Jestem po rozwodzie i mam 16-to letniego syna. Od jakiegoś czasu jestem w związku i tu zaczynaja się schody. Mój nowy partner bardzo chce angażować sie w wychowanie mojego dziecka. Może przez to, że przez wiele lat byłam sama stałam sie matką nadopiekuńczą. Mam bardzo fajny kontakt z dzieckiem i udało nam sie zbudować dosyć partnerski układ. Według mojego obecnego partnera ten układ to moje poświęcenie i korzystanie z tego przez młodego. zbyt mało obowiązków (nauka, sprzątanie, wyrzycanie śmieci i spacery z psem) i pełna moja dyspozycyjność. Uważa, że tak duży chłopiec powienien podejmować się różnych męskich prac domowych zwiazanych m.in. z majsterkowaniem. Walczyłam o dziecko jak lwica i prawie doszło do rozstania.
Lekkiego otrzeźwienia doznałam po rozmowie z moim byłym mężem, ojcem dziecka, z którym utrzymujemy dość przyjacielski układ. Uznał bowiem, że mój obecny partner ma wiele racji.
A jak to było w Waszych przypadkach? Na ile pozwoliłyście na ingerencje nowych partnerów w Wasze relacje z dzieckiem i sposób jego wychowania? Przyznam, że mlody bardzo sie buntuje, ale może wynika to z jego wygodnictwa?
Podobne tematy
Młody się buntuje, bo go rozleniwiłaś i teraz mu się krzywda widzi. Uważam, że Twój facet po części ma rację. Po części, bo akurat niekoniecznie majsterkowanie. Można młodemu znaleźć coś innego, skoro to mu nie odpowiada.
Vuk i byly maz maja racje.. zrobisz z niego ciapciaka, ktory nic nie bedzie potrafil sam zrobic, a i jak znajdzie sobie dziewczyne to bedzie problem, bo bedzie lecial do mamusi z kazdym problemem.. a to jest zle... duzo jest watkow, ze dziewczyny wybraly za partnera mamisynka... poczytaj sobie jak to wyglada... chcialabys tego dla swojego syna??