Witam.Juz nie raz pisałąm na forum o swoim życiu z mężem.Mamy dzieci ja mam 27 lat.Mąż nie raz w życiu mnie uderzył po pijanemu ale zawsze mu wybaczałam.Ale wczoraj bylismy na weselu i pobił sie tam z jednym Panem.Chcielismy go wyprowadzic ale nie moglismy bo ma duzo siły i oczywiscie byl pijany.Ale mamy wspólnego kolege ktory zawsze mi pomaga Mój przyjaciel.Nigdy mnie znim nie łączyło.I wczoraj też mi pomógł.Gdy mąż zaczął mnie bic on stanął w mojej obronie i zaczał go bić ze że kobiety nie wolno bić.Jeszcze nikt tak dla mnie wiele nie zrobił.Poczułam sie pierwszy raz w życiu bezpieczna.Boje sie mojego męża!!!a on mnie ratował.A dzisj znów moj maż poszed pic a teraz spi pijany.A jutro wstanie i powie przepraszam i tyle.nawet nie wie za co.Mam w nosie takie przeprosiny.A jak nieraz sie rozpłacze to nigdy mnie nie przytuli tylko mowi zebym przestała beczec.A kolega po wszystkim jak maz spał wziął i mnie przytulil a ja sie wypłąkałąm.I tak na sercu mi sie lżej zrobilo.A ja tak bardzo chciała bym sie poczuc bezpieczna.I mam pytanie czy nie mam prawa na poczucie sie bezpieczna w ramionach innego?Czy nie mam prawa byc szczesliwa jeszcze w życiu?Moj przyjaciel jest naprawde fajnym facetem.Czy nie moge pozwolic sobie na chwile zapomnienia u jego boku?Wiadomo że mojego męża nie zdradze !!!!.Wzielismy ślub koscielny i przyżeczenia dotrzymam.Tylko tak sobie mysle czy takie osoby nie maja prawa do chodz by chwilowego szczescia?
Podobne tematy
Najpierw rozwód, potem nowe życie z kimś innym. Nie powinnaś brać pod uwagę innej kolejności.
Zdrada jest czymś obrzydliwym.
A Twój mąż to zwykła pijana świnia. Odejdź od niego, zanim naprawdę Cię skrzywdzi.
3 2013-01-27 19:36:25 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-27 19:39:01)
Madziu, masz prawo być szczęśliwą i masz prawo swojego przyrzeczenia nie dotrzymać. Twój mąż już od dawna go nie dotrzymuje, bo nie szanuje Cię i nie kocha. Dowiedz się, gdzie masz najbliżej jakiś ośrodek dla samotnych matek z dziećmi, pakuj walizki i uciekaj. Jeśli na tym koledze mogłabyś polegać i byłby gotów Ci pomóc, to nie widzę przeszkód abyś spróbowała szczęścia u jego boku (oczywiście, tak jak napisała Cyniczna...po rozwodzie).
Ja też zyje w takiej rodzinie. Moja mama nie zdecydowała sie na rozwód i chyba nie zdecyduje. Proponowałabym ci sie rozwiezc. Nie tylko ty cierpisz przez nałóg twojego meza ale równiez dzieci.
Najpierw rozwód, potem nowe życie z kimś innym. Nie powinnaś brać pod uwagę innej kolejności.
Zdrada jest czymś obrzydliwym.
A Twój mąż to zwykła pijana świnia. Odejdź od niego, zanim naprawdę Cię skrzywdzi.
Jako tez sakramentalny partner, popieram ta wypowiedz.
Uniewaznic slub koscielny - o ile wiedzialas przed zawarciem zwiazku o sklonosciach meza do alkoholu - jest raczej niemozliwe. To bys sie musiala dowiedziec u osob duchownych abo w kurii, do ktorej podlega Twoja parafia.
Jak on taki damski bokser, to zlozyc doniesienie na policje, zalozyc niebeska karte i poczynic kroki w kierunku obdukcji. Na tej podstawie i przy wspolpracy z policja latwiej uzyskasz rozwod nawet z jego winy.
Pomysl tez nad separacja nieformalna - bez uzycia sadu - na to prawo koscielne zezwala.
Uciekaj do rodziny albo przjaciela i nie mysl o zdradzie. Podlozysz sie mezowi w ten sposob i zalatwi rozwod z Twojej winy.
On wymaga terapii i leczenia uzaleznienia od alkoholu... Tu musisz postawic twardy warunek dla niego jesli dalej macie byc razem.
Witam.Juz nie raz pisałąm na forum o swoim życiu z mężem.Mamy dzieci ja mam 27 lat.Mąż nie raz w życiu mnie uderzył po pijanemu ale zawsze mu wybaczałam.Ale wczoraj bylismy na weselu i pobił sie tam z jednym Panem.Chcielismy go wyprowadzic ale nie moglismy bo ma duzo siły i oczywiscie byl pijany.Ale mamy wspólnego kolege ktory zawsze mi pomaga Mój przyjaciel.Nigdy mnie znim nie łączyło.I wczoraj też mi pomógł.Gdy mąż zaczął mnie bic on stanął w mojej obronie i zaczał go bić ze że kobiety nie wolno bić.Jeszcze nikt tak dla mnie wiele nie zrobił.Poczułam sie pierwszy raz w życiu bezpieczna.Boje sie mojego męża!!!a on mnie ratował.A dzisj znów moj maż poszed pic a teraz spi pijany.A jutro wstanie i powie przepraszam i tyle.nawet nie wie za co.Mam w nosie takie przeprosiny.A jak nieraz sie rozpłacze to nigdy mnie nie przytuli tylko mowi zebym przestała beczec.A kolega po wszystkim jak maz spał wziął i mnie przytulil a ja sie wypłąkałąm.I tak na sercu mi sie lżej zrobilo.A ja tak bardzo chciała bym sie poczuc bezpieczna.I mam pytanie czy nie mam prawa na poczucie sie bezpieczna w ramionach innego?Czy nie mam prawa byc szczesliwa jeszcze w życiu?Moj przyjaciel jest naprawde fajnym facetem.Czy nie moge pozwolic sobie na chwile zapomnienia u jego boku?Wiadomo że mojego męża nie zdradze !!!!.Wzielismy ślub koscielny i przyżeczenia dotrzymam.Tylko tak sobie mysle czy takie osoby nie maja prawa do chodz by chwilowego szczescia?
mąż pije, bije Cię a ty dotrzymaj przyrzeczenia:) i dalej się z nim męcz aż pewnego dnia tak Cię zleje aż padniesz nieprzytomna:) ah jak niektóre laski lubią być lane a mimo to nie chcą odejść od takiego potwora:) ŻAL!!!!!!!!!!! Prosta sprawa: rozwód i wiążesz się z tym drugim gostkiem - pierwsza opcja. Zostajesz z mężem, idziesz na bok z tamtym, mąż się dowiaduje, po pijaku manto ci spuszcza i heja - to druga opcja albo trzecia wsio jest tak jak jest masz męża, jesteś wierna a przyjaciel jak był jest dalej przyjacielem:) wybierz sama
Mysle ze pomimo to co czytam a szczegolnie o podnoszeniu reki na kobiete,co jest elementem wyjatkowej slabosci faceta to myslalbym o probie jednak uratowania zwiazku ale poczawszy od separacji(tak ogolnie jako facet to bym go "raczej spuscil w klozecie z podbitym okiem".Powstaje problem dzieci,mozna siegnac po specjalistow w poradniach rodzinnych,w poradniach antyalkocholowych,mysle ze mozna pomyslec o tym ze mozna dac komus bliskiemu szanse ale w sposob przemyslany obserwujac jego ewntualne zaangazowanie w ratowanie wspolnego zwiazku,ludzie potrafia sie czasami zmienic,znormalniec pod wplywem jakis bodzcow.Ja dalem drugiej stronie wlasnie taka szanse pomimo ze powinienem wywalic Ja oknem.Przegralem niestety,ale mam czyste sumienie,zyje z mysla ze zrobilem wszystko probujac cos uratowac.Moze warto moze nie ale kiedy o tym bedziemy przekonani.
Pytasz :
" czy można zdradzić ? "
Wele rzeczy można zrobić, tylko po co i co wtedy będziesz czuła, myślala o sobie ?
Lepiej zostaw mrzonki o chwilowym dowartościowaniu siebie w ramiona kochanka.
Zapłacisz za to zbyt dużą cenę.
Ucziwy człowiek najpierw zamyka jedne drzwi, dopiero potem otwiera drugie.
Mąż Cię bije, jesteś ponizana, alkohol etc - ratuj siebie i dzieci.
Separacja na początek, potem rozwód + alimenty na Ciebie i dzieci.
Jeżeli chcesz utrzymac sakramentalny związek - pomoc ze strony organizacji typu Sychar, nauka dialogu małzeńskiego.
Lub ostatecznie zbadaj przesłnki do unieważnienia małżeństwa - wydaje mi się że w Twoim przypadku nie byłoby problemu - alkoholizm przed ślubem ? a już na pewno brak dostaczenego rozwoju psychicznego u męża dla podjęcia życia roszzinnego w trakcie ślubu.
Nikt nie każe Ci trwać w małżeństwie w którym narażone jest Twoje zdrowie i życie.
wiem że wszyscy macie racje tylko ja nie widze szans na rozwód.Nie potrafie odejść.Nie dałą bym sobie rady z trójka dzieci ponieważ nie pracuje gdyż zajmuje sie nimi w domu.a ja tylko chciałą bym być dla kogos ważna i kochana.
Pomyśl co się stanie, gdy Twój mąż się dowie o zdradzie, skoro potrafi uderzyć Cię bez powodu, kiedy jest pijany...
Nawet nie chcę o tym myśleć.
Magda, dla niego nigdy nie bedziesz wazna. Skoro do dzisiaj Ciebie nie szanuje. Sa domy samotnej matki. Mysle ze wszedzie byloby ci lepiej niz z tym dupkiem.
Jesli zdradzisz, a on sie dowie to na dodatek podczas rozwodu byloby to na Twoja niekorzysc. Teraz masz jadna sytuacje.
wiem że wszyscy macie racje tylko ja nie widze szans na rozwód.Nie potrafie odejść.Nie dałą bym sobie rady z trójka dzieci ponieważ nie pracuje gdyż zajmuje sie nimi w domu.a ja tylko chciałą bym być dla kogos ważna i kochana.
Sorry, że to napiszę, ale chyba potrzebujesz wstrząsu.
Zostań z mężem, niech dzieci dalej patrzą na przemoc w domu.
Obudzisz się za parę lat, jak Ci syn przypierdoli za jakąś kompletną głupotę (przepraszam za wulgaryzm, miało być dosadnie).
A zrobi to, bo ma wzorzec od tatusia.
Ja jestem z dzieckiem pochodzącym z takiej rodziny. Wiem, co piszę.
Także obudź się teraz! Póki jeszcze możesz.
madzia386 -- są dwie drogi a sumienie i serce prawdę powie, która jest właściwa:
(1) jesteś w związku małżeńskim, w którym jesteś bita; możesz iść zgodnie z prawem kościelnym, robić rozwód, papiery, itd byle zachować daną przysięgę (która od początku jest fałszywa, bo miłości nie da się nikomu zagwarantować); na tej drodze nie możesz zdradzić, bo złamiesz przysięgę
(2) odrzucasz wszystkie prawa i obrzędy kościelne i zaczynasz postępować ściśle wg własnego sumienia dbając aby nikogo nie krzywdzić; możesz przyjaźnić się z tym drugim facetem, uprawiać seks, czuć się bardziej szczęśliwą; dzieci wychowywać z alkoholikiem i tak będziecie sobie trwać do końca