netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Agorafobia-wspólnie damy radę !

14 odpowiedzi4 339 wyświetleńzałożony przez m0y0s0z0, 21.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Agorafobia-wspólnie damy radę !

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Zapraszam wszystkie osoby zmagające się z problemem strachu, napadami paniki-lęku i natłoku strasznych myśli-do tworzenia mobilnej grupy wsparcia-właśnie w tym zaułku...
Piszcie każdy o sobie-niezależnie na którym jest etapie bo ciągle uważałam,że etapów nie ma....
Są-ludzie powracają do normalności, w co uparcie wierzę,że tez będę w tym gronie...
Jak dziś minął Ci dzień?

2

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Gdy obejrzę się za siebie mogę stwierdzić,że miniony tydzień był nawet spokojny,miły pod wzglądem mojego samopoczucia
Dziś od samego rana czuję niepokój, już zaliczyłam toaletę z rozstrojem żołądka, słyszę jak serce mi się tłucze w piersi ze zdwojoną siła...boję się
Jak zawsze próbuję siebie uspokoić -nie wiele to pomaga-wybucham płaczem-trochę lżej...
W myślach planuję sobie rozkład dzisiejszego dnia-obiecuję sobie,że zrobię błysk w pokoju-dobrze jest czymś zająć-ale czuję,że licho czai się za mna
Ciężko...

3

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Gdy pytam sama siebie czego najbardziej się boję-?
Boję się śmierci-ale chyba za wczesnie mi o tym myśleć-średnia wieku ludzi umierających to coś koło 80 lat-więc moje obawy są śmieszne, w mojej mieścinie nie odnotowano śmierci osoby przed 40-tką z powodów naturalnych-więc moje strachy o śmierć są bezpodstawne-to więc dlaczego się boję? Teorię znam a w praktykę trudno to wprowadzić...
Boję się mojego złego samopoczucia,że nie przyjdzie pomoc na czas.. boję się,że zakręciło mi się w głowie i to może się przyczynić do tego,że zemdleję i nikogo nie będzie w pobliżu i kto mnie uratuje? a jeśli będą dzieci świadkiem mojego zasłabnięcia to boję się,że nie będą wiedziały co zrobić i w wyniku tego zajścia moga mieć życiowa traumę....to moje myślenie które praktykuję wiem,że teoretycznie jest tak że dzieci mają już swoje lata-czyli syn ma 10 lat, córka-9 lat i wydaje mi się,że w chwili zagrozenia chwyciły by za telefon i do kogokolwiek by zadzwoniły....ewentualnie w podwórku mieszka moja babcia-więc ją by ściągnęły na pomoc dla mnie-jeśli by była taka potrzeba, nie wiem dlaczego boję się,że zemdleję -NIGDY w życiu nie doświadczyłam tego-więc dlaczego się boję??
Byłam dobrą uczennicą z biologii-ale nie rozumiem sygnałów swojego ciała,organizmu...nieznajomość tego napawa mnie strachem np coś mnie zakłuje pod lewą piersią-już stoję jak głupia na baczność,że to chyba serce zaczyna mi szwankować i pewnie w efekcie tego zemdleję a pomoc nie nadejdzie i umrę...
Boli mnie głowa, od razu głupie skojarzenie-a może to coś poważniejszego? i znów zaczynam się bać --również te moje obawy są bezpodstawne bo po pierwsze są mięśnie które mogą nas zaboleć chociażby z tego powodu,że dzień wczesniej zdobyło się na jakiś wysiłek, serce nie leży dokładnie pod lewą piersią -tylko jest mniej więcej na środku klatki piersiowej, głowa może boleć z różnych powodów poczynając od smętnej pogody, przeziębienia czy zblizjącym się okresem...dopiero codzienne, przeciągające się w nieskończoność bóle głowy powinny nas niepokoić-no ja to wszystko wiem--więc dlaczego się boję??
Boję się,że przyjdzie czas iż zostanę sama...że umrą kiedyś moi bliscy a ja sobie z tym nie poradzę...To chyba absurd ponieważ wszyscy na raz nie odejdą-zawsze ktoś zostanie -może już będą moje wnuki, nowi przyjaciele-więc po co zaprzątam sobie tym głowę??
Boję się ,że w takim trybie życia-w ciągłym strachu,w ciągłej kontroli siebie-nabawię się choroby psychicznej-na to nie mam odpowiedzi rozwiązującej problem poniewaz nie wiem na jakiej podstawie choroba psychiczna powstaje,
Dziwi mnie specyfika tej choroby,że człowiek jest świadomy minimalnego zagrożenia a wszystko tak się poobraca,że coś jest z nami nie tak...

4

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Hmm a więc wyłamię się i napisze, że mam fobie społeczną. Boję się tego, że w grupie gdy odezwę się, ośmieszę się lub spotkam się z ignorancją. Na codzień niw jestem jakimś smutasem, czasem nerwowa ale też wesoła skłonna do pożartowania. Jednak w jakiś grupach społecznych odpadam. Wiem, że to przez moje myśli. Utrudnia mi to funkcjonowanie w życiu codziennym. Nie mam problemu by odezwać się do jakieś osoby obcej ale gdy mam zabrać głos w jakieś dyskusjii to jest porażka. Co ciekawe z bliskimi mi osobami nie mam tego problemu. Dotyczy to wyłącznie grup do których mogłabym się przyłączyć.
Okropne to jest ..

5

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !
lunqa89 napisał/a:

Hmm a więc wyłamię się i napisze, że mam fobie społeczną. Boję się tego, że w grupie gdy odezwę się, ośmieszę się lub spotkam się z ignorancją. Na codzień niw jestem jakimś smutasem, czasem nerwowa ale też wesoła skłonna do pożartowania. Jednak w jakiś grupach społecznych odpadam. Wiem, że to przez moje myśli. Utrudnia mi to funkcjonowanie w życiu codziennym. Nie mam problemu by odezwać się do jakieś osoby obcej ale gdy mam zabrać głos w jakieś dyskusjii to jest porażka. Co ciekawe z bliskimi mi osobami nie mam tego problemu. Dotyczy to wyłącznie grup do których mogłabym się przyłączyć.
Okropne to jest ..

Cześć!
no cos o tmy również mam z tym problem,cięzko jest mi teraz pisac o tmy 2 lata sie z tmy prawie męczę jutro w sobote moze więcje o tmy napisze lub w niedziele bo teraz wróciłma z terapii znaczy sie 2.5 godziny temu miło was poznać
trzymajcie się ciepło czuje sie dziś dobrze..dobranoc:)

6

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !
agnieszkaaa84 napisał/a:

Cześć!
no cos o tmy również mam z tym problem,cięzko jest mi teraz pisac o tmy 2 lata sie z tmy prawie męczę jutro w sobote moze więcje o tmy napisze lub w niedziele bo teraz wróciłma z terapii znaczy sie 2.5 godziny temu miło was poznać
trzymajcie się ciepło czuje sie dziś dobrze..dobranoc:)

Napisz więcej. Bliżej o terapii coś skrobnij.
Ja mam z tym problem od dobrych kilku lat i dopiero niedawno dotarło do mnie, że tym problemem jest fobia. Głównie dzięki temu portalowi zrozumiałam, że nie jestem sama!

7

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Hej!

chodze na ta terapie grupową od 2 miesięcy nie widze jednak efektów żadnych,tyle ze jestem z róznymi osobami jest nas 6scioro w grupie są sympatyczne osoby ale znajda się 2 osoby z którymi cięzko sie porozumiec.
Dlatego też zrezygnowałam wczoraj  tych zajęć,bo sa odgrywane jakieś scenki takie nie pdooba mi sie taka metoda leczenia.Chyba jako ja jedyna i kolega z terapii którego nie ma od paru tyg,na terapii prawdopodobnie ponownie sie załamał stracił prace córeczkę;/
nie mieszkał na miejscu;/dla mnie uciązliwe jest równiez sam dojazd z konca mego osiedla na drugi koniec mojego miasta Radomia.Niby mi sie lepije jeździ tym autobusem te 30 min autobusem no długo dla mnie to bardzo senna jazda,męcząca bywało gorzej ale mdłości jeszcze pozostają i duszności w mniejszym stopniu zawroty głowy wiecie.Także niechce sie wypowaidac na temat tej terapii grupowej jest płatna 10 zł płacimy co tydzien.
No nie dużo osob uczęszcza ale to nie o to w tym przeciez chodzi tylko o nasze lepsze samopoczucie itd.

8

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Co jeszcze na ten temat,niewiele zrozumiałam niewiele do mnie dotarło co pan terapeuta mówi.Tyle by myslec pozytywnie,czuje współczucie,wsparcie w mniejszym stopniu.Nie chce byc wymagająca tutaj wiem ,że to dość trudna choroba i męcząca.Nieraz miałam rózne myśli żadnych samobójczych ale czułam bezsens życia pracuje ale niedługo koncze prace w tym roku.I martwie się juz co dalej,bo nie mam zawodu ani doświadczenia więc staram sie jakoś zyć,dużo ćwiczę gimmnastyka długie spacery muzyka,czasem bieganie z koleż. z osiedla ale to głównie wiosna latem.Jogę stosowałam ale tylko 2 miesiące pózniej juz brak funduszy.Więc od pół roku uczęszczam równiez na darmową psychoterapię która mi  bardziej pomaga na NFZ.Tego specjaliste poznałam w szpitalu gdy byłam na nerwicach 2 lata temu,także Pan Sambor to jest b,.dobry jak mi sie wydaje terapeuta.To co mówi ma jakiś sens,uświadamia pewne rzeczy.Co prawda spotkanie indywidualne jest raz w miesiącu czasem sie zdarzy 2 razy w miesiącu.Więc niedługo za 2 tyg,wybieram sie do niego ponownie z czego sie ciesze.W jakim sensie?
po prostu wysłucha mnie doradzi,naprowadzi na właściwą drogę ,da jakąś wskazówkę itp.

9

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

napiszcie również gdzie chodzicie do jakiego specjalisty,czy bierzecie leki,ile juz chorujecie na ta niewdzięczną paskudną nieprzyjemną i dołująca męcząca przewlekła chorobe nerwicową także czekam na wasze odpowiedzi,sugestie.

10

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Agnieszkaaa84 właśnie zastanawiałam się nad psychologiem, jaką terapią ale chciałam dowiedzieć się coś więcej od kogoś kto już ma z tym styczność bo opinie o psychologach z NFZ słyszałam trochę a na prywatnego nie wiem czy mnie stać..
Po tym co napisałaś, że terapia jest oparta na jakiś bezsensownych rozmówkach i nie do końca rozumianym języku samego psychologa. Terapia nieskuteczna w zasadzie bo po tak długim czasie by nie odczuć ulgi? Poprawy? Trochę się podłamałam bo po przeczytaniy Twojej opini na temat tych spotkań to widzę, że mamy podobne zdanie na pewne tematy związane z terapią i te sprawy, które opisałaś też by mnie denerwowały.
Pamiętam , że kiedyś znajoma dostała 'skierowanie' na terapie grupową. Poszła raz.. Z podobnych powodów. Psycholog jakby klepał książkowe regułki i te podejście całe do sprawy - porażka. Ale myślałam, że to przypadek hmm. A przyznam się, że nie szukałam nic w tym związanego na forach.
Jak dla mnie to takie rozmówki w sześcio osobowej nieznanej mi grupce sa bezsensu. Nie mam problemu, żeby rozmawiać z obcymi lub by wymienić pare zdań tylko mam problem zaklimatyzować się w grupach do których mogłabym się przyłączyć ( klasa, organizacja ) !!
A wiadomo przecież, że nie odczuje potrzeby klimatyzacji w grupie na terapii bo przychodzę tam by pokonać strach przed odezwaniem się, prowadzeniu konwersacji w grupie, które uważam za grupy, gdzie muszę przebywać by do czegoś dojść, coś osiagnąć.
Może źle to rozumuje, jeśli tak to popraw mój tok myślenia smile
Ale ta choroba czasami doprowadza mnie do nerwicy, mam zły humor bo nie potrafie się przełamać w pewnych sprawach, przez co dużo tracę życia i stoję w miejscu!!

A jak u Ciebie ta choroba się rozwineła? Bo piszesz, że od dwóch lat. Była jakaś tego przyczyna?
Mój problem jest niestety rozległy bo od czasów gimnazjum gdzie odizolowałam się od klasy. A teraz mając 23 lata cofając się pamięcią wstecz widze to wszystko dokładnie jakie miało znaczenie na przebieg mojego życia.
Jest to cholernie uciążliwe! Do tego doszła nerwica, że czasem mam ochote rozbić komuś głowe i odbija to się na moim chłopaku. Zawsze miałam zmienny humor ( Raczek ) ale teraz mój zły humor zamienia się w nerwowość , ciągłe wróżenie, że coś nie wyjdzie, brak ochoty do działania, wspominanie przeszłości..
To wszystko wykańcza.

11 Ostatnio edytowany przez agnieszkaaa84 (2012-12-02 13:35:19)

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Hej!
Nie no wszystko to co piszesz jst dobrze napisane,jesli chodziło o tok myślenia.A co do rozwinięcia się choroby oraz jej rozpoczęcia.Dużo by opowiadać czasem jest mi lepiej powiedzieć komuś o tym rodzicom czy dobremu koledze o tym problemie który mnie nurtuje zresztą tak jest na codzień.No własnie myślę ,że wszystko zaczęło sie na początku szkoły zawodowej mając 16 lat ,oraz pózniej w liceum itd.
Problemy z nawiązaniem kontaktów z rówieśnikami,problemy z nauką szczególnie przedmioty ścisłe,problemy ze spaniem u kogoś u koleżanki,wtedy zaczynało się to strasznym strachem mdłościami oraz małą biegunką,drgawkami trzęsące zimno no normalnie horror i płacz.Ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy co to jest co mi dolega,mało tego zamknięcie sie w sobie ,pyskowanie buntowanie sie w stosunku do rodziców,oglądanie sie za chłopakami,interesowały mnie wtedy pomału takie imprezki domówki prywatki ,alkohol dopiero w wieku 21 lat.
Także nie wiem dokładnie co jest i było przyczyną,byc może mój tata choleryk raz jest w porządku zależy od dnia raz nie,energiczny krzykliwy głośnomówiący.Ja bardziej wrażliwiec,choć jestem z natury pogodną osobą ,nie wyglądam na smutną zakompleksiona osobę.No ale niestety w związku w wieku tych 22-26 lat coś sie psuło .Byłam z chłopakiem dośc dłuższy czas w związku jednak były sprzeczki chyba brak akceptacji jego z mojej strony,ciągłe pretensje więc godzenie się za jakiś czas to samo męczyło mnie to,do niedawna rozmyslałam miałam wyrzuty sumienia.Bo przecież mogło być inaczej żałuje,ale czasu sie nie cofnie nie wróce do tej osoby ktora być może ułożyła sobie teraz zycie na nowo z kimś wyrozumiałym bardziej opanowanym.Nigdy nie uderzyłam,ale byłam kłótliwa.Teraz nie chce tego rozpamiętywać cóż było minęło to co było złe.Zmieniłam się teraz od roku jestem samotna,chciałabym na nowo ułożyc sobie zycie ,czuję ,że jestem zdrowsza ,że jest jakby lepiej.Mam nadzieje,że uda mi sie już zapanować nad swoimi emocjami.Jak to powiedział pan psycholog,to jest reakcja dziecka.Mielismy takie scenki osoby dorosłej dziecka rodzica itd.
Choć niewiele z tego zrozumiałam.Chyba chodziło tu o reakcje jak ludzie mają zachowania zresztą to chyba oczywiste mają różne.Moje zmienne nastroje myślałam,że to może burza hormonów zaburzenia hormonalne.Bo z tego co pamiętam o czym rodzice mówili za czasów 1984 roku po wybuchu tego Czarnobyla,niestety nie przyjęłam 2 razy jodu w przychodni.Więc od paru lat wzmagam  sie z problemami skórnymi a dokładnie skóra atopowa.Nie mam co prawda dużo pryszczów na skórze ale jednak,mało tego owłosienie,sa z tym problemy wykańczające to jest.Sorry za błędy jesli są ,bo dość szybko piszę,wiesz co do takich terapii grupowych no tak niestety jest bynajmniej w moim przypadku długo myślałam nad tym czy dalej uczęszczać na te zajęcia czy nie eh;/

12 Ostatnio edytowany przez lunqa89 (2012-12-03 11:21:17)

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Tak jak piszesz o swoim tacie to czasem mam wrażenie, że też stałam się choleryczką. Jak jest ok to jest ok ale czasem ogarnia mnie taka frustracja tym wszystkim co się dzieje wokół mnie, że nie daję rady. Czasem jesten wesoła i wszystko gra a za minutę odczuwam takie napięcie w plecach i karku, złość hmm 
Teraz gdy mam taki stan szybko podbiegam do chłopaka, żeby mnie szybko i mocno rozmasował przy karku! Pomaga choć może brzmi jak zwierzenia jakieś wariatki.
Czasem tak się czuję. Przez nadproduktywność moich myśli, przemyśleń, rozmyślań, rozważań .
Piszesz, że zauważyłaś objawy w liceum. To tak jak u mnie.. Czyli książkowo czytając artykuł na wikipedii o fobii społecznej. Piszą tam, że występuje najczęściej od 17-30 r.życia.
Czyli wszystko się zgadza.
Co mam zrobić, gdzie się udać. Czy w ogole po tylu latach da się to wyleczyć?

Jeszcze dodam, że jak czujesz, że POMOŻE Ci ta dalsza terapia to uczeszczaj. Jeśli jednak masz większe wątpliwości co do tego ( z tego powodu nie poszłaś na ostatnie spotkanie ) to zrezygnuj. Jeśli masz się męczyć... Ale jeśli widzisz choć cień nadzieji, że może coś się zmienić w twoim życiu to nie rezygnuj. Choć wiem jak trudno jest gdzieś wrócić po tym, jak już miało się co do tego jakieś wątpliwości, przez które nie pojawiliśmy się gdzieś...
Ja ostatnio zawaliłam szkołę przez tą cała fobię! Nie byłam na dwóch pierwszych zjazdach bo bardzo chorowałam (astma, alergia, ostre zapalenie oskrzeli) a gdy spotkałam się znów z tymi ludźmi (3 semestr) to coś we mnie pękło. Czułam się obco a gdy miałam się odezwać to czułam się zdrętwiała i zawstydzona hmm
W domu jestem humorzasta ale mam dużo pokładów wariactwa (pozytywnego wink ) i energii a tam czułam się jak w klatce mimo, że dwa semestry było nawet ok.
Wkurzam się bo to niszczy moje życie.. Nigdzie nie potrafie zajść bo wszędzie jest kontakt z lydźmi.
Potrawie dobrze robić paznokcie żelowe czy tipsy. Mam w domu cały sprzęt i dłubie sobie na swoich paznokciach. Mogłabym w ten sposób zarabiać ale boję się tego kontaktu! O czym miałybyśmy rozmawiać itp. !! To jest chore wiem.
Kiedyś myślałam o kosmetologii i wizażu a teraz już jestem młodym wrakiem 23 latki. Bo nawet nie potrawie Liceum Uzupełniającego skończyć przez tą fobie!! Jestem wściekła na siebie, że jestem taka beznadziejna.
Wczoraj płakałam w ramionach chłopaka wciąż to powtarzając. ŻE JESTEM BEZNADZIEJNA! On iczywiście mnie pocieszał, że jestem cudowna, kochana i wcale nie jest tak jak mówię..Ale.. Moich myśli o sobie tym nie zmieni. Ewentualnie robi mi się lepiej.. Ale to wraca przy najbliższej okazji następnego dnia.
Mój chłopak jest pierwszą osobą, której przyznałam się do tego ale dopiero po umieszczeniu w tym wątku postu.. Gdy zrozumiałam, że nie jestem sama, że są osoby na tym świecie, które borykają się z takimi samymi problemami..

Co u Ciebie Agnieszko? Jak spędziłaś weekend?

13

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

Jesli chodzi o weekend to spędziłam go dośc dobrze spokojnie sobota nie wybierałam sie na andrzejki,tylko spotkanie z koleżanką oraz rodzinnie w domu oraz na zakupach .Tak dobrze słyszysz zakupy w pobliskim markecie osiedlowym tym większym.Fakt robiło mi sie strasznie gorąco ale już mnie nie mdli niż pół roku temu uff.
Mysle,że leki tutaj pomogły i troszke nastawienie jednak wierze w farmakologię w tym przypadku,leki biore od paru lat niestety.;/

14

Odp: Agorafobia-wspólnie damy radę !

czemu tu taka cisza?????

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Agorafobia-wspólnie damy radę !

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026