Witam opisze tutaj swój problem bo sobie z nim nie radze ... dodam ze jestem wrażliwa osoba i zbudowałem taka otoczkę wokół siebie człowieka dowcipnego czasami chamskiego czasami takiego któremu nie zależny bo tak jest prościej nie być zranionym. jednak ta kobieta przedostała sie przez ta otoczkę do środka i naprawdę ciężko mi sobie z tym poradzić.
bylem ze swoja dziewczyna przez 3 lata , przez pierwsze półtora roku związek idealny po półtora roku pierwsze sprzeczki problemy byla to moja wina bo wtedy moja siostra przeżywała rozstanie z chłopakiem i trafiła do szpitala widziałem jak cierpi i jakoś mi sie to udzieliło i nie miałem ochoty na nic po prostu zero życia odpisywałem nas ms tak jakby mi kompletnie nie zależało ,było to moja wina w 100% bo nie potrafilem sobie z tym poradzic. mieliśmy sie spotkać na rynku i rozstać jednak jak zobaczyłem jak plącze to chwyciłem ja mocno powiedzialem ze kocham ja i nie puscilem jej dala mi druga szanse starałem się ja wykozystac jak moglem było znowu super. do czasu az musiałem pojechać w delegacje czyli do lutego bo nie moglem znaleźć pracy u siebie w miescie , ciagly brak czasu ciezka praca i problemy zawodowe dawały mi popalić strasznie i czasami przyjezdzalem to myslalem ze mi sie wszystko nalezy i ze musi byc szczesliw bo wkoncu wrocilem na ten weekend .zawsze przyjezdzalem w piątek wieczorem po 10h pracy i 3 h powrotu jechaelm po nią i jechaliśmy do mnie zeby moc spędzić jak najwiecej czasu razem. przeszkadzało jej to ze w piateki jest moja mama za sciana jednak ona mieszkała w pokoju z koelzanka wiec wyjscia nie bylo za bardzo... . we wrześnio mi powiedziała ze nie ma zamiaru czekać na mnie tak długo i daje mi rok czasu na to żebym się pozbierał i skończył z delegacjami . o prace jest teraz ciężko ale ja to rozumiałem i nie miałem zamiaru nawet tak długo tam pracować . we wrześniu dostałem przez przypadek w rece jej sms z pewnym chłopakiem i ciężko mi bylo sobie to wytłumaczyć ze z nim flirtuje ale powiedziała ze jest zajęta. ale wybaczyłem jej to bo chciala byc ze mna i tez jej dalem szanse bo naprawade chciała .wrzesień październik byl naprawdę super w naszym wydaniu 0 kłótni itd i w październiku poszliśmy na imprezę , przed nią rozmawiamy o ślubie itd i byla zadowolona , niestety później poklikamy sie o jakoas pierdole i powiedziałem jej przykre słowa ze ja jej przy sobie nie trzymam . ale przeprosiłem ja przytuliłem i poszliśmy spać razem. w poniedziałek pojechałem w delegacje zadzwoniłem do niej i wydawało sie wszystko ok powiedzialem ze zachorowałem , złapała mnie grypa zalatkowa albo jakiś wirus i trzymał mnie do czwartku , także przez ten okres sie nie odzywałem do niej dopiero zadzwoniłem w piątek i powiedziała ze nie spotkamy sie dzisiaj bo robi wróżby z koleżankami. w sobotę mielsimy isc razem na andrzejki , przyleciała do mnie kuzynka z wloch i mialem malo czasu na wszystko wiec rumowiem się z nią na wieczór , przyjechała do mnie ale ja juz czułem ze cos jest nie tak. ale przytuliłem ja poszliśmy za reke całowaliśmy się . na imprezie juz nie chciała sie do mnie przytulic nawet nie chciala siedziec kolo mnie i nie wiedzialem czemmu wiec strzeliłem focha i zapytalem sie czemu tak robi to nie odpowiedziala. po imprezie poszliśmy do mnie i spaliśmy razem ale tez nie chciała sie żeby sie do niej przytulił ale ona sie do mnie przytuliła i tak zasnelismy a rano mi powiedziała ze to koniec ze nie jest szczęśliwa i ze ma kogoś od 2 tygodni kto poświeca jej wiecej czasu. bylem załamany. rozpłakałem sie , rozmawiam prosiłem ja zeby to przemyślała mówiłem ze mamy plany , slub dzieci itd nie chciała słuchać powiedziala ze musi sie zastanoiwc i ani ze mna ani z nim nie będzie rozmawiac . niestety od koleżanki dowiedziałem sie ze z nim sie spotykala. a ja musialem w delegacje pojechac i napisalem jej tylko sms ze wracam z delegacji w lutym bo rozmawiałem z szefem i ze bardzo ja kocham .
spotkalismy sie tydz później i powiedziała ze to jest koniec i zebym nie chodzil za nie i nie prosil. ze mnie nie kocha od dłuższego czasu ze nie jest szczeliswa i ze ten etap w jej zyciu jest juz zamknięty ze praca to dla mnie wszystko ze nie kocham jej tylko bylem z nia bo mi bylo tak wygodnie. nie moglem sie z tym pogodzi wiec jeszcze raz spróbowałem kopiłem kwiaty powiedzeniem ze ja kocham napisałem list. nie pomogło same straszne rzeczy mi mówiła które mógłbym zaraz obalić . teraz minol juz miesiąc a ja dalej nie moge o niej zapomnieć i bardzo bym chcial zeby do mnie wróciła. Co dziennie płacze i nie mogę sobie z tym dać rady ... jak sobie pomoc >?
Podobne tematy
oj bidulku
Ciężko będzie ci się podnieść, ale czas leczy rany.
Ja przeżyłam już wiele w tym życiu, i z mojego doświadczenia uważam że to nie była kobieta dla ciebie. Przepraszam za szczerość, ale taka już jestem.
Po pierwsze nie rozumiem dlaczego winisz się że to Twoja wina była jak pomagałeś kuzynce bo miała załamanie nerwowe. Czy twoja kobieta była o nią zazdrosna? Bo jeśli nie to ona powinna cie wspierać, że pomagasz siostrze i być z ciebie dumna.
Po drugie co do pracy, niesetny są takie czasy że tej pracy nie ma wszędzie i trzeba brać co jest. Więc moim zdaniem Twoja kobieta powinna się cieszyć i być zadowolona z ciebie ze pracujesz, że w ogóle pracujesz i do niej przyjeżdżasz zmęczony w piątek zabierasz ją i masz czas dla niej.
Po trzecie co to za stawianie warunków w związku? Masz skończyć delegacje bo ja tyle nie będę czekać. Mogła zaproponować, żebyście wyprowadzili się do jakiegoś innego miasta byś miał prace na miejscu czy tez ona. Czasami trzeba coś poświęcić by żyło nam się lepiej.
A że kogoś poznała, nic dziwnego ty daleko ona nie zdecydowana, jakiś jej posłodził trochę i poszło...
są kobiety które mogą dużo wytrzymać ale też takie które nie będą ciągle czekały - niestety życie.
Wiem że cierpisz, ale zacznij wychodzić gdzieś ze znajomymi, poznawaj dalej ludzi nie zamykaj się w sobie. Jesteś jeszcze młody a myślę że na Twojej drodze znajdziesz jeszcze wyjątkową kobietę która będzie doceniać to co ma...
WIEM ze musze sie pozbierac.
Nie chce zeby to wygladlalo tak jakbym ja byl bez winy bo tez mam problemy z okazywaniem uczuc i nie mowilem jej za czesto ze ja kocham ale przez gesty to nadrabialem .
Po prostu ciezko mi sobie to ulozyc bo ona chcuala miec ze mna dziecko chciala wyjsc za mnie a to jest 100% dowod milosci a spotykala sie z kims przez pol roku . Bardzo mnie to boli i nie potrafie sobie z tym poradzic , myslalem nawet o psyhologu .
zadzwonilem do niej i sie rozplakalem bo chcualem ja tylko uslyszec a ona powiedizala tylko ze to byl zwiazek bez przyszlosci .
a ja zbieralem pieniadze w tej pracy na wycieczke na wesele na to zeby mogla isc do szkoly jezykowej i podszkolic angielski bo wiedzialem ze chce isc do wojska. A ona mi powiedziala ze chcialem ja kupic ![]()
jestem zalamany i nie wiem co robic . Ona mnie nienawidzi nie widzi we mnie nawet czlowieka a ja nie potrafie slowa zlego powiedziec o niej. Pomimo tego ze juz raz pojawil sie jakis chlopak w jej zyciu ale im nie wyszlo i to sie sie wydalo pozniej po fakcie . Oczywiscie nie dowiedizalem sie tego od niej i sie wyparla tego wszystkiego. Ale jej wybaczyłem
mam 26 lat a ona 22 i nie potrafie sobie z tym poradzic mam wrazenie ze nikt mnie nie rozumie bo wszystcy mowia zapomij. A ja nie potrafie
spie po 2 h dziennie łykam jakies tabletki uspokajajace i caly czas mysle o niej . A ona mowi ze to bylo przywiazanie a nie millosc.
Jeszcze ma czelosc mowic ze po 2 tyg powinienim juz zapomnie i zebym wiecej nie dzwonil bo zadzwoni do moich znajomych .
oczernia mnie strasznie posrod swoich kolezanek ale wiem ze tak proboje usprawiedliwic swoja decyzje i boli mnie to. szczegolnie jej slowa zostanmy przyjaciolmi
boli mnie to bardzo i boje sie ze nigdy juz nie zaufam kobiecie , ze to bedzie poczatek kolejnego kompleksu .
Rozumiem twoje obawy, ale spokojnie daj sobie trochę czasu. Nie wszystko od razu. Czas leczy rany i za 2 miesiące już będzie lepiej.
Może idź do psychologa, rozmowa powinna pomóc byś mógł uwierzyć trochę w siebie.
Jak ona może tak mówić do Ciebie po 3 latach, przecież to bardzo boli ale jak takie słowa z jej ust słyszysz to długo już cię nie kochała.
a że cię oczernia przed znajomymi - bo nie chce ONA być tą złą - zachowanie gówniary nie szanującej innych osób. Olej to.
a tekst "zostańmy przyjaciółmi" niech sobie w du** wsadzi. Po takim czymś, po oczernianiu, tych słowach jeszcze ci proponuje przyjaźń.. eh niestety są ludzie i ludzie...
Trzymaj się i wierz w to, że w końcu wyjdzie dla ciebie słoneczko i wszystko się ułoży :*
Jak coś to pisz na meil gdy cię depresja dopadnie, spróbuję cie podbudować...
Ciezko mi jest bo nie chce jej stracic przez prace - po prostu znienawidizlem ja jest to ciezka praca i bardzo malo mam wolnego czasu ![]()
wiesz ja naprawde ja kocham i nie moge o niej tak powiedziec
mamy sie spotkac w styczniu bo ma wziasc swoje rzeczy myslisz ze bedzie dobrym rozwiazaniem zadac jej pytanie
czy jeszcze kiedys bede mial szanse u niej ?:( ?
mamy sie spotkac w styczniu bo ma wziasc swoje rzeczy myslisz ze bedzie dobrym rozwiazaniem zadac jej pytanie
czy jeszcze kiedys bede mial szanse u niej ?:( ?
Szanse zawsze warto dać nie koniecznie umie się ją wykorzystać. Martioni to Twoje życie i zrobisz z nim jak bedziesz chciał. Możesz zapytać, a jak ona ci odpowie że kiedyś na pewno to bedziesz czekał 5lat aż w końcu zadzwoni a ona po tym czasie już zapomni o Tobie... a ty bedziesz sam, i stracone te 5lat..
Kieruj się sercem i rozumem...
Trzymaj się
ja sie nie czuje winny tego rozstania bo wiem ze mnie klamala wiem ze mnie oszukiwala i chyba tez zdradzila bo tydz pozniej szla z innym za reke
chce z nia porozmawaic bez emocji i nie prosic ale powiedziec ze chcialbym z nia zaczac jeszcze raz madrzejszy o te doswiadczenia
wiem ze to jest moje zycie ale ja nie potrafie tak sie odkochac
chyba ze lepiej sie nie ponizac w jej oczach i odejsc , nie dajac jej tej satysfakcji ze cierpie ?
dochodze do wniosku ze wszystkie kobiety to zimne suki ..... bo nigdy bym sie nie spodziewal i nie wierzylem jak mi mowili ehhh
Daj sobie i jej czas. Pierwsze zauroczenie minie i okaże się, że "pan idealny" wcale nie jest idealny. Wtedy zatęskni za Tobą i poczuje co straciła. Teraz nic nie wskórasz. Musisz uzbroić się w cierpliwość i przetrwać ten okres. To zawsze działa tak samo. Każde rozstanie, z powodu "kogoś lepszego" kończy się dokładnie w ten sam sposób. Słusznie mówi się "nie docenisz jak nie stracisz". Pozwól więc jej docenić siebie, pozwól jej poczuć, że Ciebie straciła. Nie odzywaj się, zajmij się wyłącznie sobą i czekaj, sama przyjdzie.
tak wlasnie robie nie kontaktuje sie z nia po tym ja zadzwonilem i sie roztyczalem <czuje sie taki nie meski ehh>
powiem jej po prostu to co czuje ale nie bede jej zatrzymywal na sile zapytam tylko czy widzi jeszcze w przyszlosci szanse dla nas jezeli nie to usune ja z zycia zeby nie pisac sms nie dzwonic itd
Nic juz nie pytaj. Jakby widziala teraz przyszłość dla Was to by Cię nie zostawiła. Nie rób z siebie żałosnego, skamlącego psa. Ignor na 100% i sama wróci.
Wiem ze na takiego wyszedlem ;/
nie dzwonie do niej do póki ona nie zadzwoni ale co jej mam powiedzieć wtedy ?
bardzo ja kocham jednak nie potrafie okazywać uczuć słowami ;/
Mam ciężką pracę w której jest duzo steresu i czasami nie umialem sobie z nim poradzić duzo nadgodzin krotkjie terminy itd
wiem ze to tez moja wina jest i przez to ja straciłem.
Musisz przez to przejść,najlepszym lekarstwem będzie czas,z kazdym tygodniem,miesiącem będzie lepiej.A ile Tobie to zajmie by popatrzeć w przeszłość bez łez w oczach,bez emocji,tak "na zimno" i serce się już nie ściśnie na powracające wspomnienia....Zyczę by trwało jak najkrócej.
Ja to wszystko rozumiem ze czas goi rany itd .
tylko nie wiem co jej powiedziec bo bardzo ja kocham a ona znalazla sobie innego . Wybaczył bym jej wszystko.
przyznac sie do winy ? prosic o szanse ? rozstac sie bez emocji ? zapytac czy widzi szanse na to zebysmy byli jeszcze razem ?
ehhhh co dziennie o tym mysle i co dzinnie innaczej widze ta rozmowe ;/
po prostu daj jej szanse pobyć samej? jesli dasz jej trochę luzu i czasu na przemyślenia, będzie mogła sobie na spokojnie ułozyć wszystko w głowie i sama dojdzie do wniosku czy chce jeszcze z tobą być czy nie. jeśli nie wytrzymujesz, żeby wogóle sie z nią nie kontaktowac raz na dwa-trzy dni napisz sms lub zadzwoń, ale niech to będzie rozmowa bez wyznań i pytań o was, tylko luźne gadki. jeśli cię kocha to wróci ![]()
tak tylko ze ona jest juz z kims bo moj znajomy ja widzial.
wiem ze ja raniłem czasami ze przyjezdzalem z delegacji zmeczony fizycznie i psychicznie i myslalem ze mi sie wszystko nalezy ale po prostu mi jej brakowało a nie potrafilem tego powiedziec ....
najlepiej bedzie jak przynam sie do winy , ale powien ze ona tez nie byla fair i zapytam czy widzi nas w przyszlosci
musze jakas przemowe wyglosic ktora ja ruszy. ciezko sie ogarnac po utracie bliskiej osoby szczegolnie ze przyczyna jest praca i odleglosc ktora nas dzielila.
Wiem ze moglem do niej dzwonic co dziennie pisac ale mieszkam z ruznymi ewenemantami ktorzy nie szanuja swoich dziewczyn i zle mi bylo przy nich rozmawaic z nia dlatego dzwonilem jak bylem sam. na gg pisalismy prawie codziiennie. ehhhh
Po pierwsze: nie wyszło wam, bo zwyczajnie miałeś za dużo na głowie. Chciałeś zrobić kilka rzeczy naraz i się po gubiłeś w tym wszystkim. Winisz teraz siebie za to wszystko i chyba nie do końca siebie szanujesz jak jesteś gotów jej nawet zdradę wybaczyć.
Po drugie: jesteś pewny że ją kochasz? Wiesz czemu pytam? Bo moim zdaniem Ty nie miałeś dużo okazji by się o tym przekonać z racji tego, że mało czasu spędzaliście ze sobą. Ile dni byliście nieustannie razem? Jak wyglądały wasze relacje na co dzień?
Po trzecie: widać że związek na odległość nie był dla niej. Ona potrzebowała Ciebie na miejscu. Teraz ma faceta, który pewnie nie wyjeżdża tak często dlatego jest szczęśliwsza przy nim. Jeśli ją kochasz to jej pozwól na to szczęście. Jeśli ona kocha Ciebie to za pewien czas zrozumie, że sama bliskość nie wystarcza i zrozumie, że to z Tobą chce dzielić życie.
Ale nie zdobędziesz jej jak będziesz się tak zachowywał. W waszym przypadku przyjaźń będzie dobrym rozwiązaniem. Dzięki niej poznacie siebie również z tej dobrej strony. Przyjaźń czasami bardzo zbliża ludzi.
Więc może dla odmiany spytaj się jej co tam u niej, ale bez proszenia by wróciła do Ciebie?
Emocje na razie odłóż na bok.
W razie czego pytaj, a ja postaram Ci się bardziej szczegółowo poradzić co możesz zrobić by ją powolutku odzyskiwać.;)
Hmmm
Wiem ze problem lezy gleboko we mnie bo wychowylwame sie w rodzinie bez ojca i nie mialem wzorca , mama caly czas pracowała i nie miala czasu dla nas , teraz mamy kiepski kontakt ze sobą ja daje pieniadze - ona mi pomaga z siostra przez delegacjie prawie wogule konatktu nie mam bo ona pracuje w wekeendy i sie mijamy.
Jestem wrazliwa osoba i tak mi sie wydaje ze stworzylem taka bariere wokol siebie zeby trzymac ludzi na dystans zeby mnie niekt nie skrzywdzil. Bo balem sie wlasnie tego ze bede cierpail tak jak teraz cierpie.
Czy jestem pewien ze ja kocham ? kocham ja i wiem ze to ta jedyna wiem ze wybaczyl bym jej wszystko tylko sie boje ze moglbym pozniej jej to wypomniec i byla by znowu klutnia ;/
jak wygladly nasze relacjie wg zdrowo ale nie jakos super.
Wyjezdzalem do pracy w poniedzialek o godzinie 4 rano i caly dzien pracowałem +3h podroz wiec jak przyszedlem z pracy to odrazu do spania. Pisalismy ze soba na gg prawie co dzinnie dzwonilem pare rezy w tygodniu + skype kilka razy bo od pazdziernika dopiero mogla rozmawiac na nim. Tam gdzie pracuje nie ma zasiegu tel a na mieszkaniu nie mamy co dzinnie interentu. wiec to ograniczlo nasz kontakt. Dodatkowo pracuje i mieszkam z 2 kolegami ktorzy ktroko mowiac nie szasnuja swoich dziewczyn/zon i zle sie do nich odnosza ja tego unikalem wiec staralem sie dzwonic do niej jak bylem sam w pokoju albo sam w pracy. obaj nie radzili sobie ze stresem i pili uzywali uzywek a ja tego nie robilem pracowalem i prowadzilem auto wiec odmawialem.Denerwowalo mnie to bo zarabialem najmenij z nich a najwiecej dawalem z siebie i nie czulem wsparcia z zadnej strony. w ostatnim miesiacu doszla dodatkowa praca i chodzilismy i pomagalismy wlascicielowi mieszkania remontowac poddasze. Niezle placil a mi byly potrzebne pianiadze na mieszkanie/dzieci/slub/wycieczke. i przez miesiac pomagalismy mu. Dala mi czas do pazdziernika przyszlego roku ze moge pracowac w delegacji i ze jej to przeszkadza bylem zly bo zarabialem na nas a ona tego nie dostrzegala.
Ale zawsze w piatek gdy wracalem do domu po 10h pracy i 3 h jazdy jechalem po nia wykonczony psychicznie i fizycznie.Jechalismy do mnie . Jej przeszkadzalo ze mmieszkam z rodzicami i mowila zebysmy sie wyprowadzili jednak szkoda po prostu bylo mi pieniadzy szczegolnie ze nie mieszkam w tym miescie a w weekendy caly dom mam dla siebie. Czasami tez potrzebowałem odreagowac i poprostu sie z nia pokochac a potem przytulic i isc spac. Ona twierdzila ze przyjechal pan z delegacji i wszystko sie mu nalezy. Ja nie mialem sily sie klucic i szlismy tak spac. Rano ja musialem pomoc mamie w pracach odmowych i po sniadaniu ona jechala do siebie. W sb spotykalismy sie zawsze chyba ze pojechala do rodzinnego domu. Spotykalismy sie roznie sami na spacerach , pizzy , kinie, albo z moimi znajomymi jej tez to przeszkadzalo ze tylko z moimi znajomymi chodzimi a nie z nij ale ona nigdy mnie tam nie ciagnela tylko wypominala. w sb spalismy u mnie zawsze i w nd bywalo roznie ja potrzebowalem tez odreagowac i wieczorem szedlem na pokera do znajomych ale tez nie zawsze jak mielismy plany na nd to spotykalismy sie i robilismy cos ciekawego tylko tak do giodziny 19-20 bo pozniej musialem isc spac.
bardzo zaluje ze sie nie wyprowadzilem z nia bo moglbym wiecej czasu z nia spedzac czy tez ze chodzilem na tego pokera jednak musialem jakos odreagowac. a nie chcialem tego ze nie radze sobie z ta praca/stresem wyladowywac naniej.
wiem ze ja ranilem bo pod wplywem tego stresu mowilem jej ze ja jej przy sobie nie trzymam na sile. ale czasami potrzebowalem wsparcia ze dobrze robie ze realiuje sie zawodowo ze mam prace w zawodzie o ktore teraz tak ciezko . brakowalo mi tego bo nikt nie powiedzial tego od roku odkad zaczolem tam jezdzic.
teraz tak znienawidzilem ta prace ze nic mi sie nie chce , efektywnosc spadla pewnie o 50% .
bardzo ja kocham ale zarowno ja jak i ona mamy ciezkie charaktery ona sie strasznie kluci i drze a ja tlumie to w sobie i jak jest tego za duzo to wybucham <zdazylo mi sie raz>
Glupio mi bo zrobilem z siebie ryczka przed nia i przed jej znajomymi i wydaje mi sie ze troche kota ogonem wywinela bo ja ja prosilem o szanse a ona wypominala mi takie rzeczy ktore nie mialy wiekszego znaczenia, ze kiedys telefonu nie odebralem ze powiedzialem ze nie bede przewil dzieci itd.
wiem ze tak nie myslala i powiedziala to pod wyplwem emocji zeby usprawiddliwic siebie przed kolezankami i samym saba ze dobrze robi ze mnie zamienila.
tylko co robic jak ona nie chce sie ze mna spotkac uwaa to za toksyczny zwiazek zwiezek bez przyszlosci i twierdzi ze jej nie kocham ehhh
Zacznij przede wszystkim zmiany od siebie. Bardzo dużo złego Cię w życiu spotkało, dlatego jesteś wrażliwy. No i tak naprawdę wybuchałeś, bo w głębi duszy też na pewno chciałeś innego życia, pracy na miejscu bez tylu nadgodzin. Ona uciekła od takiego życia. Nie dziwię jej się. Uwierz mi: gdyby ona była bez serca to by nie była z Tobą aż 3 lata. Nie zrozum mnie źle: to nie Twoją wina, że wam nie wyszło! To wina tego, że za rzadko się widywaliście. Staraj się odnowić wasze relacje.
I nie martw się tak tym wszystkim bo się wykończysz!
I uśmiechnij się! Niech ona zobaczy, że potrafisz być wesoły i że ona nie musi wiecznie się o Ciebie martwić.;)
Także głowa do góry.;)
ale zaczolem od zmiany siebie
zaczolem rozmawiac z rodzicami z siostra , stalem sie tereaz strasznym romatnykim . czytam duzo ksiazek psychologicznych i proboje sobie wytlumaczyc czemu taki jestem . czemu tak robilem. I wyobrazam sobie jak moglbym teraz to naprawic i wiem ze byla by szczesliwa jak bym robil dla niej takie rzeczy ;/
Na prawde mozna stracic kobiete swojego zycia przez prace , przez dobre checi ale przez brak zrozumienia ![]()
Czyli mowisz ze nie ma szans na powrót do siebie ?
Co jej powiedziec jak spotkamy sie pod koniec miesiaca ? ![]()
A tego nie napisałam. Wręcz przeciwnie: istnieje taka szansa. Ale najpierw musicie się na nowo polubić.
Co masz jej powiedzieć? Nic nie mów jej o waszym związku. Po prostu jak się zobaczycie to sobie po gadajcie o sprawach błahych. Traktuj ją teraz jak koleżankę.
ale to jest bardzo ciezkie dla mnie. Tyle nienawisci tyle przykrych rzeczy ktore mi powiedziala i jeszcze to ze tydz pozniej szla z innym za reke ehhh bardzo ciezko mi bedzie zostac z nia przyjaciolmi.
czyli nie mowic jej nic o tym co przezywam o tym co zamierzalem zrobic ? potraktowac to normalnie i patrzyc jak ona dalej znim jest i czekac ? ![]()
Niestety tak.:(
Wiem, że Ci trudno będzie się z nią przyjaźnić, ale związek przede wszystkim polega na przyjaźni! Więc nie rozumiem jak może Ci być trudniej się z nią zaprzyjaźnić niż wrócić do niej? Bo mi by było trudniej wrócić do faceta, który mnie w ten sposób skrzywdził.
No, ale Ty pisałeś, że jesteś gotów jej wybaczyć wszystko i do niej wrócić. Więc jeśli jesteś na to gotów to musisz być gotów na przyjaźń z nią!
A po co? A po to, by ona Cię poznała od tej dobrej strony! Od strony człowieka szczęśliwego, od którego można dostać oparcie, bo tego również kobiety potrzebują.
hmmm moze masz racje ale czuje wewnetrzna potrzebe powiedzenia jej tego .
wczoraj wyslalal mi sms ze chce odebrac swoje rzeczy, zapytalem czy moge zadzwonic a ona na to odpisala ze nie mamy juz o czym rozmawaic i ze odbieze swoje rzeczy za 2 tyg ![]()
No to jedyne co w tej sytuacji możesz zrobić to napisać do niej by nie urywała z Tobą całkowicie kontaktu. Możesz jej napisać, że sobie wszystko przemyślałeś i szanujesz jej decyzję, ale że szkoda Ci całkowicie z nią kontakt urywać.
ehhh spotkalismy sie oddalem jej rzeczy zaczelismy rozmawiac chcialem zeby to wyszlo normalnie ale ....
poplynely mi lzy bo znowu zaczela mi cisnac ze mieszkam z mama ze to nie mialo przyszlosci itd powiedziala ze mnie nie kocha od dluzszego czasu i ze nie wrocimy do siebie nigdy ...
usunolem jej gg numer tel bo wiem ze pewnie znwou bym pisał do niej sms i patrzyl na jej szczesliwe sms ![]()
moze sie otrzasne po tym za jakis czas ale dzieki za wsparcie i radyy
zaczela mi cisnac ze mieszkam z mama ze to nie mialo przyszlosci
Pic na wode i fotomontaz... tak bym to ujal jednym zdaniem.
Chcesz wiedziec czy miala w tym swoim "tekscie" racje, to przeczytaj sobie artykul pt "odcinamy pepowine czyli koniec problemow z tesciowa" i zobacz ile tam jest faktycznie prawdy na ten temat odnosnie jej gadania o Tobie.
Jak sie chce psa uderzyc to sie zawsze kij znajdzie.
powiedziala ze mnie nie kocha od dluzszego czasu i ze nie wrocimy do siebie nigdy
przyjmij to za pewnik, tak z przymrozeniem oka. Bo zaloze sie, ze tak prawde mowiac jest ktos trzeci... ale pierwsza lepsza "sciema" i nas nie ma, bo "to wsystko" Twoja wina.
Jak dobrze poczytasz inne watki to ta regula zrywania jest doslownie ksiazkowa.
usunolem jej gg numer tel bo wiem ze pewnie znwou bym pisał do niej sms i patrzyl na jej szczesliwe sms
moze sie otrzasne po tym za jakis czas ale dzieki za wsparcie i radyy
Zachowaj klase do samego konca i jak sie ogarniesz, to odczujesz, ze role moga sie odwrocic i ona bedzie tego zalowala, jak zobaczy w "nowym" Tobie, co stracila.
Na ile jest ona pewna tej swojej decyzji to tego nie wiem ale zagwarantowac CI moge jedno, ze jesli podjela ja wbrew sobie, to ta decyzja sie zemsci w przyszlosci na niej.
A mozliwe jest, ze podjela ja pod wplywem jakichs tam emocji.
Ale ona mi powiedziała ze ma kogoś że interesował się nią bardziej niż ja że może na niego bardziej liczyć
Nie zemści sie jej decyzja bo rzeczywiście mogło to tak wyglądać .
Cały czas pracowałem , jest to praca w stresie (inżynier na budowie) i po pracy jeszcze sobie dorabiałem żeby zarobić na nasz ślub wycieczkę żeby mamie pomóc i siostrze kupić leki. Starałem się ale jak przyjeżdzałem po całym tygodniu pracy to byłem wypompowany i cięzko mi było coś wymyślić bo czasami musiałem brać prace jeszcze na weeknd do domu. Strasznie się z tym czuję bo wiem że przez tą pracę ją straciłem oddaliliśmy się bardzo od siebie. Wolałem czasami odreagować z kumplami jakoś te emocje niż spotkać się z nią.
A gdy mi coś nie wychodziło gdy mi było źle po prostu zamykałem się w sobie.Taką mam naturę i jest to związane z moim dzieciństwem kiedy nikt dla mnie nie mial czasu(Rozbita rodzina i mama cały czas w pracy) i byłem cały czas sam dokladnie tam też sie tak czułem zero wsparcia ehhhh
28 2013-02-05 16:03:25 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-02-05 16:07:28)
Widzisz Twoja kobieta nie potrafiła sobie z tym poradzić, że Tobie jest tak ciągle ciężko, że ciągle potrzebujesz wsparcia itd. Ona w końcu chciała innego życia, faceta, który będzie wspierał ją a nie na odwrót. I w tym nie ma ani jej winy, ani Twojej! Ona po prostu ma inny charakter. Nie jest opiekuńcza, nie potrafiła zrozumieć Ciebie i w końcu odeszła. Czy kiedyś będzie tego żałować? Możliwe że tak. Możliwe że zda sobie sprawę, że z nowym facetem jej nie będzie tak kolorowo.
Ja współczuje Tobie bardzo, bo jesteś bardzo dobrym człowiekiem, który wszystko robi dla innych. Pracowałeś tak ciężko, aby było wam później lepiej i jedyne czego potrzebowałeś to tego, aby ktoś to docenił. Wy nie pasowaliście do siebie. Bo Ty potrzebujesz kobiety która zrozumie Ciebie, do której byś mógł spokojnie wracać po ciężkim tygodniu pracy.
Co ja Ci radzę? Radzę Ci byś zajął się teraz sobą. Może zmień tą pracę? Teraz możesz pracować tylko na siebie, więc możesz się utrzymać z pracy znalezionej tutaj na miejscu. Zacznij coś robić dla siebie, nie zamykaj się w swoim smutku, bo tylko Ci to zaszkodzi. Żyj dla siebie i czekaj na to co przyniesie jutro.;)
kurcze ale mi nie jest ciągle ciężko ehhh po prostu były okresy w moim życiu gdzie naprawde potrzebowałem pomocy a nie potrafiłem o tym powiedzieć i zamykałem się w sobie jak np
- choroba mojej stostry ( jak widziałem jak mama i siostra płaczą jak jeździłem z nimi do tego szpitala )
- 2 wyjazd w ta delegację i mieszkanie z 40 latkiem alkoholikiem który nie szanował żony i źle się do niej odnosił.
Dawałem sobie z tym radę ale naprawdę czasami byłem taki samotny i nie wiedziałem co z sobą zrobić. Poszedłem do drugiej pracy bo wiedziałem ze ta dalegacja będzie trwać maxymalnie 1,5 roku i chciałem zarobić i jakoś zająć sobie czas.
Ja wiem że ona znosiła moje humory jak wracałem po kilkunastu godzinach pracy i nie chciało mi się nic. ale w sobote i nd naprawde już byłem innym człowiekiem i mogłem wszystko.
najgorsze ze mam ochote pojechać do niej poczekać aż on wyjdzie i mu ........... bo ja nigdy bym nie dawał kwiatków zajętej dziewczynie czy nie flirtował z nią. Ale wiem że wtedy okaże słabość i nie będe sobą jak to zrobie
Prację nad sobą zapisałem się na siłownie i nie pojadę już w żadną delegację. Jeżeli mnie wyślą to wyjade za granice i tam będe układał sobię życie ..
dzieki za wsparcie
Jak to czytam to naprawdę serce ściska. Ja Ci z całego serca życzę byś znalazł taką kobietę, która Cię doceni i przy której odnajdziesz szczęście i nie będziesz się już nigdy czuł samotny.
problem w tym ze ja nie chce szukac bo wydawalo mi sie ze znalazlem i teraz sie boje ze bede szukal po prostu jej
wiem ze pewnie z czasem mi przejdzie ale ile mozna sie tak meczyc ...
ehhhh
usunołem jej gg ale na telefonie jeszcze zostało. I miała opis "....bo cie kocham" kurde i znowu od nowa wszystko ![]()
jak zapomnieć jak sobie dać z tym rade ?
napisać do niej jeszcze porozmawiać z nia ? nie mam kompletnie pomysłu a pomimo ze tak cierpie ona ma to gdzieś i jeszcze mi nie ułatwia życia. Dostałem na gg wiadomość od kogoś o tym jak to byłem beznadziejny jak to ja nie szanowałem i jak to ja zostawiłem . a teraz gdy ona chciała odejsc probowałem ja wzaisc na litość domniemana wycieczka i płaczem.
Wiem jak się czujesz . Mam bardzo podobną sytuacje do twojej z jednym tylko wyjątkiem chociaż dalej czuje bardzo silne uczucie do mojej byłej to postanowiłem wreszcie wziąć się w garść. Powoli zaczynam akceptować tą sytuacje, wiem że jest to bardzo trudne - dni są strasznie długie a jedyna myśl w głowie to ona, co robi? jak się czuje? co myśli? . Ja na szczęście powoli wychodzę z tego etapu i naprawdę z dnia na dzień jest lepiej . Chociaż na początku do banałów typu " czas leczy rany " podchodziłem bardzo sceptycznie a tu JEDNAK JEST LEPIEJ. Dalej nachodzą mnie wątpliwości typu czy spotkam jeszcze taką kobietę? czy będę w stanie jeszcze tak bardzo kochać ? czy w ogóle jeszcze kogoś poznam? ale powoli zaczynam sobie wyobrażać życie bez niej. Ja też nie wiedziałem że będzie to aż tak cholernie trudne ale staram się to traktować jako nauczkę doświadczenie które pomoże mi stworzyć o wiele lepszy związek w przyszłości ! Skończyłem myśleć o pisaniu do niej o proszeniu o szanse itp. o robieniu z siebie kolejny raz idioty w końcu uświadomiłem sobie iż jest to bezcelowe i wywołuje odwrotny skutek do zamierzonego i tak naprawdę tobie też to polecam - błaganiem niczego nie osiągniesz tylko upewnisz ją w decyzji . A zerwanie wszystkich kontaktów pomaga (przynajmniej mi - nie muszę patrzeć na nowego faceta którego normalnie bym udusił podpalił a potem zakopał) Myślę że tobie tez to pomoże :-)
kurde znowu mam kryzys ehhhh powininem zadzwonic do niej czy odpóścić od walentynek mnie tak trzyma
tylko usłyszeć jej głos tylko przytulić ją i bym dostał takiego powera żeby mogł góry przenosić
Kurde muszę znowu się wygadać bo nie rozumiem...
Wiem że już do niej nie wrócę tzn w sumie to ona do mnie . I dałem sobie spokój tak jak napisałem w innym watku zadzwoniłem bo się umawialiśmy że zostaniemy przyjaciółmi.
Gdy odbierała swoje rzeczy strasznie mi jechała a ja cały we łzach mówiłem tylko że ją kocham i że przepraszam , że jest fajna dziewczyna i zasługuję na wiecej. Ja nie jestem bez winy i mogłęm ja lepiej traktować i bardziej się starać ale czemu mnie tak niszczy jak widze ze to tak przezywam.
po tym dostałem na gg wiadomość nie wiadomo od kogo ze jestem żałosny ze cały czas płaczę że chce ja wziaść na litość to sa jej słowa ale watpie żeby była to ona. domyśliłem się ze może to być on i dlatego miałem ochotę mu .....
ostatnio zadzwoniłem i powiedziała że się spotkamy i poozmawiamy nie byla zadowolona ale sie zgodizla po chwili dostalem sms ze jej chlopak sie na to nie zgadza i zebym dal jej spokoj. od tamtej pory mam zamiar sie juz nigdy nie odezwać dopiero w maju na jej urodziny zlozyc zyczenia.
Ja naprawde chcialem jej dac spokoj tylko sie pozegnac jak czlowiek. Wstydzę sie tego że tak zareagowałem na rozstanie ze sie rozryczałem przy niej przy moich przy jej znajomych. teraz mam ksywkę ryczek
straciłem bardzo duzo w swoich oczach i w oczach znajomych
wziołem cała wine na siebie nie wytykałem jej nic a ona/on tak sie nabiaja ze mnie.
Przyko mi bardzo z tego powodu bo brakowało 1 msc abym wrócił z delegacji do domu i znowu bylibyśmy razem znowu spedzali czas razem znwou zaczeli żyć.
bardzo ciezko mi sie pozbierac bo mam problemy w pracy w zyciu rodzinnym , tyle razy co spowodował bym wypadek to juz nie zliczę nie wysypiam się w ogóle pomimo tego ze chodze spac zmeczony
Ciekawe czy jak by kiedys przeczytała ten watek to by zmienila zdanie o mnie ...
Ciekawe czy jak by kiedys przeczytała ten watek to by zmienila zdanie o mnie ...
Takimi postami pokazujesz, że na litość ją bierzesz.
Żyjesz jej życiem. Myślisz pewnie co u niej, próbujesz ją zrozumieć, zbliżyć się do niej, na siłę jej próbujesz pokazać że dajesz jej spokój i w głębi duszy liczysz na to, że to zauważy i doceni. Nie zauważy i nie doceni, bo ona ma już inne życie. Czas byś Ty też w końcu zaczął nowe.
ale ja to wszystko rozumiem ze trzeba zaczac zyc wlasnym zyciem pozwolic jej odejsc oddzielic to co bylo gruba keska wybaczyc jej.
ale nie potrafie wybaczyc sobie ze tak postapilem ze nie staralem sie bardziej ze nie bylem przy niej caly czas
po prostu mam niska samoocene i porzejmuje sie zdaniem innych a jej zdaniem najbardziej i to mnie boli ...
mam problem ze rozstania z jego wyjazdami na delegacje nie daje sb rady i nie moge sie nauczyc ze go nie ma przy mnie co dzien ,
ale ja to wszystko rozumiem ze trzeba zaczac zyc wlasnym zyciem pozwolic jej odejsc oddzielic to co bylo gruba keska wybaczyc jej.
ale nie potrafie wybaczyc sobie ze tak postapilem ze nie staralem sie bardziej ze nie bylem przy niej caly czas
po prostu mam niska samoocene i porzejmuje sie zdaniem innych a jej zdaniem najbardziej i to mnie boli ...
Po co? Czemu każdy zadaje sobie pytanie dlaczego związek się rozpadł, czy to przeze mnie, czy ją lub jego skrzywdziłem, zaniedbałem. Po co?! Co to da?
Człowieku czy Ty nie rozumiesz, że ludzie czasami odchodzą bez przyczyny? Myślisz, że gdyby to by była tylko Twoja wina, to ona by tak łatwo odeszła? Nie!
Ona też jest winna, bo nie rozumiała Cię, że Ty musisz wyjeżdżać. Nie rozumiała tego, że Tobie też wtedy było ciężko, też czułeś się na delegacji sam, też byś wolał w tym czasie siedzieć przy niej, w domu!
Więc przestań w kółko o tym myśleć tylko zadbaj o siebie! Nie ma sensu rozmyślać nad tym związkiem. Czas zakończyć ten rozdział i zacząć nowy etap w życiu.;)
mam problem ze rozstania z jego wyjazdami na delegacje nie daje sb rady i nie moge sie nauczyc ze go nie ma przy mnie co dzien ,
Załóż swój temat.
To jest bardzo łatwo powiedzieć ale ta nasza ostatnia kłutnia .... cały czas mam ją w głowie niepotrzebnie wypowiedziane słowo ehhh.
Tak jak patrze na nasz zwiazek z perspektywy czasu to rzeczywiscie moglo sie wydawac ze ja zaniedbywalem ale naprawde bardzo ciezko pracowałem i czasami nie mialem przerwy w ciagu dnia i nawet mozliwosci wyslania sms czy zadzwonienia.
od msc cierpie na bezsennosc i nie moge z tym nic zrobic . staram sie nie myslec nie rozpamietywac ale to samo przychodzi i dopada w najmniej oczekiwanym momencie
nigdy bym nie przypuszczal ze jestem taka ..... i nie moge sie z tym pogodzic ![]()
To jest bardzo łatwo powiedzieć ale ta nasza ostatnia kłutnia .... cały czas mam ją w głowie niepotrzebnie wypowiedziane słowo ehhh.
Tak jak patrze na nasz zwiazek z perspektywy czasu to rzeczywiscie moglo sie wydawac ze ja zaniedbywalem ale naprawde bardzo ciezko pracowałem i czasami nie mialem przerwy w ciagu dnia i nawet mozliwosci wyslania sms czy zadzwonienia.
od msc cierpie na bezsennosc i nie moge z tym nic zrobic . staram sie nie myslec nie rozpamietywac ale to samo przychodzi i dopada w najmniej oczekiwanym momencie
nigdy bym nie przypuszczal ze jestem taka ..... i nie moge sie z tym pogodzic
Przecież każdemu puszczają nerwy. Jesteś tylko człowiekiem. Prosze spróbuj to zrozumieć, że nie możesz się winić za wszystko. Jesteś dobrym człowiekiem i nigdy nie myśl inaczej!
Niestety po tym wszystkim co usłyszałem od niej i sie dowiedziałem nie mogę powiedzieć ze jestem dobrym człowiekiem ... albo widocznie nie wystarczająco dobrym skoro maja o mnie takie zdanie inni
dziś byłem w kościele. Nie byłem tam 1.5 roku z małymi wyjątkami. Nie poszedłem szukać przebaczenia , czy usłyszeć podbudowujące słowa. Ale ta atmosfera tam mnie uspokaja. Kiedyś byłem 3 lata ministrantem i wtedy byłem dobrym człowiekiem ale niestety studia praca ciagle pod górke i to mnie dobijało i zszedłęm na inna drogę
Zawsze starałem sie pomagać znajomym, jej czy komukolwiek. Po usłyszeniu słów ze pieniądze to dla mnie wszystko teraz gdy widzę bezdomnego z karteczką staram się wrzucić mu coś.
Wydaję mi się że na siłę staram sie udowodnić sobie że tak nie jest ale odczuwam wewnętrzną potrzebe takiego działania.
strasznie mnie zmieniło to rozstanie. jutro minie 3 msc a gdybym mógł chociaż z nią porozmawiać to bybyłm w 7 niebie.
dzis spotkałem koleżanke i powiedziała mi ze gdyby jej coś takiego sie przydażyło to by sie na niej tak odegrałą ze by ja popamietała.
fakt ze dość rzadkie imie i miejscowość z której pochodzi bardzo popularna bez problemu by ja mogł ktoś skojarzyć ale ja nie potrafię.
p.s
czasami jak czytam co napisałem to się sam zastanawiam czy ja jestem normalny
i żebym w końcu dał sobie siana ![]()
To prawda, że robisz teraz wszystko by sobie udowodnić, że jesteś dobry. Tylko problem polega na tym, że Ty JESTEŚ DOBRY, ale jesteś wobec siebie zbyt okrutny. Przecież pracować musiałeś prawda? I wracałeś do domu wykończony i trudno Ci było słuchać, że wiecznie robisz coś źle. Po słuchaj: rozpad waszego związku nie jest Twoją winą! Zobaczysz że powoli Ci się wszystko ułoży tylko daj sobie szanse!
Ja to wszystko rozumiem ale jest na prawdę cieżko ehhh.
szczególnie że ona mowiła mi ze nie podoba sie jej moja praca ze mnie ciagle nie ma ze nie dzwonie nie interesuje sie nia wystarczająco.
najgorsze jest to ze chyba już na zawsze zostane sam bo boję sie teraz komuś zaufać boję się być szcześliwy ![]()
To normalne, że się tego boisz, ale nie ma to znaczenia, bo jak spotkasz kobietę, która będzie potrafiła do Ciebie dotrzeć, to nawet nie zauważysz kiedy się zakochasz. ![]()
Ale żeby tak się stało musisz przestać obwiniać siebie za rozpad związku lub swojej eks. Bo to ani Twoja ani jej wina, że razem nie jesteście. Zrozum, że wy do siebie nie parowaliście. Znajdziesz taką, która Cię po kocha za to jakim jesteś.
ale ja uwazam ze bylismy dopasowani idealnie , tylko ta choroba mojej siostry i delegacja sprawily ze oddalislismy sie.
ona byla 4 lata mlodsza jeszcze wielu rzeczy nie rozumiala ale staralem sie jej to wytlumaczyc.
nie wydaje mi sie zebym kogos poznal bo nie mam na to najmniejszej ochoty , dzis jak wracalem z pracy autobbusem to sie rozryczalem sam z siebie
ehh dzieki za wsparcie i za czas który poświecasz na czytanie moich wypocin
ale ja uwazam ze bylismy dopasowani idealnie , tylko ta choroba mojej siostry i delegacja sprawily ze oddalislismy sie.
Właśnie! Parowaliście do siebie jak wszystko było dobrze i bez kłopotów. Wtedy zawsze jest kolorowo, cudownie i radośnie. Lecz potem pojawia się ta codzienność i wtedy okazuje się czy osoby pasowały do siebie czy nie.
Nie masz za co dziękować. Chyba i tak mało Ci pomagam, bo widzę, że nadal sobie z tym wszystkim nie radzisz. ![]()
nie radze sobie ale to juz wynika z mojej natury
po postu za wrazliwy jestem i gdy uslyszalem takie slowa od osoby ktora kocham strasznie mnie ranily i caly czas je slysze
prawie 30 na karku a ja przez rozpad zwiazku zrozumialem ze tak naprawde nie mam nic co moglo by przyciagnac kogos do mnie ;/
ale dosc juz wyzalania sie milego wieczoru
nie radze sobie ale to juz wynika z mojej natury
po postu za wrazliwy jestem i gdy uslyszalem takie slowa od osoby ktora kocham strasznie mnie ranily i caly czas je slysze
prawie 30 na karku a ja przez rozpad zwiazku zrozumialem ze tak naprawde nie mam nic co moglo by przyciagnac kogos do mnie ;/
ale dosc juz wyzalania sie milego wieczoru
Ale bredzisz. Mówiła co czuła. Nie możesz mieć do niej o to pretensji. Do siebie też nie.
Ty już od dawna z nią szczęśliwy nie byłeś. Uwierz mi, że rozstanie było najlepszym wyjściem dla was.
bylem z nia szczesliwy i to byla kobieta dla mnie. tylko ubzduralem sobie ze musze ja zabrac na ta wycieczke i uzbierac na slub. Dlatego chodziłem z pracy do pracy i nie mialem dla niej czasu. oszczedzałem i nie kupowałem sobie tego na co mialem ochote bo mialem cel i wiedzialem ze dobrze robie. wziolem 2 tygodnie urlopu i pojechalem na zbiory jablek zeby kupic aparat forograficzny bo wiem ze chciala. ehhh a potem mi powiedziala ze chciualem ja kupic ![]()
Nie mam do niej pretensji bo jest mloda i chciala pewnie miec cos z zycia a nie czekac na mnie jak pzyjade zmecozny z pracy.
ale mam pretensje do siebie bo zle robilem ;/
rozstanie nie bylo najlepszym wyjsciem bo braklo miesiaca zebym skonczyl delegacje i wrocil do swojego rodzinnego miasta i byl z nia co dziennie. jezdzil na wycieczki cieszyl sie zyciem. a nie patrzyl jak ona idzie z innym za reke ;(