Jestem sabina .Nie mam wielu znajomych brakuje mi więżi koleżenskich może znajde tu jakąś bratnią dusze.do tej pory zawodziłam się na kobietach-przyjaciółkach wykorzystywały mą naiwność,obgadywały ale wierze że są kobiety mądre i dobre takich kontaktów tu szukam.śama jestem osobą nadwrażliwą niestety przysparza mi to wielu stresów ale taki już mam charakter jestem z dolnegoslaska.mam 26 lat miło mi być na tym forum
Podobne tematy
Witam Sabina :*
Mam nadzieję że się szybko zadomowisz u nas ![]()
Jestem sabina .Nie mam wielu znajomych brakuje mi więżi koleżenskich może znajde tu jakąś bratnią dusze.do tej pory zawodziłam się na kobietach-przyjaciółkach wykorzystywały mą naiwność,obgadywały ale wierze że są kobiety mądre i dobre takich kontaktów tu szukam.śama jestem osobą nadwrażliwą niestety przysparza mi to wielu stresów ale taki już mam charakter jestem z dolnegoslaska.mam 26 lat miło mi być na tym forum
Witaj kochana na forum.;) Ja też się nie raz zawiodłam na dziewczynach, więc dlatego wolę gadać więcej z facetami. Ale myślę, że się dogadamy. I ja również jestem z Dolnego Śląska.;)
witaj sylwinka:)Czuj sie swobodnie na tym forum a ja pragne cie zaprosic do mojej net cafe w spolecznosciach.Pozdrawiam przedswiatecznie ![]()
WITAM MAM NA IMIĘ ANIA MAM 27 LAT OD CZTERECH LAT JESTEM MĘŻATKĄ MAM CZTEROLETNIĄ CÓRECZKE MÓJ MĄŻ JEST ODEMNIE STARSZY O 14 LAT POZNALIŚMY SIĘ ZUPEŁNIE SPONTANICZNIE SZALEŃCZO ZAKOCHALI SIĘ W SOBIE ZAWSZE MARZYŁAM O TAKIM MĘŻSZCZYŻNIE DOJRZAŁYM STABILNYM UWARZAŁAM ŻE BĘDE MIAŁA W NIM WSPARCIE NIESTETY Z BIEGIEM CZASU WYSZŁY WSZYSTKIE JEGO NAJGORSZE STRONY I Z ROKU NA ROK JEST CORAZ GORZEJ CZASAMI NAWET DOCHODZI DO RĘKOCZYNÓW CO MNIE NAJBARDZIEJ PRZERAŻA BOJE SIĘ O ŻYCIE MOJE I MOJEJ CÓRECZKI NIE WIEM CO MAM ROBIĆ BARDZO GO KOCHAM I NIE CHCE TAK PO PROSTU ZREZYGNOWAĆ Z NASZEGO MAŁŻENSTWA. MĄŻ POWTARZA ŻE MUSZE SIĘ ZMIENIĆ NIE WIEM CO MAM ZMIENIĆ STAŁAM SIĘ KUROM DOMOWOM WYPRANE UGOTOWANE POSPRZATANE WSZSTKO NA CZAS DZIECKO DOPILNOWANE SPRAWY ŁÓŻKOWE RÓŻNIE BYWA CHCIAŁAM MIEĆ TERAZ DRUGIE DZIECKO SYNA DLA MĘŻA ALE ON STWIERDZIŁ ŻE JEST ZA STARY NA DRUGIE DZIECKO ZRANIŁ MNIE BO MYŚLAŁAM ŻE KOCHA MNIE BEZWARUNKOWO. NIE TOLERUJE MOJEJ RODZINY WRĘCZ NIE ŻYCZY SOBIE SPOTKAŃ Z NIMI MAMY ŚLUB KOŚCIELNY WIĘC UWARZAM JAKO KATOLICZKA ŻE DO KOŚCIOŁA WYPADA CHODZIĆ NIE DLA LUDZI LECZ DLA SIEBIE DLA DZIECKA ABY POKAZAĆ MU DOBRY PRZYKŁAD MAJĄCY WPŁYW NA JEGO WYCHOWANIE STARAM SIĘ BYĆ DOBRĄ ŻONĄ I TEGO TEŻ WYMAGAM OD MOJEGO MĘŻA ON TEGO NIE ROZUMIE. CZY POWINNIŚMY PÓJŚĆ NA TERAPIE PORADZIĆ SIĘ SPECJALISTY NAJGORSZE JEST TO ŻE ZNÓW ZBLIŻAJĄ SIĘ ŚWIĘTA A MY POKŁÓCENI USIĄDZIEMY DO STOŁU WIGILIJNEGO WOGÓLE MNIE TE ŚWIĘTA NIE CIESZĄ WRĘCZ MARTWIĄ
hej zawiedziona tak mi przykro może za dużo robisz dla niego a nic w zamian tak to jest ze dobrzy ludzie maja cieżko zyciu mił mi być na tym forum myszeczka i reszta chetnie z wami pogadam nie wiem czy tu mamy na tym forum swoje wiadomości itd gg nie mam
Witam wylewnie
.....bo to jest tak, że ludzie bezinteresownie dobrzy postrzegani są jako naiwni, frajerzy i bez skrupułów wykorzystywani.
No i gdzie tu rozum, gdzie logika?
A weźmy na ten przykład małżeństwa.
Gdyby nie stan zakochania ze swoją główną właściwością zamulającą rozum i dającą wściekłą namiętność, trudno byłoby skojarzyć parę.
Miał rację nieboszczyk Niemen, że "Dziwny ten świat........"
Skończyłam dziś książkę "Między nami niebotyczne góry" Ewy Ostrowskiej... szok.... przeczytałam o swoim życiu.... wypisz wymaluj mój były mąż... przeczytałam tez o sobie jaka byłam głupia i naiwna...książka jest o dobrej, pracowitej kobiecie, żonie, matce.... wykorzystywanej do bólu, i głupiej jak wiele z nas, niestety .Książka jest z 1974 r. ja jestem sama od półtora roku... czy to znaczy że ciągle są aż tak głupie baby? od zarania dziejów? mam nadzieję że na mnie ta era się skończyła
9 2012-12-29 17:21:26 Ostatnio edytowany przez szwagier (2012-12-29 17:23:24)
Te Twoje nadzieje, to Cię kiedyś zgubią.
Kolegę, koleżankę starannie sobie dobieramy, ale osobę na całe życie......jak leci.
Ładna buzia, ciuciu muciu i heja do USC podpisać umowę.
Dopiero znacznie później przyglądamy się, co to takiego plącze się nam pod nogami i ryczy.
Tak było i będzie, ze względu na mechanizmy, które tym rządzą.
Wchodzi na to, że rodzimy się pod kątem podtrzymania gatunku i kiedy wypełnimy tą misję umieramy.
Niektórzy się spierają z tą tezą, ale jak wierzą w swoją prawdę, to niech im to idzie na zdrowie.