Od kilku miesięcy jestem w związku małżeńskim. Całkiem niedawno odezwał się do mnie mój były chłopak. Bardzo go kochałam przeżywałam nasze rozstanie. Gdy się do mnie odezwał próbowałam go spławic zeby się z nim nie spotkać ale się nie udało. Uległam jego prośbom. Doszło nawet do pocałunku między nami. Trochę żle się z tym czuję że to zrobiłam ale zaczyna mi brakować Pawła (mojego byłego). Możecie mi pomóc? Czzyżbym kochała dwóch?
Podobne tematy
Nie ma w czym Tobie pomagać.
Zachowałaś się bardzo brzydko.
Masz wybór - albo dajesz się ponieść emocjom, wchodzisz w związek z byłym, zdradzasz męża - albo zapominasz o byłym i stajesz się wierną, i uczciwą żoną.
Możesz też zostawić męża, by wrócić do byłego - ale wątpię, że naprawdę tego chcesz.
Zastanów się dobrze, bo konsekwencje Twojej decyzji dotkną nie tylko Ciebie. Przemyśl wszystko dokładnie.
tylko prpblem w tym że nie mogę o nim zapomnieć a męża też kocham i jestem z nim bardzo szczęśliwa
nie nie kochasz dwóch
wybacz, ale jesteś po prostu...... durna, mówiąc łagodnie
gdyby się nie odezwał, nie miałabyś dylematów?
nie dal się spławić?? a co to znaczy?
sądzę, że kreujesz się na bezwolną kobietę bluszcz, która robi to, czego faceci od niej chcą..
wszyscy faceci świata
nie brakuje Ci pawła
brakuje ci rozumu
masz swój rozum i nie rób z siebie pofiary
nie dał się spławić.. to śmieszne jest i żałosne
tylko prpblem w tym że nie mogę o nim zapomnieć a męża też kocham i jestem z nim bardzo szczęśliwa
to nie jest problem, uświadom to sobie, to jest fanaberia
to jest dowód na to, że nie masz co robić
to znak, że się nie rozwijasz
to symptom tego, że nie masz przed sobą żadnych celów
to znak, że ci się w dupie z nicnierobienia przewraca
paulina22
Widzę, że wchodzisz na prostą drogę do niedwracalnego namieszania sobie w życiu. Ja bym na Twoim miejscu potraktował ten incydent jako chwilową słabość do byłego i więcej już się z nim nie spotkał - zarówno telefonicznie jak i wizualnie. No chyba, że lubisz przygody i szybką jazdę bez trzymanki. Tylko, że wstępując w związek małżeński - odpowiadasz również za uczucia, które budzisz bądź obudzisz w mężu.
dopóki się nie odezwal nie pomyślałam o nim nawet przez chwilę. broniłam się przed soptkaniem jak tylko mogłam ale to było silniejsze ode mnie. nie ulegam wszystkim facetom ale jemu aktrat mi się nie udało.
Do End_aluzja przyjaciółki forum.
Jestem tu 1-wszy raz, nie mam zwyczaju bywać na tego typu forach.
Czytałam kilka twoich postów, zwłaszcza tych mniej świeżych. Chciałabym porozmawiać z tobą o tej wrednej na literę z, która obecnie trawi moje małżeństwo w bardziej kameralnym gronie niż forum. Jeśli byłabyś skłonna, proszę o radę. Nasze sytuacja są podobne, a może były podobne. Ważne jest dla mnie to jak się czujesz, jak wygląda twoje życie po tych traumatycznych przeżyciach. Jak postrzegasz moją sytuację. Jeśli nie masz nic przeciwko to czekam.
Pozdrawiam
dopóki się nie odezwal nie pomyślałam o nim nawet przez chwilę. broniłam się przed soptkaniem jak tylko mogłam ale to było silniejsze ode mnie. nie ulegam wszystkim facetom ale jemu aktrat mi się nie udało.
No to przestań o nim myśleć! Napisz mu, żeby się więcej nie odzywał i tyle. I będzie tak, jak przedtem.
Skoro wcześniej wcale o nim nie myślałaś, to teraz też nie musisz.
Myślę, że Ty się w małżeństwie nudzisz. Szukasz atrakcji. Jak się nie uspokoisz, to w końcu je znajdziesz, tylko nie wiem, czy taki rodzaj będzie Ci odpowiadać...
dopóki się nie odezwal nie pomyślałam o nim nawet przez chwilę. broniłam się przed soptkaniem jak tylko mogłam ale to było silniejsze ode mnie. nie ulegam wszystkim facetom ale jemu aktrat mi się nie udało.
co to znaczy, że coś było silniejsze od ciebie??
zastanów się
co to jest za usprawiedliwienie
co to jest za tłumaczenie
spójrz na siebie w lustrze i trzepnij się w pysk, tak porzadnie
i wtedy się zastanów
jeszcze raz
a potem walnij z drugiej strony
może dojrze do ciebie - ZE TO TY PODEJMUJESZ DECYZJE
a silniejsze od ciebie, to może być rozwolnienie i wtedy nie ma bata
i słowo, że uległaś.. mater klos... ULEGAĆ to mozna wirusom!!!!
cóż za romantyczna, słaba kobitka, która nie zdołała nie ulec silniejszemu, zdeteminowanemu mężczyźnie
kochana - nie czytasz romansidła
zyjesz
wyrzuć słowo "ulec" ze swojego dziecinnego języka
Do End_aluzja przyjaciółki forum.
Jestem tu 1-wszy raz, nie mam zwyczaju bywać na tego typu forach.
Czytałam kilka twoich postów, zwłaszcza tych mniej świeżych. Chciałabym porozmawiać z tobą o tej wrednej na literę z, która obecnie trawi moje małżeństwo w bardziej kameralnym gronie niż forum. Jeśli byłabyś skłonna, proszę o radę. Nasze sytuacja są podobne, a może były podobne. Ważne jest dla mnie to jak się czujesz, jak wygląda twoje życie po tych traumatycznych przeżyciach. Jak postrzegasz moją sytuację. Jeśli nie masz nic przeciwko to czekam.Pozdrawiam
wydaje mi się, że mój mail jest widoczny, możesz napisać
chętnie pomogę
polecam ci forum;) mimo wszystko
dobrze jest poznac rózne punkty widzenia
moje nie musi być tym, czego potrzebujesz
12 2013-01-25 14:25:51 Ostatnio edytowany przez nikaolga (2013-01-25 15:00:31)
...
13 2013-01-26 01:11:22 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-26 01:14:57)
Może kochasz dwóch... ale to szalenie trudna sytuacja. Będzie tak: w małżeństwie wszystko dobrze, cudownie, a będziesz zdradzać. Gdybyś była z pierwszym chłopakiem, to małżeństwo byłoby pewnie gorsze niż obecne, skoro taka jesteś szczęśliwa. Ale jak zdradzisz, to nie wiadomo, czy nie rozbijesz sobie uczuć, czy nie skrzywdzisz męża... zwolnij tempo wielokrotnie, abyś mogła zawrócić w każdej chwili.