Szybciutko i rzetelnie moi mili proszę wymienić w punkcikach sprawy, które absolutnie dyskwalifikują osobę jako godną zaufania tak byśmy nie musieli niepotrzebnie marnować czas na dyrdymały.
Podobne tematy
To jest tak ogólne pytanie, że nawet niewarte odpowiedzenia na nie.
Jezeli kilka razy powiesz jej swój sekret a ona go wygada to z pewnościa nie jest warta zaufania... jeśli wiesz, że kłamie a ona sie tego wypiera. no to pytanie jest oczywiste.. nie widzę sensu odpowiadania, sam/a możesz sobie odpowiedzieć właściwie. podałam Ci przykłady tylko. ![]()
Nie ma gotowego zestawu sytuacji, każdy z nas ma inną granicę tolerancji i tak, dla jednej osoby ktoś będzie niegodny zaufania po tym, jak raz się z czegoś nie wywiąże, a druga potrzebuje znacznie silniejszego bodźca...
On leży na niej, tudzież ona na nim, oboje są nago... Nie, penisem serio się nie da przeprowadzać reanimacji.
jakby wszystko się dało zaszufladkować, wymienić w punktach i sklasyfikowac to po co byłoby żyć jak na wszystko gotowa recepta?
Coś co widać już z daleka czyli kolor włosów.
Wiadomo, że rude to fałszywe.
Ja dopisuję do tego jeszcze blondynki, którym jeszcze mniej ufam.
jestem Ruda wypraszam sobie ![]()
Ja tam mogę napisać śmiało:
1. Kiedy mówisz coś, co jest dla Ciebie ważne, trudne, emocjonujące, jednej osobie, w zaufaniu... a następnego dnia idziesz korytarzem w zakładzie pracy i słyszysz, jak grupa znajomych akurat zaśmiewa się z Twojej historii.
2. Kiedy jesteś w związku i znajomy Twojego chłopaka mówi Ci, że się narzucasz, za bardzo się starasz, osaczasz chłopaka, izolujesz od kumpli, wydzwaniasz i w ogóle jesteś okropna... Ty pytasz chłopaka, o co chodzi, dlaczego kłamał znajomym w ten sposób, bo przecież oboje wiecie, że to nieprawda. Twój chłopak zaprzecza, że kiedykolwiek rozmawiał z tym znajomym na Twój temat, mówi, że Cię uwielbia i przecież nigdy nie kłamałby w ten sposób, bo tak o Tobie nie myśli.
Jaaaasne.
3. Kiedy po kilku latach samotności, różnych przelotnych związków i ogólnego braku szczęścia spotykasz kogoś, kogo naprawdę kochasz. jest Wam dobrze. Jesteś szczęśliwym człowiekiem. Masz plany: kiedyś na pewno dziecko. Bardzo dbasz o swój związek. Opowiadasz przyjaciołom, jak Ci teraz w życiu lepiej. Oni się cieszą.
Ale jedna laska oczywiście musi się wepchać. Twój facet tak się jej podoba, że dziewczyna zapomina o Waszej pięcioletniej przyjaźni i flirtuje z Twoim facetem na Twoich oczach. Rozwala Ci to relację, bo przestajesz się czuć komfortowo, nie wiesz już, czy Twój chłopak jest dla niej tylko miły, czy ona mu się też podoba. A po wszystkim ona z rozbrajającym uśmiechem przyznaje: tak, przesadziłam.
Łał.
Fajnie, tylko Ty już nie masz faceta.
Nie chodzi o to, że nastąpiło rozstanie, bo to odrębny temat. Chodzi o przyjaciółki, które mają za nic Twoje uczucia i zachowują się nielojalnie. Faceci się zmieniają, przyjaciele nie. Tak powinno być.
To tyle. Poza rozgadywaniem poufnych informacji, kłamliwym plotkowaniem za plecami i podrywaniem miłości naszego życia nic innego nie przychodzi mi w tej chwili do głowy ![]()
jakby wszystko się dało zaszufladkować, wymienić w punktach i sklasyfikowac to po co byłoby żyć jak na wszystko gotowa recepta?
Po to skarbie by maxymalnie ułatwić sobie życie.