Jestem ciekawa co sądzicie o tzw. związkowych przerwach, które mają na celu naprawę lub zwyczajne odetchnięcie od bycia razem. Czy to ma sens czy jest to tylko droga do oddalenia się od siebie i stracenia tego co zostało zbudowane?!
Podobne tematy
Ja jestem przeciwniczką takiego rozwiązywania problemu w związku, moim zdaniem do niczego nie prowadzą, ale to kwestia indywidualna. Osobiście nie znam pary która byłaby ze sobą po takiej przerwie- zwykle kończyły sie one rozstaniem.
Ja w ogóle się dziwię, że ktokolwiek może się na to zgadzać.
Związkowe "przerwy" to dla mnie nic innego jak droga do rozstania, zwykłe przedłużanie tego momentu. Poza tym nie raz widziałam, kiedy taką "przerwę" ludzie traktowali jako przyzwolenie na zdradę..no bo w końcu wtedy nie są razem prawda? A poźniej jest wypytywanie o to,co się robilo, wzajemne żale i "ale"... i wcale nie układa się lepiej niż przed.
To wg mnie niedojrzałe i dziecinne rozwiazanie. W związkach o problemach się rozmawia i się je stara naprawiać. Nie rozumiem, jak można "odetchnąć" od osoby, którą się kocha.
Odetchnąć można w ramionach ukochanej osoby, kiedy mamy świadomość, że problem został rozwiązany, że jest po dyskusji/kłótni i jest ok. Wtedy jesteśmy uspokojeni, zrelaksowani i mamy poczucie bezpieczeństwa.
Taka przerwa to natomiast niepewność, strach i odsuwanie problemów, które w kryzysie wydają się jeszcze większymi, niż są naprawdę i które prędzej, czy później poprowadzą do rozstania.
a moim zdaniem, czasami to jest dobre, na to by oczyścić atmosferę i na nowo rozbudzić uczucie oraz co najważniejsze, przy codziennej rutynie, zatęsknić. Czemu jest wiele rozstań? bo ludzie przebywają ze sobą dwa cztery na dobę, nie ma oddechu, jest tylko praca, dom, partner i tak wkoło macieju. Czasami to jest dobre, nie mówię, żeby robić wieczne przerwy i "oddechy", ale to się przydaje w momencie by uświadomić sobie czym tak naprawdę jesteśmy dla siebie, czy kochamy stuprocentowo.
Taka przerwa to nic innego jak nieumiejętność rozwiązywania problemów, a często to zwykła wymówka i ucieczka.
Taka przerwa to nic innego jak nieumiejętność rozwiązywania problemów, a często to zwykła wymówka i ucieczka.
W zupełności z tym się zgodzę. Miałam taką sytuację. Zostawił mnie chłopak...jak on to stwierdził, że woli uciec.