netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

66 odpowiedzi10 784 wyświetleniazałożony przez spider123, 02.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

1

Temat: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Witam,znalazłam dziś to forum... Poczytałam trochę i uznałam, że może tu znajdę trochę wsparcia. W każdym razie bardzo proszę.

Temat nie będzie oryginalny, pewnie istnieje mnóstwo podobnych.

Od początku: byłam (?) przez rok z facetem. Było cudownie, czułam się przy nim świetnie i on przy mnie też. Dogadywaliśmy się. Ale... oboje jesteśmy dosyć uparci i kłóciliśmy się od czasu do czasu. Czasami o jakieś głupoty, czasem o coś poważniejszego. Ale zawsze było potem dobrze, umieliśmy się dogadać i starać się. Ja na przykład nauczyłam się kontrolować swoją (nazwijmy to po imieniu) niewyparzoną gębę. Ale niestety, nie zawsze... Dwa dni temu palnęłam coś takiego, co go bardzo zraniło (choć nie miałam takiego zamiaru! Odgryzłabym sobie język w tamtej chwili, gdybym mogła!) i powiedział, że to koniec. Że ma dosyć. Przepraszałam, tłumaczyłam się, że nie chciałam, nie o to mi chodziło... na nic to. Następnego dnia poszłam oddać rzeczy i rozmawialiśmy na spokojnie. Był płacz (z obu stron), przytulanie, ale zdania nie zmienił. Powiedział, że na chwilę obecną(!) nie ma siły. Dalej mnie kocha, ale ma do mnie żal. Podkreślił wielokrotnie, że nie wie, co przyniesie przyszłość, że nie skreśla mnie ze swojego życia, będę zawsze mile widziana podobno... i że póki co potrzebuje czasu. Dogadaliśmy się jeszcze, że jakby którekolwiek z nas doszło do jakichś wniosków, to powiemy sobie o tym.  I być może zobaczymy się w weekend. Cóż, próbowałam wczoraj coś pisać, nawet odpisał, ale z propozycji pogadania na skype nie skorzystał... Dziś już nie zamierzam się odzywać.

Kurczę, jak mam mu pokazać, że jestem w stanie się zmienić? Że dla niego jestem gotowa starać się jeszcze bardziej? Bo osobiście uważam, że dałoby radę to odbudować... zacząć na nowo... Nie chcę go tracić. Miał ktoś taką sytuację? Jak to się skończyło?

2 Ostatnio edytowany przez tolkabezlolka (2013-04-02 14:38:43)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

...osobiście uważam, że dałoby radę to odbudować... zacząć na nowo....

Ty tak uważasz, on natomiast potrzebuje czasu.
Uszanuj to i nie narzucaj się.
Musiałaś porządnie go zranić to zabolało, albo kolega ma inne życiowe plany...

Czas pokaże co z wami będzie...

3

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Ja mu się nie dziwię. Jak długo można znosić upokorzenia, obrażanie, czy co Ty mu tam gadałaś. Jak można kochać kogoś i ranić go słownie?
Nawet najbardziej kochający facet odpuści.

A to, że coś zrozumiałaś, że zmieniłabyś się - to bzdury. Teraz tak sądzisz, bo on Cię nie chce. Gdybyście wrócili do siebie, dalej byś po nim jeździła. Wyciągnij z tego nauczkę i z następnym facetem pilnuj się. I nie pisz że pracowałaś nad sobą, bo jak widać - nie pracowałaś.

4 Ostatnio edytowany przez calandiva (2013-04-02 15:04:39)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

nie wiem czym tak naprawdę zraniłaś, bo może facet szukał pretekstu żeby odejść..też tak może być.

Madoja - nie wiem dlaczego tak naskoczyłaś, nie wiesz o co poszło...

ale myślę że może być dla was jeszcze szansa, skoro nie urwał kontaktu, nie narzucaj się, pozwól mu zatęsknić. A tak swoją drogą moze do siebie nie pasujecie, skoro Twój wg Ciebie niewinny żart tak odebrał. Ludzie muszą się dopasować i pod tym względem, żeby nie gniewac sie o wszystko.

5 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-04-02 20:29:42)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Ile pracowałam, ile wysiłku w to wkładałam, to wiem tylko ja... sam zresztą przyznał, że widział i doceniał moje starania. Że też musiałam się na chwilę zapomnieć... i to jeszcze w taki sposób. Czasu już nie cofnę, niestety, ale chcę zrobić wszystko, żeby to naprawić. Znam siebie i po takim wstrząsie psychicznym jak w tej chwili, wiem, że podwoję i potroję się, żeby się całkiem zmienić. W zasadzie, to sporo rzeczy starałam się zmienić naraz, chociażby zaborczość i zazdrość (niestety, dosyć zakompleksione ze mnie stworzenie). Dlatego nie robiłam problemów o wyjście z kumplami czy nawet jakąś eks na piwo. Na chwilę utraciłam czujność... żałuję tego, ale nigdy przenigdy nie było tak, że chciałam go urazić/zranić celowo...

6 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2013-04-02 15:32:31)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Slowa maja wielka moc...
Tak budowania jak i niszczenia.
Szkoda, ze tak wiele osob przekonuje sie o tym dopiero wtedy, gdy kogos traca...

Zostaw go teraz w spokoju, niech opadna emocje i uspokoja mysli.

Jesli zechce to sam sie odezwie.

Mozesz za kilka dni zapytac czy chce porozmawiac. Jesli odpowie, ze nie-napisz, ze jesli bedzie chcial porozmawiac to niech da znac.

I zamilknij. Daj Wam obojgu czas. Jesli ma byc Twoj-odezwie sie sam, jesli nie-nie odezwie sie.

7 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-04-02 18:28:54)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
Bullinka napisał/a:

Slowa maja wielka moc...
Tak budowania jak i niszczenia.
Szkoda, ze tak wiele osob przekonuje sie o tym dopiero wtedy, gdy kogos traca...

zaiste. wiem, że od tej pory nie będzie dnia, w którym bym nie żałowała tego i nie wściekała się na siebie. Nie mam do niego pretensji. Cały czas próbuję się pogodzić z jego decyzją, ale jezu, jak to boli. To oczekiwanie, ta niepewność... i nadzieja. Wiem, że nie powinnam się teraz odzywać, bo to pewnie jeszcze tylko pogarsza to wszystko. Może po prostu byłam za bardzo pewna, że cokolwiek się nie stanie-on będzie obok i dlatego nie potrafiłam zachować stałej czujności... Tyle razy powtarzał "tak łatwo się mnie nie pozbędziesz..." Wciąż wierzę w te słowa. Może to głupie, ale muszę...

8

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Chryste. Napisał. Choć to tylko sms z rodzaju "ciężki dzień w pracy". Ekscytuję się jak jakaś głupia hmm ale zawsze coś...

9

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

odświeżam. musi być jakiś sposób... co człowiek spieprzył, człowiek naprawi...

10

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Chcesz naprawić. Być może.

spider123 napisał/a:

(...)Na chwilę utraciłam czujność... (...)

To zdanie i wcześniejsze - podobne, świadczą, że zmiany które wprowadziłaś w swoim zachowaniu są powierzchowne, że w jego towarzystwie nie jesteś naturalna. Bycie czujnym przy najbliższej osobie?

Daj sobie czas, zmień się dla siebie.

11

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Może być ciężko, bardzo ciężko to naprawić, wiem coś o tym bo też powiedziałam za dużo, obraziłam, tyle że mój związek trwał ponad 5 lat i skończył się. Walczyłam dwa miesiące i nic nie osiągnęłam. To co mogę Ci powiedzieć z własnego doświadczenia- dzwonienie, pisanie, proszenie, przepraszanie- nic nie daje. Teraz jak od dwóch tygodni odpuściłam on nagle dzisiaj odezwał się do mnie... Daj mu czas niech sobie wszystko spokojnie przemyśli i nie narzucaj się, bo uwierz mi, to nic nie da.

12

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Dziękuję za odpowiedzi. cóż, niestety zmiana całego zachowania od podstaw wymaga jednak czasu... tak sądzę. I to dłuższego... Nie narzucam się, jak wtedy napisał odpisałam naprawdę bardzo neutralnie. ale odpowiedzi już nie było... Dużo czytałam o Prawie przyciągania, wiem, że muszę się zmienić, zwłaszcza dla siebie... że też wcześniej tego nie znalazłam sad Powoli się godzę z jego decyzją, choć rozdziera mnie to w każdą stronę. Co będzie, to ma być... ale nie zamierzam pozbawiać siebie nadziei, jeszcze nie teraz.

13

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

A możesz przybliżyć czym go zraniłaś? I ile macie lat?

Nie wiem - czy bliżej temu zranieniu było do "kiepski z ciebie pukacz" czy do "kiepski z ciebie kucharz"?

Bo wiesz, teraz to zranić mężczyznę możesz jak nie odpiszesz na smsa przez kilka godzin...

14 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-04-04 01:01:08)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

ja mam prawie 20, on 25 (urodziny niedługo)... Wybacz, wolałabym nie przybliżać za bardzo konkretów. Grunt, że byłam pewna, że mieliśmy dystans oboje. Jak teraz o tym myślę,i po tym wszystkim, co powiedział, mogę jedynie walić głową w ścianę. Najlepiej taką z diamentu, albo czego, żeby się nie pokruszyła za szybko. Dodam jeszcze, że w rozmowie dzień po całej awanturze, obiecaliśmy sobie, że jakby którekolwiek z nas doszło do jakichś wniosków, to powiemy sobie o tym od razu, bez obijania w bawełnę. Więc staram się myśleć pozytywnie, nawet gdy mój telefon milczy cały dzień.
Hear the sound, the angels come screaming
Down your voice, I hear you've been bleeding
Make your choice, they say you've been pleading
Someone save us

Heaven help us now
Come crashing down
We'll hear the sound
As you're falling down

I'm at this old hotel but can't tell
If I've been breathing or sleeping
Or screaming or waiting for the man to call
And maybe all of the above

'Cause mostly I've been sprawled
On these cathedral steps
While spitting out the blood and screaming
Someone save us

Heaven help us now
Come crashing down
We'll hear the sound
As you're falling down

And will you pray for me
Make them say your name
And will you lay for me
And make a saint of me?

'Cause I'll give you all the nails you need
Cover me in gasoline
Wipe away those tears of blood again
And the punchline to the joke is asking
Someone save us

Heaven help us now
Come crashing down
We'll hear the sound
As you fall

And would you pray for me?
(You don't know a thing about my sins)
(How the misery begins)
Or make a saint of me?
(You don't know, so I'm burning, I'm burning)

And will you lay for me?
(You don't know a thing about my sins)
(How the misery begins)
And make a saint of me?
(You don't know, 'cause I'm burning, I'm burning)

'Cause I'll give you all the nails you need
(I'm burning)
Cover me in gasoline again
(I'm burning again)

15

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Moim zdaniem najlepsze co możesz zrobić to nieodzywać się. Tacy są mężczyźni. Jeśli teraz będziesz się odzywała to poczuje się osaczany, straci do Ciebie szacunek, poczuje, że Ci cholernie zależy. A gdy orzez ten czas zajmiesz się sobą zaintryguje go to, zacznie dużo myśleć o Tobie. W końcu Ci wybaczy.

16

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

wiesz, powiem cos co niekoniecznie bedzie mile, ale jest z mojego doswiadczenia.

mnie rok temu tez facet "zostawil" tzn chcial przerwy, odpoczac bo mial dosc pretensji i mojego zachowania. wydzwanialam, pisalam. w koncu dalam spokoj, bo wlasciwie nic mu nie zrobilam (chcialam wyjsc wczesniej z imprezy-dla niego okazala sie wazniejsza ode mnie). nie spotykal sie przez ten czas z nikim, spotykalismy sie raz na jakis czas jak znajomi, nie tracilam kontaktu, to mi zalezalo, on byl obojetny. Wrocilismy do siebie, chociaz bylam zdezorientowana bo to trwalo jakies pol roku. ale go kochalam i chcialam byc z nim.

i po kilku miesiacach zaczal mnie zdradzac. to juz nie byla ta sama osoba. jak chlopak odchodzi, to znaczy ze chce odejsc. nie ma zadnych ukrytych tekstow ani przeslan!!  ale  oczywiscie moze wrocic, bo mu glupio szkoda i ma sentyment do ciebie. ale to juz nie jest milosc. zaluje, ze sie wtedy z nim nie rozstalam. nie musialabym przechodzic przez to pieklo, ktore mi zgotowal zdrada.

pozdrawiam i przemysl to co napisalam. to juz nie bedzie to samo, to juz nawet smiem powiedziec, nie bedzie milosc...

17

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

napisz czym tak strasznie go uraziłaś forum jest anonimowe więc spokojnie .To ważne

18 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-04-04 21:54:26)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Niestety, jakoś nie mogę się przemóc... Praktycznie nigdy nie szukałam porad w sieci, to pierwszy raz właściwie. Już na pewno nie w takich sprawach... Właściwie to sama treść nie była taka istotna, chodzi chyba raczej o sposób. Słowa niedobrane kompletnie.
zdradzana88 - strasznie ci współczuję, mogę się tylko domyślać co czułaś sad brałam i takie opcje pod uwagę... ale mimo to chciałabym zaryzykować, jakbym dostała szansę. Chociażby jedną, jedyną. Są jeszcze inne historie, z pozytywnym zakończeniem, w końcu każdy jest inny...
Dzisiaj mnie takie myśli naszły... zastanawiam się, czy to jakaś przypadłość typowo polska: nie zauważy, że coś nie gra, dopóki nie zorientuje się "uuups, chyba nie ma nas na mapie". I wtedy powstania, podziemie, cholera wie co. Ludzie popełniają błędy - niekiedy straszne, niewybaczalne. Ale uważam, że trzeba zrobić cokolwiek, żeby to naprawić. Żeby sumienie przynajmniej jeszcze później i o to nie męczyło.   
Whoah,  właśnie napisał... wspomniał o 2 nocach bez snu sad cholera, teraz już nie wiem, odpisać, czy lepiej nie...

19

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Hej. Jestem w takiej samej sytuacji jak ty. Zraniła bardzo ukochanego, powiedziałam mu za dużo niemiłych rzeczy, które go zraniły, na początku on chciał wrócić i podtrzymywał kantak, ale ja go olewałam i po 2 miesiącach napisałam, że tęsknie, chce wrócić, ale okazało się że to za późno. Po spotkaniu z nim powiedział mi, że on chce być teraz wolny, nie chce wracać, wszystko mi wybaczył i jest szczęśliwy. Mija znów 2 miesiące, a ja cierpię, tęsknie i nie wiem co robić. Odzywa się do mnie od czasu do czasu, ale cały czas powtarza, że teraz imprezuje i jest mu dobrze. Poznał nawet jakąś dziewczynę, spotykają się, ale napisał mi że nie chcą być razem tylko pospotykać. Boje się, że będą razem... jestem pogubiona w tej sytuacji, nie wiem czy mam do niego pisać czy dać kompletnie spokój. Chciałabym to wszystko naprawić, ale chyba już za późno...

20 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-04-05 23:07:38)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

someone92 w takim razie łączę się z Tobą w "bulu i nadzieji" sad nie wiem, co ci powiedzieć... Wiem tylko, że to okropnie niesprawiedliwe, bo znam parę, gdzie dziewczyna faceta non stop zdradzała, co chwila się schodzili i rozchodzili, a teraz są zaręczeni o_O A my co? Powiedziałyśmy o parę przykrych słów za dużo, źle dobrałyśmy te słowa, cokolwiek - i wszystko diabli biorą -.- Wszędzie piszą, żeby się nie odzywać ani nic... ponad 20 stron w googlach nie może się mylić ;p A przede wszystkim jakoś się ogarnąć (wiem, wiem, łatwo mówić...) Nigdy nie jest za późno. Ludzie ponoć wracają do siebie po latach... życie lubi zaskakiwać.

EDIT: Przeczytałam twój wątek. Hmm, zaszalałaś. Ale nie mnie Cię oceniać. Jak na moje, to wygląda z lekka tak, jakby chciał Ci zrobić na złość...

21

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Spotkanie będzie. W niedzielę. Trzymajcie kciuki (żeby przynajmniej nie było gorzej niż jest), dobrze? wink

22

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

spider123 dokładnie są kobiety, które swoich facetów zdradzają, a oni i tak do nich wracają. Laski mają szczęście, a i tak tego nie doceniają. Ja liczę na to że i mój do mnie wróci chociaż go zraniłam słowami. Może za mało pokazałam mu jak mi na nim zależy, ale też sugerowałam się radami, żeby się nie narzucać, dać mu czas i wszystko się wyjaśni... okropne jest czekanie i teraz trochę żałuje, że nie pisałam do niego tylko czekałam, aż on napisze. Mówią, że jeśli jest to prawdziwa miłość to do mnie wróci, ale ja tracę nadzieję bo on może o mnie zapomnieć... Trzymam za ciebie kciuki wink Niech ci się uda bo wiem co to za okropne uczucie tak tęsknić i martwić się o wszystko wink Powiedzenia! wink

23

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Ech, sprzątałam dziś trochę i odkryłam parę innych jego rzeczy u siebie (głównie ciuchy). Jak myślicie, powinnam je zabrać jutro ze sobą?

24

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

Ech, sprzątałam dziś trochę i odkryłam parę innych jego rzeczy u siebie (głównie ciuchy). Jak myślicie, powinnam je zabrać jutro ze sobą?

nie

25

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

1,5 godziny do spotkania... Nie wiem kompletnie, czego się spodziewać. Bogowie, jeśli tam jesteście...

26

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Słowa wypowiadane pod wpływem emocji są najczystszą prawdą.Dlaczego?.Bo mówimy to co czujemy a nie myślimy.
Przemyśl to sobie.

27

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

W 100% zgadzam się z wypowiedzią powyżej. Czysta prawda bez dwóch zdań.

28

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Słowa wypowiedziane w przypływie emocji wcale nie odzwierciedlają prawdy, alter ty wez sie ogarnij bo akurat tutaj nie masz racji, nie chce mi się nawet rozpisywac, pewnie wedlug twojej teorii po pijaku tez........

29

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
martyrs napisał/a:

Słowa wypowiedziane w przypływie emocji wcale nie odzwierciedlają prawdy, alter ty wez sie ogarnij bo akurat tutaj nie masz racji, nie chce mi się nawet rozpisywac, pewnie wedlug twojej teorii po pijaku tez........

On się nie musi ogarniać, bo moim zdaniem wszystko z nim i z jego wypowiedziami jest w porządku, a Ty nie musisz się zgadzać z jego postem. Mamy wolność wypowiedzi. Tutaj akurat Alterego ma rację.

30

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

do mnie właśnie odezwał się mój eks. na początku co u mnie, czy imprezuje, a potem czy go kiedyś zdradziłam... wątpi w moją wierność no i ogólnie zaczął właśnie robić mi jakieś wyrzuty, że to wszystko przeze mnie, że to ja podcinałam skrzydła naszemu związkowi, że mnie bardzo kochał i poświęcał się komuś pierwszy raz w życiu... nie wiem czemu po takim czasie ma do mnie pretensje? chyba ten etap zamknęliśmy, on zawsze mówił, że świetnie się bawi, jest teraz szczęśliwy i byłam pewna, że poukładał swoje życie, a dziś mi tak pisze. o co mu chodzi? chce mnie za wszystko obwinić? czemu dopiero teraz takie brudy wyciąga na wierzch... serce go ruszyło i zaczyna za mną tęsknić?

31

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
someone92 napisał/a:

do mnie właśnie odezwał się mój eks. na początku co u mnie, czy imprezuje, a potem czy go kiedyś zdradziłam... wątpi w moją wierność no i ogólnie zaczął właśnie robić mi jakieś wyrzuty, że to wszystko przeze mnie, że to ja podcinałam skrzydła naszemu związkowi, że mnie bardzo kochał i poświęcał się komuś pierwszy raz w życiu... nie wiem czemu po takim czasie ma do mnie pretensje? chyba ten etap zamknęliśmy, on zawsze mówił, że świetnie się bawi, jest teraz szczęśliwy i byłam pewna, że poukładał swoje życie, a dziś mi tak pisze. o co mu chodzi? chce mnie za wszystko obwinić? czemu dopiero teraz takie brudy wyciąga na wierzch... serce go ruszyło i zaczyna za mną tęsknić?

Całkiem możliwe.

32

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
martyrs napisał/a:

Słowa wypowiedziane w przypływie emocji wcale nie odzwierciedlają prawdy, alter ty wez sie ogarnij bo akurat tutaj nie masz racji, nie chce mi się nawet rozpisywac, pewnie wedlug twojej teorii po pijaku tez........

O ile pamiętam to chyba Ty dawałeś świetne rady Tygrysowi.Tak?.
Nic dodać nic ująć.

33

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
someone92 napisał/a:

do mnie właśnie odezwał się mój eks. na początku co u mnie, czy imprezuje, a potem czy go kiedyś zdradziłam... wątpi w moją wierność no i ogólnie zaczął właśnie robić mi jakieś wyrzuty, że to wszystko przeze mnie, że to ja podcinałam skrzydła naszemu związkowi, że mnie bardzo kochał i poświęcał się komuś pierwszy raz w życiu... nie wiem czemu po takim czasie ma do mnie pretensje? chyba ten etap zamknęliśmy, on zawsze mówił, że świetnie się bawi, jest teraz szczęśliwy i byłam pewna, że poukładał swoje życie, a dziś mi tak pisze. o co mu chodzi? chce mnie za wszystko obwinić? czemu dopiero teraz takie brudy wyciąga na wierzch... serce go ruszyło i zaczyna za mną tęsknić?

Gdyby Go ryszyło to obwiniałby Ciebie?

34

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Hej.Ja mam podobnie(zreszto dziś to opisałam).Jesteście razem rok i już czujesz się winna że to przez Ciebie pomyśl co może być jak za parę lat dojdzie szara rzeczywistość dzieci itp.wtedy powodów do kłotni może być więcej...Więc akurat twoja "niewyparzona buzia"nie powinna być dla niego taka ważna..

35

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
someone92 napisał/a:

do mnie właśnie odezwał się mój eks. na początku co u mnie, czy imprezuje, a potem czy go kiedyś zdradziłam... wątpi w moją wierność no i ogólnie zaczął właśnie robić mi jakieś wyrzuty, że to wszystko przeze mnie, że to ja podcinałam skrzydła naszemu związkowi, że mnie bardzo kochał i poświęcał się komuś pierwszy raz w życiu... nie wiem czemu po takim czasie ma do mnie pretensje? chyba ten etap zamknęliśmy, on zawsze mówił, że świetnie się bawi, jest teraz szczęśliwy i byłam pewna, że poukładał swoje życie, a dziś mi tak pisze. o co mu chodzi? chce mnie za wszystko obwinić? czemu dopiero teraz takie brudy wyciąga na wierzch... serce go ruszyło i zaczyna za mną tęsknić?

moze pijany ,ze sie odezwal.cos mu chyba tam nie idzie i probuje nawiazac kontakt ,zebys Ty go przepraszala i zaczela prosic o powrot aby sie upewnic czy wciaz jestes za nim.nie daj sie wplatac w ta gierke.

36

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

geniu on był trzeźwy, ale widać, że chce zrzucić za wszystko na mnie winę. Sam tłumaczy się, że poświęcał dla mnie wszystko, jest chłopakiem jakim jest i to że zaraz zaczął spotykać się z inną dziewczyną do dla niego nic bo jak napisał "miałem gnić i przegapić najlepsze lata życia i chce się tylko z nią spotykać". nie wiem czemu po 4 miesiącach rozstania ma wątpliwości co do mojej wierności i robi mi wyrzuty. Pisał, że traktowałam go ja pantofla, a nigdy tak nie było, że dla mnie wszystko poświęcił. Szkoda, że nie widzi tego, że ja też... I po co do mnie pisze jak ma "inną, nową koleżankę". Chyba chce żebym się za nim uganiała bo od półtorej miesiąca próbowałam wrócić, chciałam się spotkać z nim w święta, a on od że to nie jest dobry pomysł bo nie chce sobie komplikować życia, a jest szczęśliwy i dałam sobie spokój. Zawsze jak się odzywa, a robi to co półtorej tyg to pyta co słychać, czy imprezuje i czy kogoś poznałam, a potem opisuje jak to on super się teraz bawi, spotyka z tą dziewczyną i jest happy. Nie rozumiem faceta, chce mnie dręczyć za to że z nim zerwałam? Kocham go i to bardzo i chciałabym, żeby wrócił, ale on ma co innego w głowie...

37

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

someone92 zaiste, dziwne. Skoro jest szczęśliwy, to po co tak się z tym przed Tobą odnosi? Może należałoby zapytać samego zainteresowanego (nic nie sugeruję, bo psychologiem nie jestem, nawet się nie szkolę w tym kierunku), czy ma w tym jakiś konkretny cel. Albo odpisywać na takie coś po prostu "cieszę się" i tyle. Trzymaj się i nie załamuj wink

Jeśli kogoś interesuje moja historia... Mądrość ludowa: "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" idealnie obrazuje sytuację smile Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia smile

38

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

Jeśli kogoś interesuje moja historia... Mądrość ludowa: "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" idealnie obrazuje sytuację smile

Powodzenia Autorko!
Więcej empatii z Twojej strony, możesz również gryźć się w język.
Nauczkę już masz wink

39

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

spider123 jak ci poszło na spotkaniu?

40

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Bez wdawania się w szczegóły, bardzo miło smile Myślę, że zdanie sobie sprawy, że coś może sie sypnąć (ale nie musi) zadziałało konstruktywnie i motywująco na obie strony... Jako nauczka i przestroga.

41

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Miałam nadzieję, że nie napiszę tu więcej, a już na pewno nie z takiego powodu...
Chłopak mnie zostawił. Znowu... Trochę się sprzeczaliśmy ostatnio, zawsze wszystko było wyjaśniane i przepraszane na bieżąco. Ja naprawdę się starałam, bardzo wiele zmieniłam w swoim zachowaniu i on to widział i doceniał. Uważałam na język i to bardzo. Ostatnio znów trochę się posprzeczaliśmy, zadałam mu pytanie z cyklu "jak byś się czuł w mojej sytuacji" i długo nie odpowiadał... Myślałam, że nie wie, jak się do tego ustosunkować i przypomniałam sobie, że był w podobnej ze swoja byłą no i zapytałam o to... Horrendalny błąd. Momentalnie się wściekł i chciał iść. Zdawałam sobie sprawę, że to był dla niego ciężki temat, ale rozmawiał o tym normalnie i spokojnie, z sytuacji, którą przywołałam nawet się śmialiśmy, więc myślałam, że już to wszystko ma za sobą. Nigdy mi nie mówił, żebym nie wymawiała jej imienia czy coś... Tłumaczyłam, wyjaśniałam, błagałam - na próżno. Zabrał swoje rzeczy i pojechał. To było w sobotę. Umówiliśmy się, że w środę odbiorę swoje... Pojechałam z upieczonymi przez siebie ciastkami (może brzmi trochę żałośnie, ale uznałam, że muszę zrobić cokolwiek). Wciąż nie zmienił zdania, mówił, że rozumie, ale wciąż czuje do mnie żal i złość. Że nie widzi już szansy (choć dodawał niekiedy "prawie"...). Twierdził też, że widzi, że szczerze żałuję i docenił nawet te cholerne przypalone z lekka ciastka. Obiecał, że zje. Straciłam przytomność ze dwa razy (może niezupełnie, cośtam do mnie docierało, ale jak przez mgłę i nie mogłam się ruszyć). Potem mnie odwiózł do przyjaciela, bo się martwił. Rozmawialiśmy jeszcze w kolejce, powtarzając sobie, że wszystko będzie dobrze, że przyjaciele itp. Nie był mi w stanie odpowiedzieć na dwa pytania: Czy było warto i czy nie mógłby zmienić zdania, jak poczuje się lepiej. Koniec końców, nie zabrałam tych rzeczy. Wstępnie mówił, że odwiezie mi je dzisiaj, ale potem zmienił zdanie i powiedział, że po weekendzie jakoś. Bo ponoć nie jest w stanie, ale tak myślę, czy to nie oznacza, że się jeszcze waha? Że chce to jeszcze przemyśleć? Bo pod koniec tej podróży odniosłam wrażenia, jakby się wahał jeszcze. Nie powiedział, że uczucie wygasło kompletnie, ale, ze jest zmieszane z żalem. Nie bronił się przed moim dotykiem, złapał mnie za rękę nawet. Wszyscy, którym o tym opowiadałam, a którzy nas znali, pukają się w czoło i twierdzą, że mu to przejdzie i się ogarnie. Ja też w to wierzę... Że się uspokoi, przemyśli jeszcze wszystko, przypomni sobie piękne chwile, których przecież było pełno i damy radę. Tylko, że zajmie mu to więcej czasu...
Cokolwiek się po tym weekendzie nie stanie, nie zamierzam się poddawać. Wciąż myślę, co mogę jeszcze zrobić.
Pomóżcie...
Ps. Nie odzywa się do mnie, ja do niego też nie. Sen z oczu mi spędza myśl, czy dobrze robię. Może jeszcze, nie dajcie bogowie, pomyśli coś w stylu "jakby jej zależało, toby się starała"...

42

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

I tak będziecie się schodzić, rozchodzić, zabierać rzeczy, oddawać rzeczy, tylko dlatego, że facet nie potrafi się ogarnąć i obraża się o byle co podczas śmiesznych kłótni. Nie twierdzę, że rzucanie najgorszymi epitetami w jego stronę byłoby byle czym, ale pytanie o byłą to chyba nie jest jakieś uwłaczające? może on ma jakieś kompleksy i wielkie problemy ze sobą, skoro tak łatwo się oburza? a może po prostu jeszcze nie dojrzał, z jednej strony nie chce być z Tobą, więc byle pretekst i już koniec, a z drugiej zdaje sobie sprawę "kurde! zostałem sam, ja nie umiem być sam" i wraca do Ciebie, bo wie, że czekasz?

43

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Bo rozdrapałam tym pytaniem jego starą ranę (o której mówił, że jest już spoko)... Eh, najgorsze jest to, że to ja zawsze miałam "się ogarnąć", a on sam jak widać nie umie... Mam nadzieję, że zda sobie w końcu sprawę, że to głupie, co robi... I że uczucie przezwycięży żal...

44

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Rozdrapałaś ranę.... Proszę Cię, przecież nie pojechałaś mu, nie obraziłaś ani nic. Po prostu wspomniałaś o czymś, co mogło go ruszyć, ok, zaboleć... mógł powiedzieć, że to temat dla niego skończony i żebyś go nie poruszała. Szczególnie, że twierdził wcześniej, że już go to nie rusza. Nagle zaczęło? To nie jest powód do wyprowadzki, kończenia związku, w którym podobno kocha

45

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Ja to wiem, ty to wiesz, prawie cały świat już to wie... Więc może i on się zorientuje, że przesadził. Ja tylko czekam, aż ochłonie, tak porządnie i zacznie myśleć czymś innym niż żalem. Ale to czekanie mnie wykańcza. Jeszcze się nie odezwał w sprawie moich gratów i zastanawiam się czy może ja powinnam to zrobić... A jeśli tak, to kiedy... (na szczęście, nic szczególnie ważnego tam nie było, tylko trochę ciuchów i książki więc poleżeć sobie tam mogą).

46

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Ale wiesz, że on ma Cie głęboko w czterech literach?

47

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Siedzisz mu w głowie? Ja tam myślę, że ogarniemy jeszcze to wszystko... Nigdy go nie okłamałam, nie zdradziłam, dużo dla niego zrobiłam. Niech to zauważy...

48

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

Siedzisz mu w głowie? Ja tam myślę, że ogarniemy jeszcze to wszystko... Nigdy go nie okłamałam, nie zdradziłam, dużo dla niego zrobiłam. Niech to zauważy...

Nie siedzę, przeczytałem co napisałaś i ewidentnie to widać. A że Ty tego nie widzisz ...cóż, miłość jest ślepa.

49 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-09-23 12:27:15)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Wiele osób oprócz mnie uważa, że poziom moich "zbrodni" jest nieadekwatny do jego reakcji.

Edit: no i nie wyrobiłam i napisałam. Biłam się z tym od wczoraj, w końcu uznałam, że pie*dolę, i tak będzie źle. Nic łzawego, żadnego "kocham cię". Ot, normalny esemes, co u ciebie i że zaliczyłam taki jeden straszny przedmiot. O dziwo odpisał prawie że od razu, choć to poniedziałek w pracy... Też nic konkretnego, że gratuluje i że się pochorował. Hm... to chyba nie jest zły znak.
O moich gratach słowem nie wspomniał i dobrze.

50

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Odświeżam, bo przysięgam, że zaraz zwariuję. Nie wiem, teraz, jak się zachować - pisać, nie pisać, wspominać o swoich gratach czy siedzieć cicho? Myślałam o strategii, którą ktoś doradzał w innym, chyba równie kwaśnym temacie - jeden esemes dziennie, o różnych porach, neutralny i w ogóle. Myślicie, że tym coś zdziałam?

51

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

Odświeżam, bo przysięgam, że zaraz zwariuję. Nie wiem, teraz, jak się zachować - pisać, nie pisać, wspominać o swoich gratach czy siedzieć cicho? Myślałam o strategii, którą ktoś doradzał w innym, chyba równie kwaśnym temacie - jeden esemes dziennie, o różnych porach, neutralny i w ogóle. Myślicie, że tym coś zdziałam?

Spróbuj pisać o pierdołach a nie o Was na teraz przynajmniej; po razie na dzień. Choć jak dla mnie to jego milczący charakter jest nad wyraz wymowny...

52 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-09-24 19:29:57)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Bags, cóż za zaszczyt smile
No takie jest założenie. Jutro zdaję kolejny straszny przedmiot, to i się pochwalę. Dzisiaj... nie wiem. Zwykłe dobranoc powinno być w porządku.
A to milczenie... Cóż, ja tam nie wiem, może myślał, że jestem na niego wściekła i że nie chcę go znać, albo coś. Ale przecież odpisał, to chyba o czymś świadczy. No i jakoś nie spieszy mu się do oddawania rzeczy... To mnie najbardziej zastanawia.
Najgorzej się boję tego, że jak mu pokażę, że nic mi nie jest i świetnie sobie radzę (co jest w g... prawdą, bo pójście spać albo jedzenie urosły do rangi heroicznego wysiłku), to dojdzie do wniosku, że tylko dobrze zrobił. On ma dość niskie poczucie własnej wartości, tak mi się wydaje.

53

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

Bags, cóż za zaszczyt smile
No takie jest założenie. Jutro zdaję kolejny straszny przedmiot, to i się pochwalę. Dzisiaj... nie wiem. Zwykłe dobranoc powinno być w porządku.
A to milczenie... Cóż, ja tam nie wiem, może myślał, że jestem na niego wściekła i że nie chcę go znać, albo coś. Ale przecież odpisał, to chyba o czymś świadczy. No i jakoś nie spieszy mu się do oddawania rzeczy... To mnie najbardziej zastanawia.
Czemu potrafię być silna tylko o coś walcząc...heh.

A jak długo zamierzasz walczyć?
Bo to jak wygaszanie reaktora jądrowego wygląda z jego strony - odpisuje by wskaźnik opadł.

54

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Jak długo... do skutku albo dopóki nie stracę nadziei. Skąd mam wiedzieć, ile...

55

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Spider, ale możesz mi dokładnie "wyłuszczyć" z jakiego powodu on chce zerwać? Bo nie ogarniam za bardzo wink Chodzi o to zapytanie o jego ex, czy o coś więcej?

56 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-09-24 19:59:04)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

No tak, głównie o to... Powiedział, że nie spodziewał się takiego ciosu ode mnie, że rok pracy nad sobą własnie poszedł w pi*du. (a stało sie to, dość długo przed tym, jak się poznaliśmy w ogóle, opowiadał o niej na luzie, nawet się śmiał, miałam wszelkie powody, żeby uważać to coś za zaleczone... Jeez, ilu osobom się jeszcze będę tłumaczyć z tego sad) I jeszcze to, że ostatnio kłóciliśmy się sporo o jakieś de facto głupoty spowodowane zwykłymi nieporozumieniami (on myślał jedno, nie mówił mi tego, bo uważał, że to oczywiste, ja niestety myślałam co innego... w drugą stronę też się zdarzało, ale jednak trochę rzadziej, bo ja zawsze wolałam o wszystko dopytać). Dodam jeszcze, że pomieszkiwaliśmy ze sobą, raz u niego raz u mnie... Myślę, że to też miało jakiś wpływ, prawie non-stop razem... Mówiłam, żeby poszedł na jakieś piwo tak sam, z kumplami, ale nigdy nie chciał no to i ja nigdzie nie wychodziłam... Lame. So lame.

57

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

No tak, głównie o to... Powiedział, że nie spodziewał się takiego ciosu ode mnie, że rok pracy nad sobą własnie poszedł w pi*du. (a stało sie to, dość długo przed tym, jak się poznaliśmy w ogóle, opowiadał o niej na luzie, nawet się śmiał, miałam wszelkie powody, żeby uważać to coś za zaleczone... Jeez, ilu osobom się jeszcze będę tłumaczyć z tego sad) I jeszcze to, że ostatnio kłóciliśmy się sporo o jakieś de facto głupoty spowodowane zwykłymi nieporozumieniami (on myślał jedno, nie mówił mi tego, bo uważał, że to oczywiste, ja niestety myślałam co innego... w drugą stronę też się zdarzało, ale jednak trochę rzadziej, bo ja zawsze wolałam o wszystko dopytać). Dodam jeszcze, że pomieszkiwaliśmy ze sobą, raz u niego raz u mnie... Myślę, że to też miało jakiś wpływ, prawie non-stop razem... Mówiłam, żeby poszedł na jakieś piwo tak sam, z kumplami, ale nigdy nie chciał no to i ja nigdzie nie wychodziłam... Lame. So lame.

Temat eks dla niego jest "spoko", po jednym pytaniu "rok poszedł z dymem" i... foch goni focha - milczenie. A obrażanie się przez nieporozumienia, to już w ogóle klimat obłędny.
Będziesz miała satysfakcję w związku czując się jako ta "druga", ciągle porównywana do eks i traktowana na zasadzie "no domyśl się kobieto!"??? Haremowy logistyk hmm
Bo tak mi to wygląda, że facet chce mieć ciastko i je zjeść tak, by było nietknięte yikes

58

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

No nie, nigdy się tak nie czułam... porównywana czy coś. W sumie szkoda, bo ona była mega - bitch i takie porównanie wyszłoby mi tylko na dobre, heh. A to, że mam się domyślać różnych rzeczy, irytowało mnie z lekka, ale nie było to coś, z czym nie mogłabym żyć. Zresztą, wszystko było wyjaśniane i przepraszane od razu.
Mógłbyś jaśniej wyjaśnić metaforę z tym ciastkiem? Albo to zmęczenie, albo faktycznie jakaś niekumata jestem tongue

59

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

Mógłbyś jaśniej wyjaśnić metaforę z tym ciastkiem? Albo to zmęczenie, albo faktycznie jakaś niekumata jestem tongue

Która z Was "smakuje" lepiej. Eks czy Ty.

Albo on się nie wyleczył z eks do końca, albo Ty jesteś zbyt zaborcza, że to się tak rozjechało...
Dla mnie to zastanawiające jest oburzenie się o byle pytanie o eks, gdy ktoś twierdzi, że temat zamknięty od roku. Albo Tobą klinuje albo leci na 2 fronty.

60

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

To nie jest takie proste, bags... tu nie chodziło tylko o złamane serce... zachowywała się jak dzi*ka, w końcu nie wytrzymał i ją uderzył (wg mnie słusznie, no ale przecież kobiet się nie bije...). Co gorsza, rozniosło się to po znajomych, którzy obrócili się przeciwko niemu. Rozumiem, że mógł się poczuć źle, bo tak niespodziewanie... Ale skoro mi o tym mówił, ja go pocieszałam, a on machał ręką "spoko, było, minęło", jeszcze się z tej panny śmiał... No to jak, do jasnej ciasnej, miałam to zinterpretować?!

61 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-09-26 09:35:37)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Odświeżam. Błagam,ratujcie.. Jak się nie uda, to  umrę. Piszę to w 100 % serio. Już nawet wiem, jak... Co innego zostało komuś,kogo życie było pomyłką....

62

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
spider123 napisał/a:

To nie jest takie proste, bags... tu nie chodziło tylko o złamane serce... zachowywała się jak dzi*ka, w końcu nie wytrzymał i ją uderzył (wg mnie słusznie, no ale przecież kobiet się nie bije...). Co gorsza, rozniosło się to po znajomych, którzy obrócili się przeciwko niemu. Rozumiem, że mógł się poczuć źle, bo tak niespodziewanie... Ale skoro mi o tym mówił, ja go pocieszałam, a on machał ręką "spoko, było, minęło", jeszcze się z tej panny śmiał... No to jak, do jasnej ciasnej, miałam to zinterpretować?!

Nie, to wytłumaczenie "spoko, było, minęło" nie jest w zupełności wystarczające. Jedni z Nas przechodzą do porządku dziennego "ad hock" - z doskoku - a w innych to zalega długo. To jest to, co pisałem swego czasu o różnicach cech osobowości.
I tak jak on potrafi wybaczyć jej na swój - jego - sposób to, że była taką a nie inną "panna lekkiego obyczaju", przez wzgląd na piękną resztę, tak gryzie go ten czyn podniesienia ręki na nią.
Ty pytaniem porównawczym o Was dwie uderzyłaś w jego czuły punkt - nie to że była jaka była ale to za co jej wymierzył cios. I jego sam cios i konsekwencje boli bardziej niż jej występki.

Ja tu mogę domniemywać, że on dalej żyje nią. Ale nie przez z wzgląd na to jaka była, lecz to co on zrobił. On się od Ciebie odsunął, bo poczuł się jak napiętnowany tak samo jak przez znajomych. Chciałaś dobrze a wyszło... jak zwykle, bo napiętnowane.
Jest powiedzenie, "że partner jest zazdrosny o poprzednika, a partnerka o następczynię", można to odwrócić i efekt jest ten sam. On jest zazdrosny o jej następcę, Ty porównałaś się do poprzedniczki. Widocznie to co zrobił i za co jest skarcony przez otoczenie, jest niewspółmierne do tego jaka Ona była, w jego mniemaniu na teraz. W jego mniemaniu być może nie stanęłaś po jego stronie, po środku całego galimatiasu - a po jej i znajomych stronie.

63

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

ale... jeśli ja mam jakiś czuły punkt czy cokolwiek, to proszę kogoś by o tym nie mówił i tyle. a jeśli ktoś mówi, że jest  spoko,  to przyjmuję, że tak jest, prosty ze mnie człowiek. A jeśli ktoś poruszyłby takie coś mimo wszystko, to najwyżej bym to odebrała jako cios poniżej pasa, obraziłabym się na trochę, ale nie zrywałabym...
czy Prawo przyciągania ma tu jakąś rację bytu? Zrobię wszystko, żeby to odkręcić...

64 Ostatnio edytowany przez Doom (2013-09-26 15:29:32)

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Drogi Pajączku!

Napewno zauważyłaś, że w dzisiejszych czasam mamy do czynienia z poważnym deficytem męskości. Twój luby mógłby być doskonałą definicją tego terminu, taką chodzącą definicją...

Brak tzw. cojones w jego przypadku objawia się dramatycznie. Zastanów się, czy chesz się dalej katować jego fochami. Jak mu kiedyś ugotujesz zupę, która będzie za słona, to też mu się przypomni jakieś traumatyczne wspomnienie o swojej byłej i Cię znów zostawi? Tym razem z dzieckiem na ręku? To duże uproszczenie, ale przemyśl problem dogłębnie.

Bags, przy ogromnym szacunku dla Ciebie, nie silmy się na szczegółową analizę postępowanie kolesia. On jest zwyczajnie niedojrzały emocjonalnie.

Pozdrawiam i nie męcz się tak!

65

Odp: rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.
Doom napisał/a:

Bags, przy ogromnym szacunku dla Ciebie, nie silmy się na szczegółową analizę postępowanie kolesia. On jest zwyczajnie niedojrzały emocjonalnie.

Tu się z Tobą w całej rozciągłości zgodzę.
Spider123 Jesli on tego nie chce, to Ty tym bardziej tego za Was 2 - a nawet 3 - nie zrobisz. Ty byś chciała, by on robił po Twojemu, jak on nawet po swojemu nie potrafi.

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie - potrzebuję pomocy, rady, cokolwiek.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026