Hej
Nie wiem czy pisze w dobrym dziale, w razie co proszę o przeniesienie.
Chodzi o to, że po wielu latach życia w małżeństwie, zrozumiałam, że tak naprawdę nie potrafię żyć z mężczyzną, potrzebuje kobiety. Mój związek był trudny, mamy dzieci, chciałam odejść od męża już wcześniej, zwyczajnie przestałam go kochać. On nie chce tego przyjąć do wiadomości. A to, że mu powiedziałam, że jestem homoseksualna, odrzuca całkowicie. Uparl się, że jak on się zmieni, to i ja się zmienię. Nie chcę z nim już być. Nie mogę ot tak się go pozbyć, prawnie w wielu kwestiach jesteśmy złączeni. Jak z nim rozmawiać? Jak mu to wszystko wytłumaczyć, żeby uwierzył, zrozumiał?
Pozdrawiam
Hej
Nie wiem czy pisze w dobrym dziale, w razie co proszę o przeniesienie.
Chodzi o to, że po wielu latach życia w małżeństwie, zrozumiałam, że tak naprawdę nie potrafię żyć z mężczyzną, potrzebuje kobiety. Mój związek był trudny, mamy dzieci, chciałam odejść od męża już wcześniej, zwyczajnie przestałam go kochać. On nie chce tego przyjąć do wiadomości. A to, że mu powiedziałam, że jestem homoseksualna, odrzuca całkowicie. Uparl się, że jak on się zmieni, to i ja się zmienię. Nie chcę z nim już być. Nie mogę ot tak się go pozbyć, prawnie w wielu kwestiach jesteśmy złączeni. Jak z nim rozmawiać? Jak mu to wszystko wytłumaczyć, żeby uwierzył, zrozumiał?
Pozdrawiam
Przede wszystkim to nie jesteś homoseksualna. Możesz być biseksualna. Słusznie więc taka teza spotyka się z odrzuceniem.
Nie musisz odchodzić od męża, możecie zmienić swoje zwyczaje: porozmawiaj z Nim otwarcie, że chciałabyś wprowadzić nowe elementy do Waszej relacji i czy będzie Ci miał za złe, jeśli będziesz realizować swoje pragnienia intymności z kobietami. I jak woli: żebyś to robiła osobno, czy razem z Nim?
Przy takim postawieniu sprawy zmiana może się dokonać sama i może być niespodzianką dla Ciebie.
Pani_1_nikt napisał/a:Hej
Nie wiem czy pisze w dobrym dziale, w razie co proszę o przeniesienie.
Chodzi o to, że po wielu latach życia w małżeństwie, zrozumiałam, że tak naprawdę nie potrafię żyć z mężczyzną, potrzebuje kobiety. Mój związek był trudny, mamy dzieci, chciałam odejść od męża już wcześniej, zwyczajnie przestałam go kochać. On nie chce tego przyjąć do wiadomości. A to, że mu powiedziałam, że jestem homoseksualna, odrzuca całkowicie. Uparl się, że jak on się zmieni, to i ja się zmienię. Nie chcę z nim już być. Nie mogę ot tak się go pozbyć, prawnie w wielu kwestiach jesteśmy złączeni. Jak z nim rozmawiać? Jak mu to wszystko wytłumaczyć, żeby uwierzył, zrozumiał?
PozdrawiamPrzede wszystkim to nie jesteś homoseksualna. Możesz być biseksualna. Słusznie więc taka teza spotyka się z odrzuceniem.
Nie musisz odchodzić od męża, możecie zmienić swoje zwyczaje: porozmawiaj z Nim otwarcie, że chciałabyś wprowadzić nowe elementy do Waszej relacji i czy będzie Ci miał za złe, jeśli będziesz realizować swoje pragnienia intymności z kobietami. I jak woli: żebyś to robiła osobno, czy razem z Nim?
Przy takim postawieniu sprawy zmiana może się dokonać sama i może być niespodzianką dla Ciebie.
Tu jest problem w Twojej tezie, bo po terapii i wielomiesięcznych przemyśleniach, jestem pewna, że jestem lesbijka. Nigdy nie czułam satysfakcji ze współżycia z mężczyzną. Od zawsze czułam się inaczej, ale rodzina, społeczeństwo, ogólnie strach przed brakiem akceptacji, nie pozwolił mi się przyznać. Teraz jestem inna osoba. Mąż czuję się oszukany, ma prawo, wcale mu się nie dziwię. W tej kwestii ja zawiniłam. Ale jest jeszcze kwestia bycia toksycznym z jego strony. Tu nie ma co ratować tego związku. Już nie. Nie chcę być z tym człowiekiem. Nie po tych wszystkich latach. Masz jakiś pomysł, jak mu to przekazać, żeby zrozumiał i chcial odejść? Ps. Od długich miesięcy ze sobą nie sypiamy, nie daje mi nadzieji, nie zatrzymuje go.
jak na kogoś po terapii, to dużo nieuporządkowania w tym co piszesz.
bo jak rozumiem nie orientacja jest powodem rozstania z mężem?
bo jeśli jest, to toksyczną osobą w związku jest ta, która tak ważny fakt jak orientacja ukrywał.
nie ma szans się udać.
a jesli nie ma to związku i on był złym partnerem, to nie rozumiem, jak za niego wychodziłaś, to nie byłaś lesbijką, a potem się zniechęciłaś?
I co do tego wszystkiego ma brak satysfakcji z życia z tym mężczyzną?
tak po ludzku współczuję Ci, ale w tym co piszesz jest tak dużo chaosu, że obawiam się, że kolejną osobą którą mozesz skrzywdzić, będzie jakaś kobieta.
żle Co było z mężem, trzeba było złożyć o rozwód, nie wiem po co wmieszałaś to swoją orientację?
czy ta terapia jest zakończona z inicjatywy terapeutki? bo wygląda na niedokończoną..wiele sprzecznych wniosków.
swoją orientację potwierdza się raczej na podstawie fascynacji osobą tej samej płci- czy jest ktoś taki w Twoim życiu?
Hej
Nie wiem czy pisze w dobrym dziale, w razie co proszę o przeniesienie.
Chodzi o to, że po wielu latach życia w małżeństwie, zrozumiałam, że tak naprawdę nie potrafię żyć z mężczyzną, potrzebuje kobiety. Mój związek był trudny, mamy dzieci, chciałam odejść od męża już wcześniej, zwyczajnie przestałam go kochać. On nie chce tego przyjąć do wiadomości. A to, że mu powiedziałam, że jestem homoseksualna, odrzuca całkowicie. Uparl się, że jak on się zmieni, to i ja się zmienię. Nie chcę z nim już być. Nie mogę ot tak się go pozbyć, prawnie w wielu kwestiach jesteśmy złączeni. Jak z nim rozmawiać? Jak mu to wszystko wytłumaczyć, żeby uwierzył, zrozumiał?
Pozdrawiam
Skąd wiesz, że jesteś lesbijką? Byłaś kiedykolwiek z kobietą choćby przez jeden dzień?
Skąd wiesz, że jesteś lesbijką? Byłaś kiedykolwiek z kobietą choćby przez jeden dzień?
Bardzo ważne pytanie...
Tu jest problem w Twojej tezie, bo po terapii i wielomiesięcznych przemyśleniach, jestem pewna, że jestem lesbijka. Nigdy nie czułam satysfakcji ze współżycia z mężczyzną. Od zawsze czułam się inaczej, ale rodzina, społeczeństwo, ogólnie strach przed brakiem akceptacji, nie pozwolił mi się przyznać. Teraz jestem inna osoba. Mąż czuję się oszukany, ma prawo, wcale mu się nie dziwię. W tej kwestii ja zawiniłam. Ale jest jeszcze kwestia bycia toksycznym z jego strony. Tu nie ma co ratować tego związku. Już nie. Nie chcę być z tym człowiekiem. Nie po tych wszystkich latach. Masz jakiś pomysł, jak mu to przekazać, żeby zrozumiał i chcial odejść? Ps. Od długich miesięcy ze sobą nie sypiamy, nie daje mi nadzieji, nie zatrzymuje go.
To, o czym teraz napisałaś, to spiszę na karb współczesnych tendencji w psychoterapii. Możesz napisać w jakim nurcie odbywasz terapię?
Gdybyś miała orientację homoseksualną, to zapewne byś została panną albo skończyłoby się na jednym dziecku. Nie posługuję się pojęciem winy, bo uważam, że to niczego nie wnosi do odkrycia prawd psychologicznych (to kategoria prawna i etyczna).
Ponieważ pojawił się wątek Twoich uczuć niechęci wobec męża, więc zapewne to zmieniło Twoją orientację seksualną. To tak bywa, że także u dzieci orientacja się kształtuje na podstawie relacji rodziców.
Nie wiem jednak, dlaczego oczekujesz, aby to On odszedł? W tej sytuacji to raczej Ty masz powody odejść od Niego.
I jeszcze kwestia toksyczności: trywializacja koncepcji sprawiła, że zapomniało się o wersji oryginalnej, czyli o tym, że to relacje bywają toksyczne, a nie ludzie. Tak, jak nie można łączyć ognia z wodą, ale można łączyć wodę z alkoholem.
7 2025-05-05 00:36:43 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-05-05 00:38:50)
Mam dobrą znajomą, która po kilku nieudanych związkach, łącznie z małżeństwem, w którym było dużo przemocy, była tak bardzo emocjonalnie wyczerpana, że związała się z kobietą, uznając, że będzie jej lepiej. Wyjechały razem za granicę, związek trwał kilka lat, po czym okazało się, że to jednak nie to i na powrót kolejnego partnera zaczęła poszukiwać wśród mężczyzn. Obecnie od ponad dziesięciu lat jest szczęśliwą mężatką, a przynajmniej tak o sobie mówi.
Dążę do tego, że zdarza się, że trudne relacje czasem tak bardzo dają nam popalić, że ucieka się od nich w związek z kimś, o kim myślimy, że z racji podobieństw będzie nas lepiej rozumiał.
Byłabym naprawdę bardzo zdziwiona, gdybyś dopiero teraz odkryła w sobie swój homoseksualizm.
Powód rozstania jest inny. Mąż to osoba przemocowa. Co odbiło się zarówno na mnie, jak i na dzieciach. Nie chodzi o to, że to on ma odejść. Chciałabym tylko żeby zrozumiał, że dalsza walka o nasze małżeństwo nie ma sensu. To niszczy chyba bardziej, niż przemoc. Mogłabym odejść ja z dziećmi, ale czy ucieczka ma sens, jak on będzie nas gonił?
I tak, byłam z kobietą. Pewnie ktoś uzna to za zdradę, formalnie można to tak nazwać, z tym, że o końcu naszego związku powiedziałam mężowi już lata temu. Nie łączy nas mentalnie nic. Każdy żyje sam sobie, tylko, że on wciaz wierzy.
Ps. To, że ktoś uważa, że nie jestem lesbijka, bo mam więcej niż jedno dziecko, to trochę się myli. Nie wiesz, jak wiele kosztowało mnie i ile znosiłam będąc związana emocjonalnie z mężem.
Mam dobrą znajomą, która po kilku nieudanych związkach, łącznie z małżeństwem, w którym było dużo przemocy, była tak bardzo emocjonalnie wyczerpana, że związała się z kobietą, uznając, że będzie jej lepiej. Wyjechały razem za granicę, związek trwał kilka lat, po czym okazało się, że to jednak nie to i na powrót kolejnego partnera zaczęła poszukiwać wśród mężczyzn. Obecnie od ponad dziesięciu lat jest szczęśliwą mężatką, a przynajmniej tak o sobie mówi.
Dążę do tego, że zdarza się, że trudne relacje czasem tak bardzo dają nam popalić, że ucieka się od nich w związek z kimś, o kim myślimy, że z racji podobieństw będzie nas lepiej rozumiał.
Byłabym naprawdę bardzo zdziwiona, gdybyś dopiero teraz odkryła w sobie swój homoseksualizm.
Sądzę, że zawsze taka byłam. No, ale dzieciństwo odbiło się w taki sposób, że podążyłam za stereotypami, za tym czego wymagało społeczeństwo.
10 2025-05-05 07:43:10 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-05-05 07:44:38)
Powód rozstania jest inny. Mąż to osoba przemocowa. Co odbiło się zarówno na mnie, jak i na dzieciach. Nie chodzi o to, że to on ma odejść. Chciałabym tylko żeby zrozumiał, że dalsza walka o nasze małżeństwo nie ma sensu. To niszczy chyba bardziej, niż przemoc. Mogłabym odejść ja z dziećmi, ale czy ucieczka ma sens, jak on będzie nas gonił?
I tak, byłam z kobietą. Pewnie ktoś uzna to za zdradę, formalnie można to tak nazwać, z tym, że o końcu naszego związku powiedziałam mężowi już lata temu. Nie łączy nas mentalnie nic. Każdy żyje sam sobie, tylko, że on wciaz wierzy.
Ps. To, że ktoś uważa, że nie jestem lesbijka, bo mam więcej niż jedno dziecko, to trochę się myli. Nie wiesz, jak wiele kosztowało mnie i ile znosiłam będąc związana emocjonalnie z mężem.
Jeśli jesteś zdecydowana od męża odejść (pomijając to jaką orientację poczułaś), to może wniesienie sprawy o rozwód uświadomi twojemu męzowi, że wasze małżeństwo jest skończone?
Piszesz, że ty i dzieci doznajecie przemocy ze strony męża, a możesz napisać na czym ta przemoc polega?
Chcesz by mąż zrozumiał, ale on nie zrozumie dopóki nie robisz nic, tylko "gadasz". On myśli że tak jak zawsze pogadasz sobie, a wszystko zostanie tak jak było. Co konkretnie robisz, by zakończyć to malżeństwo? U prawnika byłaś? Masz jakiś plan na to, co po rozwodzie? Jesteś samodzielna finansowo? Podołasz sama z dziećmi się utrzymać?
11 2025-05-05 08:55:48 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-05 08:58:50)
Jeśli jesteś zdecydowana od męża odejść (pomijając to jaką orientację poczułaś), to może wniesienie sprawy o rozwód uświadomi twojemu męzowi, że wasze małżeństwo jest skończone?
Piszesz, że ty i dzieci doznajecie przemocy ze strony męża, a możesz napisać na czym ta przemoc polega?
Chcesz by mąż zrozumiał, ale on nie zrozumie dopóki nie robisz nic, tylko "gadasz". On myśli że tak jak zawsze pogadasz sobie, a wszystko zostanie tak jak było. Co konkretnie robisz, by zakończyć to malżeństwo? U prawnika byłaś? Masz jakiś plan na to, co po rozwodzie? Jesteś samodzielna finansowo? Podołasz sama z dziećmi się utrzymać?
Salomonka postawiła ważne pytania.
Ja wyczuwam, że Autorka wątku na razie nie chce ujawniać konkretów o tej "przemocy".
Nawet bez pozwu sugestia zakończenia relacji jest bardzo wyraźnie i jasno wyartykułowana. Jako mężczyzna napiszę, że to na pewno jest zrozumiałe. Inna sprawa to reakcja i brak zgody emocjonalnej na to. To by świadczyło, że Autorka jest nadal ważna dla Jej Męża. Czuję, że to właśnie ważność Ojca dla dzieci utrudnia Autorce kolejne kroki. Ile lat mają dzieci i jakieś są płci?
Wizyta u prawnika niekoniecznie przynosi spokój, bo praktyka rozwodowa kieruje się innymi kryteriami niż praktyka życiowa. A tu prawnik wyczuje, że może być wyrok z orzeczeniem o winie, jak to się w prawie nazywa. Dlatego - jeśli juz się rozwodzić - to za porouzmieniem stron, bo wtedy nie ma "rozgrzebywania ran" i niszczenia relacji, także z dziećmi. Wtedy rozwód uzyskuje się w czasie jednak rozprawy, bez orzekania o winie i bez konieczności wydawania pieniędzy na adwokatów (a tego żaden adwokat nie lubi).
Rozwód ze zgodnym oświadczeniem obu stron pozwala zachować szacunek i sprzyja zachowaniu pozytywnych emocji. Rozwód "burzliwy" czasami działa na niekorzyść kobiety, która nie może liczyć na wsparcie byłego męża i zostaje sama ze wszystkimi problemami zgodnie z zasadą "A chciałaś - to masz".
Jestem zdecydowana. Poradzę sobie finansowo i emocjonalnie, jestem na to gotowa. Kwestia rozwodu, mąż próbuję manipulować, raz mówi, że się zgadza za porozumień, a innym razem, że to ja jestem winna. Ja chciałabym zakończyć to jak najszybciej i jak najmniej wciągać w to dzieci.
Jeśli chodzi o przemoc, to przemoc psychiczna, wyzwiska, ponizanie itp., do tego świetny manipulator i mitoman.
Nie, nie trzymaja mnie przy nim dzieci. One się go boją, nie czują z nim prawie żadnej więzi. Najstarsza córka jawnie wyraża nienawiść w stosunku do ojca.
W sumie to nic mnie nie trzyma. Nie chcę wywracac dzieciom całego życia do góry nogami. Nie wiem czy one by to zniosły.
Nie, nie trzymaja mnie przy nim dzieci. One się go boją, nie czują z nim prawie żadnej więzi. Najstarsza córka jawnie wyraża nienawiść w stosunku do ojca.
W sumie to nic mnie nie trzyma. Nie chcę wywracac dzieciom całego życia do góry nogami. Nie wiem czy one by to zniosły.
Pani Nikt, Tu jest pewne niebezpieczeństwo dla dzieci: nienawiść wiąże, krępuje, zniewala. Miłość jest siłą uwalniającą.
Dzieci mają w sobie Ojca i Matkę. Nie uciekną przed tym. Nienawiść do Ojca u dziewczynki da o sobie znać w przyszłej relacji z mężczyzną.
Czasami mylimy strach z respektem, szacunkiem.
Masz prawo odejść, zachowaj jednak szacunek, bo bez szacunku uwikłasz się z zależności.
Jestem zdecydowana. Poradzę sobie finansowo i emocjonalnie, jestem na to gotowa. Kwestia rozwodu, mąż próbuję manipulować, raz mówi, że się zgadza za porozumień, a innym razem, że to ja jestem winna. Ja chciałabym zakończyć to jak najszybciej i jak najmniej wciągać w to dzieci.
Dobry prawnik wskaże ci plusy i minusy oraz możliwości uzyskania rozwodu w każdej opcji; Porozumienie stron albo orzeczenie o winie.
Jeśli chcesz sprawę zakończyć jak najszybciej, to porozumienie stron jak najbardziej, ale to też w gestii prawnika leży aby ci wskazać argumenty które mogą męża do tego przekonać, albo wprost sam z nim porozmawia.
Tylko zacznij działać i wyjdź z tego marazmu w którym teraz jesteś. Już widać, jak wasza relacja z mężem odbiła się na dzieciach, nie powinny w takiej atmosferze ktora panuje u was w domu dorastać, to pewne.
Druga sprawa - przestań dzwonić z każdej wieży, że odkryłaś w sobie homoseksualizm, bo jeśli z kolei mąż weźmie sobie dobrego prawnika, to za porozumieniem stron na pewno się nie rozwiedziecie, będziesz mogła o tym zapomnieć.
Weź emocje w karby i graj takimi kartami jakie masz, a słabe nie są.
15 2025-05-05 13:43:54 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-05-05 13:46:26)
Jestem zdecydowana. Poradzę sobie finansowo i emocjonalnie, jestem na to gotowa. Kwestia rozwodu, mąż próbuję manipulować, raz mówi, że się zgadza za porozumień, a innym razem, że to ja jestem winna. Ja chciałabym zakończyć to jak najszybciej i jak najmniej wciągać w to dzieci.
Jeśli chodzi o przemoc, to przemoc psychiczna, wyzwiska, ponizanie itp., do tego świetny manipulator i mitoman.
Nie, nie trzymaja mnie przy nim dzieci. One się go boją, nie czują z nim prawie żadnej więzi. Najstarsza córka jawnie wyraża nienawiść w stosunku do ojca.
W sumie to nic mnie nie trzyma. Nie chcę wywracac dzieciom całego życia do góry nogami. Nie wiem czy one by to zniosły.
okłamujesz moim zdaniem sama siebie, co do tej chęci rozwodu. Dziećmi się zasłaniasz.
jeśli ktoś:
nie widzi z kimś przyszłości
jest pewien że sobie poradzi finansowo i emocjonalnie
uważa że dzieciom lepiej będzie bez partnera i go nienawidzą
to zabiera nogi za pas i idzie po rozwód, a nie pierniczy, że chce się z takim mężem dogadywać
w czymś okłamujesz siebie po prostu.
a dziećmi się zasłaniasz.
ile czasu byłaś na terapii?
Pani_1_nikt napisał/a:Jestem zdecydowana. Poradzę sobie finansowo i emocjonalnie, jestem na to gotowa. Kwestia rozwodu, mąż próbuję manipulować, raz mówi, że się zgadza za porozumień, a innym razem, że to ja jestem winna. Ja chciałabym zakończyć to jak najszybciej i jak najmniej wciągać w to dzieci.
Jeśli chodzi o przemoc, to przemoc psychiczna, wyzwiska, ponizanie itp., do tego świetny manipulator i mitoman.
Nie, nie trzymaja mnie przy nim dzieci. One się go boją, nie czują z nim prawie żadnej więzi. Najstarsza córka jawnie wyraża nienawiść w stosunku do ojca.
W sumie to nic mnie nie trzyma. Nie chcę wywracac dzieciom całego życia do góry nogami. Nie wiem czy one by to zniosły.okłamujesz moim zdaniem sama siebie, co do tej chęci rozwodu. Dziećmi się zasłaniasz.
jeśli ktoś:
nie widzi z kimś przyszłości
jest pewien że sobie poradzi finansowo i emocjonalnie
uważa że dzieciom lepiej będzie bez partnera i go nienawidząto zabiera nogi za pas i idzie po rozwód, a nie pierniczy, że chce się z takim mężem dogadywać
w czymś okłamujesz siebie po prostu.
a dziećmi się zasłaniasz.ile czasu byłaś na terapii?
Dokładnie ja zerwalam z ex, gdy nie miałam,ani wlasnego mieszkania,ani pracy, ani nic swojego no i poszłam se w świat, bo mnie mdlilo na sama myśl,ze bym musiała zdrajcy uslugiwac
Kup mężowi coś słodkiego, jakaś bombonierkę. Albo misia. Może da się przeprosić.
A może wiesz, jak zmierzyć obwód uda, bo mi się nogi przekręcają, jak staję do siebie tyłem :-(
18 2025-05-05 14:32:54 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-05 14:33:50)
Dokładnie ja zerwalam z ex, gdy nie miałam,ani wlasnego mieszkania,ani pracy, ani nic swojego no i poszłam se w świat, bo mnie mdlilo na sama myśl,ze bym musiała zdrajcy usługiwać
Napisz mi proszę, Julio, bo coś nie bardzo pamiętam, a Ty pewnie nie przeoczyłaś tego fragmentu podczas lektury Biblii: Jezus umył nogi Judaszowi, czy też ominął go przed Ostatnią Wieczerzą?
To ciągle nie widzisz tej możliwości: kto chce być największym spośród was, niechaj...
Módl się o powołanie do służby, a wtedy nie będziesz musiała nawet wstępować do zakonu, aby służyć.
I dlatego to jest ucieczka... ucieczka od okazji do służenia.
Julia life in UK napisał/a:Dokładnie ja zerwalam z ex, gdy nie miałam,ani wlasnego mieszkania,ani pracy, ani nic swojego no i poszłam se w świat, bo mnie mdlilo na sama myśl,ze bym musiała zdrajcy usługiwać
Napisz mi proszę, Julio, bo coś nie bardzo pamiętam, a Ty pewnie nie przeoczyłaś tego fragmentu podczas lektury Biblii: Jezus umył nogi Judaszowi, czy też ominął go przed Ostatnią Wieczerzą?
To ciągle nie widzisz tej możliwości: kto chce być największym spośród was, niechaj...Módl się o powołanie do służby, a wtedy nie będziesz musiała nawet wstępować do zakonu, aby służyć.
I dlatego to jest ucieczka... ucieczka od okazji do służenia.
Julia? Daj ignora temu trolowi, ale spedzisz pół życia na rozmawianiu z kimś, kto nie jest wart sekundy Twojego czasu...
20 2025-05-05 14:54:01 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-05 14:55:26)
Animus napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Dokładnie ja zerwalam z ex, gdy nie miałam,ani wlasnego mieszkania,ani pracy, ani nic swojego no i poszłam se w świat, bo mnie mdlilo na sama myśl,ze bym musiała zdrajcy usługiwać
Napisz mi proszę, Julio, bo coś nie bardzo pamiętam, a Ty pewnie nie przeoczyłaś tego fragmentu podczas lektury Biblii: Jezus umył nogi Judaszowi, czy też ominął go przed Ostatnią Wieczerzą?
To ciągle nie widzisz tej możliwości: kto chce być największym spośród was, niechaj...Módl się o powołanie do służby, a wtedy nie będziesz musiała nawet wstępować do zakonu, aby służyć.
I dlatego to jest ucieczka... ucieczka od okazji do służenia.
Julia? Daj ignora temu trolowi, ale spedzisz pół życia na rozmawianiu z kimś, kto nie jest wart sekundy Twojego czasu...
Podżegacz i prowokator, a wpisał sobie zawód: "pomocna dłoń". Chyba "sucha rączka" z "Rodziny Addamsów".
Julia, nie obawiaj się: on to tak tylko dla rozrywki pisze. Nie traktuj tego poważnie. Ma co innego do roboty i - miejmy nadzieję - niech robi u siebie, bo pożytek z niego dla pracodawcy marny.
Przede wszystkim to nie jesteś homoseksualna. Możesz być biseksualna. Słusznie więc taka teza spotyka się z odrzuceniem.
Nie musisz odchodzić od męża, możecie zmienić swoje zwyczaje: porozmawiaj z Nim otwarcie, że chciałabyś wprowadzić nowe elementy do Waszej relacji i czy będzie Ci miał za złe, jeśli będziesz realizować swoje pragnienia intymności z kobietami. I jak woli: żebyś to robiła osobno, czy razem z Nim?
Przy takim postawieniu sprawy zmiana może się dokonać sama i może być niespodzianką dla Ciebie.
Wiele lesbijek, zwłaszcza ze starszych pokolen, odkrywa swój homoseksualizm dopiero po latach z powodu tego, jak były wychowywane i często mając już rodzinę i dzieci. Jeżeli autorka stawia sprawę jasno, że nie pociagają jej mężczyźni to raczej wszystko się tu zgadza.
Odwetu to działanie podejmowane przez osobę, grupę lub państwo w odpowiedzi na doznaną krzywdę, atak, niesprawiedliwość, zniewagę albo inne działanie uznane za szkodliwe. Jego głównym celem jest wyrządzenie sprawcy podobnej lub innej szkody, ukaranie go albo zmuszenie go do poniesienia konsekwencji wcześniejszego postępowania. Odwet może wynikać z chęci wyrównania rachunków, odzyskania poczucia sprawiedliwości, obrony własnej godności lub odstraszenia sprawcy przed ponownym działaniem.
Odwetu nie należy jednak utożsamiać z obroną konieczną. Obrona ma przede wszystkim na celu powstrzymanie trwającego lub bezpośrednio grożącego niebezpieczeństwa, natomiast odwet jest reakcją następującą po wyrządzonej krzywdzie i ma charakter odpłaty. Przykładowo, jeśli ktoś zostaje zaatakowany i podejmuje działania, aby ochronić siebie, jest to obrona. Jeżeli natomiast po zakończeniu konfliktu celowo szuka sposobu, aby skrzywdzić napastnika w ramach „rewanżu”, można mówić o odwecie.
Pojęcie odwetu występuje w wielu dziedzinach życia. W relacjach między ludźmi może przyjmować formę zemsty, celowego utrudniania komuś życia czy próby odpłacenia za doznaną krzywdę. W historii i polityce odwet może oznaczać działania jednego państwa przeciwko innemu w odpowiedzi na wcześniejszy atak lub naruszenie interesów. W literaturze i filmach motyw odwetu często stanowi podstawę fabuły, ponieważ bohater, który doznał krzywdy, podejmuje działania mające doprowadzić do ukarania osoby odpowiedzialnej.
Odwetu często towarzyszą silne emocje, takie jak gniew, poczucie upokorzenia, niesprawiedliwości czy żądza zemsty. Może on dawać osobie poczucie, że odzyskała kontrolę nad sytuacją lub że sprawca poniósł konsekwencje swoich czynów. Jednocześnie odwet może prowadzić do dalszej eskalacji konfliktu, ponieważ osoba będąca jego celem może odpowiedzieć kolejnym działaniem odwetowym. W ten sposób może powstać cykl wzajemnej zemsty, w którym kolejne działania są uzasadniane wcześniejszymi krzywdami.
W szerszym znaczeniu odwet można więc zdefiniować jako świadomą reakcję mającą na celu odpłacenie za wcześniej doznaną krzywdę lub szkodę, najczęściej poprzez wyrządzenie sprawcy negatywnych konsekwencji. Jego charakter, zakres i skutki zależą od sytuacji — może dotyczyć zarówno konfliktu między pojedynczymi osobami, jak i znacznie większych konfliktów społecznych czy międzynarodowych.
23 Dzisiaj 12:00:20 Ostatnio edytowany przez Meluzka (Dzisiaj 12:00:39)
Animus napisał/a:Przede wszystkim to nie jesteś homoseksualna. Możesz być biseksualna. Słusznie więc taka teza spotyka się z odrzuceniem.
Nie musisz odchodzić od męża, możecie zmienić swoje zwyczaje: porozmawiaj z Nim otwarcie, że chciałabyś wprowadzić nowe elementy do Waszej relacji i czy będzie Ci miał za złe, jeśli będziesz realizować swoje pragnienia intymności z kobietami. I jak woli: żebyś to robiła osobno, czy razem z Nim?
Przy takim postawieniu sprawy zmiana może się dokonać sama i może być niespodzianką dla Ciebie.
Wiele lesbijek, zwłaszcza ze starszych pokolen, odkrywa swój homoseksualizm dopiero po latach z powodu tego, jak były wychowywane i często mając już rodzinę i dzieci. Jeżeli autorka stawia sprawę jasno, że nie pociagają jej mężczyźni to raczej wszystko się tu zgadza.
Z gejami jest dokładnie to samo.