Mam lat 30 plus. Nie chce dluzej zyc samotnie, marze o stabilnym, rozwijajacym zwiazku z facetem, ktory ma otwarte serce, umysl i ramiona. Szukam, rozgladam sie. Znajduje. Nie stanowi duzego problemu dla mnie zainteresowanie soba faceta. Na poczatku mezczyzni sa mna, wydaje sie, zafascynowani. Robia dla mnie spektakularne rzeczy, organizuja wspaniale randki, absolutnie nie nalegaja na seks, szanuja, ze ja potrzebuje na to czasu. Taka idylla trwa miesiac, dwa a pozniej Ci sami faceci zaczynaja sie wycofywac i to bez wzgledu na to czy zblizylismy sie na tyle, ze poszlismy do lozka czy nie... Kazda znajomosc sie konczy, czasem nawet z mojej incjatywy kiedy widze, ze tak naprawde facetow brakuje odwagi by powiedziec mi ze to koniec. Ci mezczyzni z innymi kobietami potrafili tworzyc wieloletnie zwiazki, dlaczego nie chca ze mna niczego budowac? Co robie nie tak? Wydaje mi sie, ze nie jestem kobieta bluezczem, nie wieszam sie na nikim, nie przytlaczam, choc okazuje, ze mi zalezy - ale czy udana relacja powinna polegac na aktorskiej grze w "udaje,ze mi ńie zalezy"? Mezczyzni robia krok do tylu, ja probuje to naprawic cos nagabuje, niestety czesto nie wprost ze strachu, a potem kiedy okazuje sie, ze to moje staranie nie przynioslo rezultatu, czuje sie odtracona i tez robie krok w tyl a potem jest coraz gorzej. Potem boli mnie to coraz bardziej, niepewnosc mnie zabija wiec zawsze to ja stawiam sprawe na ostrzu noza i albo kaze sie facetowi okreslic ( okreslaja sie zawsze na moja niekorzysc) albo ja im dziekuje mowiac, ze nie tak sobie wyobrazam relacje kobieta mezczyzna ... Mezczyzni po takiej deklaracji z mojej strony po prostu daja sobie spokoj. Nie wiem gdzie jest error, jak go wyeliminowac, chcialabym kiedys byc z kims szczesliwa... Co o tym sadzicie?
Podobne tematy
Ja zupełnie nie wiem gdzie jest błąd, ale życzę Ci wytrwałości w poszukiwaniu tego mężczyzny, z którym spędzisz resztę życia. Nie załamuj się.
Jeśli mówisz, że związek trwa miesiąc lub dwa -- to oszałamiająco krótko. Jeśli organizują spektakularne randki i nie nalegają na seks... to może takich facetów sobie wybierasz. Ja na przykład chciałbym seksu i nie organizował spektakularnych randek. Aby dwoje ludzi było szczęśliwych wystarczy dwoje ludzi i nic więcej.
albo ja im dziekuje mowiac, ze nie tak sobie wyobrazam relacje kobieta mezczyzna ...
Jak wyobrażasz sobie relacje pomiędzy kobietą i mężczyzną?
Trudno powiedzieć, może nie trafiasz na odpowiednich po prostu, w końcu to nie jest łatwe, może też problem tkwi troszkę w Tobie - być może zbytnio Ci zależy na związku i za bardzo się spinasz.
Wyobrazam sobie, ze ktos bedzie sie o mnie troszczyl, byl ciekawy co u mnie, interesowal sie moim zyciem, bedzie chcial spedzac ze mna czas.... Tego zawsze w koncu brakuje. I nie mam tu na mysli jakiegos patologicznego uwiazania jakas pepowina. Po prostu chcialabym czuc sie wazna dla kogos a jesli ktos o mnie zapomina na tydzien, planuje spotkania z przyjaciolmi w pewnym momencie wylacznie beze mnie, mowi wylacznie o sobie i swoich sprawach to chyba nie o to chodzi.
Jeśli cały czas powiela się w Twoim życiu pewien schemat, pomimo, że jesteś z innymi partnerami - to wybierasz zapewne mężczyzn z podobnymi cechami charakteru.
Może być też, że sama jesteś odbierana za osobę dla której wolność w związku jest ważniejsza niż to co wymieniłaś (np podkreślasz w swoich postach, że nie jesteś "kobietą bluszczem" czy o braku tolerancji do "uwiązania pępowiną" - przez co wnioskuję, że emanujesz niezależnością i ideałem byłby dla Ciebie luźny związek) .. dlatego gdy partnerzy dowiadują się, że jednak oczekujesz od nich troski i zainteresowania - wycofują się.
To jednak jest tylko moje gdybanie.
może nie trafiłaś jeszcze na tego odpowiedniego.
a może dla niektórych , w normalnie rozwijającej się relacji , chcesz aby facet okreslił się zbyt szybko 'co dalej' ?
tak mi przyszło do głowy..
hm to może zmień strategię
jak widzisz że coś się burzy to lekko się wycofaj zamiast drążyć temat itp
jednak ja uważam że po prostu nie trafiałaś na tych 'dla Ciebie'.
Ci mezczyzni, samimrozmawiaja ze mna wczesniej, jak sa jeszcze nakreceni o wspolnej przyszlosci, o waznych sprawach, jak poukladamy jakies trudne sprawy... Nie mam watpliwosci, ze wowczas chca ze mna zwiazku ( moze mam jakies zaburzenia percepsji?) potem sie to zmienia... ![]()
9 2012-12-28 19:28:44 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-12-28 19:33:20)
Jeśli komuś zależy to zależy, nie uważam jednak by ostentacyjnie o tym mówić codziennie i to pokazywać. Jeden potrzebuje więcej swobody inny mniej. Z tego co piszesz wynika jasno - mam swoje cele, wiem czego chcę. To fantastycznie. Bo tak być powinno, spotykając kogoś - on już wie czego chcesz i wie co robić.
Tylko, że bardzo mało osób traktuje to poważnie co ktoś mówi i szuka nie poważnego stabilnego związku, a seksu. I ci co o tym seksie nie mówią są nieszczerzy. Ewidentnie jeśli kobieta się podoba to się myśli o seksie i się do niego dąży, to jest w męskiej naturze.
Takie sprawy jak zapominanie na tydzień, nie spędzanie czasu z kimś w ważne dni, czy mówienie o sobie - świadczy źle. No chyba, że to jest kolegowanie się. Normalnie to wykorzystuje się czas by jak najwięcej z kimś być.
Ps. Nie sądzę by przed pierwsze 2,3 mce rozmawiać o wspólnej przyszłości i dalekosiężnych planach. Tu chodzi o seks pod przykrywką tego, co kobieta chce usłyszeć... To dość łatwe dla nas i wielu wykorzystuje ![]()
To bardzo smutne co napisales Remi, bo to oznacza, ze dla nikogonigdy nie bylam wazna... Nic tylko sie rozbeczec.. ![]()
To bardzo smutne co napisales Remi, bo to oznacza, ze dla nikogonigdy nie bylam wazna... Nic tylko sie rozbeczec..
Ale i oznacza, że nie straciłaś lat dla jakichś młotków.
Czasem ma się pecha, o mnie mawiała kumpela, że zawsze mam pecha. I naprawdę szczerze to mówiła. Każdy pech jednak kiedyś się kończy. I sama zobaczysz, że będziesz uśmiechnięta, zadowolona i spełniona. Uszy do góry, bo masz czasu na poznawanie od groma i ciut ciut ![]()
Dla rodziny zawsze będziesz ważna.
Dzieki Remi, zycze ci szczescia ![]()
13 2012-12-28 20:01:03 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-12-28 20:01:36)
To bardzo smutne co napisales Remi, bo to oznacza, ze dla nikogonigdy nie bylam wazna... Nic tylko sie rozbeczec..
Najważniejsze jak napisał Remi, nie straciłaś czasu dla matoła. Beczeć mogłabyś gdyby jakiś związek skończył się ślubem i później wielkim rozczarowaniem.
iałam podobnie:) Niby wszystko fajnie ale kierunek inny niż bym tego oczekiwała. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny, jak napisała Alfaalfa wybierasz mężczyzn z pewnymi cechami charakteru, powielasz schemat.... może powinnaś zwolnić? Przemyśleć temat, wyciągnąć wnioski i zacząć inaczej? Przyjrzeć się bliżej mężczyznom, którzy na pierwszy rzut oka niekoniecznie Cię interesują?
Nie powinnaś się smucić, bo wszystko co najlepsze masz przed sobą:)
Życzę powodzenia i 3mam kciuki:)
Wyobrazam sobie, ze ktos bedzie sie o mnie troszczyl, byl ciekawy co u mnie, interesowal sie moim zyciem, bedzie chcial spedzac ze mna czas.... Tego zawsze w koncu brakuje. I nie mam tu na mysli jakiegos patologicznego uwiazania jakas pepowina. Po prostu chcialabym czuc sie wazna dla kogos a jesli ktos o mnie zapomina na tydzien, planuje spotkania z przyjaciolmi w pewnym momencie wylacznie beze mnie, mowi wylacznie o sobie i swoich sprawach to chyba nie o to chodzi.
Normalnie czytam o sobie. Ja chyba zdiagnozowałam swój problem - za szybko się angażuję, myśląc że to ''ten właściwy'', a dlaczego tak myślę? - bo moi faceci zachowywali się w stosunku do mnie tak jak Twoi - błyszczało im w oczach na mój widok - i to jest myślenie, które zawsze sprowadza mnie na manowce, że moje poczucie wyjątkowości przy czyimś boku będzie trwało wiecznie.
15 2012-12-28 20:41:41 Ostatnio edytowany przez baziula (2012-12-28 20:42:40)
Bez wątpienia tak jest, że wybieramy mężczyzn kierując się określonym schematem. Mój schemat wyglądał następująco: wysoki, ciemny szatyn/ brunet, po 30-tce, ze stałą pracą. Od pierwszych chwil rozmowy o przyszłości, an co ja otwierałam ze zdumienia oczy ( czy oby na pewno nie za wcześnie na takie deklaracje), kilka miesięcy związku i znikają. Ot tak po prostu pstryk i nie ma faceta. BEZ SŁOWA WYJAŚNIENIA. Nawet ten, z którym byłam najdłużej, wyciął mi taki numer, po dwóch latach, ale w odróżnieniu od tamtych wrócił. Więc wybaczyłam. I trwało to w sumie trzy lata. Ostatni rok to był jakiś koszmar.
Tak, powielamy schematy. Możemy nazywać to brakiem szczęścia, pechem, lub w jakikolwiek inny sposób.
Nie znam takich kobiet jak ja. Dobrze wiedziec, ze sa, do tej poy myslalam, ze jestem jakims dziwologiem. Oczywiscie przykro mi, ze to Was spotyka... Te rozsatnia... Tyle bolu, rozczarowania. Ja mam kolezanke, ktora wyszla za maz za swojego pierwszego chlopaka, nigdy nikt jej nie porzucil. Gdzie tu sprawiedliwosc...
A ja mam koleżankę, co wyszła za mąż też za pierwszego chłopaka. Ciągle mi opowiada, że jest zmęczona, że spróbowałaby z kimś innym, ciągle jakieś smsy dostaje od gości o kobiecych imieniach....Gdzie tu sprawiedliwość?
Remi, to niech kolezanka sprobuje. Ja nie wiem co to za retoryka, ze cierpiec to moga tylko mezatki, a jak ja ni wyszlam za maz to ja ledwo co rozumiem.
Remi, to niech kolezanka sprobuje. Ja nie wiem co to za retoryka, ze cierpiec to moga tylko mezatki, a jak ja ni wyszlam za maz to ja ledwo co rozumiem.
Opory moralne i niechęć męża nie pozwalają.
Tu nie chodzi że mężatka czy wolna, tu chodzi o coś czego po prostu brakuje. A jeśli brakuje, to nie ma tego 100 procentowego zadowolenia. Każdy niby dąży do czego pragnie, tylko że jest tak - można dążyć albo mówić o dążeniu.
Wyobrazam sobie, ze ktos bedzie sie o mnie troszczyl, byl ciekawy co u mnie, interesowal sie moim zyciem, bedzie chcial spedzac ze mna czas....
Mam takiego. Po przeszło 20 latach z exem. Jesteś szczęściarą, ponieważ wiesz dokładnie czego chcesz i nie obniżasz standardów. Tego się trzymaj. I odsiewaj, odsiewaj. Znajdziesz. Spoko.
Bardzo słusznie, że gdy on robi krok w tył nie biegniesz za nim, tylko też robisz krok w tył. Gdybyś jeszcze umiała się przy okazji nie wbijać w glebę, byłoby idealnie. Robisz dokładnie to, co trzeba! Masz zdrowy instynkt samozachowawczy i gdyby wszystkie kobiety były takie, mężczyźni by szybciej dojrzewali. A standard jest paskudny: on daje coraz mniej, ona się na to godzi z bólem i nie wie co jest grane (pisze na Forum ze smutkiem: dlaczego on mnie tak traktuje), potem jest przez lata pogotowiem seksualnym, potem cierpi, bo on odchodzi do innej, fascynującej i wymagającej, a jak po drodze przytrafiły się śluby, dzieci, kredyty, to już katastrofa.
Mężczyznom podoba się, że cenisz siebie i wymagasz. Spodziewają się może, że ich będziesz trzymać krótko, wymagać i nie zamarznie Ci serce od jakiegoś głupkowato chłodnego zachowania, bo jesteś silną i pewną siebie kobietą. Gdy zauważają, że bywasz także miękka i delikatna, są zdziwieni, odsuwają się, wtedy Ty stawiasz sprawę na ostrzu noża.
A Ty się nie zmieniaj. Bądź sobą, rozwijaj się dla siebie.
Jesteś fascynująca i bądź wymagająca. Aż spotkasz tego, który Twoje wymagania spełni. Będzie nietuzinkowy, męski, silny, kochający. Będziesz miała poczucie, że to na niego czekałaś całe lata.
Po prostu chcialabym czuc sie wazna dla kogos a jesli ktos o mnie zapomina na tydzien, planuje spotkania z przyjaciolmi w pewnym momencie wylacznie beze mnie, mowi wylacznie o sobie i swoich sprawach to chyba nie o to chodzi.
Zupełnie nie o to chodzi! Jakiej bliskości chcesz, taką dostaniesz. Na jakie warunki się zgodzisz, takie będą. Ty ustalasz reguły.
Jesteś wspaniała. Uwierz, że będzie bardzo dobrze. Ja już traciłam nadzieję, że spotkam kogoś sensownego. Nawet przyjaciółka radziła, żebym obniżyła wymagania. Jestem w szczęśliwym związku. A gdybym obniżyła wymagania, byłabym z kimś innym, nie spotkałabym Kochanego, bo starałabym się dotrzeć z którymś poprzednio spotkanym...
Uwierz, że istnieje wspaniały mężczyzna dla Ciebie.
Artemida , ona w ten sposób będzie czekała do starości..
Wg mnie nie szukaj nikogo na stałe - nie ma to sensu. Umawiaj się z mężczyznami o różnych charakterach, w ten sposób poznasz też wielu przyjaciół. W końcu spotkasz właściwą osobę, tylko rozejrzyj się wokół i sama zwróć uwagę czy kryteria jakimi się kierujesz są właściwe, zweryfikuj je.
Kobieta30plus mam podobny problem.
Ogólnie oczekuje od faceta tego co Ty, troski, prawdziwego zainteresowania, czuć, że jestem dla niego ważna itp.
Zawsze też marzyłam o silnym mężczyźnie, który wie czego chce w życiu, który dobrze wie, czy jest zainteresowany kobietą, czy też nie... Zazwyczaj jednak spotykam takich gdzie mam wrażenie, że to ja musiałam ciagle okazywać im troskę, swoje zainteresowanie, wspierać ich, być podporą. Spotykam facetów, którzy zazwyczaj nie wiedzą czego chcą, którzy nie potrafią się określić, nie mówiąc już o jakiś deklaracjach itp. Zupełnie też nie rozumiem dlaczego właśnie takich facetów przyciagam skoro nie mam w sobie takich cech. Nie potrafię rozczulać się nad facetem, być opiekuńcza itp. W dodatku jestem wrażliwa, nieśmiała - sama chciałabym troskliwego, czułego partnera.
Zatem może ktoś to rozgryzie, dlaczego w takim razie przyciagam "odwrotnośc" tego czego bym oczekiwała w mężczyźnie? Dlaczego ci faceci myslą, że mogę dać im tego czego pragną?
Po jakimś czasie okazuje się, że wszystko jest nie tak, ogólne rozczarowanie pewnie obustronne...
Mam na to swoją teorię. Może sama o sobie myślę inaczej niż jestem w rzeczywistosci. Postrzegam siebie jako delikatną, wrażliwą, pragnącą troski, a może w rzeczywistości jestem silna i bardziej niezależna niż mogloby się zdawać.
Po drugie te sygnały, które wysyłam są najwtraźniej inne niż to co wydaje mi się, że wysyłam.
Po trzecie mozna by się zstanowić co pociąga mnie w facetach, którymi się interesuje.
Może też taka gra pozorów - nieuświadomiona. Czyli np. oczekuje aby to facet wiedział czego chce, wyszedł z inicjatywą dlatego sama się lekko wycofuje dając mu przestrzeń, ustępując mu miejsca, zostawiając mu pewną swobodę do dzialania... Jednak facet nie odbiera tego jako zachęty do dzialania tylko jako moją niechęć do stałych związków, może odczytuje to jako brak otwartości z mojej strony na jego osobę.
23 2012-12-29 13:00:51 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2012-12-29 13:01:53)
Kobieto 30+ rady Artemidy i Alfyalfy są bardzo dobre. Poznawaj i odsiewaj, to dobry sposób, też tak robie
Dzieki temu nie trace czasu na znajomości , które nie prowadzą nigdzie a kontunuuje znajomosci, które jakoś rokują i czekam ja to sie bedzie rozwijało.
Jesli "rokująca znajomosć"
utknie w miejscu to wycofuje sie, ale bez stawiania sprawy na ostrzu noża, bo w tym czasie poznaje innych a jeśli komuś bedzie zalezało na kontynuacji danej przyjaźni to zwyczajnie odezwie sie ( niektórzy meżczyźnie są jak gumki od majtek- maksymalnie sie rozciagają a potem wracają do poprzedniego kształtu
). Ważne, zeby nie angażować sie zbyt mocno na początkowych etapach, bo można sie przejechać i bedzie przykro- ale o tym wiesz.
Mam podobny problem do Eny; też sama siebie odbieram inaczej a inaczej postrzega mnie moje otoczenie. Tylko ja wiem o swoich nerwicach, braku pewnosci siebie itd... ale inni odbierają mnie jako silną, pyskatą ...
A jaki typ kobety meżczyźni lubią - nie wiem, wiem, że boją sie każdej kobiety i tej słabej (bo wymaga opieki a nie każdy jest w stanie zaopiekować sie drugą osoba) ani tej silnej (bo pod pantofel wepchnie i obciach przed światem bedzie). Mężczyźni chcą być w zwiazku ale jednocześnie mieć wszystkie przywileje singla- znikają na kilka dni bez słowa (co ja mówie, bez sms-a nawet) a potem dziwią sie, ze jesteśmy złe czy obrażone "jak to tylko kilka dni było"
- takich wywalam zaraz. Ja nie domagam sie codziennych raportów opisujacych ich poczynania, ale jeśli milknie na kilka dni, to znaczy, że zbytnio mu nie zalezy, wiec po co ciągnąc???
Za szybko sie deklarują- takich też unikam, rzadko kiedy (prawie nigdy) to nie jest prawda, wydaje mi sie, że robia tak , by sprawiac wrażenie dorosłych lub gadają by tylko głos wydawac.
Nauczyłam sie już dystansu, bo gdy brałam ich i ich poczynania zbyt poważnie, to zabiłam tym swoje marzenia o miłosci i udanym związku- a tak nie chce. Wierze, że gdzieś tam żyje facet przeznaczony tylko dla Niobe a ja go znajde
a gdy to zrobie, to nigdy mi sie nie wymknie. Ładować sie w zwiazek czy małżeństwo można tylko z miłosci, tak by codziennie budząc sie wiedziała dlaczego ( mimo różnych przeciwnosci) nadal z nim jestem, a nie na siłe wymyslać powody dla których z nim jestem
.
Głowa do góry
Zycze wszystkim szukającym by znaleźli
![]()
24 2012-12-29 16:03:07 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-12-29 16:04:20)
Teoria o powielaniu schematów jest bardzo dobra
Chociaż nie zawsze się sprawdza- ja też latami jakoś nie mogłam trafić na Tego Właściwego, a spotykałam się z różnymi facetami; jeden był policjantem o nieskomplikowanej osobowości
, inny doktorantem fizyki, jeszcze inny wolnym duchem podróżującym po świecie, a kolejny inteligentnym studentem AWF
Próbuję natomiast znaleźć schemat ich myślenia o związku i pewnego dnia podsunęła mi go moja koleżanka: ja jestem niestandardowa, jeśli chodzi o poglądy na życie, plany na własną przyszłość (np. nie chcę mieć dzieci) nie bałam się wyzwań i równie dobrze dziś widziałam się mieszkającą w Polsce, a jutro w Maroko. I chyba ich to jednak na dłuższą metę przerażało. Poza tym, ja z mężczyznami będąc, nie udaję słodkiej idiotki, by im było lepiej.
W końcu trafiłam na takiego, którego nie przeraża nic i nigdy nie chciał bym się zmieniała. I jest to mój mąż ![]()
NiobeXXX mam podobne odczucia do Ciebie. Niestety też zauważyłam, że spora część facetów chciała by być w związku i zachowywać się jak singiel. Nawet powiedziałabym, że wielu z nich chciałoby po prostu spotykać się z kobietą tak jak nastolatkowie, być taką parą z dziewczyną jak wtedy kiedy miało się 15 lat.
Facet chyba chce mieć kobiete aby było mu miło i przyjemnie, aby podniosła w górę jego ego, aby mówiła mu czułe słówka, chciała seksu, aby można było z nią gdzieś wyjść, a poza tym aby się nie wtrącała w jego plany, niczego nie wymagała, aby wiedziała kiedy ma sobie pójść. Wszystko takie pozorne, powierzchowne. Takie spotkania bez zobowiązań - teraz jest mi dobrze dlatego się z Tobą spotkałem - coś na takiej zasadzie.
Ostatnio naprawdę zaczyna mnie irytować jak koleś jest z dziewczyną kilka lat, i np. ktoś go pyta, czy wciąż jest z tą samą panną, a on odpowiada - "tak spotykamy się!!!" Spotykać to ja się mogę z kolegą na piwo!
Deneruwje mnie też jak faceci coś obiecują - pewnie po to aby zrobć dobre wrażenie, jednak te obietnice są totalnie bez pokrycia. Np. w początkowej fazie randkowania gadają coś na zasadzie: "jak przyjadę z delegacji przywiązę Ci coś - jakąś pamiątkę. Jak spotkamy się w przyszłym miesiącu to dam Ci płytę z muzyką, która tak Ci się podobała. Chętnie pojade z Tobą na wycieczkę w góry jak zacznie robić się wiosennie."
A potem po miesiącu znikają, nie robiąc nic z tych rzeczy, o których wspominali. Jak dla mnie to jest żałosne bo jak facet nawet nie wie czy jest zainteresowany i nie wie czy chce z daną panną być to po co wyprzedza w przyszłość i gada jakieś totlane farmazony? Niech się skupi na najbliższym tygodniu, niech obiecuje to co faktycznie może zrobić, chce zrobić. Niech przestanie fanatazjować, tylko skupi się na tym co jest teraz i co jest w stanie dotrzymać. Podobno to faceci lubią konkrety?
Chyba, że faceci myslą, że my nic nie pamietamy z tego co oni gadają?
Albo inaczej, może to nasz problem - kobiet, że bardzo zwracamy uwagę na słowa, na to co facet gada, ma do powiedzenia. Może powinnyśmy dopiero co trzecie słowo faceta brać na serio, a resztę potraktować jak muzykę w radio? ![]()
NiobeXXX mam podobne odczucia do Ciebie. Niestety też zauważyłam, że spora część facetów chciała by być w związku i zachowywać się jak singiel.
czyli jak ?
możesz rozwinąć ?
enya napisał/a:NiobeXXX mam podobne odczucia do Ciebie. Niestety też zauważyłam, że spora część facetów chciała by być w związku i zachowywać się jak singiel.
czyli jak ?
możesz rozwinąć ?
Juz tłumacze
.
Załóżmy, jest jestem facetem +30, średnio dojrzałym emocjonalnie, jakich teraz na pęczki (bo o tym mądrzejszym trudno- towar deficytowy).
Mam dziewczyne, ale aby było super to ona nie może być zbytnio roszczeniowa- nie może za dużo wymagać- bo nie dam rady emocjonalnie.
Nie moze mnie angażować w swoje problemy- inaczej nie dam rady emocjonalnie.
Nie chce by mnie ograniczała- mam pełną swobodę zachowań, moge zniknąć bez słowa na kilka dni, wróce bez słowa wytłumaczenia, gdzie byłem i co robiłem ale ona musi mnie przyjać bez słowa wymówki- inaczej nie dam rady emocjonalnie.
Musi być dyspozycyjna- pojawiac sie kiedy ja chce i znikac kiedy ja chce- inaczej nie dam rady emocjonalnie.
Słowem 2 w 1 - zjadam ciastko i mam ciastko, ama dziewczyne ale uprawnienia i przywileje singla.
Wierz mi tak bywa, nie genralizuje, ani nie chce wylweac swoich zali (choć moze tak to brzmi), wiem, że nie kazdy jest taki (bo jeśli jest to zestarzeje sie w samotnosci, bo kobietą na gwizdek nie jestem) ale wielu przyjmuje postawe zachowawczą.
Mam nadzieje, ze wyłuszczyłam co miałyśmy na myśli .
Autorko, przyczyna Twoich niepowodzen moze lezec w dwoch zagadnieniach:
a)Albo wybierasz facetow, ktorzy sa bardzo powierzchowni, show-offowi,i ktorym po prostu sie nudzi po dwoch miesiacach
b)Albo masz zla strategie
Niech wyjasnie. Jezeli od poczatku znajomosci za bardzo napierasz na to, ze ma byc powaznie, bez seksu, z okiem na przyszlosc, to wiekszosc ludzi (nie tylko faceci!) reaguje na to wycofaniem sie. Uwierz mi, pachnie to desperacja albo nawet patologia. Znajomosc powinna sie rozwijac w normalnym tempie- gada sie, poznaje siebie, i dopiero po jakims czasie jest sie pewnym swoich intencji, nie tak od razu druga randka i: "Jestes facetem moich snow. Chce z Toba miec dzieci.". Alternatywnie, moze jestes uzalezniona od romansu, chcesz byc ciagle zdobywana, a jak facet zaczyna sie zachowywac nie jak ksiaze z bajki, to od razu zaczynasz ofensywe, bo brakuje Ci tej ciaglej uwagi i bycia "noszona na rekach?
29 2013-01-02 11:36:08 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-01-02 11:58:27)
Kazda znajomosc sie konczy, czasem nawet z mojej incjatywy kiedy widze, ze tak naprawde facetow brakuje odwagi by powiedziec mi ze to koniec. Ci mezczyzni z innymi kobietami potrafili tworzyc wieloletnie zwiazki, dlaczego nie chca ze mna niczego budowac? Co robie nie tak? Wydaje mi sie, ze nie jestem kobieta bluezczem, nie wieszam sie na nikim, nie przytlaczam, choc okazuje, ze mi zalezy - ale czy udana relacja powinna polegac na aktorskiej grze w "udaje,ze mi ńie zalezy"? Mezczyzni robia krok do tylu, ja probuje to naprawic cos nagabuje, niestety czesto nie wprost ze strachu, a potem kiedy okazuje sie, ze to moje staranie nie przynioslo rezultatu, czuje sie odtracona i tez robie krok w tyl a potem jest coraz gorzej. Potem boli mnie to coraz bardziej, niepewnosc mnie zabija wiec zawsze to ja stawiam sprawe na ostrzu noza i albo kaze sie facetowi okreslic ( okreslaja sie zawsze na moja niekorzysc) albo ja im dziekuje mowiac, ze nie tak sobie wyobrazam relacje kobieta mezczyzna ... Mezczyzni po takiej deklaracji z mojej strony po prostu daja sobie spokoj. Nie wiem gdzie jest error, jak go wyeliminowac, chcialabym kiedys byc z kims szczesliwa... Co o tym sadzicie?
Odniose sie do tego opisu powyzej. Ty tego nie widzisz ale mnie to az po oczach bije, ze desperacko chcesz przywiazac do siebie poznawanych mezczyzn.I chociaz madrze piszesz, ze zwiazek to nie powinna byc gra aktorska ani taniec krok w przod krok w tyl, to jednak sama takie gry prowadzisz.
Moja rada to wyluzuj, ciesz sie randkami, spotkaniami i nie rozsiewaj wokol siebie aury: zen sie ze mna albo znikaj.
Jak mezczyzna nie jest gotow a spotyka sie tylko dla chwil przyjemnosci to Ty z tych przyjemnosci skorzystaj ale nie rob sobie nadziei. Porandkuj sobie, naciesz sie i nie przywiazuj sie. Milosc przyjdzie wtedy kiedy jej najmniej bedziesz oczekiwac.
I jeszcze jedno: nikt nie lubi jak mu sie stawia ultimatum na ostrzu noza. Zwlaszcza w sprawach sercowych.
Autorko, przyczyna Twoich niepowodzen moze lezec w dwoch zagadnieniach:
a)Albo wybierasz facetow, ktorzy sa bardzo powierzchowni, show-offowi,i ktorym po prostu sie nudzi po dwoch miesiacach
b)Albo masz zla strategieNiech wyjasnie. Jezeli od poczatku znajomosci za bardzo napierasz na to, ze ma byc powaznie, bez seksu, z okiem na przyszlosc, to wiekszosc ludzi (nie tylko faceci!) reaguje na to wycofaniem sie. Uwierz mi, pachnie to desperacja albo nawet patologia. Znajomosc powinna sie rozwijac w normalnym tempie- gada sie, poznaje siebie, i dopiero po jakims czasie jest sie pewnym swoich intencji, nie tak od razu druga randka i: "Jestes facetem moich snow. Chce z Toba miec dzieci.". Alternatywnie, moze jestes uzalezniona od romansu, chcesz byc ciagle zdobywana, a jak facet zaczyna sie zachowywac nie jak ksiaze z bajki, to od razu zaczynasz ofensywe, bo brakuje Ci tej ciaglej uwagi i bycia "noszona na rekach?
Brak ciągłej uwagi i bycia noszoną na rękach - zdefiniowałaś mój problem. Ja jeszcze dodam - za szybko się angażuję i myślę, że coś dane mi raz, będzie trwało wiecznie.
Brak ciągłej uwagi i bycia noszoną na rękach - zdefiniowałaś mój problem. Ja jeszcze dodam - za szybko się angażuję i myślę, że coś dane mi raz, będzie trwało wiecznie.
Ale czy zdajesz sobie sprawe z tego, ze takie oczekiwania sa nierealistyczne? Zycie to nie rom-com, nie powiesc Harlequina, ale takie codzienne spedzanie czasu. Nikt nie jest w stanie grac roli rycerza na bialym koniu 24 godziny na dobe.
Dlaczego tak bardzo potrzebujesz tej ciaglej uwagi?
noami24 napisał/a:Brak ciągłej uwagi i bycia noszoną na rękach - zdefiniowałaś mój problem. Ja jeszcze dodam - za szybko się angażuję i myślę, że coś dane mi raz, będzie trwało wiecznie.
Ale czy zdajesz sobie sprawe z tego, ze takie oczekiwania sa nierealistyczne? Zycie to nie rom-com, nie powiesc Harlequina, ale takie codzienne spedzanie czasu. Nikt nie jest w stanie grac roli rycerza na bialym koniu 24 godziny na dobe.
Dlaczego tak bardzo potrzebujesz tej ciaglej uwagi?
Zdaje sobie sprawę, zwłaszcza po ostatnim rozstaniu kiedy brutalnie zostałam ściągnięta na ziemię. Pewnie mam jakieś braki emocjonalne - nie wiem za bardzo o co chodzi. Staram się pracować nad sobą.
Nie lubisz siebie? Masz problem, gdy nie jestes w centrum zainteresowania?
Nie lubisz siebie? Masz problem, gdy nie jestes w centrum zainteresowania?
Nie mam problemu gdy nie wszystko skupia się na mnie, ale nie lubię być w towarzystwie ignorowana, wtedy też staram się, aby inni zauważyli moją obecność lub problem. Chyba, że sytuacja nie jest tego warta, ani ludzie - wtedy się wycofuję, ale zawsze jakiś niesmak pozostaje. Nie mogę powiedzieć, że się nie lubię, ale na pewno nie do końca akceptuję.
Może naomi masz problem z zależnością, chciałabyś aby Twój partner był z Tobą w symbiozie, gdzie nie wiadomo gdzie konczysz się Ty, a zaczyna On? Co oznacza, że oczekujesz nadmiernego zainteresowania Tobą, aby bliskie Ci osoby współodczuwały z Tobą, interesowany się każdym Twoim problemem, doradzały Ci w kwestii tych problemów. Żyły niemalże Twoim życiem, abyś Ty była na pierwszym miejscu, a dopiero Później on - partner i inni.
Tyle, że to przede wszystkim Ty sama powinnaś zaopiekować się samą sobą, zatroszczyć o siebie nawet jak musisz to zrobić całkiem sama i nikt nie będzie Cię za to chwalił, doceniał itp.
A może własnie nie chcąc być kobietą bluszczem popadasz z jednej skrajności w drugą i dla odmiany robisz się za bardzo zdystancowana emocjonalnie, na pozór samowystarczalna itp. i drugą osobę zaczyna męczyć ciągłe gonienie za Tobą, udowadnianie Ci czegoś?
Może naomi masz problem z zależnością, chciałabyś aby Twój partner był z Tobą w symbiozie, gdzie nie wiadomo gdzie konczysz się Ty, a zaczyna On? Co oznacza, że oczekujesz nadmiernego zainteresowania Tobą, aby bliskie Ci osoby współodczuwały z Tobą, interesowany się każdym Twoim problemem, doradzały Ci w kwestii tych problemów. Żyły niemalże Twoim życiem, abyś Ty była na pierwszym miejscu, a dopiero Później on - partner i inni.
Tyle, że to przede wszystkim Ty sama powinnaś zaopiekować się samą sobą, zatroszczyć o siebie nawet jak musisz to zrobić całkiem sama i nikt nie będzie Cię za to chwalił, doceniał itp.
A może własnie nie chcąc być kobietą bluszczem popadasz z jednej skrajności w drugą i dla odmiany robisz się za bardzo zdystancowana emocjonalnie, na pozór samowystarczalna itp. i drugą osobę zaczyna męczyć ciągłe gonienie za Tobą, udowadnianie Ci czegoś?
Na pewno masz rację z tą zależnością, chociaż o symbiozie nie marzę. Teraz od 4 miesięcy jestem sama i staram się pracować nad sobą, nad tym konkretnym problemem odrzucenia i troszczyć się o siebie. Mam kryzysy, ale się staram.
To co piszesz o tym gonieniu jest bardzo ciekawe. Nigdy tak na to nie patrzyłam, ale muszę przyznać, że jestem wymagająca wobec siebie i otoczenia. Niektórym moje kryteria oceny człowieka mogą nie odpowiadać. Rzeczywiście mojego byłego męczyło ganianie za mną, bo mam w sobie dużo energii i wysokie wymagania co do spędzania razem czasu. Lubię jak czasami nic się nie dzieje, ale zazwyczaj lubię jak się dzieje.
Nie mówię o nadmiernym zainteresowaniu moim życiem, nie chce, aby moi przyjaciele żyli moim życiem. Nie o to chodzi. Chodzi mi o proporcje - jeśli jesteśmy w trzy osoby i każda opowiada o sobie, bo niekiedy tak się zdarza, że innym problemy obgaduje się przez pół godziny a moje o wiele krócej i potem się wraca do poprzedniego wątka. Jak mam słabszy dzień, to mnie wkurza, że nie znajduje wsparcia, mimo że o nie proszę.
30 lat u kobiety to już 'ten' wiek niestety. Natura się odzywa i nie widzę w twoich rozterkach nic dziwnego. Co ma być to będzie.
noami24 piszesz: "Jak mam słabszy dzień, to mnie wkurza, że nie znajduje wsparcia, mimo że o nie proszę." -- całkiem możliwe, że jesteś postrzegana przez otoczenie jako osoba silna, samodzielna, radząca sobie zawsze ze wszystkim-toteż uznano Cię za opokę.
Mnie tak postrzegano, wszyscy moi znajomi, przyjaciele i gdy pewnego dnia powiedziałam, że z czymś tam mi trudno, wszystkie zdziwione oczy na mnie: "Tobie??" - i wtedy się dowiedziałam, że byłam tą "opoką", która nie ma prawa się zachwiać
Może z Tobą też tak jest.
30 lat u kobiety to już 'ten' wiek niestety. Natura się odzywa i nie widzę w twoich rozterkach nic dziwnego. Co ma być to będzie.
Co znaczy 'ten' wiek? :-)