jestem w związku od ponad 5 lat, obecny partner jest dla mnie pierwszym jeśli chodzi o poważny związek i łóżko. Ostatnio nie ukladało się nam przez dluższy czas, czulam się przez niego odżucana, nie mial czasu dla mnie, nie mowil mi o swoich problemach, spotkania traktował jak przymusy, chciałam się przytulić wyśmiewał mnie ze się za czesto chce tulić, po słowach powiedz mi coś miłego, to słyszałam nie, nie mowiać o jakis upominkach, kwiatach bo słyszałam "nie dostaniesz bo tego oczekujesz".. czulam się bardzo samotna, wyplakiwałam w poduszke morza łez. Pewnego dnia, poznałam kogoś, zaimponował mi swoim podejsciem do kobiet, dla niego nie ma rzeczy nie możliwych, zaczał odwozić mnie do domu po zajęciach (studiujemy razem). spedzać ze mną dużo czasu, rozmawiać, przytulić jak było mi źle, jak para dobrych przyjaciół.. I stało się, zdradziłam chłopaka, nie czułam wyrzutów. Zdarzyło się raz, potem drugi, trzeci, czwarty. Z niecierpliwościa czekałąm na kazdego jego sms, byl dla mnie wiekszym wsparciem niż aktualny partner./ nie wiem co mam robic, jestem zauroczona obecnym nowym adoratorem, ale kompletnie nie iwem czy jest sens poświecac coś co się budowało przez 5 lat razem dla nowej przygody, dodam ze obecny parnter po mojej rozmowie, żalach, zaczał się "starać" o mnie, co kolwiek, ale już nieraz tak bylo, ze starał się przez meisiac dzwonil przychodził pisał był miły czuły itd, apotem znów wychodziło jak zawsze... Boję się ze i teraz tak będzie... Doradźcie, jak to wyglada obiektywnie z obcej strony.
Dziękuje z góry.