Witam jestem szczesliwa mama 8 letniej coreczki ,nietety takze mama dwoch aniolkow w niebie Ola 21 .12.2011 oraz Wiktor 14 .06 2012 .Złozyłam ten post dla dziewczyn ktore tak jak ja stracily dzieciatka i nie maja nadzieji na ponowne zajscie w ciaze.Nie chce opisywac bólu i cierpienia jaki mi towarzyszyl po stratach ale o nadzieji....mianowicie jestem w 6 tyg ciazy i wieze,iz tym razem bedzie dobrze choc ciaza zaczela sie tragicznie ,mianowicie plamieniem i bolem brzucha na dzien dzisiejszy biore hormony Luteine dopochwowo i nospe i leze i leze i leze :)Wyleze plackiem te ciaze ale bedzie dobrze jesli macie podobne przypadki piszcie do mnie moze wymienimy sie doswiadczeniami gdyz nie ukrywam przeszlam serie bedan przed ta ciaza i nie bylo latwo zajasc w ciaze ale to chyba psyhiczna blokada byla .Pozdrawiam goraco wszystkie mamy te obecne i przyszle a takze dziewczyny ktore sa pograzone w smutku pamietajcie nikt tak nas nie rozumie jak my same po przejsciach !!!
Podobne tematy
2 2013-01-11 12:14:15 Ostatnio edytowany przez małgosia1989 (2013-01-11 12:18:36)
Droga Mamo tu na forum jest pare dziewczyn po stracie:( w którym tyg poroniłaś czy wczesny poród jeśli nie cchesz nie odpisuj rozumiem że to smutne dla ciebie pisać o tym ,ja swoje pierwsze wyczekane dziecko też straciłam na pewno zara więcej dziewczyn tu zajrzy ,wierze żę Bóg pozwoli ci donosić i urodzić zdrowe dzieciątko
Trzymaj się kochana
witaj, moja ciąża przestala rozwijać się ok 6tyg. zarodek z bijacym serduszkiem nawet się nie rozwinol, lub ewentualnie go poronilam (plamienia,ok. 5tyg) zabieg mialam we wrześniu 2012r.
Teraz staramy się dalej, i liczymy na zdrowe dzieciątko ![]()
Może to dziwne , ale mam poczucie iż ta ciążę co byla-nosilam synka pod serduszkiem ..
na pewno się nie poddany, bo kiedyś musi się udać ![]()
trzy mam za Ciebie kciuki kochana, jesteś bardzo silna :*
Ja dzieciatka nie stracilam ale jestem chrzestna malego Aniolka, Natalki. Siostra miala porod przedwczesny w 22 tyg ciazy, z dnia na dzien zaczela krwawic, lekarze probowali robic co w ich mocy ale niestety doszlo do porodu. Natalka zyla 2 godz i 5 min, byla maluska, bardzo maluska. To bylo pierwsze dziecko mojej siostry wyczekiwane i starali sie poltora roku po slubie. Bol jest nie do opisania. W tym momencie siostra jest w ciazy ale wszystko jest tak skomplikowane ze az boje sie myslec, jesli chcesz wiedziec wiecej cos o mnie i o siostrze przeczytaj moj post na moim profilu. Tam jest wszystko opisane. Mam nadzieje ze u Ciebie bedzie wszystko ok ! Caluje.
Droga Mamo! Twoja historia jest smutna, ale dająca nadzieję. Głęboko wierzę, że tym razem urodzi się zdrowa i silna dzidzia. Oszczędzaj się jak tylko możesz i leż, leż, leż
Będzie dobrze! Jesteśmy z Tobą!
Na tym forum znajdziesz mnóstwo wsparcia, zrozumienia i siły do walki o swój Cud. Zaglądaj do nas ![]()
mamo aniołków zapytaj lekarza o duphaston jest lepszym lekiem i dodam że droższym niz luteina ale mi pomógł, ja przez luteine poroniłam pierwsza ciąże za słaby lek, to tak w ramach podpowiedzi,trzymam kciuki
Kochane dziewczyny tak bardzo mnie podnosicie na duchu goraco wierze w to,ze malenstwo ladnie bedzie sie rozwijac :)Chciałabym odp na zadane pytania odnosnie moich poronien a wiec pierwsz ciaze poronilam w 7 tc bylo to puste jajo plodowe takze ciaza nie miala prawa bytu choc zdania jestem,ze w Bogu sila ,druga ciaza rozwijala sie pieknie i przy tym chcialam odpowiedziec dziewczynie ktora radzi duphaston dostalam go 3 x1 gdyz naturalnie poczatkiem ciazy pojawil sie plamienie a wiec wszystko bylo slicznie pelnia szczescia okolo 9 tyg p doktor potwierdzila wszystko w pozadku serduszko bije prosze sie nie martwic .Powiedzielismy z mezem naszej corce (co bylo bledem z naszej strony lecz ona miala takie zajawki ze skakala z krzesla na mnie i mama lap i to nas sklonilo do tego zeby jej powiedziec).13 tydz jestem w pracy i nagle plamienie brazowe ale objawy ciazowe mam piersi bola zadzwonilam do pani doktor wiec natychmiast przyjechalam i okazalo sie najgorsze serce przestalo bic okolo 11 tyg (tak wynika z wielkosci plodu)pozbieralam sie nie wiedzialam jak dojechalam d domu .Chcilabym zaznaczyc ,ze przebywam w irl i tu poronienienie nie jest czym szczegolnym kobieta ma poronic w domu lub w szpitalu ale poki nie ma skrzepow jak pomarancza nie ingeruja w nasze cialo .Nastepnego dnia szpital dostalam tabletki poronne oczywiscie po ponownym sprawdzeniu przez lekarza czy na pewno nie zyje zaznacze ze opieka byla cudowna lekarze podeszli do mnie naprawde profesjonalnie .Pojechalam do domu i przez nastepny dzien doslownie rodzilam gdyby nie moj maz przysiegam zwariowalaby albo nieszczescie by sie stalo ja odchodzilam od zmyslow reguralne skurcze bol niesamowity i ten widok naprawde nie powinni wypuszczac w takim stanie do domu .Ja okazalm sie w miare silna i przezylam to ale gdyby trafilo na dziewczyne slaba psyhicznie nie wiem czy by chciala wiecej dzieci .Moja corka piszczala ona nie plakala p prostu wylysmy nigdy wiecej nie zafunduje jej takich emocji Nigdy Nigdy Ngdy .Chce jeszcze dodac odnosnie duphastonu gdyby nie on poronilabym normalnie w 11tyg ale ze bralam tak silne hormony objawy ciazy jeszcze trwaly 2 tyg a pld sie nie wydalal.Takze ogromnie wierze ze Bozia nam wynagrodzi da nam jeszcze jednego dzidziusia i rodzenstwo dla naszej coreczki .Dziewczyny ja takze jestem z wami i mam nadzieje ze chec milosc i wiara pokona wszystki:)Ale sie poplakalam przy tym.....
Mamo Aniołków, i mnie się łezka zakręciła. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak to przeżyłaś. Silna Babka jesteś :* Teraz może być już tylko lepiej
Na forum są też Polki z Irlandii ![]()
Kochana Mamam współczuje ci z całego serca take rany nigdy się nie goją tylko się zablizniają , a ból wynagradza nam uśmiech dziecka Bogu dziekowac że masz córeczkę ,strata dziecka jest najokropniejsza rzecza jaka może spotkac człowieka ale zawsze jak jest choc jedno dziecko to jest iskra nadzieji,jesteśmy z tobą wierzymy razem z tobą że będzie dobrze:)
pisz do nas:) tylko z łóżka:)
Mamo Aniołków - bardzo Ci współczuje i jednoczesnie podziwiam że jesteś tak silną kobietą...
teraz musi byc dobrze, jak masz ochote zapraszam na watek przebieg ciazy od 1-9 miesiaca...
u mnie ciaza tez zaczeła sie problemowo, od początku 6-7 tc mialam lekkie brązowe plamienia, dostalam luteine i przeszlo, wiec ja odstawilam bo progesteron byl wysoki, ale potem w 11 tygodniu mialam mega duze jednorazowe krwawienie, trafilam do szpitala, dostalam luteine, zrobili usg z dzieckiem bylo wszystko ok zostalam w szpitalu na obserwacji 10 dni, caly czas bralam luteine krwawienia juz na drugi dzien nie bylo tylko jeszcze brązowe plamienie, ale od 3 dnia juz nie plamilam... dzis skonczylam 25 tc, jestem pelna obaw o moje dziecko ale jednoczesnie pelna nadziei że będzie dobrze...
3maj się!!
Witam, jestem tu nowa...staramy sie z mężęm o drugie dzieciątko. Nie wiem jaki to ból poronic ale niestety doznałam chyba gorszego
Moja córeczka Maja urodzila w sierpniu zdrowa piekna i silna...niestety w 4 dobie wykryto u niej sepse wlaczyła dzielnie o zycie 17 dni - nie udało sie....teraz jest aniołkiem kocham ja i zawsze bede. Tęsknie niesamowicie choc nie mialam nawet okazji ja przytulic. Jedynym wyjsciem z ogromnego bólu w jakim jestemy pogrążeni jest kolejna ciąża o ktora staramy sie od listopada. Mam nadzieje ze wkoncu wkrótce zobacze dwie kreski i Bóg wynagrodzi nam to cierpienie ![]()
Nati<przytul>
3mam kciuki aby szybko się udało i kruszynka pomogła wam w bólu jaki powstał po śmierci Majeczki
Nasze kochane Aniołki na zawsze pozostaną w naszej pamięci a przede wszystkim w sercu ,które zawsze dla Nich bije ;*
natialka witam cie goraco nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazic twojej tragedi ,zalu ,smutku bardzo wierze w to,ze uda ci sie zajsc w ciaze i utulisz w swoich ramionach malenstwo goraco w to wierze.Mi 7 tydz sie zbliza:) w srode wizyta u lekarza mam nadzieje ze wiesci beda dobre 3majcie kciuki za nas czuje sie ciazowo co mie trzyma przy nadzieji .Goraco was pozdrawim dziewczeta i dziekuje za cieplutki slowa ![]()
Mamo Aniołków trzymam mocno kciuki :* Napewno Wam sie uda
Ja tez mam nadzieje ze niedługo wam sie pochwale swoim szczesciem ![]()
Mysl pozytywnie, a bedzie na pewno dobrze... trzymam za Ciebie kciuki;)
3mam kciuki za was:)
U nas: pierwsze i drugie dziecko rok po roku; po kilku latach chcieliśmy kolejne, żona zaszła w ciążę, dziecko się nie rozwinęło i w 4 miesiącu ciąży usunięte; potem kilka lat seksu bez zabezpieczeń i po 10 latach od urodzenia pierwszego dziecka urodziło się trzecie, zdrowe, rozbrykane.
Hej jestem taka podekscytowana :)wczoraj mialam wizyte u lekarza i widzialam moje 7 mm malenstwo slyszalam serduszko jak bije po prostu wierze i czuje ,ze bedzie wszystko dobrze nie moge sie otrzasnac po prostku taka jestem szczesliwa wracam juz wkrotce do pracy ,zagrozenia nie ma plamien i tym podobne takze:)Trzymam kciuki za reszte wiara czyni cuda pozdrawiam.
Droga mamo cieszę sie ogromnie razem z tobą,tylko pamiętaj dbaj o siebie i maleństwo:)nie przepracowój się:)
wiem wiem bede sie oszczedzac :)Dzieki:)
pisz do nas częściej co u ciebie i maleństwa:)
mamo Aniołków i zapraszamy na wątek przebieg ciąży od 1-9 miesiąca:)
jak masz ochotę oczywiście:)
Autorko trzymam kciuki za szczesliwa ciaze...
A robilas jakies badania po 2 stratach?
Ja osobiscie jestem po 4 stratach....
Prinzessin_de robilam serie badan naprawde jesli bedziesz chciala to ci napisze jakie mi lekarz zalecil powiem tylko ze nie robilam tego genetycznego ,a z tegoz powodu iz mamy z mezem juz coreczke:)Badan bylo naprawde duzo wszystkie mam takze dybys chciala to napisze przypomne ze jestem w irlandi i na wszystkie badania latalam do Polski gdyz tu badania robia po 3 poronieniach ja na wlasna reka z polska pani dr robilysmy badania,zajelo to troche czasu od czerwca ale juz nosze pod serduszkiem malenstwo nadal mnie mdli piersi bola takze wiem ,ze jest ok:)Nastepna wizyta planowo w 12 tyg ale w moim przypadku mam przyjsc okolo 9 tyg sprawdzic czy sie rozwija moja dzidziamiala 7 mm takze 1 mm na dobe rosnie mam nadzieje ze sobie rosnie kruszynka.Staraj sie nie poddawaj a bedzie dobrze pozytywne myslenie najwazniejsze pozdrawiam goraco jesli mozesz opisz co sie dzialo w twoim przypadku.
Ja w sumie mam juz za soba tyle badan ze nie moge patrzec na lekarzy :-(
I co najgosze nie znalezli przyczyny...
Witam chialam dodac do mojego watku to iz obecnie jestem w 33 tyg ciazy ogromnie sie ciesze,spodziewam sie synka :)Jest zdrowy silny waz juz ponad 2 kg i rosnie nadal :)Bardzo bym chciala dodac otuchy tym dziewczetom, ktore staraja sie o dzidziusia po stratach i nie tylko .Dziewczeta duzo wiary w to ,ze bedzie dobrze pozytywne myslenie i trzeba sie oszczedzac .Ja od 3 tyg juz nie pracuje szyjka zaczela mi sie skracac i musze lezec ale jak wspomnialam w pierwszych slowach mojego postu wyleze te ciaze i moj syn przyjdzie na swiat zdrowy i silny.Pozdrawiam wszystkie przyszle i obecne mamay pamietajcie Wiara czyni cuda!!!
Mamo Aniołków,moja pierwsza ciąża przebiegała rewelacyjnie.Jednak kolejne zakończyły się trzema poronieniami. Traciłam nadzieję, że będzie dobrze - a jednak. Od 3,5 miesiąca jestem szczęśliwą mamą Martynki. Teraz już wiem,że warto było czekać. Trzymam za Ciebie kciuki, wszystko będzie dobrze. Jeszcze tylko kilka tygodni i będziesz mogła przytulić swoje maleństwo.
Mamo Aniołków,moja pierwsza ciąża przebiegała rewelacyjnie.Jednak kolejne zakończyły się trzema poronieniami. Traciłam nadzieję, że będzie dobrze - a jednak. Od 3,5 miesiąca jestem szczęśliwą mamą Martynki. Teraz już wiem,że warto było czekać. Trzymam za Ciebie kciuki, wszystko będzie dobrze. Jeszcze tylko kilka tygodni i będziesz mogła przytulić swoje maleństwo.
30 2013-07-14 17:50:04 Ostatnio edytowany przez enigma26 (2013-07-14 17:58:29)
Ja mam synka,który jutro skończy roczek:)Mam też maleństwo,które nie mogło z nami zostać,gdzieś tam na górze...To był 11tydzień gdy zaczęłam krwawić.Kilka dni przed ta tragedią miałam sen.Śniło mi się,że tulę w ramionach maleńką śpiącą dziewczynkę...nazywała się Ewa.Wierzę,że to było nasze pożegnanie.Minęły trzy lata.Często myślę o tym dzieciątku i jest mi tak bardzo żal...W drugiej ciąży ciągle się obawiałam,nie potrafiłam się cieszyć i bałam się przywiązać do dzidziusia z obawy,że go też stracę...Przez trzy miesiące brałam hormony na podtrzymanie.Gdy poczułam pierwsze ruchy synka wiedziałam,że teraz już wszystko będzie dobrze.I było:)
Mama aniołków,ja też jestem z Irl i wiem przez co przechodziłaś.Dostałam od lekarza 3 tabletki,które jak powiedział lekarz wywołują poród.To było straszne przeżycie dla mnie i tez gdyby nie mój partner to chyba bym tego nie przetrwała.Cały dzień w okropnych bólach i do tego pękające serce jakby wydzierano mi z ramion upragnione dzieciątko:/
ania6600 Dziekuje za slowa otuchy mam nadzieje ,ze bedzie dobrze i ogromnie w to wierze ,ale bede dopiero bede szczesliwa gdy ucluje synka:)Strasznie sie ciesze i jestem dumna z siebie ,ze wytrwalam i nie poddalam sie nie musze Ci tego pisac przeszlas to na wlasnej skorze Na pewno napisze co u mnie :)jeszcze tylko 7 tyg:)Pozdrawiam
enigma26 Kchana jak bym czytala wlasna historie bardzo Ci wspolczuje wiem ,ze tamten okres w twoim zyciu byl bardzo bolesny dla mnie rownierz ten sam schemat poronienia i bol jaki mi towarzyszyl byl nie do opisania nie mowie juz o cielesnym bolu takze moj partner stana na wysokosci zadania dlugo sienie moglam podniesc na szczescie mialam przy sobie corke i meza pomogli mi bardzo i dzis takze mnie wspieraja licze tygodnie do rozwiazania i juz nie moge sie doczekac az wezme w ramiona mojego synka:)Ciesz sie ze jestes szczesliwa mamusia trzymaj sie cieplutko jak tylko urodze oglosze te wspaniala nowine tu na forum pozdrawiam goraco:)
hej dziewczyny, ja tez poronilam ale samoistnie w czerwcu, to byly poczatki ciazy bo nawet gin mi nie powwiedzial w ktorym tyg. po tym zaczelismy odrazu starania... owulke mialam miej wiecej 9czerwca bo 8 bylam na wizycie i pecherz mial 26mm wiec gin powiedzial ze peknie penie 9. tak wiec przytulalismy sie... tu moje zdziwienie 19 lipca po sexie poszlam do lazienki i mialam rozowe doslownie rozowe plamienie, na drugi dzien 20 lipcapo sexie mialam jakby prae niteczek krwi w sluzie... 21 mialam jednorazowe krwawienie takie male ze tylko podczas podcierania byla krew. od owulacji mam wzdety brzuch, co chwile mnie cos kluje pobolewa jak na okres... ostatnio poronilam i luteina i duphaston byly przyjmowane za pozno, wiec na sowja reke zaczelam brac lutke i duphaton od 22lipca bo jezeli to plamienie to zagniezdzenie sie zarodka to wole mu pomoc sie zaklimatyzowac:) planuje dzisiaj brac go ostatni dzien bo okres lekarz mi wyliczyl na 26 wiec teraz odstawie go i zobaczymy czy bedzie okres czy nie... jak myslicie udalo sie? dodam ze tem. pod pacha mam wczoraj i przedwczoraj 36.8 a dzisaij 36,9 i mam bol glowy od wczoraj i ciagle uczucie plnego pecherza..
hej czekoladka55555 moglo sie udac ale bardzo nieopowiedzialne z twojej strony jest zazycie lekarstw jakichkolwiek na wlasna reke tylko folik wiem ,ze przy zagrozonej ciazy mozna prac duphaston ale nie wim czy laczy sie go z luteina ja po pierwszej wizycie dostalam w 9 tyg lutejne pod jezyk i acard ale nie z duphastonem poczekaj do okresu jesli nie dostaniesz a test wkaze ciaze nie bierz juz nic idz do lekarza pozddrawiam trzymam kciuki za Ciebie:)
czekoladko nie łączy się duphastonu i luteiny bo luteina to to samo co duphaston tylko ze duphaston lepiej się wchłania w organizm.tak ze lepiej nie kombinować bo możesz aby sobie zaszkodzić.ja brałam do 10 tyg. Duphaston a teraz biore luteine dopochwowo na wzmocnienie szyjki.
Witajcie dziewczyny
Dużo, naprawdę dużo przeczytałam wpisów dziewczyn które straciły maleństwa ze wszystkimi się identyfikuję i łączę.
Wyszłam drugi raz za mąż z pierwszego małżeństwa mam dwóch wspaniałych synów, zdecydowaliśmy z drugim mężem że zaczynamy starania o nowego członka rodziny, miałam obawy dot wieku(33 l) ale stwierdziłam że przecież nie jest tak źle. W ciążę zaszłam zaraz po odstawieniu tabletek tak radził mój gin, czas był piękny podróż poślubna, romantyczne wieczory a po powrocie dwie kreseczki. Radość nie trwała długo, najpierw plamienia, po kilku dniach niestety... W pierwszej chwili szok, niedowierzanie, jak to przecież mam dzieci obie ciążę bez najmniejszych problemów, potem złość na wszystko i wszystkich na mężą na pracę na siebie.. Poroniłam samoistnie , oczyściłam się sama więc obyło się bez zabiegu, lekarz podejrzewa wirusa którego złapały moje dzieciaki w tych pierwszych dniach mojej ciąży. Jestem w tej chwili na dziwnym etapie, czasami mam tak że jestem pełna nadziei, euforii ze znowu zaczniemy starania a czasem dopada mnie kompletny dół.Z jednej strony chce rozpocząć starania od razu a z drugiej paraliżuje mnie strach. Ostatnio tak naprawdę jedyną pociechą jest dla mnie forum i przeżycia dziewczyn które czuja to co ja. na chwile obecna forum jest jedyną terapia i pomocą dla aniołkowych mam. pozdrawiam Was serdecznie i cieszę się że mogłam cos napisać i zrobić ten krok do przodu
Aniessiu to co czujesz jest całkiem normalne po stracie maleństwa w naszym ciele odbywa się burza emocji,wiem że jest ciężko ale trzymaj się patrz w przyszłość z radością masz kochającego męża i dwóch synków którzy kochają ciebie a ty ich poczekaj z dwa lub 3 miesiące i jesli uważasz że będziesz gotowa to się starajcie o maleństwo ,nieraz tak bywa że kobieta przejdzie kilka ciąż w super stanie a któraś z kolei okaże się cierpieniem lub walka o utrzymanie ciąży u mnie było to samo poronienie samoistne jedna pani powiedziała do mnie i mojego męża że widocznie Bóg miał inne plany dla naszego maleństwa u ciebie i reszty mam anoiłków było tak samo
aniessa witaj kochana doskonale Ciebie rozumiemy ,bardzo mi przykro iz stracilas dzidziusia dla popcieszenia napisze iz do porodu pozostalo mi 2 tyg i spodziewam sie silnego chlopczyka,dlatego trzymam kciuki za Ciebie nie poddawaj sie i badz silna pozdrawiam goraco i badz z nami na forum:)
małgosia1989 Swieta prawda takze uwazam iz nasz bol i strata czemus pozsluzyly a nasze aniolki patrza na nas z gory i sa z nami i naszymi pociechami na ziemi .Bardzo cierpie do dzis i nic tego nie zmieni pozostalo mi tylko zyc i kochac moje malenstwa...
dziękuje Wam dziewczyny bardzo, siedze teraz w pracy i ryczę. Tak naprawdę nikt kto tego nie przeżył nie jest w stanie pojąć co czuje kobieta w takim momencie. Moi bliscy myslą że uporałam się ze wszystkim i przeszłam do normalnego życia, przecież chodzę do pracy wstaję rano gotuje obiady chodzę na zakupy.. tylko to tak naprawdę na chwilę działa, potem zdaje sobie sprawę że robię to jak robot, mam wrażenie że nie ma we mnie uczuć jestem straszna dla męża najchętniej na nim wyładowałabym całą swoją złość . jak długo to potrwa ? jak doszłyście do siebie? oczywiście będziemy się starać za 2 - 3 m-ce, w październiku lekarz chce zrobić mi wszystkie badania, tylko paraliżuje mnie strach że sytuacja może się powtórzyć.
Dziękuje Wam bardzo że jesteście, ze rozumiecie mnie jak nikt w tej chwili. Pozdrawiam Was bardzo bardzo gorąco
u mnie lekarstwem był płacz bo trzeba się wypłakać ale też nie poddawałam się oczywiście gdzieś tam się bałam ale odpychałam od siebie takie myśli i się udało po około pół roku od straty dziudziuśa ale u mnie doszły jeszcze problemy zdrowotne
aniessiu a nie myślałaś może czy nie masz przypadkiem depresji tu każda z nas rozumie twój ból ale moim zdaniem nie powinnaś tak sie pogrążąć w smutku , twój organizm ,ciało szuka wyjśćia na uwolnienie emocji jakie w tobie drzemią z tąd twoja złość na męża pomyśl prosze czy by nie powalczyć z tym przeciesz twój partner tak samo cierpi choc byc może tego nie okazuje
masz racje Małgosiu 1989, emocje szukają wyjścia , przez dwa dni miałam wrażenie że cos mnie dusi, taka kula w gardle, przeszło dopiero dzisiaj. To niesamowite ile my kobiety jesteśmy w stanie znieść. upaść i podnieść się i tak wiele wiele razy..
Witajcie kobietki,takze jestem mama dwoch aniolkow - chlopcow. Byla to ciaza blizniacz obumarla w 10 i 12 tygodniu. Z badan histopatologicznych wyszlo,ze moi chlopcy mieli wady rozwojowe. Niestety byla to moja pierwsza ciaza i zaonczyla sie wielka tragedia. Urodzilam 5 wrzesnia w szpitalu i bylam wtedy w 15 tygoniu ciazy. Pozdrawiam wszystkiemamy, ktore przeszly w zyciu wiele i nadal maja odwage aby starac sie o kolejne malenstwo