze mu o tym nie powiedziałam bo boje się jak on na to zareaguje, ale muszę to zrobić przed naszym ślubem( o ile dojdzie wtedy do skutku). A wy co uważacie Drogie Panie i Panowie? Bardzo Dziękuje za wszystkie odpowiedzi, Pozdrawiam serdecznie
Jest tylu Polaków... po co wam muzułmanie? Chcecie sobie życie zniszczyć?
Życie można sobie zniszczyć z każdym facetem, który uważa się za Pana i Władcę. W Polsce też są tacy, tylko nie tłumaczy się ich zachowania innymi tradycjami i religią, a zwykłym chamstwem. Jak dla mnie jeden pies, ale wiadomo, że między ludźmi jest tak wiele różnić, a wpływ religii i tradycji jeszcze bardziej to potęguje. ostatnio dochodzę do wniosku, ze najlepsi są ateiści, przynajmniej nie są nawiedzeni.
Dopadło i mnie: zakochałam się w Muzułmaninie. Poznaliśmy się w zeszłym roku w ramach praktyk studenckich Akademii Medycznej Poznańskiej, organizowanych przez fundację pomocy humanitarnej Redemptoris Missio.
Odbywałam praktyki wraz z kilkoma studentami w mieście Mwanza w Tanzanii, na placówce regionalnej SMA. Tam poznałam "swojego" Muzułmanina. Ma na imię Petros pracuje jako młody lekarz internista w przychodni zdrowia na Misji Bugisi i jest 5lat starszy ode mnie. Jego ojciec jest Azerem, a matka Ormianką i z tego co mi mówił jest Chrześcijanką, a ojciec Muzulmaninem. Petros ma obywatelstwo Unii Europejskiej, mieszka w Berlinie, niedaleko mnie bo ja jestem z Wrocławia Do Afryki wyjechał półtora roku temu w ramach akcji humanitarnej i pomocy najbiedniejszym pacjentom misyjnych szpitali.
Przez pół roku spędzaliśmy wspólnie każdy dzień, pracowaliśmy razem.Wiem, że wpadłam mu w oko, bo wodził za mną wzrokiem, słuchał tego co mówię i spedzał ze mną cały swój wolny czas. Ja też zwróciłam na niego uwagę- naprawdę przystojny facet. Wysoki, szczupły, ma jasną karnację tylko bardzo ciemne oczy i włosy.
Przez te kilka miesięcy nie doszło między nami do kontaktu fizycznego, oprócz chodzenia za rękę i jednego całusa. Ostatniego dnia wybraliśmy się na spacer wokół zatoki jeziora Wiktoria i tam Petros wyznał mi miłość. Serce waliło mi jak szalone, płakaliśmy razem jak dzieci że nastepnego dnia wyjeżdżam.
Od tamtej pory mam z nim codzienny kontakt przez telefon, albo skype. W maju Petros ma przyjechać do Berlina na miesiąc, obiecał mi że mnie odwiedzi we Wrocławiu.
Wiem, że dużo złego się mówi teraz o Muzułmanach, wiem że istnieje między nami przepaść kulturowa. Chociaż z drugiej strony z żadnym innym człowiekiem nie czułam takiej więzi i chemii jak z nim. Moi rodzice wiedzą o jego istnieniu, ale nie wiedzą że jest Muzułmaninem.
Cała ta historia jest moją przygodą życia, której nigdy nie zapomnę, chociaż wiem że brzmi to nieprawdopodobnie.
Już sama nie wiem co mam myśleć o Petrosie, źle się mówi o Muzułmanach, wszyscy moi przyjaciele, odradzają mi związek z nim- chociaż go nie znają. Może wypowie się jakaś dziewczyna, która jest w związku z Muzułmaninem i co ona o tym sądzi, albo osoba znająca przykłady takich związków "mieszanych"?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Nie mialam nigdy osobiscie blizszych relacji z mezczyznami z poludnia, mialam okazje poznac ich kulture, dzieki kolezankom wyznajacym tych wiare na studiach, ale opowiem Ci pewna histore... To sie zdarzylo mojej przyjaciolce.. . Veronique, Belgijka, teraz prawnik z wykrztalcenia .. Poznalam Veronique na studiach, piekna, kochana, madra, bogata dziewczyna, skromna i oddana .. . Poznala chlopaka majac 17 lat .. Pochodzil on z Tunezjii. Zakochala sie w nim. Zostal on przedstawiony jej rodzicom, po 2 latach zwiazku Silas dal jej pierscionek zareczynowy - wart ok 3 tys Euro .. Wszystko bylo dobrze miedzy nimi.. Ona zakochana a on byl dla niej idealny .. po 5-6 latach Veronique podczas jego nieobecnosci w aucie zajrzala do jego dokumentow .. Okazalo sie, ze ten cudowny chlopak nie ma na imie Silas .. I nazwisko i wszystkie dane tez sie nie zgadzaly ... Nic mu nie powiedziala .. pol roku pozniej powiedzial jej, ze ze wzgledow rodzinnych musi wyjec do Tunezji .. i dlatego "niestety musza zakonczyc zwiazek" .. . Veronique byla zalamana, plakala i przezywala rozstanie.. Poczym kilka tygodni pozniej JA spotkalam Silasa w restauracji z Muzulmanka, a on udawal, ze mnie nie zna ... . Dodam, ze to nie jedyne zdarzenie, znam wiecej dziewczyn, ktore w podobny sposob zostaly oszukane...
Dobry muzułmanin to m..... muzułmanin, niektórzy tak mawiają ![]()
Ciekawe czy moderacja zareaguje na tak głupi post jak powyżej? A tak poza tym Kolego jesteś odważny jakoś tak połowicznie...
Cóż, ja osobiście bym nie mogła być z kimś kto wierzy w coś takiego jak w to co oni wierzą i wyznaje takie zasady. Jest dla mnie zaburzenie myślenia i zbyt bardzo wpływa na wszystko.
Fakt, niektórzy za bardziej sensowne uważają wiarę w spaghetti coś tam... Teoretycznie dla mnie jako katolika te wszystkie protestantyzmy, zielonoświątkowcy, jehowi, to powinny być sekciarskie wybryki, a nie są. Każdy wierzy w to co uważa za stosowne. Jest na świecie ponad miliard muzułmanów, którzy sobie spokojnie żyją, a co chwila ten czy inny myślący inaczej przypisuje im wady garstki oszołomów.
Jak ktoś z kręgu naszej kultury chce się związać z kimś z kultury diametralnie innej, to po prostu powinien to uwzględnić. Dowiedzieć się jakie zwyczaje panują w naturalnym środowisku partnera i czy mu to zwyczajnie będzie pasować. Obojętnie czy ma zamiar związać się z Arabem, Persem, Pusztunem, Chińczykiem, Japończykiem, Nigeryjczykiem, Meksykaninem czy chłopem z tradycyjnej polskiej wsi. A zapewniam, że związek z takim chłopem miejskiej "księżniczce" też by potrafił dopiec. Bo miłość była taka piękna, on taki szarmancki, a potem szok, że on chce ją zabrać na wieś do buraków i świnek zagonić. I w niedzielę na mszę zaciąga, krótkich spódniczek nie pozwala nakładać i dużych dekoltów. Daleko trzeba szukać?
Ja uważam za bardziej sensowne nie wierzenie w żaden byt typu Bóg, czy Potów Spaghetti.
I to , że ktoś spokojnie żyje to nie znaczy , że moim zdaniem nie ma zaburzonego religią myślenia i postrzegania świata, którego ja prywatnie nie mogłabym znieść, ani on mojego.
Znam taką parę. On z Maroka, ona z Polski. Poznali się na studiach w Polsce, mieszkają tu na stałe. Mają dwie dorosłe córki. Wszystko chyba jest zależne od tego jak nowoczesny jest ten facet. Wiem, że im się dobrze układa. Co najmniej raz do roku jeżdżą razem do Maroka na wakacje/ferie do rodziny.
a takich co nawołują do karania kobiet za bycie OFIARĄ gwłałtu, czy obrzezają dziewczynki trzeba tłuc, natomiast takich co nawołują do zabijania niewiernych, to nawet eliminować fizycznie]
Przemoc fizyczna sprawia, ze samemu jest sie potworem.
Taki offtop.
ile polakow? malo ci ?
a te aliabdy tylko zamachy!!!!!!!!
Ale jakie bombki na choinkę taki przyniesie ![]()
Jednorazowe przeżycie...
Przede wszystkim to nie można jednoznacznie opisać "związku z muzułmaninem" bo muzułmanie są najprzeróżniejsi. W islamie jest wiele odłamów, te odłamy różnią się od siebie zależnie od kraju pochodzenia konkretnej osoby i tego na ile ta osoba jest religijna. To, że ktoś jest muzułmaninem nie znaczy, że będzie postępował zgodnie z zasadami swojej wiary.
Wcześniej została poruszona kwestia tego, że chłopak muzułmanin nie chce przedstawić swojej dziewczyny rodzinie. To jest jak najbardziej normalne, w islamie nie istnieje coś takiego jak "związek", jest małżeństwo albo nic, jeśli rodzice tego chłopaka są wierzący to nie mógłby tak po prostu przyprowadzić sobie do domu dziewczyny - chyba, że już jako narzeczoną i raczej nikt by ich nie zostawił sam na sam. A teraz z drugiej strony - w islamie ślub nie jest tym samym czym jest ślub w kulturze Europejskiej. W Europie jest tak, że przez kilka lat jest się w związku aby się poznać i sprawdzić a później bierze się ślub, który jest teoretycznie do końca życia. W islamie dopuszczone są rozwody i nie ma potrzeby przed małżeństwem się sprawdzać jako para, ponieważ jeśli dwie osoby wezmą ślub i z jakichś względów nie będą chciały być razem to się rozwiodą i wezmą ślub z kimś innym.
Tak to wygląda z punktu widzenia islamu, natomiast wszelkie relacje pozamałżeńskie z osobami płci przeciwnej są niedozwolone. Dlatego dziewczyny nie dziwcie się, że muzułmański chłopak nie chce was przedstawić swojej rodzinie, przedstawi na pewno jeśli będzie PEWNY, że może to zrobić, jeśli plany będą bardzo poważne i jeśli kobieta będzie spełniała standardy dobrej, muzułmańskiej żony, będzie łagodna, dobra, skromna. I ta skromność inaczej wygląda niż chociażby w Europie. To spore różnice kulturowe, wiele kobiet Europejek potrafi się w nich odnaleźć, a inne nie.
A teraz doświadczenia:
Ja byłam dwa lata w związku z chłopakiem pół Algierczykiem, pół Francuzem. To był mój pierwszy chłopak i wspominam go wspaniale. Był niesamowicie czuły i troskliwy, kontakty cielesne ograniczone, przez pierwsze półtora roku związku nie uprawialiśmy seksu (ja miałam 17 lat jak się poznaliśmy, on 21), nie pił alkoholu, nie palił, nie jadł wieprzowiny, jego rodziny nie poznałam, chociaż wiem, że mówił o mnie ojcu (z matką miał bardzo złe kontakty), miałam też kontakt z jedną jego młodszą siostrzyczką. Nie był zazdrosny WCALE, mogłam chodzić gdzie chciałam i kiedy chciałam, opowiadałam mu o wszystkich moich przyjaciołach, nie miał obiekcji. Nigdy nie namawiał mnie na zmianę ubioru, a wtedy jeszcze ubierałam się typowo po Europejsku (w lecie bluzki na ramiączkach, krótkie spódniczki, szorty), choć czasem sygnalizował, że wolał abym ubrała coś dłuższego, luźniejszego, bardziej zakrywającego ciało ale nigdy nie przymuszał. Nie namawiał mnie nigdy do islamu a właściwie to jak sama z siebie zaczęłam się interesować to wręcz był niezadowolony bo uważał, że robię to dla niego
Związek nie przetrwał paradoksalnie przez to, że on nie chciał się zaangażować, nie chciał ślubu ani dzieci (tutaj wyszła jego zachodnioeuropejska połowa). Ogólnie rzecz biorąc nie angażował się i szukał relacji bez problemów i bez różnic zdań. Czułam się zaniedbana i odeszłam, pomimo bardzo silnego uczucia. Mimo to do dziś wspaniale wspominam związek z nim, mieliśmy gorsze momenty ale rozstaliśmy się pokojowo, życząc sobie nawzajem wszystkiego najlepszego. Do dziś raz na kilka miesięcy zdarzy nam się wymienić kilka słów na facebooku.
Mam też koleżanki w związkach (a właściwie to w małżeństwach) z muzułmaninami. Koleżanka (taka bliższa, bo przez prawie rok byłyśmy współlokatorkami) Hiszpanka (muzułmanka) wyszła za Egipcjanina, mają synka, mieszkają w Barcelonie. Koleżanka Polka również wyszła za Egipcjanina, przeprowadziła się do Egiptu i tam mieszka razem z mężem i synem i prowadzi normalne życie, jest zadowolona. U tej pierwszej nie do końca wiem co słychać, bo jakoś po jej ślubie kontakt nam się urwał ale do tego czasu gdy rozmawiałyśmy była bardzo szczęśliwa. Mam też koleżankę Polkę, która była w związku z muzułmaninem, który ukrywał przed nią, że był żonaty (z inną Polką)... do wyboru do koloru, pewnie jak w każdej nacji, religii... Ludzie są po prostu różni, dobrzy lub źli, najważniejsze to dowiedzieć się BARDZO DUŻO o kraju/kulturze/religii partnera, postarać się wejść w jego skórę i zrozumieć jego reakcje, które dla nas są obce. Rozumiem to, bo jestem teraz również w związku z obcokrajowcem (Włochem) i kiedy zaczynałam być z nim to tak sobie myślałam "będzie prosto, to i to Europa, ten sam krąg kulturowy, tak samo południe (mieszkamy oboje w Hiszpanii)" a jednak... nie. Ile łez wylałam z powodu złego zrozumienia kontekstu jego wypowiedzi czy zachowań, tylko ja to wiem. A jeśli dodamy do tego inną religię czy zupełnie inny kontynent, bardzo odległą od naszej kulturę, może nie do końca idealną znajomość języka - każdy "drobiazg" ma znaczenie.
Witam , poznam osoby ktore poznaly Algierczyka i planuja wyjazd do Algierii.
hej czy jest tu dziewczyna,ktora jest w zwiazkuz pakistanczykiem
jak go sparwdzic,czy jest jakis rejestr dlugow, moge zawrzec w kontrakcie slubnym ze jak urodze dziecko mam mi placic ,macie jakies doswiadczenia