netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

24 odpowiedzi5 592 wyświetleniazałożony przez tezkobieta, 20.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Szukam siebie. Fajnie, że to forum znalazłam. Muszę dowiedzieć się czy ze mną jest coś nie tak.
KKZB byłam, zrobiłam przerwę, znów chyba jestem. O gierkach psychofaga zaczęłam czytać i mam szok.
Nie wiem co oznacza poteflon.
Po okresie marazmu i depresji chyba przyszedł na mnie czas, czas coś robić.

Ja ostatnio chyba za dużo oczekuję. Poprzednia wersja była taka, że niczego nie chciałam, nie oczekiwałam - odizolowałam się psychicznie. Tak było wygodnie. Nikt ode mnie nic nie chciał, ja też nie wymagałam. Niby razem a jakby osobno. I tylko ciepła i bliskości było brak...
Teraz układ się zmienia. W zamian za moje zaangażowanie chyba oczekuję czegoś z drugiej strony... 
Natomiast chęć ograniczania, zawładnięcia i pełnej kontroli, to jest coś z czym muszę się uporać... Wiem, że to jest do zrobienia. Całkiem prosto. Trudniejsza o wiele jest i nie wiem czy w ogóle możliwa z mojej strony, akceptacja sposobu bycia mojego M w relacjach z kobietami. Tu nie jest moja wyimaginowana zazdrość, bo każdy znajomy/a powie, że wszystkie kobiety go lubią. Zachowuje się w sposób przesadliwie uprzejmy, uwielbia robić na kobietach wrażenie jako dźentelmen. Koledzy go pytają, jak to robi, że one dosłownie jedzą mu z ręki. On twierdzi, że nie robi nic złego, jest miły a to nie jest wadą, patrzy prosto w oczy bo tylko gdy ktoś ma coś do ukrycia, błądzi wzrokiem po bokach...itd itp. Mam poczucie, że mam prawo tego nie akceptować. Jednak nie mam riposty na jego argumenty, jest ode mnie lepszy w te gierki. Zaczynam podejrzewać, że on może być psychofagiem...

2 Ostatnio edytowany przez Sisel (2012-11-20 13:26:38)

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Mój mężczyzna też jest obyty w kontaktach z kobietami i to jest dla mnie raczej powód do dumy aniżeli do zmartwień.
Wiele razy słyszałam, że mam bardzo miłego, kulturalnego, z poczuciem humoru mężczyznę i było mi bardzo przyjemnie tego słuchać. smile
To kwestia zaufania. Co prawda wyznaję zasadę ograniczonego zaufania, ale nie włącza mi się żadna lampka ostrzegawcza, gdy moja druga połówka rozmawia z jakąś kobietą, przepuści ją w drzwiach, czy odwiesi płaszcz... Wiem, że to tylko jego dobre maniery. smile

Myślę, że nieco demonizujesz, właśnie przez tą chęć ograniczenia, zawładnięcia i pełnej kontroli. Popracuj trochę nad tym i zobaczysz, że niektóre sprawy staną się odmienne z innego punktu siedzenia.

3

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Pal diabli z etykietkami!
Jesteś czy nie jesteś KKZB, nie jest rzeczą istotną; najważniejszym jest określenie swego zachowania i podjęcie decyzji; decyzji, co do swych własnych kroków. Decyzji, czy zmieniasz swe niektóre zachowania i reakcje, czy też... szukasz dla nich usprawiedliwień.

Po pierwsze, niczego nie musisz, a możesz. smile Możesz uporać się z chęcią ograniczania, zawładnięcia i pełnej kontroli.
Po drugie, człowiek uprzejmy wobec kobiet nie musi być psychofagiem.
Po trzecie, jeśli Twój partner nawet jest psychofagiem, nie jest to żadnym usprawiedliwieniem Twoich sposobów postępowania.
Po czwarte, zajmowanie się problemem  partnera jest celowym zabiegiem, który odsuwa w czasie podjęcie decyzji o zmianach w sobie, we własnym sposobie myślenia, we własnym zachowaniu.

4 Ostatnio edytowany przez tezkobieta (2012-11-20 14:08:40)

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

No właśnie potrzebuję obiektywnej opinii, bo sama nie potrafię tego (już) ocenić. Przez pewien czas ignorowałam i nie zwracałam uwagi na te kontakty (zwłaszcza, że większość sytuacji jest podczas mojej nieobecności). Podanie płaszcza, przepuszczanie w drzwiach to jest zwykła uprzejmość i dobre maniery. Ale zbytnia bliskość cielesna, całusy z koleżankami to dla mnie za dużo. I nie chodzi tu o zazdrość typu że M mnie zdradzi, tego on wystrzega się jak ognia - a jedynie o to, że pewnych rzeczy "nie wypada" będąc w związku. Moim zdaniem to jest flirtowanie (nie przy mnie, ale takie mam wrażenie). Nie ma to na celu wzbudzenia mojej zazdrości, bo sama widzę jak się zachowuje w mojej obecności i myślę, że przy mnie się ogranicza.

Wielokropek napisał/a:

Pal diabli z etykietkami!
Po pierwsze, niczego nie musisz, a możesz. smile Możesz uporać się z chęcią ograniczania, zawładnięcia i pełnej kontroli.
Po drugie, człowiek uprzejmy wobec kobiet nie musi być psychofagiem.
Po trzecie, jeśli Twój partner nawet jest psychofagiem, nie jest to żadnym usprawiedliwieniem Twoich sposobów postępowania.
Po czwarte, zajmowanie się problemem  partnera jest celowym zabiegiem, który odsuwa w czasie podjęcie decyzji o zmianach w sobie, we własnym sposobie myślenia, we własnym zachowaniu.

Po pierwsze: owszem mogę i nawet wiem że dam radę (jedynym wyjątkiem jest problem z akceptacją "zażyłych" kontaktów z koleżankami)
Po drugie: zgadzam się, psychofaga miałam na myśli w innym kontekście; zresztą dopiero dziś dotknęłam tego określenia i na razie tylko zaniepokoiłam się, muszę przyjrzeć się głębiej temu zagadnieniu
Po trzecie: oczywiście że tak
Po czwarte: właśnie nadszedł czas na zmiany we mnie - po latach przerwy, długo tkwiłam w bezdennej rozpaczy, dłużej nie mogę, poszłam nawet do psychologa i psychiatry

Dziękuję, że piszecie. Nie mam z kim pogadać, wyizolowałam się zupełnie od ludzi, potrzebuję spojrzenia kogoś z boku na moje wydumane (lub nie) problemy...

5

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Fakty. Wrażenia. Interpretacje. Sposób myślenia o tym, co wypada, a czego nie wypada. Twoja zazdrość, chęć decydowania, apodyktyczność. Niezła mieszanka. Wybuchowa.

To, na co zwróciłam uwagę, to Twoja podejrzliwość, Twój brak zaufania i przypisywanie przez Ciebie negatywnego znaczenia zwykłym sytuacjom (to oczywiście konsekwencja dwóch poprzednich). Uśmiechnęłam się na myśl o tym, co mógłby przeżywać mój mąż. Bo dla mnie rzeczą normalną, zwyczajną, codzienną, nie mającą żadnego podtekstu erotycznego, jest dawania buziaków (całusów) moim kolegom, znajomym na powitanie i na pożegnanie.

Jeśli do tego wszystkiego sama napisałaś, że jego zachowanie nie ma na celu wzbudzenia Twej zazdrości, to... .

Uśmiechnęłam się ponownie. Tym razem, gdy uświadomiłam sobie, że ponownie (zamiast swoim) zajęłaś się zachowaniem swego partnera. Charakterystyczne.

6

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.
Wielokropek napisał/a:

Niezła mieszanka. Wybuchowa.

Oczywiście. Jako DDA, żona alkoholika, nie mogłoby być inaczej wink
Chcę to zmienić, bo jest mi z tym źle i wykańczam samą siebie...

7

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Pojawiłaś się już w wątku: http://www.netkobiety.pl/t17705.html
Przeczytaj go uważnie, jest tam kopalnia wiedzy przydatnej Tobie. Przeczytaj różne mądre książki (jeśli chcesz, służę listą) dotyczące Twych problemów, nie ma sensu wyważać otwartych drzwi, bo i tak sporo pracy przed Tobą. smile

8 Ostatnio edytowany przez tezkobieta (2012-11-20 14:20:41)

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Przeczytałam, zrobiłam już wiele kilka lat temu, kiedy M jeszcze pił (widocznie za mało, dużo za mało). Wszystko zmieniło się na lepsze, wydawało mi się, że dalej może być już tylko lepiej. Było do pewnego momentu, a potem równia pochyła, wycofanie z życia, brak sił na cokolwiek i depresja. Chciałam, a nie mogłam się pozbierać. A teraz muszę. Po prostu muszę, bo się uduszę...

9

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.
tezkobieta napisał/a:

(...)Po prostu muszę, bo się uduszę...

Teraz już wiem, że jesteś zdeterminowaną. smile
Trzymam kciuki.

10

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Hm, chyba nie tak do końca jest ze mną źle. M przekazał mi opinie osób, które dowiedziawszy się o pewnych jego zachowaniach i niedawno zaistniałych sytuacjach oraz poznawszy mój stosunek (reakcje) na nie - określiły mnie jako "bardzo tolerancyjna żonę"...

11

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

W takim razie nie napisałaś nam tutaj o wszystkim, bo póki co nie zauważyłam w tym temacie - podobnie z resztą jak Wielokropek - żadnego opisu zachowania Twojego męża, które mogłoby wykraczać pomiędzy "granice przyzwoitości".

Swoją drogą zawsze mnie śmieszyło takie dzielenie zachowań na te, które wypada robić w związku i na te, których nie wypada.
Nie wypada mi pocałować kolegę w policzek w zwykłym geście powitalnym bądź pożegnalnym, BO MAM FACETA.
Nie wypada mi pójść z kolegą z pracy na spacer, BO MAM FACETA.
Nie wypada mi prowadzić korespondencji z kolegą poznanym na zeszłorocznym festiwalu, BO MAM FACETA.
Nie wypada mi podać numer nowo poznanemu mężczyźnie, BO MAM FACETA.
Nie wypada mi potańczyć na imprezie z jakimkolwiek facetem, BO MAM SWOJEGO FACETA.
Aż w końcu dochodzimy do absurdu, w którym nie mogę patrzeć rozmówcy płci przeciwnej prosto w oczy, BO MAM FACETA.

Właśnie przez to, że niektórzy obracają się pomiędzy tym co wypada a tym co nie wypada, wielu kolegów zerwało ze mną znajomość, gdy tylko dowiedzieli się, że kogoś mam... Ale cieszę się, że moja druga połowa pomału zaczyna kumać, że KOLEGA to nie to samo co KOCHANEK. W przeciwnym wypadku musielibyśmy się rozstać.

12

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Z obserwacji i czytanych tu wątków zauważyłam, że kobieta, która coraz poważniej podejrzewa swojego partnera o bycie psychofagiem, nie myli się.

13

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Hm... To ja może jestem niedzisiejsza. Ale nie całuję na powitanie kolegów ani koleżanek. Tylko najbliższa rodzina i najbliższe przyjaciółki mogą liczyć na buziaka. Nie lubię kontaktu fizycznego z obcymi - poza podaniem ręki na przywitanie. Siedzenie blisko, potrącanie, ocieranie się - nie, to nie do przyjęcia. Chociaż dziecko, nawet zupełnie obce, mogę ponosić z przyjemnością. I w pracy często dotykam tych, którym pomagam - ale ma to jakiś cel, nie jest ocieractwem.

Mam potrzebę przytulania się, oczywiście. Przytulam się ile chcę do mojego Kochanego, który nie całuje na powitanie innych kobiet. Oczywiście się nie broni i nie usztywnia, gdy spotyka po latach swoją byłą dziewczynę (a trochę ich było:) i ona go obejmie i wycałuje, nawet przy mnie. To ok. Ale koleżanki? Spotykane często? Codzienny cmok? Jakoś tego nie czuję. Obyczaj z amerykańskich filmów? Cieszę się, że Kochany nie ma takich potrzeb; chyba by mnie to nie zachwycało.

I żeby nie było - Kochany jest BARDZO uprzejmy dla kobiet, ma z nimi świetny kontakt, a ja jestem z tego ogromnie zadowolona.

14

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.
Teo napisał/a:

Z obserwacji i czytanych tu wątków zauważyłam, że kobieta, która coraz poważniej podejrzewa swojego partnera o bycie psychofagiem, nie myli się.

To może jest tak, jak z podejrzewaniem zdrady/romansu - jeżeli kobieta zaczyna mieć takie podejrzenia, to jest ponad 90% szansy na to że ma rację...
Co do psychofaga, to alkoholik (nawet niepijący) posiada taki arsenał umiejętności manipulowania, zniekształcania i kreowania rzeczywistości, że być może, psychofagiem jest.

Artemida, dziękuję za Twoją wypowiedź. Dzięki niej wiem, że nie jestem jakimś dziwolągiem, a po prostu mam pewien system wartości i zasad, którymi dzisiaj naprawdę mało ludzi się kieruje. Tak, jestem bardzo niedzisiejsza...

15

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.
tezkobieta napisał/a:

nie jestem jakimś dziwolągiem, a po prostu mam pewien system wartości i zasad, którymi dzisiaj naprawdę mało ludzi się kieruje. Tak, jestem bardzo niedzisiejsza...

Piszę tu właśnie dla Ciebie i Tobie (nam) podobnych. Mnie się też wydawało, że coś ze mną nie tak. Wszystko z nami w porządku. Każdy ma inne potrzeby i to jest w porządku.

Nie w porządku, gdy ktoś nam sugeruje albo wręcz wmawia, że nasze potrzeby są nienormalne, bo nie są powszechne. Ciekawe że rzadko spotykany kolor oczu nie jest uważany za dziwaczny, lecz za interesujący. A nasza odmienność w zakresie odczuwania też może wzięła się z genów (albo została wkodowana na poziomie nieświadomym więc nie jest naszym wyborem, a nawet gdyby była, to co?).

Wpisałam to w sygnaturce, żeby się nie emocjonować za bardzo, gdy mnie ktoś potępia za to, że śmiem być sobą.

Pozdrawiam.

16

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Miałam tego nie pisać, kilka razy się zabierałam. Ale chyba muszę. Mam dylemat z zaufaniem do M. Właściwie nie wiem czy to dylemat, po prostu muszę sobie to jakoś uporządkować w głowie. Chciałabym mu uwierzyć, ale jednocześnie ciągle jestem niepewna. Po ostatnim niedoszłym (chyba) romansie jestem czujna jak nigdy. Chcę wyłapać wszystko, co może potwierdzić lub wykluczyć jego szczerość. Na razie wygląda na to, że nie powinnam się czepiać, ale... No właśnie: ale. Okazuje się, że nie wszystko mi mówi. Zdroworozsądkowo wiem, że przecież to niemożliwe, sama nie mówię o wielu rzeczach, ale uruchamia mi się myślenie, że jednak może mnie oszukać jeśli będzie tylko chciał, a ja nie będę tego świadoma. Chyba tego się boję najbardziej. Nie tego, jakie świństwo może zrobić, ale tego że mnie oszuka... "Na rozum" wiem, że nie mam na to żadnego wpływu, ale potrzebuję chyba czasu, żeby się z tym oswoić, zaakceptować. Może chodzić o nieistotne sprawy, z jego punktu widzenia, to mogę zrozumieć. Nie przyznał się jednak, że kiedyś wcześniej odwiedził "obiekt" i to mnie męczy. Wiele rozmawialiśmy na ten temat, wiele mi powiedział (nawet mnie to zdziwiło), ale jeszcze są jakieś tajemnice. Albo ma naprawdę coś na sumieniu, albo nie powiedział ze strachu że mu nie uwierzę, że nic nie zaszło...
Teraz wiem, że dobrze zrobiło mi napisanie tego. Uświadomiłam sobie swój lęk przed byciem oszukaną. Niby gdzieś tam w środku to wiedziałam, ale pewnie zepchnęłabym to uczucie w jakiś ciemny kąt i udawała że go nie ma...
Pracuję nad odzyskaniem spokoju i równowagi, bardzo nadszarpniętych ostatnimi czasy.

17

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.
tezkobieta napisał/a:
Teo napisał/a:

Z obserwacji i czytanych tu wątków zauważyłam, że kobieta, która coraz poważniej podejrzewa swojego partnera o bycie psychofagiem, nie myli się.

To może jest tak, jak z podejrzewaniem zdrady/romansu - jeżeli kobieta zaczyna mieć takie podejrzenia, to jest ponad 90% szansy na to że ma rację...

tez kobieta... na prawde tak uwazasz? a jak ktos po prostu ma zle wspomniena z przeszlosc ,niską samoocene i po prostu przesadza i widzi sygnaly gdzie ich nie ma?
bo ja tak mam (czasem) pisze o tym w swoim wątpku ZAZDROŚĆ - to przychodzi jak fale - ze mu ne ufam jakos, chce sprawdzac (ale juz tego nie robie bo sie zmuszam by nie robic - nawet jak mam okazje), ale nie ufam mu bo to siedzi we mnie - nie jest spowodowane niczym z jego strony NICZYM.
A potem przychodza dobre dlugie dni gdy ufam w 1000%.

18

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Naprawdę tak uważam. Zgadzam się, że część osób (kobiet) wysuwa bezpodstawne podejrzenia, zgodnie z tym co napisałaś. I to jest to umowne 10% wink
Ja też nie ufam, też zmuszam się by nie sprawdzać i kontrolować - ale to zupełnie odrębna sprawa. W ostatnim czasie przekonałam się jak bardzo moja intuicja mnie nie myli. Dotąd podchodziłam sceptycznie do tego, a że przypadek, a że coś tam, jakieś przeczucia niczym nie poparte. Przy ostatnich wydarzeniach jednak bardziej przyjrzałam się moim odczuciom i zauważyłam że za każdym razem, gdy czułam niepokój - był ku temu powód, gdy pojawiały się podejrzenia - były one słuszne. Oczywiście nie od razu uznawałam je za pewnik, ale po czasie okazało się że się nie myliłam. Zaskoczona byłam tym, jak bardzo się potwierdziły...

19

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Źle mi. M mnie okłamał. Miał skończyć pewną znajomość, a jednak znów się kontaktuje. Nie chcę być tak traktowana, oszukiwana. Zasługuję na szczerość. Nie będę wielbłądem do podbudowywania męskiego ego. Nie wiem co postanowię, ale coś musi się zmienić. Tak dłużej być nie może.

20 Ostatnio edytowany przez tezkobieta (2012-12-12 08:33:00)

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Jestem dumna z siebie. Wyrzuciłam wczoraj swoje emocje - uczę się tego i dobrze mi idzie smile Nie dałam się im ponieść, nie pozwoliłam się zmanipulować, ani zapędzić w kozi róg. Świetnie się z tym czuję smile
Nie powiem, że nie czułam satysfakcji patrząc jak M gra swoją grę, a ja wiedziałam że to gra i ŚWIADOMIE mogłam nie wziąć w niej udziału smile

21

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Nie dałaś się ponieść emocjom .Jak to robisz? rozumiem że jestes pewna swojej racji....chyba nie chodzi aż o zdrade?

22 Ostatnio edytowany przez tezkobieta (2012-12-12 14:14:22)

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.
LIDZIA73 napisał/a:

Nie dałaś się ponieść emocjom .Jak to robisz? rozumiem że jestes pewna swojej racji....chyba nie chodzi aż o zdrade?

Radzenie sobie z emocjami to trening, a trening czyni mistrza smile
Co prawda do mistrza jeszcze mi daleko, ale widzę małe postępy (w tej materii zawsze miałam ogromny problem i w zasadzie przez to z góry skazana byłam na przegraną z wyrachowanym "przeciwnikiem").
Tak, jestem pewna swoich racji i nie chodzi aż o zdradę. Zresztą były momenty, że wolałam żeby zdradził i się wydało, niż życie w ciągłym lęku i niepewności... Przynajmniej mogłabym podjąć jakieś działania w obliczu konkretnych faktów.
A wczoraj chodziło mi o przekonanie się, jak M się zachowa, wytłumaczy w sprawie której jestem pewna. Oczywiście nie mogłam liczyć na całkowitą szczerość... dlaczego mnie to nie dziwi wink

23

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.
ZAZA napisał/a:

tez kobieta... na prawde tak uwazasz? a jak ktos po prostu ma zle wspomniena z przeszlosc ,niską samoocene i po prostu przesadza i widzi sygnaly gdzie ich nie ma?
bo ja tak mam (czasem)

Zgadzam się z Tobą. Też chyba tak mam. Ufam mojemu mężczyźnie. Jak każdy normalny facet ogląda się...., wiem, że ma sporo koleżanek, rozmawia z nimi, pisze..., mówi mi o tym, czasem pokazuje meile czy mówi, że ta i ta napisała. Nie znam ich. Ale dopóki wiem, co pisze i jak pisze jestem spokojna. Drżę natomiast o każdą nowo poznaną kobietę, on nie ma w zwyczaju całować się ze swoimi kolezankami, ale czasem te jego żarty.... ech. Po prostu przy mnie potrafi z nimi flirtować, on się przy tym dobrze bawi, mówiąc, to taki żart. Z jego strony może i tak, ale dopóki nie znam dziewczyny, nie wiem co dalej się wydarzy.... Jak pisałam w innym wątku - nie znamy siebie do końca i tak naprawdę nie wiem co zrobimy pod wpływem chwili... A potem... różnie przecież bywa.  Być może moja samoocena jest zbyt niska. Wiem, że są ładniejsze, mądrzejsze.... staram się jak mogę, tylko po co? Nie chcę nim zawładnąć, przejąć kontroli, chcę tylko by mnie kochał - czy to tak wiele? Oczekuję szczerości, wyrozumiałości...

24

Odp: Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Drodzy Forumowicze,
Jestem studentką V roku Socjologii. Bardzo proszę o wypełnienie poniższej krótkiej ankiety, która posłuży mi jako materiał badawczy do pracy dyplomowej dotyczącej problematyki toksycznej miłości: www.ankietka.pl/ankieta/98663/toksyczna-milosc.html
Dziękuję serdecznie!

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kocham za bardzo, oczekuję za dużo... czas coś zmienić.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026