Przeglądając różne fora internetowe, doszłam do wniosku, że większość wątków, jest o narzekaniu na mężczyzn.. Bo zdradził, nie kocha, nie lubi, nie szanuje, jest leniem, bez pracy, szkoły itd.. (nie obrażając nikogo).
A gdzie wątki, w których opisujemy jak bardzo kochamy swoich facetów? Jak nam z Nimi dobrze, ile dla Nas robią.. No ja się pytam.. gdzie?!
Każda zdrada.. każde zachowanie partnera względem Nas, kobiet, ma jakieś uzasadnione przyczyny. Nie zawsze tylko udaje Nam się to dostrzec.
Chciałabym, żeby wypowiedziały się tu głównie osoby, które mają do powiedzenia coś miłego o swojej drugiej połówce. O tym jakie zalety doceniają i za jakie WADY KOCHAJĄ.
(działą to w obie strony - mężczyźni również Niech się wypowiedzą
)
fragment mojego pamiętniczka :
"...kocham swojego faceta, bo się mną opiekuje; po pracy wtula się we mnie i zasypia; podczas seksu, zawsze zaspokaja najpierw mnie a potem siebie; ma piękne dołeczki w policzkach, które wprost ubóstwiam! ;D
Lubię zbierać po Nim skarpetki i ubrania do prania, które rozrzuca po całej sypialni, przestałam się z Nim kłócić, o to, że je tam zostawia. Co to da? Nic! Dla mnie to pół minuty roboty, a on zamiast słuchać mojego zrzędzenia, może się do mnie poprzytulać ![]()
Mam w domu małego "dużego" chłopca, który czasem bywa bardzo nieporadny; ZAWSZE, pomagając w obiedzie, musi coś mu upaść na podłogę. To już taka Nasza tradycja
wyjada wszystkie słodycze z szafek i serki z lodówki, cieszy się jak dziecko na widok motoru albo ukochanego BMW a wyciągnięcie go na spacer graniczy z cudem! Kocham tego mojego chuderlaczka i jego słomiany zapał. (od 3 lat, ciągle słyszę, że pójdzie na siłownie.. Był na Niej tylko raz!
) Przenigdy nie zamieniłabym go na nikogo innego. Lubię się z Nim czasem pokłócić, bo po paru minutach muszę powstrzymywać śmiech na widok jego obrażonej buźki. Mój X ma wiele wad.. jest niecierpliwy i nerwowy.. Ale także bardzo pomocny w domu i pracowity. Czasem gotuje lepiej niż ja.. Wkurza mnie, gdy wracając z pracy nad ranem (praca na noce) budzę się, a on zamiast dać mi spać, opowiada mi co robił, jak było, albo tak jak dziś, że kupił sobie papierosa na parę wodną. (jakby nie mógł opowiedzieć o normalnej porze dnia) Po chwili rozmowy on zasnął, a ja rozbudzona, już od świtu nie śpię. Wstaję na paluszkach i siedzę cichutko by go nie zbudzić. Ale z drugiej strony, patrząc na jego aniołkowatą twarz podczas snu, za każdym razem, uświadamiam sobie, że za Niego oddałabym zycie. Cała złość mija w mgnieniu oka.. "
po co to napisałam? bo teraz gdy tylko najdzie mnie ochota na kłótnie, czytam ten fragment by "przypomnieć sobie" jak wiele on dla mnie znaczy, i że nie warto tracić czasu na błahostki..
Kiedyś było zupełnie inaczej.. Moje ciągłe czepianie się o byle co, jego krzyki, że nie umiem go zrozumieć i docenić.. Rozwalały Naszą miłość. Czasem wystarczy napisać takie coś, z głębi serca.. a to pomoże nam dojrzeć do związku.
może ktoś jeszcze podzieli się takim wyznaniem o swoim ukochanym? Chętnie poczytam ![]()
achhh... zapomniałam! Za to, że zawsze zabiera mi kołdrę i bije z łokcia przez sen, też go kocham
chociaż już nie raz nabił mi siniaka ![]()