Zawsze byłam osoba z tendencja do krągłych kształtów
Niestety od kiedy skończyłam liceum i zaczęłam studia powoli powoli zaczęłam przybierać na kilogramach, cóż uczelnia dom uczelnia dom minimalny ruch.. spacer ku PKS do domku brak szkolnego WF dal się we znaki. Minusem jest to, ze nie posiadam wagi i tak właściwie wszyscy powtarzali, ze jest w porządku i nadmierne kilogramy umykały mojej świadomości... Niestety po pewnym czasie zaczely robic mi sie rozstepy co juz dalo mi do myślenia... Lzy, zalamka tak to mi towarzyszyło ale postanowilam sie odchudzic... niestety moja motywacja byla ogromna ale sily niewielkie... Ulegalam pokusa... Dziś postanowiłam wziąć się za siebie w 100% , a zaczelo sie tak.. Odwiedziny u przyjaciół zjecia zabawa JEDZENIE
powrot do domu i kilka spojrzeń na zdjęcia... i tu mój szok... patrze na sibie i sama sie zastanawiam czy tak po prostu wyszłam czy o co chodzi bo jestem jakaś taka krągła... aż nie mogłam się poznać... hmmm pomyslalam ze prownam sie ze zdjęciami z czasów Liceum czyli z przed 3 lat... i tu nastapil szok... przytyłam niesamowicie przytyłam.. Szok spowodował ze od dzis zaczynam dietę ( nie posiadam zadnej konkretnej polega ona na tym iz ograniczam porcje do polowy i nie slodze herbaty) plus zaczynam ćwiczenia dziś 45 min z Ewa Chodakowska za chwile kolejne 20 min planuje robic to każdego wolnego od uczelni dnia czyli Piatek Sobota Niedziela Poniedziałek Wtorek. Jestem Ciekawa i ma nadzieje ze ktoś mi doradzi czy taki sposób postępowania pozwoli mi osiagnac rezultat moich wymarzonych 60 kg
proszę o rade. Zaznaczam iz mieszkam z babcia i nie pracuje wiec nie stać mnie na to aby z własnej kieszeni kupować protaktyny typowo fitnes. owszem owoce warzywa ciemne pieczywo ok ale żadna dieta np białkowa gdyż jadam to co ugotuje babcia ![]()
Podobne tematy
Ruch przede wszystkim. Ćwiczenia w domu, spacery, może zamiast PKS rowerem na uczelnię jeśli nie masz strasznie daleko?
Z takcih podstawowych nawyków żywieniowych, poza tymi, które napisałaś: postaraj się zrezygnować z tłuszczów zwierzęcych takich jak masło. Jeśli potrzebujesz czymś smaorwać kanapki to stawiaj na jakieś twarożki, a do smażenia i gotowania lepszy będzie olej rzepakowy, który dzięki omega-3 pomaga walczyć z nadwagą. Wspomniałaś, że dieta białkowa nie wchodzi w grę, ale mimo wszystko dostarczaj organizmowy dużo białka - jogurty naturalne, twarożki, mleko... Ponieważ żywisz się u babci, dodałabym do tego wszystkiego chociaż ogólne liczenie kalorii - zwracaj uwagę na to co jesz, ile jesz, podliczaj pod koniec dnia. Może się czasem okazać, że jeden obiad u babci pokrywa dzienne zapotrzebowanie w kalorie!! Wtedy trzeba będzie jednak zrezygnować z babcinej diety...
3 2012-12-02 21:52:53 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-02 21:58:29)
Z mojego doświadczenia wiem, że woda jest zbawienna przy odchudzaniu ![]()
Im więcej jej się pijevw ciągu dnia, między posiłkami, tym mniejszy jest apetyt na jedzenie i podjadanie przedewszystkim.
Ważne jest też regularne jedzenie. Najlepiej 5 małych posiłków, lekkostrawnych. Ważne , bo głodówki dają odwrotny skutek.
A z obiadku babci zawsze można nałożyć mniej tych tuczących rzeczy, a więcej zieleni na talerz.
Ja traktowałam popołudniowy obiad jako kolację, a później jak czułam głód to woda lub jogurt naturalny. U mnie to skutkowało.
Super postanowienie o odrzuceniu cukru. Ale polecam też odrzucić słodycze. Kiedyś tylko po zrezygnowaniu z tych 2 chudłam kilo na miesiąc.
Motywujące było dla mnie przy odchudzaniu kontrolowanie wagi co tydzień. Głupie pół kilo cieszyło. Dzięki silnej woli na pewno Tobie się uda.
Powodzenia
hej!to jest nas dwie.tyle że ja przytyłam 7kg w miesiąc.jak zobaczyłam ile jest na wadze to byłam w szoku.co dzień mówię sobie że od jutra się odchudzam i nie dotrzymuje słowa.tyle że ja jestem chora na bulimie i nie potrafię kontrolować swoich napadów obżarstwa.kiedyś udało mi się schudnac dzięki ćwiczeniom i szczerze mówiąc to tak się wciąglam w ćwiczenia że nie mogłam przestać.a teraz znowu walka.aktualnie waże 65kg na 160 cm wzrostu.a ty?chce schudnac do 55 kg.
5 2012-12-02 23:36:29 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-12-02 23:45:43)
Dziewczyny, w sumie napisały już co trzeba ![]()
Myślę, że takie pisanie na forum może być motywujące, sama pisałam.
Pamiętaj, że nie chodzi o całkowite odrzucenie niezdrowych rzeczy, ale umiar. Ja czasem mam dni rozpusty, wtedy jem normalne posiłki i jeszcze słodycze, bez patrzenia na kalorie tak naprawdę
Na co dzień też tak dokładnie nie liczę, raczej orientacyjnie, a poza tym od początku byłam zdania, że samo to, że przerzucam się na zdrowsze jedzenie to już coś, więc nie zmniejszałam jakoś bardzo wielkości posiłków, teraz też np często jem 4 kanapki na raz
, ale staram się by były przyrządzone zdrowo, więc nie sądzę, by wyrządziły mi dużo szkdy. Nadal lubię jeść, ale myślę, że wybieram już lepiej ![]()
Kontrolowanie wagi też pomaga, nawet jak widać mały spadek
Jednak pamiętajmy, że czasem bywają zastoje i nie wolno się poddawać!
Grunt to cierpliwość, motywacja. U mnie czymś takim był w dużej mierze stan zdrowia, po prostu uświadomiłam sobie parę spraw. Wcześniej nie myślałam o tym jak wygląda moje ciało, co było błędem, bo na zdrowie to miało wpływ niemały. Jedzenie warto celebrować, cieszyć się każdym kęsem, bo jeżeli zjesz coś bezrefleksyjnie, to może być tak, że zaraz znowu będziesz mieć ochotę, trudną do powstrzymania. Ja tak mam ![]()
Powodzenia ![]()
Klementyka, sądzę, że powinnaś wybrać się do psychologa. Z bulimią nie ma żartów, sama zapewne nie raz się o tym przekonałaś.
właśnie zaczęłam terapię.mam 22lata a choruje od 12 roku życia.wiem że bulimia to nie żart i dopiero niedawno to pojełam.to jest głupie co robię bo wcale nie chudne a robię sobie krzywdę.no ale jeszcze długa droga przede mną
Przede wszystkim dziewczyny napisały też trochę głupot. Taką klasycznie popełnianą głupotą jest rezygnacja z cukru. Studiujesz, uczysz się. Twój mózg pracuje na bardzo wysokich obrotach - a mózg do pracy potrzebuje glukozy. Jak zrezygnujesz z cukru to odczujesz spadek wydajności nauki, problemy z koncentracją zmęczenie. Kolejną głupotą jest rezygnowanie z masła. Masło jest ważne wbrew pozorom. Nie zawiera chemicznych utwardzaczy w przeciwieństwie do margaryn i miksów wszelkiej maści. W tłuszczu rozpuszczają się niektóre witaminy i jest on niezbędny w diecie. To co należy ograniczyć to ilość smażonych dań i zmienić smalec na olej roślinny, a gdzie się da to na oliwę z oliwek. A jak coś smażonego to na ledwie wysmarowanej patelni, a nie centymetrowym oleju.
Bez wagi, bez liczenia kaloryczności posiłków i bez regularnego ruchu to albo się skręcisz, a nie schudniesz, albo schudniesz nieznacznie tylko po to, aby za chwilę przytyć dwa razy więcej.
Poza tym, czuję tutaj podpuchę zmuszającą do wygooglowania i sprawdzenia o co chodzi z Panią Ch. Stary trick na wypozycjonowanie strony lub wypromowanie produktu.
Kolejną głupotą jest rezygnowanie z masła. Masło jest ważne wbrew pozorom. Nie zawiera chemicznych utwardzaczy w przeciwieństwie do margaryn i miksów wszelkiej maści. W tłuszczu rozpuszczają się niektóre witaminy i jest on niezbędny w diecie. To co należy ograniczyć to ilość smażonych dań i zmienić smalec na olej roślinny, a gdzie się da to na oliwę z oliwek. A jak coś smażonego to na ledwie wysmarowanej patelni, a nie centymetrowym oleju.
Masło samo w sobie to tłuszcz zwierzęcy, który niestety: podwyższa poziom cholesterolu we krwi, źle wpływa na kondycję układu krwionośnego, jest przyczyną miażdżycy. W miarę możliwości należy je mocno ograniczyć (od czasu do czasu odrobina masła na kanapce nie będzie tak bardzo szkodliwa, ale nie wolno przesadzać). Z całą pewnością jednak nie należy używać masła do smażenia, bo oprócz tego co już wymieniłam, masło się szybko przypala wytwarzając szkodliwe związki. Zamiast masła należy smażyć na oleju rzepakowym, nie oliwie, bo oliwa jest mniej odporna na wysokie temperatury i również się przypala.
tartinka - to odpowiedz sobie na pytanie co jest bardziej szkodliwe - całkowicie naturalnego pochodzenia masło, czy stabilizowane i utwardzane chemicznie miksy do smarowania lub margaryny?
Głównym problemem nie jest to co jemy, ale ile i jak często. I hamburger raz na jakiś czas cie nie zabije, ani nie utuczy, ale jak twoja dieta będzie się opierać tylko i wyłącznie na takim żarciu, to długo nie pociągniesz.
Jak ktoś nie umie smażyć i ma tendencje do przypalania to niech je tylko gotowane potrawy. Proste.
Przede wszystkim dziewczyny napisały też trochę głupot. Taką klasycznie popełnianą głupotą jest rezygnacja z cukru. Studiujesz, uczysz się.
Miałam na myśli cukier biały do herbatki i zawarty w słodyczach.
Nie zapominajmy, że w naturalnych produktach występuje inny cukier niż w przetworzonych.
Nikt mi nie wmówi, że słodycze są zdrowe.
A cukier można uzupełnić owocami. Świeżymi lub suszonymi, miodem itp.
Lilia86 - tak, to jest bardzo zdrowe i słuszne, ale większość rezygnuje z cukru do herbaty i zastępuje go słodzikiem. A to droga donikąd.
12 2012-12-03 16:41:25 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-12-03 16:45:14)
yoghurt007 napisał/a:Kolejną głupotą jest rezygnowanie z masła. Masło jest ważne wbrew pozorom. Nie zawiera chemicznych utwardzaczy w przeciwieństwie do margaryn i miksów wszelkiej maści. W tłuszczu rozpuszczają się niektóre witaminy i jest on niezbędny w diecie. To co należy ograniczyć to ilość smażonych dań i zmienić smalec na olej roślinny, a gdzie się da to na oliwę z oliwek. A jak coś smażonego to na ledwie wysmarowanej patelni, a nie centymetrowym oleju.
Masło samo w sobie to tłuszcz zwierzęcy, który niestety: podwyższa poziom cholesterolu we krwi, źle wpływa na kondycję układu krwionośnego, jest przyczyną miażdżycy. W miarę możliwości należy je mocno ograniczyć (od czasu do czasu odrobina masła na kanapce nie będzie tak bardzo szkodliwa, ale nie wolno przesadzać). Z całą pewnością jednak nie należy używać masła do smażenia, bo oprócz tego co już wymieniłam, masło się szybko przypala wytwarzając szkodliwe związki. Zamiast masła należy smażyć na oleju rzepakowym, nie oliwie, bo oliwa jest mniej odporna na wysokie temperatury i również się przypala.
Ja zgadzam się z tym, że masło jest w sumie lepsze niż margaryna, no chyba, że taka Flora to chyba jeszcze nie jest zła, bo nie ma dużo tych chemicznych miksów właśnie.
Ja używam masła codziennie i cholesterol badam, wszystko jest w jak najlepszej normie ![]()
No, ale racja, na maśle lepiej nie smażyć, ja stosuję olej rzepakowy właśnie ![]()
Co do słodzików- ja myślałam, żeby używać, ale w sumie na tyle odzwyczaiłam się od cukru do herbaty jednak, że piję bez cukru i niczego. Ze słodzikiem oczywiście też nie powinno się przesadzać. Choć fakt faktem piję teraz w większości wodę, mimo że za nią nie przepadam, bo jednak czuję, że najlepiej mnie "nawadnia", a herbatę zazwyczaj owocową i wtedy brak dodanego cukru mi nie przeszkadza zupełnie ![]()
tartinka - to odpowiedz sobie na pytanie co jest bardziej szkodliwe - całkowicie naturalnego pochodzenia masło, czy stabilizowane i utwardzane chemicznie miksy do smarowania lub margaryny?
Głównym problemem nie jest to co jemy, ale ile i jak często. I hamburger raz na jakiś czas cie nie zabije, ani nie utuczy, ale jak twoja dieta będzie się opierać tylko i wyłącznie na takim żarciu, to długo nie pociągniesz.
Jak ktoś nie umie smażyć i ma tendencje do przypalania to niech je tylko gotowane potrawy. Proste.
Co do odpowiedzenia sobie na pytanie - zwróciłam uwagę jedynie na to, że żeby dostarczyć organizmowi tłuszczów, wcale nie trzeba sięgać po masło ani margarynę, bo mamy jeszcze zdrowe tłuszcze w postaci olejów roślinnych np. rzepakowego. Kanapek wcale smarowidłem smarować nie trzeba.
Jeśli o przypalanie chodzi - masło, oliwa z oliwek - te tłuszcze mają niską temperaturę spalania i dlatego się przypalają. Olej rzepakowy wytrzymuje znacznie wyższe temperatury. Umiejętności kulinarne nie mają tu nic do rzeczy.
Jak ktoś będzie smażył na centymetrowej warstwie i najzdrowszego oleju, to na zdrowie mu to nie wyjdzie....
Także wybacz, ale będę obstawał przy swoim. Zróżnicowana dieta to klucz do sukcesu i zdrowia, a nie rezygnowanie z określonych produktów, bo niby są niezdrowe, bo na dobrą sprawę mało co jest zdrowe. Ser żółty mający domieszki tłuszczów roślinnych, który po kilku dniach w lodówce z żółtego i pachnącego robi się biały i śmierdzący, szynka o idealnych, gładkich i różowiutkich plastrach wielkości dużego talerza, które w czasie smażenia zmniejszają o połowę, warzywa pędzone na końskich dawkach sztucznych nawozów, herbicydach i pestycydach, czerwoniutkie i soczyste pomidorki w środku zimy, które zawdzięczają to wstrzyknięciu odrobiny denaturatu, gotowe sałatki, paszteciki, pierogi, krokiety itp, które zawierają spulchniacze i dodatki smakowe i konserwanty w dawkach wielokrotnie przewyższające dopuszczalne normy, chemicznie przygotowana żywność, warzywa i owoce, aby przetrwały czas od zbioru do wystawienia na sklep itp...to na pewno są zdrowsze...
A tak to właśnie wygląda w dzisiejszych czasach. Dlatego nie ma sensu demonizować odrobiny masła na kanapce.
15 2012-12-04 14:58:02 Ostatnio edytowany przez KAMILKA91 (2012-12-04 14:58:44)
Witam Panie
Ostatnimi czasy natknęłam sie na pewien produkt ,który odziwo moim oczekiwaniom zadzialał pozytywnie.Moze to dziwne ale w przeciagu tygodnia schudłam 4KG!!!!.Wedłog mnie produkt ten dziala ograniczajac uczucie glodu przez co nie trzeba katowac sie dietami
Wiecej info na priv
Pozdrawaim Kamila:)
Studiuje kierunek medyczny i zgadzam sie tutaj z joghurt007 co prawda koniec ze slodzeniem herbaty nie dokonca eliminuje u mnie glukoze gdyz jem wiele innych produktow ktore w pelni wypelniaja moje zapotzrebwanie, tluszcze gdzie niegdzie tez sie znajda... oczywiscie slodyczy 0... martwi mnie tylko co z tak oczekiwana wigilia? macie jakies pomysly jak sobie poradzic? ktore z produktow na naszych stolach beda najlepszym rozwiazaniem a ktore odrzucic?
czekam na propozycje
Jak ktoś będzie smażył na centymetrowej warstwie i najzdrowszego oleju, to na zdrowie mu to nie wyjdzie....
Także wybacz, ale będę obstawał przy swoim. Zróżnicowana dieta to klucz do sukcesu i zdrowia, a nie rezygnowanie z określonych produktów, bo niby są niezdrowe, bo na dobrą sprawę mało co jest zdrowe. Ser żółty mający domieszki tłuszczów roślinnych, który po kilku dniach w lodówce z żółtego i pachnącego robi się biały i śmierdzący, szynka o idealnych, gładkich i różowiutkich plastrach wielkości dużego talerza, które w czasie smażenia zmniejszają o połowę, warzywa pędzone na końskich dawkach sztucznych nawozów, herbicydach i pestycydach, czerwoniutkie i soczyste pomidorki w środku zimy, które zawdzięczają to wstrzyknięciu odrobiny denaturatu, gotowe sałatki, paszteciki, pierogi, krokiety itp, które zawierają spulchniacze i dodatki smakowe i konserwanty w dawkach wielokrotnie przewyższające dopuszczalne normy, chemicznie przygotowana żywność, warzywa i owoce, aby przetrwały czas od zbioru do wystawienia na sklep itp...to na pewno są zdrowsze...
A tak to właśnie wygląda w dzisiejszych czasach. Dlatego nie ma sensu demonizować odrobiny masła na kanapce.
Po pierwsze - kto mówi o centymetrowej warstwie tłuszczu? 2 łyżki oleju rzepakowego pokrywają dzienne zapotrzebowanie w omega-3 i nie potrzeba go więcej.
Po drugie - takie podejście dla mnie jest tym samym co: "po co dbać o zdrowie, w końcu i tak na coś umrzemy". Jasne, że wiele rzeczy jest niezdrowych i dlatego z nich także warto rezygnować lub przynajmniej ograniczać. Nie mówię przecież nic w stylu "jak zjesz masło to umrzesz" wykazuję jedynie, że jego działanie jest niezdrowe, może powodować miażdżycę i inne choroby układu krwionośnego ponieważ podwyższa cholesterol.
Mnie też chemia w jedzeniu przeraża. Nawet w tej " zdrowej " , zielonej żywności. Też jestem zdania, że nie można popadać w skrajności.
A nie mając własnej gospodarki trzeba wybrać w sklepie mniejsze zło ![]()
Mnie też chemia w jedzeniu przeraża. Nawet w tej " zdrowej " , zielonej żywności. Też jestem zdania, że nie można popadać w skrajności.
A nie mając własnej gospodarki trzeba wybrać w sklepie mniejsze zło
Otóż to - jeśli nie można wybierać tego co po prostu dobre, to chociaż wybierać to co mniej złe. Wiadomo, że tłuszcze roślinne też mają mnóstwo kalorii, ale pod wieloma innymi względami są znacznie zdrowsze i bezpieczniejsze niż tłuszcze zwierzęce.
Chyba warto w tym wszystkim jeść zdrowo i mądrze, nie napychać się i nie jeść przed snem. A moim zdaniem kluczem do sukcesu jest aktywność fizyczna, podobno po 30min truchtu dopiero zaczyna się spalać tłuszcz dlatego przy walce z wagą zalecane jest niezbyt obciążający trening, w przypadku biegu to najlepiej biegać z 45minut. Osobiście gdy pzechodzę na dietę, zazwyczaj muszę poradzić sobie ze wzdęciami. Ale czasami naturlane sposoby nie wystarczają i co wtedy?
aką klasycznie popełnianą głupotą jest rezygnacja z cukru. Studiujesz, uczysz się. Twój mózg pracuje na bardzo wysokich obrotach - a mózg do pracy potrzebuje glukozy. Jak zrezygnujesz z cukru to odczujesz spadek wydajności nauki, problemy z koncentracją zmęczenie.
Fakt, cukier jest bardzo potrzebny przy nauce. Ja właśnie kończę studia, obrona, ostatnie zaliczenia. Herbaty nie słodzę już od kilku lat, a ostatnio nawet kawę zaczęłam pić bez cukru. Myślę, że fruktoza w owocach dobrze zastąpi biały cukier.
Obecnie również jestem na etapie odchudzania. Kolega zaprosił mnie na wesele jako osobę towarzyszącą, wesele za trzy tygodnie. W dodatku po świętach ;/ Nie ważę dużo, 62 kg przy wzroście 175. Al e ostatnio miałam dużo stresu i oczywiście pocieszałam się słodyczami. Mam figurę gruszki i wiadomo jak to się skończyło
Wiedziałam, że przytyłam ale obiecałam sobie,że po obronie będę bardziej uważała na to co jem. Teraz nie mam do tego głowy.
Jednak sprawa z tym weselem spowodowała, że muszę bardziej się na sobie skupić.
Tak więc od tygodnia skrupulatnie zapisuję co jem i codziennie ćwiczę rano. Później to już tak różnie. Jeżdżę na biegówkach, na szczęście śnieg już spadł. Mieszkam w górach. ale z kolei nie mam na to czasu. Także opieram się głównie na mniejszych dawkach jedzenia i oczywiście zero słodyczy. Mam zamiar schudnąć do tego wesela jakieś 4 kg. Tylko trochę mało czasu;/
Nie bede sie wtracac w dyskusje o cukrach i tluszczach bo to bez sensu (maslo jest wyczepiste i tyle), ALE. Pomimo mojego calego podziwu i szacunku do Chodakowskiej - nie wyznaczaj sobie niemozliwych celow.
Jezeli nigdy wczesniej nie bylas jakim szczegolnym fanem sportu, to nie wymyslaj sobie teraz, ze codziennie bedziesz po 45minut trenowac. Uda Ci sie moze przez tydzien, gora dwa.. i sie zniechecisz. Zacznij od 3-4 x tygodniu. I pozniej probuj wiecej.
Zróżnicowana dieta to klucz do sukcesu i zdrowia, a nie rezygnowanie z określonych produktów, bo niby są niezdrowe, bo na dobrą sprawę mało co jest zdrowe. Ser żółty mający domieszki tłuszczów roślinnych, który po kilku dniach w lodówce z żółtego i pachnącego robi się biały i śmierdzący, szynka o idealnych, gładkich i różowiutkich plastrach wielkości dużego talerza, które w czasie smażenia zmniejszają o połowę, warzywa pędzone na końskich dawkach sztucznych nawozów, herbicydach i pestycydach, czerwoniutkie i soczyste pomidorki w środku zimy, które zawdzięczają to wstrzyknięciu odrobiny denaturatu, gotowe sałatki, paszteciki, pierogi, krokiety itp, które zawierają spulchniacze i dodatki smakowe i konserwanty w dawkach wielokrotnie przewyższające dopuszczalne normy, chemicznie przygotowana żywność, warzywa i owoce, aby przetrwały czas od zbioru do wystawienia na sklep itp...to na pewno są zdrowsze...
A tak to właśnie wygląda w dzisiejszych czasach. Dlatego nie ma sensu demonizować odrobiny masła na kanapce.
tak to wygląda w 100% z Tobą się zgadzam !
Wciska Nam się wszelaki kit dotyczących diet w których główną podstawą jest ograniczenie czy to cukru czy tłuszczu czy innych składników a to wszystko o kant rozbić...należy spożywać je tyle że umiarkowanie a nie w nadmiarze.
To co sprzedaje Nam się na co dzień w sklepach jest sto razy gorsze jak odrobina cukru w herbacie czy masła na kromce chleba.
A tak w ogóle to teraz nie wiadomo co jeść ,wszystko obecnie jest sztucznie przetworzone masa konserwantów i innych świństw które są niemal głównym składnikiem sprzedawanych produktów.Prawdziwego produktu w produkcie nie uświadczysz.
Jak ma wyglądać nasz dieta odchudzająca skoro w samych warzywach multum pestycydów i innych szkodliwych nawozów.
Zatem nie wariujmy a jedynie ograniczajmy.
Tak zwana dieta ŻP ![]()
dokladnie, na diecie ŻP schudlam na dzien obecny 30 kg, od lutego
nie ma co demonizowac masla- wrecz przeciwnie, jest bardzo zdrowe, zawiera witaminy. Ser zolty zawiera bardzo duzo wapna. No ale wiadomo zeby produkt byl zdrowy to musi byc dobry, czyli maslo i ser wyprodukowane z mleka a nie tluszczy roslinnych ![]()
ŻP? przypomnijcie rozwinięcie skrótu, co do biegania 45-minutowego, to nie mówię, żeby to robić codziennie, w szczególności że teraz pogoda nie bardzo dopisuje i trzeba by było wybrać dzień w którym nie będzie za ślisko i zbyt mroźno.
Nikandra masz racje, jak tylko jadę na wieś i jem owoce zerwane z sadu, warzywa z ogródka to od razu inaczej mój organizm sie zachowuje. W mieście jak jestem to muszę ciągle łykać espumisan bo przez jedzenie tutaj ciągle chodzę z baloniastym brzuchem;/
ŻP- żreć połowe ![]()
27 2013-03-14 00:31:23 Ostatnio edytowany przez sylwia8775 (2013-03-14 00:34:51)
Hej dziewczynki:) Ja mam też ten problem z wagą i dlatego tutaj jestem, wchodząc tutaj mam nadzieję, że spotkam tutaj kogoś kto mnie zrozumie i wesprze w odchudzaniu tak zwanym dobrym słowem. Postanowiłam że nie będę chudła jak zwykle a w końcu SCHUDNĘ!!! Moja historia polega na tym, że nigdy szczupła nie byłam ( największą przyczyną są geny, ale i na pewno odżywianie), ale nigdy też nie byłam tak gruba jak teraz. I powiem szczerze dopiero ocknęłam się i zauważyłam to w styczniu. Byłam załamana. Siedziałam w domu przez zimę z dzieckiem, nie pracowałam.... i się spasłam tak że ręce mi opadły jak któregoś dnia spojrzałam na siebie w lustro. Najciekawsze jest to że w czasie ciąży mało przytyłam, wręcz chudłam i tyłam na zmianę. Miałam wtedy baaaaaaardzo dobrą przemianę materii, kilka razy dziennie w wc. Co nigdy tak nie miałam, ale tak powinno być, czułam się świetnie. Po urodzeniu dziecka schudłam bardzo.... mówią że jak się karmi piersią to tak jest ale i nie jadłam prawie nic ze strachu że córeczkę będzie bolał brzuch. Byłam w dużym stresie wtedy. Byłam przejęta nową sytuacją. Miałam 20 kg mniej niż teraz. Teraz przy wzroście 175cm waże jakieś 90 kg, masakra. Przestałam karmić, non stop chciało mi się jeść.... słodyczy mi się strasznie chciało - podejrzewam że to po karmieniu brakowało mi witamin, w skrócie jadłam dużo, teraz to wiem. 0d 27 lutego wprowadziłam dietę MŻ. Czyli podobną jak sisley. Czyli u mnie to jest MNIEJ ŻREĆ. Wody piję i piłam zawsze dużo, herbaty nie słodziłam nigdy. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Udowodnię co niektórym że mi się uda!!! Poproszę Was kochane kobietki o wsparcie, nie wiem czy sama dam radę w tym wytrwać, co najgorsze dla męża jestem taka piękna, zawsze mi to powtarza, a ja bym chyba wolała żeby na mnie nawrzeszczał że jestem gruba i brzydka, może byłoby mi łatwiej schudnąć. POMOCY!
ps. Dodam jeszcze że w ciąży faktycznie jadłam dużo jabłek i pomarańczy, tak mi się chciało takich smaków, nie jadłam chleba w ogóle bo mnie brzydził, na widok smażonego mięsa uciekałam, i inne tam rzeczy dziwne się ze mną działy. No i wtedy fakt super się czułam i do wc często chodziłam.
Dieta ŻP o której piszecie sprawdza się tylko u osób, u których nadwaga wynika z łakomstwa. Wiele osób je niewiele, ale źle zbilansowane posiłki i dlatego tyją - wówczas ograniczenie jedzenia niewiele pomaga. Grunt to pamiętać o proporcjach - są one ważne zarówno pomiędzy poszczególnymi składnikami (białko, węglowodany, tłuszcze), jak i np. skład tłuszczowy spożywanych tłuszczów (najkorzystniejsze dla zdrowia są w proporcjach 1:1 jeśli chodzi o omega-3 i -6 , najbliżej tej proporcji jest olej rzepakowy który ma 1:2)
a olej słonecznikowy? stosuję głównie do surówek, staram się rzadko smażyć, a jeśli już to robię kurczaka posypanego curry, bez żadnej panierki, też wychodzi pysznie ![]()
Mmm jakie pyszności ![]()