Cześć, założyłam to konto specjalnie żeby sie z wami podzielić moim problemem..
Więc tak, od dobrych 9 miesięcy przyjaźnię się z jednym chłopakiem (znamy się juz długo, dobre 3 lata) uczymy sie w jednej szkole, technikum. Naprawde dobrze sie dogadujemy i rozumiemy. Jakiś czas temu poznał mnie ze swoimi kolegami oficjalnie(wczesniej znałam ich tylko z widzenia w szkole) jeden z nich strasznie mi sie spodobał.. on jest świetny. jak dla mnie nie ma żadnych wad. i chyba coś do niego czuje. Ten moj przyjaciel i on trzymają sie dosyć blisko siebie, są naprawde dobrymi kolegami. Bardzo bym chciała miec dobry kontakt z tym kolegą, spotykac się, smsować. Wiecie tak jak zawsze to sie dzieje na początku pisałam z nim chyba 2 razy ale to ja zaczynałam rozmowe i jakoś szło. nie wiem czy on coś czuje w stosunku do mnie, ale wiele sobie nie wyobrażam.
nie ma dnia ani godziny zebym o nim nie myślała.. Kompletnie nie wiem co robic. Moj przyjaciel, własnie to przyjaciel ale on mnie kocha nad życie, ja nic do niego szczególnego nie czuje.. wydaje mi sie, że gdyby wiedzial co tak naprawde czuje i jak jest to bardzo by sie wkurzył.. i nie wiem jak by było dalej. nastepnym problemem jest to, że ten kolega do ktorego coś czuje wątpie zeby zrobil coś takiego w stylu jakby "odbicia dziwczyny" swojemu bliskiemu koledze który mnie kocha, ale przeciez ja z nim nie jestem..
Nie wiem co robić, to nie daje mi spokoju! dziewczyny prosze pomóżcie!
Pozdrawiam