Witam wszystkich,mam na imie Bartek i zwracam sie do Was z prośbą.
Sytuacja wygląda następująco.. jestem z dziewczyną od lipca 2012r,ja mam prawie 22lata,ona prawie 21lat.
Nasze spotkania są bardzo przyjemne ale chyba tylko dla mnie.. całujemy sie tylko na dzień dobry i na dowidzenia,rozmawiamy normalnie ze sobą ale Ona wygląda jak by czekała kiedy wreszcie sobie pójdę (kiedyś nawet mnie zatrzymywała żebym został dłużej a teraz nic). Tak to czuję.
Za 2tygodnie mieliśmy spędzić razem weekend tylko we dwoje tzn mieliśmy pilnować psa znajomych ale jednak pies będzie u kogo innego więc zostaje dla nas puste mieszkanie (nawet mamy dostać klucze) ale widze po niej że nie bardzo sie cieszy z tego powodu.
Kiedyś potrafiliśmy sie widzieć codziennie,teraz jest problem żeby chociaż 2dni pod rząd sie spotkać,ok rozumiem ma studia ale sama mówiła że daje rade i możemy sie widywać.
Wogóle wszelkie nasze spotkania to raczej ja proponuję,ona raczej nigdy sama z siebie ich nie proponuje tylko potwierdzi że da rade czy nie.
Najlepsze jest to że cały czas uważa że mnie kocha gdy ją o to pytam. Czy to jest prawdziwa miłość? Bo ja chciałbym spędzać z nią całe dnie,nawet jak mamy sobie siedzieć i milczeć. A Ona?
Dlatego stawiam Wam pytanie, co o tym sądzicie: "Czy Ona mnie kocha? Czy udaje - jak tak to po co?".
PS:może zadam głupie pytanie no ale cóż.. czy to może być wina studiów? Poprostu dziewczyna nie wyrabia i może zszedłem na drugi plan?
Dodam jeszcze że czasami zdarzy jej sie mówić o jej byłym (tylko wtedy jak go spotka). Czy to normalne?
Sorry ale to mój pierwszy poważny związek ![]()