Moja kuzynka ma w kwietniu 17 lat. Jest w 4 miesiącu ciąży. Rodzice nie wiedzą o jej stanie. Mieszka ze swoim chłopakiem od świąt bożego narodzenia. Matka chciała ją zabrać od niego siłą oraz policją, ale policja powiedziała, że może zostać bo wie gdzie jej lepiej. Matka nie zdjae sobie sprawy z panujących warunków w domu. Dzieci chodzą brudne, bo nie mają dostępu do ciepłej wody, mają wszy, a ostatnio mają chorobę groźną zakaźną skóry, którą zaraziły dzieci sąsiadki, lekarz stwierdził, że to pierwszy przypadek, a gmina jest dosyć duża. Oczywiście matka tej nastolatki nie leczy żadnych chorób tych dzieci. Warunki mieszkaniowe są fatalne. Nie da się w nich żyć. Temperatura zimą spada nawet do 0 stopni w domu. Lodówka pusta. Dziewczyna nawet na podpasek nie miała. Nastolatka ma teraz w kwietniu rozprawę o zgodę na ślub z ojcem dziecka. A wiem że oni się bardzo kochają. Matka będzie próbowała przeszkodzić, ponieważ ona boi się że straci alimenty na ta córkę (wysokość alimentów to 300 zł). Przez nerwy i stres , który matka córce zgotowała dziewczyna ma zagrożoną ciąże. Matce nic nie powiedziała bo cała rodzina ją za bardzo zna, że tylko jakby się dowiedziała, to spowodowałaby, ze nastolatka poroniŁABY dziecko.
Była moja kuzynka u prawnika, on jej powiedział ''skoro Pani nie mieszka w domu więcej niż 30 dni, to matka nie może nic zrobić, może Pani nawet wnieść sprawę o zwrot alimentów, które otrzymywała Pani matka od grudnia do teraz''
Co myślicie, o tym co matka robi? Czy ona może tak swoją córkę dręczyć?
Kogo popieracie, matkę czy córkę?
Odpiszcie jak najszybciej, co o tej sprawie sądzicie...