To znowu ja. Pół roku minęło.
Rozwodu jak nie ma, tak nie ma, a mi już chyba brakuje cierpliwości. Coraz częściej się zastanawiam, czy to dla mnie.
W skrócie.
Pierwsza rozprawa we wrześniu, niestety minęło za mało czasu od zakończenia więźni gospodarczej, czy jak to nazwać, rozwodu nie dostali. Sędzina poradziła złożyć nowy wniosek za kilka miesięcy.
Miało to nastąpić w grudniu, ale nie wyszło bo coś tam , chyba brak kasy.
Zaznaczam, że decyzja rozwodu była decyzją żony.
Przechodzimy do stycznia, kiedy zapytałam, co z rozwodem, odpowiedź: na pewno w lutym.
Luty minął, na pewno w marcu, już na 100%.
Ostatnia rozmowa:
Partner rozmawiał z żoną, powiedziała, że nie ma kasy, czasu itd. "Jak chcesz rozwodu, to złóż papiery"
Partner jest po zmianie pracy, na okresie próbnym, z kasą ciężko, alimenty pochłaniają 75% wypłaty, powiedział, że pożyczy i to w końcu załatwi, głupio mi się zrobiło, powiedziałam, że jeszcze poczekam.
Tylko, że coraz więcej o tym myślę, odbiera mi to radość z bycia razem.
Dziękuję
Musiałam się "wygadać"
Podobne tematy
Ile masz zamiar jeszcze czekać?
Życie masz tylko jedno.
Moim zdaniem marnujesz czas.
Przykra mi.
3 2013-03-20 15:45:58 Ostatnio edytowany przez morte81 (2013-03-20 15:47:52)
Też mi to chodzi po głowie, latka niestety lecą.
Jestem pewna, że jego żonie bardziej by zależało na rozwodzie, gdyby chciała sformalizować swój związek z obecnym partnerem. A tak żyją sobie jak małżeństwo, chociaż formalnie jest żoną "mojego" mężczyzny. Niekiedy nie wiem co o tym myśleć.
Wydaje mi się, raczej wiem, że mój partner, wychodzi z założenia, że skoro żona odeszła, to ona powinna wystąpić o rozwód, tylko, że jej jest to obojętne.
To mega dziwna sytuacja.
Chyba powinnaś postawić ultimatum.
To mega dziwna sytuacja.
Chyba powinnaś postawić ultimatum.
Tak, wiem, że dziwna.
Mój partner utrzymuje z żoną i jej partnerem poprawne stosunki, ja poznałam jego rodzinę , biorę udział w imprezach rodzinnych. Znam jego dzieci.
Coś napomknął, gdy go trochę przycisnęłam, że może to zakończyć, jakoś znajdzie czas i pieniądze, tylko, że ja nie chcę stawiać ultimatum, nie chcę, żeby to zrobił pod moją presją.
Muszę to przemyśleć.
Może jest ktoś w podobnej sytuacji?
Pomóżcie doradźcie coś.
A czy ten rozwód to aż tak bardzo ważny jest? Zyjecie razem, ona też założyła sobie nową rodzinę z nowym partnerem. Czy chcecie brać ślub? Moja mama wzięła rozwód z ojcem po bardzo dlugich latach i wcale ani jednemu ani drugiemu do tego się nie spieszyło. Wyrzuciła go z omu i on żył sobie z jakąs kobietą, moja mam też miała partnera ale rozwodu nie potrzebowali do tego. Pozniej on chyba chciał się ożenic z tamtą i złozył pozew i tak sie to skończyło. Nie rozumiem tego straznego ciśnienia o ten papier. Chyba że macie jakieś plany na przyszłośc, ale nie sądzę bo skoro ni macie na sprawę rozwodową to i na ślub tez nie będzie
Formalnie jest z żonatym facetem.
Tyle. I aż tyle.
Mi osobiście bardzo by to przeszkadzało.
Morte, ja obawiam się, ze jeśli nie zrobi tego pod "Twoją presją", to nie zrobi tego wcale. Po co skoro jest "dobrze", a Ty nie będziesz na niego naciskać. Koniec końców wciąż będziesz jedynie "kochanką"... pasuje Ci to? Chyba nie...
tak jak Dussia pisze, skad to parlo na rozwod??
tak jak Dussia pisze, skad to parlo na rozwod??
Naprawdę by Ci taka sytuacja nie przeszkadzała?
Wiążę z tym mężczyzną plany na przyszłość, on podobno ze mną też.
Kocham Go, marzę o rodzinie, a w tej chwili żyjemy w trójkącie, co prawda ogólnie akceptowanym (oprócz mnie), ale to
zawsze jest trójkąt, jestem tą drugą (chociaż jak twierdzi, jestem pierwsza, jedyna i najważniejsza).
Gubię się, dlatego szukam pomocy, zanim podejmę jakąś decyzję.
Może to głupie ale argument finansowy do mnie nie przemawia. Zawsze można złożyć wniosek o umorzenie kosztów sądowych z uwagi na trudną sytuację materialną, albo o podział tych kosztów pomiędzy byłych już małżonków.
Może to głupie ale argument finansowy do mnie nie przemawia. Zawsze można złożyć wniosek o umorzenie kosztów sądowych z uwagi na trudną sytuację materialną, albo o podział tych kosztów pomiędzy byłych już małżonków.
Mnie też już nie.
sprawdziłam, faktycznie jest taka możliwość.
Jego żona, powiedziała również, że nie ma czasu, jeździć do sądu z pozwem, a on nie może w najbliższym czasie brać urlopu. Gó.... prawda, też to sprawdziłam, można wysłać pozew pocztą.
Zielony-domek, przesadzasz.... morte81, nie jestes wcale kochanka bo zeby byc kochanka to on musialby mieszkac z tamta, albo cos do niej czuc, a ciebie traktowac jak pocieszenie. Ich malzenstwo to tylko formalnosc. Niestety zycie, zyciem i nie zawsze jest kasa. Ale fakt moze sie starac o umorzenie kosztow ze wzgledu na sytuacje materialna, moze sie uda, a jak nie to powiedz mu że ci zle i zeby moze jednak pozyczyl kase na ten rozwod, a ona niech da druga polowe. Rozwod za porozumieniem stron rozumiem? tak najprosciej i najszybciej. To nie jest wymuszanie skoro on tez tego chce. To ile oni sie sa juz razem? To ile on alimentow placi, że az tyle mu pensji zajmuje? to bylo ustalane sadownie czy tylko ona sobie tak wymyslila?
14 2013-03-23 14:10:25 Ostatnio edytowany przez morte81 (2013-03-23 14:32:28)
Tak, bez orzekania o winie. Płaci tyle z powodów, których nie chcę wymieniać (w sumie nic poważnego) . I owszem tyle wymyśliła żona i oczywiście chciała by jeszcze więcej, przecież Jemu wystarczy do życia chleb i woda
. Co do rozwodu, to zobaczył, że żarty się skończyły, w ciągu kilku dni złoży pozew
Naprawdę miałam chęć odciąć się od tego wszystkiego dla świętego spokoju, tym bardziej, że jeszcze nie jestem tak do końca w wspaniałej formie psychicznej (wcześniejsze tematy). W sumie jeśli na wstępie chciałam się poddać, to strach pomyśleć co będzie dalej.
morte, to nie jest "tylko ślub", skoro istotnie byłaby to tylko głupia formalność, to dawno ten rozwód miałby. Skoro to Ty jesteś numerem jeden, to z Tobą planuje wspolna przyszłość, to nie pozwoliłby na tak istotną rysę na waszym szczęściu jak bycie mężem innej kobiety. On z jakiś powodów nie chce tego rozdziału życia zamknąć. Będzie to odwlekał, wyznaczał kolejne terminy kiedy to zrobi i przekładał je potem w nieskończoność, a Ty będziesz coraz bardziej sfrustrowana takim życiem w zawieszeniu.
Znałam z mojego bliskiego otoczenia kilka takich związków. Faktycznie razem żyli, a on rozwodu nie miał bo coś tam i zawsze to ona była ta zla, bo żąda czegoś tak oczywistego jak budowanie związku z wolnym mężczyzną! Moja bliska kolezanka prawie 5 lat wytrzymala w takim związku - teraz leczy depresję. Inna odpadła po 3 latach, kolejna trwa w takiej chorej realcji juz 7 rok. Co ciekawe - żaden z tych panów nadal rozwodu nie wziął. "Bo jemu do niczego niepotrzebny", "Bo to zbędny wydatek", "Bo nie mam czasu pozwu złożyć", "Bo zrobie to w przyszlym miesiacu" - i tak w kółko. Ile lat wytrzymasz Ty?
morte, ile oni nie sa juz razem? wiesz, moj w sumie ma 100 zl alimentow ale tylko dlatego, że oboje powiedzieli że moj nie robi zadnych problemow jak cos malemu trzeba i sedzia tylko dlatego sie na to zgodzila. Oczywiscie biorac pod uwage jego obecne zarobki.
nocnalampka, to nie jest takie proste, bo na razie nawet nie wiemy ile nie jest z zona. Aby sąd mógl orzec rozwod potrzebna jest przynajmniej półroczna rozerwalnosc pozycia i prowadzenia gospodarstwa domowego. Pozniej jeszcze dla dziecka moze sad zarzadac mediacji, niby mozna sie nie zgodzic i to teoretycznie powinno prowadzic do rozwodu. Wszystko zalezy od sedzi i od stron. Jak jednem cos nie spasuje to sie odciaga i odciaga i tak mozna dosc dlugo. No to Twoje kolezanki mialy totalnego pecha. To fakt, trafily na takich typow... Dlatego nie mowie, że każdy taki jest ok. To wszystko zalezy. Widzisz, moj facet tez niby formalnie przez 2 lata byl na papierku żonaty. Ale akurat wiem że to dlatego iz kasy nie mial bo wieksza polowa wyplaty szla na raty kredytu ktory on wzial na siebie i tylko on sam splacal, a gdzie zycie i benzyna zeby do pracy dojechac? pozyczyc nie mogl bo u niego w rodzinie tez z kasa sie nie przelewa. Fakt, mogl niby wniesc o umozennie ale nawet o tym nie pomyslelismy ze tak mozna, adwokatka ktora miala to niby prowadzic przyjmowala tylko przez 3 miesiace w okreslone dni (z urzedu). W koncu juz jest dawno po, sami napisalismy pozew i juz jest po krzyku. W sumie to ja z jego byla to pisalysmy bo on teraz za granica pracuje i tylko zjechal na rozprawe. Takze nie wszyscy sa tacy straszni. Bo naprawde roznie w zyciu bywa.
girl, nie po raz pierwszy występujesz z pozycji autorytetu w sprawach o których nie masz pojęcia. Rozwód można otrzymać jeśli nastąpił trwały i zupełny rozpad więzi. I szczerze mówiąc nie spotkałam SR dla którego wejście przez którąś ze stron w nowy związek nie byłoby trwałym i zupełnym rozpadem. Inna sprawa, że często strona będąca w nowym związku ukrywa to przed sądem aby móc ten rozwód uzyskać - jako osoba winna rozpadu takiej możliwosci nie miałaby. Poza tym wcale nie są rzadkością rozwody małżeństw nadal zamieszkujących jeden lokal. Naprawdę widziałam więcej spraw rozwodowych niż Twoja jedna i wiem, że jesli ktoś naprawdę chce rozwodu, to nie ma możliwości aby go nie dostać. No i też nie spotkałam faceta, który naprawdę, szczerze chce wejść w nowy związek a z rozwodem się ociąga - z resztą Twoja historia też chyba jest tego potwierdzeniem, prawda? I to powinno dać autorce do myślenia.
Zalezy jak bardzo Ci zalezy na jego rozwodzie. Technicznie, on zyje z Toba, jego zona z kims innym- nie ma problemow. Z drugiej strony, na Twoim miejscu, nie chcialabym sie znalezc w legalnie nieuregulowanej sytuacji. Jezeli on padnie na zawal/ ma wypadek jutro, caly majatek przejdzie na zone i dzieci, a Ty z figa zostaniesz. Kobieto, naciskaj jak mozesz, zeby chociaz tylko dla wlasnego dobra. Oczywiscie jezeli majatek jest prawie nieistniejacy, ja bym sie nie przejmowala.
girl, nie po raz pierwszy występujesz z pozycji autorytetu w sprawach o których nie masz pojęcia. Rozwód można otrzymać jeśli nastąpił trwały i zupełny rozpad więzi. I szczerze mówiąc nie spotkałam SR dla którego wejście przez którąś ze stron w nowy związek nie byłoby trwałym i zupełnym rozpadem. Inna sprawa, że często strona będąca w nowym związku ukrywa to przed sądem aby móc ten rozwód uzyskać - jako osoba winna rozpadu takiej możliwosci nie miałaby. Poza tym wcale nie są rzadkością rozwody małżeństw nadal zamieszkujących jeden lokal. Naprawdę widziałam więcej spraw rozwodowych niż Twoja jedna i wiem, że jesli ktoś naprawdę chce rozwodu, to nie ma możliwości aby go nie dostać. No i też nie spotkałam faceta, który naprawdę, szczerze chce wejść w nowy związek a z rozwodem się ociąga - z resztą Twoja historia też chyba jest tego potwierdzeniem, prawda? I to powinno dać autorce do myślenia.
No tak, racja. Autorka powinna uwazac i wcale nie powiedzialam, że ten jej jest na pewno ok. Najgorsze jest to że wychodzi na to że jest niezdecydowany... A to tez dobrze nie swiadczy. Co do sądu i nowych zwiazkach rozwodzacych sie osob to nie do konca sie zgodze.... u nas bylo tak że napisalysmy szczerze, że oboje są od bardzo dlugiego czasu w nowych związkach, a sąd mimo tego chcial wysłac ich na mediacje. Mój jednak jak tylko uslyszal to slowo od razu zaprotestowal i powiedzial, że nie ma takiej opcji. A dopiero pozniej sedzina sie go pytala czy zamierza sie ze mna ożenic, powiedzial że tak.
Uważam
Czasy gdy rzucałam się w uczucie na łeb i szyję już minęły, teraz staram się dopuszczać do głosu rozsądek.
Ktoś mylnie zrozumiał, że razem mieszkamy, tak nie jest, mieszkamy oddzielnie, dla mnie taki krok będzie możliwy dopiero po jego rozwodzie.
Co do pytania jak długo nie są już razem, to minął rok. My jesteśmy razem dopiero od kilku miesięcy, dlatego nie chce bardzo napierać, ani stawiać ultimatum, bo nie wiem czy mam do tego prawo.
21 2013-04-02 11:09:35 Ostatnio edytowany przez girl90 (2013-04-02 12:54:48)
a on mieszka gdzies u rodziny? w swoim wlasnym mieszkaniu? powiem Ci tak, jesli chcesz byc z nim, a on z Toba, jesli oboje myslicie że może wyjść coś poważnego z tego związku i coś fajnego to masz prawo, nawet po miesiacu... tym bardziej, że ten temat juz byl poruszany. To nie ma znaczenia kto odszedl skoro oboje chca rozwodu to nie ma znaczenia kto złozy pozew. Jestes pewna że Twoj tak mysli? to tez cos jest troche nie tak... niby jest z Toba, niby chce rozwodu, a jak przychodzi zlozyc pozew to juz ma problem bo jego zdaniem to ona powinna zlozyc... a co to za roznica? niech nie zachowuje sie jak dziecko... a powiedz, maja oni dzieci? ile te dzieci/ dziecko ma lat?
Mieszka sam.
Nie rozumiem...
Ludzie na AGD,TV itp. bzdety biorą kredyt a jemu szkoda na rozwód....??
Niech się nie martwi tym tak sąd mu umozy koszty ze względu na sytuację materialną
albo podzieli koszty na nich po połowiejak złoży odpowiednie pismo do sądu.
A cały koszt rozwodu bez orzekania winy to tylko 600zł...
Powodzenia.
Nie rozumiem...
Ludzie na AGD,TV itp. bzdety biorą kredyt a jemu szkoda na rozwód....??
Niech się nie martwi tym tak sąd mu umozy koszty ze względu na sytuację materialną
albo podzieli koszty na nich po połowiejak złoży odpowiednie pismo do sądu.A cały koszt rozwodu bez orzekania winy to tylko 600zł...
Powodzenia.
AGD, TV to pilniejsze wydatki ![]()
W tym miesiącu będzie pozew złożony.
aleks45 napisał/a:Nie rozumiem...
Ludzie na AGD,TV itp. bzdety biorą kredyt a jemu szkoda na rozwód....??
Niech się nie martwi tym tak sąd mu umozy koszty ze względu na sytuację materialną
albo podzieli koszty na nich po połowiejak złoży odpowiednie pismo do sądu.A cały koszt rozwodu bez orzekania winy to tylko 600zł...
Powodzenia.AGD, TV to pilniejsze wydatki
W tym miesiącu będzie pozew złożony.
Pilniejsze, nie pilniejsze. To zwyczajnie kwestia priorytetow.
morte81 napisał/a:aleks45 napisał/a:Nie rozumiem...
Ludzie na AGD,TV itp. bzdety biorą kredyt a jemu szkoda na rozwód....??
Niech się nie martwi tym tak sąd mu umozy koszty ze względu na sytuację materialną
albo podzieli koszty na nich po połowiejak złoży odpowiednie pismo do sądu.A cały koszt rozwodu bez orzekania winy to tylko 600zł...
Powodzenia.AGD, TV to pilniejsze wydatki
W tym miesiącu będzie pozew złożony.Pilniejsze, nie pilniejsze. To zwyczajnie kwestia priorytetow.
Nocnalampko, wiem, że to kwestia priorytetów, moja odpowiedź do żartów była, chyba mi nie wyszło.
Ostatnio jestem o wiele spokojniejsza, przyglądam się rozwojowi zdarzeń tak jakby z oddala, nie wiem jak to ująć, może dopuszczam do siebie różne rozwiązania całej sytuacji (czyt.związku).
Pewnie jesteś młoda - po co Ci facet który ,:
- był a sory jest źonaty a 75% jego wynagrodzenia pochłaniają alimenyty.
Nie ma co ściemniać - wszystko wskazuje na to źe tak nie dokońca zaleźy mu na poukładanie spraw z źoną.Szukaj męźczyny "wilnego".
28 2014-05-21 13:39:42 Ostatnio edytowany przez morte81 (2014-05-21 13:40:55)
Owszem czuję się młodo, ale jestem po 30 ![]()
Z owym Panem tworzę szczęśliwy związek, aktualnie pracujemy nad powiększeniem rodziny
Sytuacja finansowa również się znacząco poprawiła.
Temat jest z zeszłego roku.
Tak z ciekawości, jak dobrze patrzę po datach, to było miesiąc temu, coś się ruszyło z tym rozwodem ?
Tak z ciekawości, jak dobrze patrzę po datach, to było miesiąc temu, coś się ruszyło z tym rozwodem ?
Nie, to już rok minął od założenia tego wątku ![]()
Owszem, jest już po rozwodzie, praktycznie niedługo po tym jak tu napisałam, to złożył papiery rozwodowe ![]()
rebeli napisał/a:Tak z ciekawości, jak dobrze patrzę po datach, to było miesiąc temu, coś się ruszyło z tym rozwodem ?
Nie, to już rok minął od założenia tego wątku
Owszem, jest już po rozwodzie, praktycznie niedługo po tym jak tu napisałam, to złożył papiery rozwodowe
No to szczerze gratuluję i zazdroszczę. Ciekawa jestem jak u mnie to się potoczy.