Piszę tu bo sam do końca nie wiem co mam zrobić...
Jest taka sytuacja... Zawsze chciałem zrobić to od początku do końca tylko z jedną osobą... Moja obecna dziewczyna, z którą jestem przez 2 i pół roku zawsze mnie zapewniała, że byłęm jedyny z którym to robiła... Ale wczoraj coś w niej pękło, nie wytrzymała z tym ze mnie oszukiwała... Mówiła, że bała mi się to powiedzieć od razu, żeby mnie nie stracić i wiedziała że mi na tym zależy... chciała mnie uchronić... Powiedziała mi pare dni temu, że zrobiła to z jej byłym, wtedy mnie jeszcze nie znałą... raz wszedł do niej do kabiny w parku wodnym jak się przebierali chciał wejść w nią ale nie mógł więc zrobił to palcami i przebił jej błonę.. drugi raz u niego w domu, ale mówiła, że wziął ją na siebie i się ruszał jakby to robił, ale mówiła że nie wszedł w nią i że tego nie wiedział... od pasa w górę jej ine rozebrał. Powiedziała, że tylko tyle było, że nie angażowała się w to w ogóle, bała się po prostu go stracić i zostać sama, powiedziała, że nawet nie dotykała jego "sprzętu"... widzę jak ona tego żałuję... Teraz cały czas płacze( wiem bo byłem przy niej wczoraj wpadła w histerię, jak jej odniosłem wszystkie nasze wspólne rzeczy) i jej mama mówi że cały czas to przeżywa i płacze, piszę do mnie jak tego żałuje ( ja się nie odzywam ona piszę cały dzień), że się tego wstydzi, że jakby istniało wehikuł czasu to by go cofnęła. Nie wiedziała, że mnie spotka. była wtedy bardzo młoda. Teraz jesteśmy już doświadczeni w tych sprawach, robiliśmy z sobą już w zasadzie wszystko co można. Planujemy całą przyszłość. Widzę, że mnei kocha, spędziliśmy wspaniałe chwile. Mamy wiele wspomnień. Kocham ją nad życie i pragnę z nią spędzić całe życie...
Ale nigdy nie zrobię już tego z jedną osobą od początku przez całe życie i ona tego ze mną...
Boję się, że będę o tym myślał często, że będę widział swoją ukochaną podczas robienia tego właśnie z nim...
Nie wiem co mam zrobić, pragnę spędzić z nią całe swoje życie, tak bardzo tego chciałem by ją mieć tylko dla siebie na zawsze...
1 2012-12-29 23:18:17 Ostatnio edytowany przez Kabraxus (2012-12-29 23:27:10)
Podobne tematy
Idź do psychologa. Wg mnie masz poważny problem.
A ja Cię Kabraxus rozumiem... Też bym chciała zrobić to z tą jedną osobą...
Poza tym 2,5 roku to bardzo dużo czasu, i dopiero teraz Ci o tym powiedziała, wiedząc, że Ci na tym zależy? To w ilu jeszcze sprawach Cię okłamywała?
Fakt to jest problem, że potrafi kłamać. Ale mam wrażenie, że właśnie teraz się z tego wyleczy. Że to ją męczyło. Okłamywała mnie z tym bo chciała wybrać dla mnie to mniejsze zło. Bała się i chciała mnie własnie uchronić przed tym bym o tym nie myślał.
Być może rzeczywiście ją to męczyło i cierpi z tego powodu. Ale wydaje mi się, że mniejszym złem byłoby powiedzenie tego od razu, choć pewnie to nie takie proste... Rozumiem, że się bała. Ale jak dla mnie to zbyt poważna sprawa, żeby kłamać. Zresztą w żadnej sprawie nie powinno się kłamać...
Tak, zgadzam się. Ona też tak uważa ( przynajmniej tak sądze jak widzę jak to teraz przeżywa). TYlko nie wiem co mam zrobić... Czy wybaczyć jej to, że tyle mnie okłamywała i może ją to nauczy, że może mi mówić naprawdę o wszystkim, spróbować żyć z tym, że taką przeszłość miała choć nie miałem na nią żadnego wlywu, czy jednak nie wybaczyć jej i do końca życia o niej myśleć i ją kochać...
A co ona takiego robiła, że nie jesteś jej pierwszym? Bo jakoś nie mogę znaleźć dowodów tej tragedii...
Jakiś chłopak poobcierał się penisem o jej tyłek, jej to było obojętne, nie była gotowa na seks, nie podejmowała żadnych aktywności w jego kierunku - czy ona przestała być wtedy dziewicą? A gdyby zrobiła loda połowie miasta, ale zawsze w majtkach to by dziewicą była?
To "kłamstwo" też jakoś nie ma dla mnie znamion zbrodni. Nie mówiła, bo wiedziała jakie masz podejście. Wiedziała, ze przeszłości nie zmieni, więc milczała. Głupiutkie dziewczę. Po pierwsze - że Ci nie powiedziała na początku, tylko za wszelką cenę próbowała przypodobać się Twoim oczekiwaniom. Jeszcze bardziej głupiutka, że Ci powiedziała po takim czasie. Skoro wcześniej nic nie zauważyłeś to co te informacje niby zmieniają?
A teraz weź się stuknij w główkę (tę wyżej) i pomyśl, czy chcesz przekreślić 2,5 roku udanego związku, wszystkie plany na przyszłość z tak błahego powodu, że ona kiedyś rozebrała się przed facetem? Bo praktycznie nic więcej tam nie było. Wtedy, kiedy nie miała pojęcia o Twoim istnieniu, dawno temu, kiedy byłą innym człowiekiem, z innym podejściem do życia, z innymi poglądami? Odrzucając ją teraz przekreślasz też swoje oczekiwania, bo Ty już nigdy nie będziesz mógł mieć dziewczyny, która dla Ciebie będzie pierwszą i ostatnią... Idź ją lepiej przeproś za swoje dziecinne podejście...
Jest taka sytuacja... Zawsze chciałem zrobić to od początku do końca tylko z jedną osobą...
Chwila... Przecież nadal możesz "robić to" tylko z jedną osobą od początku do końca życia (? tak mniemam) .
W Twoim postanowieniu nie ma nic o rozwiązłości Twojej wybranki...
Jeśli zdecydujesz się ją porzucić - rozumiem, że planujesz żyć w celibacie czy tak?
Dlatego też to jak ona mi to opisała, jak to wyglądało poprawia mi samopoczucie i uważam, że tak prawdziwię to ja jestem piwerwszym... On palcem jej co prawda błone przebił, ale to ja byłem prawdziwie pierwszy w niej...
Co do tego czy nie wiedziałem o tym, to miałem pewne przeczucia, po pierwsze że nie było krwi, a po drugie miałem tą intuicję i cały czas o to wypytywałem. Dlatego pewnie też w końcu zdecydowała mi się o tym powiedzieć.
Dziękuje za taką odpowiedź, bo mi dodała wiary, żeby jutro albo za parę dni ( jak jeszcze oboję sobie to spokojnie ułożymy) porozmawiać z nią dokładnie o tym co było i zamknąc na zawsze. A teraz rozpocząć już całkiem nowe życie budowane na samej prawdzie.
P.S. Owszem głupie, ale wtedy naprawdę była młoda, głupia i naiwna i pewnie tego się wstydziła. Wiem, że cholernie tego żałuje i chciała by to zmienić za wszelką cene.
Myślę, że powinieneś być z nią dalej, pomimo tej sytuacji. Skoro ją kochasz i jest wam razem dobrze, to głupotą byłoby to przekreślać. Powodzenia życzę:)
Mi się po prostu wydaję nie możliwę, jak ona to opisuję że on nie wiedział że nie był w niej i tak się po prostu ruszał... i to, że jak już doszło do takich sytuacji o jakich mówi, że nie dotykała go tam.
Mi się po prostu wydaję nie możliwę, jak ona to opisuję że on nie wiedział że nie był w niej i tak się po prostu ruszał... i to, że jak już doszło do takich sytuacji o jakich mówi, że nie dotykała go tam.
Jest to jak najbardziej możliwe. Zwłaszcza, jeśli chłopak też nie był doświadczony.
A gdyby nawet był w niej, gdyby nawet go dotykała - jakie to ma znaczenie dla Was TERAZ? Przećwiczyliście pół kamasutry, przeżyliście razem kawałek czasu, macie wspólne plany - co w tym zmienia to, czy ona z kimś wcześniej uprawiała seks czy nie?
No wydaję mi się, że powiedziała by mi już wszystko dokładnie teraz więc jej w to wierzę. Jeszcze z nią o tym porozmawiam i się dopytam. A co zmienia... To, że teraz mam wrażenie inaczej będę na to patrzył. Będę miał poczucie, że nie byłem jedyny, który z nią to zrobił. A tak chciałem. i Boję się, że będę miał to przed oczami.
Otóż to, stuknij się w głowę i przestań grzebać w popiołach !!!
Moja rada: po prostu nie myśl o tym. To jakieś głupstwa. Jeśli dziewczyna jest dla ciebie odpowiednia pod względem charakteru, wyglądu, zainteresowań, jeśli ją kochasz i ci na niej zależy.... po prostu zapomnij o tych bzdetach. Bo to po prostu są bzdety.
Dzięki za wszystkie odpowiedzi
Naprawdę mi pomogliście. Porozmawiamy o wszystkim, wszystko wyjaśnimy. Racja to jakieś bzdury i postaram się o tym nie myśleć. Jak po prostu nie dam rady to jej o tym powiem. Jeszcze raz wielkie dzięki ![]()
Nawet nie rozmawiaj, nie rozdrapuj już tego. Nie ma sensu. Ona jest twoja tak długo jak będziesz ją kochał, szanował i uwielbiał. Powodzenia
zataiła to bo inaczej nie byłbyś z nią. pokochaliście się mocno, czy warto to psuć i kończyć tylko dlatego że z kimś kiedyś była i doszło do niewielkich czynów?? to naprawdę jest bez znaczenia. każdy by chciał.. ale różnie bywa.
Ale nigdy nie zrobię już tego z jedną osobą od początku przez całe życie i ona tego ze mną...
tego zdania nie rozumiem, co miałeś na myśli ? że Ty nie będziesz z jedną?
A jak dla mnie to Twoje postanowienie to jakaś egoistyczna obsesja, która ma Cię stawiać w pozycji samca Alfa i jedynie ma służyć podtrzymaniu, podniesieniu Twojego męskiego Ego.
Prawda jest taka, że co innego jeśli chcesz być jedyny dla swojej dziewczyny i chcesz aby ona była jedyna dla Ciebie bo ją szanujesz, bo nie chcesz narazić jej na cierpienie, bo nie chcesz aby po ewentualnym waszym rozstaniu, któreś z Was musiało się potem borykać z przeszłością i grubo tłumaczyć przed kolejnym partnerem.
Zresztą skoro chcesz aby ona była dla Ciebie jedyna, Ty jedyny dla niej to czemu zacząłeś uprawiać z nią seks bez ślubu? Skoro teraz nie proponujesz jej małżeństwa, to skąd ta pewność, że zaproponujesz pózniej? Skoro robisz to z nią bez ślubu - o ile ślub dla Was stanowi jakąś wartość, to oznacza, że właściwie nie wiesz jak potoczą się wasze losy. Czyli może być tak, że się rozstaniecie. Może być tak, że Ty ją porzycisz - choćby teraz już rozmyślasz o tym. Natomiast ślub jest taką decyzją, ze się zamierza już z kimś zostać na zawsze. Czyli co wolałeś jednak sprawdzić jak to będzie pod względem seksu z Wami zanim zdecydujesz się z nią już być na dobre i złe?
Czyli z takim podejściem nie różnisz się niczym od jej poprzedniego chłopaka, który chciał od niej seksu, jednak za bardzo nie martwił się o jej uczucia, jej przyszłośc itp.
Skoro te sprawy są dla Ciebie take istotne to powinieneś sam być w porządku. Po drugie może właśnie ona Ciebie na tyle bardzo kocha, że jesteś dla niej pierwszy w odkryciu prawdziwych uczuć, pierwszy bo Ciebie kocha napawdę, pierwszy bo TY jedynie potrafiłeś dać jej rozkosz. Jeśli teraz byś ją zostawił, bo ona jednak miała jakieś kontakty z innymi wczesniej to oznaczałoby, że Twoja miłość do niej nic nie znaczy, bo bardziej kochasz swoje rozbuchane ego niż ją. Kochasz ją i naraził byś ją na bycie porzuconą kobietą, którą już drugi facet wykorzystał?
Kłamsto tu jest jakimś problemem bo powinniście sobie ufać i popracować wspólnie nad budowaniem tego zaufania.
Jednak jeśli naprawdę ją kochasz, to powinienieś z nią być i być faktycznie jej "rycerzem".
Chyba, że jednak jej nie kochasz, wtedy faktycznie lepiej coś zakończyć niż oszukiwać siebie i drugą osobę.
20 2012-12-30 13:30:45 Ostatnio edytowany przez enya (2012-12-30 13:32:48)
Skoro ta decyzja o zrobieniu tego od początku z jedną kobietą itp., była taka istotna, to było sobie wybrać pewną dziewicę, chodzić ze sobą z 2 lata bez seksu i się z nią ożenić wówczas mialbyś jakąś pewność. Pod warunikem też, że oboje byście uznali, że rozwód nie wchodzi w grę nawet jak byście się kiedyś ewentualnie znienawidzili.
Zakładając, że byście się kochali i naprawdę do siebie pasowli to Twój plan wówczas spełnilby się idealnie. W innym przypadku zawsze jest ryzyko. Sam się też zdecydowałeś na to ryzyko robiąc to z nią bez ślubu.
Byłem pewny, że ona nią jest po prostu. A nagle się wszystko zmyło. I byłem pewny swoich uczuć i dalej jestem, dlatego robię z nią to przed ślubem. Jestem pewny, że nikogo innego tak nie pokocham i z nikim nigdy nie chciałem tak spędzić całego życia. Boję się tylko po prostu, że to z nami pozostanie na zawsze.
Czy to nie jest tak, że szukasz pretekstu by spróbować z innymi i stąd ten cały "problem" ..?
Nie! Nawet o tym nie myślałem, nigdy! Nie ma takiej opcji...
Rozmawiałem dzisiaj z nią i zaczynamy wszystko od nowa, budujemy wszystko na prawdzie ![]()
Wiem, że to jest prawdziwa miłość. Nie będę już o tym myślał, wyrzucam to z głowy. Przecież tak naprawdę to będę pierwszy i ostatni na zawsze. I to ja pierwszy z nią to zrobiłem, a ona ze mną. Tak więc trzymajcie kciuki i życzcie nam szczęścia
Bo uwierzcie taka miłość nie często się zdarza.
Cześć ![]()
A ja już nie chciałabym być z Tobą po tym jak zachowałeś się.
Miałabym obawy czy nie powrócisz do tego i czy nie będziesz posądzał o inne rzeczy.
Nie wierzę, że Ty tak się uchowałeś, że przeżyłeś bez żadnej skazy, a jeśli to czy wszystko swojej dziewczynie jak na spowiedzi powiedziałeś.
Twoje zachowanie nie wróży nic dobrego w Waszym dalszym życiu.
To będzie wracało jak bumerang.
Kabraxus napisałeś: "Przecież tak naprawdę to będę pierwszy i ostatni na zawsze. I to ja pierwszy z nią to zrobiłem, a ona ze mną."
Jak to czytam to mam wrażenie, że dla Ciebie nie to jest ważne aby ona Ciebie kochała, co ważniejsze jest abyś Ty jako pierwszy w "nią wlazł".
Chyba paradoksalnie lepiej bys się czuł gdyby Ci wyznałai, że nie wie czy Ciebie kocha, niz myśl, że mogła nie być dziewicą. Taką postawą jak dla mnie pokazujesz, że jedynie kochasz siebie.
A ona powinna być zła, że nie kochaleś jej już jak była w przedszkolu bo gdybyś był tym jedynym to już wtedy powinieneś był to wiedzieć! Albo powinna być zła, że z pierwszym pocałunkiem nie poczekałeś na nią, bo ona chciała być z chłopakiem, dla którego pocałunek z nią będzie jego pierwszym w życiu. I nie powinno liczyć się, to że ona Cię kocha, tyko to, że jej fanztacja się nie zrealizowała. - To dla mnie jest podobny poziom myslenia.
Życzę ogólnie Tobie abyś uporał się z natretnymi myślami w tym temacie i nie zniszczył swojego szczęcia z powodu nieumiejętności odpuszczenia sobie czegoś co z punktu widzenia miłosci tak naprawdę nie ma znaczenia. Przeszłość należy do przeszłości. Miłość nie szuka swego, nie pamieta złego... itp.