Chce opisać swoją historię. Osiem lat temu poznałam chłopaka. Na początku nie podobał mi sie tak bardzo, ale ładnie się uśmiechał i był miły, więc postanowiłam dać mu szanse. Jest o 7 lat starszy, więc miał wiele ciekawych tematów do zaoferowania, nie nudziliśmy się ze sobą. Zakochałam się. Mój partner nie spodobał sie mojej matce, ale mimo to dalej z nim byłam. Wyjechaliśmy na wycieczkę do Berlina, gdzie pierwszy raz poznałam jego brata i matkę. Pierwszy raz też poznałam go od innej strony. Poznałam jego agresywną naturę, kiedy poszliśmy na spacer a on mówił mi jak to on nie jest wkur..iony na swoją matkę. Potem wracaliśmy do mieszkania, mówił jak bardzo go podniecam i "odpływaliśmy"..Coraz bardziej sie angażowałam w ten związek. Bywało różnie, przyzwyczaiłam się do jego "jadu z ust", typu przeklinanie i inne. Raz wyjechał na koncet Metalowy i też był wtedy agresywny, nie chciał gadać ze mną przez telefon..Postanowiłam odejść i wdałam się w romans z przypadkowym turystą, który wyjechał i zostawił mnie. Potem wróciłam do byłego i pewnej nocy, przyznałam mu się do "zdrady"..on wiedział że zasłużył sobie na zdradę, dlatego zapomnielismy szybko o sprawie i znów postanowiliśmy sie kochać jak dawniej. Było mi dobrze. Kochałam go znów. Po jakimś czasie znów zaczęły nas dopadać rózne problemy. Tym razem problemem była jego rodzina, długi, komornik, więzienie jego brata..Czułam że muszę ciągle zabiegać o niego i prosić by mnie kochał..Rozstania, powroty i tak w kółko. On chciał mieć ze mną dziecko, ale ja nie chciałam bo nie mieliśmy warunków. Znów miłość, sex, rozstania. Jego matka kiedyś mi powiedziała, że nie zarobimy na kondony...Zrozumiałam jakie to jest smutne tak żyć..Kiedyś się wkurzyłam i znów szukałam innego faceta, ale nikt nigdy mi go nie zastąpił, choć kręciło się koło mnie paru fajnych gości..
..W końcu zrozumiałam że i jego to wszystko przerosło. Oddalił sie ode mnie, do tego stopnia że musiał się wyprowadzić bardzo daleko ode mnie. Wtedy zrozumiałam że naprwadę go tracę..Nie mogłam pracować, skupić się. Życie z nim na odległość było ciężki i nie było perspektyw zamieszkać z nim, pomimo starań..Zrozumiałam że chyba ze mną jest coś nie tak, źle ulokowałm uczucia. Byłam już tak tym zmeczona, że chciałam aby się to już skończyło. Poznałm kogoś przypadkowego, acz bardzo przystojnego na portalu randkowym. Może to był mój błąd ale na drugim spotkaniu doszło do zbliżenia. Myślałam że w ten sposób ktoś mnie pokocha i obdaży uczuciem. Tymczasem gościu dał mi kosza..Teraz zostałam sama z infekcją..Piszę to, bo nic w moim życiu nie posuwa się na przód. Tłamsze to w sobie i czekam. Może ktoś mi coś doradzi.
Podobne tematy
Myslałas ze jak pojdziesz z kims do łozka to Cie pokocha? No prosze Cie ile Ty masz lat?
No ale dobrze pomijajac moje złośliwości to w sumie sama to sobie wszystko zgotowałas... na własne zyczenie.
Sex z obcym facetem na pierwszym spotkaniu ? A zabezpieczenie? No tak nie myslalas o tym ... o dziecku i chorobach tez.
I masz...nauczke na przyszłośc.
Wyciagnij wnioski kochana z tego wszystkiego co Ty robisz.
Rozumiem ze sie nie mogliście dogadac ale zeby ciagle szukac pocieszenia u innych facetów?
Co do Twojego bylego...
Co to za facet, ktory mowi ze ,,zasluzył sobie na zdrade,, ? Czy ktokolwiek moze sobie zasłuzyc na zdrade?
I co to za miłosc ze Ty co chwila szłas do łozka z innym?
ehh chyba jedyne co moge Ci napisac to zebys zapomniala o tym Twoim bylym i narazie nie pakowała sie w nowe zwiazki.
Tamto według mnie nie ma sensu - wiem kłotnie sa w kazdym zwiazku i duzo mozna przejsc razem ale sama pisałas ze czujesz ze ciagle musisz o niego zabiegac, ze jest agresywny. Z mojego punktu widzenia po przeczytaniu tego co napisałas poza łozkiem, kłotniami, ciagłymi rozstaniami i powrotami za wiele Was nie łaczy...
Dlatego uwazam ze powinnas narazie ,,wyciszyc sie,, zajac sie soba.. I nie szukac na siłe nastepnego kandydata.
A jak jakis sie trafi z czasem to zycze Ci zeby ktos obdarzył Cie szczerym uczuciem, ktos kogo poznasz najpierw jaki jest , bedziesz sie czula przy nim dobrze, bedzie Cie szanował itp a dopiero pozniej pozolisz sobie na miłosne uniesienia .
pozdrwawiam i duzo rozsadku zycze ![]()
Cześć Lyly. Dzięki że odpisałaś mi na mój post. Wezmę sobie twoje rady głęboko do serca, tymczasem chciałabym sie troche posprzeczać..Powiedz mi w jaki inny sposób można ukarać faceta, za to że Cie wyzywa i ubliża...ta zdrada spowodowała że on się skruszył i zrozumiał że jak nie będzie grzeczny to go zostawię..i uwierz mi, było nam wtedy bardzo dobrze ze sobą, zaimponował mi wtedy że jednak ode mnie nie odszedł. Umiałam wtedy to na maxa docenić. Piszesz też że nie wiele nas łączyło, a przecież nie oszukujmy się że zawsze musisz mieć 100 procentowe dopasowanie, przecież ludzie docierają się z czasem. Jeśli kobietę porównać do komórki rozrodczej a mężczyzne do plemnika to zauważ jak trudno jej jest wybrać odpwiedni plemnik...To jest bardziej skomplikowane niż Ci sie zdaję ;-)
Czasymira sprzeczać to ja sie nie bede
Napisałas watek , chciałas by ktos doradził no to doradziłam i napisałam co mysle i jak to wyglada jak ktos z boku na to patrzy. Czyli my forumowicze, ktorzy Cie nie znamy i budujemy sobie Twoj ,,obraz,, na podstawie tego co napisałas.
,,Powiedz mi w jaki inny sposób można ukarać faceta, za to że Cie wyzywa i ubliża...ta zdrada spowodowała że on się skruszył i zrozumiał że jak nie będzie grzeczny to go zostawię..i uwierz mi, było nam wtedy bardzo dobrze ze sobą, zaimponował mi wtedy że jednak ode mnie nie odszedł,,
A on to mały chlopiec zeby go karac?
Jak facet Ci ubliża i wyzywa to sie z nim nie jest bo SZACUNKU nie nauczysz(pozatym jak sznowac kogos kto zdradza)
No a co do Tych Twoich ,,kar,, - to mozna porozmawiać ale tak szczerze i w najgorszym przypadku postawic ultimatum , ze jezeli on nie popracuje nad soba (a TY mu oczywiscie w tym pomozesz, a nie zostawisz go z tym samego) to nie chcesz byc z takim kims. Moglas sie delikatnie oddalic od niego, dac mu czas na przemyslenia i zeby zobaczył ze Cie traci. NIe trzebabyło zdradzac.
Popatrz na to z 2-giej strony, skoro Ty go zdradzalas jak Cie zdenerwował to moze on robił to samo?
I pewnie mi napiszesz ze nie ze on by Cie nie zdradził
Madrze z tym dzieckiem podeszłas do sprawy, ze nie macie warunków , ze to nie czas na dziecko.
,,Kiedyś się wkurzyłam i znów szukałam innego faceta, ale nikt nigdy mi go nie zastąpił, choć kręciło się koło mnie paru fajnych gości,,
To teaz jak facet Cie ,,wkurzy,, to cyk do innego do łozka. Słuchaj kochana z nikim nie zbudujesz zwiazku jak bedziesz miala takie podejscie , nie mozna ,,karac,, kogos zdrada. Wiem czemu wybrałas zdrade bo wg Ciebie to najbardziej boli i najbardziej dotknie partnera. Proponowałabym w nastepnym zwiazku skupic sie na budowaniu relacji z partnerem, i jak pojawi sie problem to chyba lepiej jest POPROSTU POROZMAWIAC. Jak facetowi zalezy to uwierz mi cos do niego dotrze
A co do Twojego poprzedniego zwiazku to chyba nie chcesz byc osoba, ktora obrywa bo Twoj chlopak ma gorszy dzien i nie ma nastroju?
Bo chcesz porad ale masz zamiar do niego wrocic? i mamy Ci tutaj dacz złoty srodek na to jak go zmienic?
Czy chcesz zmienic swoje zycie i zakonczyc ta znajomosc?
,,Jeśli kobietę porównać do komórki rozrodczej a mężczyzne do plemnika to zauważ jak trudno jej jest wybrać odpwiedni plemnik,,
Komórka jajowanie nie wybiera sobie plemnika, tylko ,,wygrywa,, ten najsilniejszy, ktory przetrwa i dotrze do komórki.
NIe wiem jak to sie ma do Twojego zwiazku ale idac Twoim tokiem myslenia zły plemnik wybrałas
pozdrawiam cieplutko.
Lyly po prostu ja nie umiałam zbudować związku, bo mnie to meczyłoby, dlatego weszłam w taki układ, tak teraz myślę. Sama sobie jakoś przeczyłam a najważniejsze było pożadanie i zaspokojenie tych potrzeb, czyli to o czym zawsze marzyłam i tęskniłam. On mi to niezaprzeczalnie dał, ale...widzisz......coś za coś.....nie był świety w gadce....i rana, miłość, rana, miłość......
Apropo plemnika nie wiem czy wiesz kiedyś żeniono dziewczyny wbrew ich woli......czyli łączysz plemnik na siłę z jajem...i ? ...takie też są mozliwości w dziesiejszych czasach..
Cześć Lyly. Dzięki że odpisałaś mi na mój post. Wezmę sobie twoje rady głęboko do serca, tymczasem chciałabym sie troche posprzeczać..Powiedz mi w jaki inny sposób można ukarać faceta, za to że Cie wyzywa i ubliża...ta zdrada spowodowała że on się skruszył i zrozumiał że jak nie będzie grzeczny to go zostawię..
Ukarać? Podpowiem: zostawić, a nie zdradzać.
Dwa musisz kompletnie zmienić swoje nastawienie do siebie, otoczenia i facetów, związków (wskazując komuś od razu do łóżka raczej nie przybliża do miłości tylko jakiegoś wycieractwa, niestety). Szkoda, że sama sobie to robisz.
Toksyną pachnie na kilometr.
Bardzo mi ciężko. Nie wiem czy chce być z nim. Dziś poszłam z matką do sklepu i centralnie zachciało mi się płakać. Mam zmienne nastroje. Nie wiem czy będę chciała być z nim po tym wszystkim co się stało. Nie wiem czy chce być z nim z przekory...Nie umiem go ruszyć do pracy, przestałam go inspirować, przestałam być dla niego muzą i natchnieniem.
Nie wiem co robić. Doradźcie mi coś.
9 2013-03-10 12:16:04 Ostatnio edytowany przez LyLy (2013-03-10 12:16:43)
Proponuje poprostu go zostawic i zaczac zyc dla siebie.
Wmówiłas sobie ze bedzie dobrze i ze bez niego nie potrafisz ..
a sama piszesz ze juz nie jestes dla niego inspiracja...
Czyli troche Ci sie oczy otworzyły ze cos jest nie tak i ksiecia to Ty z niego juz nie zrobisz.
Ty go namawiac do pracy? Sam dla siebie powinien isc do pracy , byc odpowiedzialny a jezeli planował z Toba przyszłosc - powinien o tym pomyslec. Co chcesz miec kogos u boku kto Cie tak traktuje, poniza ?
Trwasz w tym - a to zupełnie nie ma sensu i sama o tym dobrze wiesz:)
wiec postaraj sie zapomniec ... i zacznij ukladac sobie zycie, badz sama narazie a na zwiazek przyjdzie czas- nie szukaj na siłe ![]()
.
hmm...
czasymira co to hmm oznacza?
Nad czym Ty sie zastanawiasz?
Sa jakies sznase zeby on sie zmienił ? yyy chyba nie z tego co tutaj opisujesz.
To cały czas mnie boli. Nie widzieliśmy sie od połowy września. :-(
14 2013-03-12 10:12:31 Ostatnio edytowany przez LyLy (2013-03-12 10:14:19)
I jak widzisz potrafisz bez niego funkcjonowac
a Wy mieszkacie kolo siebie ?
od wrzesnia sie nie widzieliscie czy nie macie kontaktu?
nie - dzieli nas daleka droga..czasem dzwonie do niego i któtko gadamy, bo on chce już konczyć bo jest zajęty..
Sama widzisz ze facet jakby to ładnie powiedziec ,,odpusił,, czyli poprostu ,,ma Cie gdzies,,
a Ty biedna rozpamietujesz to co było i niepotrzebnie poswiecasz temu wszystkiemu czas.
Chyba jasno widac ze jemu nie zalezy. Niby nie pracuje tak? to czym jest taki zajety?ze nie moze chwile pogadac?
Moze znalazł sobie kogos ? Bo gdyby mu na Tobie zalezało to by sam zadzwonił, pisał, i chcial sie spotkac.
Mysle ze powinnas miec szacunek do samej siebie i nie ,,latac,, za nim i sie nie ponizac bardziej.
Juz Ci to pisałam - skup sie teraz na sobie samej. Rób to co lubisz, wychodz ze znajomymi, a nie siedzisz i rozmyslasz o nim.
Wg.mnie i Ty i on nie jestescie jeszcze dojrzali na zwiazek z kimkolwiek. A czemu tak uwazam?
Po pierwsze on nie potrafi sznowac drugiej osoby i jak cos mu nie wyjdzie to sie wyrzywa.
Nie jest odpowiedzialny - na moje jest nierobem ktory niewiadomo na co czeka. (bo rozumiem jak ktos szuka pracy i mu sie nie udaje ALE jak komus sie nie chce i dziewczyna musi namawiac zeby sie ruszył szanownie z d**ą do roboty- brak słow)
Po drugie jesli chodzi o Ciebie masz złe wyobrazenie relacji miedzy dwojgiem ludzmi - bo jak facet cos zrobi zle to chcesz go karac czyms co wg.Ciebie jest najbardziej bolesne czyli wskakujesz byle komu do łozka. Naprawde jest cos nie tak jak jeszcze sama potrafisz stwierdzic ze ,,facet zasługiwał na zdrade,,. Pomysl jakby wszyscy tak robili ze sie pokłoca w zwiazku i myk z kims do łozka
A Ty chciałabys miec faceta, ktory by Cie tak karał ? no własnie...
Odpowiedz sobie sama na pytania czego oczekujesz od faceta i od zwiazku.
Chyba chcesz byc szanowana tak? Ale Ty tez musisz szanowac...
Chyba chcesz miec wiernego faceta? Ale Ty tez musisz byc wierna...
Widzisz mniejwiecej tak to powinno wygladac.
Ja mam tak ze nie robie czegs czego nie chciałabym, zeby ktos mi zrobił i nie wymagam czegos czego sama nie potrafie zapewnic w zwiazku.
Dalej kocham ale na odległość...Troche nie wiem już co kocham , czy to wspomnienie czy coś innego. W kazdym razie to był fakt, było fajnie...ale było..czasem jak tajemnice moją , bym nie chciała o tym pisać , dzielić sie z nią z wami..ale kto tak jak wy drodzy moi, nie zrozumie mnie, nie wesprze?!...
No i czas sobie uswiadomic kolezanko ze to juz BYŁO - czas przeszły.
Nie mozesz zyc przeszłoscia, musisz isc do przodu !!
wiem ze Ci ciezko i to jeszcze bardzo boli ale musisz skupic sie na tym co bedzie, a nie czyms co juz dawno umarło.
Czas sie pozbierac, głowa do góry i do przodu ! ![]()
Cały czas go kocham pomino tych trudnych prób..jednak trudno jest już wykrzesać energię do pracy. Żyjemy w swoich głowach.
Czasymira ja uwazam , malo siebie szanujesz! osoba ktora naprawde kocha nie wskakuje do lozka obcych facetow, a pozniej jeszcze pisze, ze ma chorobe weneryczna po zaistanialym zblizeniu. Otoz tak naprawde mysle, ze ty go raczej nie kochalas ,a przyzwyczailas sie do jego osoby! jak sie kogos kocha to nie widzi sie swiata po za ta osoba, a nie daje sie mu nauczke , a bo teraz jest grzeczny! bo pomysl co nastepnym razem zrobisz jak cie obrazi lub tym podobne, zrobisz wtedy mu nazlosc i umuwisz sie na trojkata ![]()
Dzięki za twój punkt widzenia...Moim zdaniem bycie w związku nie jest tylko jakimś trafem, ale pracą a nawet można wylić moim zdniem wzór matematyczny, czy związek przetrwa czy nie...i jakie trudności napotka..sęk w tym że chcesz mić tę tajemnicę a ona nawet czaem bywa dziwna i trudna, ale jest twoja i tylko twoja i Tylko ty ją rozumiesz...
Czasymira juz czas sie ogarnac i zapomniec, nie wiem co Ty jeszcze rozpamietujesz. Koles ma Cie gdzies i tyle. Ludzie tutaj w tym i ja pisza Ci szczere podpowiedzi a Ty na to jakimis porównaniami, metaforami i dziwnymi tekstami. Ja juz tego nie rozumiem, rozpisałam sie juz nie raz, zeby jak najlepiej Ci doradzic a Ty potrafisz po krótce cos odburknac, mam wrazenie ze zyjesz w zupełnie innym swiecie, nie wiem jakims urojonym w swojej głowie i my tutaj piszemy swoje a Ty i tak wiesz swoje. Powiedz mi po co zakladalas ten watek ? forumowicze chce Ci pomoc, pisza proste rady np. teraz nie pewna 30 doradziła Ci a TY z jakims wzorem matematycznym wyjezdzasz i ze to jakas tajemnica Twoja i tylko Ty ja rozumiesz... Zacznij pisac to co myslisz i czujesz a nie jakies ,,złote mysli,, tu wklejasz. Ja mam wrazenie ze nic do Ciebie nie dociera. Zabierz sie za cos madrego a nie rozmyslasz o kims kto juz o Tobie nie pamieta. I zacznij sie szanowac.
Witajcie. Czemu nikt już nic nie piszę. Ciekawa jestem jakie inni mają doświadczenia?
no w życiu Ci się nic nie posuwa, ale za to w innej kwestii nieźle się posuwało
Jak to czytałam, to miałam wrażenie, że to jakiś cyrk jest. " i znów mnie kochał" " i znów go kochałam" takie dziecinne to strasznie... jak się kogoś kocha to stale, w miłości albo akceptujesz drugą osobę albo nie... zauważ, że to Ty swoim zachowaniem odsunęłaś swojego partnera od siebie i to bardzo mocno, zastanów się może nad tym czym dla Ciebie jest słowo "miłość".
Miłość to dla mnie pożądanie, chemia, sympatia, tolerancja, wolność.
Czasymira zabierz sie za cos pozytecznego a nie rozpamietujesz faceta, ktory juz dawno o Tobie zapomniał.
Skoro wyznajesz takie wartosci jak pozadanie, milosc, chemia, tolerancja, wolnosc , sympatia to dorzuc do tego jeszcze
wiernosc , szacunek do samej siebie i tej drugiej osoby- moim zdaniem tego najbardziej zabraklo Ci w poprzednim zwiazku.
Ale On dalej trwa. Kochamy się.
" pewnej nocy,
przyznałam mu się do "zdrady"..on
wiedział że zasłużył sobie na
zdrad"
Szczyt hipokryzji.Inaczej nie da się tego nazwać.
Wybaczyliśmy sobie. Kochamy się. To co mnie najbardziej wzrusza to wyrozumiałość, zrozumienie i wybaczenie...Chciałoby się rzec "Szedłem do Ciebie ale zbłądziłem, kusiły mnie inne rzeczy, teraz znów jestem przy Tobie, kocham Cię".
czasymira ja mam wrazenie ze Ty zyjesz w jakims innym swiecie... I nie widzisz co sie dookoła Ciebie dzieje.
Facet juz dawno o Tobie zapomniał, nie odbiera Twoich telefonow, nie stara sie, ma swoje zycie.
Wklejasz tu jakies teksty o milosci o mijaniu sie... Dziewczyno obudz sie ! zacznij pracowac nad soba zebys nie zepsuła kolejnego zwiazku w przyszłosci.
Zdrada to pojęcie względne, masz zaniżoną ocenę dowartościowujesz sie poprzez łózko, masz pewnie jakis kompleks tudzież trauma z dziecinstwa, brak ojca lub cos podobnego a co do twojej infekcji bierzesz doxyciline czy co? pozdrawiam i nie oceniam musisz byc fajna laska, mroczna i tajemnicza jak muzyka burzum heheh
Już nic nie robie i nie biorę. Dostałam swoją nauczkę. Infekcja mi przeszła ale ostatnio coś wróciło. Po prostu podmyłam się wodą z łyżeczką kalii..i przeszło mi.
W sumie to życie to nie bajka. Chciałabym się teraz gdzieś ukryć, przeczekać ten czas. Czuję że uciekam już przed samą sobą. Doszłam do punktu zero. Nie lubię słuchać jak nucę pod nosem piosenki, nie lubię już udawać że wszystko jest dobrze. Pocieszam się jedynie myślą, że to wszystko musi mieć jednak jakiś sens i że może kiedyś ktoś to doceni.
Przeczytałam jeszcze raz ten post. Dzięki za uwagi. Wstydzę się że w ogóle go założyłam. Lyly wiem jak bardzo chciałaś mi pomóc, doceniam to.
Cześć. Minęło trochę już czasu. Pogadajcie po prostu ze mną, bo potrzebuje wsparcia. Nie wiem czy założyć nowy wątek, ale wiem że będzie on kontynuacją tego. Ogólnie rozstałam się z kimś i dalej za bardzo nie wiem jak żyć. Wyjechałam, żeby przemyśleć wszystko na spokojnie do innego miasta, do nowej pracy. Pomimo to nie pozwoliło mi to zapomnieć o chłopaku, tzn. może powiem inaczej, ja nie wiem jak mam w towarzystwie o sobie mówić, czy jestem panną....ogólnie zrozumiałam że mam problem z zaakceptowaniem nowej sytuacji i pogodzeniem się z tym, że nic już nie mogę zmienić w sprawie mojego związku, że nasze cele życiowe rozmijają się. Nie mogę za bardzo patrzeć na siebie na zdjęciach, tak dziwnie wyglądam, jestem jak posąg, nie ma we mnie radości, pogody ducha jak niegdyś. Nie wiem co ja sobą teraz reprezentuje. To uświadomiło mi boleśnie że ja znów jestem sama, znów jestem singlem. Czy któraś z was miała podobnie, wybaczcie jeśli jutro będę miała inne podejście, ale dziś czuję się beznadziejnie i tylko wasze rady mogą mi pomóc.
Zacytuję dwa zdania, które napisałaś niedawno:
(...)Czuję że uciekam już przed samą sobą. (...)Pocieszam się jedynie myślą, że to wszystko musi mieć jednak jakiś sens i że może kiedyś ktoś to doceni.
Uciekasz przed sobą, gorączkowo usiłujesz zawisnąć już nie na drugiej osobie, ale choć na wspomnieniu o niej. Uzależnienie od kogokolwiek jest kiepskim pomysłem na życie.
Nie wiesz, co sobą reprezentujesz? Naprawdę?
Jesteś smutną? To taką bądź. Nikt nie wymaga od Ciebie, byś udawała radosną.
Nie wiesz, jak mówić, że jesteś panną. A ktoś wymaga od Ciebie określenia Twego stanu cywilnego?
W swej sygnaturze umieściłaś mądre zdanie. Skorzystaj z tej rady. Żyj.