Chciałbym nadal ufać swojej żonie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 119 ]

1 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-15 13:46:30)

Temat: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Hej wszystkim.
Aktualnie po 7 latach małżeństwa a 10 znajomości zderzylem się czołowo z pociagiem relacji "wyprowadzam się bo wypalily się moje uczucia".
Pomijając fakt, że brakowało między nami szczerych rozmów i teraz te wszystkie mikropekniecia zebraly się w kanion, to nie daje mi spokoju jedna rzecz.

Mianowicie, 2 tygodnie temu żona byla czuła, cieplym głosem zwracała się do mnie, żartował, dzwoniła, przytulanka się itd. Tak jak to było w naszym dziwnym związku przez ostatnie 10 lat.
A tu nagle z dnia na dzień stała się oschla, zimna jak głaz, trzymająca uczucia na wodzy, bez mrugnięcia powieka. Mówi "Twoje" zamiast "nasze" . Nie chce dotyku wogole choć najmniejszego. Unika wzroku. Gdy usiedlismy do poważnej rozmowy, powiedziała, że zdała sobie sprawę że nie jest szczęśliwa. Ze jestem i byłem jej najlepszym przyjacielem, ale tylko to.
Zaklina się, że nikogo nie ma bo wtedy byłoby łatwiej odejść. Wiem, że dużo pracuje i w pracy też nie miałaby kogo poznać bo to specyficzne miejsce.
Szuka lokum do wynajęcia. Póki co mieszkamy razem, zamieniamy kilka zdań. Śpimy w jednym łóżku, oczywiście bez żadnych fizycznych kontaktów.

Ufalem I nadal ufam swojej żonie, ale wprost ciężko mi uwierzyć, że można zmienić się o 180 stopni w ciągu jednego dnia. Musialo się wydarzyć coś co było zapalnikiem. Spotkanie z kimś kto ją oczarować, rozmowa, miło spędzony czas...
Czytałem tu na forum o podobnych przypadkach, gdy kobiety mówiły, że nie mają nikogo, ale jednak ktoś był. A ich nastawienie rownie nagle się zmieniło.
Nadal mamy do siebie szacunek i nie chciałbym tego zmienić bez względu co się stanie.
No, ale coś w tyle głowy mówi mi, że nie jest ze mną szczera.  I to mnie chyba boli najbardziej.
Czy któraś z Pan tu obecnych przeżyła lub słyszała o takiej nagłej metamorfozie z dnia na dzień bez pojawienia się osoby 3ciej?
Osoba, która biegła do mnie rano 2 tygodnie temu i tulila sie mówiąc, że miała zły sen, osoba, która na kartce urodzinowe własnoręcznie zrobione napisała, że bardzo kocha swojego męża, a koleżankom mówiła, że nigdy złego słowa nie powie o swoim mężu - z dnia na dzień stała się zimna jak głaz, twarda, głos jej się zmienił i nie potrzebuje dotyku choć całe dnie spędzamy razem we wspólnym domu i która zostawia swój ukochany ogród i wszystko w co wlozyla masę serca i siły a co dawało jej mega satysfakcję.
Ta osoba z dnia na dzień chce to wszystko zostawić mówiąc że wypalily sie uczucia.
Ciężko mi po ludzku w to po prostu uwierzyć. Ciężko mi uwierzyć, że nie ma kogoś kto jest motywatorem i dodającym sił ogniwem.

Jakie jest Wasze zdanie?

PS. Ta kobieta jeszcze niedawno w zeszłym miesiącu szukała domku na wiosce w górach, bo taki mieliśmy plan, żeby tam wyjechać. Mówiła, już bym chciała. W sypialni stoi duży karton z rzeczami które już sobie skupuje do tego domu.
2 miesiące temu kupiliśmy nowe auto. Chciałem tańsze na raty na 3 lata. Powiedziała stać nas weź droższe na 4 lata.
Planowalismy wyjazd na Zanzibar w przyszłym roku na wakacje.
Zapytałem, ale parę dni temu mówiłaś że kochasz. Tak, bo tak myślałam.

Normalnie jakby miała w sobie druga zła siostrę bliźniaczke.
Trudno uwierzyć w taką nagła zmianę w ciągu doby.

PS. 2 co mi się przypomina... To jej wyznanie nastąpiło kilka dni po moim 7 dniowym pobycie za granicą. Wiem, że w tym czasie była w domu, dużo porzadkowala itd. Wiem, że była 2 razy ze szwagrem I szwagierka na spacerach i jarmarku świątecznym. Niby nic takiego, ale do szwagra czasami wpada kolega kawaler. Wiem, że żona lubiła jego poczucie humoru. Z rozmowy wynikało, że jego tam jednak nie było. Choć myślę, że był i choć między nimi nie doszło do czegoś "poważniejszego" to zauroczyla się nim. Ale to moje niepotwierdzone odczucia tylko.
Gdy byłem za granicą zapytałem ja, ze czuje ze coś jest nie tak. Nie odpowiedziała, ale po powrocie było normalnie przez kilka dni.

Nigdy nie mielismy nic do ukrycia. Zawsze komputer, telefon czy konto fb moglismy przegladac.
Ok.miesiaca temu kupiłem zonie nowy komputer. Wysluchalem wykładu, że komputer to jak bielizna i że nie ma nic do ukrycia, ale jednak to jest kawałek prywatnej sfery.
OK. Ja to rozumiem i akceptuję. Ale dlaczego akurat teraz tak twierdzi?

Te wszystkie małe okruchy tworzą mi pewien obraz, który wypieram jednak z głowy. Bo jak człowiek coś podejrzewa, to wszystko można w danym momencie podpasowac i stworzyć teorię spiskowa.

Ale gdy ktoś zostawia swoje gniazdo, swoje pasje, które go nakrecaly i nagle są nic nie warte, to nie może to być podejście zdroworozsadkowe, a silnie emocjonalne.
I te emocje napędzają do takiej ślepej ucieczki i palenia mostów.
Jak sądzicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

zakochała się w tym trzecim.. banalna sprawa

3 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-15 14:05:55)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:

zakochała się w tym trzecim.. banalna sprawa

Przez tydzień gdy mnie nie było?  Cale dnie razem spędzalismy. A poza tym jak można mówić kochać Cię mężu, a jutro mówić, że uczucia wygasły?  W tak krótkim czasie? Nawet jak kogoś się pozna?  Przecież mamy 40 lat a nie 15...

Poza tym w ciągu kilku dni takie uczucie jest tak silne, że zostawia dom, ogród, plany i jak sama mówi poczucie bezpieczeństwa na rzecz braku planów?  To są jej słowa o tym bezpieczeństwie i braku wizji na przyszłość.

4

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Niektórzy tak potrafią. Wyznawać miłość, tulić się, a na boku nagrywać nową znajomość, a później zarzekać się, że nikogo się nie ma.
Prawie na pewno kogoś poznała.

Na tym właśnie polega problem z rajem. Nic tak nie przyciąga złego.
,,Na końcu tęczy''

5

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:

A poza tym jak można mówić kochać Cię mężu, a jutro mówić, że uczucia wygasły?  W tak krótkim czasie? Nawet jak kogoś się pozna?  Przecież mamy 40 lat a nie 15...

Można. Zwyczajnie. To tylko słowa... Mój eks mąż np "zabezpieczał sobie tyły" w ten sposób, jak sam przyznał. Dopóki kochanka nie dała zielonego światła. Życie...

6

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
evalougo napisał/a:

Niektórzy tak potrafią. Wyznawać miłość, tulić się, a na boku nagrywać nową znajomość, a później zarzekać się, że nikogo się nie ma.
Prawie na pewno kogoś poznała.

Pewnie ze są tacy. I mężczyźni i kobiety. Ale ja ją znam od 10 lat i to nie ten typ.
Wczoraj zaskoczona przyszła do mnie z wydrukiem bankowym co to za pieniądze.
Odpowiedziałem, że to połowa naszych oszczędności. Była zdziwiona.
No, ale skoro podjela decyzję??? Jesteśmy dorośli. Tylko boli mnie ze nie jestem przekonany czy mówi mi prawdę.

7 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-15 15:12:18)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
rampampam napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

A poza tym jak można mówić kochać Cię mężu, a jutro mówić, że uczucia wygasły?  W tak krótkim czasie? Nawet jak kogoś się pozna?  Przecież mamy 40 lat a nie 15...

Można. Zwyczajnie. To tylko słowa... Mój eks mąż np "zabezpieczał sobie tyły" w ten sposób, jak sam przyznał. Dopóki kochanka nie dała zielonego światła. Życie...

OK. Teraz jak czytam te moje wywody, to widzę, że zasugerowalem Wam, że jest 3osoba.
Ale to może inaczej pytanie zadam:

Czy jest możliwe, że kobieta nie jest szczęśliwa i nagle zmienia swoje nastawienie i uczucia do męża  ? Czy jest to mózliwe bez udziału 3 osoby jako czynnika?

Nadal wierzę swojej żonie w to co mówi. Nie było mnie tydzień. Nie tęsknila. Miło czas spędziła. Wrocilem, też zobaczyla, że nie ma radości w niej z mojego powrotu i postanowiła to uciąć.
A teraz jej postawa jest postawa obronną, żeby nie poddać się emocjom i nie zawrocic z tej drogi w stylu " a może jakoś to będzie i zatesknie za nim jak kiedyś a życie będzie łatwiejsze".

A poza tym to za tymi słowami szły czyny. Ja naprawdę czułem się kochany przez nią. Stąd teraz moje takie zdziwienie.  Dlatego daje te 50% szans na to, że nie ma nikogo, a jest to postawa obronną w imię potencjalnego szczęścia w przyszłości. Choć sama nie wie czy dobrze robi. Ale to jest niestety 50%...  Stąd ten metlik w głowie...

I zdaje sobie sprawę, że jestem niejako adwokatem mojej żony. Ze idealizuje jej osobę. Staram się ugryźć temat z każdej strony.
Nie wiem czy jeśli ja nie byłby.m osoba, która nie do końca znalazla to czego szuka w życiu, pomimo pierwszego takiego wrażenia, to nie wiem czy też w wieku 40 lat gdy jeszcze nie za późno na takie zmiany, to czy pomimo bólu nie zdecydowałbym się na tak drastyczny krok i zbudowal mur obronny.
Nie wiem. Staram się zrozumieć... Niczego nie wykluczam i jestem świadom ludzkich ulomnosci jak klamstwo czy strach.

8

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Uwierz, że są ludzie co się świetnie kamuflują, nawet podświadomie.
Może Ty jesteś nauczony wyrażać wprost negatywne uczucia, a Ona tak miała w dzieciństwie, że należało się ich wstydzić?
Ogródkowa pasja też  nie świadczy o szczęściu, raczej o porządkowaniu trudnych, skrywanych uczuć. I to wszystko niezależnie jakim jesteś mężem.
Kochanek to impuls.
Ty nie jesteś ważny i Twoje odczucia- bo Ona jest skupiona na sobie i niewiele ma do zaoferowania.Zdziwiłabym się, gdyby wcześniej okazywała prawdziwą bliskość.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

9

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Autorze, jest duże prawdopodobieństwo, że usilnie starasz się zobaczyć coś, czego zwyczajnie nie ma...

10 Ostatnio edytowany przez Rafał Poznań (2018-12-15 15:28:51)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:
Rafał Poznań napisał/a:

zakochała się w tym trzecim.. banalna sprawa

Przez tydzień gdy mnie nie było?  Cale dnie razem spędzalismy. A poza tym jak można mówić kochać Cię mężu, a jutro mówić, że uczucia wygasły?  W tak krótkim czasie? Nawet jak kogoś się pozna?  Przecież mamy 40 lat a nie 15...

Poza tym w ciągu kilku dni takie uczucie jest tak silne, że zostawia dom, ogród, plany i jak sama mówi poczucie bezpieczeństwa na rzecz braku planów?  To są jej słowa o tym bezpieczeństwie i braku wizji na przyszłość.

oczywiście że można wyznania miłości wspólne plany wakacyjne zakupy wyposażenia a jednocześnie kumulowana złość o niedostatki uczuciowe czy emocjonalne po dwudziestu latach małżeństwa. Coś co umknęło w codziennej rutynie.Mój schemat niezbyt zresztą oryginalny.Moja ex zrezygnowała z wszystkiego z szeroko pojętego bezpieczeństwa z dzieci itd.. Pojawił się ktoś kto to wypełnił i pozamiatane. Więc można wszystko..
Twoja żona się odkochała i nie zakocha się  już po raz drugi. Temat zamknięty a nawet jak Ci się uda tego trupa reanimować to i tak umrze po raz drugi. A Ty stracisz najlepsze lata życia.

11

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Ela210 napisał/a:

Uwierz, że są ludzie co się świetnie kamuflują, nawet podświadomie.
Może Ty jesteś nauczony wyrażać wprost negatywne uczucia, a Ona tak miała w dzieciństwie, że należało się ich wstydzić?
Ogródkowa pasja też  nie świadczy o szczęściu, raczej o porządkowaniu trudnych, skrywanych uczuć. I to wszystko niezależnie jakim jesteś mężem.
Kochanek to impuls.
Ty nie jesteś ważny i Twoje odczucia- bo Ona jest skupiona na sobie i niewiele ma do zaoferowania.Zdziwiłabym się, gdyby wcześniej okazywała prawdziwą bliskość.

Cóż. Wg mnie okazywał słowem i czynami. Czułem się dla niej najważniejszy i podziwiamy. Tak, aż tak. Choć to nieskromne, ale to jej słowa.
Kolejnym tematem jest to, że oboje mamy charaktery depresyjne, co w przeszłości bylo stwierdzone przez lekarzy i leczone farmakologiczne. Dawało nam to obojgu wsparcie i zrozumienie w złych momentach.
Może tutaj temat też się opiera. Plus 40 lat, brak dzieci. Niby poukładane życie bez stresu i z extrasami, ale jednak poczucie jakiejś nieokreślonej potrzeby. I świadomość, że trzeba by jej teraz zacząć szukać?

12

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:

Choć sama nie wie czy dobrze robi.

Masz świadomość że twoja żona to nie nastolatka. Nie odbieraj jej rozumu. Ona doskonale wie co robi. Rozwala wasze małżeństwo . Nie robi tego przez przypadek ale po co najmniej tygodniowych rozmyśleniach. Nie obchodzi jej ogródek dom wasze plany wyjazdowe . Musi mieć cholernie ważny powód aby się od tego odwracać.

Luki.wroc napisał/a:

  Ze jestem i byłem jej najlepszym przyjacielem, ale tylko to.

Moim zdaniem to jest kluczowe. Powiedziała Ci wprost nie pociągasz mnie. Wcześniej jej to nie przeszkadzało a teraz przeszkadza bo pociąga ją ktoś inny.

Myśl o niej jak o przeciwniku z którym zmierzysz się w sądzie w czasie rozwodu. Gdyby Ci powiedziała że jest inny i Cie z nim zdradziła to tylko mogło by jej zaszkodzić więc po co miała by się z Tobą takimi informacjami dzielić?
Pytałeś jej się czy planuje być do końca życia sama gdy od Ciebie odejdzie?

Może być jeszcze jedna mało prawdopodobna przyczyna. Jest śmiertelnie chora albo zachorował/umarł ktoś jej bardzo bliski i przez to zupełnie zmieniło jej się podejście do swojego życia.

Tak ludzie potrafią zmienić swe uczucia w jeden dzień tyle że tak jak sam zauważyłeś zawsze mają powód.

13

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:
Rafał Poznań napisał/a:

zakochała się w tym trzecim.. banalna sprawa

Przez tydzień gdy mnie nie było?  Cale dnie razem spędzalismy. A poza tym jak można mówić kochać Cię mężu, a jutro mówić, że uczucia wygasły?  W tak krótkim czasie? Nawet jak kogoś się pozna?  Przecież mamy 40 lat a nie 15...

Poza tym w ciągu kilku dni takie uczucie jest tak silne, że zostawia dom, ogród, plany i jak sama mówi poczucie bezpieczeństwa na rzecz braku planów?  To są jej słowa o tym bezpieczeństwie i braku wizji na przyszłość.

oczywiście że można wyznania miłości wspólne plany wakacyjne zakupy wyposażenia a jednocześnie kumulowana złość o niedostatki uczuciowe czy emocjonalne po dwudziestu latach małżeństwa. Coś co umknęło w codziennej rutynie.Mój schemat niezbyt zresztą oryginalny. Pojawił się ktoś kto to wypełnił i pozamiatane.
Twoja żona się odkochała i nie zakocha się  już po raz drugi. Temat zamknięty a nawet jak Ci się uda tego trupa reanimować to i tak umrze po raz drugi. A Ty stracisz najlepsze lata życia.


To prawda. Może tak być.
Chodz mój kolega po kilku latach rozstal się... Tzn. Ona odeszła. Po 2 latach się zeszli. Są że sobą 10 lat i mają 3ke dzieci i wygląda na to, że są szczęśliwi. Mojej mamy znajoma rozwioa się. A potem wyszła za mąż jeszcze raz za tego samego człowieka i są do dziś szczęśliwi.
Nie jestem naiwny. Wiem, że to są wyjątki, ale nie chciałbym czegoś zaniedbań i stracić coś cennego gdyby właśnie taki wyjątek dotyczył nas.

14

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

". Wg mnie okazywał słowem i czynami. Czułem się dla niej najważniejszy i podziwiamy"
a czy ty jej okazywałeś podziw czynem i słowami? mieliscie dobry seks, przytulałes ją, mówiłes komplementy i zabierales na radnki?
starałes się o nią?
moze nie starałeś się specjalnie i coś w niej pękło.

15 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-15 15:42:16)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
sosenek napisał/a:

". Wg mnie okazywał słowem i czynami. Czułem się dla niej najważniejszy i podziwiamy"
a czy ty jej okazywałeś podziw czynem i słowami? mieliscie dobry seks, przytulałes ją, mówiłes komplementy i zabierales na radnki?
starałes się o nią?
moze nie starałeś się specjalnie i coś w niej pękło.

Sosenek trafiłaś w sedno. Wydawało mi się że było ok. Ale okazało się ze było właśnie tylko ok.
Tylko mi własnie o to tu chodzi :  czy takie pęknięcie może się zdarzyć tak nagle bo się "ulalo", czy też musi być ten ktoś z boku.

Zabrakło rozmów.

16

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

oczywiście, że mogło się ulać bez kogoś na boku.

17

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Nie, nie musi być nikogo innego.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

18

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
sosenek napisał/a:

oczywiście, że mogło się ulać bez kogoś na boku.

Dziękuję. Staram się poskładać klocki moich zaniedbań, żeby zmienić to co nieudolnie robiłem. Już pewnie nie dla nas, ale dla siebie. Inaczej mogę skończyć jako zgorzknialy samotnik.
Nadal wierzę w ideały, w szczerość i zaufanie. Nadal chce być idealista. Jeśli spieprzylem to muszę ponieść za to odpowiedzialnosc.

19

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Cyngli napisał/a:

Nie, nie musi być nikogo innego.

Dziękuję.
Ciężko to wytłumaczyć. Ale spróbuję.

Zewsząd tylko ciągle " ma kogoś", "typowe".

Jednak jeśli jest możliwość, że kobieta odchodzi ku nowemu, niepewnemu bo nie jest szczęśliwa i musi się z tym zmierzyć sama. To mi to daje poczucie masohistycznej otuchy. Ze spieprzylem i zawaliłem. Ze mój czas już minął i kobiecie zabrałem kawał życia. Ze jestem w porównaniu do niej paprochem.
I to pokazuje, jak dobrym człowiekiem ona jest i do jakich poświęceń jest zdolna.
Takie moje biczowanie z jednoczesnym uwielbieniem tej którą tracę.
Nie umiem inaczej tego określić. Sorry, jeśli ktoś czuje się dotknięty tym co pisze.

20

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Pytasz czy można ot tak się odkochać. Wydaje mi się że to proces (często umiejętnie ukrywany). Miałam kiedyś odrobinę podobną sytuację, która możliwe, że pomoże Ci zrozumieć. Byłam w dobrym, stabilnym związku. Zakochana wydawałoby się. Kilka miesięcy wcześniej zamieszkaliśmy razem. Podczas wakacji za granicą, siedząc z dobrym alkoholem przy morzu, spojrzałam na niego i wszystko było jasne- "to nie z Tobą spędzę starość". Oczywiście nic nie powiedziałam, starałam się to wyprzeć. On momentalnie coś wyczuł, ale ja to gasiłam. Byliśmy ze sobą jeszcze 1,5 roku. Myślę, że czasami przywiązanie zaślepia wszystko, ale w końcu jest ułamek sekundy, w którym zatrybisz "to nie to". Okropne uczucie. Życzę Ci, abyś ułożył sobie życie i pamiętał, że nie ma osób niezastąpionych wink

21

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie, nie musi być nikogo innego.

Dziękuję.
Ciężko to wytłumaczyć. Ale spróbuję.

Zewsząd tylko ciągle " ma kogoś", "typowe".

To dlatego, że tu się wypowiada wiele zdradzonych osób, które teraz zdradę widzą wszędzie.

Najprościej będzie usiąść z żoną i szczerze zapytać, w czym problem. Zapytać, czy jest ktoś inny. Może będzie szczera, a może po jej reakcji odgadniesz prawdę.
Warto spróbować, bo chyba nie ma nic więcej do stracenia.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

22

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

On próbował  chyba.. a objawy- jakby Królowa Śniegu dotknęła serce są niestety typowe..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

23

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Ela210 napisał/a:

On próbował  chyba.. a objawy- jakby Królowa Śniegu dotknęła serce są niestety typowe..

Pięknie i dobitnie napisane. Właśnie ten lód nie daje mi spokoju.
Mieliśmy szczera rozmowę kilka dni temu gdzie wszystko zostalo wyjasnione. Ja w końcu otworzyłem się i powiedziałem co mnie bolało i dlaczego wobec tego tak się zachowywalem a nie inaczej. Żony jedna jedyna wersja to ta, że już nie czuje do mnie nic więcej niż tego co daje starszy brat, czyli poczucie bezpieczeństwa i stabilności. I wie, że wygląda to na abstrakcje, że od tego chce odejść, ale to jej nie wystarcza do szczęścia. Pytam jaki masz plan?
Nie mam.
Mówię : po 10 latach znajomości i życia nie będzie mega motyli w brzuchu ot tak.
Ona na to: że właśnie chcialaby je poczuć.
Mówię :  związek taki jak nasz oparty na zaufaniy, odpowiedzialności za drugą osobę i szacunku może być dobra podstawa do od budowania na nowo klimatu dobrego dla "motyli". Ale wymaga to pracy i to nie miesiaca czy dwóch. Bo nigdy tak samo już nie będzie, ale wg mnie może być lepiej. To nasz pierwszy kryzys.
Niestety nic nie odpowiedziała na to. Ciągle jak mantre powtarza : ja się zmieniłam. Znam siebie.

Co mnie zabolało trochę to fakt, że przypomniała mi słowa, które wypowiedziała kiedyś może z 9 lat temu. Ze ona nie jest pewna czy że mną będzie zawsze.
Ale tego nikt nie jest pewien na początku. Potem minely 2 lata I pobralismy się.
Każdy tak czuję na początku. Nic nie jest pewne.

Ma rację wyrzucając mi, że ona tęsknila i dawala do tego związku miłość i ciepło. Ja też za nią bardzo tesknilem. Zawsze gnalem do domu jak opętany. Ale jej o tym rzadko mówiłem. Źle pojalem bycie twardym samcem.

Teraz jest rozzalona I przypominają jej się chwile nawet sprzed 7 lat gdzie coś ja uklulo wskutek mojego zachowania. Ale po 2 dniach przeszło, a ja byłem na tyle gruboskorny i niedomyslny, że przechodziłem.z tym do porządku dziennego. Ot gorszy humor, dziwactwa, czepialstwo.
Trzeba rozmawiać. I wszystkim najmniejszym co nas boli. O wszystkim.

24

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
karoniko napisał/a:

Pytasz czy można ot tak się odkochać. Wydaje mi się że to proces (często umiejętnie ukrywany). Miałam kiedyś odrobinę podobną sytuację, która możliwe, że pomoże Ci zrozumieć. Byłam w dobrym, stabilnym związku. Zakochana wydawałoby się. Kilka miesięcy wcześniej zamieszkaliśmy razem. Podczas wakacji za granicą, siedząc z dobrym alkoholem przy morzu, spojrzałam na niego i wszystko było jasne- "to nie z Tobą spędzę starość". Oczywiście nic nie powiedziałam, starałam się to wyprzeć. On momentalnie coś wyczuł, ale ja to gasiłam. Byliśmy ze sobą jeszcze 1,5 roku. Myślę, że czasami przywiązanie zaślepia wszystko, ale w końcu jest ułamek sekundy, w którym zatrybisz "to nie to". Okropne uczucie. Życzę Ci, abyś ułożył sobie życie i pamiętał, że nie ma osób niezastąpionych wink

Tak. Nie ma ludzi niezastąpionych. Ale wiesz gdy ma się 40 lat i z tego 10 lat związku a nie np. 2 lata, to w takiej chwili ciężko wbić sobie do głowy, że może być ktoś inny.
Choć na przekór, choć wszystko zdaje się jasne człowiek chce wierzyć.

Tylko skąd taka jakby aż wrogość do mnie. Nie werbalna, ale w zachowaniu. Robi wszystko to czego by nie zrobiła 2 tyg. temu i vice versa.
Czy wracam późno, czy wcześnie itp. Kompletnie ja to nie interesuje.
Możliwe, że aż tak jej się aktualnie źle kojarzę z ta sytuacja, że drażni ja mój sam widok. A niestety póki nie znajdzie mieszkania to jesteśmy skazani na swoje towarzystwo i cichy klimat z pracą w podgrupach.

25

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Moja kobita po latach zrobiła to nawet w czasie krótszym niż tydzień. Jednego dnia byłem najwspanialszą osobą jaką zna, a drugiego zmiana o 180. A jak się wymądrzała tutaj na forum! Że trzeba rozmawiać itp. A góóówno kobiety NIGDY nie biorą za nic odpowiedzialności. Decyzje o zdradzie są w stanie podjąć w ciągu kilku minut. Na świecie nie ma miłości, związek może przetrwać, jeżeli przypadkiem zdarzy się tak, że siebie nie zdradzicie i tyle.

-

26

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Burzowy napisał/a:

Moja kobita po latach zrobiła to nawet w czasie krótszym niż tydzień. Jednego dnia byłem najwspanialszą osobą jaką zna, a drugiego zmiana o 180. A jak się wymądrzała tutaj na forum! Że trzeba rozmawiać itp. A góóówno kobiety NIGDY nie biorą za nic odpowiedzialności. Decyzje o zdradzie są w stanie podjąć w ciągu kilku minut. Na świecie nie ma miłości, związek może przetrwać, jeżeli przypadkiem zdarzy się tak, że siebie nie zdradzicie i tyle.

Ułłaa... Grubo miałeś. Nie wiem. Ja naiwnie wierzę że sam ją do tego doprowadzilem. Co jest faktem, ale ze nie ma osoby 3ciej

27

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Łuki, nie wymyślaj głupot. Uważnie przeczytslam, co napisałeś i doszłam do wniosku, że głównym problemem dla żony jesteś po prostu ty. Może jest z ciebie taki pan i władca? Wygląda na to, że jest coś na rzeczy- wystarczy umieć czytać między wierszami. Uważaj więc, bo mozesz przegiąć i faktycznie stracisz tę kobietę. Już ją to widzę, jak ona w dwa tygodnie zawinęła się, znalazła gacha i nawet planuje wyprowadzkę, gdy tylko znajdzie dla siebie mieszkanie. Bzdury.

28

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Kolego ale tak naprawdę jakie to ma znaczenie czy jest czy nie ma osoby trzeciej? Będziesz się z tym lepiej czuł ja nie będzie? mniej winy weźmiesz na siebie? Ona już dokonała wyboru i po temacie.

Tak na marginesie jak czytam o wyciąganiu jakiś pierdołowatych faktów sprzed lat o tej obojętności wręcz nienawiści...o braku rozmowy kiedy boli a nie siedem lat później.. Takie to schematyczne powtarzalne wtórne. Właściwie każdy  którego kobieta wybrała nowe życie może napisać dokładni to samo.Może Twoja kobieta wybrała spokojne życie z Tobą bo nie było nic lepszego pod ręką,może całe życie się z tym męczyła, może to wszystko  to był matrix aż w końcu się ulało i nie było sił dalej udawać ? Naprawdę nie obwiniaj się nie dręcz się. Daj pani buziaka na pożegnanie i żyj dalej. A z popełnionych błędów wyciągnij wnioski.

29

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
ulle napisał/a:

Łuki, nie wymyślaj głupot. Uważnie przeczytslam, co napisałeś i doszłam do wniosku, że głównym problemem dla żony jesteś po prostu ty. Może jest z ciebie taki pan i władca? Wygląda na to, że jest coś na rzeczy- wystarczy umieć czytać między wierszami. Uważaj więc, bo mozesz przegiąć i faktycznie stracisz tę kobietę. Już ją to widzę, jak ona w dwa tygodnie zawinęła się, znalazła gacha i nawet planuje wyprowadzkę, gdy tylko znajdzie dla siebie mieszkanie. Bzdury.

O kurcze ciekawy głos... Opinia.
Bo chyba nie łapie trochę w sobotni wieczór po lampce wina. Co masz na myśli?
Owszem, byłem typem takim co wszystko załatwiał i głównie stawało na moim przy decyzjach. Teraz to widzę.
Ale problem w tym, że moja żona zadusila w sobie jakikolwiek bunt wobec tej kwestii bo jak stwierdziła nie musiała się niczym przejmować. Czuła się bezpiecznie. Teraz poczuła się jednak zależna i jednocześnie tym przytloczona. Bądź tu mądry.
Wiem, ze potrzebny jest złoty środek, ale facet jest prosta maszyna i jak mu się nie powie: moment za daleko to idzie, to się nie kapnie.
Trochę po świecie jeździliśmy, mielismy dalsze plany na całkiem niedaleko przyszłość.
Uzgodniliśmy, że idziemy na kompromisy w życiu prywatnym i zarabiamy. Oddałem się temu. Powiedziałem 5 lat i potem będziemy odcinać kupony.  Zaaprobowala to.
Teraz ok.rok później usłyszalem, że nie chce jutra, przyszłości... Chcę teraźniejszość.
Mówię, nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko. Musimy się zdecydować., A przeciez ustaliliśmy plan.
Uslyszalem, że to nie był jej plan.
Owszem, ja byłem inicjatorem, ale ona go mega rozwinęła i ona była na nim skupiona i serio zafascynowana. Ja wziąłem na siebie rolę maszynki do zarabiania na to.

30

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:

...Może Twoja kobieta wybrała spokojne życie z Tobą bo nie było nic lepszego pod ręką,może całe życie się z tym męczyła, może to wszystko  to był matrix aż w końcu się ulało i nie było sił dalej udawać ?...

Dzieki za te słowa. To również biorę pod uwagę choć nie jestem "pryszczaty" czy nieogarniety, to może rzeczywiście tak się stało, że byliśmy ze sobą tak długo z przyzwyczajenia. A po prostu nie pasowalismy do siebie od początku.

31

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

To jest normalne. Po jakimś czasie motylki znikają i związek wygląda inaczej. Do miłości trzeba być aktywnym. To nie jest tak, że ona się rodzi na początku i trwa. Nie, to na początku to jest pożądanie fizyczne. Jeżeli miłość ma być, to obie osoby muszą CHCIEĆ się kochać. Dziś to raczej łatwiej przychodzi facetom. Kobiety tego nie rozumieją. Idź do psychologa, powie Ci to samo. Natomiast gwarantuję Ci, że taka zmiana to jest Z A W S Z E trzecia osoba. Być może fizycznie zdrady jeszcze nie było, być może ten ktoś jeszcze nie ma imienia. Ona natomiast już wie, że może mieć lepszego. I tyle. Czeka Cię najbardziej przesrany okres w Twoim życiu.

-

32 Ostatnio edytowany przez Rafał Poznań (2018-12-15 22:42:43)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:

Dzieki za te słowa. To również biorę pod uwagę choć nie jestem "pryszczaty" czy nieogarniety, to może rzeczywiście tak się stało, że byliśmy ze sobą tak długo z przyzwyczajenia. A po prostu nie pasowalismy do siebie od początku.


Nie musisz być pryszczaty i nieogarnięty. Po prostu nie było chemii a to zalewanie miłością... Może Twoja żona sama chciała wierzyć że Ciebie kocha..

Tak już zupełnie na marginesie może jedna na sto kobiet ucieka   donikąd jeśli związek to nie patologia z przemocą czy alkoholem  smile  Tak to widzę.

33

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Burzowy napisał/a:

... Być może fizycznie zdrady jeszcze nie było, być może ten ktoś jeszcze nie ma imienia. Ona natomiast już wie, że może mieć lepszego

Oj to zdanie daje mega do myślenia. Dzieki. Układa mi się pewien wzór. Choć oczywiście pewności nigdy nie będzie. Kolejna teoria o niedopasowaniu i byciu dla bycia bo nie było źle. Było OK.

34

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Moim zdaniem to nie jest tak. NIGDY nie będzie tak fajnie jak wtedy gdy się miało np. 20 lat. Po prostu ta kobieta nie byłą szczęśliwa sama ze sobą, skoro szuka zmian na polu związkowym. To jest ciężki temat, głębsza filozofia, ale tak to działa. Nie umie się zająć sobą, czegoś jej brak. Przecież nie Ty jej to zabrałeś. To jest JEJ problem. Możesz spróbować poprosić ją o wspólne pójście do psychoterapeuty. Wątpię by się zgodziła, bo wie, że odwala manianę. Jak ona nie chce, to idź sam. I zacznij w tym momencie myśleć głównie o sobie.

-

35

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

Dzieki za te słowa. To również biorę pod uwagę choć nie jestem "pryszczaty" czy nieogarniety, to może rzeczywiście tak się stało, że byliśmy ze sobą tak długo z przyzwyczajenia. A po prostu nie pasowalismy do siebie od początku.


Nie musisz być pryszczaty i nieogarnięty. Po prostu nie było chemii a to zalewanie miłością... Może Twoja żona sama chciała wierzyć że Ciebie kocha..

Tak już zupełnie na marginesie może jedna na sto kobiet ucieka   donikąd jeśli związek to nie patologia z przemocą czy alkoholem  smile  Tak to widzę.



Po prostu nie było chemii a to zalewanie miłością... Może Twoja żona sama chciała wierzyć że Ciebie kocha..
To zdanie brzmi mi w głowie znajomo. Nie tak samo, nie te słowa, ale chyba coś takiego usłyszałem.
Tylko nadal trudno mi pojąć jak te dobre przeżycia, te przygody i to spełnianie wspólnych marzeń - tu zawsze jasno i otwarcie mówiliśmy kto o czym marzy. Np. ten planowany Zanzibar to było jej marzenie. Ja zrezygnowałem w tym sezonie z nart i dobrze mi z tym było.
No w każdym bądź razie takie wspólne przeżywanie i dobre emocje powodują, że chce się z takim człowiekiem żyć, być u jego boku i iść przez życie aby te przygody nadal przeżywać tymbardziej, jeśli są na to możliwości a w domu nie ma patologii. Czy nie w takich warunkach (plus szacunek i zaufanie) rodzi się miłość ?
Ja to tak widzę.

36

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Burzowy napisał/a:

Moim zdaniem to nie jest tak. NIGDY nie będzie tak fajnie jak wtedy gdy się miało np. 20 lat. Po prostu ta kobieta nie byłą szczęśliwa sama ze sobą, skoro szuka zmian na polu związkowym. To jest ciężki temat, głębsza filozofia, ale tak to działa. Nie umie się zająć sobą, czegoś jej brak. Przecież nie Ty jej to zabrałeś. To jest JEJ problem. Możesz spróbować poprosić ją o wspólne pójście do psychoterapeuty. Wątpię by się zgodziła, bo wie, że odwala manianę. Jak ona nie chce, to idź sam. I zacznij w tym momencie myśleć głównie o sobie.

Cholera, Burzowy wszedłeś do tematu ostro i agresywnie, ale zaczynam widzieć w Twoich przeżyciach wiedzę, która daje do myślenia i niejako pomaga układać uczucia jakie mam teraz w głowie. Pomocne.

37

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

My jako mężczyźni staramy się kochać aktywnie. Kobiety są raczej rzadziej tego świadomie. Idź pokaż się z młodszą i ładniejsza, to zobaczysz jak rodzi się zaraz miłość u kobiety...

-

38

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Burzowy napisał/a:

My jako mężczyźni staramy się kochać aktywnie. Kobiety są raczej rzadziej tego świadomie. Idź pokaż się z młodszą i ładniejsza, to zobaczysz jak rodzi się zaraz miłość u kobiety...

Hehe... dobre.
Nie, to raczej nie ja wink ale dzięki i za takie rady.

39

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Jak to nie był jej plan to mogła o tym mówić i UWAGA: dawać swoje rozwiązania, inicjatywę- a nie uciekać do ogródka.
Nie daj się w te krzaki wpuścić.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

40

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:
Burzowy napisał/a:

My jako mężczyźni staramy się kochać aktywnie. Kobiety są raczej rzadziej tego świadomie. Idź pokaż się z młodszą i ładniejsza, to zobaczysz jak rodzi się zaraz miłość u kobiety...

Hehe... dobre.
Nie, to raczej nie ja wink ale dzięki i za takie rady.

Jeżeli ona jest zdecydowana by odejść, to nie zrobisz jej tym krzywdy, serio. Sam też nie będziesz mieć wyrzutów sumienia.

-

41

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Kobiety lubią takich silnych, zaradnych życiowych mezczyzn na dodatek skutecznych przy załatwianiu różnych spraw, jednak i taki wygodny układ dla kobiety może się w końcu tej kobiecie przejesc, bo ileż można znosić cudze szarogeszenie się i madrzenie się. Ona na pewno cię kocha i dlatego od czasu do czasu przymila się do ciebie, bo chce żeby ją kochał tak po prostu a nie rządził nią.Tu żadnego gacha nie ma chyba że w ogródku twojej bujnej wyobraźni. Wyciągnij z niej jak najwięcej uwagi krytycznych na twój temat, przemysl jej uwagi pod kątem tego czy żona nie ma racji, a potem idź do psychologa żeby nauczył cię komunikacji w waszym związku i jak mógłbyś dowartościować swoją żonę, tak mocno zepchnięta w cień. Za jakiś czas, jeśli pójdzie ci dobrze znowu zobaczysz uśmiech na jej twarzy.

42

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

@ulle

Nie no jasne, niech koleś zapier****, a ona łaskawie rozważy, czy go zostawić, czy jednak nie. Twój post jest tak wspaniale naiwny, tak bardzo nieskalany tym jak relacje dziś wyglądają. Problem MA BABA. I w NIEJ jest problem. ON TEGO NIE NAPRAWI.

-

43

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
ulle napisał/a:

Kobiety lubią takich silnych, zaradnych życiowych mezczyzn na dodatek skutecznych przy załatwianiu różnych spraw, jednak i taki wygodny układ dla kobiety może się w końcu tej kobiecie przejesc, bo ileż można znosić cudze szarogeszenie się i madrzenie się. Ona na pewno cię kocha i dlatego od czasu do czasu przymila się do ciebie, bo chce żeby ją kochał tak po prostu a nie rządził nią.Tu żadnego gacha nie ma chyba że w ogródku twojej bujnej wyobraźni. Wyciągnij z niej jak najwięcej uwagi krytycznych na twój temat, przemysl jej uwagi pod kątem tego czy żona nie ma racji, a potem idź do psychologa żeby nauczył cię komunikacji w waszym związku i jak mógłbyś dowartościować swoją żonę, tak mocno zepchnięta w cień. Za jakiś czas, jeśli pójdzie ci dobrze znowu zobaczysz uśmiech na jej twarzy.

:DDD żartujesz??? On ma ją dowartościowywać, za nią do psychologa iść, big_smile ? Jak za dziecko?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

44

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.

45 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-15 23:17:33)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Burzowy napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:
Burzowy napisał/a:

My jako mężczyźni staramy się kochać aktywnie. Kobiety są raczej rzadziej tego świadomie. Idź pokaż się z młodszą i ładniejsza, to zobaczysz jak rodzi się zaraz miłość u kobiety...

Hehe... dobre.
Nie, to raczej nie ja wink ale dzięki i za takie rady.

Jeżeli ona jest zdecydowana by odejść, to nie zrobisz jej tym krzywdy, serio. Sam też nie będziesz mieć wyrzutów sumienia.

Tylko, że jest jedno "ale"
Ja się o nią po prostu martwię. Bo poza mną nie ma nikogo na świecie (szwagier owszem jest, pewnie jej pomoże w razie W, ale ona nie ma z nim dobrych stosunków od kiedy założył rodzinę). Zresztą, ja też nie mam poza nią nikogo blisko. Ba, nawet znajomych nie mamy za wielu, bo zawsze razem wszystko robiliśmy a ludzie nas irytowali.
Teraz każde z nas zostanie samo. Ja jestem facet i dam sobie radę.
Jak to ona stwierdziła "doceń, że jestem w czarnejd dup... a jestem z Tobą szczera i chcę odejść". Powiedziałem, że doceniam i szanuję jej zdanie. Zapytałem, ale chcesz się rozwieść ? Powiedziała, że tak chyba byłoby najbardziej fair. Powiedziałem, że na to jest czas, że nie ma co podejmować decyzji w takich emocjach jak ta pierwsza rozmowa i zaproponowałem separację. Nic nie odpowiedziała, ale póki co tak to będzie wyglądać. Osobne domy. Brak kontaktu.
Łudzę się, że separacja daje te 50% szans na przemyślenie tematu przez obie strony.
Nigdy przerz 10 lat nie rozstawaliśmy się na dłużej niż 10 dni i mówiliśmy wówczas, nigdy więcej.

Ja odczuwam potrzebę opieki nad nią, owszem jak starszy brat. Ale również kontaktu fizycznego, jak mąż. Obawiam się, jednak, że to drugie byłoby dla nie trudne do przestawienia w głowie, bo to jakby kochać się z bratem... Chore.

46

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
ulle napisał/a:

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.


Tak Ulle, masz rację, ja widzę w tym swoją winę. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
Chciałbym teraz to wszystko od nowa poukładać, ale Ulle chyba jest za późno. Ona naprawdę szuka lokum. Nie chce przebywać w moim otoczeniu i unika mnie.

47 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-15 23:19:59)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
ulle napisał/a:

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.

Nie widzę podstaw do takich wniosków.
Luki- widzisz winę głównie swoją, bo to próba odzyskania kontroli- coś w stylu- ja spieprzyłem, to ja naprawię.. Daleko od prawdy..
To może być poza Twoją kontrolą.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

48

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Ela210 napisał/a:
ulle napisał/a:

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.

Nie widzę podstaw do takich wniosków.


Co ciekawe podczas trwania naszego małżeństwa nie chciała zajmować się finansami. Nie chciała mieć osobnych kont nawet. Ufała mi w tym temacie. Ja nie zawodziłem. Czułem się samcem alfa. Ona się z tym dobrze czuła. W razie wypadku mojego jakiegoś losowego miała byt zapewniony. Podobało jej się to.
Ale teraz to wszystko stało się przekleństwem. Poczuła się z tym źle. Jak dziecko we mgle, które w razie czego nie wie jakie opłaty należy zrobić.
W międzyczasie prówałem kilka razy na ten temat rozmawiać, że dobrze byłoby to razem robić. Te prozaiczne rzeczy. Zawsze od tego uciakała. Ty trzymaj kasę.

Z tymi pieniędzmi to tylko przykład. Generalnie na mnie dużo było tych przyziemnych rzeczy i każde z nas to akceptowało. Ona zajmowała się tą duchową sferą związku.
Teraz wyszło, że to nie tak. Że mogło być pół na pół z każdej sfery dla każdego.
Przyznałą mi sie ostatnio, że nawet moja mama jej radziła, żeby miała własne konto i własne pieniądze. Moja własna matka czujecie ? Nie mam żalu o to do niej bo sporo przeszła ze strony ojca.
Ale moją żona jej nie posłuchała. Teraz chyba tego żałuje.

49

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:

. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
.

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.

50

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Ela210 napisał/a:
ulle napisał/a:

Ma pójść do psychologa, bo to on psuje to małżeństwo i autor doskonale o tym wie. Ma się nauczyć komunikacji z żoną by dowartościowywać ja, ponieważ przez dekadę stlamsil ja, zahukal a przypominam bunt niewolników jest najgorszy. Inaczej straci tę kobietę. Tak uważam.

Nie widzę podstaw do takich wniosków.
Luki- widzisz winę głównie swoją, bo to próba odzyskania kontroli- coś w stylu- ja spieprzyłem, to ja naprawię.. Daleko od prawdy..
To może być poza Twoją kontrolą.

To napewno jest w tej chwili poza moją kontrolą.
Teraz co mi pozostaje to trzymać nerwy na wodzy i zobaczyć jak się sytuacja rozwinie. Jeśli będzie wola dialogu po rozstaniu ( a myślę, że nie powinna być zainicjowana przeze mnie), to wówczas jestem gotowy do zmian w sobie. Ale musi być dialog, żebym znowu się w czymś nie zatracił.
Eh... własnie mi sie przypomniało, jak wielokrotnie tłumaczyłem żonie: mów mi wprost. Ja się nie domyślę.
Niestety ona jest typem raczej mało rozmownym, zamkniętym w sobie i jak widać to pewnego czasu duszącym w sobie uczucia. Do czasu...

51 Ostatnio edytowany przez Luki.wroc (2018-12-15 23:33:41)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
.

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.


Hm... trochę brutalnie. Z ust kobiety. Chyba, że rzeczywiście byłeś mega aktorem a ona przejrzała Twoją grę wink
A dobra, chyba załapałem.... to ona udawała...

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-15 23:35:36)

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
.

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.

Też to znam.

Luki- Ty masz swoją ścieżkę, Ona swoją- teraz się rozbiegają, może zejdą, może nie.
PS. nie zdziw się mimo wszystko, że ktoś może być trzeci. Jakiś katalizator zmian był.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

53

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Luki.wroc napisał/a:
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:

. Winą mojej żony jest to, że mylnie stłamsiła w sobie swój charakter jaki miała przed poznaniem mnie. Było jej wygodnie z tym. Aż do czasu. Teraz wróciło jej prawdziwe ja.
.

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.


Hm... trochę brutalnie. Z ust kobiety. Chyba, że rzeczywiście byłeś mega aktorem a ona przejrzała Twoją grę wink

Kolego odwrotnie. To ona stwierdziła  ze ma dośc udawania kogoś kim nie jest. Ja byłem zawsze sobą. Tak teraz rok po rozwodzie mi to powiedziała z tym że ja to czułem że ta gra zaczyna uwierać  drugą stronę

54

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Wszystko może trwać wiecznie jak jesteśmy szczęśliwi ze sobą i mamy mózg. Jak jesteśmy darmozjadami i wysysamy życie z partnera, to walnie tak czy siak. Ela pisze mądrze, jak dla mnie to tu nie ma w ogóle Twojej winy Luki. Nie daj się wkopać w to, że babki lubią się poużalać i zrobić z siebie ofiary. To wszystko co piszesz, to ja dokładnie miałem to samo. Gdybym przyłapał moją ex z setką murzynów, to bym im spuścił wpierdziel na zasadzie "na pewno chcieli ją skrzywdzić".  Albo ludzie są powaleni albo my, bo nie myślimy tak jak oni. Tak czy siak mocno tu nie gra.

-

55

Odp: Chciałbym nadal ufać swojej żonie
Rafał Poznań napisał/a:
Luki.wroc napisał/a:
Rafał Poznań napisał/a:

Kalka praprzyczyny rozpadu mojego małżeństwa która wyszła w niedawnej rozmowie z ex małżonką...
Chyba byłeś skazany na porażkę od samego początku bo udawanie kogoś kim się nie jest nie może trwać wiecznie.


Hm... trochę brutalnie. Z ust kobiety. Chyba, że rzeczywiście byłeś mega aktorem a ona przejrzała Twoją grę wink

Kolego odwrotnie. To ona stwierdziła  ze ma dośc udawania kogoś kim nie jest. Ja byłem zawsze sobą. Tak teraz rok po rozwodzie mi to powiedziała z tym że ja to czułem że ta gra zaczyna uwierać  drugą stronę


Tak, tak. W tej chwili to załapałem...

Posty [ 1 do 55 z 119 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chciałbym nadal ufać swojej żonie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018