Bardzo Was prosze o rade bo nie wiem sama co mam robic.Bylam ponad rok sama bo nie udanym toksycznym zwiazku,z ktorego myslalam ,ze nigdy sie nie wylecze,nawet nie chcialo mi sie z nikim spotykac a jak spotykalam to zaden facet mi nie odpowiadal,z kazdym bylo cos nie tak.Na poczatku stycznia zaczelam pisac z facetem ,z ktorym nawiazalam kontakt przez portal randkowy, i tak pisalam z nim codziennie ,poznajac go ,a on mnie ,bardzo go polubilam ,w koncu spotkalismy sie na zywo ,bylo fantastycznie i max mnie zauroczyl ,w koncu ktos po tak dlugim czasie mi sie spodobal,ale boje sie co z tego bedzie czy cokolwiek bedzie. Oboje mielismy po spotkaniu mile wrazenia i chcielismy wiecej ,ale rozmawiajac z nim ja sie przyznalam ,ze boje sie troche ,on z racji swoich przejsc z byla dziewczyna ,ktora go zdradzala i oszukiwala tez sie boi ,ale zapewnia ,ze pomimo tego ,ze sie boi to rowniez chce.Kolejna sprawa to jego praca,wstapil do zandarmerii wojskowej i juz mi zapowiedzial ,ze jak bedzie trzeba jechac na misje to pojedzie:( zapewnia mnie ,ze nie chce mnie tymi tekstami zniechecic ,ale uswiadomic zebym nie miala pretensji potem do niego ........... i ja nie wiem co mam robic ,bardzo chcialabym go blizej poznac i moze nawet zaryzykowac ,ale nie wiem czy to ma przyszlosc ???? Prosze Was poradzcie mi cos:)
Podobne tematy
No a czemu nie? kto nie ryzykuje ten traci i pozniej mozesz zalowac. A po ile macie lat? On jest mlodszy czy co?
No ja tez mu wczoraj napisalam ,ze pomimo tego ,ze sie boje to bylabym sklonna zaryzykowac,zwlaszcza,ze ja jestem raczej wybredna i ciezko jest aby ktos naprawde mi sie spodobal ,a w tym przypadku tak jest:)) i chodze jednoczesnie taka podekscytowana i szczesliwa a z drugiej strony boje sie ,ze on nie jest jeszcze na to gotowy . Ja bede miala w lipcu 31 ,a on 30
starzy jestesmy jak nie wiem co ,a zachowujemy sie jak dzieci:P
Moni, co to w ogóle za dylematy? Skąd te pytania o przyszłość? Wróżek tu nie ma (przynajmniej ja nic o tym nie wiem), a z Twojego opisu wynika, że ten związek ma takie same szanse jak każdy inny. Mam tylko jedno zastrzeżenie - za szybko rozważacie "związek czy nie". To przecież świeża znajomość, nie trzeba od razu wszystkiego dzielić na "to ma przyszłość" lub "bez przyszłości".
Wiem o tym mja tez tak tego nie odbieram ,tylko on mi wczoraj tak napisal ,ze nie wiem czy jest gotowy na zwiazek a z kolei wie ,ze mnie nic innego nie interesuje , w sensie przelotna znajomosc i kolejnny zawod w mojej sytuacji juz nie wchodza w gre,u niego tez ,wiec dlatego rozwazamy to tak bardzo na powznie,chociaz wiem ,ze tak sie nie powinno...........ale my tyle ze soba rozmawiamy ,ze ja naprawde czuje sie jakbym go znala lata:))
Dziewczyny bierzcie jeszcze pod uwage ,ze on w kazdej chwili moze wyjechac na misje zagraniczna ;( a czy ja dam rade byc w takim zwiazku.........myslalam,ze po 3 latach spedzonych ze schizofrenikiem juz nic gorszego mi sie przydazyc nie moze.....jak widac mam szczescie to skomplikowanych sytuacji:)
Widzisz, za szybko te rozważania. Nie należy informować faceta na początku znajomości, że interesuje Cię tylko związek. To zabija pewną magię poznawania i urok zdobywania. Wielu facetów, nawet tych "porządnych" taka deklaracja po prostu płoszy. Po co to mówić? Czy myślisz, że jeśli faceta interesuje seks bez zobowiązań to powie "przepraszam, że marnuję twój czas i znikam"? Do tego służą oczy i inne zmysły. Kiedy będziesz bacznie obserwować to prawdopodobnie dostrzeżesz jego prawdziwe intencje.
Jego wyjazd na misję to inna sprawa. Również dość powszechna. W wielu związkach któraś strona gdzieś na jakiś czas wyjeżdża. Bez tych przyspieszonych deklaracji mogłabyś przecież mieć z nim kontakt na stopie koleżeńskiej (tam też jest internet
) kiedy on tam będzie i spokojnie czekać, czy z tego wyjdzie coś więcej.
Ale to przepraszam ile ja mam czekac na jakis konkretny rozwoj sytuacji,to juz trwa poltorej miesiaca.......
Znam faceta żołnierza, 31 lat..dwa lata temu moja znajoma poznała go gdzieś na jakims portalu..Zauroczona nim, dumna że poznała takiego faceta-świetny z wygladu, wysoki a przede wszystkim w mundurze..a plus do tego poukładany, wydawał sie konkretny...Rok czasu straciła...spotykali sie naprawde rzadko, bo ciagle mial jakies poligony a także mieszkał 200 km od domu i czesto tez tam jezdzil...i przyszła misja jak sie nie myle to byl w Afganistanie..niby nie sa razem,ale jednak przed wyjazdem przyjechał i tak dzwonił i pisał przez cała misje a jak wrocił to przyjechal do niej...I co ?? Nie sa razem...bo jak on to nazwał jest taką typową "dupą"...I ile mozna czekać ...Taki typ faceta..i nie ma nikogo...mamusia i wojsko to dla niego caly świat..Z resztą przekroczył 30 stke i jak on to powiedzial teraz bedzie coraz gorzej,że by sie przełamac..Każdy jest inny..ale...Sama zobaczysz, przekonasz sie czy warto...
srednio optymistyczna wizja:/
Ale to przepraszam ile ja mam czekac na jakis konkretny rozwoj sytuacji,to juz trwa poltorej miesiaca.......
Z czego raz się widzieliście...
Przy szukaniu partnera na resztę życia to półtora miesiąca to masakrycznie mało.
Ale ja nie wiem czy on bedzie na reszte zycia:) nawet jesli bedzie na rok to chce z nim sprobowac:) cos przezyc
Masz 30stke a problemy jak nastolatka...daj sobie i jemu czas...już zapomnialas jak to bylo..Jak bedzie mu na Tobie zależec to bedzie wiedzial czego chce..bedzie zabiegał..a teraz to wyglada jakbys chciała to wszystko na siłe...jakbyś chciała po prostu z kims byc i tyle...
Nie wiem juz co myslec ,jakbym chciala byc z kims na sile to 5 facetow czeka na to w kolejce a ja ich wlasnie nie chce........ale jego chce
Masz 30stke a problemy jak nastolatka...daj sobie i jemu czas...już zapomnialas jak to bylo..Jak bedzie mu na Tobie zależec to bedzie wiedzial czego chce..bedzie zabiegał..a teraz to wyglada jakbys chciała to wszystko na siłe...jakbyś chciała po prostu z kims byc i tyle...
no ja bym nie przesadzala, ze jak nastolatka. poprostu jak kobieta, ktora naprawde chce byc z jednej strony ostrozna, a z drugiej ciagnie ja do faceta. jak wiadomo Monia nie ma juz 18lat (bez urazy Kochana), i tez juz pewnie chce sobie zycie ukladac, wyjsc za maz, urodzic dzieci... kazda z nas boi sie wejsc w nowy zwiazek po jakims bolesnym przezyciu. ja bylam 3miesiace z zazdrosnikiem i teraz naprawde ciezko mi wejsc w jakis nowy, mimo, ze tez poznalam kogos, caly czas analizuje, rozmyslam. to jest naturalne. taka nasza tarcza ochronna...
Moni, ja bym na Twoim miejscu sprobowala. misja bedzie ciezkim okresem dla Was obojga, ale jesli macie byc razem to przetrwacie. mam kolezanke co tez sie zwiazala z zolnierzem. J. tez w pazdzierniku wybiera sie na misje. i co, bedzie ciezko, bedzie tesknota, strach, zamartwianie sie czy jest caly, ale jesli dwojka ludzi sie kocha to ja wierze, ze sie uda.
powodzenia!
aha, no i ja bym starala sie ciut czesciej spotykac, zebyscie mogli sie bardziej poznac:) net to jedno, real to drugie;)
Mery 90 jestes kochana
dziekuje Ci bardzo ,Ty jako jedyna zrozumialas o co tak naprawde mi chodzi;) Ja bylam wczesniej 3 lata w zwiazku ze schizofrenikiem i jesli ktos nigdy nie mial stycznosci z ta choroba to nie jest sobie w stanie wyobrazic co przeszlam ,juz nawet nie chodzi o jakis bol ,smutek i cierpienie ,ale ten facet sprawil ,ze czuje sie nic nie warta,glupia i niezdolna do stworzenia prawdziwego zwiazku tak mi wmawial .Wiec mialam rok przerwy zeby sie pozbierac ,spotykalam sie z roznymi facetami ,ale zaden nie sprawil ze tak naprawde szeroko sie usmiechalam,ze serce szybciej bilo i oczy sie blyszczaly:)) a on sprawil i wlasnie zaproponowal kolejne spotkanie:) dziekuje za rade i wiare w to ,ze moze sie udac:))
17 2013-02-10 14:34:40 Ostatnio edytowany przez mery90 (2013-02-10 14:45:29)
wiesz, moj ojciec jest niczym tyran, na szczescie ja sie od niego uwolnilam, jednak ojca stracilam. co boli. ale czuje sie wolna. tez czasami sie zastanawiam, czy on nie ma schizofrenii... wiec po czesci moge sobie wyobrazic co czujesz...
ja tez po rozstaniu z tym cholernym zazdrosnikiem spotykalam sie z roznymi facetami, jednak nie jest latwo zaufac, oddac cala siebie po raz kolejny... bo to jest czysta ludzka tarcza obronna. jedni ja maja, inni dalej brna w cos co jest nic nie warte. kazda z nas jest inna, i kazda inaczej reaguje na dane sytuacje, ja akurat mam podobnie do Moni, wiec moze troszke latwiej mi ja zrozumiec...
nie wiem, nie kumam tego wysylania maili stad. Moni, jak masz ochote pogadac to zapraszam na gg
36490007
no jest ciezko zaufac ,ale ja wiem ,ze jestem sklonna podjac to ryzyko;) kolejny raz,tylko tu jest tyle nieiwadomych i ta jego misja ,jesli pojedzie ,od wczoraj mnie doluje takimi historiami,ze jego kolega byl i jest teraz kaleka:( ja nie wiem czy mam na tyle sily zeby sie zmierzyc z tym tematem ,wiec ,ze nie mozna zakladac odrazu najgorszego ,ale cos takiego moze sie stac prawda........On z kolei tez jak mu pisze ,czy chce mnie zrazic do siebie czy co ......to odpowiada ,ze nie chce ,ale choc raz chce sie pokazac z jak najgorszej strony zebym wiedziala na co sie pisze i nie miala potem pretensji
wiesz, bardzo dobrze robi z jednej strony, ze wprowadza Cie w ten inny swiat, w swiat z ktorym nigdy nie mialas doczynienia. to dobrze o nim swiadczy:)
poprzedni post edytowalam i zostawilam Ci nr gg, jakbys chciala pogadac:)
Dziekuje:) zaraz sobie zapisze, bo to bardzo fajny ,porzadny i inteligentny facet , ja takich do tej pory nie znalam:)