witam, nie mogę sama z tym poradzić więc zwracam się do Was.
Mam faceta, znamy się 4 lata od roku mieszkamy razem, ja mam syna i on z pierwszych związków, mój jest śmiały, otwarty, jednym słowem "żywym" dzieckiem, jego-wyciszony, przestraszony, dopóki nie zapytasz cokolwiek to nic nie mówi, ma 11lat, kiedy przyjeżdżał do nas to zauważyłam że mój(12lat) inaczej go traktuje typu...gra na komputerze a ten tylko stoi i patrzy, traktuje po prostu go jak powietrze, otwarcie mi powiedział że nie chce żeby przyjeżdżał bo nie potrafi się bawić jest zamknięty w sobie........i tu mój problem że ja przy tym chłopcu też nieswojo się czuje we własnym domu, nie odzywa się do mnie, dopóki nie zapytam czy chce jeść czy pić to sam nie poprosi lub weźmie, boje się przytulić się do swojego faceta bo nie wiem jak to odbierze, jednym słowem te dwa dni jak jest to się męczę. Mój facet tłumaczy to tym że przeżył wiele kłótni z jego ex i to odbiło się na nim, ale do niego jest też taki oschły, mój wiesza się na szyje, jakieś walki zaczyna a ten stoi i patrzy, aż przykre jest na to patrzeć.
Powiedziałam co mnie boli partnerowi no i zadecydowałam że lepiej będzie żeby nie przywoził go do nas, no i są problemy, wymaga ode mnie zrozumienia ale nie potrafi zrozumieć mnie, proponowałam żeby udał się z synem do psychologa żeby doradził jak do niego podejść ale mija dwa lata i nic z tym nie robi......tylko słyszę że ja starsza osoba nie potrafię zrozumieć dziecka.....może ma racje? może to ja powinnam do psychologa pójść? nie wiem ale odbija się ta sytuacja na naszym związku. Bardzo proszę o radę jak powinnam postąpić, może faktycznie problem tkwi we mnie? Denerwuje mnie to jak widzę jak użala się nad tym chłopcem cała rodzina mojego faceta, jak jajko traktowane...
Pozdrawiam serdecznie.
Podobne tematy
Po pierwsze to nie porownuj obu chlopcow, nigdy. Moj to taki a tamten to siaki. Pomimo zblizonego wieku i tej samej plci to sa jednak odrebne istoty. I kazdy z nich ma prawo do wlasnych uczuc oraz zachowania.
Twoj syn tez dosc nieciekawie zachowuje sie skoro ignoruje mlodszego kolege. O tym powinnas tez z nim porozmawiac.
Zamiast myslec o tuleniu sie do partnera, pomysl, jak ten chlopiec czuje sie w obcym domu. Czy zrobilas cokolwiek aby poczul sie jak u siebie a nie w gosciach na kozetce u nielubianej ciotki?
Czy on ma u Ciebie jakies swoje rzeczy, np. kapcie, pidzamke, zabawke, ksiazke? To sa wazne detale dla takiego malucha. Po drugie zorganizujcie jakies wyjscia we czworo, zabawe na powietrzu, kino, pizze. Popros go aby przyszedl do kuchni (ale sam) i pomogl Ci w przygotowaniu czegos. Po prostu zaangazuj go do normalnego rodzinnego zycia. Na koniec potargaj po czuprynie, podziekuj i zachowuj sie naturalnie. On sam wyczuje, ze jest czlonkiem waszej rodziny, lubianym i akceptowanym i otworzy sie.
no staram się żeby dobrze się czuł, niema u mnie swoich rzeczy bo zawsze przywozi, ale jak cos zapytam to jest jedna odpowiedź- tak lub nie, wtedy zaczynam myśleć po co ja w ogóle cokolwiek pytam. Mój na przykład przychodzi do kuchni i siada przy stole a ten staje koło niego jak wkopany, dopóki nie powiesz żeby usiadł to nie zrobi tego...czy to jest normalne? Jak zapytasz dlaczego nic nie mówi czy co się z nim dzieje to robi się czerwony i nie wiem czy ze złości czy z żalu.....dobra rada zaprosić na wspólne gotowanie, nawet nie myślałam o tym, ale na pewno wypróbuje tą metodę. czy dalej nalegać mam z wizytą u psychologa?
no staram się żeby dobrze się czuł, niema u mnie swoich rzeczy bo zawsze przywozi, ale jak cos zapytam to jest jedna odpowiedź- tak lub nie, wtedy zaczynam myśleć po co ja w ogóle cokolwiek pytam. Mój na przykład przychodzi do kuchni i siada przy stole a ten staje koło niego jak wkopany, dopóki nie powiesz żeby usiadł to nie zrobi tego...czy to jest normalne? Jak zapytasz dlaczego nic nie mówi czy co się z nim dzieje to robi się czerwony i nie wiem czy ze złości czy z żalu.....dobra rada zaprosić na wspólne gotowanie, nawet nie myślałam o tym, ale na pewno wypróbuje tą metodę. czy dalej nalegać mam z wizytą u psychologa?
Patrycja, zauwaz sama...znowu porownujesz obu chlopcow. Nie wiesz pewnie jaka traume to dziecko przeszlo w poprzednim zwiazku Twojego partnera, nie wiesz na ile go musztrowano wiec nie dziw sie "nienormalnemu" zachowaniu. Wlasciwie zignoruj to tak jakbys tego nie widziala i zwyczajnie powiedz mu: Piotrus (czy jak sie zwie), usiadz no prosze i pokroj mi te pomidory w kostke. Ja ci pokaze a ty potem sam pokroisz i jak nie bedzie Ci szlo to zapytaj.
Pamietaj, on nie jest glupi, gluchy ani bezwladny. On jest zastraszony i zamkniety w sobie.
I dobrze by bylo, zebys mu jednak pozwolila zostawiac pare osobistych gadzetow u siebie. Albo mu po prostu kup jego wlasne kapcie, szczoteczke, paste do zebow, przytulanke albo gre jakas. On powinien miec cos TYLKO swojego u was, nie Twojego syna ani Twoje, swoje.
no faktycznie, ja ciągle ich porównuje i nie wiem dlaczego...sama wychowywałam swojego i potrafi kisiel lub galaretkę sobie zrobić , jak ma ochotę, nie muszę pytać, a w ta sytuacja z ciągłym pytaniem jest denerwująca dla mnie....muszę poszukać w sobie problem i rozwiązać jego.... tylko dlaczego mój facet, jego matka(babcia),sistra tak obchodzą się z nim????nikt nie wpadł na pomysł żeby poprosić o pomoc jak doradziłaś mi, tylko użalają się bo pokrzywdzony, bo cierpi, bo jest inny....mi zarzucają że nie potrafię zrozumieć dziecka a same nic nie robią żeby był inny, jest taki dla wszystkich, nie tylko jak jest w moim domu.
6 2012-12-18 12:35:51 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-12-18 12:40:07)
Patrycja75,
sytuacja, w której znalazł się chłopiec jest bardzo trudna. Walczący ze sobą rodzice, rozpad rodziny, nowy związek ojca, konieczność odnalezienia się w nowym miejscu, nowe postacie (Ty i Twój syn), którzy jesteście dla niego... sam nie wie, kim. Zależnie od osobowości, indywidualnych cech dziecka: jedno reaguje w takiej sytuacji gwałtowną ekspresją swoich emocji, złością, konfliktowością, agresją - inne wycofaniem, przestrachem, nieśmiałością.
Mam wrażenie, że wygląda w Waszym domu jak duch, zjawa - wszyscy go widzą, ale trochę się boją, trochę obchodzą wokół, czują się niezręcznie, nie wiadomo jak zareagować, więc każdy udaje "że tego nie widzi". Nie jest to zarzut w Waszą stronę - podobne emocje pojawiają się w wielu paczłorkowych rodzinach.
Z pewnością chłopiec potrzebuje wiele czasu, cierpliwości i wyrozumiałości z Waszej strony. Myślę, że również konsultacja i wsparcie psychologiczne byłoby tu bardzo cenne - zarówno indywidualny kontakt chłopca z psychologiem, jak i spotkania syn-tata, a także zapraszając do wspólnej pracy również Ciebie i Twojego syna. Specjalista psychologii dziecięcej i rodzinnej zdecyduje w jakiej konfiguracji i w jakim trybie spotkania te byłyby dla Was najkorzystniejsze.
Jeśli myślicie o Waszym związku poważnie i chcecie stworzyć rodzinę, sprawienie, aby wszyscy dobrze się w niej poczuli jest najlepszą możliwą inwestycją.
Bardzo chciałabyś, żeby chłopiec "stał się inny, zmienił się". A być może on jest właśnie TAKI. Wyciszony, nieśmiały, skryty, introwertyczny, samotniczy. Być może to wpływ negatywnych doświadczeń i jego cechy nasiliły się pod wpływem traum i z czasem zacznie się otwierać - ale być może NIE...
Dlaczegoby oczekiwać, że zachowanie np. Twojego syna to jest stan normalny, właściwy, do którego należy dążyć i który powinien zostać osiągnięty? Czy umiałabyś po prostu bezwarunkowo zaakceptować i szczerze zaprosić do Waszej rodziny chłopca, który jest INNY od Twojego dziecka?
no faktycznie, ja ciągle ich porównuje i nie wiem dlaczego...sama wychowywałam swojego i potrafi kisiel lub galaretkę sobie zrobić , jak ma ochotę, nie muszę pytać, a w ta sytuacja z ciągłym pytaniem jest denerwująca dla mnie....muszę poszukać w sobie problem i rozwiązać jego.... tylko dlaczego mój facet, jego matka(babcia),sistra tak obchodzą się z nim????nikt nie wpadł na pomysł żeby poprosić o pomoc jak doradziłaś mi, tylko użalają się bo pokrzywdzony, bo cierpi, bo jest inny....mi zarzucają że nie potrafię zrozumieć dziecka a same nic nie robią żeby był inny, jest taki dla wszystkich, nie tylko jak jest w moim domu.
Ha, przeszlam podobne cuda niewidy z dziecmi mojego eks meza (z jego pierwszego malzenstwa). Tam dzieci nie byly zahukane ale rozwydrzone jak dwa dzikusy. Wierz mi, to dopiero jest gehenna. I reakcja rodziny identyczna jak u Ciebie. Ale ja postawilam sprawe jasno: co sobie z nimi robicie poza moim domem to wasza sprawa, mozecie nawet im nocniki pod pupe podstawiac (dzieci w wieku lat 8 i 10) ale u mnie w domu obowiazuja inne reguly: dzieci sprzataja swoj balagan po sobie (zabawki, posciel w lozku, okrycia wierzchnie po przyjsciu do domu itp.), pomagaja w lekkich pracach domowych (smieci czy posprzatanie ze stolu) a ja dbam o ich zdrowie i dobre samopoczucie. I traktuje odpowiednio do ich wieku, nie jak noworodki.
Ty tez nie kieruj sie zdaniem innych ale w domu postaw wyrazne reguly i traktuj chlopca tak aby czul sie 11-latkiem ale mile widzianym i akceptowanym.
Jego tez naucz jak ma zrobic sobie galaretke, niech on to zrobi pod Twoim nadzorem, pozniej spytaj jakie smaki najbardziej lubi i takie mu kup, a potem powiedz, ze zawsze je w tym samym miejscu znajdzie i niech sobie robi galaretke kiedy tylko zechce.
Patrycja75,
sytuacja, w której znalazł się chłopiec jest bardzo trudna. Walczący ze sobą rodzice, rozpad rodziny, nowy związek ojca, konieczność odnalezienia się w nowym miejscu, nowe postacie (Ty i Twój syn), którzy jesteście dla niego... sam nie wie, kim. Zależnie od osobowości, indywidualnych cech dziecka: jedno reaguje w takiej sytuacji gwałtowną ekspresją swoich emocji, złością, konfliktowością, agresją - inne wycofaniem, przestrachem, nieśmiałością.Mam wrażenie, że wygląda w Waszym domu jak duch, zjawa - wszyscy go widzą, ale trochę się boją, trochę obchodzą wokół, czują się niezręcznie, nie wiadomo jak zareagować, więc każdy udaje "że tego nie widzi". Nie jest to zarzut w Waszą stronę - podobne emocje pojawiają się w wielu paczłorkowych rodzinach.
Z pewnością chłopiec potrzebuje wiele czasu, cierpliwości i wyrozumiałości z Waszej strony. Myślę, że również konsultacja i wsparcie psychologiczne byłoby tu bardzo cenne - zarówno indywidualny kontakt chłopca z psychologiem, jak i spotkania syn-tata, a także zapraszając do wspólnej pracy również Ciebie i Twojego syna. Specjalista psychologii dziecięcej i rodzinnej zdecyduje w jakiej konfiguracji i w jakim trybie spotkania te byłyby dla Was najkorzystniejsze.
Jeśli myślicie o Waszym związku poważnie i chcecie stworzyć rodzinę, sprawienie, aby wszyscy dobrze się w niej poczuli jest najlepszą możliwą inwestycją.
Bardzo chciałabyś, żeby chłopiec "stał się inny, zmienił się". A być może on jest właśnie TAKI. Wyciszony, nieśmiały, skryty, introwertyczny, samotniczy. Być może to wpływ negatywnych doświadczeń i jego cechy nasiliły się pod wpływem traum i z czasem zacznie się otwierać - ale być może NIE...
Dlaczegoby oczekiwać, że zachowanie np. Twojego syna to jest stan normalny, właściwy, do którego należy dążyć i który powinien zostać osiągnięty? Czy umiałabyś po prostu bezwarunkowo zaakceptować i szczerze zaprosić do Waszej rodziny chłopca, który jest INNY od Twojego dziecka?
Matka chłopca nie radzi z kredytami, czasami mają pusto w lodówce, odcinają prąd, nie poświęca jemu w ogóle czasu, bardzo mi szkoda że w takim wieku musi to "rozumieć" , tym bardziej chyba powinien odtworzyć się w moją stronę? padła rozmowa żeby zabrać do nas ale mam obawy że mogę nie poradzić z tym i co wtedy?
Patrycja75 napisał/a:no faktycznie, ja ciągle ich porównuje i nie wiem dlaczego...sama wychowywałam swojego i potrafi kisiel lub galaretkę sobie zrobić , jak ma ochotę, nie muszę pytać, a w ta sytuacja z ciągłym pytaniem jest denerwująca dla mnie....muszę poszukać w sobie problem i rozwiązać jego.... tylko dlaczego mój facet, jego matka(babcia),sistra tak obchodzą się z nim????nikt nie wpadł na pomysł żeby poprosić o pomoc jak doradziłaś mi, tylko użalają się bo pokrzywdzony, bo cierpi, bo jest inny....mi zarzucają że nie potrafię zrozumieć dziecka a same nic nie robią żeby był inny, jest taki dla wszystkich, nie tylko jak jest w moim domu.
Ha, przeszlam podobne cuda niewidy z dziecmi mojego eks meza (z jego pierwszego malzenstwa). Tam dzieci nie byly zahukane ale rozwydrzone jak dwa dzikusy. Wierz mi, to dopiero jest gehenna. I reakcja rodziny identyczna jak u Ciebie. Ale ja postawilam sprawe jasno: co sobie z nimi robicie poza moim domem to wasza sprawa, mozecie nawet im nocniki pod pupe podstawiac (dzieci w wieku lat 8 i 10) ale u mnie w domu obowiazuja inne reguly: dzieci sprzataja swoj balagan po sobie (zabawki, posciel w lozku, okrycia wierzchnie po przyjsciu do domu itp.), pomagaja w lekkich pracach domowych (smieci czy posprzatanie ze stolu) a ja dbam o ich zdrowie i dobre samopoczucie. I traktuje odpowiednio do ich wieku, nie jak noworodki.
Ty tez nie kieruj sie zdaniem innych ale w domu postaw wyrazne reguly i traktuj chlopca tak aby czul sie 11-latkiem ale mile widzianym i akceptowanym.
Jego tez naucz jak ma zrobic sobie galaretke, niech on to zrobi pod Twoim nadzorem, pozniej spytaj jakie smaki najbardziej lubi i takie mu kup, a potem powiedz, ze zawsze je w tym samym miejscu znajdzie i niech sobie robi galaretke kiedy tylko zechce.
dziękuję Ci bardzo, na pewno skorzystam z Twoich rad, spróbuje, może faktycznie w taki prosty sposób pomogę chłopakowi "odżyć".
Mussuka, czy ta "trzecia babcia" rozróżniała dzieci, czyli Twojego partnera lepiej traktowała niż Twoje? Bo u mnie tak jest, na urodziny wnuczki jechała , wszyscy zrzucali się na prezent, ja akurat w Niemczech byłam, ale mój facet zabrał tam mojego syna. a parę miesięcy później moje dziecko miało urodziny zostali zaproszeni ale usłyszałam że nie przyjadą, nawet nie zadzwoniła z życzeniami w urodziny, bardzo zrobiło się jemu przykro a ja przestałam utrzymywać kontakt z "trzecią babcią", chyba źle zrobiłam ale mi sprawiła takim rozróżnianiem przykrość, co o tym sądzisz?
Mussuka, czy ta "trzecia babcia" rozróżniała dzieci, czyli Twojego partnera lepiej traktowała niż Twoje? Bo u mnie tak jest, na urodziny wnuczki jechała , wszyscy zrzucali się na prezent, ja akurat w Niemczech byłam, ale mój facet zabrał tam mojego syna. a parę miesięcy później moje dziecko miało urodziny zostali zaproszeni ale usłyszałam że nie przyjadą, nawet nie zadzwoniła z życzeniami w urodziny, bardzo zrobiło się jemu przykro a ja przestałam utrzymywać kontakt z "trzecią babcią", chyba źle zrobiłam ale mi sprawiła takim rozróżnianiem przykrość, co o tym sądzisz?
niestety tak, a po naszym rozwodzie odciela sie nie tylko ode mnie ale od mojego syna (a wowczas jej przyszywanego wnuka) calkowicie. Na szczescie on jest juz duzy i olewa to..ale pewnie tez jest mu troche przykro.
ta trzecia babcia to jest matka mojego obecnego faceta, mi o nią chodzi. czyli to że obraziłam się i przestałam utrzymywać kontakt jest normalne? normalne zachowanie?
... czyli to że obraziłam się i przestałam utrzymywać kontakt jest normalne? normalne zachowanie?
Dostałaś takie fajne i mądre odpowiedzi... a Ty furt swoje.
CZY możesz przestać skupiać się NA SOBIE?
Zaczynam podejrzewać, że bardziej by pasował tytuł "nie akceptuję tego dzieciaka" bo tu w każdym poście więcej o TWOICH oczekiwaniach, niż namysłu nad poczuciem bezpieczeństwa chłopaka.
Jak ma się czuć, jak wyczuwa brak akceptacji od Ciebie (bo nie taki jak własny) i twego syna (władcy na własnych areałach) ? Każdy by się czuł obco...
Może spróbuj pomyśleć jak TY byś się czuła w miejscu, gdzie Cię ewidentnie "tolerują bo muszą". Przykre...
14 2012-12-19 09:54:36 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-12-19 09:56:23)
ta trzecia babcia to jest matka mojego obecnego faceta, mi o nią chodzi. czyli to że obraziłam się i przestałam utrzymywać kontakt jest normalne? normalne zachowanie?
wiem, ze o te osobe chodzi. Jak dla mnie to najprosciej byloby porozmawiac o tym z Twoim partnerem i spytac, czy byla jakas przyczyna braku zyczen dla Twojego syna. Byc moze ta kobieta po prostu zapomniala o dacie..to w koncu jest dla niej poniekad "nowy" wnuk. A jesli ma taki styl, ze moje to moje a reszta sie nie liczy to trudno, nic tu nie poradzisz. Postaraj sie tylko aby Twoj syn czul, ze dla Was, najblizszych licza sie jego rocznice, wtedy nie bedzie tak zwracal uwagi na brak zainteresowania, w koncu prawie obcej mu, kobiety.
Obrazanie sie nie jest zadnym rozwiazaniem, natomiast kontaktow "na sile" nie musisz utrzymywac. Wystarcza grzeczne od czasu do czasu wymiany zyczen i ew. spotkanie. Jak Cie nie chca to sie nie pchaj ale zachowaj sie jak dorosla i swiadoma swej godnosci osoba.
Patrycja75,
myślę, że zrywając kontakt z "nową babcią" pokazałaś m.in., że Wasza rodzina - to znaczy Ty i Twój syn - macie oczekiwania, zasady, które należy spełniać, aby być przez Was akceptowanym i przyjętym do rodziny. Nic więc dziwnego, że syn partnera poważnie obawia się, czy jemu uda się być wystarczająco "fajnym", abyście go polubili.
Patrycja75,
myślę, że zrywając kontakt z "nową babcią" pokazałaś m.in., że Wasza rodzina - to znaczy Ty i Twój syn - macie oczekiwania, zasady, które należy spełniać, aby być przez Was akceptowanym i przyjętym do rodziny. Nic więc dziwnego, że syn partnera poważnie obawia się, czy jemu uda się być wystarczająco "fajnym", abyście go polubili.
Trzecia babcia a ten chłopak to dwie różne sprawy.....tylko ten chłopak nie tylko jest dla nas taki, jest dla wsztstkich,taty,babci,cioci,w szkole.....ale widze że tylko ja próbuje coś z tym zrobić a inni poprostu z tym godzą się.....ale skorzystam z rad Mussuki i zobaczę co z tego wyniknie,a reszta niech robi co chcę.
No tak,zastanów się za co tak naprawdę cierpią dzieci?? co takiego zrobiły??Dobrze,że ojciec nie kże mówić na Ciebie mamo.Masz teraz dzieci moje i Twoje,mogą być jeszcze nasze.Jesteś osobą która zabrała mu ojca-czego od dziecka oczekujesz??Bardzo współczuję dziecku.Mój syn kiedy ojciec zabierał go do swojej kochanki jezdził tylko dlatego bo chciał być zawsze z ojcem,za ojca oddał by życie.W domu nie spał całe noce.Czasem przez tydzień nie był w stanie iśc do szkoły.Wreszcie słyszę od dziecka,że życie nie ma sensu,że życie jest do dupy,że nie ma po co żyć itp.Znalazłam szybko dobrego psychologa.Póki była kochanka były problemy.Syn nie odpuszcza ojca na krok,jest z nim,Ja jestem blisko sercem na wszelki wypadek jeśli będę potrzebna.Dzieci są dla mnie wszystkim.To matka ma być przykładem moralnym ,aby dzieci nie wstydziły się za nią.,,Mamy takie społeczeństwo jakie młodzieży chowanie''
Chłopiec pyta o wszystko, bo się boi narazić. Nie chce zakłócać wam spokoju. Nie jest swobodny, nie czuje się kochany. Ojciec zostawił matkę i jego, matka ma kłopoty (mają pustą lodówkę i Ty o tym tak spokojnie mówisz - a przecież Twój mąż miał troszczyć się o tamtą kobietę i jej dziecko, a teraz ona jest sama i wyraźnie sobie nie radzi).
Bardzo mi żal tego dziecka.
Trzecia babcia a ten chłopak to dwie różne sprawy.....tylko ten chłopak nie tylko jest dla nas taki, jest dla wsztstkich,taty,babci,cioci,w szkole.....ale widze że tylko ja próbuje coś z tym zrobić a inni poprostu z tym godzą się.....ale skorzystam z rad Mussuki i zobaczę co z tego wyniknie,a reszta niech robi co chcę.
To dziecko jest pogubione.Potrzebuje miłości,dużo miłości i poczucia bezpieczeństwa.