Witam. Proszę o opinie i komentarze. Jak postrzegacie osobę w wieku 22 lat, która nigdy nie miała chłopaka i tym samym nigdy nie współżyła z nikim, czyli jest dziewicą. Czy uważacie to za dziwne ? Pytanie może bardziej do facetów: gdybyście poznali taką osobę 22 letnią i powiedziała Wam, że nigdy nie była w związku i jest dziewicą to co WY na to ? Jak zareagowalibyście ? Co pomyślelibyście o niej ? czy byłoby dla Was dziwne ? Czy w wieku dwudziestu kilku lat np. 22lata, faceci wolą związać się z kimś doświadczonym w związkach czy jest to dla Was bez znaczenia ? czy osobę bez żadnych doświadczeń w związkach w tym wieku akceptowalibyście ? a może właśnie wolicie być tym pierwszym dla dziewczyny ? Proszę Was o szczere opinie. Pozdrawiam
Podobne tematy
Żadna różnica, byle kobieta była szczera, otwarta i zakochana po uszy
Jeśli tylko chcesz te doświadczenia zdobywać, to żaden problem
Szczerze, to pierwszego partnera się zapamiętuje, ale w sumie lepiej być w tej kwestii tym ostatnim. Wiedząc, że partnerka jest dziewicą trzeba zmienić tylko odrobinę podejście. Więcej wrażliwości, wyrozumiałości, cierpliwości i empatii. We mnie wzbudziłoby to wątpliwości i pytania, gdybyś miała 32 a nie 22 lata
Uszy do góry i nie przejmuj się bzdurami, jesteś na 100% świetną i zupełnie normalną młodą kobietą, pozdrawiam!
3 2013-03-24 08:42:28 Ostatnio edytowany przez Lidkaaa (2013-03-24 08:44:11)
Z tego co ja się orientuje to faceci lubią jak trafi im się dziewica.
Czy jest to dziwne w wieku 22 lat być dziewicą?
Na dzisiejsze czasy jest są to wyjątki, ale nie sądzę, że to coś dziwnego. Wydaje mi się, że to taki normalny wiek.
Czy faceci chcą się wiązać z dziewica?
Moim zdaniem tak. Facet, który wie, że jego dziewczyna jest dziewica ma do niej szacunek, cieszy go fakt, że to właśnie jemu postanowiła oddać to co najważniejsze..
Sądzę, że nie ma jakiejs granicy wieku w jakim należy 'to zrobić'. Po prostu trzeba wiedzieć, że bardzo się tego chce, i że ten mężczyzna to ten, któremu chce to dac
Oczywiście w śród mężczyzn są wyjątki i za dziewicami nie przepadają, ale jak powiedziałam, są to wyjątki, i zazwyczaj tyczy się to mężczyzn, którzy nie szukają dziewczyny do poważnego związku tylko do chwilowej przygody i zabawy...
I faktem jest, że jakbyś miała z 10 lat więcej to wtedy wydawałoby się to trochę dziwne..
Co za różnica czy dziewica czy nie dziewica. Pokochasz się z pół roku z chłopakiem to zdobędziesz doświadczenie, a potem nie będzie można Cię odróżnić od osób, które już to 10 lat robią.
5 2013-03-24 11:06:04 Ostatnio edytowany przez Kerty (2013-03-24 11:13:06)
Witam. Proszę o opinie i komentarze.
Jak postrzegacie osobę w wieku 22 lat, która nigdy nie miała chłopaka i tym samym nigdy nie współżyła z nikim, czyli jest dziewicą?Czy uważacie to za dziwne ?
Pytanie może bardziej do facetów: gdybyście poznali taką osobę 22 letnią i powiedziała Wam, że nigdy nie była w związku i jest dziewicą to co WY na to ?
Jak zareagowalibyście ?
Co pomyślelibyście o niej ?
czy byłoby dla Was dziwne ?
Czy w wieku dwudziestu kilku lat np. 22lata, faceci wolą związać się z kimś doświadczonym w związkach czy jest to dla Was bez znaczenia ?czy osobę bez żadnych doświadczeń w związkach w tym wieku akceptowalibyście ?
a może właśnie wolicie być tym pierwszym dla dziewczyny ? Proszę Was o szczere opinie. Pozdrawiam
Witaj!
Stereotyp mówi, że taka osoba to ciota i w ogóle niedorajda, ciamajda, niezaradna itp. Ja jednak wierzę, że to po prostu osoba z zasadami lub nie spotkała jeszcze "tej jedynej/jedynego".
Nie jest to dziwne (chociaż w XXI wieku to na pewno powód do wstydu... Bo w dobie wolnego dostępu do porno, nacisków ze strony rówieśników...). Ale już z pewnością niecodzienne. I przez to wyjątkowe. ![]()
Co bym pomyślał (zakładając, że to moja dziewczyna)? "To niesamowite, że takie szczęście można mieć"
Zareagowałbym: oczy "jak pinć złoty" i niedowierzaniem. I zapytałbym - "Czy pierwszy raz ma dla Niej wymiar inny niż zwykłe przebicie błony by się pozbyć dziewictwa?" (chociaż odpowiedź wydaje się jasna... Wcale tak być nie musi). I znów te stereotypy... Dziś byłoby to z pewnością dziwne ale też pokazujące, że dziewczyna jest TĄ na którą warto było czekać.
Ile facetów - tyle opinii. Ja jestem zdania, że fajnie jest wchodzić w tą ważną sferę razem - a nie nadrabiać zaległości. Dla mnie - i tu jest problem - i ma, i nie ma to znaczenia jednocześnie. Ważne bym daną dziewczynę kochał. Przecież nie porzucę zakochanej we mnie dziewczyny (i vice versa) tylko dlatego, że nie jestem pierwszym. Bo to wg mnie - niepoważne podejście.
Tak, akceptowałbym, bo zdaję sobie sprawę, że i takie (tacy) istnieją (przykład - ja). W ogóle -dlaczego można kogoś nie akceptować W ZWIĄZKU? Wg mnie niepojęte.
Z powyższego wynika, że tak wolałbym aby ten pierwszy raz był "tym pierwszym" dla obojga niż dla jednego z nich.
Znam też osoby twierdzące, iż takie ustawienie "oboje pierwsi dla siebie i dla każdego pierwszy raz" nie jest dobre, ponieważ oboje nie mają doświadczenia i może być to przyczyną rozpadu związku (no seks, coby nie mówić jest ważną składową związku).
Podsumowując - dla mnie ważne, wyjątkowe. Warte czekania i zachodu. Osobiście chciałbym by scenariusz był idealany tj. jedna na całe życie, oboje dla siebie pierwsi. A co życie przyniesie? Nie wiem.
Pozdrawiam!
EDIT: "Moim zdaniem tak. Facet, który wie, że jego dziewczyna jest dziewica ma do niej szacunek, cieszy go fakt, że to właśnie jemu postanowiła oddać to co najważniejsze.." Dokładnie Lidka ![]()
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi !
Ja nie ulegam presji otoczenia, co mnie obchodzi czy znajomi już współżyli czy nie, nie kieruje się tym, ja mam swoje zasady i nie potrafiłabym tego zrobić z kimś kogo nie kocham, tylko tak żeby zaspokoić potrzebę, po prosu taka nie jestem. Niby jestem z tego młodego, zwariowanego pokolenia, ale mam wrażenie że jestem inna, nie potrafię być taka łatwa i zadawać się z pierwszym lepszym, a nawet nie chce żeby tak było. Głównie potrzebuję bliskości, w sensie obecności tej drugiej osoby, szczerości i tego że mogę na kimś polegać. Seks to drugorzędna sprawa, jest ważny w związkach, ale bez zaufania do drugiej osoby, miłości itp. nie byłabym w stanie tego z kimś zrobić, zresztą nawet nie chce, bo później będę mieć wyrzuty.Trochę mnie to przeraża, że teraz młodzież idzie na imprezę i tak po prostu hop siup ląduje z kimś w toalecie albo łóżku, dla mnie te osoby są łatwe i niewartościowe, bez zasad i nie chciałabym mieć chłopaka, który taki jest albo był w przeszłości, po prostu nie miałby wartości w moich oczach. Po Waszych komentarzach widzę, że nie wszyscy są tacy puści i mają jakieś wartości. Czekam na kolejne opinie i komentarze:)
kwiatki dla mnie to jest bez znaczenia jesli chodzi o dziewictwo.. i W ŻADNYM WYPADKU CIĘ NIE NEGUJE ze jestes "jeszcze" dziewica !.. wrecz przeciwnie.. notabene 22 lata to zaden wiek !.. sa starsze !.. i nie rób nic na siłe i nie spiesz się.. kiedys poznasz tego wyjatkowego i kochanego.. i to znim przezyjesz ten "pierwszy raz"
..
Robcio73- naprawdę nie mam zamiaru robić nic na siłę, naprawdę. Napisałam, bo chciałam poznać anonimowe opinie innych ludzi na ten temat, bo wokoło wszyscy np. na uczelni się lansują, że z kimś chodzą i chwalą się co robią. Cieszę się z tego, że mam inaczej niż oni i nie jestem taka jak oni. Smutne i dziwne jest jednak to, że te denne zachowania są dzisiaj w XXI wieku lansowane, a wartości i trafne podejście do takich spraw jest negowane, może mi to ktoś wyjaśni ? dlaczego ten świat jest taki zwariowany i że wszystkie puste lale z okropnymi tapetami na twarzy, sztucznymi piersiami, miniówami, dekoltami mają powodzenie ? a te normalne dziewczyny już nie ? do czego ten świat dąży ? normalne myślenie ludzkie jest chyba już na wymarciu...
9 2013-03-24 22:07:34 Ostatnio edytowany przez Przemo77 (2013-03-24 22:12:56)
Twój "problem "chyba polega na tym że myślisz że skoro nadal jesteś dziewica to jesteś w pewien sposób" lepsza" od rówieśników.
Otóż nie jesteś ani lepsza ani gorsza. Uświadom to sobie- to czy ktoś uprawia sex czy tego nie robi to jego sprawa i nie wyobrażaj sobie że będąc dziewicą jesteś bardziej "czysta"iwięcej warta jako człowiek.
Sex to potrzeba którą ludzie zaspokajają , walczą z nią,wypierają z siebie czy też nie mają możliwości jej realizacji.
Nie zależnie od tego dlaczego Ty nie uprawiesz sexu nie różnisz się zasadniczo od tych którzy go uprawieją...
Dziewictwo nie jest miarą człowieka
Dodam jeszcze dość brutalnie odpowiedż na Twoje pytanie -" dlaczego te inne kobiety mają większe powodzenie u płci męskiej"
-Bo faceci w większości bardzo lubią sex ,a skoro Ty nie masz na niego ochoty to szukają kobiet które mają inne podejście do tego tematu
-proste
Oziębłość o głowa w chmurach jest mało sexy
A gdzie Ty tu widzisz oziębłość? Bo dziewczyna szuka dla siebie kogoś wyjątkowego, mężczyzny, który ją pokocha, a nie chce "pozbyć" się dziewictwa? Ma prawo wartościować sobie seks, podobnie jak ja to robię. Seks bez miłości, czy zaangażowania to zwykłe "ugniatanie mięcha" i tyle. Jedni szukają wrażeń i zabawy, inni nie. Nie decyduje to o ich oziębłości. Nie zauważyłem też, by Autorka czuła się lepsza, bo jest dziewicą, wręcz przeciwnie, zwiększa to jedynie jej niepewność. A wyrażać swoje zniesmaczenie obecnymi trendami ma prawo, podobnie jak ja. Każdy szuka tego, czego potrzebuje. Jedni potrzebują dłuższej relacji, inni mają ochotę sobie pougniatać. Ja się nikomu nie mieszam, ale Twoje osądy są zwyczajnie niesprawiedliwe w stosunku do Autorki.
11 2013-03-24 22:57:29 Ostatnio edytowany przez Przemo77 (2013-03-24 22:59:21)
asmo- przeczytaj sobie dokładnie ostatni post kwiatkibratki
On prawie cały jest o tym jak autorka źle myśli o rówieśniczkach uprawiających sex.Pisze o takich zachowaniach jako -"dennych" a o tych dziewczynach że się "lansują" swoje podejście uważa za "trafne"
Siebie uważa za kogoś "normalnego" a dziewczyny aktywne sexualnie i nie ukrywające tego wrzuca do worka z napisem -"wytapetowane,puste lale".
Widać wyraźnie że czuje wyższość nad tymi którzy zwyczajnie dobrze sie bawią.Choć pewnie też im po części zazdrości...
Ma pretensje do facetów że wolą dziewczyny bardziej otwarte i bezpośrednie.
To daje dość dziwny obraz tej osoby
Przemo77 - zgadzam się w 100% - seks lub jego brak nie definiuje wartości człowieka. A to, czy ktoś to robi z miłości, czy dlatego że lubi seks sam w sobie nie zmienia niczego. Jeżeli dla kogoś to jest "ugniatanie mięcha" to trudno. Ja doświadczyłam kiedyś lepszego, bardziej czułego i romantycznego seksu podczas przygodnej znajomości niż w związku z którego się wydostałam jakiś miesiąc wcześniej. Nie ma reguły. Dziewictwo i jego zachowanie dla wybranej osoby nie gwarantuje ani udanego związku ani szacunku ani w ogóle niczego. Nie rozumiem w ogóle dlaczego ktoś uważa, że uprawianie seksu ma coś wspólnego z brakiem szacunku do siebie. Ja mam szacunek do siebie ogromny - zatem szanuję swoje potrzeby, także seksualne.
A co do wytapetowanych lasek - noszę makijaż, lubię ładnie wyglądać, eksponować swoje atuty, a więc noszę bluzki z dekoltem, lubię krótkie spódniczki. Mam się uważać za tapeciarę i cholera wie co jeszcze? Ja zawsze uważałam za naturalne, że dbam o swój wygląd.
Dlaczego faceci wolą dobrze ubrane dbające o swój wizerunek i lubiące seks kobiety? A dlaczego mieliby nie lubić? Seks jest niezbędnym aspektem ludzkiej natury i nie ma sensu go demonizować.
Dorośli ludzi sami powinni decydować czy chcą seksu czy nie chcą, a inne osoby powinny to uszanować.
KwiatkiBratki - jesteś dziewicą bo tak zdecydowałaś - super. Ale nie sądź innych ludzi, skoro sama nie chcesz być krytykowana.
Czytałam od początku. Kwiatkibratki wydała mi się fajną dziewczyną. Do postu #8, gdzie mi się wszystko zjeżyło z irytacji. Przemo ubiegł mój baaardzo złośliwy komentarz, który miałam na końcu języka/palców...
Kwiatkibratki, dlaczego uważasz, ze Twoje myślenie jest "normalne" a nie-dziewic normalne nie jest? Dlaczego miniówka czy dekolt jest wyznacznikiem stanu umysłowego/cnotliwości/podejścia do życia danej dziewczyny? Co Ci przeszkadza, że oni się "lansują"? Czy ktoś Ci broni polansować się ze swoim dziewictwem? Dlaczego tylko Twoje podejście jest "trafne"?
Nie chcesz uprawiać seksu to nie uprawiaj. Ale to w żaden sposób nie czyni Cię lepszą od tych, którzy go uprawiają. I odwrotnie. Zasadniczo każdy sam rządzi swoim tyłkiem i innym nic do tego. Czy osoby mające za sobą inicjację seksualną kiedykolwiek obdarzyły Cię chociaż ułamkiem tej pogardy jaką Ty wylałaś w ich kierunku w poście nr 8?
P.S: dziewicą byłam do wieku 21 lat i 8 miesięcy. Żeby nie było, że pusta lala broni jej podobnych...
Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, nie miałam takiego zamiaru. Tak w ogóle to ja nie potępiam ludzi, którzy uprawiają seks będąc w związkach, bo przecież to normalne, że jak dwoje ludzi się kocha to chcą ze sobą współżyć. W poście #8 pisząc "denne" zachowania miałam na myśli uprawianie seksu przygodniego, np. z nowopoznaną osobą na imprezie i lądowanie tych osób w toalecie, a później chwalenie się tym swoim wyczynem. Uważam, że kobiety nie powinny dawać na prawo i lewo pierwszemu lepszemu, a jak tak robią to wg mnie nie szanują siebie. NIe napisałam też, że myślenie nie-dziewic jest nienormalne. Pisząc "nienormalne" miałam na myśli myślenie tych wszystkich pustych lasek, które nie mają nic do zaoferowania oprócz swojego tyłka i nic poza tym, i sprzedają się za pieniądze, a w głowie nie mają nic mądrego. To, że jestem dziewcią wcale nie czuję się lepsza. Może odneśliście takie wrażenia. Nie uprawiałam seksu z wyboru, nie spotkałam odpowiedniej osoby, z którą chciałabym to zrobić. Mam zwoje jakieś zasady i wartości i dlatego nie poszłabym z pierwszym lepszym do łóżka, a już na pewno nie sprzedawałabym się za pieniądze. Chyba źle mnie zrozumieliście. Za wytapetowane laski nie uważam kobiety, które malują się, a takie, które przesadzają z makijażem i wyglądają okropnie z taką przesadzoną "sztuczną twarzą" a to jest różnica. Też maluję się, żeby nie było, wyglądam naturalnie, ale są granice nawet w malowaniu (mam na myśli codzienny makijaż), zresztą jak we wszystkim, a pewnych granic nie należy przekraczać. Nie wszyscy muszą się zgadzać z tym co napisałam, nawet tego nie oczekuje, bo każdy ma prawo do własnych poglądów i własnego zdania, dlatego szanuje Wasze opinie i dziękuję za komentarze, nawet za te niemiłe.
Kwiatkibratki, ale gdzie jest granica "normalności"? Czy warstwa pudru 1 mm jest "naturalna" a 1,5 mm to "tapeta"? Czy przygodny seks w toalecie klubu to puszczanie się a w samochodzie już można? Czy seks po tygodniu związku to brak szacunku do siebie a po 3 miesiącach związku już jest normalny?
Może ktoś uważa, że Ty ze swoim makijażem wyglądasz głupio? Może inni uważają, że jakiejś dziewczynie jest ładnie w dużej ilości tapety na twarzy?
Zbyt dużo w Tobie tego oceniania. Tego przeświadczenia, że Twój punkt widzenia jest jedynym słusznym.
Nie obraziłaś mnie, wyłącznie zirytowałaś. Irytują mnie ludzi, którzy oceniają innych i wyrażają się pogardliwie o tych, którzy nie wyznają ich zasad. Ja mam dokumentnie inne poglądy od Twoich (np. jestem zwolenniczką przygodnego seksu), ale nigdy nie uważałam, że osoby, które czekają z seksem na tego jedynego mają nierówno pod sufitem. Będąc w Twoim wieku nie dywagowałam kto z mojej studenckiej grupy "się puszcza", kto uprawia seks "jak Bozia przykazała" a kto nie uprawia go wcale. Teraz interesuje mnie to jeszcze mniej, dopóki ten ktoś nie zaczyna oceniać tego co ja robię w łóżku. I, szczerze mówiąc, nigdy nie spotkałam się z tym, żeby osoby o luźnym podejściu do seksu okazywały, że czują się lepsze od dziewic czy prawiczków. A w odwrotną stronę - wielokrotnie.
Kwiatkibratki, a czemu uważasz, że przygodny seks jest czymś złym i oznaką braku szacunku do samych siebie? Jeżeli dwoje ludzi tego chce, dla zwykłej chwilowej przyjemności - to czemu nie? Nikt nikogo nie krzywdzi, a uwierz mi, czasami szacunku w tym więcej niż w długoletnich związkach. Nawet jeśli to jest taki szybki, pijański seks nowo poznanych osób - ich sprawa
W ramach ciekawostki - sama mam jednego partnera, tego samego od kilku lat. I ja osobiście też nie jestem zainteresowana przygodnym seksem.
Zawsze będę powtarzać, że jak dla mnie ludzie są zbyt rozrzutni w używaniu wyrażeń "to jest złe" "to jest niewłaściwe". Zupełnie jakby nasze ego nie pozwalało nam zobaczyć, iż to, że ja czegoś nie robię, nie znaczy, że to jest złe.
vinnga - dostrzeganie większej ilości perspektyw przychoodzi z wiekiem
autorka wątku w sumie jest młodziutka
więc patrzy tym jedynym dla niej słusznym schematem ![]()
Autorko, tak jak piszą inni, trzeba się otworzyć na świat i troszkę mniej oceniać. Pytałaś czy bycie dziewicą w Twoim wieku jest normalne - tak, jest
Mam kilka bardzo ładnych i fajnych koleżanek, które pierwzzy raz zaliczyły w wieku 21-23 lata, żyją, fajne są, niektóre obecnie w związkach, niektóre solo, ot życie. Może nie ma co szukać tego jedynego do końca życia na pierwszy raz, bo statystycznie rzadko zdarza się aby pierwszy nasz partner był "tym jedynym" (choć u mnie akurat tak
). Vinnga dobrze pisze, seks po tygodniu jest nie okej, a po dajmy na to, 3-4 miesiącach już spoko? Spójrz z innej strony, tylko raz w życiu jesteś młoda, masz 22 lata, całe zycie będziesz promieniała dumą z tej swojej cnoty?
troszkę więcej się zaktywizuj towarzysko, może poznasz kogoś naprawdę fajnego ![]()
vinnga - dostrzeganie większej ilości perspektyw przychoodzi z wiekiem
autorka wątku w sumie jest młodziutka
więc patrzy tym jedynym dla niej słusznym schematem
Autorko, tak jak piszą inni, trzeba się otworzyć na świat i troszkę mniej oceniać. Pytałaś czy bycie dziewicą w Twoim wieku jest normalne - tak, jest
Mam kilka bardzo ładnych i fajnych koleżanek, które pierwzzy raz zaliczyły w wieku 21-23 lata, żyją, fajne są, niektóre obecnie w związkach, niektóre solo, ot życie. Może nie ma co szukać tego jedynego do końca życia na pierwszy raz, bo statystycznie rzadko zdarza się aby pierwszy nasz partner był "tym jedynym" (choć u mnie akurat tak
). Vinnga dobrze pisze, seks po tygodniu jest nie okej, a po dajmy na to, 3-4 miesiącach już spoko? Spójrz z innej strony, tylko raz w życiu jesteś młoda, masz 22 lata, całe zycie będziesz promieniała dumą z tej swojej cnoty?
troszkę więcej się zaktywizuj towarzysko, może poznasz kogoś naprawdę fajnego
No wlasnie autorko moze wiecej luzu w tym wszystkim. Ja rozumie Twoj tok myslenia, bo myslalam kiedys bardzo podobnie ale z wiekiem i doswiadczeniem ( gadam tak jak bym miala juz 40 lat doswiadczenia w zyciu!
) czlowiek zaczyna postrzegac sprawy troche inaczej. Ja swoj pierwszy raz przezylam dosyc niedawno i sie z tego ciesze, zrobilam to z osoba z ktora jestem do ktorej czuje duzo ( z byle kim bym tego nie zrobila) a ciesze sie bo chcialam poznac smak seksu, i nie chcialam sie cale zycie zastanawiac czy juz wypada czy nie. Troche spontanicznosci w zyciu nie zaszkodzi.
Kazdy zachowuje sie w sposob w jaki im pasuje. Wydaje mi sie ze z wiekiem czlowiek nie jest az taki zasadowy. Widze po sobie
pozdro
Może dodam coś od siebie. Zaraz na początku studiów, na spotkaniu integracyjnym przy piwku ktoś rzucił hasło 'poznajmy się lepiej'. Oczywiście na pierwszy ogień poszło pytanie o wiek utraty dziewictwa i ilość partnerów seksualnych. Miałam wtedy 20 lat, byłam dziewicą i raczej nie miałam wtedy jakichś większych kompleksów z tego powodu. Bez problemu podzieliłam się tym faktem z innymi, ale tego co nastąpiło później absolutnie się nie spodziewałam. Towarzystwo napadło na mnie, że jak to możliwe, że pewnie to dlatego, że jestem cnotka, że nikt mnie nie chce, nawet padły jakieś niby-żarty w stylu "chyba nie powinniśmy się z tobą zadawać". Znalazł się też ktoś kto chciał mi "pomóc".
Teraz widzę, jak beznadziejne było to towarzystwo. Piszę o tym jednak ku przestrodze, jeśli nie dla autorki to dla dziewczyn, które za wszelką cenę szukają akceptacji, kiepsko znoszą presję innych i chcą się jej poddać - nic na siłę.
Chyba wszystko w temacie zostało powiedziane, ale muszę napisać, że i mnie ocenianie przez autorkę innych zirytowało...
Nie miałam nigdy przygodnego sexu, ale jeśli ktoś to lubi, to czemu ma nie korzystać i nikt nie ma prawa ich oceniać. Tym bardziej tego jak kto się ubiera czy wygląda. Każdy ma swój gust i to co się jednemu podoba, ktoś inny może uważać za tandetę...
Bardolka, nie wiem czy z wiekiem nabiera się tolerancji... Ponieważ jestem wyczulona na postawę typu "tylko to co ja robię jest słuszne", więc dostrzegam dużo przykładów wybitnie nietolerancyjnych osób w znacznie starszym wieku niż Kwiatkibratki. Pocieszeniem są osoby takie jak oh!illusion - ona czegoś nie uznaje w stosunku do siebie, ale jak ktoś tak robi to jego sprawa.
Z kolei ja się chyba wychowywałam w jakimś nienormalnie tolerancyjnym środowisku. Nikt nie wnikał w życie seksualne innych osób, chyba, że dana osoba sama postanowiła się tymi informacjami podzielić. Ale w takiej sytuacji też nie kojarzę żadnego oceniania ani klasyfikacji na postępowanie właściwe i niewłaściwe.
Ależ niech Kwitkibratki promienieje swoją cnotą (określenie Bardolki) ile tylko chce i do jakiego wieku uzna za stosowne. Ale niech nie obwieszcza światu, że cnotliwa promienistość czyni ją lepszą od tej części społeczeństwa, dla których dziewictwo czy jego brak mają takie samo znaczenie jak zeszłoroczny śnieg...
Troszkę mnie dziwią niektóre wypowiedzi o złośliwościach, przytykach itp. Moje zdanie jest takie, że jeśli ktoś jest przekonany do własnego wyboru to nie da się go w tej kwestii urazić. Przykładowo - podczas bierzmowania podpisywaliśmy takie deklaracje, że do 18 r.ż nie będziemy spożywać alkoholu. Podpisałam i podeszłam do tego poważnie. Wiele razy spotkałam się z najróżniejszymi reakcjami, dużo osób nie mogło się nadziwić dlaczego ja nie chcę piwa. To był mój wybór, więc żadne żarty, ironiczne komentarze nie mogły mnie urazić. Odpowiadałam również żartem, zupełnie nie odbierałam tych komentarzy jako czegoś obraźliwego. Nikt mnie jakoś nie wykluczył z grona znajomych, nawet nikt nie drążył tematu kiedy usłyszał o właściwej przyczynie.
Zawsze tematem żartów jest coś, co odbiega od normy ustalonej przez większość. Ale...te żarty zwykle nie mają na celu obrażenie kogokolwiek. Ludzie plotą różne głupoty, żeby rozbawić towarzystwo, żeby nie było nudno. Jeśli jednak osoba będąca obiektem tych żartów sama podchodzi do tego z dystansem - nie powinna odbierać ich obraźliwie.
Poznałem jedną dziewczynę jak miałem 19 lat, a ona rok mniej. Byliśmy parą cztery lata. W sprawie seksu sprawa była prosta. Ona chciała pójść do ślubu dziewicą. Cóż, skoro chciałem z nią być, to pozostało mi taką decyzję uszanować i jakoś te cztery lata zleciały
Potem wzięliśmy ślub, marzenie aby ten biały welon nie był tylko pustym gestem zostało spełnione. Od tego czasu zleciało 15 lat małżeństwa, jakoś nie żałowaliśmy takiej, a nie innej decyzji.
kwiatkibratki:
Muszę powiedzieć, że jesteśmy w 100% przeciwnościami. Szanuje twoje zdanie i podejście do życia, ale skąd będziesz wiedziała że twoje życie seksualne z tym jedynym będzie udane? Może na początku będzie ci super, ale potem możesz być rozczarowana i w efekcie zdradzisz. Obym się mylił w twoim przypadku.
kwiatkibratki:
Muszę powiedzieć, że jesteśmy w 100% przeciwnościami. Szanuje twoje zdanie i podejście do życia, ale skąd będziesz wiedziała że twoje życie seksualne z tym jedynym będzie udane? Może na początku będzie ci super, ale potem możesz być rozczarowana i w efekcie zdradzisz. Obym się mylił w twoim przypadku.
Ooo, kolejny wielbiciel ekstremalności...
A dlaczego ona zaraz miałaby zdradzać? Czy na tym świecie nie istnieje już nic pomiędzy zakonnicą a kłamliwą puszczalską?
Jeśli już bawimy się w teoretyzowanie co może spotkać osobę, która wyznaje zasadę czekania z seksem na "tego jedynego" to nie da się wymienić możliwych scenariuszy. Może doświadczenia życiowe zmienią jej zasady? Może się zauroczy, ulegnie presji chłopaka i potem będzie żałowała? Może ulegnie presji, związek nie przetrwa ale nie będzie żałowała? Może pozna "tego jedynego", który będzie szczęśliwy, że jest tym pierwszym? Może pozna "tego jedynego", który zupełnie nie doceni jej "daru"? Może straci dziewictwo po pijaku na imprezie i do końca życie będzie chciała to odpokutowywać? A może jej się to spodoba i do końca życia będzie praktykować takie zachowania?
A jeśli jej życie seksualne z "tym jedynym" nie będzie udane to też istnieje wiele możliwości jak się sytuacja potoczy. I zdrada jest chyba jedną z mniej prawdopodobnych w tym przypadku.
vinnga:
Miałem na myśli "możesz zdradzić". Niby jedno słowo a zmienia znaczenie wypowiedzi.
Witam. Proszę o opinie i komentarze.
Jak odnosiłbym się do osoby, która w wieku 22 lat jest dziewicą? Właściwie ani bez większego entuzjazmu ani też z jakąś wrogością, normalnie, zwyczajnie.
Spotykałem dziewczyny młodsze, Twoje rówieśniczki jak i starsze które są/były dziewicami i nie uważam dziewictwa za oznakę pewnej 'wartości człowieka' ( pomijając skrajności rzecz jasna ale to już jest margines i nie warto się tym zupełnie zajmować ). Każdy winien robić to co chce i z kim chce oraz kiedy chce w granicach prawa i pewnych ogólnie przyjętych zasad by przy okazji nie wadzić innym osobom, to tak w największym skrócie. Więc czy ktoś przestał był dziewicą mają lat 18 czy 28 to już jest tej dziewczyny sprawa na dobrą sprawę. Jeśli nie chcesz tego robić z byle kim tak na jedną noc - nie rób. Na świecie jest tylu ludzi i tyle podejść do spraw seksu i związków, że głowa mała.
Nie da się przekabacić ludzi tak by albo wszyscy robili to będąc w stałych związkach ani też by bzykali się na jednonocnych wypadach. Najważniejsze jest chyba po prostu to by robić to co się chce, jak się chce a nie dostosowywać się ( lub nie ) do ogólnie panujących 'zasad' w grupie / społeczeństwie 'bo nie wypada być dziewicą w wieku x' i tym podobne.
Jakbym taką poznał i się dowiedział o tym to jak mówiłem, zapewne nie zrobiłoby to na mnie wrażenia, ani in plus ani in minus. Być może bym się zastanawiał dlaczego tak było lub coś takiego ale to czy z kimś przede mną sypiała lub nie raczej nie miałoby większego wpływu na to czy bym chciał z nią dalej być.
Musisz się pogodzić z tym, że 'nie dogodzisz' wszystkim tym, że jesteś dziewicą ani nawet połowie czy jednej trzeciej. Część będzie na Ciebie nieco krzywo / podejrzliwie patrzyła, dla innych będzie to kompletnie obojętne a jeszcze dla innych jesteś marzeniem - serio. Część facetów naprawdę leci na dziewice. Najważniejsze jest to byś Ty pasowała do tego faceta a on do Ciebie, szacunek, zrozumienie. Nie powinno być tak, że tylko jego / Twoja przeszłość powinna decydować o tym czy chcecie być ze sobą razem.
Poza tym powinnaś się nauczyć i zrozumieć to, że nie wszyscy są jak Ty.
Nie każdy musi/chce być ze stałym partnerem by iść z kimś do łóżka, nie każdy musi mieć dziewicę / prawiczka za tego pierwszego partnera, nie każdy też widzi problem w tym by zdecydować się na jednorazowy, niezobowiązujący numerek. To jest ich życie, sprawa i ciała.
Jeśli nie chcesz tak - nie rób. Może Ci się to nie podobać, możesz tak nie chcieć robić jednak wrzucanie wszystkich 'jednonocnych' do jednego worka zatytułowanego 'bezwartościowe szmaty / puści debile' lub podobne zwyczajnie nie ma sensu.
Wierz mi, myślę że z wiekiem i doświadczeniem zrozumiesz o co chodziło niektórym osobom tutaj.