Witam Mam na imię Patrycja i mam 22 lata. Może nie będzie to niesamowita historia można by ja porównać do dramatu bez zakończenia. Tak więc wszystko zaczyna się jak wszędzie kobieta mężczyzna W tym przypadku osoby x . No i cóż zostałam tak zwana " sierotą" Wychowywała mnie babcia z dziadkiem , bo matka mnie nie chciała <uciekła z domu> a ojciec nie wiedział o moim istnieniu dopiero , gdy miałam 3 latka i w drodze miał dziecko z inna kobietą.... Matka hm...? Wyjechała do "Deutschalndu " odzywała się raz na rok , na dwa , na pięć lat jak jej było wygodniej w końcu chłop i alkohol był ważniejszy przywoziła jakieś słodycze pierdołki oczywiście miałam być jej wdzięczna i kochać ją bezgranicznie , póki byłam mała mogła mnie prezentami przekupywać jeszcze nie rozumiałam , ale w końcu dorosłam.... Przyjeżdżała opowiadała niesamowite historie ,że babcia wzięł mnie tylko dla zysku no i wyszło tak,że miałam babci za złe i obwiniałam ją .... Niepotrzebnie ...
W końcu doszło do tego , że zaszłam w ciąże byłam z chłopakiem 2 lata i w grudniu 2010 urodził nam się synek był i jest oczkiem , matka zaczęła się odzywać miałam z nią dobre kontakty nawet przyjechała do nas na święta i szczerze bałam się zostawić syna z nią samą takie dziwne myśli , że wyjedzie z nim do Niemiec i więcej go nie zobaczę... była u nas aż 1,5 dnia... Płakałam jak wyjeżdżała ale przez 1,5 dnia czułam ,że mam matke piłyśmy kawke paląc przy tym fajke gadałyśmy jak stare znajome było idealnie , ale cóż skończyło się wtedy ostatni raz ją widziałam mój syn też.... Zaczęło się , że miała focha na babcie i przestała się do niej odzywać jej foch przeszedł na mnie i już nie było dobrej mamy tylko mamy w " Deutschlandzie" . Postanowiłam wtedy znaleść ojca byłam ciekawa jak wygląda, co robi, jak się ubiera , jaki jest sami wiecie ciekawość <po za ty chciałam ,żeby mój syn nie żałował , że nigdy nie poznał dziadka > . W końcu znalazłam go przez portal społecznościowy pisałam , ale nie odpisywałam sama nie byłam pewna czy to on nawet nie wiedziałam czy dobrze napisałam jego nazwisko , ale udało się po 21 latach odnalazłam ojca , ale po jego odpowiedziach czułam się jakbym prosiła się o miłość , o to aby mnie przygarnął... no i z czasem pierwsze spotkania , poznawania się bal bla . Żaczynało się wszystko ukladać gdyby nie to , że coś do chelery mnie podkusiło ,żeby zadzwonić do mojej matki szkoda tylko ,że ciągle się rozłączała postanowiłam wziąść nr od synów jej chłopa udało się złapać z nia kontakt po 1,5 roku.Widziała wnuka jak miał 9 dni więc napisałam żeby się określiła czy chce mieć z nim kontakt czy też nie oddzwoniła! pierwsze jej słowa " Skąd masz nr do X ? " i zaczęło się piekło nie będe pisać całej rozmowy bo to bez sensu , ale mniej wiecej jej słowa" jesteś nie dojżała matka -co ty się naćpałaś- w końcu się odezwałaś po 1.5 roku- powinni Ci zabrać dziecko - Jak Ty się do mnie odzywasz jesteś damą {powiedziałam pare niemiłych słów z przecinkami , ale nie żaluję czułam ulge na sercu , że w koncu po 21 latach powiedziałam co czuję}. Skończyło się tak , że się rozłączyła dzisiaj są święta nie napisała nawet sms-a dla wnuka... Teraz czuję do niej nienawiść i gdyby nie to , że mam kontakt z ojcem i nie to , że dał mi papiery rozpraw . listy nigdy bym się nie dowiedziała prawdy co się okazało:
- Matka - zawsze o Ciebie walczyłam - papiery sądowe " Matka powiedziała ,że nie chce córki , bo jej mąż nie lubi dzieci , że lepiej jej będzie u babci"
- Matka -Babcia nie chciała Ciebie oddać - Papiery sądowe" Babcia niepełnoletniej X zgadza się by matka kiedy zechce może odwiedzać niepełnoletnią " mniej więcej to tak szło ogólnie chodzi o to , że gdyby matka mnie chciała wziąść babcia by nie miała nic przeciwko.
- Matka - babci chodziło zawsze o zysk... -papiery sądowe " Matka niepełnoletniej zabiera połowe alimentów (150 zł) dodatkowo nie daje nic na niepełnoletnią ( dodatkowo awantury , policja zabieranie mnie od babci bo nie dała jej alimentów).
Nie wiem czy dobrze , że dostałam te papiery , ale jedno jest pewne muszę przeprosić babcie...Czuję się strasznie winna , że cały ten czas ją obwiniałam , bo tak naprawdę nie musiała mnie brać miała 4 swoich dzieci i ja 5-ta jestem jej wdzięczna za to....
I gdyby nie to że synek przed świętami kończył 2 latka a ta .... nie odezwała się słowem byłabym w stanie dać jej szanse aby zobaczyła wnuka , widocznie alkohol i chłop ważniejszy no cóż dobrze , że odnalazłam ojca święta i urodziny syna spędziliśmy wspólnie i czuję , że będzie lepiej
Cóż teraz mam swoją rodzinę i o nich muszę zadbać a nie o ludzi których nie obchodzę .
P.S Przepraszam za taki długi post chętnie poczytam rady bądz podobne historie. Dziękuje za przeczytanie ! ![]()