netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

koleżanka z pracy

9 odpowiedzi3 267 wyświetleńzałożony przez Mrok, 09.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: koleżanka z pracy

Nie wiem w sumie jak temat nazwać - od jakiegoś czasu zbierałem się z napisaniem wątku - bo suma sumarum to nie wiem co myśleć i jak to traktować... ale przejdę od ogółu do szczegółu - mianowicie:

Jakiś czas temu - zmieniłem pracę, kompletnie branżę, wyjechałem na szkolenie na którym nadal obecnie jestem :-) i tak sobie w sumie spokojnie tutaj żyłem, dokształcając się, balując i nikomu nie wadząc. Aż pewnego dnia... sierpniowego piątkowego popołudnia dostałem ni z gruszki ni z pietruszki batona... Tak - dostałem od Niej batona - od sympatycznej brunetki z nieziemskimi oczami :-) Ponoć słabo wygladałem - albo wygladałem tak jak by mi był potrzebny zastrzyk z glukozy. Nie powiem zaskoczyło mnie to kompletnie - wiele widziałem, ale podryw na batona? No ale dobra - że jestem łakomy na słodycze to bez zbednych ceregieli przyjąłem łakocia z wdzięczną minką (później po kryjomu opalaszowałem go), podziękowałem i tyle ją widziałem.

Minał jakiś tydzień i w miejscu mojej pracy znowu ją dojrzałem - siedziałem sobie grzecznie na palarni kończąc papierosa - i patrze a tu Ona idzie do siebie na kwaterunek - nie wiem jakis impuls mnie z tej palarni wywalił - podbieglem do niej i w sumie to nie wiele myśląc bo nawet nie przemyślalem co mam powiedzieć - wyrwało mi się "Cześć!" i na tym moja lotnośc prowadzenia rozmowy sie skończyła big_smile Na szczęście dziewczę wykazało się większymi zdolnościami interpersonalnymi i tak jakoś przegadaliśmy 4 godziny o wszystkim i o niczym smile min. dowiedziałem się że pracujemy w tej samej firmie i też jest na szkoleniu smile

Niestety z racji tego, że jest tu Nas dużo - jesteśmy podzieleni na grupy i pracujemy/uczymy sie w róznych godzinach a i po pracy/zajęciach jest sporo obowiązków więc na codzień nie mamy zbyt wiele czasu by sie spotkac, gdzieś wyjśc i pogadać, a w weekendy się zjeżdza do domu (przeważnie), tak więc minał kolejny tydzień i tym razem niespodziewanie - dosiadła się do mnie na stołówce - trochę pogadaliśmy i wyszło, że oboje zostajemy na weekend - więc umówilismy sie na imprezę

Piątek wieczór - ustroiłem sie na LWA parkietu (boski travoltinio) - Ona w sumie nie wiele gorzej big_smile i robilismy gorączkę piątkowej nocy - poszliśmy na jakies dicho do pobliskiego lokalu z grupą osób od Nas z pracy która jak my nie pojechała do domu smile Alkohol lał sie morzem - DJ Buch napitalał w głośnik, parkiet ostro zaliczony - fajna impreza, ubawiłem sie z moja czarnulką - ale właśnie ALE - Ja generalnie (może mało interesowny jestem) nie dopytuje sie o wiele rzeczy z życia prywatnego ludzi - nie wsadzam nigdzie nosa - po prostu mnie to nie interesuje sam też o sobie wiele nie mówie - jesli jestem niepytany smile
W każdym bądź razie - nagle tak bezpośrednio w trakcie rozmowy o czyms zupełnie innym wypaliła, ze ma 35lat... Pomimo adekwatnej ilości spozytego alkoholu - troche mnie to ścieło z nóg - bo w sumie nikomu w metryke nie zagladałem, ale nigdy nie dawałem jej wiecej lat niż Ja - po wygladzie i nie wiem - zachowaniu? traktowałem ją jak równolatkę - no ale mój błąd - bo mogłem się zapytać :-) w każdym razie dość szybko temat ogarnąłem ma 35 lat to ma - mi to w niczym nie przeszkadza - Bóg wie czego sobie przeciez nie wyobrażałem - kolezanka jak każda inna z którą mozna wyjśc, pogadać, poimprezować - ot życie smile

mineło parę dni, a nawet hmmm ponad 2 tygodnie - spory młyn był - brak czasu - jakoś tez w sumie dziwnie bo nie wpadłem na pomysł by sie wymienic nr telefonów no ale dobra... jest czwartek 2 połowa września było chyba przed 20 - jakoś tak wyszło, że siedze sobie sam w pokoju, a w zasadzie leżę i słysze pukanie do drzwi - no to serdecznie zapraszam - i ku mojemu zdziwienu wchodzi Ona (a nie mowiłem gdzie dokladnie mieszkam - poradziła sobie z tym problemem). Staneła przy mnie, potem obok mnie usiadła i tak sobie gawędzimy i nagle stwierdziła, że jest bardzo zmęczona, zapytała się mnie czy może obok się położyć bo jej kark zesztywniał (mi chyba co innego zesztywniało - ale to nie czas i miejsce na snucie opowieści). No to sobie leżymy jak szprotki w konserwie - łóżko wąskie... coś tam jeszcze porozmawialiśmy troche sie pośmialiśmy i sie przekręciła w moja strone... patrzę w te boskie oczy... i czuje że miekne... no i tak jakoś wyszło, że następne 20 min to się hmmmm dość dogłebnie poznawaliśmy - po czym wstała i bez słowa wyszla... 8-) "aksamitnie 3 karo" - o co cho? no ale dobra tematu nie drążyłem, choc w sumie troche zacząłem się czuc jak kostka rubika - dość niepoukladanie.

Tydzień później w sumie nie rozmawialismy ze sobą i przypadkiem spotkaliśmy sie na imprezie - ani słowa o tym co sie stało nie padlo - drinki, parkiet - szaleństwo do białego rana... Nad ranem gdy już organoleptycznie badałem strukture gruntu a rozmowa miedzy nami trzymała sie tematyki naszej wykonywanej pracy - znienacka - Wypaliła że ma 3 dzieci.... Może na troche spowolnionym procesorze - ale przeanalizowałem tę informację - w końcu 35 latka miała czas na to by jakies potomstwo wydać - choć - 3?? Może ta liczba mnie nieco tak wstawiła w osłupienie - ja jeszcze ani 1 potomka sie nie dorobiłem...

Przyszedł październik - kilka wspólnych wypadów, nawet kino zaliczyliśmy - od tak luźne spotkania dla zabicia czasu - ponarzekaliśmy jak to nam cieżko i tak czas mijał, w 3 tygodniu października pojechałem do domu - siedze sobie w sobote kulturalnie jak każdy facet piekę drożdzowca - dzwoni telefon - nr nieznany... Hmmmmmm? - Odbieram - to Ona dzwoni - mój nr widze że zdobyła - okazalo się że przyjechała w moje strony - "niby do koleżanki" ale koleżanka ją wystawila i ma problem z noclegiem - gdzies tam pod potylica poczulem pismo nosem - ale przecież nie zostawię "kolezanki" w potrzebie - pojechałem po nią na dworzec - bo mieszkam poza miastem kawałek - zabrałem i przywiozłem do siebie... Kawka, herbatka, kolacyjka, ciasto - gadka szmatka, butelka wina i no co - stało się, przeszlismy dalej - a rano to nie wierzyłem - full serwis, kawka, sniadanko zrobione - slowem rodzinnie, cieplo i przytulnie po objedzie sie spakowaliśmy w wrócilismy do pracy - w podróży - jazda trwa ok 4h - w końcu z ciekawości - bo nie wytrzymałem - zapytałem sie o "ojca" jej dzieci - co sie z nim dzieje wogole... No i to mnie szczerze bez ogródek - rozwaliło na łopatki - szczeke zbierałem z podłogi - dowiedziałem się, że kazde dziecko ma z innym facetem a generalnie to nie jest z żadnym z nich (dzieci w wieku 15, 9 i 6 lat), jest po rozwodzie i 2 takich w zasadzie zwiazkach nieformalnych - nie powiem bo to mnie deczko przerosło - przez prawie 2 tygodnie analizowałem i ukladalem sobie to w głowie - no ale doszedłem do wniosku - że nie kazdemu sie życie uklada w każdej sferze i jest jak jest..

Do grudnia widywaliśmy sie od czasu do czasu - luźne wyjścia na piwo, billard albo jakies zakupy - ja tam żadnego tematu nie podejmowalem i nie drążyłem jeśli chodzi o jej życie - Ona tez nic słowem nie wspominała - od czasu pobytu u mnie też na temat tego co zaszło nie rozmawialismy - słowem tak jakby nic sie nie stało smile Na samym poczatku grudnia zdzwoniliśmy sie i poszlismy troche potańczyć - oj nogi to mi z dupki chciały uciec - skubana ma krzepe na tym parkiecie, tak jak sie bawiliśmy - to zaczeła rozmawiac na temat dzieci i wypytywała mnie jaki mam stosunek do dzieci i czy chciałbym miec własne - troche mnie to zaskoczyło bo zupełnie nie wiedziałem w jakim celu o to pyta, a drążyła ostro temat - czy chce miec dzieci i co bym zrobil gdybym sie dowiedział, ze mam dziecko o_O Hmmmm??

Szczerze mówiąc to mysle co tu zrobić - zastanawiam się czemu wcześniej na poczatkowych etapach naszej znajomości nie powiedziała mi o tym wszystkim - Jasne - moj bład że nie pytałem - ale z drugiej strony jak się z kims poznajesz na stopie koleżeńskiej - to nie prosisz o pokazanie pelnej metryki...

Generalnie nie szukam kobiety - a przynajmniej nie szukałem - ale tez z drugiej strony jeśli by sie pojawiła "jakaś" w moim zyciu to i rękoma i nogami bym się nie zapierał - w końcu to naturalne - tyle, że hmmm oficjalnie i nie oficjalnie to jesteśmy w układzie "koleżeńskim"

Próbowałem tez conieco sam powęszyć, porozmawiać z nią - ogólnie o tej sytuacji - ale nie zabardzo sie da, widzę że na ten temat nie chce rozmawiać - a ja nikogo zmuszac nie będę - nic na siłe

Problemem dla mnie jest jeszcze to - ze szkolenie kończymy z końcem stycznia a więc czasu coraz mniej z każdym dniem... potem ja wróce do siebie, Ona do siebie - bardzo małe prawdopodobieństwo byśmy sie spotkali na gruncie zawodowym. Nie wiem czy traktowac to jako "przygodę z pracy" czy jako sam nie wiem co?

Może mnie drogie Panie nieco oświecicie - czego ta kobieta może chcieć/oczekiwać? Probowałem samemu się zorientowac ale jak pisałem - nie za bardzo na pewne tematy da się z Tą kobieta porozmawiać

2

Odp: koleżanka z pracy

Powiem jak rodzic: zabezpieczałeś się gdy z nią byłeś?
Może ona żyje z alimentów..

3

Odp: koleżanka z pracy
alfaalfa napisał/a:

Powiem jak rodzic: zabezpieczałeś się gdy z nią byłeś?
Może ona żyje z alimentów..

Oczywiście, że się zabezpieczałem smile spokojna głowa - czy z alimentów żyje - nie wiem, obecnie ze wzgledu na szkolenie dziećmi zajmuje się jej matka, a tu gdzie jesteśmy zarobki wcale nie są najgorsze - znam lepsze sposoby na życie niż tak jak napisałaś

4

Odp: koleżanka z pracy
Mrok napisał/a:

Oczywiście, że się zabezpieczałem smile spokojna głowa - czy z alimentów żyje - nie wiem, obecnie ze wzgledu na szkolenie dziećmi zajmuje się jej matka, a tu gdzie jesteśmy zarobki wcale nie są najgorsze - znam lepsze sposoby na życie niż tak jak napisałaś

No ok, ale czy ona zna?
Zapytaj sam siebie czy jesteś gotowy stworzyć z nią rodzinę .. kobieta w tym wieku zwykle poszukuje kogoś, kto będzie dla niej wsparciem. Dzieci dodatkowo sprawiają, że nie może pozwolić sobie na zbyt częstą zmianę partnerów. Jesteś młody - zastanów się po prostu czy udźwigniesz odpowiedzialność utrzymywania z nią jej rodziny, przemyśl jak chcesz aby ta relacja wyglądała i porozmawiaj z nią o tym.

5

Odp: koleżanka z pracy

Masz rację jestem młody - choc z drugiej strony licznik bije - zdecydowana większośc mojego środowiska ma już pozakładane rodziny albo chociaż stałe od dłuższego czasu trwające związki - aczkolwiek nie mam w sobie jakiegoś nieopisanego parcia na szkło - że tez muszę robić cokolwiek na już smile

Na chwilę obecną - to próbuję jakoś ustalić w sumie do czego ten obecny stan rzeczy dąży. Na ten moment to nie wiem - nie jestem w tej kobiecie zakochany - ani też nie darzę jej innymi bliskimi uczuciami - lubię ją - jak koleżankę (choć niektore granice miedzy nami zostały przekroczone). Kwestia dzieci i odpowiedzialności - mam za soba kilka dłuższych i krótszych związków - w większości ze starszymi od siebie kobietami (co najmniej o 4 lata w róznicy wieku). Stworzyć a może raczej poszerzyć rodzinę tez probowałem - świadom jestem, że w doświadczeniach wychowawczych - to takiego doświadczenia nie mam, nie wiem jakby mnie dzieci zaakceptowały - szczegolnie jej najstarsza córka - ale też jak myślę to - nie ja pierwszy i nie ostatni w takiej lub podobnej sytuacji byłbym postawiony i nie jest powiedziane, że bym sobie nie poradził smile Ale wiem, że chciałbym mieć w przyszłości (bliższej lub dalszej - w zalezności kiedy będzie mi to dane) mieć własne dziecko - i tu nasuwa mi sie takie pytanie, czy Ona też by chciała mieć kolejne - a jest to dla kobiety duże obciążenie.
Natomiast to co napisałaś - abym porozmawiał - o samym charakterze relacji - widzisz probowałem, ale tutaj jest pies pogrzebany - bo unika albo temat ucina - nie wiem czemu - a to tylko wyjaśnienie pewnych - według mnie istotnych kwestii - nawet jeśli jej zależy tylko by miec kogoś na czas szkolenia na miejscu - to bym wiedział na czym stoje i to zaakceptował - ale skoro do tej pory nie udało mi sie przeprowadzić rozmowy w tym temacie to próbuje tutaj ustalić za pośrednictwem tego forum co jest na rzeczy - w końcu kto zrozumie lepiej kobiete jak nie 2 kobieta?

6

Odp: koleżanka z pracy

Z ciekawości trzeba byłoby wytropić osobę, która podała jej twoje miejsce zamieszkania i nr telefonu. Chodzi o to aby się dowiedzieć, co ta kobieta (z którą masz romans- tak to nazwijmy) mówiła/argumentowała potrzebę zdobycia takich danych. Może nic ciekawego ale może czegoś się dowiesz, jak język bardziej rozwinęła wink .

7

Odp: koleżanka z pracy

Szczerze mówiąc to nie wiem czy ustalanie czegoś takiego ma sens - jesteśmy zakwaterowani w akademikach - po 4 osoby w pokoju, na każdym piętrze jest dyżurny ktory pilnuje porządku i jest on wyposażony w listy osobowe - zawierające nr pokoju i nr telefonu smile a Jeśli chodziło o moje miejsce zamieszkania - to nigdy nie robiłem z tego tajemnicy przed nikim smile - Tak więc ustalić takie dane to nie jest większy problem - bo wystarczy odpowiednio z dyżurnym zgadać smile - a sadzę że nawet jeśli bym ustalił, kto co i kiedy mówił - to jest to gra nie warta zachodu - bo co mi to da? nawet jeśli byłaby to nie wiadomo jak kosmiczna argumentacja wyssana z palca - to w czym mi to pomoże smile?

8

Odp: koleżanka z pracy

Bo gdyby twoje dane wyciągnęła od jakiejś koleżanki, która też i ciebie zna to mogłaby rozmawiać (teoretycznie szczerze), że ty się dla niej podobasz, jakieś plany z tobą wiąże itp. Równie dobrze mogłaby powiedzieć, że jest to sprawa służbowa, czegoś zapomniałeś itp. O to mi chodzi, że może się przed kimś rozgadała i powiedziała prawdę, co o tobie myśli smile .

9

Odp: koleżanka z pracy

Rozumiem do czego zmierzasz - ale ustalanie tego kto co i od kogo wyszla informacja - to jak szukanie igły w stogu siana - jest Nas tutaj ponad 500 osób, siedzimy razem od ponad pół roku na tym szkoleniu - część z Nas zna się z pracy w swoim miejscu zamieszkania, drugą część lepiej lub gorzej poznało się podczas trwania szkolenia - w koncu przez ponad 6 miesiecy - jest trochę czasu i sposobności i zapoznać sie z osobami z ktorymi się szkolisz smile A teraz - nawet jeśli o takich danych wygadała się dajmy na to "nasza wspólna znajoma"? To sądzisz że jedna "wsypie drugą"? smile No ja raczej bym kolegi nie wsypał wink poza tym nadal sądze ze niczego konkretnego rozwiązującego jakiekolwiek wątpliwosci bym sie nie dowiedział

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026