netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Facet z pozoru idealny, czyli dwoje z przeszłością

4 odpowiedzi2 878 wyświetleńzałożony przez czarno.biala, 06.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet z pozoru idealny, czyli dwoje z przeszłością

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Facet z pozoru idealny, czyli dwoje z przeszłością

Witam,
Jestem po pewnym związku. Byłam z facetem pół roku, oboje mamy 23 lata. Układało się nam cudownie, aż po pół roku zerwał ze mną przez telefon wystawiając mnie z długim weekendem. Próbowałam z nim rozmawiać etc. Usłyszałam że ZA BARDZO SIĘ RÓŻNIMY, potem nasi wspólni znajomi zaczęli opowiadać mi o jego przeszłości ( panienki na jedną noc i tym podobne akcje, o które w życiu bym go nie podejrzewała). Następnie przyszły wakacje, zero kontaktu. Po wakacjach on starał się do mnie dotrzeć, ale ja tylko o mało co nie wybuchałam płaczem... i on dał spokój- zresztą poprosiłam go o to, ale zawsze mogłam na nim polegać, jeśli miałam jakiś problem pomagał. Jakieś dwa miesiące temu zaczął pisać sms'y pod wpływem %. Okazało się , że zwyczajnie stchórzył. Mieliśmy problem z sexem - gumka i mu opadał, a ja nie mogłam brać hormonów, dodatkowo nie wiem czemu, ale właściwie poza palcówką i minetką nie umiał mnie zadowolić, w ogóle nie umiał sobie poradzić z moją łechtaczką ( a taki niby doświadczony). Sex jest ważny, ale nie najważniejszy- co zawsze mu powtarzałam, a była między nami niesamowita chemia. W końcu udało mi się dobrać plastry w ramach antykoncepcji - więc mogliśmy sobie w końcu użyć, a on stchórzył i wolał zerwać, bo obawiał się, że znów da plamę w łóżku. Ubzdurał sobie, że z innym będzie mi lepiej. Minęło już 7 miesięcy od naszego rozstania, staramy się , aby nasze relacje były w miarę normalne , może nawet kiedyś zostaniemy przyjaciółmi ( teraz emocje nadal MNIE ranią), bo rozumiemy się bez słów. Obecnie żadne z nas nie chce już wracać, do tego "związku"- zabrakło najważniejszej rzeczy - ZAUFANIA. Niemniej to co się wydarzyło zostawiło "głęboką ranę".

4 miesiące temu poznałam wydawałoby się idealnego faceta. 24 lata,  wysportowany, ciacho, inteligentny . Długo traktowałam go jako kolegę, on też podkreślał, że niczym to nie musi się skończyć i nie naciskał na kontakt fizyczny. Jakoś tak wyszło, że jednak wylądowaliśmy w łóżku - z mojej inicjatywy (jeszcze jak zaczęliśmy się całować, on wyhamował i powiedział, że jak to nie wypali to nie chce mnie stracić,temu się powstrzymuje). On też jest po dość bolesnym związku - musiał służbowo wyjechać, a jak wrócił ona miała innego. Facet, jest strasznie zamknięty w sobie, dobrze czuję się w jego towarzystwie. On niedawno powiedział, że nie jest gotowy na związek, bo nie ma czasu ( 2 etaty i studia zaoczne). Sprawa była dla mnie jasna "nie jestem gotowy na związek" = dziękuję panu - friends with benefits mnie nie interesuje, a to , że ktoś wcześniej został zraniony, nie jest usprawiedliwieniem, żeby się nie angażować. Jednak po rozmowie obiecał, że jeszcze tylko miesiąc nie będzie miał dla mnie czasu - potem będzie normalnie. Ogółem, strasznie ciężko mi się z nim porozumiewać przez sms'y, internet, gdy jest obok wszytko jest wspaniale. Jeżeli chodzi o sex to zawsze wynika on z mojej inicjatywy, rzadko się widujemy, więc jak jest taka możliwość to korzystam. W ogóle on ma wiele zalet, ale ten brak czasu i ta bariera, którą buduje. Wiem, że mu zależy, ale czasem ciężko mu to okazać, boję się jednak, że tak będzie zawsze i zawsze będzie mi czegoś brakować. Po ostatnim związku stałam się też nieufna, tego nowego faceta nie jestem w stanie obdarzyć pełnym zaufaniem- zawsze jak go o coś oskarżę, to jednak okazuje się, że mówił prawdę. Postanowiłam dać mu jeszcze miesiąc, potem zobaczę, ale mam ochotę się od niego coraz częściej "odciąć", boję się z drugiej strony, że mogę go zranić, albo że przez swoje obawy zaprzepaszczę szansę na wartościowy związek.

Co o tym sądzicie, czy taki związek dwojga zranionych osób ma sens. Mam wrażenie, że ani on, ani ja nie wyszliśmy jeszcze z poprzednich związków...

2 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2013-01-06 17:22:56)

Odp: Facet z pozoru idealny, czyli dwoje z przeszłością

Wg mnie nie powinnaś zaczynać czegoś zanim nie uporasz się z przeszłością. Cały czas myślisz o poprzednim związku.. dlatego nie jesteś w stanie docenić obecnego w którym jesteś. Zwolnij trochę, zastanów się czego chcesz.. przecież nie musisz wybierać - możesz równie dobrze Cieszyć się dniem dzisiejszym i nie myśleć co będzie dalej, nie zmuszaj się do niczego.. daj sobie czas, będzie co ma być.

3

Odp: Facet z pozoru idealny, czyli dwoje z przeszłością

Długo nad tym wszystkim myślałam. Nie ładowałam się na siłę w nowy związek, wręcz przeciwnie...no i wyszło jak wyszło. Chyba się jednak z tego wycofam, tylko jeszcze trzeba to w miarę delikatnie załatwić (patrz, rzadziej się spotykań, nie mieć czasu na pogaduchy przez internet, rzadziej wysyłać sms'y , a na jego odpisywać bez emocji )

4

Odp: Facet z pozoru idealny, czyli dwoje z przeszłością

Spotykaliśmy się od listopada. Widziałam z początku, że mu zależy, ale podkreślał, że on nie ma czasu... zaakceptowałam to jednak. Widywaliśmy się raz w tygodniu, przeważnie z rana jak kończył nocną zmianę, potem jechał do domu ( poza miastem w którym studiuję i ma pierwszą pracę) wyspać się i na drugi etat- typ mężczyzny do wszystkiego doszedłem sam. Czasem robił mi spontaniczne niespodzianki i wpadał na chwilę na uczelnię, następnie jechał dalej.
      Potem zaczął dzwonić, ja osobiście nie przepadam za rozmowami przez telefon. Z czasem zaczęliśmy uprawiać sex, zresztą kochaliśmy się tylko dwa razy. Przed świętami bożego narodzenia i po nowym roku. Zaczął podkreślać żebym schudła (nie mam nadwagi) , początkowo myślałam , że chce mnie zmotywować, bo przez tarczycę przybrałam 5 kg, ale wiecznie to powtarzał, aż zaczęło to wpływać na moją samoocenę. Przestał dzwonić... wysłałam mu 2 tyg. temu sms,że jak nie chce dalej się spotykać, żeby powiedział mi wprost - oddzwonił, zdziwiony, że nie miał czasu przez 4 dni , bo był na studiach zaocznych. Unikał spotkań- nie miał na nie czasu, czasem dzwonił. Czułam się jak w związku na odległość, w walentynki spotkaliśmy się , ale nawet mnie nie przytulił- traktował jak koleżankę. Teraz nie odzywał się znów 4 dni, ja miałam dość wiecznie pisania pierwsza...wysłałam sms o podobnej treści jak poprzednio,a on odp "żyjesz?" i nic poza.
      Wysłałam mu sms, bo nie widzieliśmy się od 3 tyg. - nie chciałam uwierzyć, że zakochany facet nie ma chwili przez tyle czasu, napisałam , że to wszytko nie ma sensu i sama potrzebuję czasu, że przez niego spadła moja samoocena ( w przeszłości chorowałam na zaburzenia odżywiania )i że potrzebuje kontaktu.

     On początkowo odpisał, że jak chcę, do niczego nie będzie mnie przekonywać,że mu przykro, że go nie rozumiem (że jest zapracowany, a ja nie chcę czekać), że walczyć nie będzie, bo kiedyś już próbował o inną a jej było mało i że najlepiej jeżeli zapomnimy o sobie.

   Czuję się jak głupia nastolatka, a ten etap życia dawno za mną -mamy po 24 lata, gdyby chociaż pokazał że mu zależy. Sama już nie wiem czy to nie ja przesadziłam. Kocham go, ale on mnie rani.

SĄDZICIE ŻE TO MA JESZCZE SENS? WALCZYĆ( ALE DLACZEGO JA )?  NAPISAĆ DO NIEGO( I CO? )  cała ta sytuacja boli...

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet z pozoru idealny, czyli dwoje z przeszłością

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026