Dowiedziałam się tego od jego kolegi... a przyrzekał,że nic między nim a tą dziewczyną nie było...W sumie zrobił to kiedy zerwaliśmy ale kiedy wróciliśmy do siebie zaklinał się że nic nie było. I to nie był raz ale kilka razy... nie wiem co mam myśleć nie wiem co mam robić. Czuję wstręt do niego,również za to,że mnie oszukał. Jestem wściekła... Teraz dzwoni a ja nawet nie mam ochoty usłyszeć jego głosu,więc nie odbieram... co zrobić?:(
Podobne tematy
nie wiem co Ty masz zrobić bo taką decyzję każdy sam musi podjąć ale ja bym z typem zerwała definitywnie, później ciągle będziesz myślała jak gdzieś wyjdzie czy czasem się z kimś nie bzyka
Ja tez bym zerwała.
Stracone zaufanie bardzo ciężko jest odbudować.
Mój facet tez sie przesał z inna w czasie dy nie bylismy razem z tą jednak różnicą że on mi sie od razu przyznal. Wybaczylam, nie wiem czy słusznie.
Nie bardzo rozumiem w czym tkwi problem. Na początek - nie masz pewności, czy rzeczywiście do czegokolwiek doszło. Wszystkie wiadomości masz co najwyżej z drugiej ręki. Skąd to przekonanie, że ten kolega mówi prawdę? Może mieć przecież jakiś interes, choćby osobisty w szkodzeniu Twojemu chłopakowi - wiadomo jacy czasami są ludzie. Wydaje mi się też, że nawet jeśli Twój chłopak byłby faktycznie niewinny, to na podstawie tych informacji nie dałabyś mu szansy. Jeżeli się zarzeka, że do niczego nie doszło, to może naprawdę jest coś na rzeczy? A nawet jeśli do czegoś doszło, to przecież nie był wtedy w związku z Tobą i nie miałaś moralnego prawa wymagać od niego wierności wobec Ciebie. Naganne w takim układzie byłoby jedynie okłamywanie Ciebie, na co powinnaś stosownie zareagować wedle własnego uznania. Najlepiej porozmawiaj z nim, powiedz wprost co usłyszałaś od tego jego "kolegi" i jakie masz wątpliwości, a następnie sprawdź reakcję. Możliwe, że nic nie jest na rzeczy a Ty od razu go skreślasz.
Nie wybaczaj bo Cie ciagle bedzie w ch*uja robił . Nic nie jest wart i to nie dlatego ze zdradził choc to tez bo nie powinien zaraz po rozstaniu leciec do innej , ale dla tego ze nie przyznał sie do tego .
Zerwać. ![]()
Helo !? Nie wiem jak dokładnie było. W jakich okolicznościach zerwaliście bo wiesz dla mnie to jest zrobione na własne życzenie.
Ja mam taką samą sytuację. Zerwała ze mną nie chce nic itd. pójdę się przespać z kimś a potem wrócimy do siebie po kilku miesiącach i co ja jestem ten zły bo nie czekałem jak wierny pies?.
Nie no kochane coś tu komu się w głowie poprzewracało. Źle zrobił że okłamał to fakt ale seks nie. Co miał czekać na Ciebie aż się zejdziecie.
Tu ważne jest o co poszło kto z kim itd. Ja np. nie mam zamiaru z nikim spać. To tak jak ja bym był teraz zdesperowany i czekał aż jej się odwidzi. 10 lat później może się doczekam. Człowiek skorzystał z okazji i winić go nie możesz. Nie popieram tego ale z tego co wiem inaczej ci nie napiszę. Nie przytaknę innym.
Chodź się powtórzę nie znam twojej historii i ciężko określić co i jak.
nie zerwaliśmy tylko mieliśmy przerwę... rozmawiałam z chłopakiem i teraz mówi że z nikim nie spał,na to wszyscy jego koledzy i koleżanki i TA DZIEWCZYNA mówią co innego... a szczególnie jego koledzy którzy pokazali rozmowę na facebooku w której mój napisał im że "ją przeleciał"....
"przeleciął tą, przeleci tamtą". i też nie ]nie[ dowiesz. oficjalnie.
Przerwa to nie koniec związku , zrobił to raz to zrobi i drugi poza tym uważam że za dużo osób jest przeciwko jego wersji i wiedzą jak było naprawdę a on wypiera sie bo jest tchórzem
muchina - gubisz się w zeznaniach. Najpierw piszesz, że zerwaliście, potem, że jednak nie, bo to była "przerwa". Tak czy siak - nie masz w takim układzie prawa wymagać wierności.
Chciałaś - to masz. Zgodziłaś się na rozstanie/przerwę. Czego się spodziewałaś? Radosnego happy endu z kwiatami, muzyką i księżycem w tle? Zgodziłaś się na "powrót" mając świadomość tego, czemu służą (lub do czego mogą doprowadzić) takie rozstania/przerwy. Ale stroisz fochy?
Albo w jedną, albo w drugą stronę. Albo dajesz szansę waszemu związkowi i skupiasz się na przyszłości, albo mówicie sobie "cześć" i każde idzie w swoją stronę. Nie ma sensu rozpamiętywać - trzeba wyciągać wnioski.
A co to jest przerwa? Możecie mi powiedziec? Bo niby młoda jestem, a taka 'staromodna'.
Albo się kogoś kocha i jest z nim, albo się puszcza na prawo i lewo, wolne związki czy jak kto woli.
A co to jest przerwa? Możecie mi powiedziec? Bo niby młoda jestem, a taka 'staromodna'.
Albo się kogoś kocha i jest z nim, albo się puszcza na prawo i lewo, wolne związki czy jak kto woli.
Zgadzam się!
Przerwa nie przerwa, jak się kogoś kocha, to nie ma mowy o skoku w bok, czy przerwa, czy zerwanie.
Chyba, ze się nie kocha, to wtedy dalsze nasze gadanie raczej nie ma sensu.
Nie każdy utożsamia seks z miłością. I mają tak zarówno kobiety jak i mężczyźni. Niemniej jednak autorka wątku godziła się na pewne działa, podjęła jakieś tam decyzje...a teraz jest tego ofiarą. Nikt jej nie zmusił do bycia w związku z tym facetem. Nikt jej nie zmusił do godzenia się na "przerwę". To jej decyzja. A teraz odpowiedzialność za to próbuje zrzucić na innych...
Nie każdy utożsamia seks z miłością. I mają tak zarówno kobiety jak i mężczyźni. Niemniej jednak autorka wątku godziła się na pewne działa, podjęła jakieś tam decyzje...a teraz jest tego ofiarą. Nikt jej nie zmusił do bycia w związku z tym facetem. Nikt jej nie zmusił do godzenia się na "przerwę". To jej decyzja. A teraz odpowiedzialność za to próbuje zrzucić na innych...
Tez prawda.
Ja uważam, ze nie ma sensu kontynuowanie takiego związku, w którym nie ma za grosz zaufania, a do tego robi się jakieś "przerwy".
Nie wybaczaj bo Cie ciagle bedzie w ch*uja robił . Nic nie jest wart i to nie dlatego ze zdradził choc to tez bo nie powinien zaraz po rozstaniu leciec do innej , ale dla tego ze nie przyznał sie do tego .
Popatrz muchina i przeczytaj dokładnie to, co napisała Nadiaa21. Ona zna Twojego Chłopaka zapewne lepiej od tego Waszego kumpla i wie ile jest wart.
Pamiętaj, żeby w życiu opierać swoje rozpoznanie i decyzje zawsze na opiniach ludzi dobrze poinformowanych.
Nie wybaczaj nikomu, a z dużym prawdopodobieństwem sobie tego kiedyś nie wybaczysz.
Animus - jak w większości wypadków pleciesz jakieś niemiłosierne, pseudofilozoficzne głupoty. Wybaczać trzeba, bo ciągłe rozpamiętywanie przeszłości prowadzi jedynie do samotności i zgorzknienia, bo nikt nie lubi przebywać z ludźmi ciągle tkwiącymi w przeszłości i skupiającymi się na jednym, konkretnym wydarzeniu, wokół którego ma się niby kręcić cały świat.
Nadiaa21 klepnęła co jej ślina na palce naniosła. A tak naprawdę facet....nic nie zrobił, bo w takiej sytuacji nie miała prawa wymagać wierności. Muchina napisała raptem dwa posty. Z czego jednym (w sporej części) przeczy temu, co pisała w drugim. W moim odczuciu wiarygodność słów takiej osoby jest znikoma, bo nie wiadomo czy to było rozstanie, czy przerwa, nie wiadomo z jakiego powodu to nastąpiło, nie wiadomo co to są "wszyscy koledzy i koleżanki" jej faceta. A dodatkowo wzbudza moje podejrzenia fakt, że niby tak się wszystkim (rzekomo) jej facet chwalił i że tacy skorzy są do pokazywania jej ich prywatnej korespondencji....
Zerwała ze mną nie chce nic itd. pójdę się przespać z kimś a potem wrócimy do siebie po kilku miesiącach i co ja jestem ten zły bo nie czekałem jak wierny pies?.
Nie no kochane coś tu komu się w głowie poprzewracało. Źle zrobił że okłamał to fakt ale seks nie. Co miał czekać na Ciebie aż się zejdziecie.
Zgadzam się, zrobił źle że nie przyznał się, ale zrobił to ze strachu, faceci bardo boją sie prawdy. W końcu ma szanse Cie odzyskać, ale fakt że spał z inną odbierze mu tą możliwość. A przecież "cię kocha?"
Zerwaliście... i co miał czekać w nieskończoność? Życie nie jest takie piękne i kolorowe. Uwierz, jeszcze wiele Cię w życiu spotka gorszych sytuacji - przygotuj się.
Są kobiety, które wracają do swych byłych choć okazuje się że w czasie przerwy zrobił innej dzidzie, a jednak wybaczają i żyją. WSZYSTKO ZALEŻY OD NAS SAMYCH! I nie słuchaj nikogo tylko kieruj się własnym sercem/rozumem.
zrobił to raz i zrobi to kolejny. proste
Muchina napisała raptem dwa posty. Z czego jednym (w sporej części) przeczy temu, co pisała w drugim. W moim odczuciu wiarygodność słów takiej osoby jest znikoma, bo nie wiadomo czy to było rozstanie, czy przerwa, nie wiadomo z jakiego powodu to nastąpiło, nie wiadomo co to są "wszyscy koledzy i koleżanki" jej faceta. A dodatkowo wzbudza moje podejrzenia fakt, że niby tak się wszystkim (rzekomo) jej facet chwalił i że tacy skorzy są do pokazywania jej ich prywatnej korespondencji....
Uderzyły mnie te same nieścisłości w tej mocno fragmentarycznej jak na razie historii i czekam na wyjaśnienia autorki co tak naprawdę się wydarzyło...
dziwne te pretensje... był koniec/przerwa??? był/była!!!!!, czyli facet miał ręce rozwiązane, i miał prawo przespać się z całym Ruchem Palikota... z liderem łącznie... bo niby co - miał chłopina w kącie stać i chlipać w chusteczkę licząc, że Luba embargo odwoła???, a jeśli by się nie zeszli ponownie???, puszczasz psa bez kagańca, to licz się z tym, że kogoś pogryzie... a że się nie przyznaje???, a po cholerę autorce ta wiedza??? - książkę pisze czy co??? a może pretekst ponowny jest potrzebny???
Kurde... kurde... i jeszcze raz kurde...
Czy ludzie powariowali?
Co u licha ma znaczyc "przerwa w zwiazku", "wolny zwiazek", "zerwalismy, ale nie do konca", "zerwalismy, ale wrocilam i spotykamy sie tylko dla seksu", "wrocila, ale bedzie spotykac sie a moze i sypiac z innymi"...
Czasami czuje sie jak przybysz z innej planety...
Dla mnie zawsze zwiazek to zwiazek: na dobre, zle, w radosci i klopocie...
Nie istnieje zaden zwiazek, jesli doklada sie do niego cokolwiek z przytoczonych wyzej przykladow.
Przerwa... raczej w szkole lub w pracy...
Cala reszta nie ma nic wspolnego z szacunkiem ani dla siebie ani dla drugiego czlowieka w kazdej postaci owego szacunku...
Albo sie kocha albo nie.
Albo sie chce z kims byc albo nie-tu dosc czesto naprawde sie kocha, ale odchodzi.
Ot i cala sprawa.
Moja droga autorko tematu:
mowisz, ze Twoj facet Cie zdradzil-nie mogl tego zrobic, bo NIE BYLISCIE JUZ PARA
mowisz, ze mieliscie przerwe w zwiazku-ZWIAZEK JEST ALBO GO NIE MA
Reasumujac:
-nie zdradzil, bo nie byliscie razem.
-chcesz z nim znowu byc-zapomnij o tym
-wierzysz bardziej zanjomym niz jemu-po co chcesz z nim byc, skoro mu NIE UFASZ.
pffff... podejscie do zwiazkow...
Kurde... kurde... i jeszcze raz kurde...
Czy ludzie powariowali?
Co u licha ma znaczyc "przerwa w zwiazku", "wolny zwiazek", "zerwalismy, ale nie do konca", "zerwalismy, ale wrocilam i spotykamy sie tylko dla seksu", "wrocila, ale bedzie spotykac sie a moze i sypiac z innymi"...
Czasami czuje sie jak przybysz z innej planety...
Dla mnie zawsze zwiazek to zwiazek: na dobre, zle, w radosci i klopocie...
Nie istnieje zaden zwiazek, jesli doklada sie do niego cokolwiek z przytoczonych wyzej przykladow.Przerwa... raczej w szkole lub w pracy...
Cala reszta nie ma nic wspolnego z szacunkiem ani dla siebie ani dla drugiego czlowieka w kazdej postaci owego szacunku...Albo sie kocha albo nie.
Albo sie chce z kims byc albo nie-tu dosc czesto naprawde sie kocha, ale odchodzi.Ot i cala sprawa.
Moja droga autorko tematu:
mowisz, ze Twoj facet Cie zdradzil-nie mogl tego zrobic, bo NIE BYLISCIE JUZ PARA
mowisz, ze mieliscie przerwe w zwiazku-ZWIAZEK JEST ALBO GO NIE MAReasumujac:
-nie zdradzil, bo nie byliscie razem.
-chcesz z nim znowu byc-zapomnij o tym
-wierzysz bardziej zanjomym niz jemu-po co chcesz z nim byc, skoro mu NIE UFASZ.pffff... podejscie do zwiazkow...
Zgadzam się z Bullinką w 100%. Jak dla mnie przerwa=koniec związku. Bo co robić po takiej przerwie? Zapomnieć się nie da, wybaczyć trudno... Potem to tylko takie "odgrzewane kotlety". Ale oczywiście to tylko moja opinia.
Swoją drogą przychodzi mi do głowy wątek z serialu Friends w którym Rachel i Ross się rozstają po raz 1 -("we were on a break!" na yt).
Droga autorko, jeśli facet rzeczywiście przespał się z kimś innym, to zastanów się czy będziesz w stanie o tym zapomnieć... Bez tego nie ma nawet o czym myśleć. Swoją drogą, przykre to że wierzysz wszystkim w koło a jemu nie.. Brak zaufania żadnemu związkowi nie wróży dobrze!
Tak z grubsza czytając to są spory o "przerwę". Ja potraktuje to jak kilka gorszych dni, podczas których np. myśleliście o rozstaniu. I skoro to jest przerwa, czyli jakiś krótki czas a on już wlazł innej pannie do łóżka to masakra. I to nie był jednorazowy wyskok czyli nie żałuje tego. Pogadaj z nim, żeby sobie wszystko wyjaśnić i zerwij z nim.
26 2013-04-02 13:18:36 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2013-04-02 13:19:34)
Myslenie o rozstaniu i rozmawianie o tym a slowa powodujace, ze nie tworzy sie juz pary to dwie rozne rzeczy.
Autorka uzyla slowa "zerwalismy" a dopiero pozniej dodala "to byla przerwa". Czyli-rozstali sie, ale ona pozniej uznala, ze to przerwa, a on, ze jest wolny, bo z nim zerwala ( lub on z nia zerwal ) i sobie poseksil.
Czyli co? Jak wkurzy facet kobiete to ona mu mowi: aj... mam dosc, chce przerwy... i co? On grzecznie sie wyprowadza i czeka az pani humor przejdzie lub nie przejdzie??
Albo kobieta wkurzy faceta i on mowi: poszla won i ona pedzi do mamy czy kumpeli i z podkulonym ogonem czeka az pan powie: wracaj lub nie wracaj??
I dopiero wtedy bedzie to uznane jako przerwa lub koniec?
O matki i corko... masakra...
Najlepiej na początku...dać sobie spokój. Jak będziecie za miesiąc chcieli być razem to ok, jak nie - to przynajmniej będziesz o tym wiedziała.
Pewien filozof powiedział, że miłość jest wtedy kiedy się za kimś tęskni.
Nie trzeba od razu z siebie rezygnować - może macie takie temperamenty, że się kłócicie rostajecie na chwile itd. Sama przemyśl na spokojnie to wszystko.
Myslenie o rozstaniu i rozmawianie o tym a slowa powodujace, ze nie tworzy sie juz pary to dwie rozne rzeczy.
Autorka uzyla slowa "zerwalismy" a dopiero pozniej dodala "to byla przerwa". Czyli-rozstali sie, ale ona pozniej uznala, ze to przerwa, a on, ze jest wolny, bo z nim zerwala ( lub on z nia zerwal ) i sobie poseksil.Czyli co? Jak wkurzy facet kobiete to ona mu mowi: aj... mam dosc, chce przerwy... i co? On grzecznie sie wyprowadza i czeka az pani humor przejdzie lub nie przejdzie??
Albo kobieta wkurzy faceta i on mowi: poszla won i ona pedzi do mamy czy kumpeli i z podkulonym ogonem czeka az pan powie: wracaj lub nie wracaj??I dopiero wtedy bedzie to uznane jako przerwa lub koniec?
O matki i corko... masakra...
Potwierdzam MASAKRAAA.
Czasem ludzkie myślenie przyprawia mnie o mdłości.
Jeśli mnie ktoś rzuca...to chyba samo przez sie rozumie że jestem wolną osobą i mogę robić co mi się podoba. chcę sie z kimś przespać to się przespie. chcę wypić litre wodki sama to wypije nie dzwonie do byłego i nie pytam o pozwolenie.
a jeśli chce do mnie wrócić to co go obchodziło co ja robiłam kiedy on mnie rzucił. LITOŚCI...