Chodzi mi o takie czynności jak robienie śniadań do pracy, prasowanie koszul, pranie jego rzeczy, sprzątanie pokoju, a nawet kupowanie bielizny/skarpet tudzież innych ubrań ? Żeby nie było nie chodzi mi tutaj o robienie z siebie jakieś kury domowej która ma mężowi służyć, prędzej chodzi mi o jakieś role do których bardziej lub mniej się nadajemy. Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne. Tutaj też dochodzi fakt, że mój mąz dużo pracuje, a co za tym idzie nie zawsze ma czas się samemu ogarniać.
Podobne tematy
O jakiś kolejny erotoman fantasta z trollowym wątkiem? Jak miło xD
O jakiś kolejny erotoman fantasta z trollowym wątkiem? Jak miło xD
Prasowanie koszul i robienie śniadań kojarzy ci się z erotyką ? Aha.
Prasowanie koszul i robienie śniadań kojarzy ci się z erotyką ? Aha.
To. A szczególnie narzucenie takiej narracji. I to szczególnie, że prezentem numer jeden na walentynki i rocznice od mężów dla swoich żon to jakiegoś typu bielizna.
Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne.
Przestań pierdolić, albo przynajmniej lepiej się postaraj.
O jakiś kolejny erotoman fantasta z trollowym wątkiem? Jak miło xD
Nope, wciąż ten sam nudziarz ![]()
Susan5432 napisał/a:Prasowanie koszul i robienie śniadań kojarzy ci się z erotyką ? Aha.
To. A szczególnie narzucenie takiej narracji. I to szczególnie, że prezentem numer jeden na walentynki i rocznice od mężów dla swoich żon to jakiegoś typu bielizna.
Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne.
Przestań pierdolić, albo przynajmniej lepiej się postaraj.
Jaką narrację narzucam ? Tak po prostu jest, nic na to nie poradzę.
Jak to mówią, wyobraźnia jest nieograniczona
Różni ludzie miewają różne fetysze...
I to szczególnie, że prezentem numer jeden na walentynki i rocznice od mężów dla swoich żon to jakiegoś typu bielizna.
Co prawda, to nie mąż, ale mi mój mężczyzna nigdy nie kupuje bielizny. Wątpię, by wiedział, jaki noszę rozmiar. Także to nie takie oczywiste ![]()
Jack Sparrow napisał/a:I to szczególnie, że prezentem numer jeden na walentynki i rocznice od mężów dla swoich żon to jakiegoś typu bielizna.
Co prawda, to nie mąż, ale mi mój mężczyzna nigdy nie kupuje bielizny. Wątpię, by wiedział, jaki noszę rozmiar. Także to nie takie oczywiste
Dokładnie.
Jack Sparrow napisał/a:I to szczególnie, że prezentem numer jeden na walentynki i rocznice od mężów dla swoich żon to jakiegoś typu bielizna.
Co prawda, to nie mąż, ale mi mój mężczyzna nigdy nie kupuje bielizny. Wątpię, by wiedział, jaki noszę rozmiar. Także to nie takie oczywiste
Rozmiar w przypadku jadalnej bielizny nie ma znaczenia.
A bywają takie rozwiązania 'one size fit all".
Na walentynki jak znalazł ![]()

Rozmiar w przypadku jadalnej bielizny nie ma znaczenia.
A bywają takie rozwiązania 'one size fit all".
Na walentynki jak znalazł
Widziałam męskie i damskie stringi zrobione z takich pudrowych cukierków, co się nimi zajadało za dzieciaka, ale nie wiem, czy fajnie jest z pół godziny rozpracowywać majtki ![]()
Jack Sparrow napisał/a:I to szczególnie, że prezentem numer jeden na walentynki i rocznice od mężów dla swoich żon to jakiegoś typu bielizna.
Co prawda, to nie mąż, ale mi mój mężczyzna nigdy nie kupuje bielizny. Wątpię, by wiedział, jaki noszę rozmiar. Także to nie takie oczywiste
Koszmar kazdego faceta jak kupuje pierwszy raz.
Sprzedawczyni:
- no ale zona jest jak ja? Większy, mniejszy biust, grubsza, chudsza?
- skąd mam wiedzieć? A nie ma pani czegos takiego elastyczgego, rosciagliwego, uniwersalnego? Co na każdą pasuje?
- A mam takie że tylko pod biustem a biust goły zostaje
- wezme
Źle kombinujesz. Te cukierki są przewidziane na przerwy, żeby sił w międzyczasie nie zabrakło ![]()
Koszmar kazdego faceta jak kupuje pierwszy raz.
Sprzedawczyni:
- no ale zona jest jak ja? Większy, mniejszy biust, grubsza, chudsza?
- skąd mam wiedzieć? A nie ma pani czegos takiego elastyczgego, rosciagliwego, uniwersalnego? Co na każdą pasuje?
- A mam takie że tylko pod biustem a biust goły zostaje
- wezme
Złoto xD
Rezygnacja z pewnych części garderoby byłaby tutaj skutecznym rozwiązaniem ![]()
Źle kombinujesz. Te cukierki są przewidziane na przerwy, żeby sił w międzyczasie nie zabrakło
Mój partner nie jest wielkim fanem słodyczy, więc już słyszę te komentarze: "jakie słodkie", "ale mnie zmuliło" xD
Koszmar kazdego faceta jak kupuje pierwszy raz.
Sprzedawczyni:
- no ale zona jest jak ja? Większy, mniejszy biust, grubsza, chudsza?
- skąd mam wiedzieć? A nie ma pani czegos takiego elastyczgego, rosciagliwego, uniwersalnego? Co na każdą pasuje?
- A mam takie że tylko pod biustem a biust goły zostaje
- wezme
Haha
Uroczy jesteście ![]()
Jack Sparrow napisał/a:Źle kombinujesz. Te cukierki są przewidziane na przerwy, żeby sił w międzyczasie nie zabrakło
Mój partner nie jest wielkim fanem słodyczy, więc już słyszę te komentarze: "jakie słodkie", "ale mnie zmuliło" xD
To musisz w wersji słonej kupić
Dla mnie byłoby osobiście duuużo lepsza wersja słona( lub pikantna) ![]()
Haha
Uroczy jesteście
Tak mi się przypomniało xD
Odpowiadając na pytanie Autorki/Autora dla faceta warto zrobic wszystko. Odwdzieczy sie
Chodzi mi o takie czynności jak robienie śniadań do pracy, prasowanie koszul, pranie jego rzeczy, sprzątanie pokoju, a nawet kupowanie bielizny/skarpet tudzież innych ubrań ? Żeby nie było nie chodzi mi tutaj o robienie z siebie jakieś kury domowej która ma mężowi służyć, prędzej chodzi mi o jakieś role do których bardziej lub mniej się nadajemy. Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne. Tutaj też dochodzi fakt, że mój mąz dużo pracuje, a co za tym idzie nie zawsze ma czas się samemu ogarniać.
Przeważnie nie, mąż sam sobie pierze i wybiera skarpetki, gacie i w ogóle resztę ubrania. A tez jest zajętym człowiekiem,, po prosu chyba dumnym, to będzie to słwwo. .
Nie mam męża,ale gdybym miala to bym robila wszystkie te czynnosci plus do pracy bym jeszcze chodziła ![]()
Nie mam męża,ale gdybym miala to bym robila wszystkie te czynnosci plus do pracy bym jeszcze chodziła
Skoro nie masz to nie wiesz co mówisz.
Susan5432 napisał/a:Chodzi mi o takie czynności jak robienie śniadań do pracy, prasowanie koszul, pranie jego rzeczy, sprzątanie pokoju, a nawet kupowanie bielizny/skarpet tudzież innych ubrań ? Żeby nie było nie chodzi mi tutaj o robienie z siebie jakieś kury domowej która ma mężowi służyć, prędzej chodzi mi o jakieś role do których bardziej lub mniej się nadajemy. Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne. Tutaj też dochodzi fakt, że mój mąz dużo pracuje, a co za tym idzie nie zawsze ma czas się samemu ogarniać.
Przeważnie nie, mąż sam sobie pierze i wybiera skarpetki, gacie i w ogóle resztę ubrania. A tez jest zajętym człowiekiem,, po prosu chyba dumnym, to będzie to słwwo. .
Mój też jest dumny, aczkolwiek często wyczerpany i po prostu po pracy zazwyczaj sobie odpoczywa, dlatego niewiele już robi.
Susan5432 napisał/a:Chodzi mi o takie czynności jak robienie śniadań do pracy, prasowanie koszul, pranie jego rzeczy, sprzątanie pokoju, a nawet kupowanie bielizny/skarpet tudzież innych ubrań ? Żeby nie było nie chodzi mi tutaj o robienie z siebie jakieś kury domowej która ma mężowi służyć, prędzej chodzi mi o jakieś role do których bardziej lub mniej się nadajemy. Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne. Tutaj też dochodzi fakt, że mój mąz dużo pracuje, a co za tym idzie nie zawsze ma czas się samemu ogarniać.
Przeważnie nie, mąż sam sobie pierze i wybiera skarpetki, gacie i w ogóle resztę ubrania. A tez jest zajętym człowiekiem,, po prosu chyba dumnym, to będzie to słwwo. .
Dla.mnie pranie osobno to bzdura
Julia life in UK napisał/a:Nie mam męża,ale gdybym miala to bym robila wszystkie te czynnosci plus do pracy bym jeszcze chodziła
Skoro nie masz to nie wiesz co mówisz.
Wiem co mowie(a raczej co pisze), bo dla mnie,zebym ja miała meza to bym musiala miec najpierw fajnego chlopaka i wtedy bym mogla takie rzeczy robic dla fajnego męża. Natomiast wszyscy moi ex to byli glupie chlopaki i ani jeden z nich nie zaskugiwal na to, zeby z nim brac ślub i mu usługiwać
Samba napisał/a:Susan5432 napisał/a:Chodzi mi o takie czynności jak robienie śniadań do pracy, prasowanie koszul, pranie jego rzeczy, sprzątanie pokoju, a nawet kupowanie bielizny/skarpet tudzież innych ubrań ? Żeby nie było nie chodzi mi tutaj o robienie z siebie jakieś kury domowej która ma mężowi służyć, prędzej chodzi mi o jakieś role do których bardziej lub mniej się nadajemy. Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne. Tutaj też dochodzi fakt, że mój mąz dużo pracuje, a co za tym idzie nie zawsze ma czas się samemu ogarniać.
Przeważnie nie, mąż sam sobie pierze i wybiera skarpetki, gacie i w ogóle resztę ubrania. A tez jest zajętym człowiekiem,, po prosu chyba dumnym, to będzie to słwwo. .
Dla.mnie pranie osobno to bzdura
No ja osobiście nie mieszam niektórych rzeczy, nawet swoich.
Susan5432 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Nie mam męża,ale gdybym miala to bym robila wszystkie te czynnosci plus do pracy bym jeszcze chodziła
Skoro nie masz to nie wiesz co mówisz.
Wiem co mowie(a raczej co pisze), bo dla mnie,zebym ja miała meza to bym musiala miec najpierw fajnego chlopaka i wtedy bym mogla takie rzeczy robic dla fajnego męża. Natomiast wszyscy moi ex to byli glupie chlopaki i ani jeden z nich nie zaskugiwal na to, zeby z nim brac ślub i mu usługiwać
Wiesz tylko uważam, że relacja z chłopakiem a z mężem to trochę zupełnie inne ligi. Uważam, że jak masz męża to też zdecydowanie bardziej poznajesz jego wady, no bo żyjecie razem pod jednym dachem więc może czuć się swobodnie, a chłopak dopiero co chce stać się mężem, więc nie może aż tak pokazywać swoich wad.
Bert44 napisał/a:Samba napisał/a:Przeważnie nie, mąż sam sobie pierze i wybiera skarpetki, gacie i w ogóle resztę ubrania. A tez jest zajętym człowiekiem,, po prosu chyba dumnym, to będzie to słwwo. .
Dla.mnie pranie osobno to bzdura
No ja osobiście nie mieszam niektórych rzeczy, nawet swoich.
Ja tam bym robila wszystkich ubrania pranie razem tyle,ze bym dzielila na czarne,kolorowe i białe
No ja osobiście nie mieszam niektórych rzeczy, nawet swoich.
Bo niektórych rzeczy nie pierze się razem. Nie wrzucisz czarnych jeansów i wełnianego swetra razem. Ale jak ktoś pisze, że małżeństwo robi sobie osobne prania to jest to zwykłe pierdolenie.
No ja osobiście nie mieszam niektórych rzeczy, nawet swoich.
Dokładnie.
Susan5432 napisał/a:No ja osobiście nie mieszam niektórych rzeczy, nawet swoich.
Bo niektórych rzeczy nie pierze się razem. Nie wrzucisz czarnych jeansów i wełnianego swetra razem. Ale jak ktoś pisze, że małżeństwo robi sobie osobne prania to jest to zwykłe pierdolenie.
Dokladnie potem poodwojne rachunki ![]()
Jack Sparrow napisał/a:Susan5432 napisał/a:No ja osobiście nie mieszam niektórych rzeczy, nawet swoich.
Bo niektórych rzeczy nie pierze się razem. Nie wrzucisz czarnych jeansów i wełnianego swetra razem. Ale jak ktoś pisze, że małżeństwo robi sobie osobne prania to jest to zwykłe pierdolenie.
Dokladnie potem poodwojne rachunki
Ogólnie powinno być optymalnie, żeby bębęn nie był ani zbyt pusty, ani załadowany pod korek, też nie łącz samych ciężkich rzeczy które chłoną masę wody, bo wiesz wszysto robi się ciężkie, no i w ten sposób gorzej się pierze i ubrania szybciej się niszczą.
Julia life in UK napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Bo niektórych rzeczy nie pierze się razem. Nie wrzucisz czarnych jeansów i wełnianego swetra razem. Ale jak ktoś pisze, że małżeństwo robi sobie osobne prania to jest to zwykłe pierdolenie.
Dokladnie potem poodwojne rachunki
Ogólnie powinno być optymalnie, żeby bębęn nie był ani zbyt pusty, ani załadowany pod korek, też nie łącz samych ciężkich rzeczy które chłoną masę wody, bo wiesz wszysto robi się ciężkie, no i w ten sposób gorzej się pierze i ubrania szybciej się niszczą.
Przeciez wiem jak sie pranie robi ![]()
Koszmar kazdego faceta jak kupuje pierwszy raz.
Sprzedawczyni:
- no ale zona jest jak ja? Większy, mniejszy biust, grubsza, chudsza?
- skąd mam wiedzieć? A nie ma pani czegos takiego elastyczgego, rosciagliwego, uniwersalnego? Co na każdą pasuje?
- A mam takie że tylko pod biustem a biust goły zostaje
- wezme
Dlatego ja zadbałam, żeby mój mężczyzna wiedział, jaki noszę rozmiar
Tak niby mimochodem kilka razy wspomniałam, ale mu utkwiło - widocznie jego filtr nie wypuścił już tej informacji ![]()
Będąc jednak precyzyjną, to mimo wszystko rozmiar rozmiarowi potrafi być nierówny, a bielizna powinna być jednak doskonale dopasowana.
W sumie.. takie sportowe wersje nie byłyby lepsze?
W sumie.. takie sportowe wersje nie byłyby lepsze?
Nie do celów romantycznych. ![]()
W sumie.. takie sportowe wersje nie byłyby lepsze?
Do czego lepsze? Wersje sportowe, jak sama nazwa wskazuje - najlepsze są do uprawiania sportu. Nawet gładka bielizna, która jest dosyć uniwersalna, nie jest już bielizną sportową i nie należy tego ze sobą mylić. Pomijam przy tym, że sportowa oczywiście też ma rozmiary ![]()
To musisz w wersji słonej kupić
Nie no, ale tak całkiem serio. Uważacie, że jadalna bielizna jest fajna? Czy to raczej taki wynalazek, który kupuje się bardziej dla beki / jednorazowo, by zaspokoić ciekawość?
Tak mi się przypomniało xD
Haha, taka niezręczność zawsze bawi, jak się to ogląda z boku ![]()
Przeważnie nie, mąż sam sobie pierze i wybiera skarpetki, gacie i w ogóle resztę ubrania. A tez jest zajętym człowiekiem,, po prosu chyba dumnym, to będzie to słwwo. .
Tak bez złośliwości, co duma ma wspólnego z praniem?
Dla.mnie pranie osobno to bzdura
Bo niektórych rzeczy nie pierze się razem. Nie wrzucisz czarnych jeansów i wełnianego swetra razem. Ale jak ktoś pisze, że małżeństwo robi sobie osobne prania to jest to zwykłe pierdolenie.
Dokładnie. Od lat zajmuję się naszym praniem, bo lubię, mam swój „system”, znam się na materiałach, wiem, co można ze sobą mieszać, jaką nastawiać temperaturę, jakiego użyć detergentu, jak pozbyć się plam etc. Nie widzę też sensu w praniu trzech rzeczy na krzyż, bo szkoda prądu i wody, a łatwiej nazbierać całą pralkę, jak się jest we dwoje.
Nie no, ale tak całkiem serio. Uważacie, że jadalna bielizna jest fajna? Czy to raczej taki wynalazek, który kupuje się bardziej dla beki / jednorazowo, by zaspokoić ciekawość?
Jeśli nie jest to pytanie skierowane tylko do panów, to odpowiem za siebie, że dla mnie zdecydowanie jest to przerost formy nad treścią i jeśli już, to raczej jednorazowe urozmaicenie niż coś, co warto powtarzać. Jest tyle innych możliwości, że naprawdę lepiej się czymś pysznym posmarować niż namawiać partnera do zjadania czegoś, co jest jakimś mdłym czymś, w dodatku nierzadko z dodatkiem niejadalnej gumki czy innego "łącznika".
Reasumując - jak najbardziej mogłabym wcielić w życie, ale tego po prostu nie "czuję" ![]()
44 2026-02-08 08:54:30 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-08 09:28:04)
Haha, taka niezręczność zawsze bawi, jak się to ogląda z boku
Dobrze rozegrana niezręczność więcej niż bawi ![]()
Nie no, ale tak całkiem serio. Uważacie, że jadalna bielizna jest fajna? Czy to raczej taki wynalazek, który kupuje się bardziej dla beki / jednorazowo, by zaspokoić ciekawość?
Raczej dla beki niż na poważnie, ale zabawa i tak może być przednia. Można się czymś pysznym wysmarować, ale też nie specjalnie jestem fanem. Zbyt często się to kończyło jakimiś dziwnymi podrażnieniami/infekcjami/chuj wie co po fakcie lub się kleiło (jak to po słodkim), a w tych zabawach poślizg wygrywa z lepkością. Ja to zdecydowanie wole opcje masażowe (skoro mowa o walentynkach to yoni/lingam). Są też kursy dla par (różnych masaży). Fajna sprawa, bo zacieśnia intymność, ale nie jedynie w aspekcie seksualnym.
45 2026-02-08 09:21:55 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-08 09:22:58)
bagienni_k napisał/a:W sumie.. takie sportowe wersje nie byłyby lepsze?
Do czego lepsze? Wersje sportowe, jak sama nazwa wskazuje - najlepsze są do uprawiania sportu. Nawet gładka bielizna, która jest dosyć uniwersalna, nie jest już bielizną sportową i nie należy tego ze sobą mylić. Pomijam przy tym, że sportowa oczywiście też ma rozmiary
Wydziwiasz z tymi rozmiarami i dopasowaniem. Nawet jak ci cycek/cokolwiek będzie wypadać przy najmniejszym ruchu to i tak żadnemu facetowi nie będzie to przeszkadzać. ![]()


Samba napisał/a:Przeważnie nie, mąż sam sobie pierze i wybiera skarpetki, gacie i w ogóle resztę ubrania. A tez jest zajętym człowiekiem,, po prosu chyba dumnym, to będzie to słwwo. .
Tak bez złośliwości, co duma ma wspólnego z praniem?
Bert44 napisał/a:Dla.mnie pranie osobno to bzdura
Jack Sparrow napisał/a:Bo niektórych rzeczy nie pierze się razem. Nie wrzucisz czarnych jeansów i wełnianego swetra razem. Ale jak ktoś pisze, że małżeństwo robi sobie osobne prania to jest to zwykłe pierdolenie.
Dokładnie. Od lat zajmuję się naszym praniem, bo lubię, mam swój „system”, znam się na materiałach, wiem, co można ze sobą mieszać, jaką nastawiać temperaturę, jakiego użyć detergentu, jak pozbyć się plam etc. Nie widzę też sensu w praniu trzech rzeczy na krzyż, bo szkoda prądu i wody, a łatwiej nazbierać całą pralkę, jak się jest we dwoje.
Co ma duma do prania? Nie wiem, może to, że mąż woli sobie prać i wybierać ciuchy samemu, w sensie, że nie pozwoli sobie (przeważnie) na to, by ktoś inny za niego to robił.
I tak, piorę osobno swoje rzeczy, nie mieszam niektórych rzeczy ze sobą, ani tym bardziej nie mieszam moich rzeczy z męża rzeczami. Nie żal mi wody i prądu co może i kontrowersyjne, lubię jak w pralce jest mniej rzeczy, żeby była szansa na ich porządne wypłukanie.
47 2026-02-08 09:32:53 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-08 09:50:46)
Co ma duma do prania? Nie wiem, może to, że mąż woli sobie prać i wybierać ciuchy samemu, w sensie, że nie pozwoli sobie (przeważnie) na to, by ktoś inny za niego to robił.
I tak, piorę osobno swoje rzeczy, nie mieszam niektórych rzeczy ze sobą, ani tym bardziej nie mieszam moich rzeczy z męża rzeczami. Nie żal mi wody i prądu co może i kontrowersyjne, lubię jak w pralce jest mniej rzeczy, żeby była szansa na ich porządne wypłukanie.
Bo to pierdolenie. Jak bardzo pojebanym trzeba być, aby bać się dać wybrankowi/wybrance wyprać swoje ciuchy? To nie ma żadnego związku z dumą, a z uprzedzeniem.
Pierwsza rzecz, która przychodzi na myśl - koleś popuszcza (albo zwyczajnie nie umie się podmywać/podcierać) i ma wiecznie zasrane lub zaszczane majty, a reszta to dorabianie piździe uszu. Albo ty masz regularnie jakieś upławy i zafajdane i śmierdzące majty.
A jak pranie masz źle wypłukane to albo masz chujową chemię, albo dajesz jej za dużo albo masz mega chujową pralkę lub właśnie ciuchy wiecznie czymś zafajdane, że się nie dopierają przy normalnym załadunku.
PS. a wiesz, że pralki mają tryby dodatkowego płukania lub tryby prania dla alergików z większą ilością wody?
Jack Sparrow, sam nie popuść z wrażenia.
Dowcip mi się przypomniał, trochę juz nieaktualny, ale zawsze. ![]()
Dlaczego pralka ma programy? Żeby kobiety tez mogły programować.
Powiedziałbym coś na temat prania cudzych gaci(rzeczy) tudzież prania moich przez kogoś, ale się powstrzymam
Niech się ludzie chociaż w niedzielę nie wkur**ją
Muszę Ci Samba przyznać rację.
Chociaż argument o oszczędzaniu wody (i w sumie czasu) byłby dla mnie akurat jedynym sensownym, aby to pranie zrobić razem. Grunt, aby miało to jakieś praktyczne uzasadnienie. Jeśli zaś rzeczywiście niektóre rzeczy trzeba prać osobno, bo np. jedno zafarbuje od drugiego, to już rozumiem: konkretny powód a nie jakieś tam "widzimisię".
Niech to pranie zrobi raz jedna osoba, raz druga. Kuźwa, nie wyobrażam sobie mieszkać i żyć z kimś a przy tym w ogóle nie tykać się niektórych podstawowych spraw, jakie są w domu do ogarnięcia.
Zakupy czy wyrzucanie śmieci też ma za zadanie wykonywać zawsze jedna i ta sama osoba?
Zakupy czy wyrzucanie śmieci też ma za zadanie wykonywać zawsze jedna i ta sama osoba?
A czemu niby nie? Jak sie ludzie obowiązkami podziela tak maja.
52 2026-02-08 11:25:26 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-02-08 11:25:46)
.
bagienni_k napisał/a:Zakupy czy wyrzucanie śmieci też ma za zadanie wykonywać zawsze jedna i ta sama osoba?
A czemu niby nie? Jak sie ludzie obowiązkami podziela tak maja.
Podzial obowiązków jest ważny i tak najlepiej jest -sprawiedliwie
54 2026-02-08 12:10:09 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-02-08 12:10:33)
Obowiązki?
To dość mocne słowo na PODSTAWOWE czynności, jakie człowiek powinien umieć chociaż wykonywać, aby być w minimalnym chociaż stopniu ogarniętym.
Nie chcesz/nie potrafisz zrobić tych zakupów? Nie chodzi o zamienne wykonywanie tych czynności, ale jakieś umowy, gdzie "jedno ma być odpowiedzialne za x drugie za y - bez żadnych negocjacji.
Zwyczajnie nie potrafiłbym żyć z kimś pod jednym dachem, gdzie nie mam chęci ani możliwości wglądu w kwestie, które mnie dotyczą! W razie czego, jakby zabrakło tej osoby, to nagle nie będziesz w stanie rachunków zapłacić czy zrobić zakupów na obiad?
Może to u mnie wynika z pewnego poczucia przyzwoitości: skoro mieszkam w danym lokum, to chcę i wolę wiedzieć, co się w nim dzieje. Tak samo, jak chcę móc ogarniać podstawowe czynności domowe, skoro korzystam z tego mieszkania.
Podzial obowiązków jest ważny i tak najlepiej jest -sprawiedliwie
Sprawiedliwość to złe pojęcie. Aby związek był zdrowy i trwały, muszą być tak samo zaangażowane 2 osoby.
Jak oboje zaczną dochodzić sprawiedliwości, ba wnikać w szczegóły, to zawsze kończy się katastrofą, wypominaniem, przymuszaniem itd. Oboje musza przede wszystkim pilnować siebie, a nie tą drugą stronę.
Julia life in UK napisał/a:Podzial obowiązków jest ważny i tak najlepiej jest -sprawiedliwie
Sprawiedliwość to złe pojęcie. Aby związek był zdrowy i trwały, muszą być tak samo zaangażowane 2 osoby.
Jak oboje zaczną dochodzić sprawiedliwości, ba wnikać w szczegóły, to zawsze kończy się katastrofą, wypominaniem, przymuszaniem itd. Oboje musza przede wszystkim pilnować siebie, a nie tą drugą stronę.
Od kiedy sprawiedliwość to zle pojecie? Wg mnie bardzo dobre pojęcie, bo wtedy nie jest tak,ze jedna osoba robi wszystko,a druga prawie nic
(...) Uważam, że jak masz męża to też zdecydowanie bardziej poznajesz jego wady, no bo żyjecie razem pod jednym dachem więc może czuć się swobodnie, a chłopak dopiero co chce stać się mężem, więc nie może aż tak pokazywać swoich wad.
... Ale to chyba normalne, żeby mieszkać ze sobą przed ohajtaniem, a ukrywanie wad gryzie w dupę jak się już zmęczysz udawaniem?
To musi być bardzo smutne, żenić się z kimś kogo się dobrze nie zna i z kim nie czuje się swobodnie. Jeszcze jeden powód żeby unikać wpadek.
Susan5432 napisał/a:(...) Uważam, że jak masz męża to też zdecydowanie bardziej poznajesz jego wady, no bo żyjecie razem pod jednym dachem więc może czuć się swobodnie, a chłopak dopiero co chce stać się mężem, więc nie może aż tak pokazywać swoich wad.
... Ale to chyba normalne, żeby mieszkać ze sobą przed ohajtaniem, a ukrywanie wad gryzie w dupę jak się już zmęczysz udawaniem?
To musi być bardzo smutne, żenić się z kimś kogo się dobrze nie zna i z kim nie czuje się swobodnie. Jeszcze jeden powód żeby unikać wpadek.
Nie da się na dłuższą metę ukrywać swoich wad też uważam, że trzeba się najpierw dobrze poznać, by planować ślub
59 2026-02-08 16:07:12 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-02-08 17:41:58)
KSandraK napisał/a:Susan5432 napisał/a:(...) Uważam, że jak masz męża to też zdecydowanie bardziej poznajesz jego wady, no bo żyjecie razem pod jednym dachem więc może czuć się swobodnie, a chłopak dopiero co chce stać się mężem, więc nie może aż tak pokazywać swoich wad.
... Ale to chyba normalne, żeby mieszkać ze sobą przed ohajtaniem, a ukrywanie wad gryzie w dupę jak się już zmęczysz udawaniem?
To musi być bardzo smutne, żenić się z kimś kogo się dobrze nie zna i z kim nie czuje się swobodnie. Jeszcze jeden powód żeby unikać wpadek.
Nie da się na dłuższą metę ukrywać swoich wad też uważam, że trzeba się najpierw dobrze poznać, by planować ślub
Właśnie. Jak można nie beknąć przy jedzeniu? I tak wyjdzie w końcu
Jeśli nie jest to pytanie skierowane tylko do panów, to odpowiem za siebie, że dla mnie zdecydowanie jest to przerost formy nad treścią i jeśli już, to raczej jednorazowe urozmaicenie niż coś, co warto powtarzać. Jest tyle innych możliwości, że naprawdę lepiej się czymś pysznym posmarować niż namawiać partnera do zjadania czegoś, co jest jakimś mdłym czymś, w dodatku nierzadko z dodatkiem niejadalnej gumki czy innego "łącznika".
Reasumując - jak najbardziej mogłabym wcielić w życie, ale tego po prostu nie "czuję"
Pytanie było takie ogólne, nie tylko do panów
Dla mnie to też nie brzmi szczególnie ciekawie, choć gdyby partner chciał spróbować, to spoko.
Raczej dla beki niż na poważnie, ale zabawa i tak może być przednia. Można się czymś pysznym wysmarować, ale też nie specjalnie jestem fanem. Zbyt często się to kończyło jakimiś dziwnymi podrażnieniami/infekcjami/chuj wie co po fakcie lub się kleiło (jak to po słodkim), a w tych zabawach poślizg wygrywa z lepkością.
Właśnie jak wspomniano tu o pikantnym smaku bielizny, to się zastanawiałam, czy potem nie szczypie, bo jednak muszą tam być użyte jakieś przyprawy i czy one nie przenoszą się z języka na skórę?
Ja to zdecydowanie wole opcje masażowe (skoro mowa o walentynkach to yoni/lingam). Są też kursy dla par (różnych masaży). Fajna sprawa, bo zacieśnia intymność, ale nie jedynie w aspekcie seksualnym.
Masaże są fajne.
Choć na taki płatny to bym nie chciała iść, oczywiście mam tu na myśli masaż erotyczny. Nie dla mnie takie aktywności.
Co ma duma do prania? Nie wiem, może to, że mąż woli sobie prać i wybierać ciuchy samemu, w sensie, że nie pozwoli sobie (przeważnie) na to, by ktoś inny za niego to robił.
A jak ktoś oddaje rzeczy do pralni chemicznej? Czy powoduje to jakiś uszczerbek na jego dumie?
I tak, piorę osobno swoje rzeczy, nie mieszam niektórych rzeczy ze sobą, ani tym bardziej nie mieszam moich rzeczy z męża rzeczami. Nie żal mi wody i prądu co może i kontrowersyjne, lubię jak w pralce jest mniej rzeczy, żeby była szansa na ich porządne wypłukanie.
Spoko, co kto lubi, po prostu zdziwiło mnie użycie słowa „duma” w kontekście robienia prania.
Nie widzę powodu, by mojemu partnerowi miało ujmować w jakiś sposób to, że piorę mu rzeczy.
Tak samo jak nie czuję, by mi ujmował fakt, że on zawsze myje sedes, choć korzystamy z niego oboje.
Jak ładujemy zmywarkę, to też nie na zasadzie, że najpierw on nastawia mycie swoich naczyń, a potem ja swoich, tylko wszystko razem.
A czemu niby nie? Jak sie ludzie obowiązkami podziela tak maja.
Dokładnie. Związek to drużyna, a nie relacja dwóch współlokatorów.
Oczywiście każdy ma prawo do swojego podejścia, ale ja bym nie dała rady w takiej relacji.
Dzielenie wszystkiego na pół, podkreślanie, co jest kogo, wyliczanie, ile razy kto wyniósł śmieci w danym miesiącu, a najlepiej jeszcze osobne półki w lodówce.
Horror.
63 2026-02-08 17:29:47 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-08 17:31:50)
Chodzi mi o takie czynności jak robienie śniadań do pracy, prasowanie koszul, pranie jego rzeczy, sprzątanie pokoju, a nawet kupowanie bielizny/skarpet tudzież innych ubrań ? Żeby nie było nie chodzi mi tutaj o robienie z siebie jakieś kury domowej która ma mężowi służyć, prędzej chodzi mi o jakieś role do których bardziej lub mniej się nadajemy. Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne. Tutaj też dochodzi fakt, że mój mąz dużo pracuje, a co za tym idzie nie zawsze ma czas się samemu ogarniać.
Wykonujecie:)) Jak facet zarobiony to trudno, żeby po pracy dowalac mu jakies sprzątania czy inne gotowania.
Ja nigdy nie miałam ciężkiej pracy i żadna wielka odpowiedzialność na mnie nie ciążyła, więc zajmowanie się domem to dla mnie normalna rzecz a nie jakieś poświęcenie.
Gdy ludzie oboje cięzko pracują to podzial obowiązkow jest inny, ale jak jedno tylko a drugie niekoniecznie to oczywiste, że wtedy te, co się nie przemęcza, w domu robi wiecej. To uczciwe. No jak by to mialo być inaczej? Ja sobie leżę po pracy i oglądam "trudne sprawy" xd on wraca styrany i ja mowie - posprzątaj misiu i ugotuj na jutro obiad bo ostatnio ja gotowałam? Bez jaj. To chore byłoby. Jak on zapier...ala w pracy, aby nam żyło sie lepiej to ja w domu robię większość i nie zawracam mu d...y jakimś praniem czy prasowaniem koszul.
I mogę nawet przez neta mu zamowic gacie, skarpety czy koszule, nie ma problemu:)) Albo i ruszyć swoj niezmęczony tylek i pojechac do sklepu:))) Wielkie mi halo!
Dzielenie wszystkiego na pół, podkreślanie, co jest kogo, wyliczanie, ile razy kto wyniósł śmieci w danym miesiącu, a najlepiej jeszcze osobne półki w lodówce.
Horror.
I najlepiej te wszystkie wyliczanki robić w Excelu ![]()
Susan5432 napisał/a:Chodzi mi o takie czynności jak robienie śniadań do pracy, prasowanie koszul, pranie jego rzeczy, sprzątanie pokoju, a nawet kupowanie bielizny/skarpet tudzież innych ubrań ? Żeby nie było nie chodzi mi tutaj o robienie z siebie jakieś kury domowej która ma mężowi służyć, prędzej chodzi mi o jakieś role do których bardziej lub mniej się nadajemy. Wiadomo, że jak żona kupi np bokserki dla swojego męża to nikt na nia krzywo nie spojrzy i nikt nie pomyśli że to dziwne, ale jak mąż miałby kupować majtki czy stanik dla swojej żony to byłoby to cholernie dziwne i nienaturalne. Tutaj też dochodzi fakt, że mój mąz dużo pracuje, a co za tym idzie nie zawsze ma czas się samemu ogarniać.
Wykonujecie:)) Jak facet zarobiony to trudno, żeby po pracy dowalac mu jakies sprzątania czy inne gotowania.
Ja nigdy nie miałam ciężkiej pracy i żadna wielka odpowiedzialność na mnie nie ciążyła, więc zajmowanie się domem to dla mnie normalna rzecz a nie jakieś poświęcenie.
Gdy ludzie oboje cięzko pracują to podzial obowiązkow jest inny, ale jak jedno tylko a drugie niekoniecznie to oczywiste, że wtedy te, co się nie przemęcza, w domu robi wiecej. To uczciwe. No jak by to mialo być inaczej? Ja sobie leżę po pracy i oglądam "trudne sprawy" xd on wraca styrany i ja mowie - posprzątaj misiu i ugotuj na jutro obiad bo ostatnio ja gotowałam? Bez jaj. To chore byłoby. Jak on zapier...ala w pracy, aby nam żyło sie lepiej to ja w domu robię większość i nie zawracam mu d...y jakimś praniem czy prasowaniem koszul.
I mogę nawet przez neta mu zamowic gacie, skarpety czy koszule, nie ma problemu:)) Albo i ruszyć swoj niezmęczony tylek i pojechac do sklepu:))) Wielkie mi halo!
gdybym ja pracowała to na 100% był by równy podział obowiązków i to bez porownywania,że ja pracuje ciężej,a Ty lżej