netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

czy to ja zawinilam...?

10 odpowiedzi3 693 wyświetleniazałożony przez kejti09, 28.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy to ja zawinilam...?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: czy to ja zawinilam...?

Drogie Panie!
Moja historia pewnie niektorym stałym bywalczyniom wyda sie smieszna i błaha ale proszę o radę. Przez ponad dwa lata spotykałam sie z chlopakiem.... Czułam że to jest prawdziwa miłość. On od razu sie we mnie zakochal, ja w nim dopiero po czasie,rozsadniej. Bardzo mi imponowalo ze moj chlopak mimo mlodego wieku (23) lata byl gotowy miec stala partnerke,rodzine, zakladac wlasna firme. Ja nie ukrywalam ze na to jest jeszcze dla mnie za wczesnie.Po kilku miesiacach przyplątała sie do mnie bardzo zaawansowana nerwica lękowa....byłam nieznosna! Ale czułam że facet mnie wspiera,był przy mnie.Wiele razy poruszalismy tematy zycia,smierci,moralnosci. Bywalo nawet ze razem sie modlilismy. Czulam ze łaczy nas cos niezwyklego. Ale wiele razy mimowolnie otwierałam mu drzwi wsciekła jak osa. Mialam juz dosc mojego stanu i przenosilam troche humory na nasz zwiazek. Po jakims czasie zachowanie mojego faceta uleglo wyraznej zmianie,byl slodki i kochany zazwyczaj tylko "po" , przestał przytulac mnie na "dzien dobry", a w ostatnie imieniny zlozyl mi zyczenia tylko telefonicznie....Nie mialam o to pretensji,kazdy przeciez moze miec "spadek formy".... .Jedank z czasem stał sie bardzo uszczypliwy. Cały czas gadał zebym zaczeła ćwiczyć,zapisała sie na siłownie ze wzgledu na swoje zdrowie.W koncu sie na to zgodziłam. A mojemu facetowi zdrzały sie coraz to uwagi zebym popatrzyla na nasza wspolna przyjaciolke,jak swietnie sobie radzi itp itd. Ktoregos dnia facet spytal mnie czy moze isc z nasza wspolna przyjaciolka do kina na horror( bo ja sie przeciez boje).Przytaknełam mu,chociaz bardzo mnie to pytanie zabolało. On jednak nigdzie z nia nie poszedł. Minelo troche czasu,zaczelismy sie klocic ze soba w kazdej nadarzajacej sie okazji,o kompletne pierdoły,kłócąc się ząb za ząb. Pewnego razu na zakupach facet spytał mnie czy może sobie wstawić kapcie do naszej wspolnej przyjaciolki bo....marzną mu stopy.Rowniez od tak mu na to przystałam, ale po pewnym czasie coś we mnie pękło i zaczełam sie bardzo czepiać o te incydenty. Dla niego pogoniłam swoja przyjaciołke,wszystkich znajomych bo robil mi glupie docinki ze jest zazdrosny.......Bylam zalamana ta cala sytuacja,gdy tylko na moment sie spotkalismy wybuchaly straszne klotnie,poprosilam go o spotkanie w kafejce,mowilam ze jesli bedzie mnie tak ranil to nie widze dalszego sensu. Spytalam co on o tym sądzi,czy myśli że powinniśmy sie rozstać a on odpowiedział mi że tak.....Wogole to do mnie nie dotarło,jeszcze drążyłam różne kwestie i zaczełam mówić o swoich obawach że może być taka ewentualność ze moge być w ciąży..... Moj facet,ktorego uwazałam za czułego,wrażliwego zdołał tylko wykrzyczeć "co?!",odwrócił sie na pięcie i poszedł. Od tego czasu nie raczył się do mnie odezwać. Tylko poinformował mnie telefonicznie że mam w nim oparcie,ale że nie możemy być razem bo sie nie dogadujemy.... a jako powód rozpadu związku powiedział że go okłamywałam.....

Drogie netkobiety błagam o rade! Co on może myśleć? Czy przestał mnie kochać? Czy tak zachowuje się dojrzały mężczyzna? Czy to ja jestem temu winna? Nie mogę poukładać tego wszystkiego w jedną całość.....nie wiem co mam myśleć! Kompletnie mnie to zaskoczyło!

2

Odp: czy to ja zawinilam...?

Jesteś pewna, że nic go z tą przyjaciółką nie łączy?

3

Odp: czy to ja zawinilam...?

o tym samym pomyślałam....
Jak i kiedy go okłamałaś?

4

Odp: czy to ja zawinilam...?

Mysle że nic go nie łaczy. W sumie na początku sie o to wściekałam. Myslałam że przyjaciółka "podbiera" mi faceta,ale okazało sie że to on wychodził z inicjatywą.
On twierdzi że okłamywałam go bo zgodziłam się na kino ale się o to później wściekałam że po dwóch latach facet zadaje takie głupie pytania....
Po wszystkim stwierdził że wszystko sobie przemyślał,że za dużo się kłócimy i lepiej żebyśmy nie byli razem. Co o tym wszystkim myślicie? Miałam go za dojrzałego i kochającego. A on za taką pierdołe wyrzucił mnie ze swojego życia:/

5

Odp: czy to ja zawinilam...?

jak dla mnie to pretekst..zwykły pretekst żeby zakończyć związek

6

Odp: czy to ja zawinilam...?

Nie mogę tego ogarnąć tym bardziej że jeszcze tydzień przed naszym rozstaniem szukał wycieczki żebyśmy gdzieś razem pojechali,odpoczeli..... Dlatego chciałam zasięgnąć rady bo to wszystko się nie trzyma kupy. Okej,rozumiem że można się zniechęcić,znudzić ale nie da rady powiedzieć wprost i zakończyć to "z klasą"? A on do mnie z tekstami że pewnie teraz pluję sobie w brodę....Masakra!

7

Odp: czy to ja zawinilam...?

Zgadzam sie ze to jest pretekst. Cos juz wczesniej musialo zajsc, moze po tych klotniach zaczal szukac jakiegos pocieszenia i znalazl sobie. Moge tylko dodac ze nie mysle aby mu na Tobie nie zalezalo, wrecz przeciwnie i zwaz na to uwage ze faceci tez maja czasami slaba psychike do takich rzeczy i jak wspomnialas ze bylas dosc nieznosna, moze przyszedl czas na to aby wszystko sie uspokoilo i zacznie coraz nwiecej do Ciebie dzwonic a nawet sie umawiac zeby odniwic Wasz zwiazek.

8 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2013-02-01 10:02:44)

Odp: czy to ja zawinilam...?

Bardzo mi imponowalo ze moj chlopak ... byl gotowy miec stala partnerke,rodzine, zakladac wlasna firme
- Ja nie ukrywalam ze na to jest jeszcze dla mnie za wczesnie!
przyplątała sie do mnie bardzo zaawansowana nerwica lękowa....
- ale czułam że facet mnie wspiera
byłam nieznosna!
- był przy mnie
wiele razy otwierałam mu drzwi wsciekła jak osa
- czulam ze łaczy nas cos niezwyklego
Po jakims czasie zmianie,byl slodki i kochany tylko "po"


przeczytaj sobie słowa od myślnika osobno i bez myslników
a potem zadaj pytanie - co on od Ciebie otrzymywał - co sprawiałao mu przyjemność,
co on Ci dawł i porównaj sobie te rzeczy a potem przetstań się zatanawiać dla czego on sie od Ciebie odsunął,
myślę, ża dobrze zrobił bo systematycznie wypalałas żywym ogniem jego uczucie
to że poginiłaś przyjaciółkę, byłaś zazdrosna - chciałaś rozmawiać, kłóciliście się to już były po przekroczeniu punktu kulminacyjnego, spóźnione gesty dobijanie tego, co wcześniej zniszczyliście, a kto się do tego najmocniej dokładał powinnaś już wiedzieć - i nie była to przyjaciółka. Nie byłoby jej, była by to inna osoba.
Zadajesz pytanie - co on może myśleć? To Ci powiem - czuje swobode i brak obciązenia, brak atmosfery kłótni i ciągłego dawania swojego wnętrza - otzymująć w zamian seks. Seks to on może mieć gdzie indziej nie wkładając siebie tyle. Ma za to duże szanse na to, że jeżeli da komuś to co Tobie dawał, dostanie coś więcej niż seks, po którym będzie się czul na tyle dobrze że będzie przytulał.
dziwne w tym wszystkim jest to, że Cię to zaskoczyło co się stało - ja osobiście jestem zaskoczony tym, że Cie to zaskoczyło, buahahahahahahah, choć z drugiej strony jeśli nie tkneło Cie to, że sobie wstawia do koleżanki kapcie, to obawiam się , że jakby meteoryt wielkości słonia spadł obok Ciebie, tez byż nie zauważyła niczego.
No i jescze jedno on do Ciebie nie wróci = bo po co miałby wracać?

gadanie że to pretekst, albo nie - nie ma znaczenia, nawet jesli to co ktos pisze powyżej było pretekstem, wszystko i tak rozegrało się duzo wcześniej
dowiedz się co oznacza słowo pretekst - a potem zdaj sobie sprawę, że jest to tylko wymówka do tego co chce się zrobić - a on chciał uciec od Ciebie, bo nie wiele go trzymało.
a pretekst jesti będzie niczym innym jak pretekstem - zastanów się - gdyby przyniósł bukiet róż i powiedział zrywamy - zmieniło by to coś? ale oczywiście będziesz wolała skupiać się na roztrząsaniu pretekstu - bo inaczej musiałabys sie skupić na prawdziwym powodzie rozpadu tego związku. to tez jest żałosne.

jeszce jedno, każdy facet, któego będziesz próbowała zatrzymać na ciąże - co jest żałosne w przypadku jeśli nie ma się pewności - spieprzy w siną dal i nie będzie chciał z Tobą nigdy rozmawiać

9

Odp: czy to ja zawinilam...?

Dunkis ostro.. Ale obawiam się, ze to samo myśli teraz mój facet, i czytając to co napisałeś, mam wrażenie jakbyś przelał tu jego myśli, a już na pewno te odnośnie pretekstu : będziesz wolała skupiać się na roztrząsaniu pretekstu - bo inaczej musiałabys sie skupić na prawdziwym powodzie rozpadu tego związku. 
Niestety muszę się z Tobą zgodzić, ale ta przyjaciółka też mnie niepokoi, czy jest to rzeczywiście TYLKO przyjaciółka.

10

Odp: czy to ja zawinilam...?
odechciewaSięŻyć napisał/a:

Dunkis ostro.. Ale obawiam się, ze to samo myśli teraz mój facet, i czytając to co napisałeś, mam wrażenie jakbyś przelał tu jego myśli, a już na pewno te odnośnie pretekstu : będziesz wolała skupiać się na roztrząsaniu pretekstu - bo inaczej musiałabys sie skupić na prawdziwym powodzie rozpadu tego związku. 
Niestety muszę się z Tobą zgodzić, ale ta przyjaciółka też mnie niepokoi, czy jest to rzeczywiście TYLKO przyjaciółka.

odechciewamisiężyć - a czy to ma jakieś znaczenie kim obecnie jest dla niego ta przyjaciółka? Dla byłego związku nie ma znaczenia. owszem można wieszać na niej psy, ale czy to coś zmieni, może być co najwyżej punktem zachaczenia, na który bedzie sobie można popsioczyć - póki autorka nie zechce krytycznie spojrzeć na swój wkład.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy to ja zawinilam...?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026