Z góry przepraszam osoby wrażliwe za temat okołokupowy
, ale googlowanie nie dało mi żadnej konkretnej odpowiedzi, więc zwracam się do bardziej doświadczonych mam.
Moja córka uwielbia owoce, szczególnie cytrusy. Chętnie pija też soki owocowe. Jej stolec po takiej uczcie przybiera intensywnie pomarańczową barwę i jest, jak to ująć, "żrący", czyli pupa po chwili jest odparzona do krwi.
Czy jest jakiś limit owoców dla dziecka na dzień? Czy nie powinnam pozwalać córce jeść ich zbyt wiele? Czy to, co dzieje się z kupą, jest normalne? Zawsze sądziłam, że owoce są zdrowe...
Zaobserwowałyście u swoich dzieci coś podobnego?