Jakie jest Wasze zdanie na temat związków homoseksualnych ?
Czy Waszym zdaniem każdy ma prawo do szczęścia, pomimo ogólnych przeciwności i zakazów ?
Czy osoby w takich związkach mogą być równie szczęśliwe jak w związkach heteroseksualnych, czując jednak ciężar ludzkich spojrzeń ?
Podobne tematy
Jaką kto ma orientację seksualną,to wyłącznie jego sprawa.Pewnie czuje się przyjemność z seksu.Najgorszym jest afiszowanie się.Szczęście między dwiema osobami istnieje,nie ma to nic wspólnego z homo,czy hetero.Jest i już.
Oczywiście nie zmuszamy nikogo do wyznań, nie o to chodzi. Chcemy poznać zdanie "osób trzecich", które widzą tą sprawę inaczej, niż sami zainteresowani. Bo takie spojrzenie daje pewien obraz tego, co sądzimy o takich ludziach..
Są na pewno ludzie, którzy potępiają tego typu związki i dla nich nie będzie w nim szczęścia..
Nie wolno nam nikogo potępiać,to nieludzkie.Jeśli ludzie nie szkodzą nikomu,co za różnica w co wierzą i jakich mają partnerów.Byle się z tym nie obnosili na każdym kroku.
Po pierwsze -każdy ma prawo do szczęścia
po drugie -orientacji seksualnej się nie wybiera
po trzecie -"zakazy i przeciwności" ktoś ustala, więc dlaczego takie a nie inne?
po czwarte -o seksie w takich związkach moga wypowiedzieć się tylko homoseksualiści, bo dla innych orientacji na pewno nie będzie to przyjemność
po piate i ostatnie-pozwólmy im żyć, a to nastąpi dopiero wtedy jak przyjmiemy ich odczucia jako naturalne, choć rzadsze niz hetero -czyli po prostu nigdy!
Jakie to szczęście, że jestem taka jak większość, bo inaczej nie miałabym życia w tym tolerancyjnym kraju!
6 2009-04-22 19:51:05 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-04-22 19:53:15)
poza tym ost na uczelni właśnie podjęliśmy temat homoseksualizmu i większość osób-przewaga facetów-twierdzi że lesbijki są ok, geje nie bo są ble i fuj. ale gdzie tu logika?? widok dwóch kobiet trzymających się za ręce, dających sobie buziaka-to częściej zauważalne-nie trzeba być lesbijką by tak witać np najlepszą przyjaciółkę-znam takie osoby. a dwóch facetów.. hmm widok może mało apetyczny(często to tyczy się mizianek między kobietą a mężczyzną) aczkolwiek to ich wybór i ich szczęście, mają prawo kochać i być kochanymi. poznałam już kilku gejów i powiem Wam że facet gej to naprawdę fajny facet- zazwyczaj interesuje się modą, urodą, wiadomo- facetami, można z nim pogadać jak z przyjaciółką i nie czuć skrępowania. dlaczego więc mielibyśmy jako heteroseksualni ludzie odrzucać ich???
ja jestem na TAK jeśli chodzi o takie związki, miłość i szczęście.
jedyne czego nie chciałabym to adopcja. nie wiem czemu ale ta część życia homoseksualistów jest dla mnie na NIE.
Dokładnie noelle87.. Ja mam takie samo zdanie jak Ty. Nie potępiam tych ludzi, dla mnie każdy ma prawo do szczęścia- tak samo jak ja mam prawo do szczęścia z facetem.. Tylko właśnie, temat adopcji.. Także jestem przeciwko. Dla mnie środowisko rodzinne jest bardzo ważne, nie może być w nim miejsca na tak głębokie zachwianie fundamentu, jakie niesie za sobą posiadanie dwóch mam.. Takie dziecko ma wtedy zachwiany obraz rodziny, nie wiadomo co wyniesie z takiego domu.
lida47- co do zakazów i przeciwności, to nie ustala ich nikt inny, tylko ludzie...
Selena- żyjemy niestety w takim kraju, gdzie potępianie jest na porządku dziennym.. Choć to nieludzkie.
a poza tym wyobraźmy sobie jakie potepienie dotknęłoby takie dziecko?! skoro ludzie nie są w stanie zaakceptować związku homoseksualnego to dopiero co z posiadaniem dziecka?? ta kwestia wg mnie pozostawia wiele do życzenia i uważam że to już jest zagalopowanie się- wydaje mi się że jednak niosłoby to za sobą swego rodzaju zachwianie emocjonalne i uczuciowe takiego dziecka a pozycja ojca jako głowy rodziny i matki jako jego szyi i osoby budującej ciepłe ognisko rodzinne po prostu poszłyby w zapomnienie.. z dwoma mamusiami, dwoma tatusiami trudno o takie relacje, niestety...
"JESTEM GEJEM - OTO CZEGO TAK NAPRAWDĘ CHCĘ
Nie chcę małżeństw homoseksualnych. Nie chcę prawa do adopcji dziecka. Nie potrzebuję wystawnej ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie potrzebuję żadnych specjalnych przywilejów czy praw. Poczta, podatki, szpital, policja, prokuratura i sąd ? na regulacji tych instytucji mi zależy!
Czego ja tak naprawdę chcę?
Jestem dwudziestodziewięcioletnim mężczyzną, mieszkającym w Polsce. Prowadzę własną działalność gospodarczą. Płacę podatki, kupuję polskie produkty, czytam polskie książki. Ogólnie rzecz biorąc wspieram naszą rodzimą gospodarkę jak się da.
Mam również partnera, z którym żyję i mieszkam od dłuższego czasu. Tworzymy wspólne gospodarstwo domowe, obaj zarabiamy, chodzimy na zakupy, do kina, teatru, także do klubów. Poza tym, że obaj jesteśmy tej samej płci, pozornie niczym nie różnimy się od przeciętnej pary heteroseksualnej, która z takich czy innych powodów nie ma dzieci. Napisałem pozornie, gdyż brak różnic kończy się natychmiast, kiedy zrobimy szybki bilans zysków i strat.
Co nas zatem różni od dajmy na to moich bezdzietnych sąsiadów, którzy wzięli ślub mniej więcej w tym samym okresie, kiedy my postanowiliśmy razem zamieszkać?
Poczta
Zacznijmy od wydawałoby się banalnej rzeczy jaką jest odbiór korespondencji. Kiedy żona mojego sąsiada otworzy drzwi listonoszowi, który ma list polecony albo przekaz dla jej męża, wystarczy że pokaże mu dowód osobisty, w którym jest zapisana jako małżonka i bez problemu odbierze korespondencję. Ja musiałem udać się ze swoim partnerem na pocztę, wytrzymać dziwne spojrzenia pań w okienkach, wypełnić masę druczków i teraz za każdym razem, kiedy któryś z nas odbiera pocztę za drugiego, jest zmuszony pokazywać specjalne, podstemplowane przez pocztę upoważnienie. Trochę to niewygodne, bo takie upoważnienia musimy mieć dwa i starać się ich nie zgubić. Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę regulowało by znowelizowane prawo pocztowe.
Szpital
Pół roku temu w naszym bloku zaczął się ulatniać gaz. Nieszczęśliwie lekkiemu zatruciu uległa moja zamężna sąsiadka i mój partner. Oboje zabrało pogotowie na obserwację. Razem z sąsiadem oczywiście natychmiast pojechaliśmy do szpitala, aby być na miejscu przy naszych bliskich. Jego wpuszczono na OIOM bez zbędnych pytań. Ja zostałem w poczekalni. Ponieważ mój partner był nieprzytomny i nie mógł wyrazić swojej woli, zostałem potraktowany jako osoba obca, a taka nie ma prawa do informacji o stanie zdrowia pacjenta. Wyobraźcie sobie, co czuje człowiek, który musi spędzić 6 godzin w poczekalni szpitala, nie wiedząc nawet czy jego najbliższa osoba żyje. Gdyby była konieczność przeprowadzenia operacji, również nie byłbym o tym poinformowany, nie miałbym wpływu na przebieg leczenia, ani na dalszą rehabilitację.
Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę regulowałaby znowelizowana Karta Praw Pacjenta.
Podatki
Jak wspomniałem już wcześniej obaj z moim partnerem pracujemy. Obaj prowadzimy działalność gospodarczą. W podobnej sytuacji są moi sąsiedzi. Kiedy przyszedł koniec roku, zabraliśmy się do rozliczeń. Moi sąsiedzi ucieszyli się na wieść, że przysługuje im spory zwrot, jako że rozliczając się wspólnie mieli szanse razem podliczyć koszty i zyski. My nie mieliśmy tego szczęścia. Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, przysługiwałoby nam prawo do wspólnego rozliczania się, a tym samym nasze wspólnie prowadzone gospodarstwo domowe miałoby szansę być w nieco lepszej kondycji finansowej.
Policja, sąd i prokuratura
Gdyby jakimś nieszczęśliwym wypadkiem, mój sąsiad popadł w konflikt z prawem, jego żona mogłaby z całym spokojem odmówić składania zeznań na jego niekorzyść. Gdyby taka historia przydarzyłaby się mojemu partnerowi, ja za odmowę składania zeznań odpowiadałbym karnie.
Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę załatwiłoby znowelizowane prawo karne.
Sprawy ostateczne
Moi sąsiedzi wykupili swoje mieszkanie na własność. Nie boją się, bo oboje wiedzą, że po śmierci jednego z nich, drugie dziedziczy mieszkanie, jako osoba najbliższa. Ponieważ sąsiad ma brata, zapisał żonie jeszcze kawałek ziemi pod Warszawą, w obawie aby brat nie zajął całości. Po jego ewentualnej śmierci, żona zapłaci 10 proc. podatek od spadku i będzie właścicielką ziemi.
Ja zapisałem swój majątek swojemu partnerowi. On zresztą zrobił to samo w stosunku do mnie. Tyle, że obaj wiemy, że to niewiele pomoże, kiedy rodzina któregokolwiek z nas zechce obalić testament. A nawet jeżeli tego nie zrobi, to i tak ten z nas, który przeżyje drugiego, będzie musiał zapłacić 40 proc podatek od spadku.
Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę załatwiłoby znowelizowane prawo cywilne.
Dzieci
To jedyny punkt, w którym różnimy się od naszych sąsiadów. Oni mogą w każdej chwili zgłosić się do ośrodka adopcyjnego i postarać się o dziecko. My tego nie zrobimy. Dlaczego?
Bo podobnie jak 98 proc. par homoseksualnych w Polsce nie czujemy potrzeby posiadania dziecka. Realizujemy się doskonale jako para i chcemy spędzić ze sobą całe życie. We dwójkę.
Jednak jesteśmy w stanie zrozumieć tragedię naszych znajomych lesbijek, z których jedna jest matką biologiczną wspaniałego 5 letniego Jasia. Ich tragedia polega głównie na tym, że biologiczna mama jest wedle prawa traktowana jako matka samotnie wychowująca dziecko, a jej partnerka nie ma żadnych praw do opieki nad Jasiem. Tym samym, gdyby cokolwiek stało się biologicznej matce, Jaś będzie skazany na dom dziecka, mimo że od urodzenia żyje z dwiema kochającymi go kobietami. To oczywiście ewenement, nawet w naszym dwumilionowym środowisku homoseksualnym w Polsce. Ale takie pary są i ich problemy też należałoby jakoś rozwiązać. Jak? Tego doprawdy nie wiem.
Czego nie chcę?
Nie potrzebuję małżeństw homoseksualnych. Nie potrzebuję prawa do adopcji dziecka. Nie potrzebuję wystawnej ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie potrzebuję żadnych specjalnych przywilejów czy praw.
Jeżeli będę chciał wziąć ślub, poproszę swojego znajomego pastora i on mi takiego ślubu udzieli. Jeżeli będę chciał mieć wystawną ceremonię, to ją sam zorganizuję.
Chcę tylko poczuć, że jestem pełnoprawnym obywatelem kraju, który utrzymuję ze swoich podatków, takim samym jak moi sąsiedzi, korzystającym z tych samych praw. Chcę przestać być obywatelem drugiej kategorii, z którego nacjonalistyczni politycy robią wroga publicznego.
I chcę, aby prawo do godności życia zapisane w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczyło mnie w takiej samej mierze i takim samym zakresie, jak każdego innego obywatela mojego kraju.
Czy to naprawdę zbyt wiele?"
/Tekst pochodzi z serwisu wiadomosci24.pl/
Wrzuciłam to, bo chyba najlepiej obrazuje, czego tak naprawdę chcą homoseksualiści wbrew obecnie panującym stereotypom.
Z uwagi na swoje wykształcenie, miałam okazję prowadzić warsztaty z zakresu antydyskryminacji. Mogłabym się rozpisywać, bo weszłam głęboko w ten temat i zawsze się nim interesowałam, ale z ogromną ulgą przeczytałam Wasze opinie i naprawdę się cieszę, że ze świadomością ludzi robi się lepiej ![]()
dla mnie już troszkę została przekroczona granica ........ to czy jestem za czy przeciw nie ma żadnego znaczenia, nie jestem osobą spod kościoła dzierżącą w ręku znak "pedałom stop", ale nie jestem też po drugiej stronie, wiem że ciężko jest we współczesnym świecie i nigdy nie będzie łatwo, takim ludziom żyć, wiem,że to nie ich wybór, ale mam chyba prawo czuć się zniesmaczona widząc na ulicy dwóch całujących się facetów,wszędzie trąbi się o tolerancji, ale dlaczego oni nie tolerują tego,że ja nie chcę tego oglądać-----nie chciałabym być zrozumiana źle, mam koleżanki i kolegów odmiennej orientacji seksualnej, bawię się z nimi i rozmawiam jak z każdą inną osobą na świecie, nie traktuję ich inności jak ułomności czy choroby, ale zawsze byłam otwarta wobec nich i szczera....jeśli się kochacie to wspaniale,że znaleźliście drugą osobę z którą chcecie być-cudownie, ale zachowujmy granice smaku...przez całe to trąbienie o tolerancji, ludzie coraz bardziej zamykają się na inność, wszyscy mówią,że są ZA , a ja........sama nie wiem, bo ZA na pewno nie jestem-PRZECIW to za mocne słowo.
Ja nie mam nic przeciwko związkom homoseksualnym, choć wydaje mi się że w osobistym kontakcie z takimi parami byłabym zażenowana, skrępowana i spięta. jedyne co mnie przeraża to fakt, że takie pary chcą mieć dzieci! Nie wyobrażam sobie jaki mętlik w głowie miałoby dziecko. Poszło by do szkoły i co? Dzieci by się z niego śmiały, że ma dwie mamy, albo dwóch ojców? Dla mnie nie do przyjęcia... Związki homoseksualne tak, ale bez dzieci.
Ja nie mam nic przeciwko związkom homoseksualnym, choć wydaje mi się że w osobistym kontakcie z takimi parami byłabym zażenowana, skrępowana i spięta. jedyne co mnie przeraża to fakt, że takie pary chcą mieć dzieci! Nie wyobrażam sobie jaki mętlik w głowie miałoby dziecko. Poszło by do szkoły i co? Dzieci by się z niego śmiały, że ma dwie mamy, albo dwóch ojców? Dla mnie nie do przyjęcia... Związki homoseksualne tak, ale bez dzieci.
zgadzam sie.Niech beda szczesliwi,ale niech nie miaszaja w to dzieci!
14 2009-04-25 16:13:31 Ostatnio edytowany przez yvette (2009-04-25 16:14:28)
ale dlaczego oni nie tolerują tego,że ja nie chcę tego oglądać
Myślę, że oni tak samo "nie szanują" tego, że heteroseksualni nie chcą oglądać ich przytulających się czy całujących jak i my, heteroseksualni nie szanujemy ich, okazując sobie czułość na ulicy. Przecież oni nie mają innych powodów niż nasze, kochają się i nie chcą stać obok jak przyjaciele, chcą się trzymać za rękę czy przytulić, chcą czuć bliskość ukochanej osoby, my też tak mamy. I tutaj myślę, że to, czy ktoś będzie całował się na ulicy nie zależy od orientacji, po prostu niektórzy dążą do bliskości w miejscach publicznych, a dla innych niewinny pocałunek łamie zasady dobrego smaku.
Pary homoseksualne NIE CHCĄ mieć dzieci, kobietki, właśnie po to zamieściłam Wam artykuł. Nikt nie chce prawa do adopcji dziecka, czy widziałyście kiedyś demonstrację, na plakatach której widnieje "Pozwólcie nam adoptować dzieci!"? Nie. Jeśli wychodzą na ulicę, to walczą o swoje prawa obywatelskie, związane z czynnościami dnia codziennego - urzędami, policją, prawem majątkowym. I myślę, że nie ma nic złego w obawie o dzieci, natomiast dla wielu ludzi ten strach przeradza się w absurd - na zasadzie "Nie pozwalajmy im na legalizację związku, bo zaraz będą adoptować". Przecież można skonstruować prawo w taki sposób, aby mogli odwiedzać się w szpitalu czy mieć wspólnotę majątkową, a w dalszym ciągu nie mogliby jako formalna para podjąć decyzji o adopcji. Myślę, że to byłby krok naprzód, tyle, że rządzący boją się go wykonać, ponieważ w świadomości społecznej te nieszczęsne skądinąd dzieci są nierozłączne z nadaniem im choćby minimum praw.
Naprawdę staram się wczuć w sytuację osoby homoseksualnej - przecież nie chciałam swojej "inności", przecież mogę równie mocno kochać, przecież mogę chcieć dobra swojego i partnerki - czemu miałabym cierpieć? Nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby mnie obrażać, izolować, a co dopiero pobić czy zgwałcić tylko dlatego, że... Kocham. A katolicki, kochający bliźniego kraj patrzyłby na to z założonymi rękami i uparcie powtarzał "Nie rozumiem, czemu wychodzicie na ulicę w Paradzie Równości".
ja do homoseksualistow nic nie mam.
i popieram zalegalizowanie ich zwiazkow.
mi tez nie przeszkadzają związki homo seksualne , "w końcu każdy ma prawo do szczęścia" również popieram ich legalizacje, ale nie wyobrażam sobie wychowywanie dzieci przez takie związki
Dopóki nie obściskują mi się publicznie i nie chcą adoptować dzieci to jest ok. Może zabrzmię tu mało tolerancyjnie, ale kurna tacy ludzie z lewymi skłonnościami są dla mnie ... obrzydliwi. Tak szczerze, to pewnie większość z was ma takie uczucia podobne do moich. Czytałąm gdzieś, że tylko 5% par homosekusalnych urodziło się ze skłonnosciami do swojej płci, więc 95% albo sobie wmówiło że są lewi, albo tak ich wychowano, albo nie zostali zaakceptowani przez spoleczenstwo i juz wszystko im wisiało.
. Czytałąm gdzieś, że tylko 5% par homosekusalnych urodziło się ze skłonnosciami do swojej płci, więc 95% albo sobie wmówiło że są lewi, albo tak ich wychowano, albo nie zostali zaakceptowani przez spoleczenstwo i juz wszystko im wisiało.
Indianko, a co to za "wiarygodne" źródło?
Z wykształcenia jestem psychologiem. Miałam styczność z wieloma fachowymi źródłami na temat rozwoju psychoseksualnego człowieka i w żadnym nie spotkałam się z podobną bzdurą.
Nikt sobie nie "wmawia" homoseksualizmu. I nie można wychować dziecka do homoseksualizmu - jak sobie wyobrażasz domy tych 95% homoseksualistów? Sądzisz, że ktoś kupuje córce 2 lalki Barbie i ani jednego Kena i jest winien jej orientacji seksualnej? Albo że nauczenie dziecka tolerancji dla homoseksualizmu spowoduje, że nasze dziecko POCZUJE coś do osoby tej samej płci? Homoseksualistami są również osoby z bardzo konserwatywnych rodzin, w których od pokoleń traktuje się odmienność jak chorobę psychiczną. Gdyby Twoja teza była prawdziwa, dzieci z "tradycyjnych" rodzin byłyby wyłącznie heteroseksualne.
Gdyby było możliwe owo "zaprogramowanie" się na homoseksualizm, równie dobrze powinniśmy być w stanie zaprogramować się na miłość do konkretnego osobnika płci przeciwnej - a jak zapewne sama wiesz, nie jest to możliwe. Nie masz najmniejszego wpływu na to, czy pociągają Cię otyli, wysocy, niscy, bruneci czy blondyni - i choć może Ci się to wydawać "obrzydliwe" podobnie działa to z orientacją seksualną.
Nie miałam nic przeciwko parom homoseksualnym, dopóki się z takimi nie "zderzyłam". Mogę byc potępiona, że ulegam stereotypom, że jestem nietolerancyjna, ale odrzucam taki hm... sposób bycia.Czy to, że odrzuca mnie widok całujących się ludzi tej samej płci świadczy o tym, że jestem homofobem? Może. Nie obnoszę się z moim poglądem, nikogo też nie obrażam, ale jestem na NIE.
Ja oczywiście jestem za. Adopcji mówię nie. Na razie. Dopóki naród nie zmądrzeje, bo to nie dwóch ojców skrzywdzi takie dziecko, tylko głupi, niedorozwinięci emocjonalnie ludzie z otoczenia.
Poza tym nie wiem, jak widok dwóch całujących się mężczyzn może wzbudzać w kimkolwiek obrzydzenie. Jeśli weźmiemy parę normalnych mężczyzn, nie żadnych pedałów z Parady Równości, którzy będą zadbani, przystojni i zakochani w sobie, to ich pocałunek będzie wyglądał piękniej niż pocałunek kobiety i mężczyzny...
Mogę byc potępiona, że ulegam stereotypom, że jestem nietolerancyjna, ale odrzucam taki hm... sposób bycia.
Jeśli uważasz, że homoseksualizm to "styl bycia", to nie tyle jesteś nietolerancyjna, co po prostu nie masz nawet bladego pojęcia o temacie, na jaki się wypowiadasz. Homoseksualista rodzi się homoseksualistą i nie ma na to wpływu. Jest takim samym człowiekiem jak Ty, tylko jego preferencje seksualne i związkowe są inne. Oczywiście pomijam freak'ów z parad równości itd., bo to debilizm, niezależnie od orientacji. Mówię o zwykłych, zdrowych psychicznie i emocjonalnie ludziach.
Nie mam nic do homoseksualistów, ale... no właśnie, mam to jedno ale: wychowywanie dzieci. Nie wyobrażam sobie, że dziecko ma dwóch tatusiów lub dwie mamusie. Po prostu nie mieści mi się w głowie...
Osobiście nie mam nic do par homoseksualnych, dla mnie to para jak każda inna i dlatego moim zdaniem ma prawo do tego by np. publicznie okazywać sobie uczucia, a już na pewno do tego by móc normalnie funkcjonować pod względem kwestii związanych ze wspólnym prowadzeniem gospodarstwa domowego. Co do kwestii wychowywania/ adoptowania dzieci - jestem przeciwna, ale nie dlatego że może mieć to negatywny wpływ na psychikę dziecka (przecież homoseksualizmu się nie nabywa). Jestem przeciwna ze względu na ograniczenie naszego społeczeństwa, które po przez swoje zachowanie i niewybredne komentarze, zgotowałoby takiemu dziecku prawdziwe piekło na ziemi.
Co więcej jeśli kogoś razi widok całującej czy przytulającej się homoseksualnej pary - niech po prostu na nich nie patrzy. Nie wiem czemu ludzie patrzą na nich jak na jakieś zjawiska z kosmosu. Ludzie otrząśnijcie się i dajcie żyć innym.
I to nad czym jeszcze ubolewam to fakt, że ludzie kształtują swoją opinię na temat homoseksualnych par na podstawie tego co widzą na paradach równości, które moim zdaniem nie są wiarygodnym źródłem informacji.
Widzę, Anemonne, że cały czas czuwasz nad prawidłowością moich wypowiedzi (co nie znaczy, że się z Tobą zgadzam).Wiem, co to jest homoseksualizm i nie musisz mi tłumaczyc jego "mechanizmu". Homoseksualizm nazwałam "sposobem bycia" (interpretowanym na różne sposoby i mam tu na myśli i sferę emocjonalną i seksualną) bo nie chcę określac tego jako "zboczenie" czy coś równie obraźliwego. Byc może moje poglądy związane są z osobą o tej orientacji, która nie była uczestnikiem jakiś chorych parad, a mimo to miałam do jej zachowania wiele zastrzeżeń.
25 2010-04-12 13:18:29 Ostatnio edytowany przez november (2010-04-12 13:20:28)
Wiecie, zadziwia mnie fakt, z jaką determinacją ludzie mówią nie dla wychowywania dzieci przez gejów. Szczerze to czego się obawiacie? Jak już powiedziane zostało - orientacja to kwestia wrodzona, a nie sprawa wychowania. Obrzydzeniem wręcz napawa mnie to, że zdaniem wielu dzieci w domach dziecka mają lepiej, niż w gejowskiej rodzinie, bo tam nikt im nie zagwarantuje tego co da im NORMALNY dom. Irytuje mnie mówienie "toleruję ich ale niech nie pokazują tego publicznie". Otóż mają do tego takie same prawo, a to, że kogoś to może przyprawiać o mdłości to już tylko i wyłącznie kwestia ciasnoty móżdżka. Osobiście przeszkadzać mi to może jedynie na tyle, na ile przeszkadzają mi nastolatki nie znające granic dobrego smaku, czy też kultury obściskujące się i "liżące" wręcz bez kozery.
Zrozumcie do cholery - ich miłość nie różni się niczym, niż Wasza! Też cierpią, też odczuwają zdrady - TAK SAMO.
Życzę poszerzenia horyzontu!
P&P, ja zwykle czuwam generalnie nad "prawidłowością" (jak to niewdzięcznie nazwałaś) nie tylko Twoich wypowiedzi. Dla mnie to oczywiste, że jeśli ktoś pisze coś, co mnie razi i czym czuję się osobiście dotknięta, to się "przyczepię". Bardzo się cieszę, że nie chciałaś nazwać homoseksualizmu "zboczeniem", ale "sposób bycia" to dla mnie równie obraźliwe określenie, bo zakłada, że ktoś sobie ten sposób wybiera sam.
Poza tym - nic dodać nic ująć do wypowiedzi november - powiedziała wszystko, z czym się zgadzam.
november w 100% się z Tobą zgadzam, oby było w tym społeczeństwie coraz więcej osób, które będą myśleć podobnie
28 2010-04-12 20:05:13 Ostatnio edytowany przez pennylane (2010-04-12 20:06:10)
A ja jeszcze dodam od siebie - bo z większością wypowiedzi się zgadzam - że też nie do końca rozumiem wendettę przeciwko adopcji.
Oczywiście, tak jak napisała yvette, bardzo wiele homoseksualnych par wcale nie ma potrzeby adoptowania dzieci nie mniej jednak gdyby nawet miały to nie rozumiem, czemu w ich rodzinach miałoby się dzieciom żyć gorzej niż chociażby w patologii. Czy dziecko, które ma dwóch tatusiów będzie się w szkole bardziej wstydzić niż takie, które ma na całym ciele siniaki a ze szkolnego podwórka odbiera je tatuś śmierdzący przetrawionym alkoholem na kilometr? Czy gorzej będzie miało dziecko, które ma dwie mamusie niż takie, które ma mamę i tatę ale pracujących 80 godzin tygodniowo i widujących swoje pacholęta jedynie kiedy śpią ułożone do snu przez nianię? Czy gorzej będzie miało dziecko, które ma za rodziców homoseksualistów niż takie, które żyje w domu, w którym ojciec nie odzywa się do matki od 10 lat bo nie ma jej nic ciekawego do powiedzenia oprócz "podaj ziemniaki"?
Wedle takiego myślenia powinniśmy również zabraniać seksu nieodpowiedzialnym parom aby zapobiec losowi ich przyszłych dzieci...
29 2010-04-12 20:51:38 Ostatnio edytowany przez november (2010-04-12 20:51:58)
A ja jeszcze dodam od siebie - bo z większością wypowiedzi się zgadzam - że też nie do końca rozumiem wendettę przeciwko adopcji.
Oczywiście, tak jak napisała yvette, bardzo wiele homoseksualnych par wcale nie ma potrzeby adoptowania dzieci nie mniej jednak gdyby nawet miały to nie rozumiem, czemu w ich rodzinach miałoby się dzieciom żyć gorzej niż chociażby w patologii. Czy dziecko, które ma dwóch tatusiów będzie się w szkole bardziej wstydzić niż takie, które ma na całym ciele siniaki a ze szkolnego podwórka odbiera je tatuś śmierdzący przetrawionym alkoholem na kilometr? Czy gorzej będzie miało dziecko, które ma dwie mamusie niż takie, które ma mamę i tatę ale pracujących 80 godzin tygodniowo i widujących swoje pacholęta jedynie kiedy śpią ułożone do snu przez nianię? Czy gorzej będzie miało dziecko, które ma za rodziców homoseksualistów niż takie, które żyje w domu, w którym ojciec nie odzywa się do matki od 10 lat bo nie ma jej nic ciekawego do powiedzenia oprócz "podaj ziemniaki"?
Wedle takiego myślenia powinniśmy również zabraniać seksu nieodpowiedzialnym parom aby zapobiec losowi ich przyszłych dzieci...
No dokładnie. To wręcz niebywałe jak bardzo ludzie potrafią być zaślepieni na dobro, które jest inne niż ich światopogląd, tak jakby rację mieli zarezerwowaną tylko dla siebie. Jakież to krótkowzroczne! W imię swoich klapek na oczach i wyimaginowanych "racji" lekceważą to, co jest najważniejsze.
30 2010-07-22 19:09:53 Ostatnio edytowany przez GetReal (2010-07-25 11:21:53)
W sprawie adopcji zgadzam sie z pennylane i november . Pary homoseksualne powinny miec prawo do adopcji i czesto takie pary moga byc lepszymi rodzicami niz niektorzy heteroseksualni rodzice. Wczoraj akurat w TV byl swietny dokument o parze homoseksualnej ktora ma 5 dzieci. Mozecie ogladnac pod tymi linkami:
http://www.channel4.com/programmes/my-w … od#3106447
http://www.youtube.com/watch?v=JR-ljcq4C2M
Jestem przeciwna ze względu na ograniczenie naszego społeczeństwa, które po przez swoje zachowanie i niewybredne komentarze, zgotowałoby takiemu dziecku prawdziwe piekło na ziemi.
Smutne ale prawdziwe.
w mediach zauwzylam jedna sprawe; jesli jest mowa o homoseksualistach zawsze sa to faceci, naprawde malo sie mowi, pokazuje lesbijki, nie wiem dlaczego; np. na paradzie w hiszpanii media skupialy sie tylko na gejach, jakby kobiet tam wogole nie bylo; w teatrze w sztukach tez nie ma lesbijek, tylko mezczyzni! DLACZEGO??? dla mnie to dyskryminacja
Nic nie mam do homoseksualistów, jednak jeśli chodzi o wychowywanie dzieci, to nie mieści mi się to w głowie. Rodzice to mama i tata, tak było zawsze, tak jest i tak być powinno.