Tak teoretycznie:
On 27 lat, pracuje zarabia 1600 zł na rekę i nie wiadomo, czy jutro firma sie nie zwinie, bo coś cienko idzie, szuka pracy innej, ale nie ma ofert
Ona 25 lata pracuje zarabia 1500 zł na rękę, szef czasem zwalnia pod byle pretekstem, szuka innej pracy, ale nikt nie chce młodej kobiety zatrudnoć, bo mysli, ze jutro w ciąże zajdzie
duże miasto np. Kraków, Poznań, Gdańsk czy Warszawa
i jak tu w tej niepewności tworzyć związek, planowac dzieci itp ?
Podobne tematy
Jeśli brać po uwagę jedynie materialny aspekt - to rzeczywiście nieciekawie.
Jeśli jednak chodzi o uczucia - to bywa że mają się nijak do finansów
Nie wybiera się miłości - ona nas dopada i czasem nie ma odwrotu.. trzeba sobie z tym poradzić albo się rozejść. Podobno jednak razem łatwiej przejść przez życie.
Tak teoretycznie:
On 27 lat, pracuje zarabia 1600 zł na rekę i nie wiadomo, czy jutro firma sie nie zwinie, bo coś cienko idzie, szuka pracy innej, ale nie ma ofert
Ona 25 lata pracuje zarabia 1500 zł na rękę, szef czasem zwalnia pod byle pretekstem, szuka innej pracy, ale nikt nie chce młodej kobiety zatrudnoć, bo mysli, ze jutro w ciąże zajdzie
duże miasto np. Kraków, Poznań, Gdańsk czy Warszawa
i jak tu w tej niepewności tworzyć związek, planowac dzieci itp ?
Uwierzyć w siebie, podnieść może kwalifikacje, zapisać się na jakieś dodatkowe kursy, w miarę możliwości odkładać już teraz na czarną godzinę.
Na pewno nie można czekać aż manna sama spadnie z nieba.
AjaGrzegorz napisał/a:Tak teoretycznie:
On 27 lat, pracuje zarabia 1600 zł na rekę i nie wiadomo, czy jutro firma sie nie zwinie, bo coś cienko idzie, szuka pracy innej, ale nie ma ofert
Ona 25 lata pracuje zarabia 1500 zł na rękę, szef czasem zwalnia pod byle pretekstem, szuka innej pracy, ale nikt nie chce młodej kobiety zatrudnoć, bo mysli, ze jutro w ciąże zajdzie
duże miasto np. Kraków, Poznań, Gdańsk czy Warszawa
i jak tu w tej niepewności tworzyć związek, planowac dzieci itp ?Uwierzyć w siebie, podnieść może kwalifikacje, zapisać się na jakieś dodatkowe kursy, w miarę możliwości odkładać już teraz na czarną godzinę.
Na pewno nie można czekać aż manna sama spadnie z nieba.
hahaha śmiechu warte, kursy za darmo nie są, więc to durna rada
jestem w opisywanej sytuacji i nie planuję dzieci bo po prostu nie mamy na to warunków finansowych
Dokładnie. Nic nie przychodzi samo, na wszystko trzeba sobie zapracować. Doszkalaj się, ucz po pracy, rób wszystko co może pomóc Ci w przyszłości. Związek można tworzyć, dlaczego nie. Z drugą osobą jest się z miłości a nie dla pieniędzy.
onaona napisał/a:AjaGrzegorz napisał/a:Tak teoretycznie:
On 27 lat, pracuje zarabia 1600 zł na rekę i nie wiadomo, czy jutro firma sie nie zwinie, bo coś cienko idzie, szuka pracy innej, ale nie ma ofert
Ona 25 lata pracuje zarabia 1500 zł na rękę, szef czasem zwalnia pod byle pretekstem, szuka innej pracy, ale nikt nie chce młodej kobiety zatrudnoć, bo mysli, ze jutro w ciąże zajdzie
duże miasto np. Kraków, Poznań, Gdańsk czy Warszawa
i jak tu w tej niepewności tworzyć związek, planowac dzieci itp ?Uwierzyć w siebie, podnieść może kwalifikacje, zapisać się na jakieś dodatkowe kursy, w miarę możliwości odkładać już teraz na czarną godzinę.
Na pewno nie można czekać aż manna sama spadnie z nieba.hahaha śmiechu warte, kursy za darmo nie są, więc to durna rada
jestem w opisywanej sytuacji i nie planuję dzieci bo po prostu nie mamy na to warunków finansowych
W chwili obecnej jestem na darmowym kursie z UE. Po drugie będąc we dwoje znacznie łatwiej jest zaoszczędzić kasę na przyszłość. Po trzecie - czy lepiej jest narzekać czy walczyć o lepszą pracę?
Nie twierdzę, że jest łatwo, bo nie zarabiam kokosów, ale radę sobie daję.
Ja nie widzę przeciwwskazań do tworzenia związku i planowania dzieci. Sam związek nijak się ma do tego czy oboje zarabiają po 1500, czy po 5000 zł. A planować dzieci, to nie znaczy, że pierwsze musi urodzić się za 9 miesięcy.
Tegan napisał/a:onaona napisał/a:Uwierzyć w siebie, podnieść może kwalifikacje, zapisać się na jakieś dodatkowe kursy, w miarę możliwości odkładać już teraz na czarną godzinę.
Na pewno nie można czekać aż manna sama spadnie z nieba.hahaha śmiechu warte, kursy za darmo nie są, więc to durna rada
jestem w opisywanej sytuacji i nie planuję dzieci bo po prostu nie mamy na to warunków finansowychW chwili obecnej jestem na darmowym kursie z UE. Po drugie będąc we dwoje znacznie łatwiej jest zaoszczędzić kasę na przyszłość. Po trzecie - czy lepiej jest narzekać czy walczyć o lepszą pracę?
Nie twierdzę, że jest łatwo, bo nie zarabiam kokosów, ale radę sobie daję.
dokladnie. sa kursy z UE, wystarczy tylko chciec... a warunki finansowe ZAWSZE idzie jakos polepszyc, wystarczy tylko pomyslec i dzialac a nie siedziec z zalozeniem, ze mnie nie stac i co ja z tym zrobie..
Oboje są młodzi i pracują. Zakładam, że oboje pracować chcą. Więc nie widzę przeciwwskazań. Najgorsi są tacy co tylko narzekają, a do pracy się nie ruszą, "bo za małe pieniądze", "bo ponizej kwalifikacji" itp. Niezależnie od płci od takiego partnera trzeba uciekać jak najdalej.
10 2013-03-10 12:54:41 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-03-13 13:23:57)
Pomyślcie 27 i 25 lat i zarabiają po ok. 1600 zł...pokolenia moich rodziców to w wieku 20 lat stawiało domy i to jakie, a byli tylko po zawodówce w większości! A tych dwoje( jest ich większość) kiedy się dorobi czegokolwiek? Gdzie mają pracować jak firmy jedna za drugą upadają. Aż nóż się w kieszeni otwiera.
Ktoś napisał powyżej,że nie chce mieć dzieci bo jest taka i taka sytuacja w kraju. Nie osłabiajcie mnie! CHcecie pozwolić żeby opuściło Was być może największe szczęście jakiego można w życiu doświadczyć? To jaki jest sens tego życia? I nie opowiadajcie, że po prostu nie chcecie skazywać swojego dziecka na życie w biedzie.
Tekst postu został edytowany ze względu na naruszenie regulaminu forum.
kursy z UE mówicie, tak się składa że byłam specjalistą ds. dotacji unijnych i owszem czasem się zdarzą dobre szkolenia ale jest to moze z 1%, ale w większości jest to pic na wodę i pracodawcy nie traktują poważnie darmowych kursów bo niestety ale odbiegają one programami i jakością od normalnie płatnych kursów/warsztatów nawet jeśli prowadzi je ten sam wykładowca
wlasnie wrocilam ze szkoly po odebraniu corki, dokladnie taka sama gadka byla w szkole miedzy matkami, wiekszosc biadowala ze w polsce to koniec swiata...
a ja nie rozumiem, jedno z mezem po paru latach sobie uswiadomilismy NIE MASZ WYJSCIA JAK TO PRZETRWAC!
gdy myslelismy o posiadaniu dzieci zupelnie nie myslelismy w ten sposob czy nam kasy starczy, bo jaki wybor? musialo starczyc, chcielismy dzieci!
i skonczcie mi bajki opowiadac, wystarczy zrezygnowac z czegos na rzecz czegos.
prosty rachunek
maz zarabial 2500zl+pogodzinach(300-800zl miesiecznie)
mamy na utrzymaniu 2 auta(jedno 3.0pojemnosci)
mam 2 dzieci(corka w wieku szkolnym)
ja niepracuje
wynajmujemy mieszkanie
maz pali(okolo 300-350zl miesiecznie)
przy tych kosztach odkladalismy 200-500zl miesiecznie
rok temu maz byl w UE przez siedem miesiecy gdzie po oplaceniu dzialalnosci i utrzymywaniu tu rodziny i tam siebie odlozylismy przez ten czas okolo 7tys euro
wiec nie oslabiajcie mnie ze sie nie da!!
jak jest sie razem mozna gory przenosic!
jestesmy mlodzi, mamy 26-28lat nikt z rodziny nam nie pomaga a my walczymy bo mamy komu! chcemy postawic dom zebysmy mieli swoje miejsce na ziemi.
jesli sie chce to wszytsko jest mozliwe!
Do tych chęci trzeba jeszcze doliczyć trochę szczęścia.
szczescia??
a ja mysle ze zaparcia i duzego wkladu pracy.
jesli ja teraz slysze od mlodych ze ponizej 2000zl to on do pracy nei pujdzie to mi slabo!
mysmy zaczynali jak maz zarabial 1500zl i mielismy dziecko i radzilismy sobie!
trzeba chciec, owszem maz nie pracuje 8h i potem nie lerzy na lozku i nie biadoli ze nic nie ma...
jak byl w polsce to pracowal po 15h bo wzial zycie we wlasne rece a nie tylko gadac jak to jest zle
no ja tam wolę żyć niż zapieprzać po 15h
ja bym tego braniem życia we własne ręce nie nazwała ale co kto lubi i jak mu pasuje ![]()
A ci młodzi, którzy pracują na umowie zlecenie, albo na czarno za max najniższą krajową? Ledwo wystarcza im na życie, a o studiach nie mają co marzyć z taką pensją. Samą pracowitością, bez odrobiny szczęścia tak dużo nie zdziałają.
Ciągle piszesz, że mąż pracował, mąż zarabiał, a Ty?
kursy z UE mówicie, tak się składa że byłam specjalistą ds. dotacji unijnych i owszem czasem się zdarzą dobre szkolenia ale jest to moze z 1%, ale w większości jest to pic na wodę i pracodawcy nie traktują poważnie darmowych kursów bo niestety ale odbiegają one programami i jakością od normalnie płatnych kursów/warsztatów nawet jeśli prowadzi je ten sam wykładowca
Dokładnie. Albo te coraz popularniejsze e-learningi.
Ostatnio Izba Rzemieślnicza z Katowic realizowała przygotowanie do egzaminów czeladniczych i mistrzowskich (fryzjerzy, mechanicy i coś tak jeszcze) ww formie e-learningu (!).
Pozostawiam bez komentarza.
mysmy zaczynali jak maz zarabial 1500zl i mielismy dziecko i radzilismy sobie!
Syla, ale parę lat temu to i życie było tańsze. Dziś nie mielibyście szans za takie pieniądze (no chyba że na garnuszku rodziców). U nas samo wynajęcie kawalerki to koszt rzędu 1000zł + opłaty. Także pracowitość pracowitością, ale wybacz. W czasach gdy rynkiem pracy rządzą pracodawcy każdy pracownik słyszy, że za bramą na jego miejsce czekają tabuny.
Paranoja!!!
I tak jak Tegan powiedziała, co to za życie kiedy spędzasz w pracy 15h na dobę, a dzieci widujesz tylko jak śpią
Trudny temat, i niestety bardzo aktualny...
Na pewno nie można założyć rąk i czekać, aż manna spadnie z nieba. Może wyjazd zagranicę na kilka miesięcy? Może przekwalifikowanie się? Opcji jest wiele, zależnie od konkretnej sytuacji.
U mnie ja zarabiam więcej, mam pracę, w której się rozwijam i która mnie pasjonuje. Mój chłopak ma trudności z odnalezieniem się na rynku pracy, ale próbuje. Na razie nie zdecydowałabym się na dziecko (mówię o świadomej decyzji - gdybym zaszła w ciążę, i tak bym się cieszyła!), ale planujemy je w przyszłości. Wiemy po prostu, że to nie czas, ale staramy się, żeby wszystko szło w tym kierunku.
Związek można rozwijać, a z dziećmi, no cóż jak się chce.
Moi rodzice mieli 20 i 23 lata kiedy się urodziłam, moja mama dorabiała , mój tata grał w kapeli. Wiec co prawda zarabiał większe pieniądze za taki festiwal jak Jarocin ale też musiał kupować i zmieniać części swej perkusji i w sumie nie mieli dużej kasy.
Moja mama miała strych w domu dziadków, gdzie trzeba było dociągnąć wodę i zrobić remont.
I w dodatku byłam wpadką.
Ale to niema znaczenia, nie zauważyłam żadnej biedy, nie byłam głodna ani brudna. Byłam kochana i rodzice poświęcali mi czas, czytali, rysowali ze mną, budowali bałwany i robili teatrzyki. To wystarczyło.
20 2013-04-18 10:41:21 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-04-18 10:42:40)
wlasnie wrocilam ze szkoly po odebraniu corki, dokladnie taka sama gadka byla w szkole miedzy matkami, wiekszosc biadowala ze w polsce to koniec swiata...
a ja nie rozumiem, jedno z mezem po paru latach sobie uswiadomilismy NIE MASZ WYJSCIA JAK TO PRZETRWAC!
gdy myslelismy o posiadaniu dzieci zupelnie nie myslelismy w ten sposob czy nam kasy starczy, bo jaki wybor? musialo starczyc, chcielismy dzieci!
i skonczcie mi bajki opowiadac, wystarczy zrezygnowac z czegos na rzecz czegos.
prosty rachunek
maz zarabial 2500zl+pogodzinach(300-800zl miesiecznie)
mamy na utrzymaniu 2 auta(jedno 3.0pojemnosci)
mam 2 dzieci(corka w wieku szkolnym)
ja niepracuje
wynajmujemy mieszkanie
maz pali(okolo 300-350zl miesiecznie)przy tych kosztach odkladalismy 200-500zl miesiecznie
rok temu maz byl w UE przez siedem miesiecy gdzie po oplaceniu dzialalnosci i utrzymywaniu tu rodziny i tam siebie odlozylismy przez ten czas okolo 7tys euro
wiec nie oslabiajcie mnie ze sie nie da!!
jak jest sie razem mozna gory przenosic!
jestesmy mlodzi, mamy 26-28lat nikt z rodziny nam nie pomaga a my walczymy bo mamy komu! chcemy postawic dom zebysmy mieli swoje miejsce na ziemi.jesli sie chce to wszytsko jest mozliwe!
Tak szczerze, to nie chce mi sie wierzyć, że za około 3000 zł jesteście w stanie utrzymać 4 osobową rodzinę, przy wynajmowaniu mieszkania i dwóch samochodach.
I jeszcze odkładaliście 500 zł co miesiąc!
Ciekawa jestem bardzo jakim cudem!!
Sprzedaj mi patent!
Nie jestem złośliwa, tylko na prawdę to się kupy nie trzyma!
może 5 lat temu tak dobrze miała, teraz to co najwyżej na 500 zł mogłaby się zapożyczyć.
a ja nie rozumiem kobiet twierdzących że za wszelką cenę warto mieć dzieci, bo jak się chce to można.
a potem rozwody, patologie, terapeuci i samobójstwa.
Tak szczerze, to nie chce mi sie wierzyć, że za około 3000 zł jesteście w stanie utrzymać 4 osobową rodzinę, przy wynajmowaniu mieszkania i dwóch samochodach.
I jeszcze odkładaliście 500 zł co miesiąc!Ciekawa jestem bardzo jakim cudem!!
Sprzedaj mi patent!Nie jestem złośliwa, tylko na prawdę to się kupy nie trzyma!
To czas najwyższy uwierzyć. Ludzie z dużo mniejsza pensja, mieszkający na stancji utrzymują się. Heh... Muszą się utrzymać, bo innego wyjścia nie ma.
U nas były gorsze, były lepsze miesiące. Ale w chwili obecnej gdybyśmy mieli 3 tys miesięcznie cieszyłabym się jak nikt inny. Nie dość że jakoś żylibyśmy to jeszcze powoli długi spłacalibyśmy.
Ktoś kto żyje dostatnio i ma pomoc od rodziny nie zrozumie, że na prawdę za marne grosze można się utrzymać. Ciężko jest czasem strasznie, ale nie ma rzeczy niemożliwych ![]()
AjaGrzegorz napisał/a:Tak teoretycznie:
On 27 lat, pracuje zarabia 1600 zł na rekę i nie wiadomo, czy jutro firma sie nie zwinie, bo coś cienko idzie, szuka pracy innej, ale nie ma ofert
Ona 25 lata pracuje zarabia 1500 zł na rękę, szef czasem zwalnia pod byle pretekstem, szuka innej pracy, ale nikt nie chce młodej kobiety zatrudnoć, bo mysli, ze jutro w ciąże zajdzie
duże miasto np. Kraków, Poznań, Gdańsk czy Warszawa
i jak tu w tej niepewności tworzyć związek, planowac dzieci itp ?Uwierzyć w siebie, podnieść może kwalifikacje, zapisać się na jakieś dodatkowe kursy, w miarę możliwości odkładać już teraz na czarną godzinę.
Na pewno nie można czekać aż manna sama spadnie z nieba.
Owszem można się doszkalać, robić kursy i staże. Ale trzeba przyznać, że każdy pracownik jest potrzebny, nawet sprzątaczka. Oni nie mają prawa mieć dzieci? Tzn prawo mają, ale wówczas będą żyli w ubóstwie. Przecież na każdym szczeblu są potrzebni pracownicy. Idąc dalej bez tych "najmniejszych" pracowników ci z "górnej półki" nie mieliby czym zarządzać. Za granicą normalne jest to, że pracownicy z fabryk są w stanie siebie utrzymać i jeszcze mieć dzieci. Dlatego to co tutaj się dzieje jest nienormalne. Ja skończyłam studia, ale tylko inż. W międzyczasie ukończyłam dwa dodatkowe kursy pracowała. I co z tego skoro zapraoponowano mi pracę za 1600 brutto plus umowa zlecenie. Ale wówczas pracowałabym zgodnie z kierunkiem. Dodatkowo wypytano mnie na wszelkie możliwe sposoby odnośnie moich planów związanych z dzieći (czy mam, czy chcę mieć itd), oczywiście zapytano tez o męża, narzeczonego. Odwróciiłam się na pięcie. Teraz jestem w Niemczech, pracuję poniżej kwalifikacji ale zarabiam więcej niż ten nieszczęsny inżynier w Polsce. Nie mam na myśli pracy za 1600 ale już dobrze wykwalifikowanego pracownika. Jak dla mnie jest praca przejściowa, bo chciałabym lepiej z językiem się zapoznać i mam zamiar jednak pracować zgodnie z moim kierunkiem. Ale tutaj w Niemczech, a nie w Polscie gdzie fakt że jest się kobietą i niedaj Boże jeszcze mogę urodzić dziecko jest takim dużym problemem. O mgr w Polsce nawet dalej nie myślę, strata czasu i pieniędzy.