Chcę pójść na wojnę z przychodnią, wiem wiem muszę napisać imienną skargę do NFZ ale w jaki sposób mogę się dowiedzieć, co przychodnia MUSI zapewnić pacjentowi? Na stronie NFZ są oczywiście Prawa Pacjenta ale co jeśli są łamane bo przychodnia ma za mało pieniędzy? albo zbyt mało specjalistów w danej dziedzinie zatrudnionych? Kto określa limit ilu pacjentów może przyjąć lekarz w danym dniu? Może jakiś lekarz mnie oświeci?
Ma to być "wojna" ze złym funkcjonowaniem przychodni, bałaganem, brakiem szacunku do pacjenta, kompletną ignorancją pracowników/ pielęgniarek, administracji, bezmyślnością jakiej nigdzie wcześniej nie spotkałam ani ja ani moi znajomi - nie lekarzy - tutaj w sumie zastrzeżeń nie mam.
Nie wiem w jakim dziale o to zapytać, jeśli popełniam błąd pisząc tutaj to z góry przepraszam:(
1 2013-01-07 16:22:13 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-01-07 16:24:26)
Podobne tematy
W przychodni na tablicy informacyjnej powinna być wywieszona lista usług medycznych, objętych kontraktem z NFZ. Jeżeli jej nie ma, upomnij się o nią w rejestracji. Każdy pacjent ma prawo wiedzieć, za co nie płaci a za co będzie musiał.
Kto określa limit ilu pacjentów może przyjąć lekarz w danym dniu?
Oooo, też jestem ciekawa odpowiedzi na to pytanie. Bo niby formalnie mamy służbę zdrowia dostępną na podstawie składek społecznych, a w praktyce do np. neurologa czeka się kilka miesięcy na NFZ, a prywatnie to za kilka dni... I to ten sam lekarz, w tym samym gabinecie, w tej samej przychodni, w tych samych godzinach.
Przede wszystkim, wszystko zależy od przychodni. Niektóre z nich oferują usługi tylko w zakresie POZ (podstawowej opieki zdrowotnej), co oznacza, że przyjmuje tam lekarz medycyny rodzinnej, internista czy pediatra. Nie mają narzuconej odgórnej ilości pacjentów, jaką muszą przyjąć każdego dnia. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od lekarza i jego ustaleń z kierownictwem ośrodka. I tak, jeden przyjmie w ciągu godziny czterech pacjentów, inny sześciu, jeszcze inny dziesięciu.
Niektóre POZ rozszerzają zakres świadczonych usług, zapewniajac dostępność specjalistów u siebie na miejscu. Tutaj sprawa się komplikuje. Jeśli specjalista przyjmuje w ramach kontraktu z NFZ, przychodnia zawarła z funduszem stosowną umowę w ramach której uzyskała określoną ilość punktów na badania dla danego lekarza. I te punkty należy w jakiś sposób rozdzielić. To sprawia, że przyjęcia lekarza w ramach NFZ są limitowane - przez to czasami dochodzi do sytuacji, kiedy lekarz przyjmuje w danej poradni raz w tygodniu przez 2 godziny, badając w tym czasie 8 pacjentów, co generuje kolejki. Niekiedy placówka dodatkowo umożliwia korzystanie z płatnej wizyty u tego samego lekarza, w tym samym gabinecie, ale nie ma to nic wspólnego z leczeniem "na fundusz".
Wszystkie informacje, wraz z ewentualnymi cennikami, powinny być wywieszone w widocznych miejscach. Jeśli tak nie jest, każdy pacjent ma prawo zapytać o to wszystko w rejestracji.
O ile się nic nie zmieniło,przychodnia powinna mieć podpisany kontrakt ze specjalistą (może to być specjalista który przyjmuje na terenie tej samej bądź innej przychodni). Jeśli to jest jakiś bardzo nietypowy specjalista to może nie mieć kontraktu i wtedy jak jest taka potrzeba lekarz kieruje do jakiegokolwiek specjalisty w tej dziedzinie wg swojego uznania.
Ilu pacjentów może przyjąc lekarz w jednostce czasu wyznaczają limity NFZ - tzn NFZ podpisał z przychodnią (czy szpitalem) kontrakt który wystacza na przyjęcie tylu a tylu pacjentów, wykonanie tylu a tylu procedur. Stąd takie długie kolejki do specjalistów -mimo że moc przerobowa pozwoliłaby przyjąc dwa razy więcej, to niestety NFZ zapłaciłby tylko za połowę, a druga połowa to byłaby działalność charytatywna. NFZ czasem płaci za tzw 'nadwykonania' ale o ile wiem robi się bardziej oporny stąd jednostki bronią się przed nadwykonaniami ze wszystkich sił.