Jak to jest, jak toczy się wasze życie, kiedy już w końcu macie tego swojego upragnionego mężczyznę/ kobietę, który/a zostawił/a rodzinę dla was? Chciałabym poznać zdanie osób, które odeszły od rodzin lub które są w związku z taką osobą.
Podobne tematy
Tez jestem bardzo ciekawa. Chętnie poznam zdanie, uczucia tej "drugiej strony".
Za dużo takich osób nie znajdziesz. Z natury korzystają z kochanków/ek a jak sytuacja zacznie robić się zbyt poważna, z płaczem wracają do swoich partnerów
Beata Ann,
Tez mi sie wydaje ze tu za duzo rad nie znajdziesz, bo tu raczej sa ci 'zostawieni/ zdradzeni'
mam w rodzinie przyklad
wieloletnie malzestwo, jedno dziecko, i on i ona na bardzo dobrych stanowskach, samochody, mieszkanie, dom...
wydawali sie wzorowym malznestwem
nagle on powiedzial ze chce rozowdu, ze kocha inna, byla okropna burza, ale on oddal zonie mieszkanie, z dzieckiem widzi sie co weekend i mieszka w duzym domu mamy(2pietra jego)
mama dlugo nie tolerowala kochanki, strasznie sie o niej wyrazala, ale owa kochanka tez sie rozwiodla, wzieli slub cywilny, wiem ze teraz maja 3letnia core
nieznam wiecej takich przykladow, sa oni razem ale jestem pewna ze bylo im bardzo ciezko
Powinnam raczej dać temat "rozstania na zakładkę" ..Rzuciłam taki temat na forum, bo kiedy czyta się te wszystkie wypowiedzi, rady dla kochanek, które chcą być z żonatym, ale kochanym przez nich mężczyzną to wszyscy piszą " nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu, bo to wraca , krzywda świadomie wyrządzona drugiemu człowiekowi wraca z podwójną siłą", to tak się zastanawiam czy to jest prawda ?
Znam kilka takich przypadków, że tym "panom" żyje się doskonale - zostawili swoje rodziny( dzieci), porzucili żony po wielu latach małżeństwa dla nowej kobiety i w konsekwencji tak się ustawili , że mają dwie kobiety.
Jedna - matka ich wspólnych dzieci, która urabia ręce żeby utrzymać w garści dom, dzieci, pracę a on wpadnie do nich od czasu do czasu, kiedy akurat ma na to chęć lub kiedy sąd przysądził - widzi, że wszystko jest super ( dzieci dopilnowanie, porządek w domku, była żona trzyma się nie źle) i bez wyrzutów sumienia , z przeświadczeniem spełniania dobrego uczynku, że w sumie to się świetnie poukładało wraca do nowej kobiety tej drugiej, tam odpoczywa od spraw rodzicielskich, teraz zajmuje się sobą ( realizuje siebie - swojego hobby, siłownia, etc..) a ta Druga "nowa" kobieta zajmuje się nim..i jest happy live...więc czy nie jest to tak, że chcemy wierzyć w tą "karmę" która wraca a tak naprawdę to tylko jakiś mit..że nasz świat jest już tak niesprawiedliwy, że pozostała nam tylko wiara w to, że kiedyś..ktoś...coś..sprawi, że w końcu będzie jakaś równowaga..
7 2012-11-27 14:05:36 Ostatnio edytowany przez batszeba (2012-11-27 14:16:17)
Powinnam raczej dać temat "rozstania na zakładkę" ..Rzuciłam taki temat na forum, bo kiedy czyta się te wszystkie wypowiedzi, rady dla kochanek, które chcą być z żonatym, ale kochanym przez nich mężczyzną to wszyscy piszą " nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu, bo to wraca , krzywda świadomie wyrządzona drugiemu człowiekowi wraca z podwójną siłą", to tak się zastanawiam czy to jest prawda ?
Znam kilka takich przypadków, że tym "panom" żyje się doskonale - zostawili swoje rodziny( dzieci), porzucili żony po wielu latach małżeństwa dla nowej kobiety i w konsekwencji tak się ustawili , że mają dwie kobiety.
Jedna - matka ich wspólnych dzieci, która urabia ręce żeby utrzymać w garści dom, dzieci, pracę a on wpadnie do nich od czasu do czasu, kiedy akurat ma na to chęć lub kiedy sąd przysądził - widzi, że wszystko jest super ( dzieci dopilnowanie, porządek w domku, była żona trzyma się nie źle) i bez wyrzutów sumienia , z przeświadczeniem spełniania dobrego uczynku, że w sumie to się świetnie poukładało wraca do nowej kobiety tej drugiej, tam odpoczywa od spraw rodzicielskich, teraz zajmuje się sobą ( realizuje siebie - swojego hobby, siłownia, etc..) a ta Druga "nowa" kobieta zajmuje się nim..i jest happy live...więc czy nie jest to tak, że chcemy wierzyć w tą "karmę" która wraca a tak naprawdę to tylko jakiś mit..że nasz świat jest już tak niesprawiedliwy, że pozostała nam tylko wiara w to, że kiedyś..ktoś...coś..sprawi, że w końcu będzie jakaś równowaga..
Nie do końca się zgodzę, znam kilka przypadków i:
- w jednym facet zdradzał, doszło do rozwodu z orzekaniem o winie, potem jakiś czas żył z kochanką, ale nie wyszło im, teraz ma różne panie na dochodne. Z dziećmi kontakt mierny, ale płaci wysokie alimenty (jakieś 4 tyś).
- w drugim facet zostawił ciężarną żonę z jednym dzieckiem dla kochanki, zamieszkał z nią i zrobili sobie dizecko. Kupa syfu w ich środowisku (wcale mnie to nie dziwi). Z tego co wiem, ślubu z kochanką nadal nie ma (ciągły brak rozwodu), z dziećmi ma dobry kontakt i płaci alimenty. Z kochanką idylla powoli się kończy - faza zauroczenia minęła i zaczeło się prawdziwe życie.
- w trzecim przypadku małżeństwo rozstało się pokojowo i rozsądnie - coś między nimi obumarło, w chwili rozwodu obydwoje już kogoś mieli. Bardzo szybko po rozstaniu facet wziął ślub z "tą drugą", wyglądają na szczęśliwych, facet ma dobry kontakt z dzieckiem.
".Rzuciłam taki temat na forum, bo kiedy czyta się te wszystkie wypowiedzi, rady dla kochanek, które chcą być z żonatym, ale kochanym przez nich mężczyzną to wszyscy piszą " nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu, bo to wraca , krzywda świadomie wyrządzona drugiemu człowiekowi wraca z podwójną siłą", to tak się zastanawiam czy to jest prawda "
Ale zapominasz o jednym: to nie jest tak, że KAŻDY romans kończy się rozwodem i zostawieniem żony, poczytaj sobie ile jest wątków o panach, którzy kursują pomiędzy żoną, kochanką a pannami na dochodne. I wcale im się do rozwodu nie spieszy!!!! Albo ile jest wątków w stylu "miał być seks bez zobowiązań ale ja chcę czegoś więcej jaka ja biednaaaa";;;
Co więcej zapominasz o tym, że czasami to żona odkrywa romans i wywala faceta, który w takiej sytuacji udaje się do kochanki -bo gdzie ma pójść?
Zgadzam się dużo jest takich wątków, ale przecież są faceci co jednak idą za "głosem serca" i odchodzą i takich wątków jest mało stąd chce wiedzieć jak się potem takim parom układa - gdzie facet z pełną premedytacją zostawia rodzinę i idzie za "głosem serca" czyli zamieszkuje z kochanką ? Czy właśnie to powiedzenie " nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu" ma racje bytu ..
Zgadzam się dużo jest takich wątków, ale przecież są faceci co jednak idą za "głosem serca" i odchodzą i takich wątków jest mało stąd chce wiedzieć jak się potem takim parom układa - gdzie facet z pełną premedytacją zostawia rodzinę i idzie za "głosem serca" czyli zamieszkuje z kochanką ? Czy właśnie to powiedzenie " nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu" ma racje bytu ..
poczytaj wątek byc drugą i macochą na temacie psychologia.
ale jezli sądzisz, że z doświadczen innych zaczerpiesz scenariusz dla siebie, albo spodziewasz się, że zycie "na zakłądkę" jest łatwe - to nie jest
Zgadzam się dużo jest takich wątków, ale przecież są faceci co jednak idą za "głosem serca" i odchodzą i takich wątków jest mało stąd chce wiedzieć jak się potem takim parom układa - gdzie facet z pełną premedytacją zostawia rodzinę i idzie za "głosem serca" czyli zamieszkuje z kochanką ? Czy właśnie to powiedzenie " nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu" ma racje bytu ..
Mnie moj maz zostawil w zeszlym roku po 8 latach z polrocznym dzieckiem, zamieszkal w innym miescie z kochanka, zrobili sobie dziecko, rozwiazanie ciazy wkrotce. Mimo ze nie mamy rozwodu on sobie tak po prostu zalozyl nowa rodzine. I na razie jest wlasnie tak jak piszesz, ja w rozpaczy i rozsypce sama wychowuje dziecko, on przez kilka godz w tyg spelnia swoj ojcowski obowiazek, a tak to sobie szczebiocze tam, wije gniazdko, robi pokoik dla dziecka, moze robic co chce, wychodzi keidy chce, wyjzezdza z nia na rozne wczasy, keidy chce, chodzi do kina, kawiarni, pubu czy w inne miejsca, ma czas na silownie i inne takie. Zyje sobie jak na razie jak pan, a ja oszczedzam na wszystkim i cale moje zycie jest zwiazane z dzieckiem 24/7, nie mam ani kiedy odpoczac, goraczka i choroba nie zwalnia z obowiazkow, nie mozna polozyc sie do lozka ani nikt herbatki nie zrobi, a najgorsze jest to, ze nie mam z kim sie cieszyc radoscia z dziecka i jego rozwoju, tzn. wiadomo, rodzina, znajomi, ale to nie zastapi ojca i partnera obok.
Tez jestem ciekawa jak to bedzie, czy uda im sie zbudowac szczescie na moim nieszczesciu, na mojej tragedii. Niby nei powinno mnie obchodzic juz co oni robia i powinnam zajac sie wlasnym zyciem, ale jakas karma, jakas sprawiedliwosc powinna byc na tym swiecie.
Batszeba, nikt tu nie ma na mysli ludzi, ktorzy byli wolni i po prostu zwiazali sie z kims ponownie, majac za soba pewna historie w postaci bylych partnerow i dzieci. A zwlaszcza tych, ktorzy zostali zdradzeni i to byla przyczyna ich ponownego stanu wolnego. Mowimy o tych zdradzajacych, oszukujacych, klamiacych, o wiazacych sie z kochankami, rujnujac zycie swoim partnerom i dzieciom tez. I o kochankach ktore odbijaja mezow innym kobietom i sie z nimi wiaza.
Nie staje w niczyjej obronie ani przeciwko . ale wydaje się mi że zdrada wynika ze zmniejszonego zainteresowania drugiej połowy. związek polega na byciu razem ,wspieraniu się i dogadywaniu. co jeśli daje się za mało? a za dużo bierze?
Ostatnio usłyszałam od człowieka który zdradza takie zdanie : ''Miłostek miałem wiele ,ale miłość tylko jedną. Ona jest idealną matką ale ta którą kocham będzie lepszą matką, żoną i kochanką "
"Jeszcze nigdy tak nie kochałem"
Taaaaak miłość trwa wiecznie tylko partnerzy się zmieniają...( to chyba najgłupsze powiedzenie jakie znam)
Beata_Ann napisał/a:Zgadzam się dużo jest takich wątków, ale przecież są faceci co jednak idą za "głosem serca" i odchodzą i takich wątków jest mało stąd chce wiedzieć jak się potem takim parom układa - gdzie facet z pełną premedytacją zostawia rodzinę i idzie za "głosem serca" czyli zamieszkuje z kochanką ? Czy właśnie to powiedzenie " nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu" ma racje bytu ..
Mnie moj maz zostawil w zeszlym roku po 8 latach z polrocznym dzieckiem, zamieszkal w innym miescie z kochanka, zrobili sobie dziecko, rozwiazanie ciazy wkrotce. Mimo ze nie mamy rozwodu on sobie tak po prostu zalozyl nowa rodzine. I na razie jest wlasnie tak jak piszesz, ja w rozpaczy i rozsypce sama wychowuje dziecko, on przez kilka godz w tyg spelnia swoj ojcowski obowiazek, a tak to sobie szczebiocze tam, wije gniazdko, robi pokoik dla dziecka, moze robic co chce, wychodzi keidy chce, wyjzezdza z nia na rozne wczasy, keidy chce, chodzi do kina, kawiarni, pubu czy w inne miejsca, ma czas na silownie i inne takie. Zyje sobie jak na razie jak pan, a ja oszczedzam na wszystkim i cale moje zycie jest zwiazane z dzieckiem 24/7, nie mam ani kiedy odpoczac, goraczka i choroba nie zwalnia z obowiazkow, nie mozna polozyc sie do lozka ani nikt herbatki nie zrobi, a najgorsze jest to, ze nie mam z kim sie cieszyc radoscia z dziecka i jego rozwoju, tzn. wiadomo, rodzina, znajomi, ale to nie zastapi ojca i partnera obok.
Tez jestem ciekawa jak to bedzie, czy uda im sie zbudowac szczescie na moim nieszczesciu, na mojej tragedii. Niby nei powinno mnie obchodzic juz co oni robia i powinnam zajac sie wlasnym zyciem, ale jakas karma, jakas sprawiedliwosc powinna byc na tym swiecie.
Batszeba, nikt tu nie ma na mysli ludzi, ktorzy byli wolni i po prostu zwiazali sie z kims ponownie, majac za soba pewna historie w postaci bylych partnerow i dzieci. A zwlaszcza tych, ktorzy zostali zdradzeni i to byla przyczyna ich ponownego stanu wolnego. Mowimy o tych zdradzajacych, oszukujacych, klamiacych, o wiazacych sie z kochankami, rujnujac zycie swoim partnerom i dzieciom tez. I o kochankach ktore odbijaja mezow innym kobietom i sie z nimi wiaza.
Wiem o czym mówisz...moja bliska znajoma przechodzi to samo co Ty ..i ja chce jej pomóc. Problem w tym, że ona nadal wierzy, że on wróci..więc chce wiedzieć jak jej pomóc. Nie potępiam jej za to, że pomimo, że ten facet wyrządził jej tyle krzywdy ona nadal wierzy..właśnie w tą "karmę"...
Mój mąż odszedł do kochanki w lipcu. Do dziś układa im się idealnie. Wydaje mi się że są szczęśliwi. A ja i mój syn...szkoda gadać ![]()
Czasami jest tak ,ze zyje sie z osoba ,ktora sie kiedys kochalo zazwyczaj w mlodym okresie ,aler sa dzieci ,w gruncie rzeczy nie jest zle , dogaduja sie sex udany ,ale czegos brakuje ..........................i nagle staje na drodze ,druga polowka jablka,ta prawdziwa .
Wtedy jest dylemat ,dramat ,bol ,lzy..............ale nie zawsze niekiedy to wielki blad.
Moj maz po rozstaniu ze mna z kochanka nie jest ,rzucil ja od razu ,jak sie dwoiedzialam i po rozstaniu nie wrocil do niej
Czyli roznie to bywa..............