netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

"My się nie dzieli przez 3"

7 odpowiedzi2 883 wyświetleniazałożony przez na_chwilę, 25.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "My się nie dzieli przez 3"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: "My się nie dzieli przez 3"

W sierpniu ślub. Tak myślałam cały czas od jakieś ponad pół roku, odkąd się zaręczyliśmy. Dzisiaj i od kilku tygodni wcale nie jestem już tego taka pewna. Jak to bywa w romansidłach pojawił się ktoś trzeci. Nie, nie spadł jak grom z jasnego nieba i nie było to uczucie od pierwszego wejrzenia. Znamy się od blisko 3 lat. Na początku nie za bardzo zwracaliśmy na siebie uwagę, później jakoś tak całkiem przypadkiem złapaliśmy kontakt, a to wracaliśmy razem po zajęciach (studiujemy razem), a to wspólny obiad razem ze znajomymi, jakaś impreza, domówka, nasiadówka... Co raz lepiej się poznawaliśmy, zauważyłam że jesteśmy do siebie bardzo podobni. Zaprzyjaźniliśmy się. Naprawdę byłam wtedy przekonana, że to przyjaźń. Oczywiście widziałam, że to jest bardzo atrakcyjny facet, ale jakoś wtedy to nie robiło na mnie wrażenia. Byłam szczęśliwa z moim chłopakiem, teraz już narzeczonym. Od jakiegoś czasu zaczęłam się spotykać z "tym drugim". Po prostu pewnego dnia spytał, czy może dzisiaj wpaść z winem. Ponieważ był to czas kiedy mój związek (na odległość) z powodu zaręczyn przeżywał prawdziwy rozkwit i byłam zupełnie spokojna o jego przyszłość, odpowiedziałam że nie ma problemu. Rzeczywiście spotkaliśmy się, było naprawdę świetnie, przegadaliśmy całą noc w relacjach zupełnie koleżeńskich. Co jakiś czas spotykaliśmy się na takie przegadane noce. Z czasem zaczęliśmy się przytulać, całować. Nigdy nie przypuszczałam, że facet może być tak czuły i delikatny jak on. Z czasem zaczęłam o nim co raz więcej myśleć, zaczęło mi zależeć żeby mu się podobać. Z czasem spotykając się z narzeczonym myślałam o tamtym, kochając się z narzeczonym myślałam o tamtym. Mimo wszystko wmawiałam sobie- sama teraz nie pamiętam dlaczego- że to nic wielkiego, przecież ja się nie zakochuję tak bez pamięci. W sumie ukrywanie uczuć przed samą sobą szło mi całkiem nieźle, zwłaszcza że on nie sprawiał wrażenia że odwzajemnia tego co ja czuję- poza spotkaniami, "oficjalnie" pozostawaliśmy na stopie koleżeńsko-przyjacielskiej. Tuż po Sylwestrze jednak stało się tak, że porozmawialiśmy o tym co jest między nami. Powiedział, że od początku mu się spodobałam, a to że "jakoś złapaliśmy kontakt" to nie przypadek tak chciał, tylko on. Powiedział że się zakochał. Wtedy coś we mnie pękło, jak zapora na rzece. Poczułam jakby spełniało się moje marzenie. Okazało się to jednak krótkotrwałe szczęście bo dodał, że nie chce proponować mi związku bo mam zbyt dużo do stracenia (małżeństwo, dom, rodzina...), a boi się że nie będzie w stanie zapewnić mi tego samego. Dodał, że jest mu ciężko z tą decyzją, ale na dłuższą metę jest to jedyna słuszna.
Wiem, że narzeczonemu bardzo na mnie zależy, wiem że kocha mnie jak chyba jeszcze nigdy nikt, wiem że nie ma najmniejszych wątpliwości co do naszego ślubu. Po prostu to wiem, daje mi to do zrozumienia na każdym kroku. Oczywiście, że nasz związek nie jest perfekcyjny- takich przecież nie ma. Mamy problemy, wady, nie jesteśmy idealni. Tylko że do tej pory (czyli jakieś 4-5 lat) jakoś sobie z tym radziłam, starałam się widzieć dobre strony, myśleć "jakoś to będzie", ale zaczynam już nie mieć siły na to.
Przeraża mnie myśl, że wkrótce przestanę się widywać z "tym drugim" (nie chcę tu pisać dokładnie o powodach, ale tak się stanie jeśli wyjdę w sierpniu za mąż), ale wiem że zrywając zaręczyny zranię narzeczonego tak jak tylko najbardziej można na świecie.

Nie wiem w sumie czego oczekuję pisząc Wam o tym. Chyba niekoniecznie porady. Po prostu- co myślicie o tej sytuacji?

2

Odp: "My się nie dzieli przez 3"

Gdyby nie pojawił się nowy przyjaciel, to wyszłabyś za mąż i była szczęśliwa. Zrób tak.

Będziesz żałować całe życie i zastanawiać się jak to byłoby z tym drugim. Taki jest ten świat. Ale gdybyś była z tym drugim, to po awanturze myślałabyś "jaka ja byłam głupia, że zerwałam te zaręczyny". Nie znajdziesz tutaj rozwiązania.

Co innego gdybyś miała wątpliwości co do życia z obecnym narzeczonym. Jeśli myślisz, że wychodzisz za niego z powodu, bo nie masz nikogo innego to pewnie nie jest dobrze. Jeśli już teraz się kłócicie to też nic dobrego nie wróży. Zatem rozpatruj swoje małżeństwo tak, jakby nowy przyjaciel wcale się w twoim życiu nie pojawił. Nie możesz zerwać zaręczyn dla niego -- bo to obciążyłoby go zbyt dużą odpowiedzialnością.

3 Ostatnio edytowany przez Emilia (2013-02-26 00:13:56)

Odp: "My się nie dzieli przez 3"

Myślę, że nie powinnaś wychodzić za mąż wyznając zasadę, że "jakoś to będzie". Niezależnie od tego, czy w twoim życiu pojawił się ktoś nowy czy nie. Nie będzie "jakoś", będzie tak, jak sami sobie zrobicie. Nad związkiem trzeba pracować. To normalne że po kilku latach nie jest tak jak na początku, ale trzeba się męczyć, by ogień nie gasł smile. Piszesz o 4-5 latach... Ja też tyle jestem z moim partnerem i mniej więcej od początku mieszkamy razem. Ogień nadal jest, mimo że jesteśmy różni, mimo wielu kryzysów, kłótni, chwil nudy nadal trwamy i namiętność nadal jest niemal taka jak na początku. Więc to przykład na to, że jak się chce, to się da smile.

Myślę też, że nie powinnaś bać się zranienia narzeczonego zerwaniem zaręczyn. Już go zdradziłaś, kiedyś się dowie, kiedyś poczuje się zraniony, oszukany, wierz mi że bardziej niż z powodu zerwania. Ślub to decyzja na całe życie w większości przypadków i podejmując ją musisz to robić świadomie i chętnie. Nie możesz wychodzić za mąż z obawy, że w przeciwnym razie twój narzeczony nie będzie się mógł psychicznie pozbierać. To twoje życie, ty będziesz żoną 24h/dobę. Ty będziesz zbierać owoce swoich błędów, pochopnych i nie przemyślanych decyzji.

Zastanów się dobrze, czego ty chcesz od życia. Oddziel od tego emocje. Bo one nie są dobrym doradcą. Chcesz wyjść za tego konkretnego człowieka, trwać z nim mimo życiowych burz (utrata pracy, choroby, kłótnie, w końcu starość i śmierć)? Być z nim już zawsze, dzieląc mieszkanie, łóżko, samochód, konto w banku i kredyt? Mieć z nim dzieci - ale nie słodkie niewinne bobaski, tylko nastolatki, które nie raz dadzą wam popalić, a potem dorosłe dzieci, które wyprowadzą się i być może wyjadą gdzieś daleko? Życie to nie bajka, wiesz o tym? Małżeństwo to ciężka praca, by być dla siebie atrakcyjnymi wizualnie, intelektualnie mimo totalnego zmęczenia pracą i obowiązkami domowymi. To praca nad namiętnością, ciągłe jej podsycanie.

Piszesz, że twój mężczyzna cię kocha, że to widzisz. Powiem ci z perspektywy kobiety starszej od ciebie, dojrzalszej, po przejściach: taki facet to skarb. Naprawdę. Mężczyzna, który kocha tak bardzo że to aż widać. Kocha zdrową miłością, wolną od uzależnień emocjonalnych. Normalny, przeciętny, kochający facet, opiekuńczy, czuły to ktoś, z kim można spędzić życie. Związek to nie tylko motylki, pocałunki, rozmowy do rana, to przede wszystkim partnerstwo i przyjaźń na całe życie. Z którym z tych dwóch mężczyzn cię to łączy?

Ten drugi - mówi ci, że masz zbyt dużo do stracenia. Bo obiektywnie rzecz biorąc - masz. Choć z drugiej strony gdyby tylko było o co, to by walczył, gdyby naprawdę mu zależało.

Problem w tym, że cokolwiek nie zrobisz, jakkolwiek nie zdecydujesz, to zawsze na swojej drodze będziesz spotykać mężczyzn, którzy będę ci się podobać. Bardziej niż mąż. Będą atrakcyjniejsi pod wieloma względami. Będziesz że przy każdym z ich czuła jak bogini - pożądana i kochana, uwielbiana. Poczujesz, że na kogoś takiego czekałaś całe życie. I jeśli wybierzesz jednego z nich, to za jakiś czas na 100% pojawi się kolejny. Co wtedy zrobisz? Z czego zrezygnujesz? Dasz się znowu unieść, porwać emocjom? Życie to sztuka wyboru, czasem musimy zrezygnować z siebie. Czasem musimy poświęcić coś cennego, ale zawsze wtedy zyskujemy. Zyskuje nasz związek. Staje się silniejszy, my stajemy się silniejsze. Przemyśl to dobrze zanim podejmiesz decyzję.

4

Odp: "My się nie dzieli przez 3"
Emilia napisał/a:

(...)

Problem w tym, że cokolwiek nie zrobisz, jakkolwiek nie zdecydujesz, to zawsze na swojej drodze będziesz spotykać mężczyzn, którzy będę ci się podobać. Bardziej niż mąż. Będą atrakcyjniejsi pod wieloma względami. Będziesz że przy każdym z ich czuła jak bogini - pożądana i kochana, uwielbiana. Poczujesz, że na kogoś takiego czekałaś całe życie. I jeśli wybierzesz jednego z nich, to za jakiś czas na 100% pojawi się kolejny. Co wtedy zrobisz? Z czego zrezygnujesz? Dasz się znowu unieść, porwać emocjom? Życie to sztuka wyboru, czasem musimy zrezygnować z siebie. Czasem musimy poświęcić coś cennego, ale zawsze wtedy zyskujemy. Zyskuje nasz związek. Staje się silniejszy, my stajemy się silniejsze. Przemyśl to dobrze zanim podejmiesz decyzję.

Przepraszam za off-topic. Ten fragment zrobił na mnie wielkie wrażenie. Szacunek dla Ciebie Emilia za te mądre i dojrzałe słowa.
Wiele ludzi (niezależnie od wieku) zapomina o tym, czasem już na samym początku swojego związku.. Co do samego tematu,
na_chwilę: to twoje życie i Ty decydujesz, ale niezależnie kogo wybierzesz bądź potem konsekwentna w swoim wyborze...

5

Odp: "My się nie dzieli przez 3"

Oczywiście że Ty decydujesz, to Twoje życie i przeżyj je tak jak uważasz, co nie zmienia faktu że okłamujesz chłopaka, robisz mu świństwa, całujesz się z innym przytulasz, jesteś wobec niego nie szczera.
Dla mnie dno totalne, związek się rozwala jak ktoś 3 się wp******.  Zezwoliłaś na to wszystko, faceci tacy są, jak im się czegoś nie powie dosadne to będą się kręcić kręcić aż się wkręcą. Szkoda mi Twojego chłopaka bo z tego co mówisz , fajny z niego gość a Ty go ranisz.
Chcesz się bawić w flirtowanie, nie podoba Ci się związek na odległość to zostaw chłopaka.
Może reaguje trochę inaczej, ale to ja właśnie byłem takim porzuconym chłopakiem, bo ktoś się wydał lepszy, a po jakimś czasie okazał się zwykłym chamem który skacze z kwiatka na kwiatek.
Zrób jak chcesz ale nie okłamuj swojego chłopaka, bo już zachowujesz się jak nie powiem co, a Go zaboli najbardziej to że byłaś kłamliwą S****, kochając się z nim myślisz o innym. itd
Ubierasz to w ładne słowa, podoba się to jak piszesz, jak o tym mówisz, co czujesz. A prawda jest taka że gówno i okłamywanie drugiej osoby nigdy nie będzie pachnieć różami.

Dziękuje możecie mnie zbanować : )

6

Odp: "My się nie dzieli przez 3"
oczyszczony napisał/a:

Oczywiście że Ty decydujesz, to Twoje życie i przeżyj je tak jak uważasz, co nie zmienia faktu że okłamujesz chłopaka, robisz mu świństwa, całujesz się z innym przytulasz, jesteś wobec niego nie szczera.
Dla mnie dno totalne, związek się rozwala jak ktoś 3 się wp******.  Zezwoliłaś na to wszystko, faceci tacy są, jak im się czegoś nie powie dosadne to będą się kręcić kręcić aż się wkręcą. Szkoda mi Twojego chłopaka bo z tego co mówisz , fajny z niego gość a Ty go ranisz.
Chcesz się bawić w flirtowanie, nie podoba Ci się związek na odległość to zostaw chłopaka.
Może reaguje trochę inaczej, ale to ja właśnie byłem takim porzuconym chłopakiem, bo ktoś się wydał lepszy, a po jakimś czasie okazał się zwykłym chamem który skacze z kwiatka na kwiatek.
Zrób jak chcesz ale nie okłamuj swojego chłopaka, bo już zachowujesz się jak nie powiem co, a Go zaboli najbardziej to że byłaś kłamliwą S****, kochając się z nim myślisz o innym. itd
Ubierasz to w ładne słowa, podoba się to jak piszesz, jak o tym mówisz, co czujesz. A prawda jest taka że gówno i okłamywanie drugiej osoby nigdy nie będzie pachnieć różami.

Dziękuje możecie mnie zbanować : )

Kompletnie sie z toba zgadzam i masz calkowita racje BO TO JA zostawilam chlopaka dla kogos "lepszego" a potem okazal sie totalnym balwanem a ja zaluje tamtego chlopaka....

7

Odp: "My się nie dzieli przez 3"

podpisuję się pod slowami Oczyszczonego

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "My się nie dzieli przez 3"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026