Ja dla dzieci (i z dziećmi) tworzę ilustracje, najczęściej związane z czymś,co dziecko widziało w ciągu dnia...to też takie moje uzewnętrznienie i hołd dla wspomnień
Później drukuję je w wielkim formacie i mamy swój plakat z własną historią
w ten sam sposób tworzę dla nas plakaty na ścianę, dla znajomych kalendarze, plakaty etc..
To jest meduzka z naszego Egzotarium, planuję jeszcze skończyć płaszczkę i rekina-młota, bo są one częścią tej historii 

To jest nasz kot Killer po ostatecznym wkurzeniu mamy- czyli mnie. Mój synek powiedział "Mamo,jak wystrzelisz Killerka w kosmos, to on daleko nie poleci, tylko usiądzie na księżycu"

A tu Killer w marcu , na płocie, na wsi u mojej babci- nigdy nie słyszeliśmy, zeby tak miauczał,jak wtedy. Nie wiemy tylko czy z radości, czy żałości 

A to sówka, która nam śpiewała, kiedy wracaliśmy nocą przez las,bo nam się trochę spacer wydłużył.

Tutaj zejście z Równicy, ze schroniska wczesnym świtem- Kuba pierwszy raz samodzielnie wszedł na nią jako 3-latek i... sam zszedł.

i jeszcze kilka tam innych takich.. Zastanawiam się nad jakąś fotoksiążką, albo fototapetą, bo mamy naprawdę kolorowo... albo rodzinną kroniką, bo fajnie jest widzieć obok zdjęć takie nasze inspiracje.. to bardzo zbliża
Jeszcze nie wiem... nie są one może najlepsze p[od względem artystycznym, ale najważniejsze, że są nasze 
A tak poza tym to robimy różne rzeczy, w wakacje robiliśmy obrazki z klejem i piaskiem
teraz czekamy na kasztany..a w międzyczasie robimy z masy kukurydzianej scenki, albo ozdabiamy styropianowe formy trójkątami ze wstążki...albo pieczemy ciacha o różnych kształtach i je ozdabiamy..nie no, nie nudzimy się 