Witam wszystkich serdecznie
Chciałbym się podzielić a jednocześnie znaleźć wytłumaczenie dlaczego się nie rozumiemy.
Czy to jest wytwór tylko mojej "chorej" wyobraźni, że się żony czepiam. Czy jednak mam prawo o pewne rzeczy spytać u usłyszeć rzeczową odpowiedź a nie narażać się na kłótnie, krzyki, awantury. Jest tu wiele kobiet na forum może któraś mi pomoże.
Otóż
Jesteśmy z żoną już 23 lata w tym 17 po ślubie. Różnie się układało ale od jakiegoś roku wspólnych kłótni jest zbyt wiele. Zaczęło się od tego, że przypadkiem zobaczyłem u żony po powrocie z firmowego spotkania sms-a o takiej treści "uwielbiam Cię, wspaniale mi się z Tobą tańczyło" żeby było śmieszniej wysłała go kobieta. Spytałem więc żony jak było na spotkaniu i czy tańczyliście. Żona na to, że nie. Więc ja jej mówię że przecież widziałem sms-a. Strasznie się wściekła i wpadła w furię. Potem były jeszcze jakieś sms-y od tej dziewczyny i maila. Teraz już ich nie ma bo żona z nią na ten temat rozmawiała i powiedziała jak wygląda sytuacja. Fakt może się czepiam ale czy nie prościej gdyby żona powiedziała, że pewnie tańczyliśmy było fajnie ?? Mi to by wystarczyło i nie szukałbym drugiego dna. Mocno to przeżyłem a najbardziej to, że żona się tak wściekła.
Niepokoi mnie też to że żona od długiego czasu znacznie wcześniej niż te sms-y nie ma potrzeby bycia ze mną. Gdy chciałem obejrzeć z nią film i włączałem telewizor w salonie ona zazwyczaj szła do sypialni na górze. Gdy z kolei przychodziłem do sypialni ona dziwnym trafem oglądała telewizję w salonie. To było dość częste i wiele razy próbowałem z nią na ten temat porozmawiać, że potrzebuję spędzić z nią trochę czasu sam bez dzieci, teściowej itp. na co ona się oburzała komentując, że przecież całą noc śpię z nią. Nie chcę za dużo pisać a jedynie zobrazować sytuację więc podsumuję to wczorajszą awanturą.
W grudniu przed świętami żona dowiedziała się, że jadę z kolegami za granicę w styczniu na narty. I dziwnym trafem ze swojego prywatnego ukrytego konta wykupiła na gruponie hotel w Gdańsku w tym terminie. Nic mi o tym nie mówiła. Oczywiście przez przypadek to odkryłem i niejako wymusiłem na niej potwierdzenie zamówienia pokoju. Wczoraj planowaliśmy przy okazji koncertu w Katowicach w przyszłym tygodniu wypad na Słowację. Zaproponowałem 2 dni pobytu w Besenowej w Hotelu. Ona na to, że to drogo, więc ja jej mówię, że taniej niż ten jej hotel (przełożyła na marzec). Ona na to, że nie płaciła za niego. Ja jej mówię, mże płaciła bo widziałem wyciąg .......... no i się wściekła. Furia, złość wyzywanie mnie od sadystów itp. (zresztą słucham tego ciągle nie przebiera w słowach). Pytam ją więc dlaczego kłamie ?? I znów furia płacz itp. Pomóżcie mi zrozumieć tę sytuację. czy to ja się czepiam bez sensu ?? Czy to jednak Ona jeśli nie ma nic do ukrycia powinna grać ze mną w otwarte karty. Po co to owijanie w "bawełnę", lewe konta itp ??
Reakcja żony na ten hotel była identyczna jak w przypadku wcześniej opisanego sms-a (i kilku innych) z tym, że wiem iż teraz najzwyczajniej mnie kłamała nie wiem jednak po co.