netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mieć nadzieję i walczyć?

45 odpowiedzi5 159 wyświetleńzałożony przez aniiaa, 26.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mieć nadzieję i walczyć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: mieć nadzieję i walczyć?

witajcie, chciałabym wam pokrótce streścić moją sytuacje (chociaż jest trochę zawiła)

od 6,5 roku jestem w związku od 5,5 mieszkamy razem, ja mam 25 lat on 28. Nasz związek nie należał do najprostszych. Było wiele pięknych i cudownych momentów, ale również wiele smutku, niezrozumienia, wzajemnego ranienia.

Ostatni rok był dla nas trudny, musieliśmy zamknąć interes, było krucho z kasą, ja miałam problemy zdrowotne, sporo problemów zwaliło się nam na glowe.

2 miesiące temu(kiedy przeprowadziłam się z powrotem do rodziców na jakiś czas, ponieważ jego nie było całymi dniami, bo ruszamy z nowym interesem) zauważyłam ze mój chlopak zmienil sie w stosunku do mnie, stal sie bardziej oschły, zimny, nie miał ochoty na zbliżenia, a każda moja próbę zbliżenia odrzuca. Kiedy prosiłam go by mnie przytulił czy pocałował robił to ale widziałam że nie jest to szczere. Kilka razy powiedział mi że coś sie między nami zmieniło, że nie jest tak jak dawniej, że coś się chyba wypaliło. Rozmawialiśmy, mówił że to nie tak że nie chce być ze mną ale nie wie co robić, że chciałby odpocząć, zastanowić się. Powiedział że to nie dlatego że chce sie spotykać z innymi ale po prostu ma prawie 30 lat i musi się zastanowić co dalej robić ze swoim życiem. Niestety w poniedziałek tydzien temu, przyznał się że spotkał się kilka razy z pewną znajomą i miło spędział z nią kilka chwil. Mówi że to nie jest miłość, zakochanie, ale lubi ją i te spotkania były miłą odmiana po naszym ostatnio nie układajacym się życiu.
Odbyliśmy rozmowę, nie jedną powiedział mi że nie wie co ma zrobić, że z jednej strony chciałby być ze mną a z drugiej spróbować z nią. Mówi że zależy mu na mnie bo wkońcu razem przeżyliśmy 6 lat i nie wyobraża sobie żebym znikneła z jego życia. Ale coś go ciągnie do tamtej. Powiedział że potrzebuje czasu. W związku z tym że ruszamy razem z nowym interesem mamy cały czas kontakt, wsumie mimo tych trudnych informacji spędzamy razem czas, on przyjeżdza do mnie, widujemy się na mieście i w pracy. Powiedział mi wczoraj że widzi we mnie zmiane na plus po tym jaka byłam wcześniej, i że bardzo miło spędza ze mna czas ale czuje jakby go spędzał z przyjaciólką i jest mu przykro że nie może mi powiedzieć że mnie kocha. Dodam że doszło między nami do zbliżenia 4 dni temu, i było naprawdę miło widziałam że ejst szczęsliwy jednak następnego dnia powiedział mi że nie wie czy dobrze zrobił. Zastanawiacie się pewnie dlaczego nie pokazałam mojemu chłopakowi środkowego palca? Nie potrafię go zostawić samego po tych 6,6 roku. Wiele razem przeszliśmy, wiem że w jakiś sposób mu na mnie zależy ja go nadal kocham. Chce być przy nim, mam nadzieje że może będzie chciał do mnie wrócić, że zobaczy mimo tak trudnej sytuacji może na mnie liczyć i uświadomi sobie że jednak mnie kocha.

Dodam także że sytuacja tej dziewczyny z którą się spotykał/spotyka jest trudna. ponieważ ma ona 10 letniego syna i właśnie kilka dni temu rozstałą się z partnerem-ojcem dziecka, z którym nie układało się jej od 8 lat. Twierdzi że nie zrobiła tego dla mojego faceta, nosiła się  z tym zamiarem już długo i zrobiła to dla siebie, bo juz nie wytrzymywała. Fakt faktem koleś jest strasznym agresorem groził nawet ostatnio mojemu chlopakowi. Dziewczyna jest w naprawde trudnej sytuacji, dziecko mówi jej że jej nienawidzi. Tak że nawet jesli mój facet chciałby spróbować  z nia napewno nie nastapi to w przeciągu tygodnia ponieważ ona też musi ulożyć sobie swoje sprawy. poza tym ma swiadomość że sytuacja jest trudna i powiedziaął wczoraj mojemu chłopakowi że jeśli on nie bedzie chciał mieć z nia juz kontaktu to ona to zrozumie.

Napisałam to bardzo chaotycznie, ale mam w głowie tyle myśli że nie wiem jak je przelać. bede wyjasniala wszystkie zawilosci na biezaco.

Zastanawiam sie czy dobrze robie bedac caly czas czescia jego zycia, czy powinnam z nim normlanie gadac zarowno o nas jak i o tamtej dziewczynie. Zachowywac sie jak jego przyjaciolka. On wie ze go kocham i  ze jest mi ciezko. Mowi ze mnie podziwia. Ja robie to bo mam nadzieje ze on zobaczy co traci, a tata jest tylko chwilowym kaprysem bo w momencie kiedy bylo mu zle potrafila go pocieszyc.

2

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Chciałam dodac, ze kiedys zrobilabym mu straszna awanture, plakalabym, krzyczalabym, grozilabym.... Jednak mialam ostatnio czas( zanim wszystko wyszlo najaw) zeby zastanowic sie co bylo nie tak w moim zwiazku i sama jestem w szoku ze pomimo tak trudenj sytuacji potrafilam z nim normalnie porozmawiac, wysluchac go bez krzyku i oskarżania , bez robienia wyrzutow. Przez ostatnie kilka dni odbylismy wiecej szczerych i  rozmow niz przez ostatnie 6 lat.

3

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Jesteście razem kawał czasu. Mieszkacie ze sobą. Jesteście takim nieformalnym małżeństwem. I Ty dajesz przyzwolenie Swojemu partnerowi na spotkania z inną kobietą?

Chce odpocząć? Od czego? Od Ciebie?
Chce się zastanowić? Nad czym?

To ja Ci powiem, spróbuje z tą nową jak mu nie wyjdzie, to wróci mówiąc, że przemyślał i chce być z Tobą.

Powinnaś sprawę postawić jasno. Albo walczycie o związek do końca albo już nie będzie miał nad czym myśleć.

4

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Skoro mowi ze Cie podziwia, to znaczy ze jest za co Cie podziwiac. A to znaczy,ze z tym jego uczuciem to chyba nie do konca tak.. Sam fakt ze pojawila sie inna. Co to wogole znaczy,ze chcial sprobowac sie pospotykac? No wiesz,przynajmniej plus za szczerosc. Rozumiem ze jest Ci ciezko,tyle czasu razem. Jeszcze jak rozkrecacie wspolnie jakis interes. Sama czujesz ze sie od Ciebie oddalił,ile tak wytrzymasz? wg mnie powinnas zakonczyc czym rpedzej ten zwiazek. Kwestia tylko tego,czy bedziesz na tyle silna aby z nim razem pracowac. Lepiej zrobic to traz,niz czekac jeszcze miesiac czy rok i sie meczyc. Bo ten uklad dla Ciebie z pewnoscia korzystny nie jest.

Powodzenia.

5 Ostatnio edytowany przez aniiaa (2012-11-26 14:24:10)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

ja sama nie bylam pewna tego czy chce z nim byc 2 lata temu, tez mialam kryzys i dlugo rozwazalam co zrobic. Jednak zostalam z nim bo zrozumialam ze nie moge tego od tak skreslic.
Nie mieszkam z nim o d 2 miesiecy, tzn nie tak ze wyprowadzilam sie calkiem ale przenioslam na jakis czas do rodzicow bo mialam dosc siedzenia ciagle samej. Przez to ze on remontowal lokla pon nowy intertes.

6 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-11-26 14:16:33)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

I rozumiem, że w tym kryzysie spotykałaś się z innymi?

7

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
JustynaG napisał/a:

Skoro mowi ze Cie podziwia, to znaczy ze jest za co Cie podziwiac. A to znaczy,ze z tym jego uczuciem to chyba nie do konca tak.. Sam fakt ze pojawila sie inna. Co to wogole znaczy,ze chcial sprobowac sie pospotykac? No wiesz,przynajmniej plus za szczerosc. Rozumiem ze jest Ci ciezko,tyle czasu razem. Jeszcze jak rozkrecacie wspolnie jakis interes. Sama czujesz ze sie od Ciebie oddalił,ile tak wytrzymasz? wg mnie powinnas zakonczyc czym rpedzej ten zwiazek. Kwestia tylko tego,czy bedziesz na tyle silna aby z nim razem pracowac. Lepiej zrobic to traz,niz czekac jeszcze miesiac czy rok i sie meczyc. Bo ten uklad dla Ciebie z pewnoscia korzystny nie jest.

Powodzenia.

Ta dziewczyna to powiedzmy znajoma, mineli sie kiedys na miescie i potem do niej napisal, spotkali sie kilka razy. Między nami ostatnio bylo  chlodno wiec czas z nia byl mila odmiana.
Oddalil sie ode mnie fizycznie...

8

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
LeeBee napisał/a:

I rozumiem, że w tym kryzysie spotykałaś się z innymi?

niestety tak bylo... czego okropnie zaluje

9 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-11-26 14:29:59)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
aniiaa napisał/a:
LeeBee napisał/a:

I rozumiem, że w tym kryzysie spotykałaś się z innymi?

niestety tak bylo... czego okropnie zaluje

Aaaaaa, to zmienia postać rzeczy.

Ty najlepiej znasz swojego chłopaka i powinnaś wiedzieć czy lepiej zrobisz będąc przy nim czy nie. Ja mimo wszystko nie umiałabym na takie coś patrzeć.

EDIT: A co do znajomej.... Twojemu facetowi włączyła się najwyraźniej funkcja opiekuńcza i tej biednej istotce musi za wszelką cenę pomóc. Bo to skrzywdzona, słaba kobieta jest....

10 Ostatnio edytowany przez aniiaa (2012-11-26 14:34:01)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

LeeBee: obydwoje zalujemy ze nie dawalismy z siebie wiecej podczas tych gorszych chwil, wiem ze mu na mnie zalezy. Chce o niego walczyc ale nie wiem jak dlugo dam rade

a co do tej opiekunczosci to ma w sobie cos takiego, z wczesniejsza swoja laska tez tak mial, byla biedna pokrzywdzona i on czul ze musi jej pomoc jednak tamten zwizek okazal sie klapa.

11

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Czas z nia był miłą odmianą?! dziewczyno,i Ty sama takie rzeczy mowisz a raczej piszesz? No wiesz,to od Ciebie zalezy czego w zwiazku oczekujesz,ale jest tolerujesz takie mile odmiany to w czym problem:) Ze sie oddalil fizycznie,to tez pewnie przez miłą odmianę.

12

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Zgadzam się z JustynąG. Słuchaj ten gość nie wie kogo ma przy sobie! Kobietę, która wspiera, walczy, znosi wiele a co najważniejsze KOCHA... Nie jest Ciebie wart!!! to on ma zrozumieć jak ważną i cudowną osobą jesteś. Skoro tego nie widzi i jeszcze potrzebuje odpocząć od Ciebie o zgrozo!!! to kopnij go w dupę i niech odpoczywa. Pozdrawiam gorąco

13

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
fart23 napisał/a:

Zgadzam się z JustynąG. Słuchaj ten gość nie wie kogo ma przy sobie! Kobietę, która wspiera, walczy, znosi wiele a co najważniejsze KOCHA... Nie jest Ciebie wart!!! to on ma zrozumieć jak ważną i cudowną osobą jesteś. Skoro tego nie widzi i jeszcze potrzebuje odpocząć od Ciebie o zgrozo!!! to kopnij go w dupę i niech odpoczywa. Pozdrawiam gorąco

on twierdzi ze to co czul sie wypalilo, ze to juz przyzwyczajenie ale wiem ze jestem dla niego w jakis sposob wazna. Mi sie wydaje ze to jest chwilowe, ze sie pogubil, zauroczyl tamta... jestem glupia wiem, powinnam kopnac go w dupe, ale nie umiem.
mam nadzieje ze sie opamieta.

tak jak pisalam wyzej, tez mialam 2 lata temu kryzys i nie wiedzialam czy go dalej kocham, ba czulam ze go nie kocham. Ale zostalam z nim i nie zaluje

14

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Jesteś szczęśliwa?

15

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Mam uczucie deja vu...
do tego te inicjały... Justyna G. Wybacz Justynko, ale taki zestaw liter "Justyna G." doprowadził mnie na dno rozpaczy...
popieram zdanie fart23, niech facet dojrzeje, na razie "dziecko" nie wie, którą "zabawkę" wybrać...

16 Ostatnio edytowany przez aniiaa (2012-11-26 18:27:54)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
fart23 napisał/a:

Jesteś szczęśliwa?

w tym momencie nie, kto na moim miejscu byłby?

17

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Coś Ci powiem Aniu. Jedna osoba w związku nic nie zdziała nie udzwigniesz waszego szczęścia sama! związek to relacja DWOJGA ludzi a uczucie między nimi to drzewko szczęścia, które OBOJE muszą pielęgnować i dbać o nie!!!! on chyba tego nie rozumie a TY choć jesteś cudowna będziesz tylko cierpieć i zostaniesz wrakiem człowieka...

18

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Nie potrafię tego zrozumieć? jesteś wielkim Skarbem i zasługujesz na szczęście na wielkie szczęście a on chyba Ci tego nigdy nie da..

19 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-26 18:54:10)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Panie zapominacie, że to nie jest małżeństwo. Tu wszelkie schematy reakcji typowo ŻONUSIOWATYCH nie pasują do sytuacji. Nikt niczego nie ślubował i nie przyrzekał. To jest oparte na aktach wolnej woli, aktach - powtarzam.

I dobrze, Aniaa, że Ty masz tego świadomość. Jednak, po prawie siedmiu latach razem przyszedł na Was czas na przeżycie kryzysu. To pora potwierdzona w badaniach empirycznych. Nie zależy to od typu relacji (sakramentalna, formalna, nieformalna). Po siedmiu latach następuje zmęczenie, posucha i pragnienie odmiany.

Jeśli podchodzi się do tego spokojnie, to jest szansa na dalszy rozwój relacji. Jak się pojawiają wymówki, awantury, to kończy się rozwodem. W Waszym przypadku rozwodem się skończyć nie może, a ponieważ nie dysponujesz całym arsenałem środków typowych dla Żon, więc nie mogą Ci zawiedzione Żony niczego "sensownego" (według nich) podpowiedzieć. Stać je tylko na zdziwienie i oburzenie. Ot, zmniejszony zakres reakcji stereotypowych.

fart23 napisał/a:

Nie potrafię tego zrozumieć? jesteś wielkim Skarbem i zasługujesz na szczęście na wielkie szczęście a on chyba Ci tego nigdy nie da..

Szczęście jest mało precyzyjnym pojęciem. Wielkie szczęście jest bardzo nieprecyzyjnym pojęciem, bo pewne pojęcia się nie stopniują, należy do nich szczęście. ( To, że jesteś dla Niego ważna, to jest bardzo istotna świadomość. Może "ten gość" (cytat z fart23) jeszcze nie wie, kogo ma przy sobie, ale na szczęście (nomen omen) Ty już wiesz kogo On ma.

Poczekaj i niczego nie zrywaj.

20

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

fart 23: ale nie zawsze byłąm fear w stosunku do niego, mam na swoim koncie kilka grzeszków i nieprawidłowych decyzji. Mam sobie też coś do zarzucenia, nie moge zwalić winy tylko na niego, że ja byłam przez te 6 lat oddana i kochająca a on mnie walił po rogach i był zły. Mieliśmy wzloty i upadki, po upadkach podnośiliśmy się ale ani ja ani on nie dawaliśmy z siebie zbyt dużo żeby tą wzmacniać, albo staraliśmy się chwile  apotem przychodziła proza życia- do takich doszliśmy wniosków po naszych ostatnich rozmowach.

21

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

to moje zdanie... skoro nie jest tak żle więc daj z siebie więcej

22

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Animus dziękuje za odpowiedz. Wiem że awanturą i krzykiem niczego nie zmienię bo jak będzie chciał spróbować z tamtą to odejdzie.
Poza tym czuje że jeśli bym go zostawiła pokazałbym mu że mi nie zależy, a tym  razem chce mieć świadomość że walczyłam o to co kocham, że się nie poddałam jak zawsze licząc że jakoś to będzie.

Zapytałam go ostatnio czy chce żebym mu dała wolna rękę, odcieła sie od niego i powiedziała żeby robił co chce, że mnie nie obchodzi, powiedział że nie chce- jak mam to rozumieć?

nie rozumiem co miałeś na myśli pisząc "...ale na szczęście (nomen omen) Ty już wiesz kogo On ma. "

23

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Fart23 napisałąm to do tego że jestem wielkim skarbem, poprostu nie zawsze było różowo często z mojego powodu- nie jestem taka idealna-nikt  z nas nie jest. Ale jakiś czas temu zdałąm sobie sprawe gdzie byłą moja wina, jakie błędy popełniałam, postanowiłam zmienić pewne rzeczy, chciałąm stać się dla niego znowu ta dziewczyna w której się zakochał a on wtedy oznajmił mi że się wypalił...

24

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Rozumiem. Widzę, że Tobie bardzo zależy wiem, że przed chwilką napisałaś, że się wypalił.... A czy jemu zależy?

25 Ostatnio edytowany przez aniiaa (2012-11-26 19:32:07)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

mówi zależy mu na mnie, nie chce mnie tracić, mówi że nie wyobraża sobie że miałoby mnie przy nim nie być, jak pomyśli że miałabym się wyprowadzić to jest mu przykro, żałuje że nie starał się bardziej, że sprawiał mi przykrość. Myśli o mojej rodzinie że nie będzie miał z nią kontaktu. Ale mówi że boi się nam dać szanse kolejną- nie że nie chce tylko boi się że będzie fajnie przez 3 miesiące a potem znowu wpadniemy w taką rutynę.
Mówi że lubi spędzać ze mną czas, że jest mu ze mn a dobrze, tylko jakby ta fizyczność- bliskość uleciała

26

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

ania! Chyba nie jesteście dla siebie stworzeni. Może czas się rozstać? Jeśli jest miłość w sercu twoim i jego, to ta miłość nie da Wam się rozejść, w końcu Was złączy. Ale do tej pory cały czas biliście się... spróbujcie osobno, dajcie sobie dużo czasu i wolności. Młoda jeszcze jesteś.

27

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Wiesz co a teraz zadaj sobie następujące pytanie: czy Ty byś się bała spróbować? chyba nie a on ma wątpliwości że znowu wpadniecie w rutynę. Hmmm...

28

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Nie jesteście małżeństwem ale może porozmawiaj z nim i pójdzie razem na jakąś terapię. Wiele związków przeżywa kryzysy i wychodzi z nich.

29

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
fart23 napisał/a:

Wiesz co a teraz zadaj sobie następujące pytanie: czy Ty byś się bała spróbować? chyba nie a on ma wątpliwości że znowu wpadniecie w rutynę. Hmmm...

no ja bym się nie bała, ja chcę tego. ale on się boi, twierdzi że tyle razy miało byc lepiej i nic z tego nie wyszło, mówi że nie wie czego chce, że się pogubuł że potrzebuje czasu

30

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

on sam nie wie czego chce, on chce mieć ciastko i zjeść ciastko, być ze mną i nie być...:(

31

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Wybacz że to powiem. Uważam i to jest moje zdanie ale on nie jest dla Ciebie. Zgadzam się, że nie zawsze może być dobrze ale jesteście tyle czasu razem rozmawiacie i chyba to nic nie zmienia. No dobrze potrzebuje czasu i co dalej? nagle zrozumie, że nie może bez Ciebie żyć i historia się powtarza po 6 miesiącach powie Ci że się wypalił? Nie wie czego chce

32

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Bardzo nie lubię, gdy osoby  mówią ,że uczucie które mieli się wypaliło. Spędziliście ze sobą bardzo dużo czasu. 6 lat to niezły staż. Zdążyliście się poznać z tej dobrej strony i z tej gorszej. Obydwoje wiecie na co Was stać, ile jesteście warci.Skoro nadal go kochasz, a on skoro odnosi się do Ciebie z szacunkiem, to uważam,że łączy Was coś wyjątkowego i warto powalczyć o ten związek. Tylko wydaje mi się, że mimo to,że chcesz wiedzieć co się dzieje u niego, jakie przeżywa rozterki, to nie możesz stać z boku i być jego przyjaciółką ! To będzie koniec . On może wiedzieć, że zawsze może na Ciebie liczyć, na Twoją pomoc, zawodowo, gdy będzie chory, ale nie wtedy gdy chodzi o inną kobietę. Jeśli zgodzisz się na taką  przyjażń , zostaniesz przyjaciółką na zawsze, a Ty chyba tego nie chcesz? Wydaje mi się, że Twój mężczyzna zaangażował się w związek z tą kobietą, tylko nie jest w stanie go sam udzwignąć, dlatego potrzebuje wsparcia z Twojej strony. Chyba nie chcesz by wrócił do Ciebie ze złamanym sercem. Jeśli przyjmiesz go raz , będzie wiedział,że wystarczy szczerze porozmawiać z Tobą , a Ty go i tak kochasz więc zrozumiesz i będzie miał coraz częściej takie załamanie formy, kryzysy. Uważam, że Twój pokład wyrozumiałości powinien się skończyć i powinnaś powiedzieć mu wprost, albo rozmawiacie o Was i walczycie o Wasz związek, albo rozmawiacie tylko na tematy zawodowe. Ty sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcesz być jego przyjaciółką, czy chcesz być pełnowartościową kobietą, która wie czego chce. A chce mieć swojego faceta ! Nie kolegę który ma dylematy. Jak on w  ogóle może rozmawiać z Tobą na jej temat wiedząc,że go kochasz i wszystko co mówi sprawia Ci przykrość ! Może nie jest za póżno, może warto wziąć powietrze w usta i mocno dmuchać w to Wasze ognisko, może jeszcze tli się tam żar, który na nowo się rozpali. Tylko czy naprawdę tego chcesz, teraz?

33

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Zawsze warto walczyć. Tylko warto wyznaczyć sobie granicę. Jak ci radzą. Porozmawiaj z nim, albo jak pisałem wyżej zaproponuj terapię dla was. Bo w tej chwili to zaczyna być trochę nienormalne. Ma kryzys i "kogoś" znalazł. Norma w takiej sytuacji. Ciekawe jak było z Tobą dwa lata wcześniej smile Ale do diabła nie możesz być wsparciem dla niego i ewentualnym kołem ratunkowym. A już na pewno nie przyjaciółką. Postaw sprawę jasno. Niech to trochę nim wstrząśnie. Nie mieszkacie już razem więc powinno być łatwiej. Tylko co z tym interesem ? Nie będzie w razie czego łatwo.

34

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Klarek ma sporo racji... powiedz jasno i nie daj sobą manipulować. Potrzebuje trochę czasu na co? żeby poszaleć z inną? Walcz ale daj jasno do zrozumienia czego chcesz

35

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Znowu podstawowy problem - brak szacunku do samej siebie. Jak kobieta po tym jak została rzucona,bo facet nie wie  co czuje,chce spróbować z inną, daje się traktować jako przyjaciółka do seksu??? Zastanów się, wiem, że jest trudno, ale odstaw uczucia na bok i spójrz na to chłodnym okiem.

36

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
klarek napisał/a:

. Porozmawiaj z nim, albo jak pisałem wyżej zaproponuj terapię dla was. Bo w tej chwili to zaczyna być trochę nienormalne. Ma kryzys i "kogoś" znalazł. Norma w takiej sytuacji.

Przepraszam a co na terapi? O jaka terapie Ci chodzi? Ona go chce, on sam nie wie czego chce. Zakochal sie a moze i nie? To co terapeuta na to ma powiedziec? Zmusic go do powrotu do niej?
Jak dziewczyna ma o niego walczyc? Pobic ta, z ktora sie ten facet spotyka?
Czytam ciagle "warto walczyc o zwiazek" co to znaczy w takich sytuacjach? On wie, ze jej zalezy i kocha. On wie, ze jej sprawia ogromny bol. Co ona moze wiecej dla niego zrobic? Nic, tylko czekac, ze jasnie panu sie "odwidzi" i wroci.
Ale czy ona bedzie go chciala z powrotem? Czy bedzie w stanie zapomniec?

37 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-11-27 10:25:03)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Kurcze, czytajcie ze zrozumieniem. Facet nie jest jej wart, nie zasługuje na nią, jest dzieciakiem......
Autorka dwa lata temu zwątpiła w ich związek, umawiała się z innymi mężczyznami (nie wnikam jak głębokie były to znajomości). Wtedy to on ją kochał, chciał z nią być mimo wszystko, walczył i przyjął z powrotem. Można powiedzieć, że była małą dziewczyną, która nie zasługiwała na tego mężczyznę? Powinien ją olać, ale dał jej szansę i po tym co pisze dzisiaj, widać, że była warta tej szansy.

To ona zapoczątkowała potwierdzenia miłości do swojego mężczyzny poprzez szukanie szczęścia przy innych. Tym samym niejako dała przyzwolenie swojemu chłopakowi, aby i on w podobny sposób szukał potwierdzenia swojej miłości do autorki.

Dopadł Was kryzys i to poważny, ale mimo wszystko uważam, że powinniście zawalczyć o Was, tylko jak mówią inni, musisz ustalić pewne granice.

Edit. Coś mi przyszło jeszcze do głowy....

Gorzej jeśli Twój mężczyzna najpierw poznał tą kobietę, a dopiero potem wymyślił, że wykorzysta tą sama strategię, żeby za Twoim przyzwoleniem poznać ją bliżej.

Ale wydaje mi się, że powinnaś wyczuć jego intencje.

38

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

LeeBee: on twierdzi, że jakis czas temu podczas rozmowy ja powieedziałam że może z jego strony to już moze nie jest miłość tylko przyzwyczajenei(nie pamietam kontekstu rozmowy) i podobno zaczoł sie nad tym zastanawiac.
Nie wiem kiedy dokładnie zaczoł się  znia spotykac, pierwszy raz ze cos jest miedzy nami nie tak powiedzial mi 2 miesiace temu (jakis tydzien-dwa jak wyprowadzilam sie do rodzicow), a z nia mówi ze spotyka sie miesiac moze dwa ze sam nie wie, chociaz napewno wie. ale ja tego nie wiem.
Mowi ze jak był sam wieczorami to mial czas zeby myslec i stwierdzil ze to faktycznie jest przyzwyczajenie, ze cos sie wypalilo. A do tamtej napisal bo zobaczyl ja kiedys na ulicy i to byl impuls.
Wydaje mi sie ze gdyby nawet stwierdzil ze to nie ejst juz to co czul kiedys, ale nie pojawilaby sie ona to dalibysmy rade naprwno to odbudowac. Bo ja sie zmienilam i on to widzi(ale moja zmiana nie zaczela siew  momencie kiedy dowiedzialam sie o wszystkim) i jemu sie to podoba, lubi spedzac ze mna czas ale nie moze sie przelamac do takiej cielesnej bliskosci, bo gdzies z tyłu głowy siedzi mu ona.

39

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Im więcej szczegółów piszesz tym mam większe wątpliwości w szczerość uczuć Twojego/nie Twojego mężczyzny.

1. Dopiero po Twojej wyprowadzce stwierdził, że coś się zepsuło i dziwnym trafem pokrywa się to z tą nową osobą.
2. "do tamtej napisal bo zobaczyl ja kiedys na ulicy i to byl impuls. "
To on do wszystkich na ulicy ma numer telefonu?
Mieć impuls wobec obcej osoby?
Coś mi tu śmierdzi......
3. Stwierdził obecność kryzysu, kiedy Ty starałaś się zmienić na lepsze?
4. "nie moze sie przelamac do takiej cielesnej bliskosci, bo gdzies z tyłu głowy siedzi mu ona."
Więc nie może to być tylko zwykła koleżanka....

Ja zawsze staram się bronić związków, bo uważam, że najpierw trzeba próbować naprawić, a dopiero potem wymieniać. No, ale jak w grę wchodzi osoba trzecia, to dla mnie nie ma miłości ze strony szukającej wrażeń.

Nie wiem. W tej sytuacji może byłoby rzeczywiście lepiej się odciąć. Albo chce Cię w całości albo wcale. Nie może być tak, że spędza z nią czas, potem przychodzi i mówi Ci, że widzi pozytywne zmiany w twoim zachowaniu, a następnie wraca do Niej.
Tu chodzi o szacunek do samej siebie.
Jeśli jest tak jak twierdzi i nie umie bez Ciebie żyć, szybko powinien się określić.

40 Ostatnio edytowany przez aniiaa (2012-11-27 12:41:33)

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

bo ta dziewczyna to powiedzmy znajoma, zna ja on i znam ja ja-rozumiesz. nigdy nie mial z nia wiekszego kontaktu, pare rozmow od kiedy sie znaja czyli jakies 3 lata. Lubil ja, twierdzil ze jest sympatyczna no ale mial tez inne kolazanki, proste. Ma do niej numer bo organiozowała kiedys  wnaszym barze wystawe.
To raczej ze mna spedza wiecej czasu niz z nia, powalone to wiem...

41

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
LeeBee napisał/a:

Ja zawsze staram się bronić związków, bo uważam, że najpierw trzeba próbować naprawić, a dopiero potem wymieniać. No, ale jak w grę wchodzi osoba trzecia, to dla mnie nie ma miłości ze strony szukającej wrażeń.

ja też tak myślę.
zdaje się że tylko tak się ze sobą "męczycie" , raz jedno nie chce, idzie do kogoś innego , nie wychodzi więc wraca.. i tak na zmianę. co to za relacja? powiedziałabym że ot taki luźny układ. jak dla mnie nie będzie z tego dobrego stabilnego związku.

42

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

aniaaa ja Cię podziwiam że mimo tych wszystkich złych chwil nadal próbujesz pozostać przy swoim mężczyźnie i walczysz o niego i to walczysz bardzo fair. Jakkolwiek potoczy się dalej Twoje życie, to życzę Ci szczerze wszystkiego co najlepsze, a przede wszystkim miłości i szczęścia.

43

Odp: mieć nadzieję i walczyć?

Opiekunka13 bardzo Ci dziekuje smile

44

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
ogień napisał/a:
LeeBee napisał/a:

Ja zawsze staram się bronić związków, bo uważam, że najpierw trzeba próbować naprawić, a dopiero potem wymieniać. No, ale jak w grę wchodzi osoba trzecia, to dla mnie nie ma miłości ze strony szukającej wrażeń.

ja też tak myślę.
zdaje się że tylko tak się ze sobą "męczycie" , raz jedno nie chce, idzie do kogoś innego , nie wychodzi więc wraca.. i tak na zmianę. co to za relacja? powiedziałabym że ot taki luźny układ. jak dla mnie nie będzie z tego dobrego stabilnego związku.

może jest tak jak piszesz ale tych razó nie było znowu tak wiele, ja miałam zwątpienie teraz ma on-po drodze były lepsze gorsze dni no ale gdzie ich nie ma, my nasz związek zle zaczeliśmy i przez to wszystkie kłopoty po drodze, ale za dużo tego by wyjaśniać. Ja jestem zdecydowana że chce z nim być, dlatego nie umiem sie poddać, odciąć od niego. Nie chce później sobie zarzucić że mogłam coś zrobić a tego nie uczyniłam. Może czas uświadomi mi że jednak nie warto, i bez bólu serca będę umiała odpuścić. Ale teraz nie potrafie, czułąbym się chyba jeszcze gorzej niż teraz

45

Odp: mieć nadzieję i walczyć?
Opiekunka13 napisał/a:

aniaaa ja Cię podziwiam że mimo tych wszystkich złych chwil nadal próbujesz pozostać przy swoim mężczyźnie i walczysz o niego i to walczysz bardzo fair.

Juz wczesniej poruszylam temat "walki". Powiedz mi jak ona Twoim zdaniem walczy? Ja nie rozumiem slowa "walka" w Wazych postach. To nie jest zadna walka, to tylko czekanie na jasnie pana. Dziewczyna czeka czeka i moze sie doczeka. Ona walczy ale z iluzja. To nie ma nic wspolnego z walka o zwiazek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja jej nie podziwiam tylko bardzo wspolczuje, bo nie moge podziwiac kogos za "iluzje ".
Obojetnie czy facet wroci do nie czy nie, jej  bedzie  zle w kazdej sytuacji.
Jej problemem nie jest niedojrzaly facet ale niedojrzala ona. I tu tkwi problem. Dziewczyna moze walczyc jedynie o SIEBIE. Zwiazek juz umarl smiercia naturalna sad

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mieć nadzieję i walczyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026