Jak ją oceniacie?
Czy jest już TAK ŹLE?
Co was boli najbardziej, a jakie widzicie pozytywy?
Mnie bolą zarobki polskie i ceny europejskie. Pozytywów nie widzę zadnych.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Sytuacja ekonomiczna w Polsce.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Jak ją oceniacie?
Czy jest już TAK ŹLE?
Co was boli najbardziej, a jakie widzicie pozytywy?
Mnie bolą zarobki polskie i ceny europejskie. Pozytywów nie widzę zadnych.
Podobne tematy
Nie mieszkam w Polsce i nie wyobrażam sobie wrócić do kraju na stałe.
Średnia krajowa wynagrodzenia mnie przeraża.
Podziwiam ludzi, posiadających przeciętne miejsce pracy i umiejących gospodarować pięniędzmi, że na wszystko starczy.
Ja doceniam swoją pracę w DE na pół etatu. Nie muszę się zastanawiać , czy kupić dzisiaj pomarańcze, czy jogurty dla rodziny. Czy upiec sernik czy babkę ( bo tańsza). Zdaję sobie sprawę, że w Polsce wiele rodzin staje przed takimi wyborami, żeby zaoszczędzić trochę grosza.
Ja takich ludzi podziwiam, bo jak idę do sklepu i zostawiam 300 zł w sklepie, a tam prawie nic nie ma to mnie krew zalewa!
Jedno jest pewne sytuacja ekonomiczna zmusiła nas do wyjazdu za granicę ( zero perspektyw na własne mieszkanie) i na dzień dzisiejszy nie zachęca do powrotu.
Mnie bolą owszem zarobki, ale też to, że podpisanie umowy o pracę graniczy w tym kraju z cudem, zwłaszcza w pewnych branżach i zwłaszcza, kiedy ma się status studenta. Pracodawcom wydaje się, że robią nam wielką przysługę, bo pracując na umowie śmieciowej zarobimy więcej pieniędzy na rękę przy takiej samej kwocie brutto, ale nikt nie patrzy np. na to, że 25-cio czy 30-letnia osoba nie przepracowała w swoim życiu ani jednego roku, który liczyłby jej się do emerytury, a także nie ma prawa do urlopu wypoczynkowego, macierzyńskiego czy do zwykłego zwolnienia lekarskiego na wypadek choroby.
Jestem też przerażona wysokością pensji, jakie oferuje się ludziom po studiach, nawet tym ze sporym doświadczeniem. Tymczasem ceny produktów czy kosztów utrzymania mieszkania tylko rosną.
Ja mam stale takie smutne wrażenie, że państwo nie robi nic dla obywateli. Nie chcę pomocy finansowej, nie chcę być na garnuszku państwa- chciałabym jedynie widzieć, że państwo również wychodzi nam-szarakom naprzeciw. (chocby ludzka służba zdrowia)Jak na razie tylko wyciąga rękę.... po kolejny podatek, by ukarać, pogrozić palcem, zachęcać do oszczędzania podczas gdy miliardy w Polsce są marnotrawione.
Zawsze byłam optymistką, ale sytuacja w kraju optymizmem mnie nie napawa. Obawiam się, że będzie jeszcze gorzej i to nie tylko z powodu kryzysu ekonomicznego w Europie.
Martwię sie o przyszłość dzieci, choć córka studiuje prawo więc teoretycznie powinna się w przyszłości móc utrzymać. W praktyce wiem, że to nie takie proste.
Syn planuje studia w USA i kiedyś byłabym przeciwna. Dziś mu w tym sekunduję.
Ja z kolei nigdy nie rozumiałam jednego: kasy w Polsce nigdy dużo nie było, więc jak to się dzieje, że przy kryzysie i ogólnej biedzie wydaje się kasę na jakieś pierdoły, typu pomnik Jezusa za 4 miliony? Jak ja takie coś widzę to mnie aż skręca. Na szczęście w Polsce nie mieszkam i odkładam sobie spokojnie kasę na konto oszczędnościowe, mimo że pracuję tylko 2-3 razy w tygodniu i zarabiam bardzo mało jak na norweskie warunki. Niemniej jednak jeżdżę czasem do Polski i co widzę: tutaj w sklepach wcale nie jest taniej. W sensie w sieciówkach z ciuchami etc, bo jedzenie jest faktycznie tańsze. Tak naprawdę robię w Polsce większe zakupy tylko z jednego powodu: bo są tu sklepy, które lubię, a których w Norwegii nie ma. Różnica cenowa nie jest jakoś specjalnie zauważalna. Taki H&M, Zara, czy Mango mają praktycznie te same ceny. Różnica jest taka, że Norwega na nowe spodnie stać po 2-3h pracy na najniższej możliwej stawce, a Polaka czasem nawet nie po całym dniu. I to jest cholernie przykre i niesprawiedliwe. Jak czasem opowiadam norweskim znajomym jak w Polsce jest, to im szczęka opada. "Ale jak to, to u was nie jest tak, że każdy student dostaje pożyczkę, która zamienia się w stypendium, jeśli zda egzaminy? A jedzenie w restauracji kosztuje tyle co obiad w naszej stołówce studenckiej? Naprawiłaś sobie buty za 30 koron? U nas się bardziej opłaca kupić nowe..."
Martwię sie o przyszłość dzieci, choć córka studiuje prawo więc teoretycznie powinna się w przyszłości móc utrzymać. W praktyce wiem, że to nie takie proste.
Moja kuzynka studiowała prawo. Na KUL-u. Na dyplomie miała wysoką ocenę. Niestety, ani dobra ocena, ani znajomości wujka(jej ojca) nie uchroniły ją od bezrobocia, na którym była blisko dwa lata, a teraz pracuje w sądzie, ale jest to stanowisko "przynieś, wynieś, pozamiataj".
O aplikacji można pomarzyć (chyba że ma się dziadka, babcię, ojca lub mamę prawnika).
Mój drugi kuzyn studiuje prawo w Warszawie na prywatnej uczelni(wygrał jakiś konkurs i nie musi nic opłacać, ponieważ wygraną było czesne), o niego się nie martwię, ponieważ potencjalni pracodawcy już "polują" na niego.
Kierunek ten sam, a jednak dużo zależy od szczęścia i zdolności. Jeżeli córka ma tylko dobre oceny, to potem będzie trudno.
O aplikacji można pomarzyć (chyba że ma się dziadka, babcię, ojca lub mamę prawnika).
To nawet nie o to chodzi. Bo na aplikację dziś nie trzeba mieć znajomości. Trzeba zdać dobrze egzamin (limit punktów).
Problemem jest "nadprodukcja" prawników.
Problemem jest w ogóle nadprodukcja ludzi po studiach; ludzi jest mnóstwo, magistrów jest mnóstwo a miejsca pracy typu firmy, korporacje, biurowce nie wyrastają jak grzyby po deszczu.
Domyślam się, że w temacie chodzi o subiektywne odczucie ekonomicznej sytuacji.
A tak trochę bardziej obiektywnie: można analizować różne statystyki, poniżej jest link do wiki - PKB. Na liście ok. 200 państw jesteśmy w okolicach 20 miejsca, nasz sąsiad Białoruś jest na ~70 pozycji.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_PKB_nominalnego
Piszę o tym, by uzmysłowić, że nie mamy źle, nawet w kryzysie. Prawie każdy ma samochód, telewizor, komputer... itd to są gadżety nieistotne dla ludzi, którzy walczą, by przetrwać głód, czy wojnę. Z drugiej strony mamy kraje dużo bogatsze i lepiej byłoby żyć u naszych zachodnich sąsiadów ;-)
A tak subiektywnie - nasze myślenie o dobrach bardzo zmieniło się w ostatnich latach, pokoleniu. Moja mama bardzo wstydziła się, jeśli zdarzało jej się pożyczać, by dociągnąć do wypłaty (w latach komuny). Takie myślenie zostało mi, najpierw powinności, rachunki, potrzeby życiowe, a potem przyjemności (jeśli nie stać mnie na coś, to nie kupuje). Nie rozumiem, dlaczego ludzie zapożyczają się, by mieć lepszy model komórki, a jednocześnie nie stać ich na opłacenia mieszkania.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia, łatwiej jest powiedzieć min. - ile potrzebuje się na przeżycie (podstawowe rachunki, jedzenie, inne wydatki), ale górną granicę już nie tak łatwo określić. Czy zarabiając 2tys. zł człowiek jest bogaty? (dla bezrobotnego - stały zarobek będzie bardzo atrakcyjny), a możę 20 tys.?, albo 200 tys? - tak jak nie którzy celebryci za jakąś głupią reklamę?
Ile trzeba mieć by czuć się bogatym?
Mam dwa punkty widzenia na ten temat.
1. pracując w Polsce jestem zatrudniony w Niemczech z całym błogosławieństwem tego faktu czyli same plusy.
2. jako mieszkaniec Tychów boli mnie fakt, że planuje się zwolnić ad hoc 1500 osób z FIAT'a bo w tej grupie mogą się być osoby, które znam od piaskownicy.
Wyjście jest jedno - zmienić kraj. Bo jasne - można się starać, na wielu płaszczyznach zmieniać ten kraj, gospodarkę, rządzących, ba - nawet niektórym marzy się inny ustrój ale jednak nie dla mnie jest tyranie całe życie na to 'by było lepiej' ( a i tak pewnie by nie było, mimo tychże działań ) by potem miało się okazać że no ... jednak się nie udało.
Sytuacja jest relatywnie dobra, ale istnieją wszelkie powody do zmartwień. Przerośnięte i zbyt szybko zmieniające się prawo, wysokie koszty pracy, niefektywny obieg pieniadza dystrubuowanego, niska wydajność urzędników, ogromna administracja która jest potrzebna by dopełniać cholernie skomplikowanych procedur, ogromne koszty z tym związane- marnotrawienie podatków. Wysokość podatków która ogranicza popyt i produkcję. Niska przeżywalność firm- z powodu papierologii i wysokich kosztów podatkowo-ZUSowskich. Ludzie pracują na umowach śmieciowych bo koszty umów o pracę są zbyt duże żeby przędsiębiorca mógł je ponieść ,a pracownik wyżyć na realnym dochodzie który z takiej umowy uzyska. Z kolei płaca minimalna, do pary z owymi kosztami pracy, sprawia że pracujemy na fikcyjnych kawałkach etatów które są prawdziwymi etatami. Stawiam tezę że gdyby nie "umowy śmieciowe" i kantowanie na wielkościach etatów, to nasza gospodarka kurczyłaby się już od co najmniej dwóch lat.
Jest źle i będzie gorzej. Socjalizm to sytuacja gdy marnuje się wszystko: czas, pracę, pieniądze. Marnuje się energię.
Dlaczego nam źle? Bo nie możemy swoich pieniędzy wydawać sami, zabierają nam urzędnicy, znaczną część przeżrą, a resztę wydadzą bez sensu.
Przykłady? W szkole tablica interaktywna za 7000zł i w tym samym gabinecie okna nieszczelne, kaloryfery nie dadzą się przykręcić gorąco. Ogrzewamy powietrze na zewnątrz.
Dekoracje miasta na święta, ale ulice nieodśnieżone i dziurawe. Zamiast kupić sobie sukienkę, kobieta kupuje resor i wymianę o 3 lata wcześniej niż w Niemczech.
Ekstra remont urzędu, a drogi dziurawe, zakorkowane, objazdy, wypadki. Akwizytor zamiast zrobić 6 wizyt w ciągu dnia robi 3.
W budżetówce pieniądze dostaje się w ostatniej chwili i trzeba je wydać natychmiast. Kupuje się byle co. Co się da, co się przyda, nie co najpotrzebniejsze, najbardziej sensowne.
Jak ktoś nie umie gospodarować pieniędzmi własnymi, pcha się do cudzych, żeby sobie urwać. Tak jest wszędzie, nie tylko w Polsce. Ale u nas skala jest wielka...
Ludzie domagają się rozbudowania socjalu, a to właśnie przyczyna kłopotów. Dlaczego inni mogą? Bo wiele lat nie mieli rozbudowanego socjalu i pracowali, nie marnowali. Tworzyli infrastrukturę.
Moje zdanie na temat sytuacji ekonomicznej w Polsce jest takie, że... pracuję za granicą. Powiedzenie że w "Polsce się można tylko garba dorobić" jest jak najbardziej prawdziwe. Niestety. Sami żeśmy sobie takie rządy wybierali i teraz mamy za swoje. A nie ma się co łudzić że będzie lepiej, bo Tusk, Kaczyński i jeszcze wcześniej Miller mydlili nam oczy od dawien dawna.
Ten post nie ma nic wspólnego z tematem wątku - proponuję Ci takie wypowiedzi wysyłać mailem bezpośrednio do zainteresowanej osoby. Anemonne
Polska - ot i kraj paradoksów...
Być może wielu z Was mnie za to ochrzani, ale mam nieco inne zdanie. Polacy - to naród, który bez przerwy narzeka. Każdy by czegoś chciał, ale niejednokrotnie nie kiwnie palcem, by cokolwiek zmienić.
Ja aktualnie już od kilku miesięcy prowazdzę własną firmę. Jakoś leci i na razie nie mam co narzekać. Tak - pomyślicie, że to życiowy fart. Ale, przedtem pracowałam na umowy śmieciowe: nosiłam ulotki, wykładałam towar w markecie, byłam barmanką, sprzedawcą telefonów, rytmiczką w przedszkolu... Raz już próbowałam otworzyć interes w branży odzieżowej- nie wyszło. Dodam nieco o wykształceniu: skończyłam dwa kierunki studiów (mgr), kursy zawodowe, znam biegle dwa języki obce i średnio język migowy i co? Po studiach masowo wysyłałam CV i nic... Postanowiłam więc wziąć sprawy w swoje ręce. I w końcu się udało. Robię to, co zawsze było moją pasją.
Ale zgodzę się z Wam, że biurokracja w Polsce jest przeokropna (znam z autopsji). Bezrobocie jest spore. Ale zastanówmy się ile jest takich osób, które za 1111 zł (netto) nie pójdą do pracy? Czy to rzeczywiście wina rządu? Nie popieram żadnej z obecnych partii politycznych, bo jaktu ufać ludziom, którzy od wieeelu lat siedzą na stołkach? Kłócą się - bo i mają za to płacone. To, że się niewiele inwestuje oczywiście jest winą partii rządzącej, ale czy za czasów PiS było lepiej? Nie. Politycy (ogólnie) moim zdaniem nie mają pojęcia o życiu normalnego człowieka. No bo jak Pan Kaczyński wysnuł wniosek - w Polsce jest bieda, bo coraz więcej ludzi robi zakupy w Biedronce...
Kraj absurdów... (po części zgadzam się z Artemidą) Ale to NASZ KRAJ! Więc zamiast narzekać, lenić się, nic nie robić, rościć sobie wiele praw - czasem warto trochę się natrudzić, wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać... Jeśli coś nie wyjdzie, spróbować jeszcze raz, i jeszcze raz...
A sytuacja ekonomiczna w Polsce? Bieda, a w weekendy do marketu nie ma co iść, ludzi tłum, a wózki sklepowe pełne... Ludzie narzekają, a jak podają wskaźniki Polacy wyrzucają 1/4 jedzenia...
Być może wielu z Was mnie za to ochrzani, ale mam nieco inne zdanie. Polacy - to naród, który bez przerwy narzeka. Każdy by czegoś chciał, ale niejednokrotnie nie kiwnie palcem, by cokolwiek zmienić.
Zgadzam się z Tobą. Pomimo mojego negatywnego zdania o sytuacji ekonomicznej w Polsce nie narzekam i nie twierdzę, że w Polsce nie ma szans na pracę. Trzeba się po prostu bardziej wysilić, by ją znaleźć, a jeszcze bardziej wysilić, by znaleźć dobrze płatną. Więc zamiast narzekać - wysilam się
Nie chcę i nie mogę wyjechać z kraju za pracą, więc co - mam usiąść i płakać, że zarabiam za mało i mam pracę, której nie lubię? A większość Polaków faktycznie tak robi, zamiast zakasać rękawy i starać się mocniej.
I całkowicie się z Tobą zgodzę... Życzę oczywiście powodzenia w życiu!
Zastanawiało mnie zawsze to, dlaczego młodzi ludzie tak niewiele robią, by poprawić swoją sytuację. Szukanie pracy, aktualnie sprowadza się do wysłaniu kilku CV w miesiącu i czekaniu. Może jednak warto aktywnie poszukać pracy? Wydrukować CV i samodzielnie roznosić do wielu interesujących nas firm? A może zorganizować własny interes? To może wydaje się bardzo skomplikowane, ale nie jest (pomimo biurokracji). Trzeba czasem mieć cierpliwość w ZUS czu US. Czy trzeba mieć pieniądze? Nie na każdy interes. Ja na początku swoiego aktualnego przedsięwzięcia wydałam tylko 4000 zł i jakoś się dzieje. Sama wszystko organizowałam, ale byłam po 12 godzin dziennie na pełnych obrotach. A przecież komu w dzisiejszych czasach się chce?
Myślę też, że Polska tendencja do narzekania wynika głównie z tego, że ciągle jako naród obsesyjnie chcemy mieć więcej i więcej... Nauczyliśmy się żyć "ponad stan", by żyć "na pokaz". Tak - POSTAW SIĘ, A ZASTAW SIĘ!!! Kredyt na to, raty na tamto... a potem długi i narzekania na rząd, na Polskę...
Narzekamy, bo jak na zachodzie nie możemy pozwolić sobie na to, by co miesiąc kupić sobie buty, ciuchy, meble itd. Ale kupujemy, prawda? Bo moda idzie do przodu, a my chcemy wyglądać modnie... Bo w domu trzeba mieć duży TV, DVD, Kino domowe, PlayStation, ze dwa komputery, meble z katalogu... Bo przecież przyjdą goście i będą o nas mówić...
Nie uważacie, że mam trochę racji?
Trochę racji i owszem.
Tyle że aby kupić powyższe to wpierw zarobki muszą być takie jak na zachodzie.
Ceny w sklepach już mamy zachodnie teraz tylko płace żeby się zmieniły.
Od pewnego czasu mam bardzo pozytywne podejście... Myślę, że mimo wszystko idzie ku lepszemu... Są różne opinie na temat Unii Europejskiej: i te dobre i złe. Ale wystarczy spojrzeć jak było przed 1990 rokiem. Nikt nic nie miał i wtedy było po równo... Od czasu 2004 roku już wiele się zmieniło w Polsce. Nasz kraj jest w UE dopiero 8 lat, a i tak wiele spraw się poprawiło. Tyle tylko, że apetyt rośnie wraz z jedzeniem... A nie można mieć wszystkiego na raz. Polska i tak powoli dopędza kraję, które były w UE od samego początku (1993). A ludzie? Polska mentalność pozostaje...
Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności nie należy narzekać na rząd, na sytuację ekonomiczną, na biurokrację, ale przede wszystkim NA SIEBIE. I wzić odpowiedzialność za przyszłość. Nie siedzieć z założonymi rękami. Tylko każdego dnia aktywnie dążyć do poprawy. Nie przez kredyty, pożyczki, zakupy... Ale przez kursy, samodoskonalenie.
Oczywiście można siedzieć "i pierdzieć w stołek" czekając na gwiazdkę z nieba, ale to nie pomoże
Popatrzcie jak żyło się jeszcze 10 lat temu, a teraz: ludzie chodzą do sklepów, do kin, na koncerty i imprezy w pubach... Już nie chodzą w jednych i tych samych ciuchach, aż się rozlecą. Jeżdżą na wakacje. Więc by było lepiej, najpierw trzeba się zabrać za siebie, a nie wytykać własne ubóstwo innym...
Wszyscy macie rację w jakimś ułamku procenta, zapominacie że nie wszyscy mają wypasione meble a raczej maja segmenty sprzed 30 i więcej lat, nie wszyscy mają samochody a nawet rowery, ze emerytury i renty są w granicach 600 - 700 zł, że wielu ludzi żyje silą rozpędu, że jest wielu chorych , którzy z renty nie mogą ani się leczyc , ani godnie żyć, muszą liczyć na rodzinę albo MOPS a upokorzenie wsadzić do rekawa. Punkt widzenia , zależy od punktu siedzenia, wyżej się siedzi , mniej się widzi. Nasze wszystkie Rządy zaczęły od tego że zlikwidowano masowo fabryki , nie dajac w zamian nic, albo raczej dając agencje towarzyskie jako miejsca pracy. Zrobiono reformy na kolanie, miano je ulepszac i jest jak jest, to co tymczasowe , to ma najdłuższy żywot.Kazdego roku przybywa bezrobotnych, ale nie miejsc pracy, pewno ze nie należy narzekac, niech każdy założy firmę i żyje długo i szczęsliwie , hi, hi tak niektórzy piszą. Nie każdy może być biznesmenem i ma do tego predyspozycje, myślę że tyle zostało popełnionych błędów w zarządzaniu gospodarką Kraju że tego nie da się tak szybko odkręcić, przeciętny zjadacz chleba nie ma nic do gadania a po to wybralismy naszych przedstawicieli do sejmu i senatu , jak i do Rządu że spodziewajmy się po nich że bedą mądrze rządzili i gospodarowali a sami - ratuj się kto może a jeśli umiesz liczyć , to licz na siebie. I to by było na tyle w tym temacie.
Od pewnego czasu mam bardzo pozytywne podejście... Myślę, że mimo wszystko idzie ku lepszemu... Są różne opinie na temat Unii Europejskiej: i te dobre i złe. Ale wystarczy spojrzeć jak było przed 1990 rokiem. Nikt nic nie miał i wtedy było po równo... Od czasu 2004 roku już wiele się zmieniło w Polsce. Nasz kraj jest w UE dopiero 8 lat, a i tak wiele spraw się poprawiło. Tyle tylko, że apetyt rośnie wraz z jedzeniem... A nie można mieć wszystkiego na raz. Polska i tak powoli dopędza kraję, które były w UE od samego początku (1993). A ludzie? Polska mentalność pozostaje...
Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności nie należy narzekać na rząd, na sytuację ekonomiczną, na biurokrację, ale przede wszystkim NA SIEBIE. I wzić odpowiedzialność za przyszłość. Nie siedzieć z założonymi rękami. Tylko każdego dnia aktywnie dążyć do poprawy. Nie przez kredyty, pożyczki, zakupy... Ale przez kursy, samodoskonalenie.
Oczywiście można siedzieć "i pierdzieć w stołek" czekając na gwiazdkę z nieba, ale to nie pomoże
Popatrzcie jak żyło się jeszcze 10 lat temu, a teraz: ludzie chodzą do sklepów, do kin, na koncerty i imprezy w pubach... Już nie chodzą w jednych i tych samych ciuchach, aż się rozlecą. Jeżdżą na wakacje. Więc by było lepiej, najpierw trzeba się zabrać za siebie, a nie wytykać własne ubóstwo innym...
10 lat temu też tak żyłam,chodziłam do sklepów ,kina itd,więc jedyne co się zmieniło to że lat mi przybyło,dlaczego mamy nie narzekać na rząd?a co on takiego dobrego dla obywateli robi? cały czas podwyżki,wyższe podatki,ucina to i tamto,a wynagrodzenia stoja w miejscu,nie no sorki rosną o śmieszne kwoty
powiedz mi jak ktoś ma sie doszkalać,samo udoskonalać jak go na to nie stać bo zarabia nawet nie 2 tysiące? opłaty za mieszkanie,media itp pochłaniają kupę kasy a gdzie żywność i rzeczy najpotrzebniejsze?
ja tu nie piszę o sobie, bo akurat stać mnie na życie na odpowiednim poziomie jak na razie,ale o większości Polaków którzy codziennie zmagają się z problemem jak przeżyć do następnej wypłaty
Polska owszem dopędza kraje UE,ale w podwyżkach np.cen żywności i innych rzeczy ale nie dopędza jakoś w wynagrodzeniach,przykładowo mój facet pracuje w Niemczech również z Niemcami oni mają 1000 euro za 8 godzin pracy,mają urlopy,mogą iść na zwolnienie i nic ich nie obchodzi,mój facet owszem zarobi czasami i 2000 euro a nawet więcej ale tyra przynajmniej po 14 godzin dziennie przez przynajmniej 3 tygodnie,więc nasze zarobki w Polsce porównaniu z ich zarobkami to jakieś ochłapy,
średnia krajowa u nas to ponad 3 tysiące ale powiedzmy sobie szczerze kto tyle ma,co który Polak?
me.carol Cieszę się , że złapałaś wiatr w żagle, tylko za 2 lata możesz już nie być tak optymistycznie nastawiona do własnego biznesu gdy przyjdzie ci zapłacić pełen ZUS co miesiąc czyli jakieś 900 zł ![]()
Chyba że masz interes typu żyła złota ![]()
Ja na co dzień nie narzekam. Nikomu się nie skarżę, nie rozsiewam złej energii. Ja po prostu jestem zniechęcona, rozczarowana może... Po prostu widzę, że w innych karajch ludzie potrafią normalnie żyć, gospodarka normalnie funkcjonować- czemu u nas nie?
Jak ją oceniacie?
Czy jest już TAK ŹLE?
Co was boli najbardziej, a jakie widzicie pozytywy?
Najbardziej boli mnie, że Polacy nie potrafią cieszyć się z tego co mają, a większość z nas ma w sobie wiele pazerności.
Nie rozumiem ludzi, którzy biorą kredyty na wielkie telewizory, nowe komórki, wycieczki za granicę. Potem mają problem ze spłatą i jęczą, że w Polsce tak beznadziejnie. No ale przecież bez wielkiej plazmy nie da się żyć. Zastaw się a postaw się. Polska pełna jest szlachciców tak myślących ![]()
Oczywistym jest, że są kraje, które radzą sobie lepiej, ale jest też wiele państw, które mają znacznie gorszą sytuację ekonomiczną. My jednak wolimy narzekać, że nie mamy tak dobrze jak Niemcy, zamiast cieszyć się, że mamy lepiej niż Białorusini. Zresztą porównywanie naszej gospodarki z niemiecką to tylko ignoranci totalni mają w zwyczaju.
Ja nie śpię na kasie, nie stać mnie na wiele rzeczy, ale też nie aspiruję do tego, czego mieć nie mogę.
Mam plany, mam marzenia, stopniowo będę je realizować.
Mam swoją firmę, dbam o jej rozwój i jakoś spokojna jestem o swoją przyszłość.
Jak się nie chciało uczyć, studiować i zdobywać doświadczenie; jak nie ma się wiedzy, praktyki i znajomości języków, to nie ma się prawa do narzekania.
Jak się nie angażuje w prace, nie podnosi kwalifikacji i nie myśli o swoim rozwoju i przyszłości, tylko ma postawę roszczeniową i narzekactwo we krwi, to nie ma się co dziwić, że życie byle jakie.
Cóż macie rację sytuacja w Polsce jest naprawdę kiepska i szczerze mówiąc jest najgorzej odkąd sięgam pamięcią. Wnioskuje to na podstawie emerytury mojego ojca, jest ciągle taka sama ale tak jakby na coraz mniej starcza. Jeżeli o mnie idzie to jak dotąd w życiu na umowę za najniższą średnia przepracowałem 1,5 roku. Tak cały czas jadę na "umowę o dzieło".
Oczywiście winny jest jak dla mnie rząd, a obecna banda sprzedajnych złodziei pobiła rekord nie tylko zadłużenia Polski ale i zdobyli szczyt głupoty, jaki można osiągnąć. Dziękuje sobie w duchu, że na nich nie głosowałem. Bardzo mnie też martwi poziom młodzieży w Polsce bo jeżeli młodzi głosują na Palikota to ja nawet nie wnikam w to, że mają chyba piankę montażową zamiast mózgu.
Szczerze wątpię w to, że będzie dobrze bo NA PEWNO NIE BĘDZIE, "Wprzódy słońce w miejscu stanie! Prędzej w morzu wyschnie woda, Nim tu u nas będzie zgoda." także nie liczyłbym na cud gospodarczy. Za to na pewno wezmę udział w każdym marszu, każdym proteście mającym na celu obalenie obecnego rządu bo naprawdę JUŻ WYSTARCZY tej farsy bandy idio... Obiecywali drugą Irlandię, drugą Japonię, a co zrobili, DRUGĄ UKRAINĘ.
Martwi mnie wielce, że młodzi nie mają szans na własne mieszkanie, bez pomocy całej rodziny i czasem jeszcze banku, że zarobki są tak nędzne, że trzeba by odkładać 10lat po 3000zł żeby wyjść na swoje. Czy nie denerwuje was, że chcą nam tu standardy życia na kredyt wprowadzić jak w USA, że w telewizji od lat reklamuje się DŁUGI, chcesz nowy telewizor bank i dług ci pomogą, święta bank i dług, wakacje... NOSZ paranoja tylko problem w tym, że żeby ten kredyt dostać trzeba mieć stała pracę (LOL) no idiotyzm sześcienny.
Strasznie mnie wpienia SZOPKA jaką serwują media na każdym kroku choćby zeszły marsz niepodległości, nie poszedłem na wspaniały, szczęśliwy, słoneczny marsz Komorowskiego gdzie ludzie dostawali orgazmu ze szczęścia tylko udałem się na ten drugi marsz gdzie było nas tak ciut więcej. Szkoda tylko, że w telewizji przypisano mu później status rozruchów i burdy oraz nie wiedziałem, że były tam bojówki Radia Maryja i telewizji trwam, SZKODA bo chyba tylko brakowało Rydzyka z AK47 i Kaczyńskiego w stroju wikinga. FARSA, FARSA, FARSA.
No co dobrego zrobił ten rząd zlikwidował nawet armię, czym i jak będziemy się bronić jak zacznie się jakiś rozpierdziel, WIELU myśli, że armia to głupota otóż moi drodzy BŁĄD wojsko ma sens daje szansę tym co NIC nie mają, daje zatrudnienie bo ktoś robi uzbrojenie, pomyślcie ilu inżynierów i naukowców potrzeba i można to ciągnąć normalnie nie jak byłe ZSRR. Wojna nie jest niczym dobrym ale uważam, że armii można nie mieć wtedy gdy do o koła nikt jej nie ma.
To jest Polska do jasnej, a nie PiS i PO i cała reszta. To nasz kraj i ma być tu dobrze, a nie wieczny rozpier... i złodziejstwo. Nie za to walczyli nasi pradziadowie, nie za syf jaki jest teraz, ta ziemia krwią spłynęła zbyt wiele razy żeby pozwalać w tak głupi sposób marnować to o co walczyli i za co ginęli ludzie, kładąc na szali swe życie i marzenia o lepszym jutro. Ten kto nie potrafi tego zrozumieć i docenić nie ma prawa nazywać się patriotą i Polakiem. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że podobnie myślących ludzi jest bardzo mało, a jeszcze mniej jest ludzi którzy położą na tej szali swoje życie gdy będzie trzeba. Wielu radzi "to wyjedź z polski", a wiecie co ucieka pierwsze z tonącego okrętu? Szczury..., Co z tego, że stąd wyjadę nie zabiorę z stąd całej rodziny i wszystkich ludzi, których w życiu poznałem, a którzy pomogli mi pójść do przodu i dojść tu gdzie jestem. Dom jest tam gdzie jest nasze serce.
Rozpisałem się i zjechałem z tematu ale taka prawda i tak czuję obecną sytuację ekonomiczno/polityczną.
Rozpętałam burzę!!!
Oczywiście że nie dla każdego jest kolorowo. Pisałam ostatnio pewnego posta na blogu i znalazłam konkretne dane:
- 620 zł -to zasiłek dla bezrobotngo w mojej okolicy
- 1111,90 zł - netto najniższa krajowa
- 645 zł - najniższa emerytura
- 495 zł - najniższa renta
Ale w temacie pytanie było o subiektywną opinię...
Widzę, że niektórzy strasznie się burzą tym, że aktualnie mam nieźle, bo prowadzę firmę (i że to nie jest dla każdego).
Ale weźcie pod uwagę,że nie zawsze było tak kolorowo. 4,5 roku temu zmarł mój tata, ja i brat jeszcze się uczyliśmy, mama pracowała w markecie. Nie dostaliśmy renty rodzinnej przez pierwsze pół roku, ponieważ pracodawca taty nie zdążył do zgłosić do ZUS (tata zmarł w pierwszym tygodniu w nowej pracy), potem je wywalczyliśmy. I co? Ja roznosiłam ulotki za 30 zł dziennie, co dawało tylko 600 zł miesięcznie, brat dorabiał myjąc okna i sprzątając. I jakoś to było. Z czasem coraz bardziej się staraliśmy. Ale ilu jest takich ludzi, którzy nie pójdą za 30 zł dziennie w mrozie roznosić ulotek? Bo przecież się nie opłaca.
Czy na kursy doszkalające potrzeba pieniędzy?
Niekoniecznie! Wprawdzie za studia mgr zapłaciłam, ale kursy zawodowe robiłam w ramach projektów unijnych - za darmo!
Dodatkowo ciągle doszkalam się na darmowych kursach e-learningowych. Tylko weźmy pod uwagę, że nie każdemu się chce poszukać czegokolwiek dla siebie. Nie każdy ma na to chęci - bo czas by się znalazł.
Oczywiście, gdy mi w końcu ZUS zaśpiewa 100% składki zdrowotnej -mogę za dwa lata siedzieć i kwiczeć. Czy tak będzie -nie wiem. Ale przynajmniej coś robię, by było coraz lepiej.
Ale co to jest za kraj, gdy każdy patrzy tylko swojego? Aha - i czy nie daj Boże sąsiad nie ma więcej.
Od razu przed oczami mam modlitwę sąsiada z "Dnia Świra".
Gdzie rozsądek? Gdzie umiar?
Przecież nikt nikomu kredytów i pożyczek nie wciska na siłę!
A patriotyzm? Piotrek.M pisze, że nie o taką Polskę walczyli przodkowie.
Ale ja pytam jak Ty walczysz o Polskę? Ile osób walczyło by o Polskę teraz? Ci co pojechali "za chlebem" za granicę? Ci, którzy burzą się na PiS, PO i inne partie? Nie warto przejmować się tym, na co wpływu nie mamy. Szkoda nerwów na polityków, system itd. Lepiej uprzeć się i starać się iść do przodu. Nie zawsze jest kolorowo. Ale jeśli nie idziesz do przodu - cofasz się! Rusz 4 litery, pomóż sąsiadce, która ma mniej od Ciebie, pomóż biedniejszym od Ciebie!
Oczywiście, że system nie działa jak trzeba, bo gdzie tu sprawiedliwość, skoro utrzymanie 1 więźnia teraz kosztuje około 2500 zł. Więźnia, który może za darmo zrobić zęby, nie czeka w kolejkach do lekarza, za darmo za kratami może zrobić studia, a za pracę otrzymuje wynagrodzene.
Ale zamiast narzekać, unosić się dumą, żyć ponad stan - trzeba wpiew wziąć się za siebie!
No wzięcie się za siebie to jedyna droga do ...o ile nie błyskotliwego sukcesu zawodowego, to chociaż do przetrwania.
Również miałam firmę- przez 2 lata
I do dziś twierdzę, że nasz system nie wychodzi nic a nic naprzeciw młodym przedsiębiorcom- gdyby ZUS był od wysokości zarobków, byłoby OK. (No i gdyby ten ZUS był w ogóle na coś przydatny) a jest jak jest.
Cóż... to jest tak: z jednej strony nie masz prawa narzekać, rób, haruj, męcz się, żyj dla pracy = dla państwa -bo na tym polega nasze życie. Przeciętnie przynajmniej. Tylko czy o to chodzi?
Popatrz; kto nakręcił wyścig szczurów? Ano ten, kto uznał że 2 języki obce mu nie wystarczą, że musi znać 4. Więc pracodawca w wysoko postawionej firmie już wie, że może wymagać 4 (to jest oczywiście tylko przykład), może wymagać by pracownik ciupał po 12 godzin, bo przecież zawsze się taki 'ambitny' znajdzie, co się na to zgodzi. Może dawać umowy śmieciowe, bo coraz więcej ludzi w obliczu bezrobocia się na to godzi.
I jest jak jest.
Mam jeszcze inne pytanie: Czy czujecie, ze żyjecie dla pracy?
A patriotyzm? Piotrek.M pisze, że nie o taką Polskę walczyli przodkowie.
Ale ja pytam jak Ty walczysz o Polskę? Ile osób walczyło by o Polskę teraz? Ci co pojechali "za chlebem" za granicę? Ci, którzy burzą się na PiS, PO i inne partie? Nie warto przejmować się tym, na co wpływu nie mamy. Szkoda nerwów na polityków, system itd. Lepiej uprzeć się i starać się iść do przodu. Nie zawsze jest kolorowo. Ale jeśli nie idziesz do przodu - cofasz się! Rusz 4 litery, pomóż sąsiadce, która ma mniej od Ciebie, pomóż biedniejszym od Ciebie!
Koleżanko to jest właśnie BŁĄD, myślenie "nie mam na to wpływu" to zrzucenie ze swoich barków odpowiedzialności i właśnie większość tak robi. Jest trochę pozytywnych akcji ale mają tak małe po parcie przez podejście "przecież nic się nie zmieni", że szkoda gadać dopiero jak rząd wyjechał ze wspaniałym ACTA, które uderzyło w ostatni wymiar swobody młodych to ruszyli dupę za przeproszeniem do czegoś.
Mówisz pomóż innym jasne ale jaka to ma być pomoc mam im dawać pieniądze, chleb co im z tego przyjdzie jak i tak nie będą mieli perspektyw na życie chyba, że jako bezdomni. Może jednak warto walczyć z głupotą żeby ludzie mieli gdzie pracować.
Teraz panuje tręd gdzie nawet pudełka kartonowe importujemy, gnoimy swoje i nic nie produkujemy, a ostatnio doszukałem się, że importujemy sól, może jeszcze węgiel dojdzie z czasem. To jest właśnie obraz tej paranoi u nas w kraju stoi gospodarka, wchodzą zagraniczne koncerny na super preferencyjnych warunkach ponosząc mini koszty, a później jak coś się dzieje to my zostajemy z niczym. Tak jak to kolega Bullitt wspomniał o FIACIE 1500 ludzi może trafić na bruk i co oni zrobią zasilą bezrobocie, które wg. naszego rządu spada cały czas tylko tak naprawdę wynosi pewnie z 18% ale tego oczywiście nikt nie poda. Pamiętasz może czasy gdy istniało FSO pomijam, opinię jakie krążą na temat tych samochodów ale wiesz ile ludzi miało pracę produkując tu w kraju podzespoły w okresie świetności. Przecież można było dalej coś robić, poprawić zmodyfikować i do przodu, nawet indie mają swoją markę, a my co mamy, ano gówno bo NIC się opłaca nikomu. Mamy tak wielu zdolnych ludzi i marnujemy ich uciekają stąd bo panuje w Polsce taki swoisty idiotyzm gdzie niektórzy gdyby się dało to zjedli by spod siebie i jeszcze zjedli by spod sąsiada żeby czasem nie miał za dużo.
Czy wiesz silniki do kilku Astonów zaprojektował Polak.
Jak sama wspomniałaś o modlitwie z "Dnia Świra", to cały ten film to nie komedia tylko przykra prawda. Piszesz też o rozsądku i umiarze, wiesz w zasadzie to nic nie mam 10 letni motocykl i samochód z 81 roku. to chyba 2 najdroższe rzeczy jakie mam, a no i komp bo pracuję przy nim nie obkładam się w dobra materialne mój dobytek się mieści w bagażniku tego samochodu, nie mam żony, nie planuje rodziny bo musiałbym na łeb upaść z 10 piętra żeby jeszcze w ten burdel dzieci sprowadzać i skazywać na takie samo gówno jakie mam ja.
Piszesz:
Ale zamiast narzekać, unosić się dumą, żyć ponad stan - trzeba wpiew wziąć się za siebie!
Ponad stan? Czy jak żyjesz od 1 do 1 to jest ponad stan? Jak nie masz z czego odłożyć co miesiąc to też ponad stan?
Unoszenie dumą, duma i honor to cechy, które każdy powinien mieć, bo jeżdżenie do niemiec i podcieranie szkopom zadów za stawkę niewolnika to, żaden powód do dumy. Tak samo jak pracowanie u angoli na zmywaku, ale pewnie po powrocie wielkie państwo i bogole, byznes robili. Żenada.
me.carol jeżeli życie cię kopnęło w zadek jak piszesz to najlepiej powinnaś wiedzieć, że tak nie powinno być. Ja jestem cholernie upartym osobnikiem poradziłem sobie bez szkoleń, dofinansowań też miałem firmę i to dokładnie 2 lata tyle ile przysługuje ta zniżka na ZUS wiesz potem naprawdę żal dupę ściska jak musisz wyładować 900PLN co miesiąc na pusto, tak na PUSTO bo lekarz prywatnie inaczej termin jak stąd do wieczności, dentysta prywatnie inaczej rok czekania i amalgamat, emerytura? przepraszam ale jak tak dalej pójdzie to te żłoby ją zlikwidują bo już teraz ZUS leży. Więc można to sobie podarować. Mnie się nie udało zbyt długo cóż jak ludzie nie mają na chleb to nie będą potrzebowali elektroniki i oprogramowania.
Niemniej jednak cieszę się, że ci idzie interes bo w przeciwieństwie do reszty wiem, że każdy taki udany interes to szansa dla kolejnych ludzi.
Natomiast.... można by się tu faktycznie kłócić, NA CO wielu Polaków nie ma pieniędzy, bo ilekroć przejeżdżam koło hipermarketu, parking jest pełen. W sklepie kolejki do kas są długaśne, wózki pełne. Czego to wynik?
Nie sposób się z tobą nie zgodzić Catwoman. Coraz częściej widzę chore wymagania, które ni jak nie mają przełożenia na rzeczywistość. Po prostu piszą, że wymagają chociaż sami nie wiedzą czasem co piszą.
Mam jeszcze inne pytanie: Czy czujecie, ze żyjecie dla pracy?
Pracuje żeby jakoś żyć, ale chciałbym otworzyć sobie restaurację kiedyś i gotować, wtedy żył bym dla pracy.
No właśnie...jedyna rada to robić zawodowo to, co się kocha- skoro i tak trzeba spędzać w pracy wiele godzin każdego dnia i całe życie aż do śmierci- bo emerytury z czasem i tak zniosą ![]()
Natomiast.... można by się tu faktycznie kłócić, NA CO wielu Polaków nie ma pieniędzy, bo ilekroć przejeżdżam koło hipermarketu, parking jest pełen. W sklepie kolejki do kas są długaśne, wózki pełne. Czego to wynik?
To zasada Pareta 80% zasobów przypada na 20% ludzi i to ich widzisz pod supermarketem. Prawda jest taka, że spora część ludzi robi zakupy hurtowo jak mój znajomy ze wsi przyjeżdża raz na miesiąc samochodem i kupuje 2 wózki produktów bo tak jest dla niego wygodniej i oszczędniej. Swoją droga pytałem go czemu on marchew kupuje skoro może wyhodować, odp. "stary za dużo z tym zabawy ja mam tylko zboże i ziemniaki, a żona nie chce się ogródkiem zajmować".
Może to jeszcze być wynik polskiej zaradności prezentowanej w filmach/serialach Barei.
a ile trzeba żeby posadzić ta marchew i inne warzywa w ogrodzie,sieję i sadzę co roku i jakos nie widzę żeby było przy tym dużo roboty,a ogródek mam naprawdę spory,za to mam na zimę warzywa swoje bez nawozu i nie wiadomo czego tam jeszcze
niestety mieszkając na wsi widzę że ludzie są leniwi,pod domem ogródek pół hektara a po marchewkę czy ziemniaki idzie do sklepu
To nasz kraj i ma być tu dobrze, a nie wieczny rozpier... i złodziejstwo. Nie za to walczyli nasi pradziadowie, nie za syf jaki jest teraz, ta ziemia krwią spłynęła zbyt wiele razy żeby pozwalać w tak głupi sposób marnować to o co walczyli i za co ginęli ludzie, kładąc na szali swe życie i marzenia o lepszym jutro. Ten kto nie potrafi tego zrozumieć i docenić nie ma prawa nazywać się patriotą i Polakiem. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że podobnie myślących ludzi jest bardzo mało, a jeszcze mniej jest ludzi którzy położą na tej szali swoje życie gdy będzie trzeba . Wielu radzi "to wyjedź z polski", a wiecie co ucieka pierwsze z tonącego okrętu? Szczury..., Co z tego, że stąd wyjadę nie zabiorę z stąd całej rodziny i wszystkich ludzi, których w życiu poznałem, a którzy pomogli mi pójść do przodu i dojść tu gdzie jestem. Dom jest tam gdzie jest nasze serce.
Trochę przecieram oczy po przeczytaniu tejże, jakże dramatycznej wypowiedzi.
Jakaś wojna się szykuję, czy zagłada i zniszczenie...?
Wyglądam przez okno: jakoś czołgów nie widać. Wszystko stoi jak stało, a tylko budowli przybywa - tu nowa knajpka się otwiera, tu budowany jest kolejny blok.
Schodzę do garażu - dalej kupa samochodów, w którą ładuje się masa ludzi i wyjeżdża do pracy. Czyli jednak ktoś ją ma ![]()
Idę do sklepu a tam szał barw, wzorów i modeli. Pułki uginają się od produktów, a kolejki wiją do kasy.
Czyli to jest Twoim zdaniem syf? To jakbyś chciał, żeby to wyglądało? No bo wiesz, ropa to u nas nie tryśnie raczej, więc trzeba mieć tego świadomość, że raczej standardy europejskie są nam bliższe, a z tego co wiem, to nie jesteśmy na szarym końcu w statystykach.
A ja wierzę, że będzie lepiej. Ja temu kibicuję ![]()
I nie chodzę na marsze, bo to strata czasu. Co moje dereptanie i wymachiwanie flagą ma niby dać? Jak to wpływa na gospodarkę?
Ja mam firmę i pracuję na jej rozwój. Po to, aby zatrudnić w przyszłości pracowników. Robiąc coś dla siebie staram się myśleć o innych.
Koleżanko to jest właśnie BŁĄD, myślenie "nie mam na to wpływu" to zrzucenie ze swoich barków odpowiedzialności i właśnie większość tak robi. Jest trochę pozytywnych akcji ale mają tak małe po parcie przez podejście "przecież nic się nie zmieni", że szkoda gadać dopiero jak rząd wyjechał ze wspaniałym ACTA, które uderzyło w ostatni wymiar swobody młodych to ruszyli dupę za przeproszeniem do czegoś.
Mówisz pomóż innym jasne ale jaka to ma być pomoc mam im dawać pieniądze, chleb co im z tego przyjdzie jak i tak nie będą mieli perspektyw na życie chyba, że jako bezdomni. Może jednak warto walczyć z głupotą żeby ludzie mieli gdzie pracować.
me.carol jeżeli życie cię kopnęło w zadek jak piszesz to najlepiej powinnaś wiedzieć, że tak nie powinno być. Ja jestem cholernie upartym osobnikiem poradziłem sobie bez szkoleń, dofinansowań też miałem firmę i to dokładnie 2 lata tyle ile przysługuje ta zniżka na ZUS wiesz potem naprawdę żal dupę ściska jak musisz wyładować 900PLN co miesiąc na pusto, tak na PUSTO bo lekarz prywatnie inaczej termin jak stąd do wieczności, dentysta prywatnie inaczej rok czekania i amalgamat, emerytura? przepraszam ale jak tak dalej pójdzie to te żłoby ją zlikwidują bo już teraz ZUS leży. Więc można to sobie podarować. Mnie się nie udało zbyt długo cóż jak ludzie nie mają na chleb to nie będą potrzebowali elektroniki i oprogramowania.
Tak, życie wybitnie kopało mnie po du...sku. I co? Miałam usiąść i płakać? Po śmierci ojca było ciężko, matka zarabiała 1000 zł, a było nas w domu troje. Przed śmiercią ojca nie było lepiej. Zawsze o coś trzeba było się prosić, płaszczyć. MOPS znam od podszewki. I co? Miałam się poddać? Do śmierci roznosić ulotki, wykładać towar w markiecie - za grosze, na umowa zlecenie i ciągle wysłuchując krzyków i pretensji preudo pracodawców? W moim domu nigdy się nie przelewało. Pamiętam kłótnie rodziców o pieniądze i to jak ledwo wiązali koniec z końcem ciągle pożyczając od znajomych i rodziny. Już jako dziecko nie chciałam tak żyć.
Studia zrobiłam z nadzieją na pracę. Po studiach usłyszałam prosto w twarz, że bez znajomości nie mam szans. Łapałam co mogłam, potem założyłam jedną firmę, gdzie część kasy, którą zainwestowałam przepadła. I co? Znów siedzieć i narzekać? Tak, teraz też pracuję po 10- 12 godzin dziennie, ale wiem za co. Nikt nade mną nie stoi i nie wrzeszczy. Robię to, co kocham, choć nie jestem w tym kierunku wykształcona. Ale uczę się. Kto wie, co będzie za kilka lat. A wiadomo, że w dzisiejszych czasach głównie liczy się "papier".
Czy mam wpływ na system? Jaki prócz tego, by pójść na wybory? Zostać radnym? Politykiem? Nawet najbardziej nakręcony na zmiany, ambitny i chcący zmian polityk nic w pojedynkę nie zdziała. Reszta go zgnoi. Na protestacje? Już szli: lekarze, pielęgniarki, stoczniowcy, kolejarze... I co? Jedyną grupą, która jako tako potrafi coś zdziałać i walczyć o swoje są GÓRNICY.
I w sprawie górników wiem co mówię -jestem ze śląska. Jak dla mnie - nie obrażając nikogo - mają na tyle uporu, i jako jedyni potrafią się zjednoczyć by coś wywalczyć. Efekt? W moim regionie cała masa emerytów po 40 z emeryturą ponad 2000 zł. Bo praca górnika jest niebezpieczna i ciężka, i ciągle zarabiają mało. W praktyce wygląda to tak: czas pracy praktycznej to około 3 godzin dziennie, bo trzeba przebrać się, dojść na "przodek", zjeść, posiedzieć, wykąpać się... Czy niebezpieczna? Statystycznie w roku ginie tylko kilka górników. A wypadki i urazy najczęściej są efektem lekkomyślności i lenistwa. Górnicy poza pensją mają barbórki, trzynastki, dostają węgiel, miesięcznie kartki żywnościowe.
I gdzie tu sprawiedliwość?
Ale też nic z tym nie zrobię. Politycy też zarabiają krocie. W spotkaniach korzystają z usług tłumaczy, ale by zostać sprzątaczką musisz znać dwa języki obce.
Ale jak wspomniałam na początku. TO KRAJ PARADOKSÓW - taką opinię wyznałam. I co mogę zrobić?
Jedynie tyle- mogę uświadamiać i namawiać do aktywizacji. Bo nie chcę tylko siedzieć i narzekać.
me.carol Dzięki Twoim nagromadzonym wyrażeniom : "i co?" wiem już, że lubisz na tej podstawie, czyli kontrastów podanych ze swojego życia, ""zachęcać"" ludzi do brania życia we własne ręce.
Jednak to, że wyrażamy tu swoje negatywne opinie nie znaczy, że nic nie robimy- a przynajmniej ja, bo w sumie mogę mówić tylko za siebie. To, o czym piszemy to czyste fakty.,
Przepraszam Catwoman, że zanudziłam Cię tym "i co?" Jakoś tak wyszło, a swoją drogą jak będę miała nieco więcej czasu, na pewno zajrzę na Twoje tematy:)
I z pewnością to co da się tu wyczytać to fakty, tylko subiektywne
Pozdrawiam i miłego wieczorku
Wniosek mógłby być taki: "weź się w garść, bo inaczej polska gospodarka weźmie cię za twarz"
Przyznam,że za pomoc innym to jeszcze oberwać można i to porządnie.
Dodatkowo jak nie raz widuje kobiety które biorą kasę z opieki i mają pomalowane włosy ,paznokcie dodatkowo z papieroskiem w ręku itd.to przyznam,że lepiej jak by dzieciom coś kupiły.
Wracając do meritum to nie widze nic pozytywnego na przyszłość dla kraju pod względem ekonomicznym.Podwyżki będą zawsze dla nas a wysokie pensje dla polityków i innych na biurowych krzesełkach,tak było jest i będzie.
Jest koniec roku szpitale mają długi potęrzne,brak na leczenie ludzi z nowotworami,na badanie kardiologiczne czeka się pół roku itd.
Szkolnictwo jest na takim poziomie,ze nauczyciele dokładają na opał z własnej kieszeni aby dzieci mogły
do szkoły chodzić.
Można takich przykładów dać wiele,a bezrobocie nadal rośnie.
Skąd mają wziąść młodzi ludzie z małych miejscowości,pieniądze na sam fakt wyjazdu do większego
miasta za pracą,czy ktoś o tym pomyślał.
Przeżycie w Polsce w tych czasach to tylko kwestia szczęścia nic więcej.Dziś można być kims a po tygodniu na dnie.
dorota.f oczywiście mógłbym zostać zamachowcem i coś wysadzić zamiast chodzić na marsze jednak sądzę, że i tak winą obarczyliby Kaczyńskiego. Nie ma jak to krótkowzroczność i brak znajomości historii (tej prawdziwej nie napisanej przez komunę), a ty tak bardzo chcesz zobaczyć te czołgi i śmierć żeby uznać "no tak mamy przeje...". Tylko wiesz nie zobaczysz tych czołgów nawet jakby III światowa wybuchła bo ich praktycznie nie mamy. Nasz cały sprzęt bojowy i zasoby to by może wystarczyły na tydzień może dwa działań. No właśnie jeszcze pytasz gdzie ten syf, ano prosty przykład, zostaw niezapięty rower przez 15 min, postaw samochód pod blokiem jak cię sąsiad nie lubi, nie nawal się na imprezie razem z resztą bo nie masz ochoty puszczać pawia. Proszę taki SYF ludzki SYF hołota i debile + złodzieje. Układy, brak szacunku i zagarnianie pod swoją dupę ile tylko można, a potem obnoszenie się jaki to ZARADNY jestem bo zajebałe... papier i tonery nowe z biura jak ostatni złodziej. Zgłosiłem gnojka do dyrekcji nie dlatego, że zazdroszczę tylko dlatego, że potem trzeba latać jak totalna idiota za sprawnym ksero bo jakiś cymbał nie wie, że jak jest coś do użytku ogólnego to nie znaczy, że można sobie wsiąść. Skutki teraz 70% mnie uważa za przydupasa i kabla (nosz przedszkole), a 30% że tak było trzeba tylko się bali sami powiedzieć.
me.carol jeżeli tak ci tęskno do narzekania to możesz zacząć już teraz, ja nie zwykłem narzekać, żyje, zarabiam jestem wstanie wszytko ogarnąć sam ale do szczęścia to by mi się przydało 5, 6k na miesiąc to uznałbym, że mam z czego odłożyć, może za jakiś czas dojdę i do tego, i pomyślę o czymś dalej. Ale na pewno z malkontentem mam mało wspólnego, jedynie wyłuszczyłem rzeczy, które minie po prostu wkur... i jak widzę to bym flaki wypruł i rozwiesił na krzakach jak mudżahedin.
dorota.f oczywiście mógłbym zostać zamachowcem i coś wysadzić zamiast chodzić na marsze
A może lepiej wziąć się do roboty, a nie o spacerach czy wybuchach rozmyślać.
Nie ma jak to krótkowzroczność i brak znajomości historii (tej prawdziwej nie napisanej przez komunę), a ty tak bardzo chcesz zobaczyć te czołgi i śmierć żeby uznać "no tak mamy przeje...".
Nie ma to jak przylepić komuś jakąś łatę, przeinaczyć wypowiedź, aby tylko dalej kontynuować dramatyczny ton.
Skoro taki z Ciebie mistrz historii, to powinieneś mieć świadomość, że właśnie przez wspomnianą przez Ciebie komunę, nasz kraj jest trochę opóźniony gospodarczo w stosunku do innych, lepiej rozwiniętych.
No właśnie jeszcze pytasz gdzie ten syf, ano prosty przykład, zostaw niezapięty rower przez 15 min, postaw samochód pod blokiem jak cię sąsiad nie lubi,
Jak ktoś nie potrafi przewidywać czynów swojej nieroztropności i pracuje na brak sympatii sąsiadów, to tylko do siebie a nie świata może mieć pretensję.
nie nawal się na imprezie razem z resztą bo nie masz ochoty puszczać pawia.
A cóż to ma do gospodarki? To, że masz problem z jakością znajomych i imprez, to przecież nie wina globalna, a raczej Twoja indywidualna. Albo się nie dopasowałeś, albo sobie znajomych źle dobrałeś.
Układy, brak szacunku i zagarnianie pod swoją dupę ile tylko można, a potem obnoszenie się jaki to ZARADNY jestem bo zajebałe...
No ale to nie tylko polskie, bo zdarza się i na całym świecie.
Ale uwierz mi, są i dobrzy, nie kradnący i prawdziwie zaradni. Może takimi się zacznij otaczać, to nie będziesz się musiał tak denerwować i wrzody Cię ominą i jadu będzie mniej ![]()
teraz 70% mnie uważa za przydupasa i kabla
No a Ty większość za hołotę, debili i złodziei. Fajnie się pewno żyje w Twoim świecie...
Dorotko,
riposta cięta, że można nią chlebek kroić ![]()
A swoją drogą masz rację, każdy sam dobiera sobie znajomych i widzi świat wedle swojej miary. Jeśli ktoś otacza się "narzekaczami" i sam zacznie narzekać... (i odwrotnie).
Aha - a do Piotrka: A co Ty robisz, by było Ci lepiej? By zmienić sytuację ekonomiczną?
Dorotko,
riposta cięta, że można nią chlebek kroić
A swoją drogą masz rację, każdy sam dobiera sobie znajomych i widzi świat wedle swojej miary. Jeśli ktoś otacza się "narzekaczami" i sam zacznie narzekać... (i odwrotnie).
Cięta riposta też coś, jedyne co dorota.f pokazała to nadmierne domyślanie się wysnuwanie jakiś chorych wniosków, gdybym napisał, że otaczam się takimi ludźmi, lub mam zamiar naprawdę coś wysadzić, ale widzę, że nawet sarkazmu nie potrafi rozebrać.
Pisze o tym co mnie denerwuje więc musiałbym być skończonym idiotą żeby jeszcze otaczać się tym idiotyzmem, ale widzę dorota.f chyba właśnie tak funkcjonuje skoro tak łatwo przekłada to na innych w końcu "sądzę ciebie według siebie".
Ważne żeby widzieć i umieć stwierdzić, że coś jest nie tak, a nie odwrócić się dupą udawać, że problemów nie ma i pokazywać palcem "patrzcie jak tam jest pięknie", gdy tym czasem za mną jest już nafajdane. Jak myślisz czyim dziełem była ta komuna, kto nas sprzedał i pozwolił na taki stan rzeczy? Myślisz, że jak sklecisz kilka ciętych zdań rodem z TVN to masz rację, chyba naprawdę funkcjonujesz tak żałośnie jak te pismaki plujący i robiący sobie jaja pod publiczkę żeby być bardziej cool, żeby reszta lemingów przyznała: "ale jesteś zajebista".
I naprawdę nie przeinaczam bo stwierdzam fakt, guzik wiesz o naszej historii.
Aha - a do Piotrka: A co Ty robisz, by było Ci lepiej? By zmienić sytuację ekonomiczną?
Nie powiem wam bo byście w kompleksy popadły.
Piotrek.M nie napinaj się tak, bo Ci żyłka pęknie i będzie bida.
Widzę, że nie masz jaj na prawdziwą dyskusję, bo już zaczynasz wycieczki osobiste.
Idź pomaszeruj trochę, wylej słowny jad na innych, którzy również jak ja "sklecają cięte zdania rodem z TVN" (domyślam się, że kolega należy do grona karmiących się spiskowymi teoriami).
Nie mam zamiaru się Tobie tłumaczyć, ani z mojej wiedzy z historii, ani odpowiadać na inne Twoje rewelacyjne teorie o mojej osobie.
Nie życzę sobie również, aby wpadał na forum koleś i wypisywał mi o moim, jego zdaniem żałosnym funkcjonowaniu.
Szkoda mi czasu na polemikę z gościem, który zamiast odpowiadać na konkretne pytania pisze:
Nie powiem wam bo byście w kompleksy popadły.
Pozostaje mi tylko cieszyć się, że nie ma takich ludzi w moim otoczeniu i mieć nadzieję, że słowa dotrzymasz i nic już nie powiesz.
A ja i me.carol popadamy po Twoim wykazie taktu, elokwencji i umiejętności prowadzenie dialogu w tak głębokie kompleksy, że chyba nie uda nam się do końca życia pozbierać. Możesz mieć nas na swoim nietevauenowskim sumieniu ![]()
że słowa dotrzymasz i nic już nie powiesz.
A gdzie ja napisałem, że nie będę się odzywał, widać, że czytać też nie umiesz.
Piotrek.M nie napinaj się tak, bo Ci żyłka pęknie i będzie bida.
Napinać się na forum, też coś, chyba w twojej chorej wyobraźni, która produkuje twoją własną bajkową rzeczywistość, żebyś się lepiej poczuła.
Nie mam zamiaru się Tobie tłumaczyć, ani z mojej wiedzy z historii, ani odpowiadać na inne Twoje rewelacyjne teorie o mojej osobie.
No pewnie, że nie bo jak może się wypowiadać ktoś kto jej po prostu nie ma. Ja nie wysuwam teorii, bo takich jak ty jest na pęczki, chcesz żebym się z tobą sprawdził z wiedzy historycznej? Zapewniam, że ani Wikipedia ani internet ci nie pomogą.
Widzę, że nie masz jaj na prawdziwą dyskusję, bo już zaczynasz wycieczki osobiste.
Idź pomaszeruj trochę, wylej słowny jad na innych, którzy również jak ja "sklecają cięte zdania rodem z TVN" (domyślam się, że kolega należy do grona karmiących się spiskowymi teoriami).
A gdzie, ja napisałem, cokolwiek o jakiś teoriach. Stwierdzam jedynie fakty owszem byłem na marszu widziałem na własne oczy co się działo. I słuchałem potem relacji na TVN co wg. nich się działo. I jako naoczny świadek mam chyba prawo wyrazić swoją opinie. Możesz sobie pluć i wyśmiewać razem z resztą pod dyktando publiczki i innych ja nie mam zamiaru.
Pozostaje mi tylko cieszyć się, że nie ma takich ludzi w moim otoczeniu i mieć nadzieję, że słowa dotrzymasz i nic już nie powiesz.
Owszem możesz się cieszyć, że nie ma bo raczej byśmy się nie polubili, nie lubię ludzi obłudnych i ustawiających się zawsze z wiatrem jak chorągiewka byleby ich wszyscy kochali i byle łatwo było. Nie lubię klaunów, i ludzi którzy łatwo ulegają wpływom innych żeby zyskać poklask.
A ja i me.carol popadamy po Twoim wykazie taktu, elokwencji i umiejętności prowadzenie dialogu w tak głębokie kompleksy, że chyba nie uda nam się do końca życia pozbierać. Możesz mieć nas na swoim nietevauenowskim sumieniu
Pomijam me.carol, bo nie ona się wcina próbując wciskać w moje posty rzeczy, których tam nie ma. Z kim twoim zdaniem mam prowadzić inteligenty dialog, mam ci napisać referat na temat polskiej gospodarki, którego i tak nie zrozumiesz, a z braku wiedzy i tak nie uwierzysz. Mam ci przytoczyć statystyki z ostaniach lat, wypowiedzi polityków, expose premiera przed i po tym jak mu się wyspa nie zazieleniła. Wszytko jest w sieci tylko trzeba sobie poszukać posłuchać i poczytać. Później się wypowiadać, znasz skalę długu publicznego Polski, czy wiesz, że dalej emitujemy obligacje w innych krajach? Nawet w Japonii mamy wyemitowane. Czy zdajesz sobie sprawę jaka to forma zadłużenia?
Mógłbym tu przytoczyć całą masę przykładów tego w jak złej kondycji jest nasz kraj ale oczywiście jak słuchasz tego co pierniczą na TVNie, Polsacie, TVP1, TVP2 i całej reszcie to żyjesz tą wizją zielonej wyspy. Jak mówiłem szkoda mi klepania po klawiaturze bo i tak nie uwierzysz ani pewnie nie zrozumiesz tego co się dzieje. Jak pisałem docieramy już do standardu Ukrainy ale i to będzie dla ciebie OK.
Kochani, przepraszam że się wtrącę, ale trochę odchodzimy od tematu, a rozmowa Nasza nie idzie w dobrym kierunku i robi się nieprzyjemnie. Rozumiem, że w realu mogłabym z niektórymi osobami nie odnaleźć wspólnego języka, a z innymi całkiem miło porozmawiać. Ale wyzywanie się i licytowanie do niczego nie prowadzi. Dajcie troszkę na luz.
Przypominam, że temat tej rozmowy brzmi: sytuacja ekonomiczna w Polsce. Jak ją oceniacie? Czy jest już TAK ŹLE? Co was boli najbardziej, a jakie widzicie pozytywy? I chodzi o subiektywne opinie.
me.carol sytuacja ekonomiczna jest zła to, że rząd i media prowadzą o kliku lat propagandę sukcesu nie oznacza to, że nie jest źle. Bark jest obecnie dobrych fundamentów do dalszego rozwoju gospodarki. Dużo się mówi od dofinansowaniach z unii europejskiej jednak w większości są to środki, które idą w rozkurz. W większości przechodzą do realizacji projekty, które zakładają handel, sklepy inaczej mówiąc nie jest to zła decyzja jednak tutaj osoba otrzymująca środki jakoś wytrzyma te 2 lata zatrudniając samą siebie i działalność zniknie. Nie są właściwie wspierane pomysły zakładające wytwórstwo cóż są to pomysły wyższego ryzyka.
W ostatnich 5 latach w mieście, w którym mieszkam obserwowałem prawdziwy wykwit nowych zakładów fryzjerskich, lumpeksów, spożywczaków, a nawet kilka sklepów komputerowych. Jednak to wszytko na 2 lata i potem zgon. Jedynie kilka spożywczaków się utrzymało za to ograniczyli asortyment do najlepiej sprzedających się produktów czyli, alkohol, papierosy, ogórki, chleb i guma do żucia.
Większość z tego co widziałem to były całkiem obiecujące interesy, szczególnie jeden z sklepów komputerowych, gdzie właściciel naprawdę miał asortyment i ceny dobre. Jednak ludzie naprawdę nie mają zbyt dużo kasy ekstra więc zazwyczaj ich wydatki kończą się na żywności oraz czymś do ubrania. Jeżeli matka bierze kredyt na święta na kilka zabawek i jakieś ciuchy dla dzieciaków to nie jest dobrze.
Obecnie firmy zatrudniają na umowę zlecenie i to czasem wszystkich swoich pracowników. Oczywiście nie muszę mówić jakie to będzie miało długofalowe skutki dla przyszłych pokoleń. Więc chyba należy się zastanowić co będzie gdy przyjdzie czas na naszą emeryturę, lub chociaż pomyśleć, że nie mamy w tej sytuacji nawet nędznej opieki zdrowotnej. Do roku 2007 jakoś się w Polsce to toczyło potem mamy już tylko zjazd w dół chociaż dokoła jest mówione, że jest wzrost. Może budowa kolejnego basenu narodowego pomoże co? nie wspominając o firmach, które zbankrutowały bo brały udział w tych budowach na euro, które było niepotrzebnym wydatkiem, a w długofalowym rozliczeniu, będzie nas jeszcze kosztować.
Osobiście kombinuję nad jakimś interesem ale bez pomocy unii, dofinansowań czy osób trzecich. Całkiem własna inicjatywa i zobaczę co z tego wyjdzie.
JAk przyjezdzam do Pl to zastanawia mnie fakt ze czesto ceny odziezy czy obuwia, sprzetu RTV/AGD czy np dvd sa takie same jak w UK. Ksiazki!! W Polsce sa nawet drozsze!!
Ceny prawdziwie europejskie tylko zarobki o cale niebo nizej...
To nie pomaga.
Co do kryzysu...moze i jakos on Polske ominal ale fakt faktem...w innych krajach w czasie kryzysu uwazanego za gleboki zyje sie lepiej niz w Polsce ktora kryzys podobno ominal.
Co do kryzysu...moze i jakos on Polske ominal ale fakt faktem...w innych krajach w czasie kryzysu uwazanego za gleboki zyje sie lepiej niz w Polsce ktora kryzys podobno ominal.
Słyszałaś Laskowika z kabaretu TEJ: "Ramzes umarł, kryzys żyje". Tak naprawdę w Polsce zawsze było kiepsko więc dużo bardziej nie mogło się pogorszyć.
Sytuacja ekonomiczna:
- tacy grecy zarabiają więcej, żyje im się lepiej od nas ale to UE im pomaga a nie nam (i dodam, że to tamtejszy rząd mydlił oczy, że budżet państwa jest w świetnym stanie a jak wyszło szydło z worka to wyciągają łapy po unijną kasę)
- ceny paliw w stosunku do płac mamy najdroższe (zarabiam 1800zł, gdybym był w DE i zarabiał 1800euro-co jest realne- żyłbym jak panicz a tu wegetuję)
- wiele osób pisze (może nie tutaj ale ogólnie), że nasza żywność jest zdrowa i smaczna. Ja się pytam- gdzie? Wszelkiego rodzaju wędliny, kiełbasy etc są bez smaku, nawalone różnymi ulepszaczami i czymś "nawodnione". Naprawdę zdrowa żywność
- podnoszenie podatków, nowe fotoradary i pojazdy do walki z piratami, aby reperować dziurę budżetową. Tylko Tusek tak potrafi.
I tak PO wygra wybory bo wiele ludzi jest po prostu głupich i "szczeka tak, jak im media każą". Nie widzę w tym chorym kraju dla siebie przyszłości.
A obecny spot PO: http://www.youtube.com/watch?v=W6_0HBLvpRA Co mają powiedzieć ludzie, którzy stracili firmy przez te państwowe inwestycje?
I obietnice Tuska:
- odnośnie podatków http://www.youtube.com/watch?v=8tHeRyCxJ28
- fotoradarów http://www.youtube.com/watch?v=NkD0SiW_dTQ
- a to jest kłamstwo, na które nie mogę patrzeć http://www.youtube.com/watch?v=In1KOCeN_6E
Nie jestem zwolennikiem PiS (od razu zaznaczę), ale tu się wszyscy zgodzimy, że obecnie Donald prowadzi niewiarygodnie bardziej państwo policyjne niż Jarek (np poprzez nowe samochody dla ITD).
Ogólnie nt polityki mogę wiele powiedzieć przedstawiając suche, czyste i prawdziwe fakty a nie to, co słyszymy w tv.
majszter chyba mnie sumienie ruszy, za to, że po tobie tak pojechałem w innym wątku, a przynajmniej odszczekuje, że nie umiesz czytać. Tuta się z tobą zgadzam w całej rozciągłości i TAK wędliny są okropne.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Sytuacja ekonomiczna w Polsce.
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026