netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

8 odpowiedzi4 323 wyświetleniazałożony przez anonimka19, 02.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Witam!
Rozpoczęłam ten wątek, ponieważ jestem ciekawa czy któraś z was ma/lub miała podobny problem, oraz jak sobie z tym poradzić? co będzie dalej? czy są szanse na powrót lub jak sobie  z tym radzić i żyć dalej?
Otóż byłam z facetem starszym od siebie(ale nie w tym byl problem), bardzo dobrze sie dogadywalismy, czasem wystarczylo jedno spojrzenie abysmy zrozumieli o co nam chodzi, oboje jestesmy osobami bardzo wrazliwymi z cienką strukturą psychiczną. Byliśmy ze sobą pół roku, wszystko bylo fajnie, przezylismy niezapomniane chwile, wspolne wakacje, wypady, wspomnienia, codzienne spotkania, wieczory, cale godziny spedzone razem, wszystko bylo dobrze do czasu jego wypadku samochodowego (dzięki Bogu jemu nic sie nie stalo) jednak zastanowila mnie jedna rzecz, że zaraz po tym zdarzeniu nie zadzwonil do mnie tylko do swojej siostry(pare lat starszej), która mieszka ok. godzine jazdy od naszego miejsca zamieszkania i w nijaki sposób nie byla w stanie mu pomóc... ponoć kazał siostrze zadzwonic do mnie a ona zamiast o brata martwila się o samochód, jak po czasie sie dowiedzialam nie dzwonil do niej tylko juz z nią rozmawiał wczesniej co bylo m.in. powodem spowodowania wypadku. To bylo jednorazowe, ale na tym sie nie skonczylo, wyjechal na tydzień z "rodziną" na wakacje, oczywiście nie zabraklo i siostry... nie odzywal sie 3 dni, caly czas ja pisalam, dzwonilam, szukalam kontaktu przez skype, ale po godzinie kombinacji i podłączaniu skypa uznał, że pójdzie na pączki na które woła go siostra i szybko skonczyl rozmowe zanim tak naprawde ją zaczął...przez ten czas odezwał się do mnie kolega, o którym wiedzialam ze mu sie podobam mimo iż on wiedział ze jestem z innym... zdobyl mój numer, zapraszal na kolacje, zakupy itd. ale ja odmówiłambo starałam się być lojalna wobec mojego chlopaka, jak wrocil z "wakacji" powiedzialam mu o tym, co go wkurzylo i pozniej byl bardzo ostrozny jesli chodzi o tego kolege. Po jakichś dwóch miesiącach musiał zrobić operacje w innym miescie i poprosil mnie zebym z nim pojechala, niby nic zwykly zabieg, nie wyobrazalam sobie wtedy nie byc przy nim... przychodzilam, rozmawialam, siedzialam pytalam czy nic nie potrzeba, w dniu zabiegu wszystko bylo dobrze, jednak nastepnego dnia zaczely sie komplikacje po operacji, okazalo sie ze musi jeszcze troche zostac... to ja bylam tam na miejscu a nie jego rodzina... ja podawalam mu wszystko, siedzialam przy lozku jak ten pies, wolalam lekarzy,masowalam, pocieszalam a w nocy tego samego dnia plakalam i non stop sama w obcym miescie, okazalo sie ze musza go przewiezc do innego szpitala w jeszcze innym miescie, nie narzekalam pojechalam za nim choc nic o tym nie wiedzial.... nie wyobrazalam sobie w tej sytuacji przy nim nie byc... jednak przezylam wielka traume bo tej nocy mogl juz nie przezyc... mial bardzo ciezkie powiklania, modlilam sie o niego, moje modlitwy zostaly wysluchane... czekala go druga operacja, oczywiscie sama w kolejnym miescie non stop siedzialam przy jego lozku, bylismy tam tydzien az wydobrzal i czul sie coraz lepiej. A jego rodzina jedyne co to mnie opierniczala i zero wdziecznosci. Po szpitalu nie wyobrazalam sobie zostawic go samego, zamieszkal przez tydzien u mnie z moja rodzina. Oczywiscie MÓJ tata przyjechal po niego ze szpitala zeby go zawiezc do naszego miasta. Mniejsza o to kto to zrobil, non stop czulam sie pominieta przez jego rodzine a zwlaszcza siostre, która mialam wrazenie byla zazdrosna i ciagle mieszala... dodam że ona jest starsza i ma swoje dzieci i męża ale non stop dzwonila do mojego bylego... z byle pierdołą.. co nie popatrzylam na telefon wyswietlalo sie jej imię... tlumaczyl to tym, że z nią pracuje i nie da sie inaczej... wiele razy sie o to pokłócilismy. Jednak to bylo dla mnie za duzo, bylam klebkiem nerwow czulam sie pominieta i czulam ze robie dla niego duzo a sama sie wypalam, po pol roku zdecydowalam o rozstaniu, jednak tak naprawde nie chcialam sie rozstawac na powaznie, mialam nadzieje, ze cos przemysli... zrozumie ze mnie tez to kosztowalo nerwow i byla to wielka trauma nie wiedziec czy za chwile osoba którą kochasz ponad wszystko nie umrze w innym miescie przy tak powaznych powiklaniach. Mialam nadzieje ze przemysli relacje z siostrą i choc troche ograniczy z nią kontakty. Po tygodniu przerwy,rozstania którym byl z rzesztą zszokowany, odezwal sie... chcial zaczac wszystko od poczatku, powiedzial ze postara sie, ze musimy sie razem postarac zeby bylo lepiej... uwierzylam i zgodzilam sie na powrot, widzialam ze bardzo to przezyl a oczy mial opuchniete od ciaglego placzu, ja z resztą to samo... powiedzial ze mial plan za dwa miesiace sie mi oswiadczyc i myslal o tym powaznie... jednak mnie czekal wyjazd ze znajomymi z którego on sie wycofal przy pierwszym rozstaniu... pech chcial ze na tym wyjezdzie byl ów kolega (piszacy jeszcze w wakacje) i bardzo uderzal do mnie, wiedzial ze sie rozstalismy i wrocilismy i wykorzystal to, chcial byc ze mna i nie owijal w bawelne po prostu mi to powiedzial, nie ukrywam ze bardzo mi sie podobal... bylam juz bardzo zrezygnowana zwiazkiem z moim eks, choc kochalam go ponad wszystko serce zle mi podpowiedzialo i po wyjezdzie zerwalam z nim po raz kolejny... tym razem juz nie na zarty bo zrywajac strasznie na siebie krzyczelismy...oczywiscie życzliwiu znajomi doniesli mu po wyjezdzie jak kolega" sie do mnie kleił jakies 2 tygodnie po tym zaczelam chodzic z tamtym "kolegą" ale to okazal sie niewypal a ja dalej myslalam o eks, pech chcial ze 2 tyg. po zerwaniu moj byly zobaczyl nas w barze, nawet nie powiedzielismy sobie czesc, od tego czasu minely dwa miesiace, nie moglam wytrzymac tak bardzo za nim tesknilam... poprosilam o spotkanie, na poczatku bardzo nie chcial ale po namowie zeby schowal na chwile dume, zgodzil sie... jednak na rozmowe przyszedl wsciekly, bardzo szybko poprosil o rachunek, po czym zapytal "to wszystko? cześć" i wyszedl... rozmowa nie trwala dlugo chcialam mu tylko wyjasnic co i jak i ze nadal bardzo go kocham, chce wrocic ale nie chcial wyjasniac, powiedzial ze "tylko rodzina powstrzymala go przed tym zeby sobie nic nie zrobil" ale dla niego to koniec i dwa razy nie wchodzi sie do tej samej rzeki, to bylo minelo i przeszlo, ze dla niego to przeszlosc i nie ma powrotu... zmroziło mnie myslam po tej rozmowie ze skocze z dachu non stop plakalam, bylam zalamana.... ale zastanawiala mnie jedna rzecz: jak mogl tak szybko zapomniec o tym wszystkim co nas laczylo??? o tym co dla siebie zrobilismy? co ja dla niego zrobilam?czy dwa miesiace to nie za krotko? od rozmowy minal miesiac... nie odzywamy sie caly czas po tej rozmowie... minelismy sie ze dwa razy na ulicy i w centrum handlowym. Ale po tym wszystkim nie uslyszalam nawet czesc... Jest mi strasznie jak po tylu intensywnych przezyciach mogl tak szybko wykasowac dane?? trzy miesiace i zero "dzien dobry"?Nie wierze w to , mam wrazenie ze jest po prostu bardzo zraniony,... ja w dalszzym ciagu go kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez niego, te 3 miesiace to meczarnia...codziennie o nim mysle... jak sobie z tym poradzic? co zrobic? jak go odzyskac? albo zapomniec i isc dalej po tym wszystkim?? poradźcie coś... błagam bo juz nie wytrzymuje...

2

Odp: Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Rozumiem, że to dużo czytania, ale krócej nie dało się tego streścić, to i tak nie wszystko, prosze tylko o opinie w tej sprawie... co o tym myslicie?czy jest sens walczyc dalej czy to spisane na straty i jak sie wreszcie otrząsnąć??

3

Odp: Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Nie rozumiem dlaczego sie rozstaliście?
Bo byłaś zła na jego siostrę? hmm

4

Odp: Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Nie, ze względu na to, że nie stawał w mojej obronie jak była taka potrzeba, jego siostra non stop pojawiala sie w naszym zyciu, myslal non stop jak jej pomagac w zyciu a na nasze nie bylo juz czasu...poza tym ta trauma troche przerosła mnie psychicznie...

5

Odp: Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Nie byłam zła na jego siostre tylko na niego, że nic nie zrobil... i nie stanął nigdy po mojej stronie...

6

Odp: Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Widze, że słabo z odpowiedziami hmm Nie umiecie mi odpowiedziec czy po prostu to już sytuacja bez wyjścia??

7

Odp: Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Ja nie wiem co Ci odpowiedzieć, bo niespecjalnie rozumiem problem.

8

Odp: Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?
anonimka19 napisał/a:

Widze, że słabo z odpowiedziami hmm Nie umiecie mi odpowiedziec czy po prostu to już sytuacja bez wyjścia??

Jestem w stanie Cię zrozumieć czułas się nie doceniona i nie potrzebna robiłaś wszystko żeby mu pomóc w ciężkich dla niego chwilach a on nie był w stanie tego docenić. Jest takie powiedzenie które mowi że im więcej dajesz od siebie tym mniej dostajesz od drugiej osoby. Oczywiście nie chodzi o to żeby nie dawać od siebie nic ale jak widać byłaś za dobra dla niego a on tego nie widział jak napisałam wcześniej. Nie potrzebnie może widywałaś się wtedy z tym "kolegą" on to zobaczył zrozumiał że Ci nie zależy może i dlatego takie sytuacje. sad Radziłabym Ci o nim zapomnieć chociaż wiem że to trudne ale nie widzę dalej sensu abyście byli ze sobą..

Może nie dorósł do poważnego związku sad

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po pół roku ciężkiego związku-jak sobie poradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026