netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Moja historia a rozwód - jak się bronić w sądzie?

5 odpowiedzi8 021 wyświetleńzałożony przez velana, 03.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja historia a rozwód - jak się bronić w sądzie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Moja historia a rozwód - jak się bronić w sądzie?

Witam wszystkich....wychodzi na to, że dołączę do grona osób z rozwodem na koncie. W skrócie opowiem moją historię i prosiłabym o porady jak ew. mogłabym się bronić.Moje życie z mężem zaczęło się 13 lat temu. Z mojej strony wielkie uczucie, z jego strony z czasem chyba też.Już na samym początku były między nami różnice, ale przecież to normalne ( teraz trochę inaczej na to patrze). Ja lubię pogadać, lubię opowiedzieć swój dzień - jak typowa kobitka, on małomówny, milczący.Ja czytam wszystko co się da, interesuję się światem, ludźmi, on unika wszystkiego co ma związek z czytaniem , bo go to męczy. Ja lubię podróże, fascynują mnie różne kraje, kultury, jego serial Kiepscy:), samochody i tyle.Te małe różnice na początku były naprawdę małe, ale z czasem zaczęły rosnąć. Pierwszy raz poczułam jego moc szantażu po pół roku tzw. chodzenia ze sobą. Wtedy zdenerwował mnie czymś i powiedziałam mu, że z nim zrywam, a ten wpadł w jakiś szał, darł się na cały głos i poleciał na tory ( były w okolicy) z krzykiem, że się zabije. Wtedy cofnęłam swoje słowa, chociaż coś mi nie pasowało. I to był błąd. Po 5, 6 latach zrozumiałam, że celowo mówi różne słowa, zachowuje się w taki czy innym sposób po to żeby mieć nade mną władzę. Jego władza skończyła się rok temu. Zdarzała się przemoc fizyczna, psychiczna, czasami na oczach naszej 5-letniej córeczki. Potrafił wywieźć mnie gdzieś na odludzie i przez godzinę wmawiać że jestem zerem, że nikt mnie nie kocha tylko on się zlitował, że jestem nic nie warta, że bez niego w życiu sobie nie poradzę. Jego słynne zdanie, to :"jestem Twoim Panem i władcą." A po tym wszystkim nagle powiedzieć, że on tylko żartował i że przecież on mnie bardzo kocha...Tyle że ja go naprawdę kochałam, choć nie wierzyłam w to co mówił, to jednocześnie strach nie pozwalał mi nic z tym zrobić. Zawsze powtarzał, że jak coś zrobię to odbierze mi córeczkę. To jedyna rzecz, którą udało mu się mi wmówić.Czasami zamykał mnie w domu po kłótni, zabierał klucze do domu, do samochodu. I zabierał dziecko. I ja najpierw wpadałam w szał z bezradności , a potem mi przechodziło, bo przecież go kochałam. Nie był typem faceta, który ciągle leje, ale jeśli już uderzył to raz a porządnie. Raz uderzył mnie tak że gdzieś po 5 min. mogłam wstać, cały świat mi wirował - a on siedział z boku i oglądał jakiś film, zimny i bezwzględny. Zeszłego roku tak rozbił szklankę, że jej odłamek zranił mnie w nogę. Jak na taką ranę to było sporo krwi, ale ja nie wyłam dlatego że bolało, tylko że nie mogłam patrzeć na ten jego zimny uśmiech na twarzy i jak spokojnie siada i ogląda coś w telewizji...Dla niego nigdy nie byłam ani dobrą żoną, ani dobrą matką, ani dobrą gospodynią. Choć miał czysto, miał co jeść a córeczka była i jest moim największym skarbem. Wiem, też jestem winna, nigdy nikomu się nie poskarżyłam, zawsze mówiłam że jest świetnie. Teraz ludzie mi mówią, że wszystkim się wydawało, że byliśmy idealną parą. Dopiero w tym roku wszystko opowiedziałam.A moja odwaga zaczęła się w zeszłym roku.Zaczęliśmy budowę domu na działce mojego taty. To było moje marzenie, ale przerażał mnie jeden fakt. Że teraz wszyscy się dowiedzą jak jest naprawdę między nami, bo tych krzyków nie da się zagłuszyć. Przecież rodzice będą mieszkać obok. Całę moje 30 lat uważałam, że jestem pechowa, że nie zasługuję na wiele, miałam problem ze swoim poczuciem wartości a przecież nie które sytuacje, które przeżyłam zdarzają się tylko w filmach, ale to historia na inny moment. Jednak sama sobie poradziłam, bez pomocy psychologów. I nagle pewna obca mi kobieta, autorka książek poradziła mi jedną książkę na temat tego, że to ja tworzę swoje własne życie. To ja piszę jego scenariusz. Potem następne książki, wykłady, zmiana nastawienia do życia, ludzi a zwłaszcza do siebie. Obudziłam się, poczułam się wspaniale. Dało mi tą siłę do dnia dzisiejszego. I tu trochę się zagalopowałam. Nowa praca, znajomi, awans. Spodobał mi się jedny kolega, na początku, była to przyjaźń.Brak uczucia w małżeństwie jednak zrobił swoje.Zapragnęłam czegoś więcej. Nie zdradziłam nigdy swego męża, ale wtedy miałam ochotę. Jednak na szczęście skończyło się na tym, że mąż przyłapał nas na głupim pocałunku. I chyba dobrze, bo mogłabym sobie narobić problemów. Znów się obudziłam. Ale tym razem sobie powiedziałam, że albo teraz wywlekę całą moją historię małżeństwa wszystkim zainteresowanym i rozpocznę życie takie jak ja chcę, pełne radości i miłości albo się poddam. Niektórzy uważają że dla dobra dziecka powinnam się nie rozwodzić, ale ja myślę inaczej.Nie jestem egoistką i robię to też dla niej. Bo zostając z nim czego mam ją nauczyć? Zrezygnuj se swojego szczęścia, z możliwości spełnienia swoich pragnień dla dobra innych.Uważam że życie jest jedno, oczywiści są wybory to i konsekwencje, ale niech to będzie zawsze zgodne z własnym sumieniem....
       Mąż zmienił się. Chce byśmy byli razem. I rzeczywiście nie bije, nie wygania z domu, nie wyzywa na głos. Ale za to robi to kiedy myśli że nie słyszę, ma nadal te zimne oczy. Zmienił się na zewnątrz, ale nie w środku i dlatego chcę odejść. Chcę rozwodu bez orzekania o winie, ale on uznał, że będzie robił wszystko aby mi to utrudnić, teraz jestem dla niego wrogiem nr 1. Jakiś obcy facet kręcił się po naszym bloku, on uważa że to ja pewnie sobie sprowadzam jak go nie jakichś facetów. Chce żeby rozwód wyszedł z mojej winy, bo przecież on się zmienił, a ja dalej chcę odejść.Nie chcę mu zabierać żadnych praw do dziecka, ale chyba nie znam do końca swoich własnych praw. Proszę mi powiedzieć, czy powinnam się bać, bo chce mi odebrać dziecko. Sama wiem, że jestem świetną matką, może ostatnio mam troszkę mniej czasu dla córeczki, ale to chodzi o pieniądze. Dzielimy wszystko na pół...więc muszę więcej zarabiać. On zbiera chyba jakieś dowody, jedyne co mi przychodzi na myśl to świadkowie, którzy musieli by kłamać na moją niekorzyść. Z nikim się nie spotykam, z tym kolegą z pracy to nawet przez 4, 5 miesięcy w ogóle się nie odzywałam. Nie zabawiam się na imprezach, oprócz jednej firmowej. Znajomych ukróciłam, jak mogłam aby było jak najmniej podejrzeń,ale i tak są. Ostatnio robił zdjęcia brudnych talerzy w zlewie. Może to głupie pytanie ale na jakiej podstawie mógłby mi zabrać dziecko.Byłam u prawniczki. Z ogólnej mojej historii powiedziała, że nie mam się czym przejmować, bo on nie ma żadnych podstaw. Ale wole zapytać tych co mają już za sobą podobne historie........

Dzięki wielkie za wszystko.....

2

Odp: Moja historia a rozwód - jak się bronić w sądzie?

To że on się zmienił to tylko pozory. Kiedy postanowisz, że zostajesz zobaczysz jego jeszcze gorsze oblicze. Moim zdaniem twój jeszcze mąż to psychopata. Ma wiele cech z mojego eks, tyle że ja aż tak mocno nie obrywałam. No i nie mieliśmy dziecka.
W pozwie rozwodowym napisz, że on cię poniża już od dawna, że stosuje szantaż emocjonalny, że cię nie szanuje, bije, jest agresywny i że jest to agresja słowna i fizyczna. Podawaj przykłady na każde z działań. Napisz, że nie czujesz się przy nim jak kobieta, że już go nie kochasz, że się go boisz. Najlepiej by było, gdybyś dokądś się wyprowadziła, bo sędzia patrzy nie tylko na rozpad więzi emocjonalnej, ale i fizycznej oraz gospodarczej (finanse, mieszkanie itp.). Podczas rozwodu bez orzekania o winie nie są potrzebni świadkowie. Choć jeśli masz np. nagrania z kłótni, obraźliwe sms-y albo jakiekolwiek dowody zastraszania to możesz je w sądzie przedstawić.
Dziecka ci nie odbierze, to jest Polska. Tutaj sędzia niemal zawsze zostawia dziecko przy matce, no chyba że jest ona alkoholiczką, narkomanką lub prostytutką. Poza tym on cię tylko tak straszy, nigdy w życiu nie poradziłby sobie jako samotny ojciec i dobrze o tym wie. To tylko jedna z jego nieczystych zagrywek.
Do tego, co pewnie już sama wiesz, on cię nie kocha. Ty jesteś jego własnością, przedmiotem, zabawką. Nie pozwala ci odejść, bo to obraża jego dumę. Nie chce być z tobą w związku partnerskim, chce mieć ciebie jak rzecz. Mój eks był taki sam, no po prostu wypisz wymaluj. Odejść mi nie pozwalał, mimo że miał kochankę. Ale rozwód dostałam bez najmniejszego problemu. Nawet u prawnika nie byłam, po prostu w pozwie napisałam prawdę i zeznawałam ją na rozprawie. On kłamał, ale sędzina się zorientowała i musiał zmieniać zeznania.
Zdjęcia brudnych talerzy to se może za przeproszeniem wsadzić. Równie dobrze to on może zmywać. Jest w końcu równouprawnienie, ty nie masz obowiązku sprzątać. On to zrobił tylko dlatego, by cię zastraszyć.
Jeżeli nie czujesz się na tyle pewnie, by samodzielnie napisać pozew lub obawiasz się jego podstawionych świadków, to skorzystaj z porady prawniczki.
I mów o tym, jak on cię traktuje możliwie największej liczbie osób, rodzicom itp. Ja zrobiłam duży błąd, że nie mówiłam nikomu, dzięki czemu jemu było potem łatwo nakręcić moich pseudoprzyjaciół przeciwko mnie (teksty typu że go zdradzam, że odeszłam do kochanka, co było kompletną bzdurą). Mój ojciec dopiero niedawno uwierzył w piekło, które mi eks zafundował, bo myślał, że przecież byliśmy takim "udanym małżeństwem". Mama ma do mnie żal, że ani razu do niej z moimi problemami nie przyszłam. Myślałam, że sama sobie poradzę. Guzik prawda. Z przemocą psychofaga sobie nie poradziłam, w końcu i tak wylądowałam u psychologa.
Jeszcze raz napiszę o dowodach. Zdjęcia zimnych oczu nie zrobisz, ale dyskretnie na dyktafon ponagrywać kłótnie możesz. Ja do tej pory mam schowane zdjęcia siniaków i śladów, których mi narobił, m.in. na szyi... Nawet był czas, kiedy chciałam je wysłać mailem jego kochance, żeby wiedziała, co ją czeka, ale potem pomyślałam, że wszystko w swoim czasie, niech się sama dowie na własnej skórze, kim jest ten fagas wink. Do tej pory mam też nagrania kłótni, tego jak mnie wyzywał, obrażał, nawet takie, które powstały już po tym jak go zostawiłam (przyjechałam po rzeczy, wyzywał, wrzeszczał, groził mi, wyrwał mi komórkę i rzucił na ziemię, rozpadła się, ja krzyczałam ze strachu - wszystko się nagrywało). Nie wykorzystałam tego w sądzie, skoro nie był to rozwód z orzekaniem o winie, ale miałam na to ochotę.
Dla dobra dziecka absolutnie powinnaś go zostawić. Bo to nie prawda, ze dziecko musi mieć mamę i tatę, żeby się prawidłowo rozwijać. Twoja córeczka od najmłodszych lat obserwuje, jak tata poniża mamę i zamiast uczyć się zdrowych relacji opartych na miłości i partnerstwie uczy się patologii. Za kilkanaście lat nie będzie w stanie stworzyć udanego związku i prawdopodobnie wpakuje się w związek z takim samym psychofagiem jak jej tatuś. Więc po prostu nie słuchaj osób, które ci radzą, żebyś została z tym człowiekiem dla dobra dziecka, bo nie wiedzą, o czym mówią.

3

Odp: Moja historia a rozwód - jak się bronić w sądzie?

Fantastycznie! Niech pokaże zdjęcia naczyń w zlewie. Sędzia go wyśmieje. Wszystko będzie jasne.

4

Odp: Moja historia a rozwód - jak się bronić w sądzie?

Dziękuję za odpowiedź:))) Jakoś mam dziwne przeczucie, że wszystko ułoży się po mojej myśli...zawsze uważałam, że warto słuchać swej intuicji. Nie zawsze to robiłam ale coraz częściej mnie się to udaje:)))))
I innym życzę tego samego...

5

Odp: Moja historia a rozwód - jak się bronić w sądzie?
Emilia napisał/a:

To że on się zmienił to tylko pozory. Kiedy postanowisz, że zostajesz zobaczysz jego jeszcze gorsze oblicze. Moim zdaniem twój jeszcze mąż to psychopata. Ma wiele cech z mojego eks, tyle że ja aż tak mocno nie obrywałam. No i nie mieliśmy dziecka.
W pozwie rozwodowym napisz, że on cię poniża już od dawna, że stosuje szantaż emocjonalny, że cię nie szanuje, bije, jest agresywny i że jest to agresja słowna i fizyczna. Podawaj przykłady na każde z działań. Napisz, że nie czujesz się przy nim jak kobieta, że już go nie kochasz, że się go boisz. Najlepiej by było, gdybyś dokądś się wyprowadziła, bo sędzia patrzy nie tylko na rozpad więzi emocjonalnej, ale i fizycznej oraz gospodarczej (finanse, mieszkanie itp.). Podczas rozwodu bez orzekania o winie nie są potrzebni świadkowie. Choć jeśli masz np. nagrania z kłótni, obraźliwe sms-y albo jakiekolwiek dowody zastraszania to możesz je w sądzie przedstawić.
Dziecka ci nie odbierze, to jest Polska. Tutaj sędzia niemal zawsze zostawia dziecko przy matce, no chyba że jest ona alkoholiczką, narkomanką lub prostytutką. Poza tym on cię tylko tak straszy, nigdy w życiu nie poradziłby sobie jako samotny ojciec i dobrze o tym wie. To tylko jedna z jego nieczystych zagrywek.
Do tego, co pewnie już sama wiesz, on cię nie kocha. Ty jesteś jego własnością, przedmiotem, zabawką. Nie pozwala ci odejść, bo to obraża jego dumę. Nie chce być z tobą w związku partnerskim, chce mieć ciebie jak rzecz. Mój eks był taki sam, no po prostu wypisz wymaluj. Odejść mi nie pozwalał, mimo że miał kochankę. Ale rozwód dostałam bez najmniejszego problemu. Nawet u prawnika nie byłam, po prostu w pozwie napisałam prawdę i zeznawałam ją na rozprawie. On kłamał, ale sędzina się zorientowała i musiał zmieniać zeznania.
Zdjęcia brudnych talerzy to se może za przeproszeniem wsadzić. Równie dobrze to on może zmywać. Jest w końcu równouprawnienie, ty nie masz obowiązku sprzątać. On to zrobił tylko dlatego, by cię zastraszyć.
Jeżeli nie czujesz się na tyle pewnie, by samodzielnie napisać pozew lub obawiasz się jego podstawionych świadków, to skorzystaj z porady prawniczki.
I mów o tym, jak on cię traktuje możliwie największej liczbie osób, rodzicom itp. Ja zrobiłam duży błąd, że nie mówiłam nikomu, dzięki czemu jemu było potem łatwo nakręcić moich pseudoprzyjaciół przeciwko mnie (teksty typu że go zdradzam, że odeszłam do kochanka, co było kompletną bzdurą). Mój ojciec dopiero niedawno uwierzył w piekło, które mi eks zafundował, bo myślał, że przecież byliśmy takim "udanym małżeństwem". Mama ma do mnie żal, że ani razu do niej z moimi problemami nie przyszłam. Myślałam, że sama sobie poradzę. Guzik prawda. Z przemocą psychofaga sobie nie poradziłam, w końcu i tak wylądowałam u psychologa.
Jeszcze raz napiszę o dowodach. Zdjęcia zimnych oczu nie zrobisz, ale dyskretnie na dyktafon ponagrywać kłótnie możesz. Ja do tej pory mam schowane zdjęcia siniaków i śladów, których mi narobił, m.in. na szyi... Nawet był czas, kiedy chciałam je wysłać mailem jego kochance, żeby wiedziała, co ją czeka, ale potem pomyślałam, że wszystko w swoim czasie, niech się sama dowie na własnej skórze, kim jest ten fagas wink. Do tej pory mam też nagrania kłótni, tego jak mnie wyzywał, obrażał, nawet takie, które powstały już po tym jak go zostawiłam (przyjechałam po rzeczy, wyzywał, wrzeszczał, groził mi, wyrwał mi komórkę i rzucił na ziemię, rozpadła się, ja krzyczałam ze strachu - wszystko się nagrywało). Nie wykorzystałam tego w sądzie, skoro nie był to rozwód z orzekaniem o winie, ale miałam na to ochotę.
Dla dobra dziecka absolutnie powinnaś go zostawić. Bo to nie prawda, ze dziecko musi mieć mamę i tatę, żeby się prawidłowo rozwijać. Twoja córeczka od najmłodszych lat obserwuje, jak tata poniża mamę i zamiast uczyć się zdrowych relacji opartych na miłości i partnerstwie uczy się patologii. Za kilkanaście lat nie będzie w stanie stworzyć udanego związku i prawdopodobnie wpakuje się w związek z takim samym psychofagiem jak jej tatuś. Więc po prostu nie słuchaj osób, które ci radzą, żebyś została z tym człowiekiem dla dobra dziecka, bo nie wiedzą, o czym mówią.

Może Ty miałaś bez świadków przy swoim rozwodzie ale nie jest to regułą.Też bym chciała tak jak Ty ale niestety ja miałam na 1-szej sprawie do wyboru albo podać jakiegoś świadka albo RODK.Niestety nie miałam świadka i czekam teraz na wezwanie do rodk.A co do reszty masz w 100% rację.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja historia a rozwód - jak się bronić w sądzie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026