Mam prawie 22 lata jestem niska ale waga w sumie w normie ludzie mówią że jestem ładna ale ja patrząc w lustro widziałam dosłownie same wady...:( A to boczki wystają, piersi za duuuże, trądzik, grube łydki, wysokie czoło. To się tak nawarstwiało że bałam się patrzeć już w lustro a jak już spojrzałam to był ryk. Najgorzej było jak zostawił mnie narzeczonym po 4 latach. Zaraz myśli że to przeze mnie, że za brzydka jestem za gruba itd. Wiecie stres niejedzenie i trochę schudłam ale to nie pomogło. Dopóki nie poznałam mojego obecnego chłopaka. On "dosłownie" przewrócił mój świat. Na początku było ciężko bałam się że jak mnie zobaczy nago to ucieknie, bałam się z nim kochać bo brzuch, bałam się przy nim budzić bo moja blada twarz... I wiecie co? Jesteśmy ze sobą 5 miesięcy i kompleksy uleciały. Każdego dnia mówi mi jaka jestem piękna, jak pięknie wyglądam rano gdy się budzę jaka jestem sexowna nago:) I tak naprawdę dzięki niemu zaczęłam dostrzegać zalety:) I na przykład duży biust przestał być wadą i stał się zaletą:) czy to że nie jestem chuda bo mój nie lubi kości:) Pomógł mi uwierzyć że jestem piękna. I dzięki tej miłości rozkwitłam coraz częściej słyszę że promienieje że wyładniałam a ja powtarzam że to po prostu miłość:)
Dziewczyny przestańcie widzieć wady a zacznijcie dostrzegać swoje zalety:) Idźcie do fryzjera, kosmetyczki, zacznijcie więcej się ruszać dla zdrowia:) Mówię wam naturalnym składnikiem na piękno jest szczęście:) Wiem co mówię:)