Pisałam o tym na forum NAŁOGI "Był tak agresywny że zadzwoniłam na pilocję"...
Po agresji która dopada mojego męża po spożyciu alkoholu, zadzwoniłam na policję,po czym wyprowadziłam sie z domu. Mąż - alkoholik- nie może mi tego wybaczyć że nasłałam na niego policję...Nie chce mnie widzieć... mówi o tym dzieciom przez telefon. Dziewczynki boja się jego, ale jednoczesnie bardzo tęsknią... Mąż chciał by jego siostra po nie przyjechała ale one beze mnie nie chcą nawet o tym myśleć... Ja też nie dałabym ich tak po prostu by tam pojechały beze mnie.. czuja się TYLKO ze mna bezpieczne!!! Pytaja kiedy wrócimu do domu... Rozmawiam z nimi ale nie bardzo wiem co mam i mówić... Mąż chce wystapić o rozwód... Mimo że to on zawinił(był agresywny i rzucił kubkiem kawy w ścianę) czuje się obrażony i ponizony...
Mąż nie umiał zamowac się dziewczynkami,często bawił sie z innymi dziećmi ale ze swoimi nie,krzyczał na nie z byle powodu.
One przeżywają wieczirami to że nie śpią w swoim domu,przypominaja sobie jak sie tam działo,mówią a nie mó nic tam dla babci bo ona wygada dla tata i ten sie napije...(mają 4 i 6 lat)
starsza ma iść od września do przedszkola - nie dość że nie chcę absolutnie to jeszcze może być tak żę będzie musiał iśc do takiego gdzie nie zna żadnegop dziecka...
co robić??? Może pójść z nimi do psychologa??
Jak rozmawiać co mówić by nie cierpiały aż tak bardzo???