Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Witam.
Nigdy nie korzystałam z takiego czegoś jak fora internetowe. Ale teraz, w tej sytuacji, gdy nie mam się do kogo zwrócić postanowiłam się przemóc i tu napisać. W końcu jestem anonimowa.
Ponad 2 lata temu poznałam mojego teraźniejszego "chłopaka", na spacerze, przez kolegę z którym w tamtym czasie się spotykałam... A w zasadzie oboje czuliśmy pociąg do siebie, ale gdy zaproponował mi "chodzenie", ja chciałam się zastanowić, pomyśleć parę dni. Kiedy już na 100% wiedziałam, że chcę z nim być, on przestał wykazywać zainteresowanie. Gdy schodziłam na temat naszego bycia razem - od razu go zmieniał. Po kilku dniach NAPISAŁ mi, że woli, abyśmy byli przyjaciółmi. Cierpiałam bardzo, zrobił mi nadzieję i tak szybko jak uwierzyłam, że coś z tego będzie - tak szybko zostałam odrzucona...
Dni mijały, a ja dalej nie mogłam się otrząsnąć, po tym jak zrobił mi nadzieję i się wycofał. Aż 3 miesiące później zaczęłam pisać z owym chłopakiem, z którym wtedy poszliśmy na spacer. Od razu przeszły wszystkie smutki, załamania... Nabrałam chęci do życia, stał się moim przyjacielem. Wiedziałam, że mogę mu mówić o moich problemach, że mi pomoże w miarę możliwości. Po bardzo, ale to bardzo krótkim czasie, zapytał się mnie czy chcę z nim chodzić. Zgodziłam się od razu, bez wahania. Dni mijały, a my powoli, bez pośpiechu poznawaliśmy siebie. Było cudownie, pomimo wszystkich upadków.
Jednak od ok pół roku było strasznie. Dzień w dzień się kłóciliśmy, a w zasadzie ja powodowałam kłótnie, o byle co. Stałam się chamska, chociaż zawsze miałam swoje humorki. On się starał, był miły, kochany, z pokorą znosił moje karygodne zachowanie... Oczywiście ja w tym jak się zachowuje nie widziałam większego problemu... Ale od początku lutego zaczęłam zauważać, że nasz związek zaczyna się sypać. Coraz więcej kłótni, krzyków, chamskich odzywek... Tydzień temu zdałam sobie sprawę z tego jak okropna byłam, chciałam za wszelką cenę naprawić to, co przez 2 lata niszczyłam. Myślałam, że wszystko jest na dobrej drodze, że nam się uda. Ale parę dni temu on powiedział mi, że już mnie nie kocha... Nogi ugięły się pode mną, świat jakby przestał istnieć. To tak jakbym została ukarana za to, że chciałam ratować nasz związek... Od tamtego dnia cały czas płaczę, nie mogę się pozbierać... Nie mogę zrozumieć jak z dnia na dzień przestał mnie kochać... A z drugiej strony, myśląc trzeźwo o moich dawnym zachowaniu - nie dziwnie się mu. Ale mówiłam na początku, że nie będzie miał ze mną łatwo, że moja psychika jest podniszczona przez dzieciństwo. Pomimo to chciał być ze mną, chciał mi pomagać...
Teraz nie wiem co mam robić, dalej normalnie się spotykamy, przytulamy, a nawet całujemy... Tylko, gdy mówię mu, że go kocham... Słyszę tylko "wiem, kochanie"... Pytałam się, czy chciałby być ze mną jeszcze kiedyś... Odpowiedział, że gdyby znów to poczuł i dalej bym chciała z nim być to chciałby... Kocham go nad życie, tylko szkoda, że zrozumiałam to dopiero teraz... sad
Co zrobić, by mnie znów pokochał? Mówił, że jedynym powodem były częste kłótnie i nie mam powodu by mu nie wierzyć. Więc mam nadzieję, że da to się uratować, tylko powstaje pytanie: jak?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Zapracowałas sobie na takie zakonczenie.. Wiem jak to działa czasami myslimy ,ze On jak kocha to zniesie wszystko..No niestety do czasu.. Wkoncu cos wNim pekło.nie wytrzymał ,, powoli zabijałąś w Nim miłość.. Jak ja odzyskać ?? hmm cięzka sprawa , musisz mu dac oddetchnac , odpocząć i wtedy zobaczysz..Może sam zrozumie ,że cos jest do naprawienia,, ale nie nalegaj i nie zadreczaj Go kocham , bo On teraz sam nie wie co ma zrobić, a pewnie tez zranic Cie nie chce,,

3

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Z tego co mówił, to wie że mnie rani... Próbuje mnie pocieszać... A z tym mówieniem, że go kocham... Nie panuję nad tym, samo wychodzi. Ale teraz wiem, że muszę nad tym zapanować i zatrzymać to.

4

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Widzisz jestem w podobnej sttuacji tylko, że to dziewczyna mnie rzuciła. Daj mu chwile czasu 1-2 tygodnie i z nim porozmawiaj.

o znajomych nie zapomina się dla kobiety .... rzuciłeś wszytko i co zostałeś sam... Najgorsza, rzecz jaką można zrobić to zaniedbać przyjaciół, hobby i własne życie dla kogokowliek, kto może Cię potraktować jak śmiecia na końcu.

5

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?
niktwazny napisał/a:

Z tego co mówił, to wie że mnie rani... Próbuje mnie pocieszać... A z tym mówieniem, że go kocham... Nie panuję nad tym, samo wychodzi. Ale teraz wiem, że muszę nad tym zapanować i zatrzymać to.

Ty Go głownie zraniłaś , swoim postepowaniem.Miłość trzeba pielegnowac, nie pielegnowana umiera...

6

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Cały czas z nim rozmawiam. Staram się nie zadawać głupich pytań (typu czy chce być ze mną, czy w ogóle mnie kochał), ale na te, na które zdobędę odwagę to pytam.
Mądrzy jesteśmy dopiero po fakcie sad

7

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?
hera.1 napisał/a:
niktwazny napisał/a:

Z tego co mówił, to wie że mnie rani... Próbuje mnie pocieszać... A z tym mówieniem, że go kocham... Nie panuję nad tym, samo wychodzi. Ale teraz wiem, że muszę nad tym zapanować i zatrzymać to.

Ty Go głownie zraniłaś , swoim postepowaniem.Miłość trzeba pielegnowac, nie pielegnowana umiera...

Zdaje sobie z tego sprawę, ale niestety za późno doszło do mnie to jaka byłam. Niby mi wybaczył, ale i tak podle się z tym czuję...

8

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?
niktwazny napisał/a:
hera.1 napisał/a:
niktwazny napisał/a:

Z tego co mówił, to wie że mnie rani... Próbuje mnie pocieszać... A z tym mówieniem, że go kocham... Nie panuję nad tym, samo wychodzi. Ale teraz wiem, że muszę nad tym zapanować i zatrzymać to.

Ty Go głownie zraniłaś , swoim postepowaniem.Miłość trzeba pielegnowac, nie pielegnowana umiera...

Zdaje sobie z tego sprawę, ale niestety za późno doszło do mnie to jaka byłam. Niby mi wybaczył, ale i tak podle się z tym czuję...

Więc potrzebne Wam wakacje chwilowe sami stwierdzicie czy dalej Was ciagnie do Siebie czy nie..

9

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?
hera.1 napisał/a:
niktwazny napisał/a:
hera.1 napisał/a:

Ty Go głownie zraniłaś , swoim postepowaniem.Miłość trzeba pielegnowac, nie pielegnowana umiera...

Zdaje sobie z tego sprawę, ale niestety za późno doszło do mnie to jaka byłam. Niby mi wybaczył, ale i tak podle się z tym czuję...

Więc potrzebne Wam wakacje chwilowe sami stwierdzicie czy dalej Was ciagnie do Siebie czy nie..

Problem w tym, że nie umiem sobie z tym poradzić. Cały czas płaczę, nie chcę nigdzie wychodzić. Jest jedyną osobą, którą chcę widzieć... Do tego rodzice zaczynają dopytywać czemu ciągle mam spuchnięte oczy i z nikim się nie spotykam...

10

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Zamartwianie nic nie pomoze ,zacznij pracowac nad soba..jak sie zmienić , jak zaczac naprawę.. musisz przemyslec dlaczego taka jestes ? Bo kazdy zwiazek Twoj sie tak skonczy..

11

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?
hera.1 napisał/a:

Zamartwianie nic nie pomoze ,zacznij pracowac nad soba..jak sie zmienić , jak zaczac naprawę.. musisz przemyslec dlaczego taka jestes ? Bo kazdy zwiazek Twoj sie tak skonczy..

Nie wiem, czy to co było przed tym 2 letnim związkiem można było tak nazwać... Po prostu zrobił mi nadzieję, ja zdążyłam się zaangażować i zostałam odrzucona... Ponadto teraz czułam, że to "ten jedyny", czego nigdy wcześniej przy nikim nie czułam...

12

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Ma jeszcze ktoś jakieś rady?

13

Odp: Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

chcialabym ci doradzic ale sama nie potrafie sobie poradzic ze swoim rozpadajacym zwiazkiem....jestesmy po slubie 4lata i mamy rocznego synusia:(ale mam nadzieje ze ci sie wszytsko ulozy...

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018