netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

8letni związek przepadł..

6 odpowiedzi3 672 wyświetleniazałożony przez niveacream89, 13.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 8letni związek przepadł..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: 8letni związek przepadł..

Hej,
Jestem tu totalnie nowa, bo jak widać, dopiero co dołączyłam do forum. Mam taki problem...jest on raczej we mnie. Otoż, to ja jestem oprawcą- ja zdradziłam ( będąc pijana na imprezie pocałowałam się z chłopakiem z pracy- 2 razy). W powrocie do domu z imprezy całując się, nakrył nas mój chłopak...byłam wtedy w wielkim szoku i nie wiedziałam, jak się zachować (wiem, powinnam biec za nim na kolanach), ale tego nie zrobiłam, bo mnie zamurowało, a do tego po odepchnięciu tamtego kolesia, który nosi okulary, spadły na ziemię, a był śnieg i noc, więc wypadało je znaleźć...ten chłopak też zdradził ze mną swoją dziewczynę...ona mu wybaczyła. Ja tego nie zaznałam...Mój związek był ogólnie dobry- nie mogłam nigdy jakoś bardzo chciałabym cofnąć czas:(  narzekać- a ta jedna pier*** chwila wszystko zepsuła...facet cierpiał ponad miesiąc, codziennie zadając mi pytanie, na ktore nie znałam i nie znam odp- Dlaczego?! Nie wiem, dlaczego...wiem,że to był błąd, chyba największy w moim życiu...Byliśmy szczęśliwą parą ponad 8 lat...z krótką przerwą, w której oboje mieliśmy innych partnerów- wtedy było dość podobnie, jak teraz, bo wtedy rozstaliśmy się, gdy ja miałam kogoś, to on cierpiał, gdy on, to ja cierpiałam...i wróciliśmy do siebie na 3 lata, a teraz ja wszystko zepsułam...;( Czuję się tak źle z tym poczuciem winy...z tym,że alkohol wziął nade mną władzę. To jest chyba jedyna rzecz, której nie wybaczę sobie do konca życia..;( Mieszkamy razem, bo jesteśmy studentami, dzielimy jeden pokój. Przez okres, w którym to on cierpiał mocniej (ja oczywiście też) nasza relacja mimo wszystko była dość dobra..okazywaliśmy sobie czułość w każdy sposób...mimo że oczyscie nie byliśmy parą, ale on tego chciał bardzo. Od niedawna się to zmieniło...kolega poradził mu,żeby założyć sobie konto na portalu randkowym, co zrobił i poznał tam dziewczynę 4 lata młodszą, która ma w tym roku maturę...ich relacja była dość intensywna, bo mówił,że dużo razem przegadali itp, w tym czasie gdy to się działo, mnie nie było w mieszkaniu...co więcej- on sprowadził ją wtedy też do mieszkania...po trochę więcej niż tydzień znajmości...nadmienię,że ona nie jest z tej samej miejscowości-przyjechała specjalnie w czasie lekcji, by się z nim spotkać...Okazało się,że ich relacja, jak on to opisuje jest na etapie poznawania się, a jest to kłamstwo...wiem,że nie musi nic mi opowiadać, ale po prostu ja też jestem zazdrosna, bo go kocham...i nie wstydzę się tego, nawet po takim błędzie...wiem,że jego uczucia wobec mnie też nadal istnieją, choć wiadomo że chce ich się pozbyć albo je zatuszować kimś innym...Wspólni znajomi mówią mi różnie- żeby poczekać, bo taka miłość mimo wszystko przetrwa wszystko...on sam czasem mi zarzucał tekstem w stylu"Ty sobie poszalałaś, to teraz moja kolej"...ale czy takie robienie sobie na złość ma sens? Wiem też ,że ta dziewczyna juz jest tak mocno zaangażowana w ich relację (po ok 2 tyg znajmości przez internet, telefon)- wypisuje mu,że tęskni, że chce do niego,że go tak potrzebuje...on musi pisać podobnie, bo raczej ona by tego wciąż nie robiła...już nie mówię o nazywaniu siebie "Skarbami" i prośbami o to,żeby powiedział,że wkrótce będzie wszystko dobrze już...Ostatnio była impreza urodzinowa naszego współlokatora- przyjaciela, na której oczywiście nie bawiłam się zbyt dobrze...Poszłam na rozmowę innym, który mi przedstawił i wyjaśnił tą sytuację z punktu mężczyzny...Oczywiście, ja rozumiem to wszystko, i w ogole mu się nie dziwie...Tylko boli mnie, jak kłamie...boli mnie to,że boi się przyznać,że poznał kogoś kto jest podobno taki super,że teraz on jest szczęśliwy- a on mówi mi,że nic do niej nie czuje, że nie jest zakochany, a utrzymuje z nią kontakty...może musi sobie spradzić, czy jednak, to ja jestem tą osobą, ktora mimo tege pier*** uczynku, jedyna może dać mu szczęście. Tak, jak było to w poprzedniej styuacji..Jest mi z tym tak źle..Chciałabym go bardzo odzyskać, ale nie wiem, co mam robić...biernie się przyglądać, czy starać się? Wiem,że jak będę natrętna, to tylko zniechęcę go do siebie bardziej, co jest normalne...tak samo było, wtedy gdy byliśmy z kimś innym- którekolwiek przestało się nagle odzywać, to ta druga osoba po jakimś czasie to robiła...ale nie wiem, czy to zdarzy się tym razem..raczej wątpie...On ciągle mi mówi,że jest mu przykro z tego powodu,że to sie stalo,że bardzo żałuje,że nie jest inaczej.  Ale to paradoksalne zachowanie, to już sama nie wiem..na pewno jest zagubiony przeze mnie...Nie chce tu teraz oczywiście robić z siebie ofiary, bo to nie ja ją jestem...faktem jest też to, że nie było wtedy między nami dobrze, ale to nic nie tłumaczy...Nienawidzę siebie za to, boję się żyć z takim poczuciem winy, boję się wszystkiego...w życiu jestem pewna 3ech rzeczy- śmierci, podatków i miłości do niego...jest mi strasznie źle, przez to co teraz ma miejsce...mówi się,że na złamane serce lekiem jest nowa miłość i dlatego boję się,że on już taką ma...mimo że mi też przesyła trochę sprzeczne znaki, ale może to tylko z żalu,z sentymentu...chociaż wiem,że nadal mnie kocha, bo też jest zazdrosny, chociażby pokazując to, jak wyszłam któregoś wieczoru sama, nie mówiąc z kim i gdzie...czuję się jak ktoś beznadziejny. Kocham go ponad życie i naprawdę chciałabym dać mu wszelkie szczęście i chciałabym,żeby odzyskał na tyle zaufania, by nie przeszkadzało ono w byciu ze mną...wiele osób mówi mi też "ale to tylko całowanie po pijaku było, bez przesady...", wcale nie...mnie też by to tak zabolało, ale wiem,że bym mu to wybaczyła, bo wierzę, że nasza miłość była i jest prawdziwa. Możecie pisać wszelakie złe słowa o mnie, wiem na co zasłużyłam...ale pragnę go tylko odzyskać;(

2

Odp: 8letni związek przepadł..

Przeczytałem cały Twój post i jestem w szoku.
Nie rozumiem. Wy się rozstawialiście, wymienialiście się wzajemnie na nowych partnerów, współżyliście z innymi osobami, a potem wracaliście?
Według mnie to jest patologia. Gdy by mnie zdradziła dziewczyna, albo bym się z nią rozstał, ona miała by innego faceta, z świadomością, że jest lepszy ode mnie, bo go woli, to już bym nigdy do takiego związku nie wrócił. Wedug mnie to jest patologiczne i musi się skończyć źle...

Ale abstrahując od moich przemyśleń, to powiem, że zaiste ciekawe jest fakt akceptacji przez niego innych dziadów przy Tobie, potem poukładania sobie związku znowu od nowa i możliwość trwania w nim z myślą o tym, że jednak go rzuciłaś i współżyłaś z innymi. W sumie to nie jest aż tak szokujące jak fakt, iż nie może znieść zwykłego przylizania po pijaku. To w porównaniu z poprzednimi "grzechami" jest zefirkiem przy szalejącym cyklonie.

Ale wiedz, że faceci mają swą żelazną dumę i szybko się obrażają. Wbrew pozorom nie mają wszystkiego w dupie. Jestem 2 lata niecałe z dziewczyną, ale jakby ona mi się przylizała z kimś, to byłby definitywny koniec, chociażby leżała krzyżem przed moim domem rok. Ja bym wycierał na niej nogi jak na wycieraczce.
Jednak po alkoholu musiałbym z nią poważnie porozmawiać. Wydaje mi się, że bym jej wybaczył. Bo w końcu spiła się w trupa.


Podsumując powiem tylko, że Ty moja droga autorko, nie byłaś pijana w 3 dupy. Pamiętasz wszystko z super  szczegółami, nawet problem znalezienia okularów. Może to nie było takie głupie pijackie zajście?

3

Odp: 8letni związek przepadł..

Zachowuj się normalnie, nie bądź nachalna, nie narzucaj się, daj mu wolność, nie staraj się przesadnie, upewnij się, że on wie, że Ty go wciąż kochasz, a potem czekaj i czekaj. Zdarzają się różne historie. Najważniejsze, aby się nie gnoić, nie robić sobie na złość, szanować się. Te zdarzenia co teraz się dzieją mogą o ironio Was wzmocnić. Ale zobaczysz sama jak się to rozwinie. Chłopakowi mogą emocje wymknąć się spod kontroli, może pójdzie do łóżka z tą nową dziewczyną (jeszcze tego nei zrobił????), ale może potem będziecie razem.

4

Odp: 8letni związek przepadł..

Robert- albo się nie zrozumielśmy albo źle napisałam. To pierwsze rozstanie na dłużej, gdzie oboje mieliśmy innych partnerów nie wynikło ze zdrady, tylko z obopólnej decyzji. Poza tym, ja będąc wtedy w związku z kimś innym ani nie współóżyłam z nim, bo to był krótki związek,ani nic...w przeciwieństwie do drugiej połówki. Równie dobrze, ja nie mogłam znieść tego,że on ma kogoś innego, bo woli inną ode mnie...Uwierz mi,że byłam pijana i pamiętam dokładnie tylko tamtą sytuację, bo to miało miejsce akurat po kulminacji, dzięki której momentalnie "otrzeźwiałam"...Na trzeźwo nigdy, przenigdy nie pomyślałam o jakiejkolwiek zdradzie,bo po co...Łatwo też jest generalizować, bo nas nie znasz, ale ok, nie ma co się złościć:)
Ban- no właśnie takie rady dostałam od przyjaciela...nie jest mi łatwo z tym wszystkim, ale chłopak, ktory mówi,że tak mnie kocha  itp, otrząsnął się z tego dzięki komuś innemu po ok 1 miesiącu.

5 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-02-13 11:33:15)

Odp: 8letni związek przepadł..

Robert > najwidoczniej nie znasz definicji patologii. Rozstali się, więc co mieli robić? Żyć w celibacie do końca swoich dni?

6

Odp: 8letni związek przepadł..

Oczywiście,że mnie bolało to, że spał z inną, ale szczerze, nie jets to dla mnie powodem do przekreślenia jego...i to nie wynika z żadnej desperacji, czy niskiej samooceny...po prostu z miłości:(

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 8letni związek przepadł..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026