Sama nie wiem od czego zacząć,bo to co zaraz opowiem jest tak poplątane że sama się w tym zgubiłam,ale zaczne od początku. Ponad rok temu poznałam fajnego chłopaka (tak mi się wydawało) niestety nie wyszło nam ponieważ bardziej do gustu przypadła mu moja kolezanka,byli ze sobą ponad rok i nagle się rozstali,wtedy miedzy nim a mną kontakt znowu zaczął istnieć.Spotykalismy się jako znajomi,pozniej zaczęło robić się powazniej,byłam zadowolona bo przeciez chciałam tego,chociaż czułam jakiś wewnętrzny niepokoj.Na początku było miło,dogadywalismy się bez problemu lecz pozniej wspomnienia dawały za wygraną,chcialam to olać lecz dałam mu szanse.Finał był taki że on nadal z nią był a ja byłam tylko i wyłącznie zabawką,chociaz...w stosunku do niej też się zle zachował.
Morał jest taki,kiedy czujecie że coś jest nie tak,uciekajcie jak najszybciej, ja tego nie zrobiłam i tak na tym wyszłam.