netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

61 odpowiedzi8 817 wyświetleńzałożony przez annika80, 22.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

1

Temat: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Pisałam o tym na forum NAŁOGI "Był tak agresywny że zadzwoniłam na pilocję"...
Po agresji która dopada mojego męża po spożyciu alkoholu, zadzwoniłam na policję,po czym wyprowadziłam sie z domu. Mąż - alkoholik- nie może mi tego wybaczyć że nasłałam na niego policję...Nie chce mnie widzieć... mówi o tym dzieciom przez telefon. Dziewczynki boja się jego, ale jednoczesnie bardzo tęsknią... Mąż chciał by jego siostra po nie przyjechała ale one beze mnie nie chcą nawet o tym myśleć... Ja też nie dałabym ich tak po prostu by tam pojechały beze mnie.. czuja się TYLKO ze mna bezpieczne!!!  Pytaja kiedy wrócimu do domu... Rozmawiam z nimi ale nie bardzo wiem co mam i mówić...  Mąż chce wystapić o rozwód... Mimo że to on zawinił(był agresywny i rzucił kubkiem kawy w ścianę) czuje się obrażony i ponizony...
Mąż nie umiał zamowac się dziewczynkami,często bawił sie z innymi dziećmi ale ze swoimi nie,krzyczał na nie z byle powodu.

One przeżywają wieczirami to że nie śpią w swoim domu,przypominaja sobie jak sie tam działo,mówią a nie mó nic tam dla babci bo ona wygada dla tata i ten sie napije...(mają 4 i 6 lat)
starsza ma iść od września do przedszkola - nie dość że nie chcę absolutnie to jeszcze może być tak żę będzie musiał iśc do takiego gdzie nie zna żadnegop dziecka...

co robić??? Może pójść z nimi do psychologa??
Jak rozmawiać co mówić by nie cierpiały aż tak bardzo???

2

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Jak już w którymś wątku pisałam, bardzo dobrą pomocą dla rodziców są bajki psychoterapeutyczne. Takie bajki opisują dziecięce zmartwienia - można znaleźć specjalne bajki dla dzieci, które w domu są świadkami przemocy lub/i alkoholizmu. Można także znaleźć bajki w internecie, np. na stronie http://www.abcbaby.pl/ .

Myślę jednak, że Twoje dzieci przeżyły ogromnie wiele i taka bajka to może dla nich zwyczajnie być za mało. Pomoc psychologa jest tutaj wskazana, by w miarę możliwości uchronić maluchy przed konsekwencjami przemocy w rodzinie. Z takiej pomocy możesz skorzystać w MOPSach i Miejskich Ośrodkach Interwencji Kryzysowej. W razie problemów ze znalezieniem specjalisty, skontaktuj się z Niebieską Linią. Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" jest placówką Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. (0-22) 668-70-00
Poradnia telefoniczna działa w dni powszednie w godzinach 14.00 - 22.00.

W razie wątpliwości, śmiało kontaktuj się ze mną.
Pozdrawiam Cię ciepło smile

3

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Ja też tak myślę aby dziećmi zajął się psycholog. Wiesz cierpienie daje prędką dojrzałość. Nie pozwól im aby uczestniczyły w tej sytuacji i żeby nie były pionkami w grze bo to najbardziej boli. Tłumacz że tata jest tylko taki dla mamy a ich kocha i to od nich zalezy czy będą chciały do niego wrócić. Jeżeli czują się przy Tobie bezpiecznie a dziewczynki będą nalegały na spotkanie z ojcem to zgódź się ale w Twojej obecności. Dziewczynki i Ty będziecie się czuły bezpieczniejsze a skrępuje to ruchy Twojego męża wink

4

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Dziękuję KOBIETKI włąśnie tak zrobię...

5

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

trudna  sytuacja -podobna do mojej -my kiedys tez spałysmy u sąsiadki lub w  srodku nocy zwiewałysmy do mojej rodziny -i tez policja była....Teraz nie mieszkamy z nim dzieci bardzo to przezyły i przezywaja nadal -bo teraz gniezdzimy sie  wciasnocie -musiałysmy odejsc -nie dało sie juz inaczej -one rozumieja ze on zle  robił i jest im trudno ale widze ze boja sie jego jednak i mimo wszystko chca tego kontaktu -ale on ma je  w d....i mam nadzieje ze za jakis czas wszystko jakos sie unormuje-sa to madre dziewczynki i mamy dobry kontakt -staram sie zeby im niczego nie brakowało -mam wsparcie w rodzinie -ale jak beda problemy -to na pewno zaprowadze je do psychologa .I bede sie starała na przyszłosc ograniczyc mu kontakty z dziecmi bo ten facet nie nadaje sie na ojca -i nie pisze tego złosliwie tylko wiem ze zagrywa posługujac sie nimi -zeruje na ich uczuciach -i nienawidze takiego zachowania kiedy  dzieci traktuje sie jak karte przetargowa

6

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Uważam że rozmowa z psychologiem bardzo pomaga.Sama z niej skorzystałam byłam ze starszą córką,bo dzieci mimo wszystko,że są tak małe to i tak widzą,że w domu dzieję się coś nie tak i w pewien sposób to odreagowują.U nas w domu nieraz dochodziło do spięć i dzieci też na to patrzyły.Moja córka nie pokazywała tego po sobie w domu,ale odreagowywała w pszedszkolu,więc byłam z nią u psychologa i w jej zachowaniu jest ogromna i różnica oczywiście na plus.Dlaczego one mają cierpieć za nasze życiowe błędy są takie kochane i niewinne,więc nie utrudniajmy im chociaż życia.Powodzenia!!!

7

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Kasiu a jak Twoja córka pokazywła to w przedszkolu ?Moje dzieci nie stwarzaja problemów w  szkole -bo coraz rozmawiam z wychowawczyniami -bo one wiedza jaka jest sytuacja.Wiec moze nie powinnam sie martwic na zapas ....?Ja uwazam ze psycholog to ostatecznośc jak cos sie dzieje złego ale moze sie mylę?Staram sie im tłumaczyc ze stało sie tak a nie inaczej ze tata jest chory i nie mozemy z nim mieszkac i ze jak on wyzdrowieje  to bedzie sie  znimi kontaktował  bo zawsze bedzie ich ojcem a one ostatnio nie pytaja wiec jakos nie ma tematu a on od jakiegos czasu nie daje znaku zycia

8

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

.niezależna, dzieci nie powinno się okłamywać. Rozumiem, że miałaś najlepsze intencje, ale prawda na pewno z czasem wyjdzie na jaw. Nie możesz przecież okłamywać ich przez całe życie, a kiedy się dowiedzą (nie daj Boże od kogoś innego) będą się czuły oszukane przez własną mamę.
Psycholog może być ostatecznością u ludzi dorosłych, którzy mają większą wytrzymałość psychiczną i są w stanie powiedzieć "Potrzebuję pomocy". Jednak dzieci są o tyle specyficzną grupą pacjentów, że szczególny nacisk powinno się kłaść na ochronę. Psycholog dziecięcy pomaga ochronić dzieci przed najcięższymi konsekwencjami przemocy w rodzinie, która zawsze odciska swoje piętno, niezależnie od tego, czy dzieci dają to po sobie poznać. Wiele maluchów dotkliwie cierpi dopiero w okresie dojrzewania lub jako dorośli ludzie, a niekiedy okazuje się, że wcześnie podjęte działania mogłyby je uchronić.

9

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

ja ich nie oszukuje -on naprawde jest chory -alkoholizm i zaburzenia  psychiczne to choroba -ale faktycznie teraz tak mysle o tym psychologu ze powinnam jednaki mimowszystko z nimi pojsc-zeby nic nie zaniedbac -bo one niedługo wejda  w  wiek dojrzewania i moga pojawic sie problemy

10

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

yvette wydaje mi się że dorosli właśnie idą do PSYCHOLOGA w ostateczności... kiedy maja nerwicę... kiedy juz naprawde nie wiedzą co zrobić ze sobą albo z chorym mężęm... ta nasza polska mentalność -"jak ktos poszedł do psychologa to wariat lub psychiczy"-tak jest!!!
a nie daj BOŻE jak po przezyciach zachoruje na depresję... wtedy to ludzie dopiero maja o czym mówić!!

tak samo jest z dziećmi... ale my dorosli beż .żadnego sprzeciwu z ich strony (kiedy są jeszcze małe) wsadzamy je do samochdu i wieziemy gdzie trzeba...
to jest przykre dla nas rodziców...wiem o tym sama po sobie!!!! ale myslę że to dla ich dobra... one niby bawią się śmieją, biegają...ale wieczorem jest cos nie tak... zaczynają rozmowy na takie czy inne tematy,płaczą, tęsknią.... to jest bardzo stresujące dla mnie a co dopiero dla moich dziewczynek>>>

11

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Tak szczerze to ja bym powiedziała prawde - nie chciałam jak byłam mała żeby dorośli robili mnie w zwykłe bambuko - choćby z pytaniem jak powstają dzieci...

Oczywiście nie cała prawde..z drastycznymi czy przykrymi szczegołami ale łagodnie spokojnie....i szczerze smile

12

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???
annika80 napisał/a:

yvette wydaje mi się że dorosli właśnie idą do PSYCHOLOGA w ostateczności... kiedy maja nerwicę... kiedy juz naprawde nie wiedzą co zrobić ze sobą albo z chorym mężęm... ta nasza polska mentalność -"jak ktos poszedł do psychologa to wariat lub psychiczy"-tak jest!!!
a nie daj BOŻE jak po przezyciach zachoruje na depresję... wtedy to ludzie dopiero maja o czym mówić!!

tak samo jest z dziećmi... ale my dorosli beż .żadnego sprzeciwu z ich strony (kiedy są jeszcze małe) wsadzamy je do samochdu i wieziemy gdzie trzeba...
to jest przykre dla nas rodziców...wiem o tym sama po sobie!!!! ale myslę że to dla ich dobra... one niby bawią się śmieją, biegają...ale wieczorem jest cos nie tak... zaczynają rozmowy na takie czy inne tematy,płaczą, tęsknią.... to jest bardzo stresujące dla mnie a co dopiero dla moich dziewczynek>>>

To się powoli zmienia. Nabieramy pewnej społecznej odwagi, żeby pisać czy mówić o depresji, uzależnieniach, stresie. Na pewno działa to inaczej w małych miastach, sama jestem z wojewódzkiego miasta, więc nie wiem, czy mogę porównywać, tutaj "u mnie" nikt właściwie nie wie, dokąd wybiera się sąsiad popołudniami. Jest anonimowo, więc "bezpieczniej" i wielu ludzi znajduje w sobie odwagę, żeby podjąć trud terapii.

Oczywiście, nikt nie zakłada, że będzie potrzebował pomocy psychologa czy psychoterapeuty. Chcemy wierzyć, że ze wszystkim damy sobie radę sami, to też efekt naszego wychowania i mylnego przekonania, że "dobry człowiek" zawsze ma się dobrze. A gdy ma się źle, zaraz znów mu się poprawia, bo przecież "wszystko będzie dobrze". Podświadomie wizyta u psychologa staje się wtedy pewnego rodzaju przyznaniem, że nie jest tak, jak byśmy chcieli, a to może być bardzo bolesne.
Wielu rodziców traktuje wizytę u psychologa dziecięcego jako swoją osobistą porażkę - a niesłusznie. Właśnie największym sukcesem wychowawczym jest zdobycie się na odwagę, by szukać pomocy dla dobra swojego ukochanego dziecka.

Masz 100% racji zauważając, że to, co jest trudne dla Ciebie, jest o wiele trudniejsze dla Twoich dzieci. Mały człowiek ma mniejsze możliwości zrozumienia sytuacji (np. tego, że nie są odpowiedzialne za zachowanie taty) i mniejszą odporność na stres. My wiemy, co stoi za zmianami takimi jak rozwód i wiemy, że może to być lepsze niż nieszczęśliwe małżeńskie życie, dziecko nie umie wyobrazić sobie takiej alternatywnej rzeczywistości, a każda zmiana jest prawdziwą woltą w życiu.

Robisz dla swoich córek coś niezwykle cennego, na pewno wyjdzie im to na dobre smile

13

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

wiecie dzwonił dziadek mojego męża ... mówił bym wróciła z dziećmi ... przeprosiła się z mężem... i spróbowali jeszcze raz... że mąż i wszyscy tęsknią za dziećmi..
ALE
dlaczego oni nie rozumieją że one są tu bezpieczne,że jest im potrzebny bezpieczny dom,że nie chcę by przechodziły przez to co było... mówią tylko o ty że rodzina ma dyć pełna.. mama.tata.dzieci

uważam że bezpieczeństwo jest najważniejsze,a ja już nie czuję się tam bezpieczna...
mówi że muszę spróbować... a co jak stanie się cos o wiele gorszego...

oni tęsknią za dziećmi ale dzieci nie tsknia za nimi-boją się !!!!!
mam tam jechać za kilka dni... muszę ... sprawy zawodowe... i dzieci będą tam prawie cały dzień.. ja będę zajęta... obawiam sie że dziadek będzie tak nimi sterował że one nie będą chciały wracać do babci(tu gdzie mieszkamy obecnie), że będą płakać że chcą zostać!!!!
co ja wtedy zrobię...
albo co mogę zrobić teraz by tego uniknąć... bo muszę je tem zabrać ze względu na to że tu tego dnia nie będą mogły z nikim zostać... poza tym komunie tam mamy w niedziele...

miałam kilka dni spokoju a ten telefon wyprowadził mnie z równowagi...

14

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Annika, Ty jedna wiesz, co naprawdę dzieje się w Twoim małżeństwie. Ty jako mama wiesz, że nie jest to dobre dla Twoich córek i chronisz je. Dlatego nawet, gdybyś miała zabierać ze sobą płaczące córki, nie możesz pozwolić, by ktoś (w tym wypadku dziadkowie) zadecydował za nie.

Przede wszystkim powinnaś porozmawiać z córkami i wyjaśnić im, że niezależnie od wszystkiego, co powiedzą im dziadkowie, wrócicie do babci. Że tata bardzo je kocha, ale ma poważne problemy, które są jak takie ciemne, ciemne okulary - zasłaniają mu to, co jest dobre. I dlatego robi coś, co bardzo Was wszystkie smuci i boli, więc musicie przez jakiś czas być osobno. Powiedz dziewczynkom, jak bardzo je kochasz i żeby pamiętały o tym, będąc u dziadków. Chcesz, żebyście wszystkie były szczęśliwe.

15

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Dziadkowie to raczej te pokolenia które nieraz zostały wychowane i rwają w przekonaniu że rodzina ma być zawsze razem mimo wszystko..... neutral nawet jak pije...nawet jak bije itp itd:|

Mysle że to błędne przekonanie..
Bo kobieta będąca matką ma obowiązek chronić siebie ale przede wszystkim swoje dzieci.

16

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Bardzo mądre słowa tu napisałyście!!!!!! OBIE smile
i faktycznie porozmawiam z córeczkami o tym....
ale wiecie że powiedzą że jestem złą mamą po zabieram dzieci z ich własnego domu,od taty,od rodziny...
powiedzą że serca nie mam -- chość wiem żę to nie prawda!!!!!!

17

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

nie powiedza ze jestes  zła matka jak z nimi porozmawiasz -dzieci zawsze beda  za swoja matka ,moje sa ze mna i nie wyobrazaja sie   zeby mieszkac  z tatą bezemnie -on owszem nakręcał je w podły sposób zabierał ze szkoły do domu swego i namawiał  do zostania -to wasz dom nie musiecie nigdzie uciekac -musisz byc  przygotowana na podobne sytuacje -dziadkowie sa z innego pokolenia -nie zrozumieja tego .Ty chronisz swoje dzieci i sama siebie i choc bedzie to trudne to wytrwaj-to ty masz racje !

18

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Z dziecmi oczywiscie trzeba rozmawiac, jednak na miare ich mozliwosci i dojrzaslosci. Niestety dziecko 4 czy 6 letnie nie jest w stanie zrozumiec problemu jaki macie w taki sposob jakbysmy tego my dorosli chcieli. One sie boja ale na pewno tesknia. Jednak tesknia za wlasnie tak jak mowisz, poczuciem bezpieczenstwa. Chcialyby zeby mama z tata byli razem, ale bez awantur. Powinnas porozmawiac z rodzina meza i mezem, ze chyba nie chce skrzywdzic wlasnych dzieci, ze pragnie ich spokoju. Jesli tak, to Ty nie chcesz ograniczac kontaktow z ojcem, ale z ojcem, ktory stara sie cos zrobic ze swoim nalogiem.
Mysle, ze dzieciom natomiast trzeba mowic, ze tata bardzo je kocha, ale teraz potrzebuje, musi pobyc troche sam. Jemu tez jest z tym ciezko, ale jesli pobedzie sam to pomoze mu to, zeby juz wiecej nie bylo takich awantur. Dobrze byloby gdyby dzieci okazywaly tacie milosc, przytulaly go, mowily ze go kochaja, ale boja sie, ze znowu bedzie pil i krzyczal. Mysle, ze to pomoze ojcu zrozumiec, jak bardzo one to przezywaja.
Na pewno nie nalezy przy dzieciach rozmawiac o problemie, krytykowac ojca czy zalic sie na niego. Po pierwsze, one wtedy boja sie, ze cos sie dzieje a po drugie to jest ich ojciec i mimo wszystko nie ma co odrazy do niego pielegnowac.
Zapewniaj takze dzieci, ze Ty chcesz pomoc tacie i dlatego na razie musicie mieszkac oddzielnie.
Na pewno dasz rade. Gadaniem rodziny za bardzo sie nie przejmuj. Teraz Dzieci i Ty jestescie najwazniejsze i zamiatanie problemu pod dywan i liczenie na to, ze sie juz wiecej nie powtorzy nie przyniesie dobrych skutkow.

19

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Dziękuję za te słowa... niby jestem mamą ale umiałabym wysłowić się tak jak Net-Ekspert smile
Mówię im to,że tata je kocha i chce z nimi rozmawiać ale denerwuje mnie jedno...
Młodsza córka pyta czy pije on mówi jej że TAK... a na pyt. dlaczego odp.BO LUBIĘ..a co pijesz PIWO....
dwa razy pytała o to (ja jej absolutnie nie mówiłam) i dwa razy jej tak odpowiedział...
a jak starsza córka mówi że nie chce z nim rozmawiać to on się chyba denerwuje bo mówi np. żeby pocałowała się w d....--tak mówi do dziecka,którego juz ponad tydź, nie widzi.. w domu tez tak się odzywał do nich....
dzisiaj nawet przeklną że ....ją chyba poj....... tylko nie wiem czy mnie czy córkę...
o kogokolwiek by nie chodziło nie powinien tak mówić,,,

dlaczego to robił i robi nadal....
jak mam mu powiedzieć by takich rzeczy nie mówił do dzieci...

nie rozmawiamy ze sobą...ale to co zrobił już przeszło swoje granice i mówienie o piciu i te brzydkie słowa....
może wysłać mu sms, czy powiedzieć prosto w oczy... boję się tylko reakcji...
powiedzcie mi!!!

20

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Chciałabym sprostować wypowiedź...
niby jestem mamą ale NIE UMIAŁABYM i NIE UMIEM wysławiać się jak Net-Ekspert
z trudnością wpadaja mi do głowy takie wyrażenia które w gruncie rzeczy powinny mieć miejsce w codziennym życiu..

podziwiam takich ludzi którzy to potrafią!!

21

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Annika generalnie jestem zdania, ze kazdemu czlowiekowi powinno dac sie szanse, bo ludzie naprawde sie zmieniaja. Jednak najlepiej motywuje do zmiany taka sytuacja, w ktorej czlowiek widzi, ze cos na czym mu bardzo zalezy moze stracic. Nie mam tu na mysli, ze Twoj maz nagle z dnia na dzien zmieni sie o 180 stopni, i nie siegnie po alkohol, ale ze np rozryczy sie przy Tobie jak dziecko i powie, ze nie radzi sobie i blaga o pomoc. Jesli jednak tak sie nie dzieje to byc moze jeszcze nie jest na o gotowy. Jego wybuchy zlosci w stosunku do corek tez sa przejawem tego, ze on tak naprawde sam na siebie jest wsciekly, ze nie moze sobie dac z tym wszystkim rady. Jednak Ty musisz myslec o dzieciach przede wszystkim. One nie powinny byc swiadkami takich odzywek.
Powiedz jeszcze, bo to wazne. Czy Ty go jeszcze kochasz i czy gdyby sie zmienil, to czy chcialabys z nim byc?

22

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Marta Gago najpierw odpowiem na twoje pytanie... KOcha męża i chcę z nim być... ale widze że póki co on nie chce byc ze mną...jest rozżalony i wściekły na mnie...napisałam mu sms że musi podjąć decyzję,że pójdę tam z nim,że od niego zalezy czy będziemy razem, czy dzieci będą płakać...to jego decyzja....ale wiem że się wstydzi. Nie wiem tez czego on mnie nienawidzi...przecież nie ja piłam...ale prawie zawsze kłóciłam się z nim o to żę nie jest z nami, że pije,jak mniw wyzywał ja nie byłam dł?żna - święta nie jestem!!!! jak było ok to mówł że mnie bardzo kocha i że jest bardzo zazdrosny bo tek było...ale kilka dni spokoju było za długo... i od nowa... dlaczego on mnie tak nienawidi i traktuje juz od kilku lat jak wroga -- zwłaszcza jak wypije o sie zaczynaja wypominki.i cała reszta!!!
Bardzo chcę by zdecydował sie na to leczenie,pójdę tam z nim by tylko zechciał!!!
ALe też chcę by przestała mnie nienawidzieć---pytam sama siebie --dlaczego taki ma do mnie stosunek????

Wczoraj byłam tam... opisałam wszystko na forum NAŁOGI w swoim poście...

Nie wiem co robić, jak postapic w sprawie dzieci??? one chcą tam być, spać...ze mną,,,starsza nawet beze mnie.... jak to poukładać by było dobrze????????????
By sprawy szły w dobrym kierunku!!??

23

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Annika najwazniejsze, ze wiesz, ze kochasz meza i chcesz z nim byc. Bardzo dobrze, ze zapewniasz go, ze mu pomozesz i jesli zechce sie leczyc to go nie zostawisz. Jezeli widzisz, ze on zaczyna odzywac sie w sposob niedopuszczalny to wychodz i powiedz, ze rozmowa w takich warunkach nie jest mozliwa. Tylko badz konsekwentna. Dzieci tesknia za ojcem, za Wami jak jestescie razem. Wiec to normalne, ze tak reaguja. Musza czuc bardzo duze wsparcie od Ciebie. Duzo z nimi rozmawiaj, niech mowia co czuja, mysla. Najwazniejsze, zeby czuly, ze one w tym wszystkim sa najwazniejsze, ze nikt ich nie odtraca.
A maz na Tobie wyladowuje agresje, ktora tak naprawde ma sam do siebie. Szuka winnego. Pamietaj badz konsekwentna, z miloscia, ale konsekwencja jest niezwykle wazna, zeby to poukladac. Czasem to niebywale trudne, ale warto.

24

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Czekałam na TWoją odpowiedź Marto... zaglądam tu często!!! Wiesz - potrafisz przemówić mi do głowy!!! To co piszesz jest naprawdę mądre i możliwe do zrealizowania dla mnie...
Nie wiem czy czytałaś ostatnio mój post na forum  NAŁOGI... tam dużo więcej opisuję... było by mi miło gdybyś napisała mi ja widzisz tę sytuację teraz...
pozdrawiam

25

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Witam wszystkich jestem pierwszy raz nie wiem jak mam zacząć czytam wasze problemy nie wiedziałam że tak wiele kobiet ma problemy.  Ja sama też potrzebuje pomocy.Mam córke  7lat inie radze sobie z wychowaniem jestem w trakcje rozwodu córka jest bardzo nerwowa złośliwa wobec mnie ale także i w przedczkolu nie słucha to co mówie odszczekuje się probuje rządzić kłamie na potege,Prosze o jakieś wsparcje pozdrawjam

26

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Renato Twoja corka bardzo prawdopodobnie probuje na siebie zwrocic uwage. Rozwod to dla niej bardzo trudne wydarzenie, stresujace, jej sie wlasnie ugial swiat, zostalo zachwiane poczucie bezpieczenstwa. Napisz prosze cos wiecej. Czemu rozwod?Opisz swoja sytuacje.

27

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Pisz Renato-Marta naprawdę wie co z czym się je;))
Mnie zawsze podbuduje swoją wypowiedzią... czuję się silniejsza! Mimo że chodzę na terapię to Marta dodaje mi sił jeszcze bardziej...
pozdrawiam Was obie..

28

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Dziekuje za te mile slowa:) pozdrawiam cieplutko:)

29

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

niedawno zadzwoniła do mnie kuzynka męża. Mąż chce się spotykać z dziećmi ale beze mnie... nie może patrzec na mnie... ale wie też że nie pozwolę by dzieci jechały z nim same... ja muszę być z nimi bo ze mną czują się bezpieczne... mąż mówi ok. ale jak będą w parku to ja mam sobie chodzić by nie być przy nim by nie było sytuacji żeby dzieci nie widziały czy się kłócimy... by go nie prowokować swoja obecnością,swoją osobą.... początkowo nie wiedziałam co powiedzieć....
zadzwoniłam po 10 min. powiedziałm że to ja będę stawiać warunki  że jak chce się spotkać z dziećmi to w mojej obecności i bez uników czy stania na drugim końcu parku... ja będę koło nich koniec i kropka. nie musi ze ,mna rozmawiać ale nie będę z boku stała i płakała z żalu że on mnie nie naidzi choć winę za to wszystko ponosi on a nie ja...

mam przez ten telefon lekkiego doła i nie wiem jak to rozegrać... by jego przekonac do siebie i do leczenia.... może on musi na nowo sie zakochać... może jak będę z nim tak przebywać beż słów zatęskni za mną i zacznie działać...ale to są moje marzenia,czy on wprowadzi je w życie?? czas pokaż.

Marto co o tym myślisz??????????????????

30

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Witam dziekuje za odpowiedz.Moja córka jeszcze nie wie że tata z nami nie bedzie ponieważ to dopiero początki myśle że się domyśla bo w domu jest inaczej niż kiedyś.Dlaczego rozwód?Jestem po ślubie 7lat od 4lat mąż wyjechał za pracą w Szwecji od 2lat zaczeło się psuć zaczoł mnie rozliczać z każdej złotówki mówic że jestem rożutna wszystko nie tak zrobiłam a po pierwsze jestem pewna że nie odciął sie od pepowiny mamy bo ona jest ważna dla niego na pierwszym miejscu ona wiedziała piersza kiedy wraca do Polski i piersze kroki były do mamy chociaz przejeżdżał koło domu bo mieszkamy na początku miasta a teściowa na koncu miałam tego juz dosyć ale to nie wszystko.Tyle już po ślubie  a my niczeg się nie dorobili ani życia nie użyłam.Mieszkanie 32 metrowe jego jest i urzadzone przez niego wiecej niczego nie mamy(Styl staro dawny)Moje marzenia sie nie liczyły.Maz jest w ciagu roku 9 tygodnie w domu ciagle jak wracał był zmeczony nic dosłownie nie robił  oprócz palenia papierosu i picja alkocholu.Teraz przestałam go kochać dlaczego jak wychodziłam za niego byłam zauroczona wielkim miastem i atmosfera jego tak mnie zakrecił że mama moj przestrzegała mnie przednim ale ja ją nie słuchalam nawet zrobiłam to po złości jej miedzy nam jest 14lat różnicy i to teraz wychodzi ja mam ine poglady na życie  niz on nieumiemy  rozmawiać razem dochodzi do kłótni i żadne nie przyznaje raci  są  3dni ciszy miedzy nami.Zmienił sie bardzo ja też nie pasujem razem.Coraz bardziej przeszkadz on mi każde słowo jego to  sie czepiam jak ja go widze to wadam w zlość i jestem nerwowa.Na pewno jest i moja wina ale jego wiekszośc i dlatego chce rozwodu teraz zanim wykończymy sie razem.Przepraszam ale nie umie pisać inaczej.Pzdrowienia

31

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Jeszcze kilka słów na mój temat:
1)Gdy przyjechałam do Szczecina byłam szara myszka ze wsi (nic nie wiedziałam nie umiałam załatwić prostych rzeczy poprostu maż robił za mnie wszystko.
2)Jak urodziłam córke poszłam na wychowawczy 3lata potem ta firma się rozpadła i straciłam prace mąz sie cieszył ale po roku koleżanka pomogła i znaleść prace.
3)Gdy pracowałam poznałam kilka ludzi i poznawałam świat na nowo przecierały mi sie oczy na inne życie zmieniłam sie i już wtedy meżowi sie nie podobało że daje sobie rade sama  (nie płakałam bez końca nie żaliła sie że coś mi nie wyszło poszłam załatwiłam sprawy sama)
4)Gdy maż wydzwaniał do domu sprawdzal mie co robie gdzie byłam po prostu tłumaczyłam sie jemu nie ufał ni  ja tez straciłam zaufani do niego
5)Pewnego razu teścowa oskarżyła mnie ze okradłam ja i maż jej uwieżył nawet odał jej to co ukradłam boli mnie nadal to
6)Po tym ja zaczełam go okłamywać załorzyłam prywatne konto i odkładalam kase na przyszłość
7)Nigdy nie wiedziałam ile maz zarabia lub ile ma na godzine jestem pewna że on ma też konto o którym ja nie wiem gdy przywoził kase mało myślałam że tak sie zarabia do jakiegoś czasu
8)Wiem że go nie kocham i nic nie czuje do niego nawet sex nie sprawiał mi radości
9)Od 2lat nie spółżyje razem  z nim

32

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Anniko, mysle, ze powinnas pozwolic sie spotkac dzieciom z ojcem, pojechac z nimi, i dac ojcu czas zeby spedzil tylko z dziecmi. Wtedy faktycznie pokazesz ze nie zamierzasz ograniczac kontaktow. Miej tylko na uwadze czy maz nie jest po alkoholu. Jesli tak, to zabierz dzieci. Tylko wczesniej uprzedz go, ze jezeli bedzie po alkoholu to nie zgadzasz sie na spotkanie. Nie boj sie tez powiedziec mezowi, ze dzieci tesknia i ze Tobie naprawde zalezy na nim.  Z tym ze nie mow tego tonem proszacym, tylko pewnym, jak kobieta ktora wie czego chce i jest pewna ze to dobre. Umow sie z mezem o ktorej odprowadzi z powrotem dzieci, ale najpierw powiedz ze chetnie z  nimi tez pojdziesz, jesli powie, ze nie, to uszanuj to. Jak juz odprowadzi dzieci i bedzie punktualnie i wszystko ok to podziekuj mu. On wtedy po pierwsze poczuje sie doceniony (a mysle, ze to moze byc u niego problem z niska samoocena), a po drugie zobaczy jaka fajna kobiete moze stracic. Pozdrawiam

33

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Dobrze Renato, juz troche wiem. Napisz prosze jeszcze o zachowaniu corki? co to oznacza ze jest zlosliwa?ze klamie?przytocz przyklady. co Ty wtedy robisz?co mowisz?Jak wyglada jej dzien?Jak spedzacie razem czas?
piszesz, ze ona niewiele wie. Moze wlasnie dlatego tak sie zachowuje. Czuje ze cos sie zlego dzieje, nie wie co i traci poczucie bezpieczenstwa.
Czy maz mieszka teraz z wami?Jak wygladaja kontakty Twoje z mezem?czy klocicie sie przy corce?Jakie corka ma relacje z ojcem?czekam na odpis

34

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Dziękuję Marto!!! Dobrze że tu jesteś!!!!
Wiesz tylko jedno mnie nie pokoi; on niby nie chce ze mną rozmawiać... ale jak kilka godz. spędzić nie odzywając się do siebie... W sumie to z dziećmi możemy rozmawiać(one nie zechcą też same zostac z mężem) ale powinnam zacząc rozmowę i oczym, czy czekać na ruch z jego strony...

35 Ostatnio edytowany przez Renata321 (2009-06-06 18:37:22)

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Witam i dziekuje że moge pogadać
Jak kłamie mieszkamy tylko obie i miesiac temu ściana w łazience została wymazana (kupą)i nie przyznała się po tygodniu rozmów wymusiłam troche piątek kopneła koleżanke w przedczkolu nie przyznała się zrobi drobiazgi w domu i to nie ona zrobiła
Złościwa jest pod wzgledem ubierania zawsze rano kłótnia ostatnio wyrywa zapiecia w butach w ciagu miesiaca 4 pary butów zniszczyła chodzi o te zapiecia
Jej dzien wyglada tak 6rano pobutka idzie do przedczkola o 16godz wraca do domu zakupy obiad i wyjście na plac zabaw powrót do domu na ćwiczenia i bajka lub komputer mycie i 20godz spanie zdarza sie ze robimy razem coś kuchni lub prace plastyczne sprzatamy razem  granie w gry lub układanie puzli spacery ale mało bo jest leniwa
Meża nie ma teraz kontakt chyba ma dobry bo tata pozwala na wszystko nie kara  kupuje to co chce i robi to co córka wymyśla
Moj kontakt z mezem jest tragiczny kłotnia przy dziecku od samego poczatku nie rozmawiam z nim

36

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Renato Twoja corka zdecydowanie chce pokazac bunt swoj na zaistniala sytuacje. Jej emocje po prostu nie radza sobie. Potrzebuje uwagi, wsparcia. Nie odbieraj jej zachowan do siebie, nie interpretuj, ze robi to zlosliwie i specjalnie. Ona w ten sposob wola o pomoc. Zobacz jak Tobie jest ciezko, a co dopiero taki maly czlowiek. Jej dojrzalosc emojonalna nie jest jeszcze na takim poziomie. Przypomnij sobie siebie i sytuacje w ktorych Twoi rodzice sie klocili, jesli takie byly. Przeciez dla dziecka rozwod - to koniec swiata niemalze. Dlatego tak bardzo teraz potrzebuje Twoja corcia uwagi, przytulenia, czasu Twojego, zapewnienia o milosci i przede wszystykim musicie powstrzymac sie od klotni przy dziecku.

37

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Anniko zdecydowanie czekac na ruch z jego strony. Zapewnij go ze Ty chetnie porozmawiasz (tylko to powinna byc rozmowa, pamietaj, zeby sie nie dac poniesc emocjom przy dzieciach), i czekac na jego odzew. Nawet jesli to by miala byc godzina milczenia. Wiem, to trudne, ale pomoze:)

38

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Włąśnie dzwonił... chciał rozmawiać z córką... zapytałam o czym... ogólnie odpowiedził....
dodał że chce wystąpić o rozwód... żeby dzieci były u niego od czwartku do niedzieli a u mnie resztę dni... nie zgodziłam się!!!!!
chciał ją jutro zabrać na cały dzień-nie zgodziłam  się...
mówił że chce się ze mną porozumieć w sprawie dzieci.... ale ja powiedziałam że on chce dla siebie zrobić dobrze nie dla dzieci...że chodzi mu tylko o to by one tam były... a ja widzę jak one płaczą, tęsknią,zwłąszcza po telefonach i wizytach...
na koniec dodał jak nie to jemu to pierd... co będzie, występuje o rozwód,dowidzenia...to dowidzenia...
płakać mi się chce bardzo!!!! ledwo się trzymam!!!

teraz rozmawiałam z córką... on wczora jej obiecał że zabierze nas wszystkie już do domu na zawsze...
opowiedziałm jej to co jej tata powidział mi dzisiaj... powiedziała że jest kłamcą,że nie dotrzymuje słowa,i jak on taki jest to ona nie chce z nim mieszkać....

co mam robić... nie dzwonić do niego?!
dać telefon by córka do niego zadzwoniła i z nim porozmawiała...
mam czekać????

dodam jeszcze że powiedziała mu że i ja i dzieci go kochamy i rozwód nie jest najlepszym wyjściem-on że dla niego tak..
móiwłam też że nie chcę ograniczać mu spotkań z dziećmi ale na razie muszą być pod moim okiem,p?ki one nie zaczną mu z nów ufać.... był wściekły a mnie płakać się chciało że taki jest nieobliczalny...
czy on próbuje postawić na swoim takim gadaniem??

39

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Anniko, pamietaj zeby dzieci nie stawiac w sytuacji wyboru miedzy ojcem a matka. One kochaja Was tak samo i dlatego czuja sie jak miedzy mlotem a kowadlem. A przeciez to, ze Rodzice maja problem nie oznacza, ze one maja sie po czyjejs stronie opowiadac. Jezeli maz pije to zaden sad nie powinien dac mu takiej mozliwosci, zeby byly dzieci u niego od czwartku do niedzieli. Poza tym nie dyskutuj z nim na ten temat. Na razie to on nie zlozyl pozwu. Powiedz, ze poki co nie ma o czym rozmawiac bo jeszcze nie ma sprawy i masz nadzieje, ze nie bedzie. Ogolnie radze Ci, zebys mniej dawala sie wciagac w jego gadki. Stoj na stanowisku, ze ma sie leczyc. Dzieciom pozwol spotykac sie z ojcem, tak jak one chca.Nie dopytuj za bardzo co bylo, co im ojciec mowil,rozmawiaj z nimi o tym, ale delikanie, zeby mialy mozliwosc czuc sie lojalnie wobec rodzicow.Duzo je przytulaj,mysle ze rozmowa psychologa z dziecmi moze im pomoc, ale obserwuj czy im to pomaga.

40

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

dzwoniła jego mama, pytała czy jutro przyjedziemy... powiedziałm jej że mąż do mnie nie dzwonił w tej sprawie, a na takie tematy będę rozmawiać tylko z nim... on nie chce mnie widzieć , więc wszystko jasne...
zadzwonił po 3 godz. zapytał o to samo odp. że dzieci same nie pojadą, bo ja mu nie ufam i nie widzę żeby był odpowiedzalny, jak zobaczę zę to się zmieni wtedy będzie mógł zabierać dzieci!
ZGODZIŁ SIĘ - przyjedzie ok 10..chciał też córkę, powiedziałm że pod warunkiem że nie będzie jej niczego obiecywał póki nie porozmawia o tym ze mną!!!--DOBRA-usłyszałm w słuchawce!!
jakos za gładko to poszło - nie uważacie???

dziewczyny się cieszą , myslę że dobrze zrobiłam...

41

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

super. widzisz Anniko konsekwencja sie oplaca. Mysle, ze zrozumial, ze Twoje slowa nie sa rzucane na wiatr. a na ile tam jedziecie?zrobilas bardzo dobrze, tak trzymaj:)

42

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

KOchana Marto oczywiście wieczorem mąż będzie nas musiał przywieśc do domu!!!!!
Nie ma opcji bysmy tam spały,nawet gdyby dzieci płakały-co jest bardzo mozliwe...
Myślę że nasze relację z mężęm muszą zacząć się układać ALE to i tak jeszcze długa droga... mnie zależy na tym by on poszdł na terapie odwykową... na razie nie mysli o tym.. ale może zacznie, bo szczerze mówiąc to nie mam zamiaru tam wracac póki on nie będzie w trakcie terapii... mam nadzieje że nie ulegną złudnym nadziejom i obietnicą!!!
Ale kontakt z dzieci z tata - jak najbardziej, tylko jak pisałam narazie pod moim okiem!!!!

Dziękuje Marto że jesteś!!!!!!!!!!!!!!!!
Bardzo wiele dla mnie robisz - naprawdę... aaaaaaaaaa zapomniałabym-w piątek idę z dziewczynkami do psychologa!

43

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Bardzo dziekuje rowniez za Twoje slowa. Niezwykle budujace jest to, ze komus mozna pomoc, ale jeszcze bardziej budujacy jest fakt ze sa takie silne i kochajace matki i zony, jak Ty Anniko.
Bardzo dobrze, ze idziesz do psychologa z dziecmi.Napisz mi prosze potem jak tam bylo. Pozdrawiam serdecznie

44

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

witaj Marto...
byłam z dziećmi u pani psycholog... szczerze mówiąc to rozmawiała ze mną... opowiedziałam jej całe zajście i w skrócie życie z moim mężem... uznała że to my rodzice z przede wszystkim ja powinnam rozmawiać z dziećmi na ten temat... nie siedzieć tylko bawić się z nimi,zajmować im czas... a płakac i tęsknić one będą bo to są uczucia, one kochają tatę. Mówiła że widza to tak:kiedy tato pije jest zły, krzyczy, złości się wtedy się go boją, uciekają od niego i nie lubia go takiego?ale w momencie kiedy tato nie pije , bawi się z nimi, smieje się ? one automatycznie wymazują te złe chwile z pamięci i cieszą się że są z tatusiem?. A teraz tata nie pije i one dlatego tak to przeżywają i chcą być z nim, a gdyby tylko zobaczyły go pijanego ich uczucia znów by się zmieniły i tak w koło? dlatego ważna jest moja konsekwencja w tym co ja robie i mówię? wszystko zależy ode jaką będą miały przyszłośc moje dzieci? bo kiedy będą żyły jak do tej pory to prawdopodobnie będą żyły tak jak ja lub same będą sięgać po alkohol  lub spotkać ich może coś smutniejszego w ich życiu? dlatego ważne jest teraz moje nastawienie i moje postanowienie i trwanie w nim-a tego boję się najbardziej?

dla dzieci powiedziła coś bardzo mądrego? ,,jak tata przestanie już naprawdę pić(pół roku conajmiej) wtedy będzie bohaterem!!!!!!! Ale na razie nie jest nim bo pije czasem piwko?i nie możecie wrócić do niego póki on nie zrobi czegoś czyl pki nie pójdzie na leczenie?tata was kocha i jak będzie chciał być z nami to zrobi coś by być tym bohaterem? ?? pytała tez o to w co lubią się bawić,czego by chciały,czego pragną? nie rozmawiała z nimi długo, ale powiedziała co trzeba, reszta należy do mnie?

a z mężem już rozmawiam?uścisnęlismy sobie rękę na zgodę?  rozmawialiśmy troszeczkę? ja wyciągnęłam do niego rękę ?choć tak się zarzekałam? ale pani psycholog powiedział że dobrze zrobiłam, bo szybciej wskóram coś po dobroci, z okazaniem uczuć( a to własnie zrobiłam w niedzielę), niż kiedy oboje będziemy drzeć koty?

wczoraj też był?mało rozmawialiśmy, okazywałam mu uczucia, ale on jest bardzo pasywny, oschły, zero ruchu w moja stronę? troche mnie to martwi?ale teraz czekam na jego gesty? bo na razie jest tak jak było kiedyś-ja zabiegałam o jego uwage a on nie?.
Myśle że on zobaczył że ja już robię tzw. Podchody to zaraz wrócę do niego na jego warunkach? ale tak jak radziła pani psycholog: można okazywać uczucia, bo przeciez pani je ma, ale muszą mieć one swoje granice, których absolutnie nie mogę przekroczyć, których nie może przekroczyc mąż? ale muszę być konsekwentna w tym co mówię? możemy rozmawiać, ale nie mogę wrócić poki on cos ze sobą nie zrobi? mam to powtarzać jak zacięta płyta? nie ulegać!!!!!!i póki co będę się tego trzymać, choć jeszcze nie mówiłam mu tego? mieszkam u rodziców i tu na razie będę? nie wiem co będzie dalej ale nie mogę się poddać?

45

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

RENATA321-TOJA CÓRKA CIERPI I W TAKI SPOSÓB DEMONSTRUJE CAŁEMU ŚWIATU SWÓJ BÓL OKAŻ JEJ WIĘCEJ ZAINTERESOWANIA CIERPLIWOŚCI UWAGI TY TEŻ POSTARAJ SIĘ WYLUZOWAĆ I USPOKOIĆ A ZOBACZYSZ ZE TO PRZYNIESIE EFEKTY POZRAWIAM I ŻYCZĘ DUUUŻO TAK POTRZEBNEGO CI SPOKOJU DUSZY

46

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Anniko to bardzo sie ciesze, ze Pani Psycholog trafnie dala wskazowki. Mysle, ze pomoglyby Twoim coreczkom np zajecia z bajkoterapii, albo jakas gimnastyksa czy taniec, zalezy co lubia, jednak, zeby rozladowac emocje. Przede wszystkim duzo z nimi rozmawiaj, niech ciekawi Cie jeszcze bardziej niz zwykle co bylo w szkole, co robia, co czuja, mysla. Bedzie dobrze, a przynajmniej wszystko w tym kierunku zmierza. smile

47

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Marto na razie wszystko się znów sypie!!! Mąż wczoraj zadzwonił z warunkiem że albo wracam, albo to nie ma sensu,bo nie ma zamiaru się męczyć... a to co ja robię to jest chore... chodziło o to, że juz rozmawiamy i okazujemy sobie uczucia a ja mieszkam dalej u rodziców... on nie chce czekać te kilka tyg. ... dziewczynkom to wytłumaczyłam i one to zrozumiały,wedzą że tak musi być i nie robią juz problemów... cieszą się że za kilka tygodni wrócimy do domu...
w niedziele w zoo było wspaniale... cały dzień spędzilismy ze sobą, przytulalismy się, całowalismy się i dziewczynki cieszyły się, mówiły: widziałaś tata i mama się całują-moje kochane skarbeńki... rozmawialismy o tym i nawet zgodził sie na terapie małżeńską... byłam szczęśliwa, myslałam że wszystko zmierza do dobrego zakończenia...
myliłam się... wczoraj na imieninach cioci wypił 3 kieliszki(tak mówiła jego mama), zadzwonił właśnie z takimi wyrzutami jak pisałam wyżej... zaskoczył mnie... nie wyczółam w rozmowie by był podpity... sam powiedział że wypił... ale jego słowa i ten gniew wyczółam od razu... przeciez w niedzielę był taki wspaniały, jeszcze w poniedziałek w południe dzwonił i miał przyjechać dzisiaj...
po południu to juz nie był mój mąż...

dziewczynkom nic nie mówiłam... one mówia że tata przyjedzie dzisiaj,ja im tylko tyle że on może mieć dużo pracy... nie chcę ich martwić... ale wiem że będę musiała im powiedzieć...
zapomniałam napisać że mówiłam mężowi ;co dzieci powiedzą,że widziały między nami uczucia,że zakilka tyg, miały wrócić do domu... odp. żę on nie będzie przyjeżdżał by one nie płakały... by tego nie widział...-przeciez on nie wytrzyma by ich nie widzieć...

nie wiem czy mam znów zadzwonić do niego czy czekać... on jest takim człowiekiem że woli cierpieć tygodnie niż zrobić krok na przód... ale wiem też że wystarczy że ja podejdę i on zmięknie... ale sama widzisz ile to trało- 3 dni....
jest dużym dzieckiem... nasze dzieci więcej rozumieja od niego...
nie wiem już co o tym wszystkim mysleć...

48

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Anniko, ale czemu Twoj maz jeszcze nie wybral sie do psychologa?To wcale nie musi byc koniecznie AA. Moze isc prywatnie do psychoterapeuty. Jesli boi sie otoczenia, gadania itd. to taka indywidualna pomoc zapewni mu dyskrecje. Jesli natomiast nie mozecie sobie na to finansowo pozwolic to niech wybierze sie na AA. Jesli teraz wrocisz zanim on zacznie terapie, to mysle, ze niestety bedzie powtorka...Powiedz mu, ze po prostu wlasnie dlatego, ze go kochasz to nie mozesz inaczej.

49

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Dziękuje Marto... czekałam na Twoją odpowiedź....
Miałam umówić nas w tym tygodniu do por. małżęńskiej... zgodził się ,ale dzisiaj juz nie odbiera moich telefonów... raz odebrał i powiedział że on wczoraj wszystko mi powiedział co chciał...i rozłączył się... nie rozumiem tego ... w niedziele rozumiał...zgodził się.... a poniedziałek wszystko pzekreślił...

50

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

witaj Anniko jak sprawa wyglada?udalo sie zapisac do poradni?

51

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

On nie odbiera telefonów... nie odpisuje na sms'y. Powiedział że nie ma siły tak żyć że ja u rodziców a on tam... miałam wracać w poniedziałek... ,,, wracasz albo do widzenia''
nie wróciłam... był po kilku kieliszkach - choć nie wyczółam tego w rozmowie...
raz jak odebrał powiedział ,,wczoraj powiedziałem wszystko co miałem do powiedzenia'' i się rozłączył...
nie wiem co się stało... myślę że ktoś mu coś powiedział na ten temat... bo przecież jeszcze w pon. rano było dobrze... po południu strzelił piorun...

niedziela piękna, pełna uczuć, rozmów na temat terapii... myślałam że to początek dobrej drogi... ale sie pomyliłam... znów próbuje mnie słowami ściągnąć do domu...

o co chodzi Marto??? co mam robić...
dodam jeszcze że po jego telefonie w poniedziałek zadzwoniła teściowa, mówiła bym nie wracała bo on wypił 3 kieliszki,że jak tyle wytrzymałam to żeby,m została u rodziców....
a wczoraj!!! zadzwoniła i powiedziła bym wracała do domu bo on się denerwuje żę nas nie ma... że musimy spróbować jeszcze raz dla dobra dzieci, bo jej ich szkoda...mówiła żebym potem nie żałowała swojej decyzji...
Żałuje dzieci...ale kogo jej dziecka czy moich???  ona chce tylko by one tam były bo oni tęsknią i mąż też... a one już są skołowane... bo widziały nas objętych i szczęśliwych w niedzielę, cieszyły się że za kilka tyg. będziemy razem a tu mąż wypalił swoim tekstem... zachowywał sie jak zawsze... chyba powinien w rządzie pracować bo bardzo lubi rządzić innymi!!!
powiedziała jeszcze że on wypił tylko 3 kieliszki bo była okazja... przecież chyba może wypić.... a w poniedziałek mówiła że on musi iśc do psychologa lub na leczenie bo on nie radzi sobie...
jeju jaka ona jest zmienna... bardzo mnie zdołował... bo jak mam w niej oparcie to było mi lżej... a teraz??!! próbuje uszczęsliwiać wszystkich na się!!!
nie wiem już co mam robić... wszyscy mi mówią bym nie wracała ale jego rodzina jest innego zdania...
a mąż posłucha jednego wujka, drugiego i teraz skutki są... oni pewnie mówią a powiedz jej wóz albo przewóz, daj jej ultimatum wraca albo nie...co będzie się rządzić..
a ja na swoim trzymam póki co... pewnie mąż był zdziwiony że nie wróciłam...
a ja piszę do niego miłe sms, nie gniewam się, niech widzi to, ale niech sobie wbije do głowy że ja nie chcę takiego życia jakie miałam... on też musi się starać... póki co to nie ma ochoty... nawet jak stwierdził nie ma mnie za co przepraszać...

jutro jedziemy na Odpust do nich.. mąż pewnie nie będzie do mnie sie odzywał, ale ja będę do niego..tak myslę... kocham go i muszę mu pokazać żę kocham go mądrą miłością a nie zachukaną... ale czy on to zrozumie?????

52

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Anniko zrozumie. Jeszcze mysle, ze mozesz miec przygotowane namiary na psychologa, do ktorego chcece sie udac. Byc moze jego to przerasta. A jak dasz mu namiar i powiesz, zeby sie zapisal, albo ze Ty mozesz zapizsac to moze szybciej pojdzie. Wiesz, zeby jakis konkret byl.

53

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

wITAM...
z MĘŻĘM ROZMAWIAMY OD KILKU DNI... JEST DOBRZE... ZGODZIŁ SIE NA TERAPIE MAŁŻEŃSKĄ... ..
PSYCHOLOGA TEZ MAM W PLANIE ALE ŻEBY GO NIE WYSTRASZYC TAK OD RAZU TO MYSLE ŻE NAJPIERW PÓJDZIEMY WŁASNIE TAM...
znalazłam nawet taka Diecezjalna Poradnie rodzinną... jest chyba bezpłatna...
Wiesz sama sie troche boję co z tego będzie... na terapie chodze sama... a tu z mężem... nie wiem coz tego wyniknie....
o leczeniu alkoholizmu na razie nie chce słyszeć... nie pije póki co... ale czy psycholog czy terapeuta małzęński będzie wiedział co mówic takiemu człowiekowi... chodzi mi by dowiedziął sie jak unikac alkoholu... jak można żyć beż picia... i jak w sytuacjach stresowych  nie sięgac po alkohol... chciałbym żeby te spotkania byłe takie 3 w 1

54

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

mysle, ze jezeli traficie na dobrego specjaliste to juz bedzie wiedzial co zrobic. Trzeba zaufac ludziom. Staraj sie nie rozmawiac za duzo o terapii. Czas na terapie jest w dzien terapii. Oczywiscie trzeba to co sie nauczycie na niej wcielac w zycie, ale jednak zeby nie byl to temat non stop na tapecie bo sie zniecheci maz. a jak dzieci?pozdrawiam

55

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Witam!!!
Dobrze że mi o tym napisałaś... bo ja najchetniej przypominałbym mu to co chwilę... ale póki co powiedziałam mu 2 razy, że we wtorek mamy terapię, żeby nie planował nic innego...
dzieci sie ciesza bardzo że tata jest co dzień... nie umie tylko zająć się nimi za bardzo... raczej siedzi przed telewizorem.. jedynie zabiera nas na lody lubna plac zabaw... robimy grila albo w niedziele wypad na festyn... ciesza się ale ostatnio jakmielismy spiecie niepatrzył na to że są dzieci... mówił podniesionym głosem... ja sie nieodzywałam... wtedy sie go bały... myslały że jest pijany-choc nie widziały przeciez jak pije(i nie pił)... taki podniesiony głos byl dla nich sygnałem że cos jest nie tak, że tata może jest pijany....
jak mam męzowi tłumaczyc że dzieci nie powinny słuchac takich rozmów... wydaje mi sie że moja starsza córka o wiele bardziej rozumie pewne rzeczy niz jej tata... on nie umie póki co sie opanować, opamiętac i zmilczeć... mówi co mu slina na język przyniesie.. to mnie własnie niepokoi...
szkoda że mieszkam tak daleko od Warszawy... napewno skorzystałabym z Twojej poradni Marto smile

56

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

bylismy na terapi małżeńskiej... mąż w pewnym momencie chcial wyjśc... terapeuta zadawał wiele mądrych pytan i kierowal je rzede wzystkim do męża... pytał o relacje z dziecmi... mąż nie bardzo chciał sie otworzyc... ale troche mówił... powiedział, że chciałby cos zmienic w swoim życiu by dzieci miały, na nas dobry przyklad... ale gorzej jest to jemu wprowadzic w życie... nie umie sie pochamowac... pomalutku idziemy do przodu, chce jedynie, by sie nie zatrzymac... a dni są różne raz lepsze ,raz gorsze...
nie możemy sie zebrac żeby pogadac..., dzieci wszedzie sa znami... a co gorsza - przeszkadzają kiedy my zaczynamy rozmawiać... tłumcze im,że musimy porozmawiać, ale zwłaszcza starsza nie ustepuje na krok... ja wtedy denerwuje sie i nie przerywam,a nawet nie zaczynam rozmowy... czesto potem nie dochodzi do rozmowy na dany temat...
mysle że powinnam na bieżąco mówic mężowi co i jak... teraputa powiedział że przez te 10 lat przezylismy obok siebie a nie ze soba...i rozmowa jest tu najwazniejsza... może dzieki temu sie ułoży???

57

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Anniko koniecznie musicie wygospodarowac czas tylko dla siebie. Nie moga dzieci Wam dyktowac czy mozecie rozmawiac czy nie. tym bardziej ze jak teraz o to nie zadbacie to potem moze byc za pozno. dlatego pamietaj, zeby o to zadbac. koniecznie. terapeuta ma absolutna racje. To dialog teraz jest najwazniejszy. Rozmowa, czyli mowienie ale przede wszystkim sluchanie tego, co mowi druga osoba. Dzieci jesli zobacza ze ze soba rozmawiacie, to mysle, ze dla nich to bedzie wielka radosc. pozdrawiam

58

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

troche mnie to nie było... wiele sie wydarzyło... nie jest dobrze ani trochę...
zaczne od tego, czego sie sama nie spodziewałam... obfite deszcze spowodowały podtopienie domu moich rodziców... bylismy przerażone obfitościa deszczu który w ciągu 15 min. zalał wioske... nie moglismy wyjść z domu... dzieci - ja zreszta tez bylismy przerażenitym co jest i co może sie zdarzyć...
przyjechał po nas mąż... nie dzwonił,nie pytał... pojechalismy z nim do domu... zabralismy najpotrzebniejsze rzeczy... po dwóch dniach znów ulewa... wody na dworze po kolana u moich rodziców... nawet samochodem nie można wjechać... zakaz wjazdu przed wioską... drzewa zawalaja się na drogach... korzenie tak podmokły że nie utrzymują drzew...
a my w domu, z mężem... ściska mnie na samą myśl... nie mam jak wrócic do rodziców... tam jest jedno wielkie jezioro i smród...1 a mąż dwa dni był kochany, trzeci dzień mnie wkurzył... a 2 razy był tak nachlany że sie przewracał...
wolałabym juz mieszkać chyba w tym smrodzie, ale boje sie o dzieci, były przerażone tym wszystkim... teraz znów widzą pijanego tatę...
byłam na terapii... zaczynam wszystko od nowa... nowa terapeutka, nowe zadania, ale tu z nim... jestem silniejsza niz kiedys, ale nie poradze sobie bez terapeutki...
mam odgrywac teatr... nie reagować na zaczepki męża... udawać że nie słysze jego docinek ... tak robię, choć czasem mnie nosi...
dzisiaj byłam na basenie z dziećmi... a on znów pijany...
,uszę się teraz zająć nimii sobą a on niech robi co chce....
tak musiało być...
marto zmieniłam tez terapeutkę... uświadomiła mi że wszystko co do tej pory robiłam nie poskutkowało... więc pleciła mi bym teraz zagrała inaczej...tzn. mam nie reagoac na zaczepki męża, mam sie usmiechać,miło rozmawiać - nawet jak będzie na rauszu...mam udawac że nic złego się nie dzieje,a przykrych słów jakby nie było... nie obrażac sie i nie dawac sie wciągac w kłótnie... troche mnie to denerwuje,bo czasem nie dajerady, ale ogólnie jestem spokojniejsza...
jak widzisz , mimo tak krótkiego czasu - zmiany bardzo duże...
często żałuje żę tak sie stało, że musiałam wrócić- ale tez chciałam tego- tylko szoda że w takiej sytuacji to nastąpiło...
chciałam go przytrzymać, a jednak stało sie inaczej... nie wiem co będzie dalej.. boje sie tylko żeby nie zaczął być agresywny wobec mnie i dzieci... bo jest taki jak wypije---a dzisiaj to juz 3 dzień pod rząd...

59

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Anniko czy jeszcze tu bywasz?jak Twoje sprawy?jak sobie radzisz?dlugo mnie nie bylo, ale wyszlam za maz i potem wyjechalam na urlop. Jednak juz jestem smile

60

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Witaj.. moje gratulacje Marto big_smile
Bywam tu ale przez całe wakacje jakoś Cie tu nie widziałam więc i ja przestalam tu zaglądać...
u mnie jakos leci... duzo by pisać....
Starsza córcia w przedszkolu... raz płacze raz nie.. młodsza w domciu ze mna...
ja dalej na terapie chodze...
mąz pije ciągami... teraz jest w fazie abstynencji... mówi że juz nie będzie się tak upijał... ale ja jestem nieufna... od kąd mieszkamy znów razem pił niemal codzień i codzień mnie wyganiał...
jednak dla mnie jasne jest to że nie wyprowadzę sie z tąd czy będzie dalej pił czy nie... jakos mi to wychodzi... mielismy znów separacje ... nie rozmawialismy ok 3 tyg. przełamał sie i powiedziąl że ma dość... ale i tym razem nie poszedł na terapie-choć obiecal że pójdzie... mowi jak zawsze  i nie dotrzymuje slowa... a ja za każdym razem ciesze sie jak małpka bananem .. a potem jestem przybita jak nie wiem co... i tak jest teraz ... znów mnie zawiódł-choć nie upija sie ale nie chce skorzystac z pomocy psychologa....
moja psycholog mówi że dla niego dnem najprawdopodobniej jest abstynencja seksualna z mojej strony... jak trwa gługo on mieknie... póxniej obietnice i ja juz ulegam... to juz grugi raz dałam sie tak zwieść pozorom....
ale jednego sie nauczyłam... mówie o tym glosno, noe wstydze sie i nie ukrywam że mój mąz jest alkoholikiem i mówie mu wprost że jak chce pić niech pije tylko mnie niech nie zaczepia i dzieci... z tym jest troche gorzej, bo ja napije się to jest bardzo niemiły...
a nawet ja=k nie pije to nie moge słowa mówic na temat picia bo on dostaje furii,,, ja jednak mam troszeczke niewyparzona buzię i jak coś mi nie pasuje to czepiam sie własnie tego... jestem nieufna a on bardzo nerwowy...
nie wiem juz co robic by go przekonac ale juz nie robie nic... po prostu ucze sie zyć dla siebiei zieci..
pozdrawiam i dziękuje, że sie do mnie odezwałaś...  przepraszam za styl pisania i błędy... pewnie jest ich nie mało...
jeszcze raz moje gratulacje i wszystkiego co najlepsze!!!!!!!!!!!!

61

Odp: Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

anniko no niestety nie na wszystko co robia nasi bliscy mamy wplyw. serca bysmy im uchylili ale jak nie chca to nic nie mozemy zrobic. ciesze sie jednak, ze masz psychologa, ktoremu mozesz sie wygadac i ktory udzieli ci wsparcia. jestes silna kobieta i pamietaj dbaj i troszcz sie o siebie.

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jak pomóc zrozumieć dzieciom to, co się stało z naszą rodzina???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026