witajcie, chciałabym wam pokrótce streścić moją sytuacje (chociaż jest trochę zawiła)
od 6,5 roku jestem w związku od 5,5 mieszkamy razem, ja mam 25 lat on 28. Nasz związek nie należał do najprostszych. Było wiele pięknych i cudownych momentów, ale również wiele smutku, niezrozumienia, wzajemnego ranienia.
Ostatni rok był dla nas trudny, musieliśmy zamknąć interes, było krucho z kasą, ja miałam problemy zdrowotne, sporo problemów zwaliło się nam na glowe.
2 miesiące temu(kiedy przeprowadziłam się z powrotem do rodziców na jakiś czas, ponieważ jego nie było całymi dniami, bo ruszamy z nowym interesem) zauważyłam ze mój chlopak zmienil sie w stosunku do mnie, stal sie bardziej oschły, zimny, nie miał ochoty na zbliżenia, a każda moja próbę zbliżenia odrzuca. Kiedy prosiłam go by mnie przytulił czy pocałował robił to ale widziałam że nie jest to szczere. Kilka razy powiedział mi że coś sie między nami zmieniło, że nie jest tak jak dawniej, że coś się chyba wypaliło. Rozmawialiśmy, mówił że to nie tak że nie chce być ze mną ale nie wie co robić, że chciałby odpocząć, zastanowić się. Powiedział że to nie dlatego że chce sie spotykać z innymi ale po prostu ma prawie 30 lat i musi się zastanowić co dalej robić ze swoim życiem. Niestety w poniedziałek tydzien temu, przyznał się że spotkał się kilka razy z pewną znajomą i miło spędział z nią kilka chwil. Mówi że to nie jest miłość, zakochanie, ale lubi ją i te spotkania były miłą odmiana po naszym ostatnio nie układajacym się życiu.
Odbyliśmy rozmowę, nie jedną powiedział mi że nie wie co ma zrobić, że z jednej strony chciałby być ze mną a z drugiej spróbować z nią. Mówi że zależy mu na mnie bo wkońcu razem przeżyliśmy 6 lat i nie wyobraża sobie żebym znikneła z jego życia. Ale coś go ciągnie do tamtej. Powiedział że potrzebuje czasu. W związku z tym że ruszamy razem z nowym interesem mamy cały czas kontakt, wsumie mimo tych trudnych informacji spędzamy razem czas, on przyjeżdza do mnie, widujemy się na mieście i w pracy. Powiedział mi wczoraj że widzi we mnie zmiane na plus po tym jaka byłam wcześniej, i że bardzo miło spędza ze mna czas ale czuje jakby go spędzał z przyjaciólką i jest mu przykro że nie może mi powiedzieć że mnie kocha. Dodam że doszło między nami do zbliżenia 4 dni temu, i było naprawdę miło widziałam że ejst szczęsliwy jednak następnego dnia powiedział mi że nie wie czy dobrze zrobił. Zastanawiacie się pewnie dlaczego nie pokazałam mojemu chłopakowi środkowego palca? Nie potrafię go zostawić samego po tych 6,6 roku. Wiele razem przeszliśmy, wiem że w jakiś sposób mu na mnie zależy ja go nadal kocham. Chce być przy nim, mam nadzieje że może będzie chciał do mnie wrócić, że zobaczy mimo tak trudnej sytuacji może na mnie liczyć i uświadomi sobie że jednak mnie kocha.
Dodam także że sytuacja tej dziewczyny z którą się spotykał/spotyka jest trudna. ponieważ ma ona 10 letniego syna i właśnie kilka dni temu rozstałą się z partnerem-ojcem dziecka, z którym nie układało się jej od 8 lat. Twierdzi że nie zrobiła tego dla mojego faceta, nosiła się z tym zamiarem już długo i zrobiła to dla siebie, bo juz nie wytrzymywała. Fakt faktem koleś jest strasznym agresorem groził nawet ostatnio mojemu chlopakowi. Dziewczyna jest w naprawde trudnej sytuacji, dziecko mówi jej że jej nienawidzi. Tak że nawet jesli mój facet chciałby spróbować z nia napewno nie nastapi to w przeciągu tygodnia ponieważ ona też musi ulożyć sobie swoje sprawy. poza tym ma swiadomość że sytuacja jest trudna i powiedziaął wczoraj mojemu chłopakowi że jeśli on nie bedzie chciał mieć z nia juz kontaktu to ona to zrozumie.
Napisałam to bardzo chaotycznie, ale mam w głowie tyle myśli że nie wiem jak je przelać. bede wyjasniala wszystkie zawilosci na biezaco.
Zastanawiam sie czy dobrze robie bedac caly czas czescia jego zycia, czy powinnam z nim normlanie gadac zarowno o nas jak i o tamtej dziewczynie. Zachowywac sie jak jego przyjaciolka. On wie ze go kocham i ze jest mi ciezko. Mowi ze mnie podziwia. Ja robie to bo mam nadzieje ze on zobaczy co traci, a tata jest tylko chwilowym kaprysem bo w momencie kiedy bylo mu zle potrafila go pocieszyc.